Niemcy zbierają dowody na zbrodnie wojenne Rosji

epaselect epa09807246 The body of a dead man lies on a destroyed bridge next to abandoned cars left by people fleeing from the frontline town of Irpin, Kyiv (Kiev) region, Ukraine, 07 March 2022. Irpin, the town which is located near Kyiv city had heavy fightings for almost a week between Ukrainian and Russian militaries forcing thousands of people to escape from the town. EPA/ROMAN PILIPEY
Dostawca: PAP/EPA.

Niemiecka prokuratura federalna rozpoczęła śledztwo w sprawie możliwości popełnienia zbrodni wojennych przez wojska rosyjskie na terenie Ukrainy – poinformował we wtorek minister sprawiedliwości Marco Buschmann. 2 marca Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze na wniosek 38 państw wszczął śledztwo ws. zbrodni wojennych popełnionych w Ukrainie. We wtorek podobną decyzję podjęła niemiecka prokuratura federalna, która prowadzi odrębne postępowanie. Nakaz wydał minister sprawiedliwości Marco Buschmann.

Według informacji dpa prokuratura posiada już konkretne dowody na zbrodnie wojenne, które zostały popełnione do tej pory. Śledczy obawiają się, że przestępstw będzie więcej. Pierwszym krokiem w rozpoczętym śledztwie jest zabezpieczenie jak największej liczby dowodów. Informacje te będą później wykorzystywane do pociągnięcia konkretnych osób do odpowiedzialności karnej – dodaje dpa. Przed haskim trybunałem może stanąć m.in. Władimir Putin, bo to on wydał rozkaz zaatakowania zachodniego sąsiada.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Papież Benedykt XVI miał nie reagować na nadużycia seksualne wobec dzieci. Nowy raport

Emerytowany papież Benedykt XVI miał ignorować nadużycia seksualne wobec czwórki dzieci, do których dochodziło na terenie archidiecezji Monachium i Fryzyngi, gdy Joseph Ratzinger pełnił tam rolę arcybiskupa. Tak wynika z raportu przygotowanego przez monachijską kancelarię prawną. Raport na temat „nadużyć seksualnych wobec nieletnich i dorosłych”, do których dochodziło na terenie archidiecezji Monachium i Fryzyngi, obejmuje lata 1945-2019.

Jest w nim ocena działań Josepha Ratzingera, który był arcybiskupem w latach latach 1977-1982.

Obecnie 94-letni, emerytowany papież nie przyznaje się do oskarżeń dotyczących tego, że nie reagował na doniesienia o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich. Nowy raport go jednak obciąża: do nadużyć wobec czwórki dzieci miało dochodzić, gdy był arcybiskupem Monachium i Fryzyngi, a oskarżany o molestowanie ministrantów duchowny cały czas sprawował posługę kościelną.

Benedykt XVI wielokrotnie zapewniał, że nigdy nie krył skandalu pedofilii w Kościele i że na jej przypadki reaguje „z głęboką konsternacją”.

Joseph Ratzinger został wybrany na papieża 19 kwietnia 2005 roku. Z urzędu ustąpił 1 marca 2013 roku. To była trudna decyzja. Ale podjąłem ją z pełną świadomością i uważam, że zrobiłem dobrze – tak emerytowany papież ocenił po latach swoją rezygnację w rozmowie z „Corriere della Sera”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja o „siłowym wdarciu się” ok. 50 osób na teren naszego kraju

Podlaska policja poinformowała w niedzielę wczesnym rankiem o dwóch incydentach, które miały miejsce w sobotę w pobliżu granicy polsko-białoruskiej. Jak informują funkcjonariusze, w okolicach Starzyny (powiat hajnowski) granicę przekroczyło nielegalnie ok. 50 osób, a w okolicach Kolonii Klukowicze policjanci mieli zostać zaatakowani. Z relacji podlaskich funkcjonariuszy wynika, że w sobotę przed godz. 17 w okolicach Starzyny „do Polski wdarło się siłowo około 50 osób”. „W poszukiwaniach migrantów nielegalnie przekraczających granicę udział wzięło 21 policjantów oraz żołnierze i funkcjonariusze SG. Policjanci zatrzymali 22 obywateli Iraku” – przekazała policja.

Poinformowano również o innym incydencie, który miał miejsce po godz. 20 w okolicach Kolonii Klukowicze. „Podczas próby siłowego przekroczenia granicy zaatakowani zostali policjanci. Rzucony kamień trafił w kask funkcjonariusza. Siła uderzenia była na tyle duża, że uszkodzony został hełm chroniący głowę policjanta” – czytamy w komunikacie.

Szef MSWiA Mariusz Kamiński poinformował w sobotę wieczorem, że do migrantów rozsyłany jest alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. „Wśród migrantów rozpuszczane są plotki o zorganizowanej akcji, która ma się odbyć 15 listopada. Migrantom zapowiada się, że przyjadą po nich autobusy z Niemiec, a Polska je przepuści. To kłamstwo. Polska granica będzie nadal silnie chroniona przez polskie siły. Autorzy tych plotek liczą, że uda się zachęcić migrantów do szturmu na granicę Polski. Może dojść do niebezpiecznych sytuacji” – brzmi treść komunikatu wysyłanego do obcokrajowców przy granicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zwłoki 20-letniego Syryjczyka przy granicy

Ciało ok. 20-letniego Syryjczyka znaleziono w piątek niedaleko polsko-białoruskiej granicy w rejonie Wólki Terechowskiej – podała w sobotę podlaska policja. Kwestię sytuacji, w jakiej znaleźli się migranci opisują zagraniczne media. „Do tej pory w obszarze przygranicznym zmarło 8 osób, ale rzeczywista liczba może być znacznie wyższa” – zwraca uwagę „New York Times”.

Ciało znajdowało się na terenie leśnym. Policja podała, że znalazł je pracownik zakładu usług leśnych. W trakcie oględzin policja znalazła paszport zmarłej osoby.

„Przeprowadzone w miejscu odnalezienia ciała czynności nie pozwoliły na jednoznaczne ustalenie przyczyny śmierci. Ciało przekazano do Zakładu Medycyny Sądowej celem wykonania sekcji zwłok i ustalenia przyczyny śmierci” – podała policja.

Podlaska policja podała też w sobotę rano, że w rejonie Wólki Terechowskiej (gmina Czeremcha, powiat hajnowski), w nocy z piątku na sobotę, około godziny 1:00 doszło do kolejnej próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej.

„Grupa ok. 100 osób po stronie białoruskiej miała uszkodzić ogrodzenie. Na miejsce pojechało kilkudziesięciu policjantów. Osoby po stronie białoruskiej na widok policjantów żołnierzy i funkcjonariuszy SG, uciekły w głąb lasu” – podała policja.

Ilu migrantów zmarło przy granicy?

To kolejna śmierć przy polsko-białoruskiej granicy. Tę kwestię opisują zagraniczne media. „Ponieważ wielu migrantów jest wyczerpanych, zmarzniętych i narażonych na działanie żywiołów, do tej pory, według urzędników, zmarło osiem osób, ale rzeczywista liczba może być znacznie wyższa” – zwraca uwagę „New York Times”

Gazeta przypomina między innymi o śmierci 14-letniego Kurda, który zmarł w środę w obozowisku przy przejściu granicznym w Kuźnicy Białostockiej. W połowie października znaleziono zwłoki 24-letniego Syryjczyka przy granicy z Białorusią, natomiast pod koniec miesiąca utonął 19-letni Syryjczyk. Jego ciało wyłowiono z Bugu w pobliżu miejscowości Woroblin (województwo lubelskie). Mężczyzna próbował nielegalnie przekroczyć granicę.

SG: 219 prób nielegalnego przekroczenia granicy ostatniej doby

Ostatniej doby odnotowano 219 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski – poinformowała w sobotę Straż Graniczna. Wobec 78 cudzoziemców wydano postanowienia o opuszczeniu terytorium RP. Jak przekazała na Twitterze Straż Graniczna, w piątek odnotowano 219 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Wobec 78 cudzoziemców wydano postanowienia o opuszczeniu terytorium Polski. Zatrzymano trzech cudzoziemców, obywateli Iraku, oraz za pomocnictwo przy przekraczaniu granicy zatrzymano jednego obywatela Polski – podano.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Incydent na granicy. Migranci siłowo przedzierają się do kraju

W rejonie Usnarza Górnego (woj. podlaskie) migranci sforsowali granicę. Zniszczono zabezpieczenia, a 16 cudzoziemców wdarło się na teren Polski. Jak poinformowała Straż Graniczna migranci zostali cofnięci na linię granicy. Straż Graniczna opublikowała nagranie, jak cudzoziemcy w rejonie Usnarza Górnego próbują przedostać się na terytorium Polski i w tym celu niszczą postawione wzdłuż granicy z Białorusią ogrodzenie, rzucając na nie kłody.

W wydanym komunikacie SG podała, że pełniący tam służbę patrol rano poinformował, że cudzoziemcy siłowo forsują granicę. „Około 6 osób rzuciło kilka kłód drzewa na zabezpieczenia graniczne.

W stronę funkcjonariuszy Straży Granicznej i Wojska migranci rzucali kamienie, a ich działaniom asystowali funkcjonariusze służb białoruskich. W wyżej wymieniony rejon zostały skierowane dodatkowe patrole Straży Granicznej, Wojska Polskiego i Policji” – przekazała SG.

Funkcjonariusze, jak zrelacjonowała, „zauważyli również, że cudzoziemcy znajdujący się po stronie białoruskiej posiadają niebezpieczne narzędzia (siekiera i noże)”. „W stosunku do migrantów niszczących zabezpieczenia graniczne użyto środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu” – zaznaczono w komunikacie.

„16 nielegalnych migrantów, którzy siłowo wdarli się na teren Polski zgodnie z rozporządzeniem MSWiA zawrócono na linię granicy z Białorusią” – poinformowała SG.

Problem migrantów na granicy

Mowa o rozporządzeniu, które weszło w życie 21 sierpnia i znowelizowało rozporządzenie MSWiA pierwotnie wprowadzone w ub. roku w związku z pandemią. Zgodnie z nim do wjazdu do Polski zza granicy zewnętrznej UE uprawnione są osoby spełniające określone warunki. Nowelizacja wprowadziła przepisy, że pozostałe osoby, które nie mają prawa wjazdu, poucza się o obowiązku niezwłocznego opuszczenia terytorium RP, jak również, że w przypadku ujawnienia tych osób w zawieszonym lub ograniczonym przejściu granicznym oraz poza zasięgiem terytorialnym przejścia granicznego, zawraca się je do linii granicy państwowej.

W ostatnich miesiącach nasila się presja migracyjna na granicy Polski z Białorusią. W tym roku odnotowano ponad 20 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ok. połowę w tym miesiącu. SG informuje w ostatnich dniach o kolejnych przypadkach prób siłowego przejścia granicy przez duże grupy cudzoziemców.

Rząd podkreśla, że sytuacja na granicy ma źródło w celowych działaniach reżimu Alaksandra Łukaszenki. Od 2 września w pasie przygranicznym – również w Usnarzu Górnym, gdzie od sierpnia przy granicy koczują migranci – obowiązuje stan wyjątkowy. Rząd na granicy z Białorusią planuje ponadto budowę zapory
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Raport kontrwywiadu. Dwa tysiące groźnych islamistów w kraju

Około dwóch tysięcy islamistów przebywających w Niemczech uznajemy za „szczególnie niebezpiecznych” – przyznał Thomas Haldenwang, szef tamtejszego kontrwywiadu. Kierowany przez niego Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) obawia się też wzrostu zagrożenia terroryzmem w Europie po triumfie talibów w Afganistanie. Szef BfV Thomas Haldenwang stwierdził, że lista dwóch tysięcy nazwisk zawiera „wszystkich, których podejrzewa się o zdolność do przeprowadzenia aktów terroru, w tym zamachów”. Powiedział to gazecie „Tagesspiegel” w 20. rocznicę zamachów na World Trade Center i Pentagon.

Deutsche Welle uściśliło, że liczba niebezpiecznych islamistów jest wyższa niż ta z policyjnego rejestru. BfV rejestruje takie osoby jako „zagrożenie” nawet jeśli nie popełnili karalnego czynu, czego nie robi Federalny Urząd Kryminalny.

Według tej drugiej instytucji, tzw. „osób zagrażających” jest 551, a dodatkowo 536 osób uznano za „powiązane”, czyli mogące udzielać wsparcia „zagrażającym”, np. w zakresie logistyki. BfV przygotowuje się na wzrost zagrożenia terroryzmem w Niemczech po tym, jak władzę w Afganistanie na nowo przejęli talibowie. Instytucja obawia się, że triumf bojowników może przekonać zwłaszcza młodych do ich wizji świata. W jej ocenie istnieje też ryzyko, że terroryści zaczną „intensywniej reorganizować się” w całej Europie.

Thomas Haldenwang zapewnił jednak, że odpowiedni departament w BfV jest zorganizowany tak, aby poradzić sobie z nowymi zagrożeniami.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci zlikwidowali kolejną „dziuplę samochodową”

Najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie 34-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego. W prowadzonym przez niego warsztacie, policjanci odnaleźli skradzionego we Włoszech mercedesa oraz części pochodzące z aut skradzionych na terenie Unii Europejskiej. „Dziuplę” namierzyli policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Rzeszowie wraz z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. We wtorek, wspólnie z policjantami z Kolbuszowej zabezpieczyli kradziony pojazd i części samochodowe. 34-letni mężczyzna został zatrzymany. Za paserstwo grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

We wtorek, policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie wspólnie z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, w jednym z warsztatów samochodowych na terenie gminy Majdan Królewski, weryfikowali informacje, z których wynikało, że mogą tam znajdować się części ze skradzionego na terenie Włoch mercedesa. W działaniach uczestniczyli też kolbuszowscy policjanci.

W trakcie wykonywanych czynności, funkcjonariusze ujawnili pochodzący z kradzieży pojazd marki Mercedes ML oraz kilkadziesiąt części samochodowych. Sprawdzenia w bazach danych wykazały, że są to elementy pojazdów skradzionych w latach 2020 – 2021 na terenie Włoch, Niemiec i Anglii. Zidentyfikowane części pochodziły z samochodów marki Mercedes, BMW i Jeep. W warsztacie znajdowały się m.in. silniki, elementy karoserii, ale też wyposażenie wnętrza pojazdów, radia samochodowe i instalacje elektryczne.

Skradziony pojazd i części samochodowe zostały zabezpieczone na policyjnym parkingu. Policjanci zatrzymali 34-letniego właściciela warsztatu. Mężczyzna usłyszał zarzuty paserstwa. Sąd Rejonowy w Kolbuszowej zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres dwóch miesięcy.

W sprawie trwają dalsze czynności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Były biskup kaliski Edward Janiak nie może przebywać na terenie swojej diecezji. Wciąż tam jest

Nuncjatura Apostolska została powiadomiona o pobycie bp. Edwarda Janiaka, wbrew nakazowi Watykanu, na terenie swojej dawnej diecezji – poinformował w sobotę rzecznik prasowy diecezji kaliskiej. W wydanym oświadczeniu rzecznik prasowy diecezji kaliskiej ks. Michał Włodarski podał, że bp Damian Bryl został powiadomiony o pobycie biskupa Edwarda Janiaka w Domu Opieki Społecznej Caritas w Złoczewie (pow. sieradzki, woj. łódzkie).

„Ze względu na obowiązujące biskupa Edwarda Janiaka ograniczenia nałożone przez Stolicę Apostolską biskup kaliski poinformował o zaistniałym fakcie Nuncjaturę Apostolską” – przekazał ks. Włodarski.

„Tymczasowe rozwiązanie”

W marcu abp senior Sławoj Leszek Głódź i były ordynariusz diecezji kaliskiej bp Edward Janiak zostali ukarani przez Stolicę Apostolską za zaniedbania w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich.

Duchowni otrzymali nakaz zamieszkania poza swoimi diecezjami i zakaz uczestniczenia w celebracjach religijnych na ich terenie. Zostali także zobligowani do wpłaty odpowiedniej sumy na rzecz Fundacji św. Józefa.

W piątek „Głos Wielkopolski” poinformował, że bp Janiak jest w Domu Pomocy Społecznej Caritas Diecezji Kaliskiej im. św. Józefa w Złoczewie. Dziennikarzom „Głosu” udało się w czwartek porozmawiać telefonicznie z bp. Janiakiem.

„Potwierdził, że właśnie przebywa w Złoczewie. Zapewniał jednak, że to tymczasowe rozwiązanie, bo właśnie ma szczepienie. W piątek 23 kwietnia miał otrzymać drugą dawkę. Za kilka dni, jak twierdzi, jeśli wszystko będzie dobrze z jego zdrowiem, opuści Złoczew i diecezję kaliską” – podano w publikacji.

Według „Głosu” bp Janiak nie chciał podać, gdzie przebywał przed przyjazdem do Złoczewa, nie chciał też zdradzić, gdzie będzie mieszkać po opuszczeniu DPS-u. Duchowny miał podkreślić, że jego pobyt w Złoczewie jest związany tylko ze szczepieniem, dlatego nie uważa tego za łamanie nakazu Watykanu.

Rezygnacja przyjęta przez papieża

Rzecznik prasowy kaliskiej diecezji powiedział w sobotę, że potwierdzono, iż bp Janiak przebywał w Złoczewie do piątku, jednak ks. Włodarski nie wie, czy były ordynariusz nadal jest w tamtejszym DPS-ie.

Dodał, że nie wie jakie kroki w związku z tą sprawą podejmie Nuncjatura Apostolska. Zaznaczył, że władze diecezji nie wiedzą z jakiego powodu bp Janiak pojawił się w Złoczewie.

17 października ub. roku papież przyjął rezygnację bp. kaliskiego Edwarda Janiaka. Pod koniec stycznia nuncjatura apostolska w Polsce podała, że papież mianował biskupem kaliskim dotychczasowego biskupa pomocniczego archidiecezji poznańskiej Damiana Bryla.

29 marca nuncjatura przekazała, że Stolica Apostolska, działając na podstawie przepisów Kodeksu prawa kanonicznego i motu proprio papieża Franciszka „Vos estis lux mundi”, zakończyła dochodzenie w sprawach bp. Edwarda Janiaka i abp. seniora gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Watykan wydał decyzję ws. biskupa Edwarda Janiaka. Ma zakaz mieszkania na terenie diecezji kaliskiej

Nuncjatura Apostolska w Polsce opublikowała komunikat w sprawie biskupa Edwarda Janiaka. Duchowny ma zakaz mieszkania na terenie diecezji kaliskiej.

„Działając na podstawie przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego i motu proprio Papieża Franciszka Vos estis lux mundi, Stolica Apostolska – w następstwie formalnych zgłoszeń – przeprowadziła postępowanie dotyczące sygnalizowanych zaniedbań bp. Edwarda Janiaka w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem diecezją” – napisano w oświadczeniu.

Postępowanie wyjaśniające wobec bp. Edwarda Janiaka zostało wszczęte w połowie 2020 roku na prośbę Prymasa Polski Wojciecha Polaka. Powodem były zeznania ofiar ujawnione w filmie dokumentalnym braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. Z dowodów przedstawionych w materiale wynika, że biskup Janiak od 2016 roku wiedział, że podlegający mu ks. Arkadiusz Hajdasz dopuszczał się molestowania nieletnich, ale nic nie zrobił w tej sprawie.

W czerwcu 2020 roku papież Franciszek zawiesił biskupa kaliskiego w sprawowaniu obowiązków. W październiku tego samego roku Watykan przyjął rezygnację biskupa Janiaka. Tymczasowym administratorem apostolskim diecezji kaliskiej został arcybiskup Grzegorz Ryś.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Do Izraela wywieziono przedmioty z terenu dawnego getta warszawskiego

Do Izraela potajemnie wywieziono przedmioty znalezione na budowie na terenie dawnego getta warszawskiego. „To skandal, złamanie prawa” – komentują historycy. O sprawie pisze wtorkowa „Gazeta Wyborcza”.

Jak relacjonuje „GW” w swym stołecznym dodatku, pracownicy jednej z budów na terenie byłego getta warszawskiego na Muranowie odkryli podziemny bunkier. Jeden z robotników, który wszedł do środka, znalazł w nim filakterie, pudełeczka z ustępami Tory. To przedmioty modlitewne wykonane ze skóry koszernych zwierząt. O odkryciu napisała w poniedziałek izraelska gazeta „Israel Hayom” – informuje „Wyborcza”.

Według „GW”, w artykule napisano, że z robotnikami potajemnie skontaktowali się emisariusze Shem Olam Faith and the Holocaust Institute for Education, Documentation and Research (Instytutu Wiary Shem Olam dla Edukacji, Dokumentacji i Badań). Po długich negocjacjach filakterie zostały przekazane emisariuszom instytutu i w sekrecie przed polskimi władzami w ostatnim czasie przywieziono je do Izraela – czytamy w gazecie.

„Doszło do przestępstwa”

„Wyborcza” przypomina, że wywożenie z Polski przedmiotów wytworzonych przed 1945 rokiem bez zgody władz jest nielegalne. W sytuacji kiedy inwestor na budowie odkryje cenne przedmioty, powinien to zgłosić do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jeżeli tego nie zrobił, to doszło do przestępstwa – podkreśla w rozmowie z dziennikiem Karolina Gałecka, rzeczniczka stołecznego ratusza.

Jak informuje „GW”, urzędnicy próbują ustalić, na której z budów mogły zostać odkryte filakterie, bo tego izraelscy dziennikarze nie podali. „Sprawdzą, czy wykopaliska zostały zgłoszone do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jeżeli nie, ratusz zawiadomi prokuraturę” – dodaje „Gazeta Wyborcza”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl