Dostarczył broń terroryście, który zabił 87 osób. Zatrzymano wspólnika zamachowca

28-letni imigrant z Albanii został aresztowany w środę w prowincji Caserta na południu Włoch. Służby uważają, że to domniemany wspólnik zamachowca z Nicei, który 14 lipca 2016 roku zabił na nadmorskiej promenadzie 87 osób. O zatrzymaniu mężczyzny poinformowały włoskie media. Według mediów, powołujących się na organy ścigania, Albańczyk zatrzymany przez policjantów w miejscowości Sparanise, był poszukiwany na podstawie europejskiego nakazu zatrzymania na wniosek władz francuskich.

Uważają one, że jest on wspólnikiem terrorysty Mohameda Lahouaieja Bouhlela, ponieważ dostarczył mu broń.

Zamach podczas obchodów Dnia Bastylii

Wieczorem 14 lipca 2016 roku, czyli w dniu święta narodowego Francji, mieszkający w tym kraju Tunezyjczyk staranował ciężarówką bariery na Promenadzie Anglików w Nicei i wjechał w tłum ludzi. Zamachowiec został zastrzelony przez policję. W jego samochodzie znaleziono broń. W zamachu zginęło 87. Kilka dni po zdarzeniu, do jego dokonania przyznało się Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Irakijczycy zatrzymani w Polsce mieli finansować bojowników ISIS

Prokuratura Krajowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm zatrzymanym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego Irakijczykom. Ojciec i syn mają odpowiedzieć za finansowanie bojowników organizacji terrorystycznej ISIS. Grozi im od dwóch do 12 lat więzienia.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zakończone aktem oskarżenia śledztwo w tej sprawie prowadzili funkcjonariusze wrocławskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Poznaniu, pod nadzorem dolnośląskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. ABW zatrzymała Irakijczyków w czerwcu 2020 roku i odtąd przebywają w areszcie.

Jak mieli przekazywać pieniądze?

Prokurator wrocławskiego wydziału PK w akcie oskarżenia zarzucił dwóm obywatelom Iraku przekazywanie środków płatniczych „bojownikom międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie” (ISIS). „Czyny miały miejsce w okresie od lutego 2015 roku do kwietnia 2016 roku” – podał dział prasowy PK.

Irakijczycy mieli przesyłać bojownikom przebywającym na terenie Syrii oraz Iraku pieniądze za pośrednictwem systemu „hawala”, charakterystycznego sposobu finansowania terroryzmu.

„Cechą systemu ‚hawala’ jest szybkość dokonywanych transferów, anonimowość, przekazywanie jednorazowo niewielkich kwot, brak jakiejkolwiek formalności oraz pozostawanie całkowicie niewidocznym dla oficjalnego systemu bankowego. Transakcje (…) dokonywane są niezwłocznie po przyjęciu gotówki u pośrednika i podaniu hasła” – wyjaśniła Prokuratura Krajowa.

„Pośrednik, przyjmując gotówkę od wpłacającego, zleca natychmiast poprzez faks, pocztę elektroniczną, rozmowę telefoniczną, czat, wpis na portalu społecznościowym, ogłoszenie w internecie lub w inny niebudzący jakichkolwiek podejrzeń sposób, wypłatę środków w innym państwie. Przyjęte pieniądze nie wędrują przez żaden system bankowy” – tłumaczyła istotę „hawali” prokuratura.

Za pomocą tego systemu finansowano pilotów-zamachowców, którzy we wrześniu 2001 roku dokonali ataków na World Trade Center i na Pentagon – dodała PK.

Według śledczych zatrzymani przez ABW w woj. dolnośląskim Irakijczycy dwukrotnie odebrali pieniądze przesłane przez przebywających w Niemczech krewnych bojowników ISIS, a następnie w ramach „hawali” przekazali je z Polski do konkretnego terrorysty i jego żony.

Skąd pochodziły fundusze?

Żaryn wyjaśnił, że z prowadzonego przez ABW w latach 2017-20 śledztwa wynika, iż Irakijczycy przekazywali pieniądze dla ISIS od marca do maja 2016 r. Pieniądze, pochodzące od członków rodzin bojowników Państwa Islamskiego mieszkających w Europie, transferowane były do Polski za pośrednictwem przekazów firmy Western Union – zaznaczył rzecznik. „Następnie tak otrzymane środki finansowe oskarżeni przekazywali członkom organizacji terrorystycznych (ISIS) na terenie Iraku” – dodał.

Prokuratura uzyskała informacje, że wspierany przez nich bojownik w 2011 roku zmienił wyznanie na islam, a w 2013 roku wyjechał przez Turcję do Syrii, gdzie dołączył do zbrojnego skrzydła dżihadu. „Zajmował się tam szkoleniem bojowników, najpierw w ramach policji tzw. Państwa Islamskiego, a później w obozie szkoleniowym. W połowie 2016 roku uzyskano informację, że bojownik zginął w Iraku” – podała PK. Ustalono także, że żona terrorysty została zatrzymana w 2018 roku na terenie Niemiec i tam skazana za udział w organizacji terrorystycznej.

Żaryn przekazał, że akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej w połowie grudnia. Za finansowanie przestępstw o charakterze terrorystycznym grozi kara od dwóch do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Amerykanie szczątki lidera ISIS potraktują jak ciało Osamy bin Ladena

Robert O’Brien, doradca prezydenta Trumpa ds. bezpieczeństwa, oświadczył w rozmowie z mediami, że oczekuje, iż wojska amerykańskie postąpią z ciałem zabitego terrorysty według tego samego protokołu, co w przypadku lidera Al-Kaidy, Osamy bin Ladena. Jego szczątki po odprawieniu krótkiego muzułmańskiego nabożeństwa zostały wyrzucone do Morza Arabskiego.

Zarówno informatorzy CNN, jak i Robert O’Brien, prezydencki doradca ds. bezpieczeństwa USA potwierdzają, że szczątki Abu Bakra al-Baghdadiego mają trafić do morza, tak samo jak stało się w przypadku Osamy bin Ladena, przywódcy al-Kaidy, organizatora zamachów z 11 września 2001 r.

Szczątki al-Baghdadiego trafią do morza

Amerykańskie media podają, że szczątki przywódcy Państwa Islamskiego maja trafić do morza. Tak samo potraktowano ciało innego „terrorysty wszech czasów”: Osamy bin Ladena.

Robert O’Brien, prócz szczegółów samej operacji zabicia terrorysty, zdradził na antenie NBC, jak nazwano operację sił specjalnych. Wspominał Amerykanów, którzy zginęli z rąk islamistów i powiedział, że operację nazwano na cześć jednej z nich – Kayli Mueller. Mueller zginęła w wieku 26 lat po tym, jak została uprowadzona przez Państwo Islamskie. Pracowała w Syrii jako pracownica organizacji humanitarnej. Była w niewoli islamistów kilka lat i zginęła w niejasnych okolicznościach. W niewoli była gwałcona i – jak opisywał „Washington Post” – miała być wykorzystywana seksualnie m.in. przez al-Baghdadiego.

Donald Trump triumfuje: „Zginął jak tchórz”

W telewizyjnym przemówieniu wygłoszonym z Białego Domu Donald Trump poinformował Amerykanów, że Stany Zjednoczone wymierzyły sprawiedliwość najgroźniejszemu terroryście. Prezydent USA powiedział, że al-Baghdadi został osaczony i wysadził się w powietrze nieopodal swojej kryjówki przy granicy iracko-syryjskiej.

– Zginął po tym jak wbiegł do tunelu bez wyjścia skomląc, płacząc i krzycząc – opowiadał. Donald Trump dodał, że przywódca Państwa Islamskiego zginął wraz z trójką swoich dzieci. – Ten bandyta, który starał się zastraszać innych spędził ostatnie chwile życia w całkowitym strachu i panice, ogarnięty przerażeniem gdy otaczały go amerykańskie oddziały – mówił prezydent USA. Donald Trump poinformował, że przeprowadzone na miejscu testy DNA potwierdziły tożsamość al-Baghdadiego. Prezydent USA podziękował za współpracę Rosji, Turcji, Syrii i Irakowi a także syryjskim Kurdom.

Śmierć przywódcy Państwa Islamskiego na całym świecie odbierana jest jako osobisty sukces prezydenta Donalda Trumpa, który w ostatnich tygodniach bardzo takiego sukcesu potrzebował. Nie dość, że był krytykowany za wycofanie wojsk z północnej Syrii, co otworzyło drogę do tureckiej ofensywy na tereny zajmowane przez Kurdów, to wciąż w toku jest postępowanie zmierzające do impeachmentu w związku z naciskami Trumpa na władze Ukrainy w sprawie syna Joe Bidena.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowa Zelandia: Wzrosła liczba ofiar zamachów na meczety

Powiększyła się liczba ofiar marcowego zamachu na meczety w Nowej Zelandii. Po prawie dwóch miesiącach zmarł ranny obywatel Turcji. To 51. ofiara śmiertelna.

„Straciliśmy niestety naszego obywatela Zekeriyę Tuyana, który został ciężko ranny w haniebnym ataku w Christchurch na Nowej Zelandii” – poinformował na Twitterze szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu. Mężczyzna zmarł po operacji.

Liczba ofiar krwawego zamachu wzrosła tym samym do 51. Większość z nich była migrantami lub uchodźcami z Pakistanu, Indii, Malezji, Indonezji, Turcji, Somalii, Syrii, Afganistanu i Bangladeszu. Nowozelandzkie media podawały, że najmłodsza ofiara miała 2 lata, a najstarsza 77.

„Najczarniejszy dzień w historii kraju”

Premier Nowej Zelandii nazwała atak jednym z „najczarniejszych dni w historii kraju”. – To, co się tutaj stało, jest nadzwyczajnym i bezprecedensowym aktem przemocy – powiedziała wówczas Jacinda Ardern.

Z manifestu 28-letniego terrorysty – określającego się jako faszysta i uczeń Andersa Breivika – wynikało, że Nowa Zelandia nie była przypadkowym celem, choć początkowo planował zamach gdzieś indziej. Uznał jednak, że zamach w tym miejscu pokazałby, że „nie ma miejsca na świecie, które byłoby bezpieczne” od „inwazji” muzułmanów.
Źródło info i foto: wp.pl

Turcja: Aresztowano wysokiego rangą członka ISIS

Tureckie służby aresztowały wysokiego rangą terrorystę z tzw. Państwa Islamskiego, który próbował przedostać się do Europy. Według mediów to Syryjczyk Kasir al-Haddawi, dowódca ISIS w prowincji Deir ez–Zor we wschodniej Syrii. Jest obarczany odpowiedzialnością za masakrę siedmiuset cywilów w jednej z tamtejszych wiosek w grudniu ubiegłego roku.

Kasir al-Haddawi, jeden z liderów ISIS, został zatrzymany w towarzystwie trzech innych wysokich rangą dżihadystów podczas operacji służb bezpieczeństwa w Izmirze w zachodniej Turcji.

Mężczyźni byli w grupie syryjskich uchodźców, którzy chcieli przedostać się do Europy przez greckie wyspy. Izmir jest miastem portowym nad Morzem Egejskim, z którego często wypływają łodzie z migrantami w stronę Grecji.

W tym samym czasie na południu kraju tureckie służby aresztowały 14 innych członków ISIS, którzy są oskarżani o propagandę na rzecz tzw. Państwa Islamskiego w mediach społecznościowych. Policja przejęła też m.in. książki i materiały cyfrowe o ISIS.
Źródło info i foto: TVP.info

Paryż: Sąd apelacyjny potwierdził karę dożywocia dla „Szakala”

Sąd apelacyjny w Paryżu potwierdził karę dożywotniego więzienia dla urodzonego w Wenezueli terrorysty Carlosa-Szakala za przeprowadzenie krwawego zamachu w Paryżu w 1974 roku – poinformowała w czwartek wieczorem francuska agencja AFP. 68-letni obecnie Carlos, który właściwie nazywa się Ilich Ramirez Sanchez, odbywa potrójny wyrok dożywocia za zamachy przeprowadzone w latach 70. i 80. w imię rewolucji komunistycznej i dla sprawy palestyńskiej.

Wyrok, od którego się odwołał, sąd wymierzył mu w 2017 roku za zamach w Paryżu z 1974 roku, w którym dwie osoby zginęły, a 34 zostały ranne; Ramirez Sanchez oskarżony był o rzucenie ręcznego granatu w rejonie handlowym w paryskiej dzielnicy Łacińskiej.

W 2011 roku Carlos został skazany na dożywotnie więzienie za współudział w czterech zamachach we Francji, w których zginęło 11 osób, a ponad 140 zostało rannych. Wcześniej zasądzono mu karę dożywocia za zamordowanie w 1975 roku w Paryżu dwóch francuskich policjantów i ich informatora.

W wywiadzie z 2011 r. dla jednego z wenezuelskich dzienników Szakal przyznał się do przeprowadzenia ponad 100 zamachów, w których zginęło łącznie 1500-2000 ludzi. W sądzie, pytany o zawód odpowiedział, że jest „zawodowym rewolucjonistą”. Nosi imię nadane mu przez ojca, lewicowego adwokata, na pamiątkę wodza bolszewickiej rewolucji, Włodzimierza Iljicza Lenina.

Ramirez Sanchez przebywa w więzieniu od ponad 20 lat.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CIA odtajniła pliki z komputera Osamy bin Ladena

Sześć lat po śmierci Osamy bin Ladena CIA odtajniła 470 tys. dokumentów na temat byłego przywódcy Al-Kaidy, w tym m.in. pliki z jego prywatnego komputera. Wynika z nich, że jeden z najbardziej poszukiwanych terrorystów wszechczasów był fanem zachodnich filmów i kreskówek, gier, popularnych filmików z internetu oraz prawdopodobnie pornografii.

Opublikowane w środę przez Centralną Agencję Wywiadowczą dokumenty, nagrania audio, zdjęcia i filmy znaleziono podczas ataku sił specjalnych USA w 2011 roku na dom Osamy bin Ladena w Pakistanie, w trakcie którego komandosi zabili przywódcę Al-Kaidy. Znaleziono m.in. plany Al-Kaidy, z których wynika, że na 10-lecie ataku na World Trade Center organizacja zamierzała dokonać kolejnego krwawego zamachu.

Są też dokumenty potwierdzające związki Al-Kaidy z innymi państwami, m.in. z Iranem. Wśród znalezionych dokumentów jest też prywatny dziennik Bin Ladena, jednak jego treści nie odtajniono. Prawdziwą kopalnią informacji o życiu przywódcy Al-Kaidy okazał się jego komputer, na którym znaleziono pliki audio, wideo, dokumenty i wiele zdjęć. Wśród dziesiątek filmów propagandowych, nagrań tortur i egzekucji znalazły się również mniej oczywiste pozycje.

Fan „Jasia Fasoli” i „Epoki lodowcowej”

Okazuje się, że szef Al-Kaidy był fanem komedii i filmów animowanych świata zachodniego, którym oficjalnie tak bardzo gardził. Na twardym dysku jego komputera znaleziono bowiem takie pozycje jak: „Jaś Fasola”, Tom i Jerry”, „Auta” i „Epoka lodowcowa”.

Wśród plików był też film z urodzin jednego z synów terrorysty oraz filmy dokumentalne na temat zamachu z 11 września. Znalazła się również kopia popularnego swego czasu filmu z serwisu YouTube „Charlie Bit My Finger” z 2007 roku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Iran też twierdzi, że przywódca Państwa Islamskiego nie żyje

Czy lider tzw. Państwa Islamskiego nie żyje? Najpierw Rosjanie sugerowali śmierć Abu Bakra al-Bagdadiego. Teraz Iran mówi, że informacja jest niemal pewna. Poinformował o tym przedstawiciel najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Iranu Alego Chameneia, Ali Szirazi. – Śmierć terrorysty Abu Bakr al-Bagdadiego jest pewna – powiedział. Nie podał więcej szczegółów.

22 czerwca Rosjanie oświadczyli, że jest wysoce prawdopodobne, że al-Bagdadi nie żyje. Według rosyjskiego ministerstwa obrony przywódca IS zginął 28 maja w rosyjskim nalocie wymierzonym w miejsce, gdzie odbywało się posiedzenie kierownictwa IS. Rosyjskie ministerstwo obrony podało 16 czerwca, że sprawdza informacje, czy w rosyjskim ataku z powietrza, dokonanym pod koniec maja niedaleko miasta Ar-Rakka na północy Syrii, mógł zginąć al-Bagdadi. W odpowiedzi na te doniesienia resort obrony USA oświadczył, że nie dysponuje informacjami, które potwierdzałyby śmierć przywódcy IS.

Samozwańczy kalifat

Terroryści z tzw. Państwa Islamskiego są obecnie bliscy utraty swoich dwóch głównych miast: Ar-Rakki w Syrii i Mosulu w Iraku. W czerwcu 2014 roku al-Bagdadi proklamował wMosulu kalifat o nazwie tzw. Państwo Islamskie na okupowanych wówczas terenach w Iraku i Syrii.
Źródło info i foto: wp.pl

Policja już zna tożsamość zamachowca z Manchesteru

22-letni Brytyjczyk libijskiego pochodzenia Salman Abedi został zidentyfikowany jako sprawca poniedziałkowego zamachu terrorystycznego w Manchesterze – poinformowała brytyjska policja. Wcześniej tożsamość terrorysty została upubliczniona przez amerykańskie media. Nazwisko Abediego podał dziennikarzom komisarz policji w Manchesterze Ian Hopkins, ale – jak dodał – formalna identyfikacja przez koronera jeszcze się nie zakończyła”. Funkcjonariusz zaznaczył, że „priorytetem pozostaje ustalenie, czy działał on samodzielnie, czy był elementem większej siatki”.

– Rozumiemy, że emocje są wciąż bardzo żywe, a ludzie będą poszukiwali odpowiedzi. Jednakże, teraz bardziej niż kiedykolwiek, jest istotne, żeby nasze różnorodne społeczności (…) były razem, nie tolerując nienawiści – podkreślił.

Jako pierwsze informację o tożsamości zamachowca podały amerykańskie media – agencja PA i telewizja CBS – powołując się na źródła w wywiadzie USA.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rodziny ofiar zamachu w Berlinie dostaną ogromne odszkodowanie?

Rodziny ofiar grudniowego zamachu w Berlinie domagają się odszkodowania w wysokości 100 mln euro. Ogromna kwota to efekt ujawnienia przez berlińskie władze, że gdyby nie błędy policji, zamachu terrorystycznego w grudniu można byłoby uniknąć.

„Mamy do czynienia z jaskrawym przypadkiem odpowiedzialności służbowej” – powiedział Andreas Schulz w rozmowie z „Focusem”. Adwokat powołał się na ekspertyzę naukowców Bundestagu, z której wynika, że za szkody zawinione przez urzędników przysługuje odszkodowanie.

Szef MSW landu Berlin Andreas Geisel uważa, że dokonanego w grudniu przez tunezyjskiego terrorystę Anisa Amriego zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w stolicy Niemiec można było, być może, uniknąć, gdyby nie błędy popełnione wcześniej przez policję.

Policja mogła go zatrzymać

Zdaniem Geisela policja miała wystarczające dowody do aresztowania Amriego, zanim ten zdecydował się na zamach. Policjanci kontrolujący rozmowy telefoniczne Tunezyjczyka wiedzieli już w listopadzie, że mężczyzna zajmuje się zawodowo handlem narkotykami, co było wystarczającym powodem do zatrzymania.

Świadczy o tym notatka sporządzona 1 listopada przez funkcjonariuszy Landowego (Berlińskiego) Urzędu Kryminalnego (LKA). Śledczy podejrzewają, że aby ukryć swój błąd, policjanci zmienili po zamachu treść dokumentu. Jest w nim mowa o handlu środkami odurzającymi w niewielkich ilościach, co miało uzasadnić brak decyzji o zatrzymaniu.

Z niepotwierdzonych informacji wynika, że Amri mógł być informatorem policji lub kandydatem na informatora. Ta okoliczność mogła być powodem tolerowania jego narkotykowych interesów.
Źródło info i foto: wp.pl