Policja prowadzi śledztwo ws. syna znanego piłkarza

epa07934822 Juventus’ Cristiano Ronaldo celebrates after scoring the 1-0 lead during the Italian Serie A soccer match between Juventus FC and Bologna FC in Turin, Italy, 19 October 2019. EPA/ALESSANDRO DI MARCO
Dostawca: PAP/EPA.

Cristiano Ronaldo Jr., najstarszy syn słynnego Portugalczyka, wpadł w tarapaty po tym, jak jego ciotka Elma Aveiro opublikowała nagranie, na którym 10-latek prowadzi skuter wodny. Sprawą zainteresowała się policja.

Lipiec jest zwykle dla piłkarzy okresem urlopowym, ale w tym roku ze względu na pandemię koronawirusa rozgrywki potrwają aż do połowy sierpnia (dla klubów występujących w LM i LE), a chwile później ruszy sezon 2020/2021. Czasu na odpoczynek praktycznie nie będzie, dlatego też zawodnicy robią wszystko, by chociaż ich rodziny skorzystały na wakacjach.

Niestety nie wszyscy zachowują w tym czasie zdrowy rozsądek. Przekonał się o tym Cristiano Ronaldo Jr., który teraz może mieć poważne problemy, a odpowiadająca za opiekę nad nim siostra Portugalczyka Elma Aveiro będzie musiała się gęsto tłumaczyć policji. Powodem kłopotów jest nagranie z wakacyjnych zabaw.

Na filmie, który zniknął już z mediów społecznościowych, a który udostępniły Elma Aveiro i babcia chłopca Dolores Aveiro, widać Cristiano Ronaldo Juniora szalejącego na skuterze wodnym. Problem w tym, że do prowadzenia takiej maszyny niezbędna jest licencja wydawana tylko osobom pełnoletnim. Syn CR7 ma w tej chwili 10 lat.

Sprawą zainteresowała się policja. Dochodzenie na razie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko komuś, a funkcjonariusze próbują ustalić, do kogo należał skuter wodny. Za to przewinienie w Portugalii grozi kara grzywny do ok. 2,75 tys. euro.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Alec Baldwin oskarżony o napaść

Aktor Alec Baldwin (60 l.), znany ostatnio najbardziej z prześmiewania prezydenta Donalda Trumpa (72 l.) w satyrycznym programie Saturday Night Live, w tarapatach. Został aresztowany za napaść. Według policji pobił mężczyznę na parkingu na Manhattanie.

NYPD podaje, że aktor chciał zaparkować swojego czarnego cadillaca na Greenwich Village, kiedy na miejsce wciął mu się inny kierowca. Baldwin miał zacząć krzyczeć na drugiego mężczyznę, który wysiadł z samochodu. Obaj zaczęli się ostro kłócić i wtedy aktor miał uderzyć drugiego kierowcę. Skończyło się na tym, że Baldwin został przewieziony na komisariat, na którym spisano raport z napaści. Wypuszczono go, ale musi stawić się w późniejszym terminie w sądzie. W sobotę aktor pisał na Twitterze, że oskarżenia o napaść są nieprawdziwe i nikogo nie uderzył. „Zdałem sobie sprawę, że oskarżanie i naznaczanie osób stało się pewnego rodzaju dyscypliną sportową. Na szczęście nie oznacza to, że jest to prawda” – napisał na Twitterze.
Źródło info i foto: se.pl

Kolejni oszuści działali metodą „na wnuczka”

Na karę 7 lat więzienia skazał olsztyński Sąd Okręgowy Piotra K., który od starszych osób oszukanych „na wnuczka” odbierał pieniądze, oraz kilka współpracujących z nim osób. W sumie od starszych ludzi wyłudzili ponad pół miliona złotych. Szefów szajki nie odnaleziono. Piotr K. w działającej w całym kraju szajce wyłudzającej od starszych ludzi pieniądze metodą „na wnuczka” był kurierem do odbierania pieniędzy. Przyjeżdżał pod wskazane adresy i zabierał pieniądze od oszukanych, którzy sądzili, że przekazują je „koledze wnuczka”.

Rzekomy wnuczek miał popaść w nagłe tarapaty i telefonicznie prosił babcię, czy dziadka o pomoc finansową mówiąc np., że miał stłuczkę i pilnie potrzebuje pieniędzy, żeby zapłacić poszkodowanym. Ponieważ nie mógł się oddalić z miejsca rzekomego zdarzenia po pieniądze zgłaszał się kolega. W mowie końcowej prokurator podkreślił, że osoby starsze bardzo przeżywały takie telefony nie tylko z powodu tego, że nagle musiały oddać często oszczędności całego życia, ale martwiły się zmyślonymi przez oszustów kłopotami najbliższych. Często ci ludzie byli roztrzęsieni, załamani – mówił prokurator. Jak zaznaczył stan psychiczny starszych ludzi jeszcze się pogarszał, gdy się orientowali, że padli ofiarą oszustów.

Sąd uznał, że Piotr K. w sumie odebrał od starszych ludzi m.in. z Olsztyna, Korsz, czy Lidzbarka Warmińskiego oraz w innych miastach Polski w sumie ok. pół miliona zł. Sąd nakazał K. zwrot tych pieniędzy oszukanym ludziom oraz nałożył na niego 2,5 tys. zł grzywny. Wraz z K. zostało skazanych, na niższe kary, także kilka innych osób m.in. ze środowiska Romów, którzy także uczestniczyli w procederze wyłudzania pieniędzy. Do ich zadań należało m.in. wymienianie wyłudzonych pieniędzy na euro. W ocenie prokuratury miało to charakter prania brudnych pieniędzy. Prawdopodobnie wymienione pieniądze przekazywano dalej do Wielkiej Brytanii nieustalonym dotąd osobom. Prawdopodobnie to one typowały starszych ludzi i telefonowały do nich zmyślając historię, która miała posłużyć wyłudzeniu pieniędzy. Prokurator podkreślił, że osoby pomagające w wyłudzaniu pieniędzy mimo, że nigdzie nie pracowały żyły ponad stan: wyprawiały się często na zakupy do galerii handlowych, korzystały z usług solarium, miały drogie telefony. Znaczną rolę w ustaleniu szczegółów oszustw „na wnuczka” odegrał świadek anonimowy – w piątek przesłuchano go na telekonferencji. Te część rozprawy utajniono.
Żródło info i foto: RMF24.pl

„MI5 podłuchiwał polityków na G20”

Brytyjskie służby specjalne w tarapatach. Jak pisze gazeta „The Guardian”, brytyjski wywiad podsłuchiwał i nagrywał zagranicznych polityków i urzędników, którzy brali udział w dwóch spotkaniach grupy G 20 w Londynie w 2009 roku. Monitorowano nie tylko rozmowy telefoniczne, ale i maile. „The Guardian” opiera swoje rewelacje na wyznaniach Edwarda Snowdena – analityka, który ujawnił zawrotny zasięg inwigilacji elektronicznej prowadzonej na całym świecie przez amerykańską Narodową Agencję Bezpieczeństwa. Brytyjski monitoring miał być prowadzony przez agencję podległą wywiadowi MI5, której działania zatwierdzał rząd ówczesnego premiera Gordona Browna. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Polski oficer w rękach Hezbollahu

W poważne tarapaty wpadł kapitan z polskiego kontyngentu sił ONZ stacjonujących w Libanie (UNIFIL). Polak postanowił wybrać się na wycieczkę, błądząc niefortunnie trafił w ręce islamskich bojowników – opisuje Rzeczpospolita.pl
Do incydentu doszło w niedzielę po południu. Oficer po służbie chciał zwiedzić ruiny zamku w południowym Libanie. Pojechał tam bez broni, oznakowanym służbowym samochodem terenowym marki Nissan Patrol. Niestety pomylił drogi i znalazł się w rejonie Nabatija, na północ od rzeki Litani, kontrolowanym przez szyicką radykalną organizację Hezbollah. Samochód Polaka otoczyli islamscy bojownicy, co najmniej dwóch było uzbrojonych w broń maszynową. Próbowali go zatrzymać. Libański dziennik „Daily Star”, który opisał wydarzenie, twierdzi, że oficer wpadł w panikę i potrącił jednego z mężczyzn samochodem.
Zródlo info: rp.pl