Zabójstwo na Nowym Świecie: Ustalono tożsamość sprawców

Ustalono tożsamość dwóch mężczyzn podejrzanych o brutalne zabójstwo na warszawskim Nowym Świecie. Prawie dwa tygodnie temu od ciosów nożem zginął tam młody mężczyzna. Podejrzanych zarejestrowały kamery. O ustaleniu tożsamości sprawców poinformował o tym w mediach społecznościowych prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Sebastian W. oraz Łukasz G. wciąż są poszukiwani. Prokuratura wydała już nakaz tymczasowego aresztowania podejrzanych. Oznacza to możliwość wysłania za nimi listów gończych.

Śledztwo w tej bulwersującej sprawie przejęła – od prokuratury rejonowej – prokuratura stołeczna. Śledczy nakazał objęcie postępowania nadzorem Prokuratury Krajowej. Z ustaleń reportera RMF FM wynika, że policjanci od dłuższego czasu znali już tożsamość mężczyzn. Do zdarzenia doszło 8 maja, około 4:00 nad ranem. Do sklepu z alkoholem na Nowym Świecie wszedł ranny mężczyzna. Przyjechało do niego pogotowie i zabrało do szpitala. Tam ranny zmarł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brytyjska policja ujawniła tożsamość niedoszłego zamachowca z Liverpoolu

To 32-letni Emad al Swealmeen próbował w niedzielę dokonać zamachu w Liverpoolu – poinformowała brytyjska policja. Al Swealmeen był azylantem z Bliskiego Wschodu – przekazała stacja Sky News. Sky News podaje także, że Emad al Swealmeen mieszkał w Wielkiej Brytanii od niedawna i miał problemy ze zdrowiem psychicznym. Według dotychczasowych ustaleń nie był on znany policji ani kontrwywiadowi, jednak jak zaznaczono, w śledztwie mogą jeszcze pojawić się nowe szczegóły.

Jak poinformowała policja, al Swealmeen wniósł bombę domowej roboty ze sobą do taksówki i poprosił o zawiezienie go do Liverpool Women’s Hospital. Tuż po tym, jak taksówka podjechała pod szpital, doszło do eksplozji. Nastąpiła ona o godz. 10:59, tuż przed dwiema minutami ciszy, którymi w niedzielę w Wielkiej Brytanii oddawano pamięć poległym żołnierzom.

W momencie wybuchu kierowca był w samochodzie, ale zdążył wyskoczyć z niego i doznał tylko niewielkich obrażeń. Jak napisała w mediach społecznościowych żona Davida Perry’ego, to cud, że przeżył. Niedoszły zamachowiec wsiadł do taksówki na Rutland Avenue, gdzie w przeszłości mieszkał. Policja przeszukała dotychczas dwie nieruchomości w Liverpoolu – jedna znajduje się właśnie na Rutland Avenue, a drugą jest jego ostatnie miejsce zamieszkania przy Sutcliffe Street. Pod tym adresem aresztowano trzech z czterech zatrzymanych w tej sprawie osób. Policja nie ujawniła na razie ich personaliów, ale oświadczyła, że uważa, iż byli wspólnikami al Swealmeenena.

W związku z niedoszłym zamachem w Liverpoolu oraz niedawnym zabójstwem posła Davida Amessa, którego dokonał obywatel brytyjski somalijskiego pochodzenia, w poniedziałek podniesiono w Wielkiej Brytanii poziom zagrożenia terrorystycznego ze „znaczącego” na „poważny”, czyli z trzeciego na czwarty w pięciostopniowej skali.
Źródło info i foto: interia.pl

Amerykańscy śledczy twierdzą, że znają tożsamość seryjnego mordercy „Zodiaka”

Kim był Zodiak? Niezależna grupa śledczych twierdzi, że zna tożsamość seryjnego mordercy, którego zbrodnie wstrząsnęły Ameryką na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Tajemniczego przestępcy nigdy nie udało się schwytać. Śledczy są zdania, że pod pseudonimem Zodiaka krył się zmarły trzy lata temu lotnik i malarz.

Case Breakers to grupa 40 emerytowanych śledczych, w której skład wchodzą byli agenci FBI, łamacze kodów Narodowej Agencji Bezpieczeństwa i profesorowie kryminologii. Uważają, że znają tożsamość Zodiaka – mordercy, którego wiąże się z pięcioma brutalnymi morderstwami z końca lat 60. Zodiak szydził z policji i mediów w przesyłanych im, często zaszyfrowanych notatkach, a także zakrwawionych fragmentach odzieży – jednak przez lata pozostawał nieuchwytny. W jednym z listów przekazał, że zabił łącznie nie pięć, ale aż 37 osób.

Zespół niezależnych śledczych uważa, że zidentyfikowany przez nich sprawca zabił także 18-letnią Cheri Jo Bates. Do zbrodni doszło 31 października 1966 r. w hrabstwie Riverside w Kalifornii – setki kilometrów na południe od San Francisco i dwa lata przed pierwszym morderstwem oficjalnie łączonym z Zodiakiem. Zwłoki Bates znaleziono na kampusie Riverside City, krótko po tym, jak ojciec dziewczyny zgłosił policji jej zaginięcie.

Śledczy twierdzą, że Zodiak w rzeczywistości nazwał się Gary F. Poste. Mężczyzna był lotnikiem i malarzem. Zmarł w 2018 roku. Dowodami, na które wskazują Case Breakers, są: zegarek poplamiony farbą, kupiony w bazie wojskowej, który policja znalazła po morderstwie Cheri Bates, odcisk buta w podobnym stylu i rozmiarze do śladów znalezionych na miejscach trzech innych zbrodni Zodiaka, charakterystyczne zmarszczki na czole Poste’a, podobne do tych z portretu pamięciowego mordercy, a także powiązania między jego nazwiskiem a zaszyfrowanymi wiadomościami, które sprawca podsyłał policji i mediom. Informację tę przekazał portal ABC News.Zrob

– Sprawa Zodiaka pozostaje otwarta. W tej chwili nie mamy żadnych nowych informacji do przekazania – powiedział przedstawiciel FBI w oświadczeniu dla telewizji CNN. Specjalista ds. informacji publicznych policji w Riverside, Ryan Railsback, zaprzeczył natomiast, by Zodiak był odpowiedzialny za śmierć Cheri Bates. Case Breakers są zdania, że wątpliwości mogłoby rozwiać jedynie porównanie DNA zabójcy 18-latki z DNA Garry’ego Poste’a.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ujawniono kim był zamachowiec z Auckland

Co najmniej sześć osób zranił obywatel Sri Lanki, który w piątek zaatakował klientów supermarketu w Auckland, największym mieście Nowej Zelandii. Lokalna policja zastrzeliła napastnika. Zdaniem premier Jacindy Ardern mężczyzna był terrorystą, a do zamachu skłoniła go działalność Państwa Islamskiego. Lokalna policja potwierdziła, że mężczyzna, który wszedł do supermarketu New Lynn, zranił wiele osób. – Mężczyzna został zastrzelony w ciągu 60 sekund po tym, jak rozpoczął atak, przez policjantów, którzy go śledzili – poinformował szef nowozelandzkiej policji Andrew Coster.

Jak dodał, funkcjonariusze, którzy inwigilowali napastnika, „znajdowali się tak blisko, jak tylko mogli, by uniknąć zdemaskowania”. Dodał, że obserwowany radykał był świadomy działań służb, co „uniemożliwiało zbliżenie się do niego funkcjonariuszy na krótszy dystans”.

– Rozumiem, że pojawią się pytania, czy policja mogła zrobić więcej, interweniować szybciej, kiedy prowadzi się całodobową obserwację jakiejś osoby, nie jest możliwe, by zawsze być obok niej. Funkcjonariusze interweniowali tak szybko, jak mogli, i zapobiegli dalszym ofiarom tej przerażającej sytuacji – powiedział Coster.

Premier Jacinda Ardern nazwała indycent „atakiem terrorystycznym”. Jak uściśliła, napastnik był obywatelem Sri Lanki. 10 lat temu przybył do Nowej Zelandii, a od pięciu interesowały się nim państwowe służby, bo zorientowały się, że chce naśladować działania oddziału Państwa Islamskiego.

Zdaniem szefowej nowozelandzkiego rządu „​​był dobrze znany krajowym agencjom bezpieczeństwa, które monitorowały go przez całą dobę”. Ardern przekazała również, że „​​zgodnie z prawem” mężczyzna „nie mógł być przetrzymywany w więzieniu, ponieważ (wcześniej) nie uczynił nic, za co można by go skazać”.

Atak w Auckland. „Ofiary leżały na ziemi”

W ataku rany odniosło co najmniej sześć osób, wśród których trzy z nich są w stanie krytycznym, a ponadto jedna w stanie ciężkim – podało Radio New Zealand, powołując się na pogotowie ratunkowe.

Niektórzy ze świadków mówią, że widzieli „leżące na ziemi ofiary z ranami kłutymi”. Inni relacjonują, że wybiegając z supermarketu, słyszeli strzały – donosi agencja Reutera.

Krążące w sieci nagrania pokazują, że podczas ataku w sklepie wybuchła panika. Wówczas klienci zaczęli w pośpiechu szukać schronienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości kobiety

Policjanci z warszawskich Bielan proszą o pomoc w ustaleniu tożsamości kobiety, która od 27 czerwca przebywa w szpitalu przy ulicy Cegłowskiej 80 w Warszawie. Kobieta jest w szpitalu przy ulicy Cegłowskiej 80 w Warszawie od 27 czerwca. Do tej pory nie udało się ustalić jej imienia i nazwiska. Policjanci proszą o kontakt osobisty lub telefoniczny każdego, kto zna kobietę widoczną na publikowanych zdjęciach.

Informacje można przekazać osobiście w siedzibie Komendy Rejonowej Policji Warszawa V przy ul. Żeromskiego 7, dzwoniąc na numer (47) 723 71 55, (47) 723 71 56, (47) 723 71 61 lub wysyłając maila na adres dyżurny.krp5@ksp.policja.gov.pl, oficer.prasowy.krp5@ksp.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Norwegia: Policja ustaliła dane chłopca, którego ciało znaleziono na plaży

Norweska policja poinformowała w poniedziałek o ostatecznym ustaleniu tożsamości chłopca, którego ciało znaleziono w styczniu na plaży w gminie Karm?y. To 1,5-roczny Artin, który zginął w tragicznych okolicznościach wraz z czterema członkami swojej rodziny. Szczątki dziecka zostały znalezione na plaży w norweskiej gminie Karmøy. W trakcie sekcji zwłok zabezpieczono materiał do analizy DNA.

Jak poinformowała w poniedziałek norweska policja, znaleziony chłopiec miał 1,5 roku, pochodził z Iranu i miał na imię Artin. Dziecko zginęło w wyniku zatonięcia łodzi, do którego doszło 27 października w kanale La Manche. Wówczas zginęli także jego rodzice oraz dwoje starszego rodzeństwa.

Norwegia. Wiadomo, kim był 1,5-roczny chłopiec

Funkcjonariusze od pewnego czasu podejrzewali, że znalezione dziecko mogło zginąć w październikowej katastrofie. W ostatecznym ustaleniu tożsamości chłopca mógł krewny z Norwegii, który przekazał swoje DNA policji. Jak podaje BBC, rodzina chłopca próbowała dostać się z Francji do Wielkiej Brytanii. Szczątki dziecka mają być pochowane w Iranie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ustalono tożsamość kobiety, której ciało znaleziono w Lesie Kabackim

W Lesie Kabackim znaleziono w piątek po południu zwłoki kobiety. Na miejscu pracują policjanci i prokurator. Policja potwierdziła, że kobieta to 23-latka, której zaginięcie zgłoszono dwa dni temu. W piątek po południu policja informowała o zwłokach znalezionych w Lesie Kabackim. – Policja otrzymała zgłoszenie w tej sprawie o godzinie 16.34 – mówiła wcześniej Małgorzata Wersocka z Komendy Stołecznej Policji.

Ciało kobiety zauważył po południu przechodzący tamtędy mężczyzna. Wezwani na miejsce funkcjonariusze nie znaleźli przy zwłokach dowodu osobistego, ale kobieta miała przy sobie kartę miejską na dane osobowe pasujące do zaginionej przed dwoma dniami 23-latki. Policja wezwała na miejsce rodzinę zaginionej w celu identyfikacji zwłok.

Przed północą w piątek podkom. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II poinformował, że to 23-latka, której zaginięcie zgłoszono w środę. Bliscy 23-letniej Karoliny zgłosili jej zaginięcie po tym jak dziewczyna wyszła z domu i nie można było się z nią skontaktować. 

Przy zwłokach karta miejska

Wezwani na miejsce funkcjonariusze nie znaleźli przy zwłokach dowodu osobistego, ale kobieta miała przy sobie kartę miejską na dane osobowe pasujące do zaginionej przed dwoma dniami 23-latki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śmiertelne potrącenie rowerzysty. Trwają poszukiwania kierowcy busa

Policjanci poszukują świadków wypadku drogowego, do którego doszło w czerwcu ubiegłego roku na drodze krajowej nr 78 w Czekanowie w powiecie tarnogórskim na Śląsku. Po kilku miesiącach od zdarzenia, w jego wyniku, zmarł 66-letni rowerzysta. Mężczyzna został potrącony przez samochód dostawczy. Funkcjonariusze opublikowali film, na którym widać wypadek. Próbując ustalić tożsamość sprawcy, policja z Tarnowskich Gór, za zgodą prokuratury, opublikowała we wtorek film z zarejestrowanym wypadkiem.

Doszło do niego 2 czerwca 2020 r. około godz. 16.55 na ul. Gliwickiej w Czekanowie (dk 78). W październiku 2020 roku, po pobytach w szpitalach, 66-latek zmarł na skutek odniesionych obrażeń.

Nie udzielił pomocy, przedstawił fałszywą wersję wydarzeń

Na nagraniu z kamery monitoringu widać, jak kierowca białego samochodu dostawczego, jadąc drogą krajową nr 78 z w kierunku Tarnowskich Gór, potrącił rowerzystę. Jadący na rowerze mężczyzna wpadł do przydrożnego rowu. Po chwili, na nagraniu z innej kamery, widać, jak samochód zatrzymuje się, a jego kierowca wybiega z samochodu.

– Kierowca busa zatrzymał się, pobiegł na miejsce zdarzenia, z którego prawdopodobnie zabrał urwane lusterko od samochodu i odjechał, nie udzielając pomocy poszkodowanemu mieszkańcowi Świętoszowic – powiedział rzecznik tarnogórskiej policji podkomisarz Damian Ciecierski.

Jak opisuje policja, krótko po wypadku kierujący zatrzymał się jeszcze przy jednym przy pobliskich sklepów. Napotkanym tam rowerzystom powiedział, że drogą jechał ciąg samochodów i prawdopodobnie jeden z nich potracił jakiegoś mężczyznę.

– Wtedy razem z rowerzystami pojechał na miejsce, stamtąd zadzwonili po pomoc. Kierowca mówił operatorowi telefonu alarmowego, że doszło do potrącenia rowerzysty, podawał lokalizację, ale kiedy został zapytany o dane personalne, nie przedstawił się, oddał telefon jednemu z rowerzystów i odjechał – dodał policjant.

Rowerzyści, z którymi rozmawiał kierowca, zostali przesłuchani w prowadzonym postępowaniu, jednak ich zeznania nie umożliwiły identyfikacji sprawcy, nie zapamiętali też numeru rejestracyjnego jego samochodu. Tablica rejestracyjne nie jest też widoczna na nagraniach z monitoringu.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak na strażnika na Jasnej Górze. Trwają poszukiwania sprawcy

Częstochowscy policjanci ustalają tożsamość mężczyzny, który miesiąc temu na Jasnej Górze pobił strażnika klasztoru. Przyczyną agresji było zwrócenie mu uwagi, że nie ma maseczki. Policja opublikowała film i zdjęcia, na których zarejestrowano zajście, prosząc o pomoc w identyfikacji napastnika.

Częstochowa – to właśnie tam, na terenie klasztoru na Jasnej Górze, 19 marca doszło do zdarzenia, w którego sprawie postępowanie prowadzi Komisariat I Policji w Częstochowie. „Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna w wieku około 45 lat na terenie Jasnej Góry nie realizował obowiązku zakrywania nosa i ust” – opisuje częstochowska komenda.

„Gdy pracownik Straży Jasnogórskiej zwrócił mu uwagę i poprosił, by opuścił miejsce kultu religijnego, ten kilkukrotnie uderzył go pięścią w twarz, a następnie, szarpiąc za odzież, przewrócił na ziemię” – KMP CZĘSTOCHOWA

Wedle policyjnego rysopisu poszukiwany ma ok. 45 lat, ok. 190 cm wzrostu. W dniu incydentu ubrany był w niebieskie spodnie dżinsowe i czarną kurtkę. Miał założony plecak.

Na zdjęciach i filmiku widać, jak pracownicy Straży Jasnogórskiej proszą o opuszczenie Kaplicy Matki Bożej mężczyznę, który nie ma założonej maseczki. Ten wychodzi z ławki, przyklęka, wykonuje znak krzyża i opuszcza świątynię w asyście strażników.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kielce: Ze stawu wyłowiono zwłoki mężczyzny

Ciało ok. 50-letniego mężczyzny wydobyli w środę rano strażacy ze stawu w Parku Miejskim w Kielcach. Jak poinformował Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji ciało dryfujące w parkowym stawie zauważył przypadkowych przechodzień.

„Zgłoszenie na numer alarmowy wpłynęło około godz. 8.30. Wynikało z niego, że na środku stawu prawdopodobnie dryfuje ciało człowieka. Informacje się potwierdziły. Strażacy wydobyli ciało na brzeg, a lekarz pogotowia niestety stwierdził zgon” – powiedział PAP Macek.

Na razie tożsamość około 50-letniego mężczyzny nie jest znana. To w jakich okolicznościach doszło do tragedii oraz kim jest ofiara ustalają policja i prokuratura.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl