Afganistan: Talibowie zabili pracowników Halo Trust

Ministerstwo spraw wewnętrznych Afganistanu poinformowało w środę o ataku talibów. Ofiary to pracownicy Halo Trust, organizacji zajmującej się rozminowywaniem w Afganistanie. – Talibowie spędzili ich do jednego pokoju i otworzyli do nich ogień – powiedział rzecznik prasowy policji prowincji. Dodał, że 14 osób zostało rannych.

– Talibowie wtargnęli na teren organizacji zajmującej się rozminowywaniem i zaczęli strzelać do wszystkich – powiedział rzecznik prasowy ministerstwa Tarik Arian. Reuters poinformował, że do ataku doszło we wtorek wieczorem w prowincji Baghlan, w której ostatnio toczą się ciężkie walki. Ofiary ataku były pracownikami Halo Trust, największej organizacji zajmującej się rozminowywaniem w Afganistanie.

– Talibowie spędzili ich do jednego pokoju i otworzyli do nich ogień – powiedział rzecznik prasowy policji prowincji Dżawed Baszarat. Dodał, że 14 osób zostało rannych. Do tej pory ani talibowie, ani organizacja nie skomentowali zajścia.

Napięcia między siłami rządowymi i talibami

Po dekadach konfliktu na ziemiach afgańskich pozostało wiele min oraz niewypałów i od obalenia rządu talibów w 2001 r. różne organizacje pracowały nad unieszkodliwieniem niebezpiecznych obiektów.

Wraz z wycofywaniem się wojsk USA i innych krajów NATO, które mają opuścić Afganistan do 11 września, narastają napięcia i walki między siłami rządowymi i talibami. Talibowie walczą z wojskami rządowymi w 26 z 34 prowincji kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afganistan: Śmiertelny zamach na autobus urzędnikami

Cztery osoby zginęły, a dziewięć zostało rannych w zamachu na autobus przewożący urzędników państwowych w Kabulu. W pobliżu pojazdu eksplodował przydrożny ładunek. Nikt nie przyznał się do ataku, przeprowadzonego w dniu, kiedy w Moskwie ruszają rozmowy w sprawie procesu pokojowego w Afganistanie.

Zamachu dokonano na autobus wynajęty przez afgańskie Ministerstwo Informacji i Technologii do transportu pracowników – powiedział doradca resortu Abdul Samad Hamid Poya, cytowany przez agencję Reutera. Rzecznik policji w Kabulu potwierdził, że doszło do eksplozji, nie podał jednak szczegółów. Według informacji, do jakich dotarł Reuters, autobus przewoził urzędników państwowych.

W Afganistanie w ostatnich miesiącach coraz częściej dochodzi do zabójstw funkcjonariuszy państwowych, policjantów, żołnierzy, a także dziennikarzy, sędziów, lekarzy, polityków, duchownych i obrońców praw człowieka. Ofiary najczęściej giną od kul lub w wybuchach bomb podłożonych pod ich samochodami. Rząd oskarża o ataki talibskich rebeliantów.

Agencja Reutera przypomniała, że w nocy ze środy na czwartek w katastrofie śmigłowca sił zbrojnych Afganistanu zginęło co najmniej dziewięć osób. Rozmówcy agencji potwierdzili, że maszyna została trafiona rakietą tuż podczas startu w prowincji Wardak w środkowej części kraju. Nikt nie przyznał się do tego ataku. Ministerstwo obrony w Kabulu przekazało, że wśród ofiar są członkowie załogi i żołnierze sił specjalnych. Resort prowadzi dochodzenie w sprawie katastrofy śmigłowca wykonującego misję zaopatrzeniową.

Talibowie zaprzeczają, by ponosili odpowiedzialność za te ukierunkowane ataki, a do niektórych z nich przyznaje się dżihadystyczna organizacja tak zwane Państwo Islamskie. Blisko 8,2 tysięcy cywilów w Afganistanie ucierpiało w minionym roku wskutek zamachów – wynika z raportu opublikowanego pod koniec lutego przez misję ONZ w tym kraju.

Spotkanie w Moskwie

Do zamachu na autokar w Kabulu doszło w dniu, gdy w Moskwie ma odbyć się międzynarodowa konferencja poświęcona procesowi pokojowemu w Afganistanie. Jej inicjator – rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych – zaprosiło do udziału w niej władze Afganistanu oraz talibów. Rosjanom zależy na stworzeniu jakiejś alternatywnej propozycji na wypadek, gdyby rozmowy między talibami i władzami USA, jakie prowadzone są w Katarze znalazły się w impasie. W moskiewskiej konferencji wezmą udział przedstawiciele rządu, talibowie, a także kluczowe kraje zaangażowane w proces pokojowy – w tym USA.

Sytuacja w Afganistanie staje się szczególnie napięta w obliczu zbliżającego się terminu całkowitego wycofania wojsk USA z terytorium Afganistanu, co zgodnie z rozporządzeniem poprzedniego prezydenta USA ma nastąpić 1 maja.
Źródło info i foto: tvn24.pl

16-letnia Afganka zastrzeliła trzech talibów. Wcześniej zabili jej rodziców

16-letnia Qamar Gul z Afganistanu zastrzeliła trzech talibów, którzy zabili jej rodziców – podały miejscowe władze, na które powołuje się m.in. „The Guardian”. Nastolatka wraz z młodszym bratem miała później przez godzinę walczyć z pozostałymi napastnikami, którzy pod osłoną nocy napadli na wioskę Geriveh.

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, kiedy grupa 40 talibów zaatakowała wioskę Geriveh, w środkowej prowincji Ghor w Afganistanie. 16-letnia Qamar Gul mieszkała tam z rodzicami i 12-letnim bratem.

Z relacji władz, na które powołuje się „Guardian” wynika, że szukający ojca Qamar talibowie zapukali do drzwi ich domu w nocy 17 lipca. Kiedy matka dziewczyny zobaczyła uzbrojonych mężczyzn, odmówiła otwarcia drzwi. Talibowie natychmiast zastrzelili kobietę, a potem jej męża. Świadkiem zbrodni była 16-latka.

Według rzecznika gubernatora prowincji Ghor, Mohameda Arefa Abera, nastolatka chwyciła znajdujący się w domu karabin AK-47 i zastrzeliła trzech talibów. Następnie, wraz ze swoim młodszym bratem, otworzyła ogień do pozostałych napastników. Wymiana ognia miała trwać aż godzinę. Dzięki pomocy mieszkańców talibów ostatecznie udało się wypędzić z wioski.

„Byli w szoku przez pierwsze dwa dni i nie mówili zbyt dużo, ale teraz są w dobrym stanie” – mówił Aber, pytany o stan 16-latki i 12-latka. Władze zapewniły obojgu pobyt w „bezpiecznym miejscu” w stolicy prowincji, Czaghczaranie.

Podczas posiedzenia rządu w Kabulu premier pochwalił 16-latkę i jej brata za bohaterską postawę. Pod wrażeniem działań nastolatków był również prezydent Afganistanu Aszraf Ghani, który zaprosił rodzeństwo do swojego pałacu.
Źródło info i foto: interia.pl

Talibowie porwali dziesiątki cywilów w Afganistanie

Talibowie porwali około 60 cywilów w środkowym Afganistanie. Władze kraju podkreślają, że bojownicy nie przestrzegają warunków rozejmu i w ubiegłym tygodniu zabili 40 cywilów. Z wioski kontrolowanej przez Talibów uciekła niesprecyzowana grupa kobiet. To wywołało wściekłość bojowników, którzy w zemście najechali na miejscowość w prowincji Daikundi w środkowym Afganistanie.

Do tej pory władze doprowadziły do uwolnienia 26 zakładników, w tym kobiet i dzieci. Pozostali porwani wciąż są w niewoli, a w negocjacjach mających na celu ich uwolnienie uczestniczy starszyzna wioski.

„Talibowie nie dotrzymali obietnic ograniczenia przemocy wobec narodu afgańskiego i pracy na rzecz pokoju” – powiedział rzecznik rady bezpieczeństwa narodowego Javid Faisal.

W ubiegłym tygodniu bojownicy mieli zabić 40 cywilów. Uczestnicy misji ONZ w Afganistanie opublikowali w niedzielę raport na temat 15 ataków na pracowników i placówki służby zdrowia podczas pandemii koronawirusa. Nie w każdym przypadku udało się ustalić odpowiedzialnych, ale za większość ataków mają odpowiadać Talibowie – informuje Reuters.

Bojownicy odrzucili zarzuty ONZ i rządu Afganistanu. Twierdzą, że to władze kraju odpowiadają za śmierć cywilów. W lutym Amerykanie podpisali porozumienie z Talibami, na mocy którego wojska USA stopniowo wycofują się z Afganistanu. To miał być początek końca 18-letniej wojny w Afganistanie, jednak od lutego nie widać większych postępów w negocjacjach.
Źródło info i foto: o2.pl

Afganistan: Półtora tysiąca talibów opuści więzienia

Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani podpisał dekret, na mocy którego półtora tysiąca przebywających w więzieniach talibów zostanie wypuszczonych na wolność. Proces ich zwalniania rozpocznie się w ciągu czterech dni.

– Prezydent Ghani podpisał dekret, który ułatwi wypuszczanie talibskich więźniów zgodnie z przyjętym ramowym porozumieniem dotyczącym rozpoczęcia negocjacji między talibami i afgańskim rządem – poinformował rzecznik Ghaniego Sedik Sedikki.

Przywódcy talibów oświadczyli wcześniej, że są gotowi wypełnić swoje zobowiązanie i przekazać stronie rządowej ponad tysiąc żołnierzy. Dekret Ghaniego ma utorować drogę do tak zwanych rozmów wewnątrzafgańskich, czyli bezpośrednich rozmów władz centralnych w Kabulu z talibami.

Efekt porozumienia

Wymiana więźniów jest częścią porozumienia zawartego pod koniec lutego przez USA i talibów w sprawie wycofania z Afganistanu sił międzynarodowych dowodzonych przez USA po 18 latach wojny. Talibowie domagali się uwolnienia swoich bojowników w ramach środków budowy zaufania.

Ghani, który w poniedziałek został zaprzysiężony na drugą kadencję, odmawiał wcześniej spełnienia żądania talibów w sprawie uwolnienia ich bojowników.

29 lutego w stolicy Kataru Dausze USA i talibowie podpisali porozumienie, określające warunki wycofania z Afganistanu wojsk amerykańskich i zniesienia sankcji nałożonych przez Waszyngton na przedstawicieli dowództwa talibów.

Zgodnie z umową USA zobowiązały się do zmniejszenia liczby swoich żołnierzy w Afganistanie do 8,6 tysiąca z 13 tysięcy w ciągu 135 dni od podpisania porozumienia. Całkowite wycofanie wszystkich sił USA i sił koalicyjnych ma nastąpić w ciągu 14 miesięcy, jeśli talibowie wywiążą się ze swoich obietnic, między innymi zapobiegania międzynarodowemu terroryzmowi islamskiemu i zwalczania go.

Porozumienie przewiduje również uwolnienie pięciu tysięcy talibskich więźniów, zatrzymanych przez wojska koalicji międzynarodowej i afgańskie siły rządowe, oraz około około jeńców, którzy dostali się w ręce talibów.
Źródło info i foto: TVP.info

Donald Trump odwołał rozmowy pokojowe z talibami

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że odwołał planowane na dziś spotkanie z przywódcami talibów. Wydarzenie miało być poświęcone zakończeniu trwającego 18 lat konfliktu. Trump planował również oddzielne spotkanie z prezydentem Afganistanu Aszrafem Ghanim. Trump napisał na Twitterze, że do odwołania rozmów, które miały odbyć się w Camp David, skłonił go czwartkowy zamach bombowy w Kabulu. Zginęło w nim 12 osób, w tym amerykański żołnierz.

„Jeżeli oni (talibowie) nie mogą zgodzić się na rozejm podczas tak ważnych rozmów pokojowych i nawet zabijają 12 niewinnych osób, to najprawdopodobniej nie mogliby również wynegocjować istotnego porozumienia” – napisał prezydent na Twitterze. Trump zadał też pytanie kto zabijałby tak wiele osób „aby, jak się wydaje, chcieć wzmocnić swoją pozycję przetargową w negocjacjach”.

Agencja Associated Press podkreśla, że zamach nastąpił w momencie, w którym strona amerykańska i talibowie mieli nadzieję na sfinalizowanie rozmów na temat porozumienia pokojowego.

Trump poinformował, że prezydent Ghani i delegacja talibów przybyli do USA w sobotę wieczorem.
Źródło info i foto: onet.pl

Zamach w trakcie wyborów w Afganistanie

11 osób zginęło w niedzielę w wybuchu bomby w prowincji Nangarhar na wschodzie Afganistanu – poinformowały lokalne władze. Wśród zabitych jest sześcioro dzieci. Do zamachu doszło podczas drugiego dnia afgańskich wyborów parlamentarnych.

Na razie nikt nie przyznał się do ataku. W przeszłości odpowiedzialność za zamachy na wschodzie Afganistanu brali zarówno bojownicy talibscy, jak i dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS).

Przed afgańskimi wyborami parlamentarnymi talibowie wzywali mieszkańców kraju do bojkotu głosowania i grozili zamachami. W sumie w blisko 200 atakach terrorystycznych na terenie całego kraju w sobotę zginęło 38 osób, a ponad setka została ranna.

Z obawy o swoje bezpieczeństwo w wielu miejscach kraju przedstawiciele komisji wyborczych nie stawili się w sobotę w lokalach, pozbawiając w ten sposób Afgańczyków możliwości zagłosowania.

Nadzorująca wybory parlamentarne komisja zdecydowała, że w punktach, których z różnych powodów nie zdołano otworzyć w sobotę, głosować będzie można również w niedzielę. Dotyczy to 401 lokali wyborczych.
Źródło info i foto: interia.pl

Afganistan: Zamachowiec samobójca zabił trzech żołnierzy NATO

Zamachowiec samobójca zabił w niedzielę trzech żołnierzy NATO, którzy znajdowali się na pieszym patrolu na wschodzie Afganistanu. Trzech innych żołnierzy – Amerykanin i dwaj Afgańczycy zostali ranni – poinformowały władze misji.

Do zamachu na uczestników misji „Zdecydowane Wsparcie” doszło w rejonie Charikaru, stolicy prowincji Parwan – poinformowała rzeczniczka gubernatora prowincji Wahida Szahkar.

Za zamach odpowiedzialność wzięli talibowie, którzy opanowali wiele powiatów w całym kraju. Niemal codziennie przeprowadzają ataki, głównie na siły bezpieczeństwa i przedstawicieli władz.

Pod koniec czerwca prezydent Aszraf Ghani ogłosił koniec zawieszenia broni z talibami i rozkazał wszczęcie przeciwko nim operacji militarnych w całym kraju.

Talibowie walczą z międzynarodowymi siłami pod dowództwem NATO w Afganistanie oraz chcą obalić wspierany przez Zachód rząd w Kabulu, by przejąć władzę i wprowadzić w kraju prawo szariatu. Przeciw rządowi w Kabulu w Afganistanie walczą także: lokalna filia tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) i powiązana z talibami siatka Hakkaniego.
Źródło info i foto: interia.pl

Kulisy odbicia rodziny porwanej w Afganistanie

Joshua Boyle, Caitlan Coleman i trójka ich dzieci spędzili w niewoli talibów pięć lat. W czwartek pakistańska armia poinformowała, że odzyskali wolność. Szczegóły operacji ich odbicia z rąk bojowników ujawnia w piątek agencja Reutera. Pakistańczycy twierdzą, że rodzina odleciała już z Islamabadu.

Joshua Boyle i jego żona Caitlan Coleman zostali porwani podczas podróży po Afganistanie w 2012 roku. Byli przetrzymywani przez siatkę klanu Hakkanich, mającą powiązania z talibami. Coleman w niewoli urodziła trójkę dzieci. Kiedy trafiła w ręce porywaczy, była w pierwszej ciąży. Rodzina w piątek odleciała z Pakistanu – poinformowali agencję Reutera przedstawiciele pakistańskiego lotniska. Nie wiadomo, czy wrócili do USA, czy do Kanady. Boyle jest Kanadyjczykiem, jego żona – Amerykanką.

„Nasze oddziały strzeliły do samochodu i przedziurawiły opony”

Agencja Reutera, powołując się na wysokiego przedstawiciela pakistańskich służb bezpieczeństwa, opisuje szczegóły uwolnienia rodziny po pościgu w północno-zachodnim Afganistanie. Według funkcjonariusza pakistańskie wojsko dostało od amerykańskich służb sygnał o tym, że rodzina przewożona jest samochodem. Auto zostało zauważone w Agencji Kurram w Pakistanie, zmierzało w kierunku miasta Kohat. Służby podjęły działania około 60 kilometrów od granicy z Afganistanem.

Agenci pakistańskich służb ISI i żołnierze próbowali przechwycić pojazd, ale kierowca zaczął uciekać – podaje Reuters.

– Nasze oddziały strzeliły do samochodu i przedziurawiły opony – powiedział pakistański informator. Dodał, że porywacze zbiegli, bo wojsko w takich przypadkach nigdy nie strzela z obawy o zdrowie i życie zakładników. Żołnierze wydostali rodzinę z auta i zabrali w bezpieczne miejsce.

Rzecznik pakistańskiego wojska generał Asif Ghafoor powiedział stacji NBC News, że kierowca i inny z bojowników uciekli do pobliskiego obozu dla uchodźców.

Amerykańskie drony nad Pakistanem?

Inny pakistański agent, który zgodził się mówić pod warunkiem zachowania anonimowości, powiedział, że amerykańskie drony w środę krążyły nad miastem Kohat, co sugeruje, że uwolnienie rodziny poprzedziła skomplikowana operacja wywiadowcza na terenie Pakistanu. Kohat leży daleko od granicy z Afganistanem, poza Agencją Kurram, w której amerykańskie drony były w przeszłości tolerowane przez Islamabad. Amerykańska ambasada i pakistańskie wojsko nie skomentowało doniesień o dronach głęboko nad Pakistanem. Zdaniem Pakistańczyków, rodzina była przewożona z Afganistanu. Talibowie i USA sugerują, że zakładnicy znajdowali się na terenie Pakistanu.

Agencja Reutera pisze jednak, że dowódca talibów w Pakistanie, który wiedział o zagranicznej rodzinie, stwierdził, że to właśnie krążące nad głowami amerykańskie drony skłoniły bojowników do przeniesienia rodziny.

– Troszczyliśmy się o tę rodzinę jak o naszą własną i jak specjalnych gości, ale po częstych przelotach amerykańskich dronów nad Agencją Kurram i przyległych terytoriach, zdecydowano o przeniesieniu jej w bezpieczniejsze miejsce – powiedział w rozmowie z agencją Reutera przedstawiciel talibów. Według niego właśnie wtedy doszło do przechwycenia rodziny przez siły pakistańskie.

Dwa niezależne źródła powiązane z talibami przyznały w rozmowie z Reutersem, że rodzina już wcześniej była przetrzymywana na terenie Pakistanu. Z kolei strona amerykańska – jak pisze agencja – twierdziła, że rodziny nie było na terytorium Afganistanu.

Spór o Hakkanich

Uwolnienie kanadyjsko-pakistańskiej rodziny prezydent Donald Trump określił mianem „pozytywnej chwili” dla amerykańsko-pakistańskich relacji, które w ostatnim czasie ochłodziły się. Waszyngton oskarżał Islamabad o niewystarczające działania wobec bojowników z sieci Hakkanich, którzy mają swobodnie operować na terenie Pakistanu. Sieć Hakkanich działa po obu stronach afgańsko-pakistańskiej granicy, ale wysocy rangą bojownicy – jak pisze Reuters – mieli przenieść centrum operacyjne na plemienne obszary w Agencji Kurram w Pakistanie.

USA i Afganistan oskarżają Islamabad o to, że jego tereny przygraniczne są bezpiecznymi przyczółkami talibów, także powiązanych z siecią Hakkanich, skąd planują i koordynują ataki na afgański rząd i wojska amerykańskie. Talibowie od 16 lat walczą o przywrócenie islamistycznych rządów, które zostały obalone w wyniku amerykańskiej operacji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Pracownicy Geofizyki Kraków uwolnieni przez talibów

W uwolnieniu pracowników Geofizyki Kraków pomogła starszyzna plemienna, która negocjowała z porywaczami – podaje anglojęzyczny dziennik Dawn, powołując się na agencje AFP i Reuters. To właśnie starszyźnie, na granicy z Afganistanem, talibowie przekazali pracowników polskiej firmy. Starszyzna następnie oddała sześciu Pakistańczyków w ręce władz państwowych. Dziennikarze agencji AFP widzieli zdjęcie, które przedstawia pracowników Geofizyki Kraków w budynku rządowym w Wanie, największym mieście prowincji Południowy Waziristan.

Jak doszło do porwania Pakistańczyków?

Sześciu pracowników polskiej firmy Geofizyka Kraków zostało porwanych w listopadzie ubiegłego roku. Mężczyzn wyciągnięto z samochodów w okolicy miasta Dera Ismail Khan. Pakistańscy talibowie domagali się za uwolnienie ich spełnienia swoich niesprecyzowanych żądań. W maju w sieci pojawiło się nagranie, na którym pracownicy polskiej firmy błagają o uwolnienie.

Czym zajmuje się Geofizyka Kraków w Pakistanie?

Geofizyka Kraków to firma świadcząca usługi na rzecz poszukiwań złóż węglowodorów (gazu ziemnego i ropy naftowej) a także wód geotermalnych oraz monitorowania złóż i zbiorników gazu. Od sierpnia 2016 roku spółka jest w stanie likwidacji. W 2008 roku ofiarą talibów padł inny pracownik Geofizyki, polski inżynier Piotr Stańczak. Po kilku miesiącach przetrzymywania w niewoli, ekstremiści zamordowali inżyniera.
Źródło info i foto: Gazeta.pl