Łódź: Zatrzymani za napad na taksówkarza

Zaledwie jeden dzień zajęło policjantom z VIII Komisariatu w Łodzi ustalenie 3 sprawców napadu, którzy bijąc, dusząc i wlewając taksówkarzowi alkohol do ust, ukradli 350 złotych oraz wyrzucili przez okno wyposażenie pojazdu warte ponad 2000 złotych. Zatrzymani odpowiedzą za rozbój, a dodatkowo dwóch z nich usłyszy zarzuty uszkodzenia mienia.

24 sierpnia 2020 roku, do VIII Komisariatu Policji przyszedł mężczyzna pracujący w jednej z korporacji taksówkarskiej. Oświadczył dyżurującym policjantom, że dzień wcześniej, około godziny 5 rano otrzymał zlecenie kursu z jednej z restauracji na ulicy Kolumny. Do taksówki wsiadło trzech mężczyzn, którzy po chwili zaczęli zachowywać się wulgarnie i agresywnie w stosunku do zgłaszającego. Jeden z napastników bijąc i dusząc, zmuszał kierowcę do przejazdu przez skrzyżowanie bez zwalniania prędkości. Pozostali oprawcy wlewali pokrzywdzonemu alkohol do ust. Pasażer siedzący obok kierującego zabrał ze schowka 350 złotych, po czym wyrwał i wyrzucił przez okno wyposażenie taksówki. Nienasyceni przemocą napastnicy, po zatrzymaniu się, zaczęli kopać i niszczyć karoserię skody. Kolejnego dnia po zgłoszeniu, śledczy z VIII Komisariatu już od wczesnych godzin porannych analizowali zebrany materiał, dzięki któremu wytypowali potencjalnych sprawców napadu.

Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ napadnięty taksówkarz rozpoznał swoich oprawców i potwierdził przypuszczenia śledczych. 26-latek, 24-latek oraz ich 49-letni kompan zostali zatrzymani i przewiezieni do policyjnego aresztu. Zostanie im przedstawiony zarzut rozboju, a dwóch z nich dodatkowo odpowie za uszkodzenia mienia. Okazało się, że jeden z oprawców był już wcześniej notowany za podobne przestępstwo. Do sądu zostały już skierowane wnioski o tymczasowe aresztowanie. Teraz grozi im kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

O tym napadzie na taksówkarza słyszała cała Polska. Zapadł wyrok

W sierpniu ubiegłego roku nagranie z brutalnego napadu na stołecznego taksówkarza wstrząsnęło całą Polską. Widać na nim, jak młody bandyta przykłada kierowcy nóż do szyi i żąda pieniędzy, które z uśmiechem odbiera jego koleżanka. 18-letni Kasper K. i jego dziewczyna Ewelina C. zostali szybko zatrzymani, a po sześciu miesiącach od tych traumatycznych zdarzeń sąd podjął decyzję o ich dalszym losie.

Do napadu doszło 14 sierpnia 2019 roku. Rozbójnicza para zamówiła kurs taksówką z Warszawy na dworzec w Pruszkowie. Mieli zapłacić 78 zł. Gdy dotarli na miejsce, chuligan wyjął nóż i przystawił taksówkarzowi do gardła. Gdy mu groził, dziewczyna szybko zabrała 320 zł z kasetki. Chwilę później oboje uciekli. Przestępcy wrócili do stolicy i udali się w kierunku odległych Katowic.

Ich ucieczka nie trwała jednak długo. Dwie godziny po napadzie policjanci zatrzymali ich w Opocznie. Młodociani przestępcy byli kompletnie zaskoczeni. – Urodziła mi się taka myśl, żeby zrobić rozbój. Nie miałem wtedy pieniędzy. Bardzo żałuję, byłem pijany – mówił później śledczym Kasper K.

Taksówkarz do dziś mierzy się z traumą

18-latek przyznał się do napadu na taksówkarza. Usłyszał zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Groziło mu do 15 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie warszawski sąd wymierzył mu karę zaledwie czterech lat więzienia. Dodatkowo ma wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz taksówkarza i oddać skradzione 320 zł. Wątkiem 16-letniej dziewczyny i jej udziału w rozboju zajmuje się wydział rodzinny w sądzie rejonowym. Ewelina C. czeka na wyrok w poprawczaku.

Jak na decyzję sądu zapatrywali się pełnomocnicy pokrzywdzonego? – Zgodziliśmy się głównie dlatego, że pokrzywdzony musiałby podczas tego procesu jeszcze raz to przeżywać, odtwarzać tamto zdarzenie. Do dziś mierzy się z traumą, nie przyjmuje kursów w godzinach nocnych. Powrót do zawodu jest trudny – mówi cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Ewelina Niemyjska, prawniczka taksówkarza.

Kara jest wystarczająca? Jak ten wyrok argumentował sąd? – Ta kara, w wymiarze czterech lat pozbawienia wolności wraz z nawiązką, jest wystarczająca, nawet biorąc pod uwagę przeszłość oskarżonego. Już dawno temu wszedł w konflikt z prawem, pogubił się życiowo – powiedziała sędzia Maria Turek.

– Wszystko zależy od skazanego, czy okres spędzony w zakładzie karnym będzie czasem straconym, czy nie. W więzieniu można uporządkować swoje życie, wszystko przemyśleć. Można się uczyć, podejmować pracę, odbywać terapię – dodała sędzia. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Warszawa: Zatrzymano podejrzanego o napad na taksówkarza

Policjanci z Targówka i Pragi Północ zatrzymali podejrzanego o napad na taksówkarza. 36-latek groził mu przedmiotem przypominającym broń, ukradł m.in. telefon komórkowy i gotówkę. Taksówkarzowi nic się nie stało. Bandyta zaatakował kierowcę w czwartek po południu w okolicy ul. Św. Wincentego na Targówku. Wsiadł do jego taksówki i grożąc przedmiotem przypominającym broń okradł go i uciekł.

Napadniętemu mężczyźnie nic się nie stało. Szybko zadzwonił po policję, a w akcję zaangażowało się kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Targówka i Pragi Północ. Do poszukiwań użyto również psa tropiącego. Zaledwie godzinę po zgłoszeniu kryminalni zatrzymali w okolicy Lasu Bródnowskiego 36-letniego mieszkańca Warszawy. Mężczyzna nie stawiał oporu. Mundurowi zabezpieczyli u niego pistolet gazowy.

Mężczyzna został w piątek doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał dwa zarzuty. Za rozbój z użyciem broni palnej grozi mu od 3 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Łukasz Mędrkiewicz skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo taksówkarza

Na karę 25 więzienia skazał w środę Sąd Apelacyjny w Gdańsku 27-letniego Łukasza Mędrkiewicza, oskarżonego o zabójstwo taksówkarza w listopadzie ub. roku. Podtrzymał tym samym wyrok sądu pierwszej instancji. Wyrok jest prawomocny. Oprócz 25 lat więzienia Sąd Okręgowy w Słupsku w styczniu tego roku wymierzył oskarżonemu także zapłatę 200 tys. zł zadośćuczynienia żonie i dwóm synom ofiary.

Od wyroku słupskiego sądu odwołały się obie strony. Obrońca wniósł o zasądzenie łagodniejszej kary, ponieważ oskarżony miał pozbawić życia taksówkarza w zamiarze ewentualnym, w sposób nagły. Prokuratura zaś domagała się uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia, aby sąd niższej instancji mógł orzec karę dożywotniego więzienia. Według prokuratury, czyn Mędrkiewicza był bowiem zaplanowany.

Rozprawa odwoławcza odbyła się w środę przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Do przestępstwa doszło 22 listopada 2017 r. Tego dnia wieczorem Łukasz Mędrkiewicz zamówił kurs ze Słupska do rodzinnej miejscowości Głobino, choć nie miał pieniędzy. Kierującemu taksówką 65-letniemu Stanisławowi G. polecił kilka razy wracać do Słupska, m.in. po rzekomo pozostawiony w barze portfel i do bankomatu. W pewnym momencie między taksówkarzem i oskarżonym miało dojść do kłótni o wysokość zapłaty. Napastnik zaczął zadawać kierowcy ciosy pięściami, a następnie udusił go paskiem od spodni. Przepchnął ofiarę na siedzenie pasażera i sam poprowadził samochód. W końcu porzucił auto w lesie i zabrał dwa telefony komórkowe. Do domu dotarł pieszo, a po drodze wyrzucił skradzione przedmioty.

Oskarżony przyznał się do winy, ale stwierdził, że nie planował i nie chciał dokonać zabójstwa. Podczas procesu przed słupskim sądem wyraził skruchę i przeprosił rodzinę ofiary.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aresztowano podejrzanego o zabójstwo brytyjskiej dyplomatki w Libanie

Libańskie służby bezpieczeństwa aresztowały taksówkarza podejrzanego o zabójstwo dyplomatki z ambasady Wielkiej Brytanii w Bejrucie – informuje w poniedziałek Reuters. Brytyjkę znaleziono martwą w sobotę. Zabójstwo miało najprawdopodobniej podłoże kryminalne. Według doniesień libańskiej policji aresztowany przyznał się do winy.

Ze wstępnych ustaleń służb wynika, że Rebecca Dykes została zamordowana wyłącznie z pobudek przestępczych. Zwłoki kobiety znaleziono w sobotę wieczorem przy autostradzie, na północ od Bejrutu. Kobieta najprawdopodobniej została uduszona.

„Cała ambasada jest w wielkim szoku, ubolewamy z powodu tej informacji” – oświadczył ambasador Wielkiej Brytanii w Libanie Hugo Shorter.
Źródło info i foto: interia.pl

Przełom w śledztwie ws. zabójstwa taksówkarza?

25-letni mężczyzna zatrzymany w związku z zabójstwem taksówkarza w Słupsku. Jeszcze w środę zostanie przesłuchany. To mieszkaniec jednej z podsłupskich miejscowości – informuje Radio Gdańsk. W czwartek mają być ujawnione bardziej szczegółowe informacje. Zatrzymanie 25-latka potwierdził rzecznik policji w Słupsku komisarz Robert Czerwiński.

Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł w wyniku gwałtownego uduszenia. Ciało mężczyzny znaleziono w ubiegłym tygodniu we wtorek. Mężczyzna siedział skulony na fotelu pasażera w swojej taksówce pozostawionej pod Słupskiem.
Żródło info i foto: wp.pl

Pijany taksówkarz ciągnął za sobą policjanta. Postawiono mu trzy zarzuty

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w piątek rano w Stargardzie. Kiedy funkcjonariusze próbowali zbadać alkomatem kierowcę taksówki, ten zamiast poddać się badaniu próbował uciec funkcjonariuszom. Zrobił to wtedy, gdy jeden z policjantów sięgnął ręką do auta, próbując wyciągnąć kluczyki ze stacyjki. Właśnie wtedy kierowca taksówki ruszył z piskiem opon i zatrzymał się dopiero po policyjnym pościgu.

Jak relacjonuje to wydarzenia „Głos Szczeciński”, zaklinowany policjant dopiero po około 150 metrach „spadł i poturbowany trafił do szpitala”. Sam pościg trwał jeszcze kilka minut. Ostatecznie pijanego taksówkarza udało się zatrzymać. W trakcie nieudolnej ucieczki kierowca staranował jednak dwa auta i rozbił jeden z radiowozów. 56-letni taksówkarz miał 1,5 promila alkoholu w organizmie – dowiedział się „Głos Szczeciński”. Mężczyźnie postawiono trzy zarzuty: kierowanie pod wpływem alkoholu, naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i wymuszanie przemocą czynności urzędowych.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zaatakował taksówkarza nożyczkami. Wbił mu je w szyje

Nawet dożywocie grozi 27-latkowi, który w Łodzi zaatakował nożyczkami taksówkarza. Mężczyzna był pod wpływem dopalaczy. Ukradł kierowcy telefon i uciekł. Rana na szczęście nie była śmiertelna, a sprawca został szybko zatrzymany. Do tego zdarzenia doszło dwa dni temu. Ok. godziny 6:00 rano pasażer ugodził taksówkarza nożyczkami w szyję.

Kierowca zdołał się wyrwać i uciec. Bandyta ukradł mu telefon komórkowy i zbiegł. Ranny 54-latek był w szoku, ukrywał się przez półtorej godziny. Dopiero o 7:25 zadzwonił na numer alarmowy z telefonu przechodnia. Załoga karetki pogotowia opatrzyła mężczyznę. Na szczęście rana szyi nie zagrażała jego życiu.

Policjanci po godzinie 8:00 na ul. Przybyszewskiego zauważyli karetkę pogotowia, której załoga udzielała pomocy leżącemu na chodniku mężczyźnie. Był zakrwawiony i miał poranione ręce. Odpowiadał rysopisowi sprawcy napadu na taksówkarza.

Okazało się, że to 27-letni mieszkaniec powiatu pabianickiego, notowany wcześniej za podobne przestępstwa. Mężczyzna nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Odzyskał wolność po 25 latach

Prawie 25 lat spędził w więzieniu 46-letni obecnie Amerykanin Shawn Whirl, skazany za zamordowanie taksówkarza. Przez cały czas twierdził, że jest niewinny, a przyznanie się do zarzucanego mu czynu policjant wymusił na nim biciem. Teraz Whirl odzyskał wolność. Akt oskarżenia zarzucał mu zamordowanie w 1990 roku w Chicago taksówkarza strzałem w głowę. Twierdzi, że podczas przesłuchania policjant James Pienta biciem wymusił na nim przyznanie się do winy.

Także na procesie Whirl oświadczył, że jest winny – był to jedyny sposób uniknięcia kary śmierci. W 1991 roku został skazany na 60 lat pozbawienia wolności. W więzieniu zapewniał jednak o swojej niewinności. Jak informują amerykańskie media, w następnych latach ujawnione zostało wiele przypadków torturowania podejrzanych przez Pientę. Ostatecznie sąd apelacyjny uznał, że przyznanie się Whirla do winy zostało wymuszone i że nie ma innych dowodów, wskazujących na to, że to on był zabójcą. W taksówce zamordowanego znaleziono co prawda odciski palców Whirla, ale też nigdy nie zaprzeczał on, że jechał tą taksówką. Wyrok z 1991 roku uchylono.

Whirl, szczęśliwy z odzyskania wolności, nie zdecydował jeszcze, czy będzie się domagał odszkodowania za tortury i pozbawienie wolności.
Żródło info i foto: interia.pl

Zaatakował taksówkarza

W czasie jazdy jakby nigdy nic rozmawiał z taksówkarzem. Potem zaczął go bić i dusić. Zażądał telefonu, pieniędzy i kluczyków. Okradzionego porzucił na poboczu. Kilka kilometrów dalej to samo zrobił z samochodem. Policja szybko trafiła na jego trop. Okazało się, że napastnik ma zaledwie 21 lat. W nocy z piątku na sobotę zamówił taksówkę spod jednego z klubów w Jeleniej Górze do Kowar. Usiadł za kierowcą i rozmawiał z nim na różne tematy. Kiedy dojechali na miejsce, pasażer nagle rzucił się na taksówkarza. Zaczął go bić i dusić.

Zażądał pieniędzy i telefonu. Potem kazał kierowcy wysiąść i odjechał. – Łupem 21-latka padły komórka, pieniądze, kasa fiskalna, a także sama taksówka, którą kilka kilometrów dalej porzucił – mówi podinsp. Edyta Bagrowska z jeleniogórskiej policji. Taksówkarz, idąc poboczem, trafił na porzucony pojazd i wezwał policję.

Na szczęście dokładnie zapamiętał napastnika. Dzięki jego opisowi policja szybko ustaliła sprawcę. Kilkanaście godzin później 21-latek siedział już w areszcie. Tam został od razu rozpoznany przez taksówkarza. W mieszkaniu złodzieja znaleziono większość zrabowanych rzeczy. O jego dalszym losie zdecyduje sąd. Grozi mu do 12 lat więzienia. Na razie został tymczasowo aresztowany na 2 miesiące.
Żródło info i foto: Fakt.pl