Jest wyrok ws. fundacji Tadeusza Rydzyka. Księgowa skazana

Warszawski sąd ogłosił wyrok w sprawie fundacji Tadeusza Rydzyka. Ojciec Rydzyk i jego bliski współpracownik Jan Król zostali uniewinnieni od zarzutu nieujawnienia informacji publicznej. Skazana została jednak Lidia K-M., nazywana „księgową Rydzyka”, członkini zarządu fundacji Lux Veritatis, która odpowiadała za finanse. Zajmująca się jawnością życia publicznego organizacja Watchdog oskarżyła redemptorystów Tadeusza Rydzyka, Jana Króla oraz Lidię K-M. o nieujawnienie informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych, które trafiły do fundacji Lux Veritatis. Proces karny jest następstwem procesu administracyjnego, który Lux Veritatis przegrała.

Z wyroku warszawskiego sądu, który został ogłoszony w czwartek rano, wynika, że fundacja Tadeusza Rydzyka Lux Veritatis zobowiązana jest do udostępnienia informacji o finansach fundacji i wykorzystaniu przyznanych jej dotacji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest petycja do papieża ws. polskich księży. „Niemoralni, nietykalni i nieopodatkowani”

Adam N. i Witek M. w 2019 roku złożyli petycję do papieża Franciszka ws. Tadeusza Rydzyka. Wówczas apelowali o to, by papież zakończył działalność duchownego. Teraz do sieci trafił ich kolejny apel – „Franciszku, twój kler i Episkopat zaniżają standardy moralne w Polsce”.

„Czy wymagamy zbyt wiele, oczekując od Kościoła Katolickiego, że będzie stosował zasady etyki chrześcijańskiej i utrzyma standardy moralne, które nie będą drastycznie niższe niż obowiązujące w świeckich instytucjach?” – pytają autorzy petycji.

Adam N. i Witek M. opublikowali w internecie petycję, którą skierowali do papieża Franciszka. W ich opinii, elity polskiego kleru „zachowują się tak, jakby porzuciły wartości chrześcijańskie na rzecz: dóbr materialnych, zaszczytów, władzy politycznej i bezkarności”.

„Twój kler lojalność wobec księży pedofili i pomnażanie majątku postawił ponad prawo i moralność. Korzystając z konkordatu, umowy Polski z Watykanem, księża w Polsce unikają świeckiego wymiaru sprawiedliwości. Kary nakładane na kler przez Episkopat, sądy biskupie oraz Watykan są symboliczne i nieprzestrzegane przez biskupów. Zamiast pokuty jest spektakl medialny mający stworzyć złudzenie sprawiedliwości instytucji Kościoła” – piszą autorzy petycji.

Z petycji dowiadujemy się również, że zdaniem jej autorów, biskupi sieją w społeczeństwie nienawiść i wykorzystują podziały polityczne do tego, by skłócać Polaków – jednocześnie gardząc kobietami i mniejszościami.

Autorzy petycji zwracają również uwagę na tuszowanie pedofilii w kościele. „Odpowiedz nam szczerze, czy sprawiedliwą karą dla nauczyciela pedofila byłoby przeniesienie do innej szkoły a chroniącego go dyrektora do pracy w innym województwie? Nie? W takim razie, dlaczego za pedofilię, ukrywanie pedofilii i molestowanie seksualne Watykan zastosował następujące kary wobec kleru: „wygnanie” z diecezji do luksusowej rezydencji, przeniesienie na emeryturę opłacaną przez polskich podatników (katolików oraz niekatolików), pośmiertne odebranie pierścienia? Świeccy urzędnicy, nauczyciele, policjanci czy sędziowie utraciliby pracę, prawo wykonywania zawodu i zostali skazani na kary więzienia za podobne czyny” – zwracają się do papieża Franciszka autorzy petycji.

Chcą również, by kościół odpowiednio ukarał pedofilów. „Oczekujemy od Ciebie sprawiedliwości: usunięcia zdemoralizowanych biskupów ze stanowisk, wyznaczenia im w ramach pokuty życia w ubóstwie, w oddalonych od cywilizacji klasztorach, nakazania im rozdania majątku prywatnego pokrzywdzonym (zadośćuczynienia za krzywdy) i usunięcia pedofili ze stanu duchownego – kto chce „pasterza” pedofila lub sojusznika pedofili?” – pytają.

Autorzy petycji przywołują zdarzenie z 2015 roku, kiedy to biskupi uniewinnili księdza pedofila, uznając, że wykorzystywany seksualnie przez księdza dziewięciolatek był „wspólnikiem w grzechu cudzołóstwa”. Jednak sprawiedliwości stało się zadość, gdyż sąd świecki skazał go na więzienie. „Dlatego oczekujemy, że nakażesz Episkopatowi niezwłoczne przekazanie wszystkich dokumentów dotyczących przestępstw kleru (w tym i finansowych) sądom świeckim” – piszą Adam N. i Witek M.

Petycja ws. Tadeusza Rydzyka zdobyła 100 tys. podpisów

Adam N. i Witek M., w 2017 roku utworzyli petycję, w której napisali, że „Tadeusz Rydzyk, zakonnik używający katolicyzmu jako narzędzia do zdobywania pieniędzy i władzy jest przykładem patologii występującej w polskim Kościele katolickim”. Wówczas zarzucali, że media redemptorysty są wspierane przez polską partię rządzącą, którą duchowny otwarcie popiera i bierze aktywny udział w polskiej polityce. Autorzy petycji do papieża Franciszka ws. o. Tadeusza Rydzyka zebrali 100 tys. podpisów. List ten został przekazany papieżowi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ojciec Tadeusz Rydzyk przed sądem

W środę przed Sądem Rejonowym Warszawa-Wola formalnie ruszył proces, który w związku z nieujawnieniem informacji publicznej stowarzyszenie Watchdog wytoczyło zarządowi Fundacji Lux Veritas. Stowarzyszenie domaga się kary roku pozbawienia wolności m.in. dla kierującego fundacją o. Tadeusza Rydzyka.

Oprócz niego oskarżeni zostali dwaj pozostali członkowie zarządu – o. Jan Król oraz Lidia Kochanowicz-Mańk. W środę wszyscy zabrali głos przed sądem. O. Rydzyk przekonywał, że w procesie chodzi o odebranie dobrego imienia Telewizji Trwam oraz niszczenie wszystkiego, co polskie i katolickie.

Środowy termin był już trzecim w tej sprawie. Dotychczas do odczytania aktu oskarżenia nie doszło ze względu na kierowane przez prokuraturę i obronę wnioski. Kolejne, zbliżone do tych oddalonych już wcześniej, złożono również w środę. Prokuratura i obrona wnosiły o umorzenie sprawy.

Uzasadniając swój wniosek, adwokat Lidii Kochanowicz-Mańk mec. Paweł Panek podkreślał, że w przypadku dalszego procedowania aktu oskarżenia pojawią się „poważne wątpliwości dotyczące praworządności tego postępowania”. Zaznaczył, że wątpliwości w sprawie ma urząd I prezesa Sądu Najwyższego. Chodzi o wniosek dotyczący niekonstytucyjności niektórych przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej skierowany do TK przez I prezes SN Małgorzatę Manowską.

Zdaniem adwokata akt oskarżenia nie ma „uzasadnienia merytorycznego”, a samo postawienie w stan oskarżenia jest już „stanem niemalże krytycznym”. – Ten akt oskarżenia zmierza do zdemolowania praktyki prawa karnego i podważania SN jako autorytetu – powiedział, dodając, że sam ocenia go jako „szykanę i ordynarną hucpę”.

Sędzia Katarzyna Bień podkreśliła, że wszelkie niedoskonałości aktu oskarżenia będą korygowane przez sąd i badane w trakcie postępowania dowodowego. Kolejne wnioski oceniła jako „quasi-wnioski”, w sprawie których sąd nie ma obowiązku orzekać. Wskazując, że na razie oskarżeni nie mieli nawet okazji się wypowiedzieć, sędzia postanowiła o otwarciu przewodu sądowego.

Akt oskarżenia

Akt oskarżenia został odczytany przez pełnomocnika Sieci Obywatelskiej Watchdog mec. Adama Kuczyńskiego. Mowa w nim o tym, że członkowie zarządu fundacji w okresie od 3 listopada 2016 r. do 18 czerwca 2020 r. – działając jako funkcjonariusze publiczni – w celu „osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej” nie dopełnili ciążącego na nich obowiązku udzielenia informacji publicznej.

Chodzi o nieujawnienie wydatków fundacji z publicznych pieniędzy, o co Watchdog wnioskował w czerwcu 2016 r. Jak podkreśla stowarzyszenie, odpowiedź, która do nich trafiła, była spóźniona i niepełna – fundacja udzieliła odpowiedzi w zakresie jednego z dwóch punktów. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Powołano się w nim na art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym jeśli ktoś wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi nie udostępnia informacji publicznej, podlega on grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Przepis ten powiązano jednocześnie z przepisem Kodeksu karnego mówiącym o niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, obarczonym karą do 10 lat pozbawienia wolności. Kara, jakiej domaga się stowarzyszenie, to rok pozbawienia wolności.

„Podzieliliśmy się kompetencjami”

Podczas środowej rozprawy wszyscy trzej oskarżeni odpowiadali na pytania sądu oraz swoich obrońców. W pierwszej kolejności głos zabrał o. Jan Król, który przekonywał, że Fundacja Lux Veritatis ostatecznie odpowiedziała na wszystkie zadane przez Watchdog pytania.

Dodał, że w 2016 r. on sam chorował onkologicznie, co ograniczało jego działalność w fundacji. Podkreślił też, że nigdy nie zajmował się udzielaniem informacji publicznej, bo była to odpowiedzialność Lidii Kochanowicz-Mańk. Podzieliliśmy się kompetencjami po to, żeby każdy zajmował się tym, do czego się zobowiązał – powiedział.

O. Rydzyk wielokrotnie podkreślał, że ma trudność z uznaniem informacji, o którą wnioskował Watchdog, za „informację publiczną”, jako że mowa o prywatnej fundacji. Zaznaczył, że „w żadnym razie” nie przyznaje się do stawianego mu zarzutu. Nasz podmiot udziela różnych informacji podmiotom polskim, nie finansowanym gdzieś spoza Polski – mówił. Wskazywał, że stowarzyszenie Watchdog jest finansowane właśnie przez takie podmioty, także takie, które „wprost występują przeciwko ewangelizacji”.

Cały czas służę Polsce, narodowi, a mój naród mnie tutaj oskarżył – mówił. Jego zdaniem w sprawie chodzi o uderzenie w Telewizję Trwam oraz niszczenie tego, co polskie i katolickie. Uważam, że to jest nieuczciwe, to jest działanie na szkodę, próba odebrania nam dobrego imienia – podkreślił.

Kilkukrotnie sąd prosił księdza o bardziej precyzyjne odpowiedzi – doszło do tego m.in. w momencie, gdy na pytanie o wewnętrzny regulamin fundacji, ten odparł, że „wystarczy 10 Przykazań Bożych”. Po upływie 30 minut prezes Fundacji Lux Veritatis poinformował, że jest zmęczony i odmówił dalszego odpowiadania na pytania.

„Nie mamy czego ukrywać”

Najdłużej na pytania sądu odpowiadała Lidia Kochanowicz-Mańk, która podkreślała, że wniosek Watchdoga był pierwszym wnioskiem o informację publiczną, który kiedykolwiek wpłynął do Fundacji Lux Veritatis. Jak mówiła, po zasięgnięciu porady u prawników była przekonana, że fundacja nie była zobowiązana do udzielenia takiej informacji. Mimo tego – z dobrej woli, chcąc uniknąć posądzenia o to, że pragnie coś ukryć – postanowiła jednak to zrobić.

Kochanowicz-Mańk przyznała, że odpowiedź dotyczyła jednego z dwóch punktów, o które wnioskowało stowarzyszenie, natomiast – jak tłumaczyła – powodowane było to m.in. obawą, czy odpowiedź w pełnym zakresie nie naruszyłaby czyjegoś prawa do prywatności.

Podkreślała ponadto, że gdy fundacja otrzymuje środki publiczne, występuje o nie w konkursach, a następnie składa „pełne sprawozdanie”. Nie mamy czego ukrywać, te informacje są dostępne dla wszystkich posłów, którzy pytają o to dziesiątki razy – mówiła Kochanowicz-Mańk.

Jej zdaniem celem procesu, który właśnie się rozpoczął, jest pozbawienie ludzi zaufania do fundacji. – Zastanawiam się, czy ten ktoś, kto pisał ten akt oskarżenia, ma świadomość tego, co zrobił (…) Zniszczyć człowieka i nazwisko można bardzo szybko – powiedziała, dodając, że to, co obecnie pojawia się w mediach na jej temat, będzie „bardzo ciężko wymazać”.

Rozprawa w formie wideokonferencji

Rozprawa po raz kolejny miała formę wideokonferencji. O. Tadeusz Rydzyk oraz o. Jan Król wraz ze swoimi obrońcami przebywali w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Sędzia Katarzyna Bień oddaliła wniosek stowarzyszenia Watchdog o to, by składali oni wyjaśnienia w Warszawie. Odpowiadając na obawy dotyczące możliwości przedstawiania oskarżonym różnego rodzaju dokumentów, sędzia podkreśliła, że sąd jest technicznie przygotowany do tego, by to zrobić – bez konieczności ich osobistego stawiennictwa w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola.

Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 12 sierpnia. Wówczas przesłuchanych ma być trzech świadków – dwóch pracowników Fundacji Lux Veritatis oraz prezes stowarzyszenia Watchdog Szymon Osowski. Sąd oddalił wniosek o przesłuchanie prok. Anny Dziduch, która pierwotnie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie, a później dwukrotnie wnioskowała o umorzenie postępowania przed wolskim sądem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tadeusz Rydzyk składał zeznania w sądzie. Wyjścia pilnowało kilkunastu funkcjonariuszy policji

08.12.2020 Bydgoszcz 29. urodziny Radia Maryja Msza celebrowana przez biskupa Jana Tyrawe w kosciele sw. Jadwigi Krolowej w Bydgoszczy, N/z Tadeusz Rydzyk fot Adam Juszkiewicz/REPORTER

Po dwóch rozprawach wciąż nie ruszył proces ws. nieudostępnienia informacji publicznej przez Fundację Lux Veritatis, na której czele stoi o. Tadeusz Rydzyk. W czwartek sąd oddalił wniosek jednego z obrońców o zawieszenie sprawy w związku z postępowaniem, które toczy się przed TK. Podczas pobytu zakonnika w sądzie w Toruniu – gdzie składał zeznania w formie online – wjazdu do budynku pilnowało kilkunastu policjantów i kilka radiowozów. 

Sprawa, którą Sieć Obywatelska Watchdog wytoczyła trzyosobowemu zarządowi Fundacji Lux Veritatis – w jego skład wchodzi o. Tadeusz Rydzyk, o. Jan Król i Lidia Kochanowicz-Mańk – dotyczy nieujawnienia wydatków fundacji z publicznych pieniędzy. Jak podkreślało stowarzyszenie, odpowiedzi ostatecznie udzielono, jednak była ona spóźniona i niepełna. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Proces miał ruszyć na początku kwietnia tego roku, jednak w sądzie nie stawił się żaden z trzech oskarżonych. W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola, przed którym toczy się proces, pojawiła się Lidia Kochanowicz-Mańk, natomiast o. Tadeusz Rydzyk oraz o. Jan Król obecni byli w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Rozprawa miała formę wideokonferencji. Nie doszło jednak na niej do odczytania aktu oskarżenia, co oznacza, że proces wciąż formalnie nie ruszył. Przez trzy godziny sąd zajmował się wnioskami kierowanymi przez obronę oraz prokuraturę.

Tadeusz Rydzyk przed sądem. Wejścia do budynku pilnowała policja

Miejsce, w którym o. Rydzyk miał składać zeznania, niemal do samego końca owiane było tajemnicą. Część dziennikarzy, społeczników i feministek, wiedziało jednak, że chodzi o Sąd Rejonowy w Toruniu. Na redemptorystę czekała pod  budynkiem grupa protestujących z transparentami o treści m.in. „Nigdy nie będziesz szedł sam”.

Toruńska Brygada Feministyczna opublikowała w mediach społecznościowych nagranie spod toruńskiego sądu. Widać na nim kordon policjantów oraz radiowozów, broniący dostępu do bramy budynku. – Policjanci ustawili szpaler, jakbyśmy mieli rzucać grantami w ojca Rydzyka, a przecież nie chcieliśmy zrobić mu nic złego – relacjonowała w rozmowie z Onetem Agata Chyżewska-Pawlikowska z TBF.

Wręcz przeciwnie, ja do niego nawet krzyczałam, że życzę mu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Jesteśmy rozczarowani postawą policji, która zachowywała się tak, jakby chroniła swojego szefa. Zostaliśmy spisani i podejrzewamy, że na tym się nie skończy. Spodziewamy się mandatów albo spraw w sądzie, choć nie zrobiliśmy nic zakazanego przepisami – AGATA CHYŻEWSKA-PAWLIKOWSKA, TORUŃSKA BRYGADA FEMINISTYCZNA

Z kolei pod Sąd Rejonowym Warszawa-Wola zebrała się grupa zwolenników o. Rydzyka. Oni również trzymali transparenty, na których napisane było m.in: „dość agresji i nękania” oraz „won z Polski” (to przesłanie skierowane wobec oskarżającej szefa Radia Maryja organizacji Watchdog Polska). Osoby zgromadzone pod warszawskim sądem odmówiły również – co widać na poniższym nagraniu reportera Radia ZET Macieja Sztykiela – modlitwę w intencji toruńskiego redemptorysty.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kanada: Kolejne radio zrywa współpracę z rozgłośnią ojca Rydzyka

Kolejna kanadyjska radiostacja zerwała współpracę z Radiem Maryja. Jak podaje Thomas Lukaszuk, programów rozgłośni Tadeusza Rydzyka można słuchać w Kanadzie już tylko w internecie.

Thomas Lukaszuk od lat przekonuje Kanadyjczyków, że ojciec Tadeusz Rydzyk głosi nienawiść. Razem z organizacją B’nai Brith udało mu się przekonać stację CKJS, aby przestała nadawać programy Radia Maryja. – Decyzja dyrekcji 810 CJKS zapadła po zapoznaniu się z ksenofobicznymi, antysemickimi oraz homofobicznymi treściami w Radia Maryja, które godzą w prawa człowieka. To miły zbieg okoliczności, że całkowite wyeliminowanie Radia Maryja z publicznych fal radiowych w Kanadzie nastąpiło w Międzynarodowym Dniu Kobiet. Wszak Radio Maryja promuje wartości sprzeczne również z wolnością kobiet – podkreślił, jak cytuje Onet, Lukaszuk. Była to ostatnia radiostacja emitująca programy radia Rydzyka. Lukaszuk zaznacza, że teraz w Kanadzie można ich słuchać jedynie w sieci.

Rozgłośnia zrywa współpracę z Radiem Maryja ze skutkiem natychmiastowym

W grudniu pisaliśmy na Gazeta.pl, że z emitowania programów Radia Maryja wycofała się stacja CJMR. Rozgłośnia w komunikacie zwracała uwagę, że we wrześniu dano Radiu Maryja możliwość odniesienia się do „głęboko niepokojących” ocen i zarzutów dot. treści na w programach polskiej rozgłośni. Chodziło m.in. o analizę organizacji żydowskiej B’nai Brith. Zarzucano m.in. antysemickie poglądy prezentowane w programach Radia Maryja, w tym przez Tadeusza Rydzyka. Przedstawioną odpowiedź uznano za niewystarczającą, bo nawet nie odnosiła się do dowodów w analizach. „Pomimo naszej długiej relacji biznesowej mamy przytłaczające i jasne powodu do natychmiastowego anulowania naszej umowy” – napisano.

We wrześniu władze kanadyjskiego Edmonton wydały zakaz odprawiania mszy i organizowania spotkań przez Tadeusza Rydzyka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

29. urodziny Radia Maryja w prokuraturze. Media Tadeusza Rydzyka twierdzą, że padł ofiarą manipulacji

Po przemówieniu Tadeusza Rydzyka na urodzinach Radia Maryja wybuchła burza. Od jego słów odciął się biskup diecezji toruńskiej i prowincja zakonu redemptorystów, a szef rozgłośni wydał oświadczenie z przeprosinami. Teraz jednak jego media bronią przemówienia.

Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, na 29. urodzinach swojej stacji mówił m.in. o byłym biskupie kaliskim Edwardzie Janiaku, którego Watykan odsunął od kierowania diecezją, bo miał ukrywać przestępstwa seksualne podległych mu księży. – To współczesny męczennik, męczennik mediów – opowiadał redemptorysta.

Janiak był jednym z bohaterów filmu „Zabawa w chowanego” Tomasza i Marka Sekielskich. Dokument pokazuje, w jaki sposób duchowny bagatelizował przestępstwa swoich dwóch podwładnych: ks. Pawła Kani i ks. Arkadiusza Hajdasza. Janiak jeszcze w czerwcu został odsunięty przez papieża od kierowania diecezją kaliską, po kilku miesiącach doszło do rezygnacji. – To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – mówił Rydzyk.

Rydzyk „niewygodny dla rewolucjonistów”

– Któż w Polsce AD 2020 jest najbardziej niewygodny dla rewolucjonistów i ich ukrytych mocodawców usiłujących wywrócić w katolickim kraju ład moralny? Kto sprzeciwia się ateistom, wolnomyślicielom, wilkom w owczej skórze? Kto wiernie służy Panu Bogu i Kościołowi, wyrywając diabłu dusze, które miały iść na zatracenie? – zastanawia się w „Naszym Dzienniku” Małgorzata Rutkowska.

Odpowiedź jest oczywista – „ojciec dr Tadeusz Rydzyk to dziś największa przeszkoda w zrealizowaniu planów bezbożnych środowisk”, czytamy w artykule. Zdaniem Rutkowskiej krytycy Tadeusza Rydzyka posłużyli się przeciwko niemu „perfidnym kłamstwem”. – Oskarżenie o obronę pedofilii ma zadać śmierć cywilną niewygodnej osobie, zwłaszcza kapłanowi. Wrogowie Kościoła znają siłę rażenia tego zarzutu i używają z premedytacją jako metody walki z chrześcijaństwem – tłumaczy publicystka na łamach katolickiej gazety.

Rutkowska podkreśla, że Tadeusz Rydzyk od zawsze potępiał „nadużycia popełniane wobec dzieci przez dorosłych”. – Powtarzam: ojciec Tadeusz Rydzyk nie stanął w obronie pedofilii. Bronił Kościoła przed medialnym linczem. Wiele takich akcji widzieliśmy w III RP. Zastanawiające, że ofiarami zmasowanych, dobrze zorkiestrowanych kampanii, które mają odebrać dobre imię i wiarygodność, byli i są kapłani. Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz, ks. kard. Henryk Gulbinowicz, ks. abp Stanisław Wielgus, o. Konrad Hejmo, ks. Mirosław Drozdek i wielu innych – wymienia publicystka.

Zaczynamy ulegać politycznej poprawności

Prof. Piotr Jaroszyński był gościem wtorkowych „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja. Filozof odniósł się do wypowiedzi założyciela Radia Maryja z soboty. – W obecnych czasach potwornych wręcz napięć, kłamstw i manipulacji była to wypowiedź niezwykle ważna i potrzebna, dlatego że zaczynamy ulegać presji różnych odmian politycznej poprawności, które mają na celu zablokowanie słowa odsłaniającego kłamstwo – mówił w audycji. – To słowo propaguje i ukazuje prawdę. W momencie, kiedy ktoś odważnie przeciwko temu występuje, zachowując granice, mówiąc językiem miłości bliźniego, to na takiego kogoś próbują się rzucić i zlinczować wszystkie złe siły.

W środę w „Aktualnościach dnia” gościł zaś prof. Mieczysław Ryba. Historyk komentował przede wszystkim oświadczenie, które wydał Tadeusz Rydzyk po swojej sobotniej wypowiedzi na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Dyrektor wydał oświadczenie, w którym jasno i precyzyjnie wyjaśnił, że przestępstwo pedofilii i wszelkich nadużyć w tym zakresie absolutnie należy potępić; że to jest rzecz oczywista, natomiast trzeba odróżnić potępienie tego typu zachowań od potępiania ludzi, którym wina nie została udowodniona – opowiadał prof. Ryba.

Powołał się też na przykład australijskiego kardynała George’a Pella, którego sąd skazał na więzienie za molestowanie seksualne nieletnich, ale Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił go od wszystkich zarzutów. – Każdy ma prawo do obrony i każdego możemy bronić, jeśli mamy argumenty. O to apelował Ojciec Dyrektor, by nie dokonywać linczów medialnych, by zachować stosowną wstrzemięźliwość. W debacie można bardziej zabić człowieka słowem niż prawem. To się spotkało z takim atakiem, jakoby Ojciec Dyrektor miał bronić albo usprawiedliwiać przestępstwa – mówił historyk w „Aktualnościach Dnia”.

Bezczelne kłamstwa i manipulacje

W „Naszym Dzienniku” ukazała się zaś rozmowa z Sebastianem Karczewskim, autorem książki „Pedofilią w Kościół”. Publicysta uważa, że obecne doniesienia medialne o Tadeuszu Rydzyku to manipulacja. – Wyrwane z kontekstu zdanie na temat grzechu przedstawiono jako komentarz do przestępstw o charakterze pedofilskim, choć wcale do tych ostatnich się nie odnosiło. Twierdzenia w tym przypadku o jakimś „bagatelizowaniu grzechu” są całkowicie nieodpowiedzialne i fałszywe – czytamy w wywiadzie.

Karczewski uważa, że dokument Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele „wyrządził ewidentną krzywdę byłemu biskupowi kaliskiemu poprzez rozpowszechnienie nieprawdziwych informacji na ten temat”. – W sprawach, które pokazano w filmie, biskup nie naruszył żadnych swoich obowiązków wynikających z prawa kanonicznego. Nie zaniechał też żadnych działań wymaganych prawem cywilnym, co potwierdził komunikat Prokuratury Krajowej, opublikowany 16 maja 2019 roku. Dlatego też publiczny sprzeciw dyrektora Radia Maryja wobec przypisywania ks. bp. Janiakowi niegodziwości, których ten ostatni nigdy się nie dopuścił, jest rzeczą jak najbardziej słuszną – mówi Karczewski.

„Bezczelnym kłamstwem” nazywa także wszelkie próby stwierdzenia, jakoby Tadeusz Rydzyk bronił pedofilów. – Na antenie rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk zawsze powtarzał, że z przestępstwami o charakterze pedofilskim, również osób duchownych, należy walczyć stanowczo, ale nie można posługiwać się przy tym nieprawdą. I przypominał, że nie wolno pozwalać, by przestępstwa nielicznych duchownych były wykorzystywane do walki z całym duchowieństwem – dodawał.

Każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół

Biskup Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej, był osobiście na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Tadeusz podczas rocznicy Radia Maryja nie rozsądzał o niewinności lub winie ks. bp. Edwarda Janiaka. Nie podważał także żadnych decyzji kościelnych, jakie wobec niego zostały podjęte. Zwrócił jedynie uwagę na to, jak media odnoszą się do Kościoła. To media, nie czekając na koniec sprawy biskupa, nie czekając na żadne stanowisko sądu czy Stolicy Apostolskiej, wydają wyrok potępiający. Dla mediów lewicowo-liberalnych każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół – mówił „Naszemu Dziennikowi” ks. bp Ignacy Dec.

Duchowny wskazuje, że nieprzychylne toruńskiej stacji media zmanipulowały wypowiedź jej dyrektora. – Kto słucha wypowiedzi dyrektora Radia Maryja na antenie, ten wie, że ani on, ani całe środowisko Radia Maryja nie broni żadnych grzesznych zachowań, tym bardziej w Kościele. Spontaniczna wypowiedź, obarczona skrótami myślowymi, została powielona i jest przedstawiana w nieprawdziwym świetle. Nieprzychylne media pokazały nawet skrót tej wypowiedzi, a po niej oklaski, których nie było – czytamy w artykule.

Szefa toruńskiej rozgłośni broni także na łamach tej gazety Paweł Jabłoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Sam jako adwokat doskonale wiem, że dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, nikogo nie można uznawać za winnego. Jeżeli śledztwo nie potwierdzi, że czyny te miały miejsce, ksiądz biskup powinien zostać uniewinniony i otrzymać zadośćuczynienie za zniesławienie go przez media. Jeżeli jednak zostanie ustalone, że do czynów tych doszło, wszystkich sprawców powinna za to spotkać właściwa, surowa kara – opowiadał.

I dodawał: – Jestem przekonany, że o. Tadeusz Rydzyk miał jak najlepsze intencje, podkreślając, że wszyscy jesteśmy grzeszni i każdy z nas pod wpływem pokusy może upaść. To oczywiście prawda i warto o tym przypominać. Uważam jednocześnie, że wypowiedzi, które mogą zostać odczytane jako usprawiedliwianie sprawców przestępstw lub osób, które ukrywały te przestępstwa, są niewłaściwe – przede wszystkim dlatego, że ranią i krzywdzą ich ofiary.

Urodziny Radia Maryja w prokuraturze

Zawiadomienie, które posłanka Joanna Scheuring-Wielgus złożyła w poniedziałek rano do toruńskiej prokuratury, dotyczy popełnienia przestępstwa z art. 165 Kodeksu karnego, mówiącego m.in. o powodowaniu zagrożenia epidemiologicznego i szerzenia się choroby zakaźnej. Posłanka powołuje się też na Rozporządzenie Rady Ministrów odnośnie do obostrzeń epidemicznych.

Sprawę przekazano z Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód w Toruniu do Prokuratury Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu. – Decyzję podjął prokurator okręgowy, mając na uwadze konieczność obiektywnego, bezstronnego i prawidłowego rozpoznania sprawy – mówi prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

W sprawie urodzin Radia Maryja wyjaśnień zażądał też sanepid. – Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Toruniu zwrócił się pisemnie do Komendy Miejskiej Policji w Toruniu oraz organizatorów z prośbą o przekazanie szczegółowych informacji na temat wydarzenia – mówi Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. – Po ich uzyskaniu inspektor sanitarny podejmie decyzję o dalszym postępowaniu.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Tadeusz Rydzyk komentował swoje „spontanicznie wypowiedziane słowa” o pedofilii

Założyciel Radia Maryja Tadeusz Rydzyk przeprosił za swoje słowa dotyczące pedofilii w Kościele. Zapewnił, że nie chciał nikogo zranić, a jego „spontanicznie wypowiedziane słowa” zostały zinterpretowane inaczej, niż by tego chciał.

Skandal związany ze słowami Tadeusza Rydzyka wybuchł 5 grudnia, w dzień 29. urodzin Radia Maryja. Podczas uroczystości redemptorysta mówił m.in. o pedofilii, choć nie użył tego słowa. Nie poświęcił on uwagi ofiarom, ale usprawiedliwiał przestępców. Stwierdził także, że były biskup kaliski ks. Edward Janiak, który został oskarżony o tuszowanie przestępstw seksualnych dokonywanych przez podległych mu księży, to „współczesny męczennik”.

– To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – powiedział Tadeusz Rydzyk.

Gdy Tadeusza Rydzyka skrytykowali zarówno ludzie Kościoła, jak i politycy, dyrektor Radia Maryja postanowił przeprosić. Na stronie rozgłośni pojawiło się oficjalne oświadczenie w tej sprawie.

Chcę stanowczo oświadczyć, iż w słowach, które wypowiedziałem 5 grudnia 2020 r. przy okazji obchodów rocznicy założenia Radia Maryja, nie było moją intencją ranienie kogokolwiek, a zwłaszcza osób, które jako małoletnie doświadczyły przestępstw seksualnych ze strony duchownych. Tacy sprawcy, po rzetelnym dochodzeniu i udowodnieniu winni spotkać się ze stosowną karą – czytamy w komunikacie.

Tadeusz Rydzyk pisze w nim, że „każdy niegodny czyn” jest grzechem, ale grzech seksualnego molestowania małoletnich jest także przestępstwem, które „winno być traktowane zgodnie ze wskazaniami Kościoła i procedurami prawa cywilnego”.

Kocham Kościół, dlatego nie miałem zamiaru w żaden sposób rozmywać trawiącego go dramatu grzechu i przestępstwa pedofilii. Mówiąc to, mam na myśli przede wszystkim ofiary tych czynów, będące przecież także dziećmi Kościoła – napisał Rydzyk.

Duchowny zapewnił także, że nie chciał krytykować i podważać decyzji papieża Franciszka wobec toczącej się sprawy biskupa Edwarda Janiaka, a jedynie odniósł się „do atmosfery medialnej, która ferując przedwczesne wyroki”, utrudniając tym samym rzeczowe zbadanie problemu i wyjaśnienie jego przyczyn,”aby ofiary mogły otrzymać niezbędne zadośćuczynienie, a Kościół – również zraniony takimi czynami – środki zaradcze na przyszłość”.

Zdaję sobie sprawę, iż moje spontanicznie wypowiedziane słowa zostały inaczej zrozumiane i boleśnie dotknęły wiele osób. Przepraszam, iż tak się stało. Nie było to moim zamiarem. Modlę się za osoby skrzywdzone i ich rodziny. Ta modlitwa jest i będzie obecna również na antenie Radia Maryja – zapewnił Tadeusz Rydzyk.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tadeusz Rydzyk mówił o bp. Janiaku. Teraz tłumaczy

Media, dziennikarze, jeżeli chcą rzeczywiście służyć człowiekowi, muszą głosić prawdę – prawdę w miłości i miłość w prawdzie; prawda bez miłości jest terrorem – mówi we wtorkowej rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk.

O. Rydzyk w wywiadzie dla „ND” odniósł się do swoich słów wypowiedzianych w weekend podczas uroczystości 29. rocznicy powstania Radia Maryja. Redemptorysta mówiąc o byłym biskupie diecezji kaliskiej Edwardzie Janiaku, pod którego adresem wysuwane są zarzuty dot. ukrywania przestępstw seksualnych podległych mu księży, powiedział: „to jest współczesny męczennik. Media to zrobiły”. Natomiast sprawę nadużyć ze strony kapłanów skomentował: – To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus?.

Pytany o tę wypowiedź o. Rydzyk stwierdził, że „media, dziennikarze, jeżeli chcą rzeczywiście służyć człowiekowi, muszą głosić prawdę – prawdę w miłości i miłość w prawdzie”. – Prawda bez miłości jest terrorem. Miłość bez prawdy może być sentymentalizmem i naiwnością – powiedział.

 Zaznaczył, że „w takich wystąpieniach spontanicznych, można czegoś nie dopowiedzieć”. – Nie wolno wyrywać niczego z kontekstu nawet z kontekstu sytuacji, atmosfery – dodał.

„Zawsze był życzliwy dla Radia Maryja”

Pytany, czy impulsem do słów o męczeństwie ks. bp Edwarda Janiaka była wiadomość, jaką od niego otrzymał, odparł, że „ksiądz biskup napisał SMS-a, że jest z nami duchowo”. „Zawsze był życzliwy dla Radia Maryja. Wiem, że ksiądz biskup zmaga się z rakiem, tym bardziej trzeba mieć życzliwość dla człowieka w tym stanie. Żal mi każdego człowieka, który cierpi” – powiedział redemptorysta.

I dodał: „ksiądz biskup Janiak jest męczennikiem mediów”. – Zobaczyłem, co media, te filmidła z nim zrobiły. Obrazem, słowem można podnieść człowieka na duchu, ale można i zabić. Pamiętam, jak zabito ks. Mirosława Drozdka, gdy w prasie lokalnej posądzili go o współpracę z siłami komunistycznymi. Jak on to strasznie przeżył, jak szybko z tych stresów chwycił go rak. Jeżeli oszczerstwa padają w małym gronie, one bardzo bolą, a co dopiero, jeżeli to na świat. I dlatego mówiłem o męczeństwie – tłumaczył o. Rydzyk.

Jak mówił, „ludzie mediów nie są od ferowania wyroków, od wyroków są sądy, jest prawo, które musi być zgodne z prawem naturalnym, z prawem Bożym”. – Widzę, że nawet katolicy idą do mediów, wygadują na ludzi Kościoła, często widać nienawiść. To jest nieludzkie – ocenił duchowny.

„Grzech jest wszędzie”

Stwierdził też, że „trzeba widzieć grzech, błąd, ale tego, który upadł, nie zabijać”. – Trzeba go podnieść. Grzech jest wszędzie, również wśród ludzi Kościoła – przyznał.

Zdaniem o. Rydzyka „nie tylko ks. bp Edward Janiak jest męczennikiem, ale bardzo wielu biskupów, kapłanów, ludzi świeckich, ludzi zatroskanych o drugiego człowieka, o Ojczyznę”. – Jaki jest u nas dialog między partiami, między politykami? Wykorzystuje się media, zwłaszcza telewizję, internet, do szerzenia nienawiści. Nie ma merytorycznej rozmowy, suaviter in modo, fortiter in re – delikatnie w formie, stanowczo w rzeczy – mówił o. Rydzyk.

– Ma być siła argumentu, argument dobra, prawdy, a nie argument siły, przemocy: ja mam władzę, mam media, mogę cię zmiażdżyć, zrobię o tobie film, zmontuje i rzucę na świat. Tak zabija się człowieka, zabija się dobro, zabija się całe wspólnoty, zabija się ojczyznę. Tak chce się zabić Kościół – uważa redemptorysta.

„Trzeba pokazać, ile dobra czyni Kościół”

W wywiadzie z dziennikiem o. Rydzyk zaznaczył jednocześnie, że „jeśli ktoś popełni przestępstwo, musi ponieść konsekwencje, zwłaszcza jeżeli wyrządził krzywdę dziecku”. – Ale trzeba też powiedzieć, że te grzechy są nie tylko w Kościele. Jeżeli byśmy porównywali, to wśród skazanych w sądach powszechnych w Polsce za nadużycia wobec nieletnich ludzie Kościoła stanowią 0,3 proc. Ale to nie znaczy, że stosujemy wobec siebie taryfę ulgową – podkreślił.

– Te rzeczy trzeba szybko załatwić, winni muszą ponieść konsekwencje, przestępstwo jest przestępstwem. Ale równocześnie trzeba pokazać, ile dobra czyni Kościół – dodał dyrektor Radia Maryja.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest oświadczenie diecezji kaliskiej ws. słów Rydzyka. „Bagatelizowanie grzechu”

Arcybiskup Grzegorz Ryś, administrator apostolski diecezji kaliskiej, przeprosił za słowa o. Tadeusza Rydzyka, które padły na urodzinach Radia Maryja w sobotę. „Bagatelizowanie grzechu (…) nie ma nic wspólnego z drogą Ewangelii” – napisał.

„Jako Administrator Apostolski Diecezji Kaliskiej chcę najmocniej przeprosić wszystkich, których dotknęła wypowiedź Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka z dnia 05 grudnia br.” – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronie diecezji kaliskiej.

„Bagatelizowanie grzechu, a jeszcze bardziej jego konsekwencji w życiu osób poszkodowanych, nie ma nic wspólnego z drogą Ewangelii” – napisał abp Grzegorz Ryś. „Ewangeliczną drogą Kościoła jest uznanie win i nawrócenie oraz solidarność z najmniejszymi i cierpiącymi” – dodał.

Abp Grzegorz Ryś administruje diecezję kaliską po decyzji papieża Franciszka o odsunięciu od władzy bp. Edwarda Janiaka. W dokumencie „Zabawa w chowanego” przedstawiono dowody na to, że bp Janiak miał kryć podległych sobie księży, którzy molestowali nieletnich. Do przestępstw dochodziło m.in. na parafii w Pleszewie, o czym opowiedziały ofiary jednego z duchownych. Po premierze filmu braci Sekielskich delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak wydał oświadczenie, w którym podkreślał, że „nikt w Kościele nie może uchylać się od odpowiedzialności”, a sprawa biskupa Janiaka musi zostać wyjaśniona.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rydzyk o Edwardzie Janiaku: „Zgrzeszył, ale kto nie ma pokus?”

Podczas mszy rocznicowej Radia Maryja , która odbyła się w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, kazanie wygłosił dyrektor rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk. Podczas przemówienia duchowny oświadczył, że biskup Edward Janiak to „współczesny męczennik mediów”. O Janiaku zrobiło się głośno za sprawą filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich „Zabawa w chowanego” – przypomina tvn24.pl. Dokument przedstawia historię trzech mężczyzn, którzy w dzieciństwie byli molestowani przez księdza Arkadiusza H. W filmie ukazano, jak biskup kaliski miał kryć przestępstwa seksualne podległych mu księży. W czerwcu papież Franciszek zawiesił hierarchę, a w październiku przyjął jego rezygnację.

Media to zrobiły i media tak robią. Nie dajmy się katolicy, że na księdza jakiegoś zaczną warczeć, jakieś filmidło zrobią i wszyscy się trzęsą potem. Udowodnij, a nie mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Udowodnij mi winę. A teraz wszystko się pokręciło i my się trzęsiemy – mówił w sobotę Rydzyk.

Jak stwierdził, „w Kościele powinniśmy się nie bać i upominać się o prawo właściwe i sprawiedliwość”. – Bo nam tak pozabijają. Co porządniejszy Polak to biją w niego. Już się trzęsą. Co porządniejszy katolik, ksiądz – zaraz walić w niego. A katolicy niemądrzy i słabi powtarzają. Będą odpowiedzialni za to kamieniowanie słowami – oświadczył dyrektor Radia Maryja.

Mówił także o „filmidłach”, które „niektórzy nazywają dokumentami”. – To jest manipulacja, bo to nie jest żaden dokument. To jest oszczerstwo, dopóki mi nie udowodnią. Zobaczcie, ile na mnie piszą i mówią – powiedział duchowny.

I dodał: – To, że ksiądz zgrzeszył, no zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże. Jedna jest tylko Maryja.
Źródło info i foto: Dziennik.pl