Szef Frontexu podał się do dymisji. Jakie zarzuty?

Fabrice Leggeri, który sam podał się do dymisji, był oskarżany o tolerowanie nielegalnego „odpychania” migrantów oraz nieprawidłowości w zarządzaniu największą agencją UE. Frontex ma siedzibę w Warszawie.

Francuz Fabrice Leggeri w piśmie, w którym oddał się do dyspozycji zarządu Fronteksu, nie wskazał na żadne wysuwane przeciw niemu zarzuty. Jednak na szefostwo tej szybko rozrastającej się agencji od miesięcy spadały kolejne oskarżenia o nierespektowanie praw człowieka na granicach Unii oraz o nadużycia w zarządzaniu. W Fronteksie, czyli Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej, pierwsze skrzypce – ze względu na jej uprawnienia w dziedzinie bezpieczeństwa – odgrywają kraje członkowskie Unii, a nie wspólnotowe instytucje z Brukseli. Zarząd Fronteksu, który przyjął w piątek [29.04.22] dymisję Leggeriego, składa się z dwóch wysłanników Komisji Europejskiej oraz z przedstawicieli 26 krajów UE (bez Irlandii). Stanowcza większość poparła dymisję bez wszczynania postępowania dyscyplinarnego wobec Francuza.

Pushbacki w śledztwach dziennikarskich

Rezygnacja Leggeriego nastąpiła po dochodzeniu prowadzonym przez unijną agencję ds. zwalczania nadużyć finansowych OLAF. Jego wyniki są na razie poufne, ale zdaniem francuskiego „Le Point” raport miał wytykać szefowi Fronteksu, że nie przestrzegał procedur, źle zarządzał personelem. Z kolei w tym tygodniu wyniki swego kolejnego śledztwa co do uwikłania Fronteksu w nielegalne „odpychanie” migrantów (pushbacki) opublikowała organizacja Lighthouse Reports wraz z m.in. „Der Spieglem” i „Le Monde”. Ustalono, że Frontex odnotowywał przypadki pusbacków na wodach greckich w okresie od marca 2020 r. do września 2021 r. jako – to forma tuszowania łamania prawa – „operacje mające na celu zapobieganie napływowi migranów przeprowadzane na wodach tureckich”.

Działacze Lighthouse Reports oraz m.in. „Der Spiegla” uzyskali dostęp do bazy danych Fronteksu i potem dopasowywali jej rejestry do zdjęć oraz filmów z operacji pushbacków. Jak pisze „Der Spiegel”, to śledztwo dziennikarskie prowadzi do podejrzeń, że Frontex mógł być uwikłany – co najmniej poprzez swój brak interwencji w nielegalne działania – w pushbacki kilkuset migrantów od marca 2020 r. do września 2021 r. – Natomiast w 22 z tych przypadków dostępność informacji ze źródeł otwartych, takich jak zdjęcia uchodźców w greckich tratwach ratunkowych, pozwala bez żadnych wątpliwości określić je jako pushbacki – przekonuje „Der Spiegel”.

Dylematy Leggeriego

Leggeri już w zeszłym roku został ostro skrytykowany przez specjalną komisję Parlamentu Europejskiego, która oskarżyła Frontex o brak dostatecznej troski o ochronę praw człowieka w przypadku osób ubiegających się o azyl. Natomiast 54-letni Leggeri przekonuje w swym piśmie rezygnacyjnym, że „oddaje swój mandat zarządowi, ponieważ wydaje się, że mandat Fronteksu, na którego podstawie został wybrany, został po cichu zmieniony”. Istotnie, Francuz w ostatnich miesiącach publicznie mówił, że jest zdezorientowany, czy jego rolą jest utrudnianie migrantom wjazdu do Europy czy nadzorowanie właściwego traktowania osób ubiegających się o azyl przez krajowe agencje graniczne. – Jak mamy działać pomiędzy imperatywem, by nie pozwalać na nielegalne przekraczanie granicy, a zasadą non-refoulement rozumianej tak, że każdy może prosić o ochronę – pytał Leggeri.
Źródło info i foto: dw.com

Szef CIA o prezydencie Rosji

Szef Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) William Burns powiedział, że założenia prezydenta Rosji dotyczące m.in. słabości ukraińskiej armii, były błędne. Jego zdaniem, niepowodzenia Władimira Putina na froncie, mogą spowodować jeszcze większą brutalność rosyjskich wojsk. Podkreślił, że agresor jest „zdeterminowany, aby zdominować i kontrolować Ukrainę”. William Burns ocenił, że Ukrainę czeka teraz „kilka paskudnych tygodni”. Podkreślił także, że prezydent Rosji na podstawie swoich przekonań założył, że wojna w Ukrainie będzie miała dla niego korzystny wynik.

Zgodnie z pierwszym przekonaniem Putina, które przedstawił we wtorek w amerykański Kongresie szef CIA, Ukraina miała być słaba militarnie, przez co łatwa do pokonania. Po drugie prezydent Rosji miał uważać, że Europejczycy, zwłaszcza Francuzi i Niemcy, są rozkojarzeni i boją się ryzyka.

– Po trzecie wierzył, że jest odporny na sankcje, stworzył swoją gospodarkę i wielką wojenną skrzynię rezerw walutowych. I po czwarte, był przekonany, że zmodernizował swoją armię i, że jest ona w stanie odnieść szybkie, decydujące zwycięstwo, przy minimalnych kosztach – powiedział Burns. – Pod każdym względem udowodniono, że się myli – dodał. Szef CIA podkreślił, że Putin „od wielu lat dusi się w łatwopalnej kombinacji żalu i ambicji” i jest „zdeterminowany, aby zdominować i kontrolować Ukrainę”.

Zdaniem Williama Burnsa, zainstalowanie marionetkowego rządu na Ukrainie, jest mało prawdopodobne ze względu na sprzeciw narodu ukraińskiego. Ocenił, że „Ukraińcy będą nadal stawiać opór zaciekle i skutecznie”. – Prawdopodobnie [Putin – red.] podwoi wysiłki i spróbuje zmiażdżyć ukraińskie wojsko, nie zważając na ofiary cywilne – dodał szef CIA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe informacje dotyczące afery mailowej

Ciąg dalszy afery mailowej – kolejna ujawniona korespondencja dotyczy byłego szefa CBA Ernesta Bejdy. „Dzwonił do mnie dziś Bejda. Prosił, aby przekazać Ci, że dzwonił wyłącznie z podziękowaniami za możliwość dotychczasowej pracy. Przyjął wszystkie decyzje i jest, jak podkreśla, w stu procentach lojalny” – miał pisać Michał Dworczyk do premiera Mateusza Morawieckiego.

W sieci pojawiły się najnowsze maile, mające pochodzić ze skrzynki Michała Dworczyka z 19 lutego 2020 roku. To wiadomości – jak wynika ze screenów – adresowane do premiera Mateusza Morawieckiego. Czytamy w nich, że ówczesny szef CBA, Ernest Bejda, miał podziękować szefowi rządu za dotychczasową pracę.

Tego dnia upłynęła jego kadencja, która nie została mu przedłużona. Przypomnijmy, że za szefostwa Bejdy w CBA media informowały o licznych aferach. W 2019 roku okazało się, że dyrektor delegatury biura w Lublinie, Jacek W., usłyszał w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie serię zarzutów korupcyjnych. W centrali służby doszło także do kradzieży ogromnej sumy gotówki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

„Słowik” zostaje na wolności

Sąd Okręgowy Warszawa Praga odrzucił w środę zażalenie Prokuratury Krajowej na uchylenie aresztu tymczasowego wobec Andrzeja Z., ps. Słowik. Choć przeciwko byłemu bossowi Pruszkowa toczy się kilka spraw karnych, Andrzej Z. na razie pozostanie na wolności. Sąd utrzymał w mocy postanowienie o uchyleniu aresztu tymczasowego wobec mojego klienta – poinformowała mec. Julia Dekoninck, obrończyni Andrzeja Z.

Sprawa tocząca się przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga dotyczy grupy przestępczej, która w areszcie śledczym na Białołęce rozprowadzała narkotyki i inne „dobra” niedostępne za kratkami. „Słowik” zgodnie z postanowieniem sądu areszt opuścił 15 grudnia 2021 roku za poręczeniem majątkowym w wysokości 200 tys. złotych.

Prokuratura Krajowa argumentowała, że środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego, zakazu opuszczania kraju oraz dozór policyjny w wymiarze trzech razy w tygodniu, nie jest wystarczający. Jak poinformował prokurator Marcin Lorenc z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie to nie jedyna sprawa, która toczy się przeciwko „Słowikowi”. Andrzej Z. to jeden z głównych oskarżonych w sprawie gangu pruszkowskiego i ochranianych przez tę mafię oszustów wyłudzających VAT – powiedział prokurator Lorenc.

Wobec „Słowika” toczą się cztery sprawy

Według Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Andrzej Z. „pomiędzy 1 września 2014 roku a 11 września 2018 roku, kierował wspomnianą grupą, a jego rola polegała na: koordynowaniu działań poszczególnych członków grupy, w tym wydawaniu poleceń, co do sposobu działalności przestępczej, rodzaju i charakteru popełnianych przestępstw jak również sposobu legalizowania środków pieniężnych”.

Jak powiedziała mecenas Julia Dekoninck przeciwko jej klientowi toczą się obecnie cztery sprawy, w tym „jedna stara i w apelacji”.

Mój klient jest oskarżony m.in. w dwóch tzw. sprawach VAT-owskich, ale jedna z nich jest dopiero w I instancji, a druga nawet tak naprawdę nie ruszyła, więc raczej nie ma zagrożenia, by mogło to zaszkodzić jego planom, związanym z branżą sportową – powiedziała obrończyni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef włoskiej mafii wpadł przez Google Maps

– Jak mnie znalazłeś? Od 10 lat nawet nie dzwoniłem do rodziny! – zapytał szef włoskiej mafii Gioacchino Gammino, kiedy po latach został zlokalizowany przez organy ścigania. Odpowiedź jest prosta – Google Maps.

Google Maps, czyli serwis umożliwiający wyszukiwanie obiektów czy oglądanie map, pomógł zlokalizować szefa włoskiej mafii znanej jako Stidda – 61-letniego Gioacchino Gammino. Mężczyzna trafił na listę najbardziej poszukiwanych gangsterów, a w 2014 roku wydano za nim europejski nakaz aresztowania. Został schwytany w Galapagar, miasteczku niedaleko Madrytu. Okazało się, że zmienił nazwisko na Manuel, pracował jako kucharz i był właścicielem sklepu z owocami i warzywami.

Gammino należał do mafijnego klanu na Sycylii, który w latach 90. był uwikłany w krwawy spór z główną siatką gangsterską. Zginęło w nim około 200 osób. Za popełnione morderstwo odsiadywał od 1998 roku karę dożywocia w Rebibbia w Rzymie, ale w 2002 roku udało mu się uciec przez zamieszania wokół kręcenia filmu w więzieniu. Latami uciekał przed organami sprawiedliwości. Gioacchino Gammino został aresztowany 17 grudnia, ale szczegóły dotyczące jego schwytania ogłoszono dopiero w środę 5 stycznia.

Po 20 latach ukrywania Gammino myślał, że udało mu się zerwać wszystkie więzy z Sycylią i swoją mafijną przeszłością. Jak donosi „The Guardian”, po aresztowaniu zapytał funkcjonariusza organów ścigania: – Jak mnie znalazłeś? Od 10 lat nawet nie dzwoniłem do rodziny! Szczegóły potwierdził prokurator z Palermo Francesco Lo Voi. – To nie tak, że spędzamy całe dnie na przedzieraniu się przez Mapy Google w poszukiwaniu zbiegów – tłumaczył. – Było wiele długich śledztw, które doprowadziły nas do Hiszpanii. Byliśmy na dobrej drodze, a Mapy Google pomogły potwierdzić nasze dochodzenia – dodał. Stojący mężczyzna przed sklepem spożywczym, uchwycony na kadrze Google Street View, był kluczem do zakończenia poszukiwań.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowy szef Interpolu. Ar-Raisi jest oskarżany o ignorowanie tortur ludzi

Ahmed Nasir ar-Raisi został wybrany na prezydenta Interpolu, międzynarodowej organizacji policji. Ar-Raisi był dotychczas generalnym inspektorem w ministerstwie spraw wewnętrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jego powołanie na szefa Interpolu wywołało przeciw organizacji międzynarodowych – urzędnik jest oskarżany o ignorowanie informacji o torturach i arbitralne zatrzymania. Mieli ich dokonywać podlegli mu funkcjonariusze. Abu Dhabi ar-Raisi zdobył stanowisko m.in. dzięki sprawnej kampanii – zauważa agencja Assosiated Press. Emiratczyk jeździł po świecie i spotykał się z prawodawcami i wysokimi urzędnikami państwowymi. Pomagało dobre wykształcenie i stopnie naukowe zdobyte podczas studiów w Wielkiej Brytanii i USA oraz wieloletnie doświadczenie w policji. Abu Dhabi ar-Raisi już po nominacji na szefa Interpolu podkreślił, że chce „modernizować i przekształcać” organizację, bazując na swoim doświadczeniu, które zdobył jako szef policji ZEA.

Jak podkreśla Deutsche Welle, politycy, organizacje praw człowieka i byli więźniowie są zaniepokojeni wyborem ar-Raisiego – powodem jest raport organizacji Human Rights Watch. Wynika z niego, że kierowany przez Raisiego resort miał ignorować doniesienia o stosowaniu tortur na ludziach przez emirackie służby bezpieczeństwa. Wniesiono przeciwko niemu skargi w pięciu krajach, w tym we Francji. Swój sprzeciw wyrazili także parlamentarzyści niemieccy – Kai Gehring (Zieloni), Peter Heidt (FDP) i Frank Schwabe (SPD).

Biorąc pod uwagę druzgocącą historię praw człowieka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, nominacja Al-Raisiego na prezydenta byłaby w rażącej sprzeczności z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka i misją organizacji – stwierdzili jeszcze przed nominacją. Jak podkreśla Deutsche Welle, sprzeciw wyraziła również organizacja Human Rights Watch, która stwierdza w komunikacie, że w więzieniach ZEA długie wyroki odsiadują setki aktywistów, naukowców i prawników, często w wyniku niesprawiedliwych procesów i za niejasne przewinienia.

Zjednoczone Emiraty Arabskie kategorycznie odrzucają takie oskarżenia.

Jako obecny członek Komitetu Wykonawczego Interpolu, generał dywizji Al-Raisi jest wybitnym profesjonalistą z 40-letnim dorobkiem w policji regionalnej i krajowej – napisała ambasada Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Niemczech w oświadczeniu dla DW.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poszukiwany szef „mafii paliwowej” zatrzymany na Ukrainie

Poszukiwany od 12 lat szef „mafii paliwowej” został namierzony przez śląskich „łowców głów” na terenie Ukrainy. Dzięki pomocy Attaché gruzińskiego, Wydział Śledczy Ukraińskiej Policji Kryminalnej zatrzymał go w Kijowie. Teraz 44-letni, pochodzący z Częstochowy mężczyzna, czeka w areszcie na ekstradycję do Polski.

W roku 2009 Komenda Miejska Policji w Częstochowie wszczęła poszukania, na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Okręgową w Częstochowie, za 32-letnim wówczas Łukaszem B. – mieszkańcem tego miasta.

Mężczyzna był poszukiwany za to, że w okresie od października 2000 do maja 2004 roku w Częstochowie, Siewierzu i innych miejscowościach na terenie kraju, działając wspólnie z innymi osobami, założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą, która miała na celu dokonywanie przestępstw przeciwko mieniu, obrotowi gospodarczemu oraz karno-skarbowych. Łukasz B. był także poszukiwany na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Rejonową Częstochowa-Północ.

Z uwagi na wagę sprawy, w roku 2012 sprawę przejął Zespół Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Już podczas wstępnych ustaleń stwierdzono, że poszukiwany opuścił kraj i pojechał do jednego z krajów poza Unią Europejską. Dalsze działania doprowadziły do ustalenia, że poszukiwany przebywa na terenie Ukrainy. W związku z tym nawiązano współpracę z urzędującym w Polsce Attaché do spraw policyjnych gruzińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Za jego pośrednictwem przekazano posiadane informacje bezpośrednio stronie ukraińskiej. Attaché zajął się również koordynacją współpracy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach z Wydziałem Śledczym Ukraińskiej Policji Kryminalnej w Kijowie. Pozwoliło to między innymi na ustalenia, że poszukiwany, przebywając na terenie Ukrainy, posługuje się podrobionym paszportem na inne personalia i prowadzi tam działalność gospodarczą.

W wyniku wspólnych działań 25 maja poszukiwany został zatrzymany w Kijowie i osadzony w areszcie. 28 maja ukraiński sąd zdecydował o aresztowaniu Łukasza B. na 40 dni.

Teraz wszczęta została procedura zmierzająca do jego ekstradycji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Groźby śmierci pod adresem szefa serwisu Parler

Jak poinformował zespół prawników Parlera w złożonym w piątek dokumencie sądowym, szef amerykańskiego serwisu Parler John Matze i jego rodzina ukrywają się w związku z otrzymanymi groźbami śmierci i naruszeniami bezpieczeństwa osobistego. Z treścią pisma zapoznała się stacja telewizyjna Fox News.

Parler – platforma popularna zwłaszcza wśród zwolenników prezydenta USA Donalda Trumpa oraz osób głoszących teorie spiskowe związane z ruchem QAnon – zainicjował proces antymonopolowy przeciwko Amazonowi. Gigant technologiczny w następstwie zamieszek na Kapitolu z 6 stycznia zdjął serwis ze swojej platformy internetowej, motywując to „pogwałceniem zasad”. Wcześniej Parlera usunęły ze swoich sklepów internetowych Apple i Google.

Parler pozwał Amazona, uważając że gigant przy swojej decyzji kierował się „polityczną niechęcią” i chciał wyeliminować konkurencję w sferze platform mikroblogowych. Amazon odpowiedział, że „twierdzenia te nie są niczym uzasadnione”, oświadczył też, że jego pracowników spotkały groźby i prześladowania.

W dokumentach złożonych w sądzie przez prawników Parlera, których treść otrzymała stacja Fox News, stwierdzono, że „pracownicy Parlera byli w podobny sposób prześladowani i zastraszani”. „Dyrektor generalny Parlera, John Matze Jr, informuje (…), że wielu pracowników Parlera cierpi z powodu nękania i wrogości, obawia się o bezpieczeństwo swoje i swoich rodzin, a w niektórych przypadkach opuściło swój stan, by uciec przed prześladowaniami” – napisano.

„Sam Matze, jako szef firmy, którą oczernia AWS (Amazon Web Services – red.), musiał opuścić swój dom i ukryć się wraz z rodziną po otrzymaniu gróźb śmierci i naruszeniu bezpieczeństwa osobistego” – stwierdzono w dokumencie.

„Zagrozili, że wejdą przez moje drzwi”

Na początku tego tygodnia Matze mówił Fox News o groźbach, a także o środkach, które podejmie, aby chronić swoją rodzinę. – Jest grupa (hakerów – red.) o nazwie UGNazi, która mnie atakuje – oznajmił, dodając, że grupa ujawniła wiele jego haseł i danych osobowych w internecie. – Opublikowali mój adres, zagrozili, że wejdą przez moje drzwi – powiedział.

Jak dodał, zwykle nie traktuje skierowanych do niego gróźb zbyt poważnie, ale tym razem wraz z rodziną zaczął się ukrywać.
Źródło info i foto: interia.pl

Już wiemy, kto będzie szefem Pentagonu, jeśli Joe Biden przejmie władzę

Emerytowany generał Lloyd Austin zostanie szefem resort obrony w rządzie Joe Bidena – informują amerykańskie media. Nominacja ma zostać oficjalnie ogłoszona jeszcze w tym tygodniu. Jeśli zostanie zatwierdzona, Austin będzie pierwszym Afroamerykaninem na stanowisku szefa Pentagonu.

67-letni Lloyd Austin jest absolwentem akademii wojskowej West Point. Przez ponad 40 lat służył w amerykańskich siłach zbrojnych. W 2010 r. dowodził wojskami USA w Iraku. W 2012 r. objął stanowisko zastępcy dowódcy sił lądowych a w 2013 stanął na czele Centralnego Dowództwa (CENTCOM).

To właśnie Austin opracował i zaczął wdrażać strategię walki z Państwem Islamskim w Iraku i Syrii. W 2016 r. przeszedł na emeryturę.

Aby zostać szefem Pentagonu, Lloyd Austin będzie musiał uzyskać zgodę Kongresu na odstąpienie od reguł powoływania cywilnego kierownictwa resortu obrony. Mówią ona o tym, że od czasu odejścia ze służby oficera do objęcia przez niego tego stanowiska musi upłynąć co najmniej siedem lat.

Tego rodzaju zgodę uzyskał wcześniej pierwszy szef Pentagonu w rządzie prezydenta Trumpa generał James Mattis.

Jeśli nominacja Austina zostanie zatwierdzona, stanie on na czele resoru, któremu podlega 1,3 mln żołnierzy i który dysponuje budżetem w wysokości 750 mld dolarów.
Źródło info i foto: TVP.info

Szef Wojskowego Instytutu Higieny zatrzymany przez CBA

CBA zatrzymało we wtorek Dyrektora Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Warszawie w związku z przywłaszczeniem sprzętu ochronnego. Adam Z. miał m.in. przywłaszczać należące do instytutu testy na COVID-19 za co w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie usłyszy zarzuty. Na polecenie prokuratora z Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali we wtorek dyrektora Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii im. Generała Karola Kaczkowskiego w Warszawie, płk dr n. med. Adama Z.

Przywłaszczył płyny dezynfekcyjne i testy na COVID-19

„WIHE w Warszawie jest najważniejszą wojskową placówką w Polsce powołaną do przeciwdziałania zagrożeniom biologicznym, chemicznym, radiologicznym i nuklearnym. Z ustaleń CBA wynika, że niestety sam Instytut nie jest wolny od wirusa, jakim są nadużycia” – poinformowało we wtorek CBA.

Adam Z. najprawdopodobniej jeszcze we wtorek usłyszy zarzuty. Na przesłuchanie do prokuratury wojskowej zostanie doprowadzony po zakończeniu przeszukań jego miejsca zamieszkania i miejsca pracy, które rozpoczęły się we wtorek rano.

– Zarzuty, w związku z którymi dyrektor Instytutu został zatrzymany dotyczą przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych oraz przywłaszczenia mienia należącego do kierowanego przez niego Instytutu, w tym sprzętu ochronnego, płynów dezynfekcyjnych oraz testów na COVID-19 o wartości nie mniejszej niż 10 tysięcy złotych – poinformowała prokurator Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Grozi mu 10 lat więzienia

„Wszystko wskazuje na to, że przedmioty te przekazał następnie osobom nieuprawnionym, działając tym samym na szkodę interesu publicznego” – podał Wydział Komunikacji Społecznej CBA. Dyrektor WIHE miał działać od marca 2020, czyli od początku ogłoszenia epidemii koronawirusa.

Po przesłuchaniu Adama Z. prokurator podejmie decyzję w przedmiocie zastosowania wobec podejrzanego środków zapobiegawczych. Prokuratura i CBA informują, że sprawa ma charakter rozwojowy i „nie można wykluczyć, iż w wyniku dalszych czynności śledczych wartość przywłaszczonego mienia ulegnie zmianie”. Dyrektorowi WIHE grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl