Teksas: Wziął zakładników w synagodze. Sprawca nie żyje, zatrzymano dwóch nastolatków

„Dwóch nastolatków zostało zatrzymanych w Manchesterze w związku ze śledztwem w sprawie wzięcia zakładników w synagodze w Teksasie w sobotę, którego sprawcą był obywatel brytyjski” – poinformowała w nocy z niedzieli na poniedziałek brytyjska policja.

Policja jak na razie ograniczyła się do krótkiego komunikatu, że do zatrzymania doszło w niedzielę wieczorem, a nastolatkowie przebywają w areszcie. Nie wiadomo, czy są oni spokrewnieni z zastrzelonym w czasie zdarzenia sprawcą, którym okazał się 44-letni Malik Faisal Akram z Blackburn w północno-zachodniej Anglii. Jak podała stacja Sky News, Akram nie mieszkał w Stanach Zjednoczonych, lecz pojechał do tego kraju 2 stycznia.

Wziął zakładników

Akram w sobotę przed południem wszedł do synagogi Congregation Beth Israel w Colleyville, niecałe 50 km od Dallas, podczas transmitowanego na żywo w internecie nabożeństwa, po czym po czym wziął czterech zakładników, w tym miejscowego rabina. Twierdził, że ma broń i materiały wybuchowe. Po około sześciu godzinach i po prowadzonych przez agentów FBI negocjacjach z porywaczem jeden z zakładników został przez niego wypuszczony. Po kolejnych czterech godzinach agenci FBI wkroczyli do budynku uwalniając pozostałe trzy osoby i zabijając napastnika.

Miał żądać uwolnienia przetrzymywanej w więzieniu w Fort Worth w Teksasie Aafii Siddiqui, mającej związki z Al-Kaidą pakistańskiej neurobiolog, która w 2010 roku została skazana na 86 lat więzienia za strzelanie do amerykańskich żołnierzy i agentów FBI. Mówił o niej jako o swojej „siostrze”, ale zapewne chodziło mu o to samo wyznanie niż faktyczne pokrewieństwo.

Rodzina Akrama oświadczyła w niedzielę, że jest zdruzgotana jego śmiercią, ale zapewniła, że „nie usprawiedliwia żadnego z jego działań i chciałaby szczerze przeprosić wszystkie ofiary dotknięte tym przykrym wydarzeniem”. Brat sprawcy, Gulbar, powiedział, że członkowie rodziny spędzili wiele godzin rozmawiając z nim podczas zdarzenia i chociaż „cierpiał on na problemy ze zdrowiem psychicznym, byliśmy pewni, że nie skrzywdzi zakładników”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Teksas: Służby weszły do synagogi. Zakładnicy uwolnieni

Mężczyzna, który wziął jako zakładników cztery osoby w synagodze w Teksasie, nie żyje. Poinformował o tym szef miejscowej policji po uwolnieniu jeńców. – Grupa ratująca zakładników włamała się do synagogi – przekazał na konferencji prasowej szef policji w Colleyville, Michael Miller. – Podejrzany nie żyje – poinformował.

Wcześniej gubernator Greg Abbott stanu informował, że przetrzymywane przez napastnika osoby są zdrowe i bezpieczne.

„Modlitwy były skuteczne. Wszyscy zakładnicy są żywi i bezpieczni” – stwierdził Abbott na Twitterze.

Amerykańskie media cytują osoby mieszkające w okolicy synagogi. Według nich w pewnym momencie padły strzały. „Washington Post” podał informację, że napastnik został zatrzymany podczas akcji służb specjalnych. Przed wkroczeniem do budynku synagogi służb, jeden z zakładników został uwolniony. FBI potwierdziło, że doszło do strzelaniny, ale nie zdradza szczegółów. Wiadomo, że służby zidentyfikowały mężczyznę, nie są jednak na razie podawane jego dane.

Przed południem czasu lokalnego w synagodze w miejscowości Colleyville odbywało się transmitowane w internecie nabożeństwo szabasowe. W pewnym momencie spoza kamery rozległ się głos mężczyzny. Krzyczał on o śmierci i o złamanej umowie. Groził, że ma ze sobą ładunek wybuchowy. Osoby, które oglądały nabożeństwo, powiadomiły policję. Na miejsce przybyły także oddziały specjalne i negocjatorzy FBI.

Według nieoficjalnych informacji napastnik wziął czwórkę zakładników, w tym rabina. Dokładny motyw działania sprawcy nie jest znany. Według świadków domagał się on uwolnienia pochodzącej z Pakistanu neurobiolożki Aafii Siddiqui, która odsiaduje w Teksasie wyrok 86 lat więzienia za atak na amerykańskich żołnierzy podczas zatrzymania w Afganistanie. Napastnik nazywał kobietę „siostrą”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowy Jork: Synagoga ukarana za zorganizowanie ślubu z udziałem tysięcy osób

Synagoga Yetev Lev w nowojorskim Williamsburgu została ukarana grzywną w wysokości 15 tys. dolarów za zorganizowanie w czasie pandemii Covid-19 ślubu z udziałem tysięcy ludzi – poinformował we wtorek burmistrz Bill de Blasio.

– „Wiemy, że był ślub. Wiemy, że był za duży. Nie znamy dokładnej liczby, ale cokolwiek to było, było to za duże (…) Wygląda na to, że starano się ukryć to, co się dzieje, i dlatego jest to tym bardziej niedopuszczalne” – powiedział dziennikarzom de Blasio.

Dziennik „New York Post” przypomniał, że ślub wnuka przywódcy chasydzkiej sekty Satmar, Aarona Teitelbauma, miał miejsce 8 listopada. Został zaplanowany potajemnie, aby nie przyciągnąć uwagi prasy i władz. Przybyło podobno łącznie 7 tysięcy osób.

W poniedziałek wieczorem de Blasio, występując w lokalnej telewizji NY1, nazwał wydarzenie „wyjątkowo nieodpowiedzialnym”. Zapowiedział karę w wysokości 15 tysięcy dolarów. Burmistrz podkreślił, że ślub stanowił naruszenie przepisów mających na celu zmniejszenie wskaźnika zakażeń Covid-19. Władze stanu Nowy Jork wprowadziły limit na wielkość zgromadzeń do 10 osób.

– Wkrótce mogą zostać wyciągnięte dodatkowe konsekwencje – argumentował de Blasio. Wtórował mu wcześniej gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo.

– Jeśli tak się stało, było to rażące lekceważenie prawa. (…) To nielegalne. Był to również brak szacunku dla mieszkańców Nowego Jorku – ocenił Cuomo.

Tymczasem de Blasio zapowiedział też, że w związku z nasileniem pandemii całe miasto może zostać już w przyszłym tygodniu objęte „pomarańczową strefą”. Wiąże się to m.in. z zamknięciem mniej istotnych dla gospodarki przedsięwzięć i zakazem wydawania przez restauracje posiłków w zamkniętych pomieszczeniach.

– Musimy walczyć z drugą falą (…) Mamy szansę naprawdę wyjść z kryzysu, ale to zależy od każdego z nas – podkreślił burmistrz.
Źródło info i foto: onet.pl

Halle: Atak na synagogę. Stephan Balliet żałował jednego: że zamiast Żydów zastrzelił białych Niemców

Równo rok temu społecznością żydowską w niemieckiej miejscowości Halle wstrząsnął atak prawicowego ekstremisty. Napastnik próbował wedrzeć się do synagogi – zabił dwie osoby. Zeznania przed niemieckim sądem ujawniły kulisy ataku z 9 października 2019 roku.

28-letni neonazista Stephan Balliet zeznawał przed sędzią niedługo po przeprowadzeniu ataku. Pojawił się też na rozprawie w lipcu i wrześniu tego roku. Jak pisze BBC, podczas procesu za każdym razem, gdy padało słowo „Holokaust”, śmiał się, a kiedy sędzia informował oskarżycieli i świadków, że koszty przyjazdu będą pokrywane przez sąd, wykonywał lekceważący gest pocierania kciuka o palec symbolizujący „pieniądze”.

Kiedy zaczął zeznawać 22 lipca, oświadczył, że jego atak na synagogę w Halle „nie był pomyłką”, a ludzie znajdujący się wewnątrz budynku „byli jego wrogami”. Skruchę wyraził w jednym momencie – że dwie osoby, które zastrzelił, okazały się białymi Niemcami niezwiązanymi ze społecznością żydowską.

Podczas rozprawy we wrześniu wyraził też raz współczucie względem niemieckiej pielęgniarki, która zobaczyła jedną z ofiar na ziemi. Kobieta powiedziała przed sądem, że tylko wiara chrześcijańska pomogła jej przetrwać przez ten trudny czas. Wówczas Balliet przeprosił i powiedział, że nie chciał wyrządzić jej krzywdy.

„Dołączyłam w szeregi ocalałych”

Jedną z uczestniczek odbywającej się w synagodze uroczystości z okazji święta Jom Kippur była Mollie. Dziewczyna na chwilę wyszła z budynku, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Chwilę później napastnik oddał pierwsze strzały z broni palnej w stronę drzwi, przez które wychodziła. Mollie siedziała na ławce w parku nieopodal – nie było jej widać z wysokości wieży ciśnień, z której Stephan Balliet przypuścił atak.

Kiedy usłyszała hałas, szybko zorientowała się, że dochodzi od strony synagogi – intuicja podpowiedziała jej, żeby się nie ruszać. Kiedy zaczęła w końcu wracać do synagogi, zobaczyła funkcjonariuszy policji i ciało leżące na ziemi. 40-letnia Jana L. była pierwszą ofiarą strzelaniny w Halle. Mollie weszła do budynku, ale sprawca ataku wciąż był na wolności. Zabił kolejną osobę, 20-letniego Kevina S., stojącego niedaleko restauracji serwującej kebaby.

Mollie jest prawnuczką ocalałego z Holokaustu. Kiedy stanęła przed sądem, powiedziała, że to dla niej możliwość przedstawienia ponad 100 członków rodziny zamordowanych przez nazistów w czasie drugiej wojny światowej. – Przez wiele lat mój pradziadek był jedynym ocalałym w naszej rodzinie – powiedziała. – 9 października 2019 roku dołączyłam w szeregi ocalałych. Stoję teraz obok mojego pradziadka – dodała.

U Mollie zdiagnozowano stan stresu pourazowego. Pod koniec zeznań przyznała, że codzienne obowiązki sprawiają jej trudności. – Po dzisiejszym dniu sprawca ataku już nie będzie mnie niepokoił. Dzisiaj się to kończy – podkreśliła, a zebrani w sądzie podziękowali Mollie oklaskami.

Policjanci nie rozumieli, czemu tłumnie się modlą w środku tygodnia

Podczas postępowania przed sądem dowody wskazały, że służby bezpieczeństwa nie były dostatecznie przygotowane na atak. Christina, jedna z oskarżycielek, powiedziała że w czasie największego żydowskiego święta Jom Kippur w okolicy nie było żadnej policji – wówczas oskarżony parsknął i pokiwał głową. Pojawiło się pytanie, jak to możliwe, że sprawca ataku mógł wiedzieć więcej na temat świąt żydowskich od niemieckiej policji.

Rabin Jeremy Borovitz w rozmowie z BBC zwrócił uwagę, że niemieckie służby w czasie ataku traktowały zgromadzonych w synagodze „jak obciążenie”. – Z pewnością brakowało im znajomości naszej kultury – dodał. Policjanci nie rozumieli, czemu w środku tygodnia modlą się wspólnie. Rabin wierzy, że zwracając na to uwagę w sądzie, uda się zmienić system.

W związku z tym wydarzeniem lokalne władze zdecydowały się przekazać środki na szkolenie policjantów, jak efektywnie postępować w przypadku antysemickich ataków.

„Muszę być teraz silny za nas obu”

Synagoga w Halle nie była jedynym celem ataku. Stephan Balliet chwilę po oddaniu strzałów w stronę drzwi świątyni, skierował się w stronę restauracji serwującej kebaby, znajdującej się dwa bloki dalej – sądząc, że uda mu się tam spotkać muzułmanów lub migrantów. To tam zginął Kevin S.

Traumę po ataku przeżyło dwóch właścicieli restauracji – bracia Ismet i Rifat Tekin. Mężczyźni przybyli do Niemiec z Turcji 12 lat temu. – Mój brat odczuł głębokie skutki tego ataku. Muszę być teraz silny za nas obu – powiedział Ismet.

Mężczyzna nigdy wcześniej nie martwił się, że spotka się z rasistowskim atakiem – aż do ataku sprzed roku. Teraz boi się o bezpieczeństwo swoich dzieci.

Skutki ataku odczuł również właściciel restauracji – przez długi czas nikt nie chciał przychodzić w to miejsce, bo miejscowym przypominało o straszliwym ataku. Prawnik Onur Ozata zwrócił się do niemieckiego rządu o pomoc dla mężczyzn, ponieważ poza tym, że zdarzenie odbiło się na ich psychice – wpłynęło również na ich finanse. Pomocy udzielił niemiecki związek zrzeszający studentów, który zorganizował zbiórkę pieniędzy, dzięki której udało się zebrać dla braci kilka tysięcy euro.

Proces w sprawie ataku na synagogę w Halle ma się ku końcowi – przewiduje się, że wyrok zapadnie pod koniec tego roku. Stephan Balliet oskarżony jest o zabicie dwóch osób i próbę zabójstwa kolejnych 68, a także o inne przestępstwa. Jeśli zostanie uznany winnym – grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nożownik zaatakował w pobliżu synagogi w Nowym Jorku

Nowojorska policja zatrzymała potencjalnego sprawcę ataku nożowego w sobotę późnym wierczorem czasu lokalnego w czasie święta Chanuki na osoby przebywające w domu rabina, w pobliżu synagogi w miejscowości Monsey w hrabstwie Rockland pod Nowym Jorkiem. Pięć osób jest rannych. Nowojorski departament policji poinformował na Facebooku, że „podejrzany uciekł z miejsca zdarzenia, lecz jest już obecnie w areszcie”.

Szef policji Brad Weidel poinformował, że informację o wydarzeniu otrzymano przed 10 wieczorem w Monsey. Powiedział, że nowojorscy policjanci zlokalizowali pojazd i potencjalnego podejrzanego. Dodał, ze do szpitali przewieziono pięć rannych osób.

Miejscowa organizacja Orthodox Jewish Affairs Council poinformowała na Tweeterze, że do ataku nożem doszło w domu chasydzkiego rabina podczas obchodów święta Chanuki w obecności kilkudziesięciu osób; wszystkie osoby poszkodowane to Żydzi. Według tego źródła stan dwóch ofiar jest krytyczny; jedna z nich otrzymała sześć ciosów nożem. Część mediów informowała, że atak nożownika miał miejsce w synagodze.

Jak pisze Reuters, około jedna trzecia mieszkańców hrabstwa Rockland to Żydzi, w tym spora ich część to ortodoksi, którzy żyją w trzymających się na uboczu wspólnotach.

Od 13 grudnia policja otrzymała co najmniej osiem doniesień o antysemickich atakach w okręgu nowojorskim.

W 2019 r. Chanuka, Święto Świateł, rozpoczęła się 22 grudnia i potrwa do 30 grudnia. Upamiętnia ono zwycięstwo Machabeuszy nad Grekami. Gdy Grecy zdobyli Jerozolimę, ich władca Antioch IV zabronił żydowskich obrządków i nakazał prześladowanie niestosujących się do zakazu, a w Świątyni Jerozolimskiej ustanowił kult jednego z hellenistycznych bóstw. Żydzi pokonali najeźdźców w grudniu 164 r. p.n.e.
Źródło info i foto: onet.pl

Atak na synagogę w Niemczech. Oskarżenia o brak policyjnej ochrony przed synagogą

Dwie osoby zginęły w środę w zamachu przed synagogą w niemieckim Halle. Przewodniczący Centralnej Rady Żydów (ZdJ) w Niemczech Josef Schuster powiedział, że synagoga w święto Jom Kipur powinna być chroniona przez policję, a nie była. – To niedbalstwo właśnie się gorzko zemściło – podkreślił.

– To skandal, że synagoga w takie święto jak Jom Kipur [8-9 października – przyp. red.] nie była chroniona przez policję – powiedział w środę wieczorem przewodniczący Centralnej Rady Żydów Josef Schuster.

– To niedbalstwo właśnie się gorzko zemściło – orzekł, dodając, że brutalność ataku z Halle przebija wszystkie dotychczasowe i pozostawia Żydów w Niemczech w głębokim szoku.

Atak pod synagogą

Uzbrojony napastnik – 27-letni Stephan B. – próbował wedrzeć się w środę do synagogi w Halle w kraju związkowym Saksonia-Anhalt. Po nieudanej próbie sforsowania drzwi świątyni otworzył ogień do ludzi na ulicy. Dwie osoby nie żyją, dwie zostały ranne. W czasie ataku w synagodze znajdowało się od 80 do 100 osób. Gdyby napastnikowi udało się dostać do środka budynku, najprawdopodobniej ofiar byłoby znacznie więcej. Atak miał najprawdopodobniej podłoże antysemickie i skrajnie prawicowe. 27-letni Stephan B. transmitował zamach na żywo za pośrednictwem platformy gier wideo Twitch. Na nagraniu widać między innymi moment, w którym jest oddawany strzał do jednej z ofiar ataku oraz ujęcia z samochodu, na których młody człowiek w mundurze taktycznym wygłasza po angielsku antysemickie slogany.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Robert Bowers zabił 11 osób w synagodze. Prokuratorzy chcą kary śmierci

Robertowi Bowersowi, oskarżonemu o zastrzelenie jesienią zeszłego roku 11 osób w synagodze w Pittsburghu w USA, grozi kara śmierci. Będą się tego domagać prokuratorzy federalni, którzy w poniedziałek złożyli w sądzie dokumenty w tej sprawie. Bowersowi postawiono 63 zarzuty, m.in. morderstwa i naruszenia prawa gwarantującego swobodę praktykowania przekonań religijnych. Oskarżony nie przyznał się do winy. Prokuratorzy stwierdzili, że Bowers „wyraził nienawiść i pogardę wobec wyznawców wiary żydowskiej, a jego nastawienie wobec Żydów odegrało decydującą rolę w popełnionej zbrodni”. Będą się dla niego domagać kary śmierci.

Atak na synagogę w Pittsburghu

W ataku na synagogę w Pittsburghu w stanie Pensylwania 27 października 2018 roku śmierć poniosło 11 osób, a sześć zostało rannych, w tym czterech policjantów. Był to najbardziej zabójczy atak na społeczność żydowską w historii Stanów Zjednoczonych. Robert Bowers, uzbrojony w cztery sztuki broni, wszedł do synagogi Drzewo Życia podczas uroczystości nadania dziecku imienia i otworzył ogień do wiernych. Napastnik krzyczał: „wszyscy Żydzi muszą zginąć”.

Wcześniej w mediach społecznościowych Bowers zamieszczał antysemickie i antyimigranckie komentarze. Jego ostatni wpis przed atakiem głosił, że hebrajskie Stowarzyszenie Pomocy Imigrantom „lubi ściągać (do USA) najeźdźców, który zabijają naszych ludzi. Nie mogę siedzieć i patrzeć, jak zarzynani są moi ludzie. Pier***ę ich optykę. Wchodzę”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kraków: Awantura pod synagogą Izaaka. Zamaskowani mężczyźni nie chcieli wpuścić chasydów do świątyni

Przed synagogą Izaaka na krakowskim Kazimierzu doszło do awantury. Zamaskowani ochroniarze nie wpuścili do środka chasydów, którzy udali się tam na poranną modlitwę. Skończyło się awanturą i przepychankami, interweniowała też policja. W tle jest konflikt o dzierżawę gruntu.

W poniedziałek rano wierni chcący pomodlić się w synagodze na krakowskim Kazimierzu przy ulicy Kupa nie zostali wpuszczeni do środka – informuje „Gazeta Krakowska”. Jak się okazuje, będąca właścicielem świątyni Gmina Wyznaniowa Żydowska jest w konflikcie z fundacją Chabad Lubawicz, która dzierżawi teren. W zeszłym roku Gmina Żydowska znacznie, bo o blisko 500 procent, podniosła czynsz fundacji chasydów. Sprawa trafiła do sądu, a dwa tygodnie temu w synagodze wyłączono prąd.

Awantura przed synagogą w Krakowie. Interweniowała policja

Eskalacja sporu między fundacją chasydów a Gminą Żydowską miała miejsce w poniedziałek rano. Lokalne media opisują, że gdy chasydzi przybyli do synagogi Izaaka Jakubowicza [jedynej synagogi, w której modły odbywają się codziennie – red.], zastali na miejscu zamaskowanych ochroniarzy, którzy bronili dostępu do środka. Na bramę synagogi były też założone łańcuchy. Doszło do awantury, a niektórzy chasydzi chcieli się przedrzeć do świątyni przez płot. „Gazeta Krakowska” relacjonuje, że na miejscu zjawiła się policja wezwana przez przedstawicieli fundacji Chabad Lubawicz.

Ostatecznie sytuacja została uspokojona, ale synagoga wciąż pozostaje zamknięta, a chasydzi nie mogą się w niej modlić. Nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w najbliższych dniach. Portal KRKNews.pl wskazuje, że po złożeniu sprawy do sądu Gmina Żydowska stoi na stanowisku, że umowa między stronami wygasła, a chasydzi nie mają do niej wstępu. Z kolei przedstawiciele fundacji uważają, że jest przedłużona na kolejne dziesięć lat (twierdzą, że nie złożono formalnego wypowiedzenia umowy). – To próba pozbycia się fundacji w białych rękawiczkach – mówiła pracownica fundacji Martyna Kadela w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.

W poniedziałek po południu Gmina Żydowska wydała oświadczenie w sprawie sporu. Jej przedstawiciele wskazują, że muszą dbać o bezpieczeństwo obiektu i zamknąć go do czasu remontu ze względu na „pogarszający się stan nieruchomości wymagający pilnej interwencji”.

„Z uwagi na fakt, że jako właściciel Synagogi, który zobowiązany jest do zachowania jej w należytym stanie, zaobserwowaliśmy ewidentne działania naruszające jej substancję (wybite okna), ingerencję w jej strukturę i bezpieczeństwo (wyprute ściany, nielegalne podłączenie źródeł dużej mocy poza systemem elektrycznym, bez zgody Gminy i zezwolenia zakładu energetycznego), a także pogarszający się stan nieruchomości wymagający pilnej interwencji (zagrzybione ściany) podjęliśmy decyzję o przywróceniu stanu zgodnego z prawem, wyeliminowaniu zagrożeń i rozpoczęcia remontu”

„Dodatkowo zostały ujawnione inne okoliczności, które stanowić będą podstawę zawiadomienia odpowiednich służb”
– czytamy w dokumencie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kalifornia: 19-letni sprawca strzelaniny w synagodze Chabad-Lubawicz działał sam

19-letni mężczyzna, który w sobotę strzelał w synagodze Chabad-Lubawicz w Poway, 32 km na północ od San Diego, działał sam, bez pomocy jakiejkolwiek zorganizowanej grupy – poinformowały w niedzielę lokalne władze. W wyniku strzelaniny jedna osoba zmarła, a trzy są ranne.

Sprawcą jest 19-letni John T. Earnest, biały mężczyzna z San Diego. Miesiąc temu był on przesłuchiwany w sprawie podpalenia meczetu, ale został wypuszczony wobec braku przesłanek, że miał z tym coś wspólnego.

Strzelanina w Poway wydarzyła się dokładnie w sześć miesięcy po ataku na synagodę w Pittsburghu. Jej sprawca, 46-letni Robert Bowers, „wtargnął wtedy do synagogi w Pittsburghu, krzycząc „wszyscy Żydzi muszą zginąć”, po czym otworzył ogień do wiernych zgromadzonych w świątyni na modlitwie z okazji szabasu.

Zginęło 11 osób, w większości w starszym wieku, a sześć, w tym czterej policjanci, zostało rannych. Bowers był aktywnym uczestnikiem forum dyskusyjnego na antysemickim portalu skrajnej prawicy.

Sobotnia strzelanina wywołała szok wśród mieszkańców Poway, którzy wybrali tę lokalizację ze względu na spokój i bezpieczeństwo. Do ataku doszło podczas najważniejszego i najstarszego święta żydowskiego cyklu rocznego – Święta Przaśników, obchodzonego na pamiątkę oswobodzenia Izraelitów z niewoli egipskiej – przypominają media.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kalifornia: Atak na synagogę. Policja zatrzymała sprawcę strzelaniny

W sobotę, ostatnim dniu żydowskiej Paschy, doszło do strzelaniny w chasydzkiej synagodze Chabad-Lubawicz w kalifornijskim mieście Poway, leżącym 37 kilometrów na północ od San Diego. W ataku ranne zostały cztery osoby. Jedna z nich zmarła później w szpitalu. Sprawcę strzelaniny zatrzymała policja. Do ataku na synagogę Chabad-Lubawicz w Poway doszło w sobotę o godz. 11.30 czasu lokalnego (20.30 w Polsce).

Chciał podpalić meczet?

Sprawca wszedł do świątyni wypełnionej wiernymi i zaczął strzelać. Jak pisze agencja Reutera, po wystrzeleniu kilku pocisków, broń – karabin szturmowy – prawdopodobnie się zacięła i atak się zakończył.

Ranne zostały cztery osoby. Jedna z kobiet – w podeszłym wieku – zmarła potem w szpitalu. Troje innych pacjentów przewiezionych do szpitala Palomar Medical Center – nastolatka i dwóch mężczyzn – dochodzi do siebie. Zaraz po tym, gdy napastnik wyszedł z synagogi, w pogoń za nim ruszył znajdujący się w świątyni oficer Straży Granicznej po służbie. Gdy wybiegł na ulicę, zobaczył nastolatka siedzącego już w swoim samochodzie. Zaczął strzelać, ale trafił tylko w karoserię. 19-latek poddał się oficerowi policji kilka kilometrów dalej. Według relacji szefa policji w San Diego, Davida Nisleita, napastnik – widząc jeden z odpowiadających na wezwanie do strzelaniny radiowozów zmierzających w kierunku synagogi – zatrzymał się na drodze, wysiadł i z uniesionymi w górze rękami, a potem położył się na ulicy czekając na aresztowanie. Karabin – prawdopodobne narzędzie zbrodni – leżał na przednim siedzeniu.

Policja i FBI sprawdzają, czy nastolatek nie ma czegoś wspólnego z pożarem islamskiego centrum kultury, do którego doszło 24 marca zaledwie 20 km od zaatakowanej synagogi. Jak pisze agencja Reutera, z informacji będących w posiadaniu śledczych wynika, że nastoletni napastnik był pod wrażeniem zbrodni, jakiej dokonał w tym roku Nowej Zelandii biały Australijczyk, zabijając tam wielu muzułmanów. Burmistrz miasta Poway Steve Vaus uznał sobotni atak na synagogę za „zbrodnię nienawiści”. Szef policji w San Diego, David Nisleit zapewnił media w sobotę, że na ulicach Poway zostały wysłane wzmocnione patrole policji. Bezpośrednio obok synagogi – wskazują lokalne media – są zlokalizowane dwa kościoły chrześcijańskie: prawosławna cerkiew św. Jana z Damaszku i luterański kościół Wcielenia Pańskiego.

Kolejna strzelanina

Agencja Associated Press przypomina, że strzelanina w Poway wydarzyła się dokładnie w sześć miesięcy po ataku na synagodę w Pittsburghu. Jej sprawca wtargnął wtedy do synagogi w Pittsburghu, krzycząc „wszyscy Żydzi muszą zginąć”, po czym otworzył ogień do wiernych zgromadzonych w świątyni na modlitwie z okazji szabasu.

Zginęło 11 osób, w większości w starszym wieku, a sześć, w tym czterej policjanci, zostało rannych. Bowers był aktywnym uczestnikiem forum dyskusyjnego na antysemickim portalu skrajnej prawicy. Na obecnym etapie trudno określić, czy 19-latek czerpał inspirację z działalności Bowersa, któremu w lutym przedstawiono zarzuty i którego proces toczy się w stanie Pensylwania. Sobotnia strzelanina wywołała szok wśród mieszkańców Poway, którzy wybrali tę lokalizację ze względu na spokój i bezpieczeństwo. Do ataku doszło podczas najważniejszego i najstarszego święta żydowskiego cyklu rocznego – Święta Przaśników, obchodzonego na pamiątkę oswobodzenia Izraelitów z niewoli egipskiej – przypominają media. Atak w Poway został potępiony przez Światowy Kongres Żydów (WJC), który wydał w sobotę specjalne oświadczenie podpisane przez jego przewodniczącego, Ronalda Laudera.

Podziękowania dla policji

Solidarność z ofiarami wyraził też prezydent Donald Trump i wiceprezydent Mike Pence.

„Myślami i w modlitwie łączymy się ze wszystkimi dotkniętymi strzelaniną w Poway w Kalifornii. Niech Bóg was błogosławi. Sprawca zatrzymany! Stróże porządku spisali się na medal. Podziękowania dla nich!” – napisał Trump.
Źródło info i foto: tvn24.pl