Gwałciciel zatrzymany po latach dzięki testom DNA

Sosnowieccy kryminalni zatrzymali 33-letniego mężczyznę, który w 2018 roku zgwałcił mieszkankę Sosnowca. Sprawca napadł na kobietę, brutalnie pobił i wykorzystał seksualnie. Pomimo upływu czasu, nie uniknie on odpowiedzialności. Do zdarzenia doszło w kwietniu 2018 roku, w bramie jednej z kamienic w centrum miasta. Wchodzącą wieczorem do podwórza kobietę napadł młody mężczyzna. Sprawca pobił brutalnie swą ofiarę, a następnie zgwałcił. Roztrzęsiona kobieta powiadomiła o wszystkim policję. Śledczy zabezpieczyli ślady na miejscu zdarzenia, w tym materiał biologiczny, z którego wyodrębniono profil DNA sprawcy. Niestety należał do osoby, która dotychczas nie została zarejestrowana w bazie.

Kiedy w policyjnej bazie danych zarejestrowano profil DNA mężczyzny, którego zatrzymali policjanci z Będzina, okazało się, że odpowiada on temu, który należał do sprawcy brutalnego zgwałcenia. Sosnowieccy policjanci zaczęli szukać mężczyzny. Okazało się to jednak trudne. Świadomy tego, jak wysoka kara może mu grozić, ukrywał się przez organami ścigania.

Policjanci w końcu namierzyli gwałciciela. Mężczyzna został zatrzymany pod koniec ubiegłego tygodnia w Będzinie, gdzie ukrywał się w jednym z mieszkań. Ponieważ 33-latek był już kiedyś karany za gwałt, będzie odpowiadał jako recydywista. Oznacza to, że czeka go znacznie surowsza kara i może spędzić w więzieniu wiele lat.
Źródło info i foto: twojezaglebie.pl

Floryda: Zatrzymano sprawcę morderstwa sprzed 20 lat. Mieszkał w sąsiedztwie ofiary

Policjanci z Sarasoty w amerykańskim stanie Floryda aresztowali 39-letniego Luke’a Fleminga w związku z morderstwem Debory Dalzell, dokonanym w 1999 roku. Mężczyzna przez wiele lat żył w pobliskiej miejscowości. Dzięki ulepszanym stale metodom testów DNA śledczym udało się postawić go w stan oskarżenia. Parabon NanoLabs, firma zajmująca się prowadzeniem testów DNA wykorzystała materiał dowodowy z 1999 roku w celu ustalenia pochodzenia, koloru oczu, włosów, skóry i kształtu głowy sprawcy morderstwa.

Mieszkał w bliskim sąsiedztwie

Śledczy wykorzystali uzyskane informacje do zidentyfikowania Fleminga, który w dniu morderstwa mieszkał w bliskim sąsiedztwie Dalzell. Po porównaniu wyników DNA mężczyznę aresztowano w miejscowości Ellenton, położonej 30 kilometrów od Sarasoty.

– To znaczący dzień dla rodziny Debory, dla naszej społeczności i detektywów – powiedział szeryf Tom Knight. – Nie mogę sobie wyobrazić, jakie to uczucie spędzić blisko dwadzieścia lat z pytaniami bez odpowiedzi – dodał.

Luke Flaming usłyszał zarzut morderstwa i naruszenia nietykalności cielesnej na tle seksualnym z ciężkim uszkodzeniem ciała.

Morderstwo Debory Dalzell

Do zdarzenia doszło 29 marca 1999 roku. Policjanci zostali wezwani do domu Debory Dalzell, ponieważ nie przyszła tego dnia do pracy. Gdy policjanci przybyli na miejsce, odkryli związane ciało kobiety. Detektywi poinformowali, że ofiara została dotkliwie pobita i zgwałcona. Technicy zabezpieczyli na miejscu śladowe ilości męskiego nasienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Sąd przyznał gwałcicielowi 12-latki prawa do opieki nad jej dzieckiem

Mężczyzna, który zgwałcił dwunastolatkę, otrzymał od sądu prawa do opieki nad jej dzieckiem. 27-latek odsiadywał też wyrok za inne przestępstwo seksualne na dziecku – informuje brytyjski The Independent. Gwałt miał miejsce dziewięć lat temu. W jego wyniku dwunastolatka zaszła w ciążę i urodziła syna. Amerykański sąd po testach DNA przyznał mężczyźnie prawa do opieki nad biologicznym synem.

21-letnia obecnie ofiara gwałtu przebywała pod opieką urzędu zajmującego się ofiarami czynów pedofilskich. W wyniku potwierdzenia ojcostwa 27-latek otrzymał od sądu adres i imię swojego biologicznego dziecka (bez zgody matki) – czytamy.

Sprawę krytykuje prawnik 21-latki, Rebecca Kiessling, nazywająca całą sprawę „szaleństwem” – Wszystko w tej sprawie zostało poprowadzone źle – mówi.

Za czyn z przeszłości mężczyznę skazano na rok więzienia. Ostatecznie wypuszczono go po odbyciu połowy kary. W marcu 2010 roku 27-latka oskarżono o gwałt na 13- i 15-latce, za który odsiadywał siedmioletni wyrok.
Źródło info i foto: onet.pl

Ustalono tożsamość zamachowca z Aleksandrii

Zamachowcem samobójcą, który dokonał w Niedzielę Palmową ataku na koptyjski kościół chrześcijański w Aleksandrii w Egipcie, był 31-letni Mahmud Hassan Mubarak Abdullah, mieszkaniec północnoegipskiej muhafazy (prowincji) Suez – podało w środę MSW Egiptu. Identyfikacji zamachowca dokonano za pomocą „testów DNA wykonanych na fragmentach (zwłok) odnalezionych na miejscu zdarzenia” – czytamy w komunikacie. Następnie wyniki porównano z informacjami o DNA, które widniało na liście „podejrzanych, którzy zbiegli”.

Według resortu spraw wewnętrznych Abdullah, pracownik przedsiębiorstwa naftowego, był związany z siatką terrorystyczną, której komórka dokonała również grudniowego zamachu bombowego w kościele koptyjskim w Kairze, gdzie zginęło blisko 30 wiernych.

Przyznało się Państwo Islamskie

W oświadczeniu poinformowano również, że „trwają wysiłki” w celu identyfikacji drugiego kamikadze, który także w Niedzielę Palmową przeprowadził zamach na koptyjski kościół w mieście Tanta w delcie Nilu. W obu atakach śmierć poniosło 45 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Do zamachów tych przyznało się dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS), podobnie jak do ataku w Kairze.

Stan wyjątkowy

W wyniku niedzielnych wydarzeń egipski parlament zatwierdził wprowadzenie przez prezydenta Abd el-Fataha es-Sisiego stanu wyjątkowego na okres trzech miesięcy. Stanowiący około 10 proc. 93-milionowej ludności Egiptu Koptowie uskarżają się od dawna na dyskryminację, do czego doszły w ostatnim czasie częste akty przemocy dokonywane przez islamistów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Lekarz oskarżany o używanie własnego nasienia do zapładniania pacjentek

Wszystko zaczęło się od pewnej dociekliwej mieszkanki stanu Indiana, która chciała dowiedzieć się więcej o swoich korzeniach. Niespodziewanie odnalazła ośmioro rodzeństwa, o którego istnieniu nie miała wcześniej pojęcia. Łączyło ich jedno: matki, który korzystały z pomocy specjalisty w leczeniu niepłodności Donalda Cline’a.

Z akt sądowych wynika, że lekarz przyznał, iż użył swojego nasienia do zabiegów inseminacji pacjentek około pięćdziesięciu razy.

Testy DNA

Podejrzenia co do metod Cline’a pojawiły się w 2014 r., kiedy pewna mieszkanka stanu Indiana postanowiła dowiedzieć się więcej o swojej rodzinie. Skorzystała z oferty strony internetowej pomagającej odnaleźć krewnych, zrobiła domowy test DNA i wysłała próbkę. Zdziwiła się, gdy badanie pokazało, że jest spokrewniona aż z ośmioma osobami, których dane znajdują się w bazie. Z tymi rezultatami zgłosiła się do lokalnej stacji telewizyjnej, która zaczęła badać sprawę. Dziennikarze zlecili kolejne testy DNA, które potwierdziły, że odnalazła nieznane wcześniej rodzeństwo. Ustalili, że matki wszystkich tych osób były pacjentkami zajmującego się leczeniem niepłodności Donalda Cline’a. Korzystały z jego pomocy na przestrzeni ośmiu lat.

– Z dnia na dzień z jedynaczki stałam się osobą, która ma co najmniej ośmioro rodzeństwa – mówiła wtedy pragnąca zachować anonimowość kobieta, od której wszystko się zaczęło. Lekarz przekonywał, że do zabiegów używał nasienia studentów medycyny. Szukające prawdy dzieci jego pacjentek nie wierzyły jednak w tę wersję wydarzeń. Postanowiły skontaktować się z Clinem, który stwierdził, że nie ma już dokumentacji dotyczącej ich matek ani informacji na temat dawców. Ze swoimi wątpliwościami zgłosiły się więc do prokuratury. Cline musiał się odnieść do zastrzeżeń. Zarzekał się wtedy, że nigdy nie użył własnego nasienia, by zapłodnić pacjentkę.

„Nigdy nie dowiem się, ile mam rodzeństwa”

Do prawdy miał się jednak przyznać w czasie spotkania z kilkorgiem z osób podejrzewających, że może być ich biologicznym ojcem. Z akt sprawy, które opisują amerykańskie media, wynika, że wyznał wtedy, iż od początku lat 70. użył swojego nasienia do zabiegów inseminacji ponad pięćdziesiąt razy. Miał to robić wtedy, gdy brakowało innego dawcy. Miał też powiedzieć, że czuł, iż pomaga kobietom, które bardzo chciały mieć dzieci.

– Chcę poznać tyle prawdy, ile to możliwe. Wiem jednak, że nigdy nie dowiem się, ile mam rodzeństwa – mówi anonimowo jedna z jego biologicznych córek. Skargi w tej sprawie złożyło dwoje dzieci Cline’a. Na razie lekarz usłyszał zarzuty utrudniania działań wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej w pisemnym oświadczeniu zapewniał bowiem prokuraturę, że nie korzystał ze swojego nasienia. W poniedziałek odbyła się rozprawa wstępna. 77-letni, emerytowany już dziś lekarz, nie przyznał się do winy.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Francja: znaleziono ciała 5 noworodków

W jednej z wiosek niedaleko Bordeaux we Francji policja znalazła zamrożone zwłoki pięciu noworodków. Sprawę na policję zgłosił 40-letni mężczyzna, który znalazł ciało dziecka w swoim domu w przenośnej lodówce. Miała je urodzić jego partnerka. Mężczyzna twierdzi, że o ciąży nic nie wiedział. Podczas przeszukania domu policja znalazła w zamrażalce zwłoki kolejnych czterech noworodków. Śledczy zlecili przeprowadzenie sekcji zwłok i wykonanie testów DNA. Mężczyzna został zatrzymany do wyjaśnienia. Jego żona przebywa w szpitalu. Przesłuchane zostały też dwie nastoletnie córki małżeństwa.
Żródło info i foto: wp.pl

Niewinny mężczyzna przesiedział w więzieniu 21 lat

Kenneth Ireland, który spędził 21 lat w więzieniu niesłusznie uznany winnym gwałtu i morderstwa, otrzymał odszkodowanie w wysokości 3,9 miliona funtów. O sprawie pisze mirror.co.uk. Ireland miał 18 lat, kiedy został uznany winnym gwałtu i zamordowania kobiety. W więzieniu w Wielkiej Brytanii spędził 21 lat. Na wolność wyszedł w 2009 roku po tym, jak przeprowadzono testy DNA, które wykazały, że mężczyzna jest niewinny. Testy jako sprawcę wskazały Kevina Benefielda, który był znajomym ofiary. Mężczyzna usłyszał już wyrok 60 lat więzienia. Ireland, który mieszka obecnie w Connecticut (USA), przekazał mediom poprzez swojego prawnika krótkie oświadczenie, z którego wynika, że dzięki wypłaconemu odszkodowaniu, będzie mógł wreszcie poczuć się bezpiecznie, a także nareszcie zobaczyć wszystko to, co ominęło go, kiedy był w więzieniu.

„Doświadczył 21 lat przemocy, nieprzespanych nocy i żył w ciągłym strachu i beznadziei, że umrze w więzieniu, choć jest niewinnym człowiekiem” – napisał w swoim raporcie na temat Kennetha komisarz J. Paul Vance. Funkcjonariusz zaoferował także przeprosiny i napisał, że „życzy mu powodzenia”.
Żródło info i foto: interia.pl

Meksyk: zwłoki w masowym grobie to nie ciała porwanych studentów

Kilka dni temu media na całym świecie obiegła szokująca wiadomość o odnalezieniu 28 ciał porwanych studentów w masowym grobie w Meksyku. Odkrycie zwłok pozostaje faktem, ale teraz władze zaprzeczają jakoby miały one należeć do młodych ludzi. Groby zostały odkryte na obrzeżach miasta Iguala, w stanie Guerrero. Nadal nie wiadomo, kim są dokładnie pogrzebani tam ludzie, ale wiadomo już, że nie są to porwani studenci -informuje Sky News.

– „W pierwszym masowym grobie, który odkryliśmy, nie stwierdziliśmy takiego DNA, jakie pobraliśmy od rodzin poszukiwanych studentów” – zapewnił na konferencji prasowej Jesus Murillo Karam, prokurator generalny Meksyku. Cały czas trwają jednak badania szczątków z pozostałych grobów.

Przypomnijmy: 43 studentów zniknęło po wrześniowej konfrontacji z policją podczas manifestacji przeciwko reformie systemu edukacji. Najbardziej szokujący jest fakt, że to sami policjanci maczali palce w porwaniu, gdyż blisko współpracują z kartelem narkotykowym.

We wtorek podczas starć z policją samobójstwo popełnił Benjamin Mondragon, lider gangu Guerreros Unidos. – Strzelił sobie w głowę – poinformował Monte Alejandro Rubido, szef meksykańskich sił bezpieczeństwa. Aresztowano również 14 kolejnych policjantów, którym zarzuca się, że uczestniczyli w porwaniu studentów i przekazaniu ich gangowi Guerreros Unidos. Do tej pory w sprawie aresztowano już kilkadziesiąt osób.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Pomyłka sądu kosztowała ich 30 lat za kratami

Dwóch przyrodnich braci, skazanych 30 lat temu za gwałt i zamordowanie 11-letniej dziewczynki, odzyskało wolność. Mężczyźni zostali uniewinnieni przez sąd w Robeson, w amerykańskim stanie Karolina Północna. Testy DNA wykazały, że dwaj Afroamerykanie nie mieli żadnego związku ze zbrodnią. Obu braci skazano w 1984 r. na karę śmierci, którą wobec młodszego z nich, Leona Browna, zamieniono później na dożywotnie więzienie. Starszy z braci, 50-letni obecnie Henry McCollum przez 30 lat oczekiwał w celi śmierci na wykonanie wyroku.

Zgwałcenia i zamordowania 11-letnie Sabriny Buie mieli dopuścić się w 1983 r., w małej miejscowości Red Springs. Mieli wówczas 19 i 15 lat i obaj cierpieli na poważne zaburzenia psychiczne. Ich obrońcy wskazywali, że jedynymi dowodami, na podstawie których ich skazano były zeznania świadków złożone na posterunku policji, które okazały się fałszywe.

Przyznał się do winy „po 5 godzinach intensywnych przesłuchań”

McCollum utrzymywał od początku, że jest niewinny, ale później – jak poinformowała policja – podpisał obciążające go zeznanie „po 5 godzinach intensywnych przesłuchań”. Testy DNA naprowadziły śledczych na nowy trop, który doprowadził ich do 74-letniego obecnie Roscoe Artisa, zamieszkałego w pobliżu pola, na którym znaleziono zwłoki ofiary. On okazał się prawdziwym zabójcą. Okazało się ponadto, że ma on już na sumieniu podobną zbrodnię, której dopuścił się w tej samej miejscowości. „System wymiaru sprawiedliwości pozwala na wysłanie do więzienia dwóch upośledzonych umysłowo młodocianych za zbrodnię, której nie popełnili”.

– „To jest przerażające, że nasz system wymiaru sprawiedliwości pozwala na wysłanie do więzienia dwóch upośledzonych umysłowo młodocianych za zbrodnię, której nie popełnili i skazanie ich na cierpienia trwające 30 lat” – powiedział Ken Rose, adwokat McColluma i działacz ruchu na rzecz zniesienia kary śmierci. Według oceny organizacji „Innocence Project”, testy DNA pozwoliły ustalić, że 317 niewinnych osób w USA skazano na dożywocie, lub na karę śmierci. 70 proc. skazanych stanowili ludzie o innym niż biały kolorze skóry.
Żródło info i foto: TVP.info

Makabryczne odkrycie na Costa Concordii

Płetwonurkowie wydobyli ludzkie szczątki z wraku włoskiego wycieczkowca Costa Concordia. To prawdopodobnie jedyna nieodnaleziona do tej pory ofiara tragedii, jaka rozegrała się u wybrzeży wyspy Giglio. Testy DNA mają potwierdzić, czy jest to ciało Hindusa Russela Rebello, który pracował na statku jako steward. Znaleziono je na trzecim pokładzie wraku, który obecnie stoi w porcie w Genui. Został tutaj przyholowany w lipcu z miejsca wypadku i czeka na utylizację. Rodzina Russela Rebello została już poinformowana o prawdopodobnym odnalezieniu jego ciała.

Niepewność w identyfikacji zwłok

Jest też możliwe, że to ciało Włoszki Marii Grazii Trecarichi. Zwłoki kobiety odnaleziono we wraku już w październiku, ale nie było do tej pory pewności, że to ona. Jej rodzina również została powiadomiona o znalezieniu szczątków. Luksusowy włoski wycieczkowiec Costa Concordia w wyniku brawury i lekkomyślności kapitana wpadł na skały u wybrzeży Toskanii w styczniu 2012 roku. Zginęły wówczas 32 osoby.
Żródło info i foto: TVP.info