USA: 62-latek zabił swoją żonę maczetą. Wcześniej potrącił ją autem

62-letni mężczyzna z Bronksu zabił swoją żonę. Policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.

W czwartek 3 października 2019 roku na ulicach Bronksu rozegrały się tragiczne sceny. Mąż najpierw potrącił swoją 58-letnią żonę samochodem, a następnie wysiadł z pojazdu, podbiegł do poszkodowanej i wielokrotnie zadawał jej ciosy maczetą. Informacje w tej sprawie przekazała lokalna policja. Przechodnie zgłosili tę sprawę funkcjonariuszom około godziny 7.00. – Jej twarz była pokaleczona. Trzymała się za brzuch. (…) Krew kapała jej z twarzy – relacjonował świadek zdarzenia. – To był chaos. Wszyscy krzyczeli – dodał.

Gdy służby pojawiły się na miejscu, ratownicy natychmiast zaczęli udzielać pomocy kobiecie, która doznała poważnych obrażeń. Została przetransportowana do szpitala Jacobi Medical Center. Stan kobiety od początku oceniano jako krytyczny. Mimo wysiłków lekarzy, zmarła. Wciąż nie wiadomo, jaki motyw miał 62-letni mężczyzna.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Niemcy: Migranci zabili 35-latka podczas festynu

Niemiecka prasa obszernie komentuje tragiczne wydarzenia, do których doszło na festynie w Chemnitz. „Wzeszło ziarno populistów” – uważa lokalna gazeta, komentując reakcje na zasztyletowanie 35-letniego Niemca przez migrantów.

Dziennik „Die Welt” zauważa: „Właściwie we wtorek 28 sierpnia Chemnitz miało nadzieję spoglądać z otuchą w pokojową i przyjazną przyszłość w związku z inauguracją akcji Strategia z Chemnitz. Ma ona na celu skierowanie uwagi na potencjał rozwojowy tego miasta, które ubiega się o nominację do tytułu kulturalnej stolicy Europy. Zamiast tego Chemnitz stało się centrum sporu o politykę migracyjną, podobnie jak od początku roku Kandel w Nadrenii-Palatynacie. Partia AfD, ruch PEGIDA i partia NPD zaciekle rywalizują teraz w Chemnitz o monopol na interpretację zaszłych wydarzeń i o to, kto zmobilizuje najwięcej demonstrantów. Niemieckie państwo prawa i policja mają obecnie przed sobą ogniową próbę, która odnosi się do całego kraju. Nie może być w nim żadnych stref przemocy, ani żadnego podzielonego bezpieczeństwa. Tak było już w przypadku szczytu G20, a teraz dotyczy zarówno Kandel, jak i Chemnitz”.

Tę myśl rozwija dziennik „Badische Neueste Nachrichten” z Ratzbony: „W tej naładowanej emocjami, nienawiścią i wezwaniami do dokonywania samosądów atmosferze w przyszłym roku odbędą się wybory do parlamentu krajowego. Od dawna już nie chodzi w nich o to, która partia będzie w nich najsilniejsza i jaka koalicja będzie tam rządzić. W Saksonii podstawowym pytaniem jest to, czy wartości liberalnej demokracji mają jeszcze w ogóle jakiekolwiek znaczenie i czy można w niej przy pomocy rzeczowych argumentów zwalczać rozpowszechniane w Internecie fejki i plotki. A to wszystko każe nam podczas nadchodzących wyborów obawiać się najgorszego”.

Lokalny „Mindener Tageblatt” pisze: „Niszczcie zło w zarodku! – na spełnienie tego życzenia jest już od dawna za późno. Na ulicach Chemnitz zaszło coś więcej niż tylko niewinny wstęp do czegoś znacznie groźniejszego. Wzeszło na nich ziarno, rozsiewane od lat przez populistów. Ci zaś ryją coraz głębiej. Ziarna gniewu, celowo przez nich wysiewane, aby wzbudzić niczym niepohamowaną wściekłość wśród innych, wydały obfity plon. To, co wymyślili w zaciszu, zaczyna dawać wyniki. Na ulicy, a więc tam, gdzie wszystko się rozstrzyga. Kto opanuje ulice, do tego będzie wkrótce należał cały kraj. W takiej sytuacji zazwyczaj wystarczają słowa wzywające do opamiętania się, ale czasem państwo prawa musi okazać całą siłę, którą ma do dyspozycji. Na położenie kresu przemocy na ulicy nigdy nie może być za późno”.

Podobnie uważa „Landeszeitung” z Lueneburga: „Najwyraźniej warstewka cywilizacji w Saksonii jest tak cienka, że wystarczy jeden krwawy czyn i związane z nim plotki oraz pogłoski, żeby zachęcić ludzi do przemocy i samosądu. Jednak bagatelizowaniem sytuacji byłoby przypisywanie winy za próbę stworzenia społeczeństwa równoległego tylko Saksończykom. W rzeczywistości bowiem nienawiść jest głównym sprawcą sporów i zamieszek nie tylko na ulicach w Chemnitz. Z brutalizacją mamy do czynienia wszędzie. Wściekłość i oburzenie kieruje się przeciwko szybko zmieniającemu się światu, który zmusza wielu do życia obok młodych mężczyzn wyrosłych w kulturze opartej na swoiście pojętym kulcie męskości umacnianym przez Koran. Niektórzy życzą sobie w związku z tym systemu, w którym większość będzie mogła gonić na ulicach przedstawicieli różnych mniejszości. Jeśli uda im się zmienić nasz kanon wartości, wtedy przyszłe pokolenia będą nas pytały, dlaczego nie dostrzegliśmy w porę nadchodzącego nieszczęścia”.

Kropkę nad i stawia „Stuttgarter Zeitung”: „Narodowość podejrzanych o dokonanie przestępstwa w żadnym wypadku nie może usprawiedliwiać rasistowskiej nagonki, do której doszło w niedzielę w Chemnitz. Jej siłą napędową były najniższe instynkty i, jak wiele na to wskazuje, groźny potencjał przemocy, który w tym zakątku kraju nie po raz pierwszy dał o sobie znać. Tymczasem chęć dokonania samosądu, którą część uczestników tych wydarzeń się kierowała, jest tylko formą czystego barbarzyństwa”.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo 9-latka w Warszawie. Obok niego znaleziono ranną matkę

Tragiczne wydarzenia w warszawskiej dzielnicy Praga-Południe. W jednym z mieszkań policjanci odnaleźli martwego 9-latka. Obok niego znajdowała się jego matka z ciężkimi obrażeniami. Według nieoficjalnych informacji kobieta najpierw zabiła syna, a później próbowała targnąć się na swoje życie.

Według informacji „Super Expressu”, do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 16 przy ulicy Frycza-Modrzewskiego. Po wejściu do mieszkania ojciec dziecka odkrył martwego syna oraz okaleczoną żonę.

– Przesłuchujemy świadków. Ze względu na dobro śledztwa, na tę chwilę nie mogę udzielić żadnych informacji. W tym tego, czy udział w zdarzeniu brały osoby trzecie – informowała w weekend Małgorzata Mazur z prokuratury okręgowej Warszawa-Praga.

Według nieoficjalnych informacji 44-letnia kobieta najpierw podcięła gardło swojemu 9-letniemu synowi, a następnie sama próbowała popełnić samobójstwo.

Ranna 44-latka trafiła do szpitala.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dwóch Polaków zginęło w weekend w Skandynawii

W weekend doszło do dwóch tragicznych wypadków w Norwegii i Danii z udziałem Polaków. Zginęło dwóch mężczyzn – jeden z nich miał ok. 20 lat, drugi – 57. Ok. 20-letni Polak zginął po tym, jak w sobotę przez przypadek potknął się przy wodospadzie Månafossen, jednego z największych w Norwegii. Mężczyzna spadł z wysokości ok. 10-12 metrów – podaje portal Dagbladet.no.

Lekarz stwierdził na miejscu zgon Polaka. Wiadomo, że dwudziestoparolatek spędzał tam popołudnie ze swoimi znajomymi.

Również w sobotę doszło do wypadku na półwyspie Slipshavn niedaleko miejscowości Nyborg w Danii. Jak czytamy na portalu Tv2fyn.com, trzech Polaków łowiło ryby, mężczyźni pili też wspólnie wódkę. Jeden z nich postanowił popływać. 57-latek zniknął pod powierzchnią wody.

Mężczyźni wypłynęli łódką i spostrzegli jego ciało. Reanimacja nie przyniosła rezultatu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bydgoszcz: Zwęglone zwłoki mężczyzny w budzie dla psa

Tragicznego odkrycia dokonali strażacy przy ul. Koronowskiej w Bydgoszczy. W budzie dla psa znaleziono częściowo zwęglone zwłoki mężczyzny. Tuż przed północą w nocy z poniedziałku na wtorek bydgoscy strażacy dostali wezwanie do pożaru psiej budy przy ul. Koronowskiej. Na miejscu dokonali tragicznego odkrycia.

– W spalonej budzie znajdującej się na terenie opuszczonej posesji były zwłoki człowieka. Mężczyzna najprawdopodobniej zginął w płomieniach – mówi podkom. Przemysław Słomski z Zespołu Prasowego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy. – Aktualnie ustalamy tożsamość ofiary. Wiemy, że mężczyzna był prawdopodobnie bezdomny. Wstępnie śledczy wykluczyli udział osób trzecich.

Przyczyna pożaru na razie nie jest znana. Zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji w Zakładzie Medycyny Sądowej.
Źródło info i foto: bydgoszcz.naszemiasto.pl

Śmierć młodej Polki w Egipcie. Rodzina żąda sekcji zwłok

Tajemnicza śmierć Polki w Egipcie. Dlaczego Magdalena Żuk (†27 l.) nie żyje? Czy przed tym, jak wypadła z okna szpitala w Hurghardzie, zażywała jakieś środki odurzające? W kilka dni od tego tragicznego wydarzenia, wciąż pojawia się wiele nieścisłości. Rodzina zmarłej Magdy zażądała sekcji zwłok, która odbędzie się w Egipcie.

Od śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie minęło kilka dni, a w sprawie pojawiają się kolejne niejasne okoliczności. Lekarz szpitala w Hughardzie w rozmowie z rodziną zmarłej stwierdził, że Magda miała jakieś zaburzenia psychiczne i wyskoczyła z okna. W dwa dni po śmierci Polki w Egipcie do internetu trafiło niepokojące nagranie, na którym Magda rozmawia przez telefon z chłopakiem. W tych okolicznościach rodzina zmarłej zażądała sekcji zwłok, która ma odbyć się w Egipcie.

– Skorzystali z przysługującego im prawa, bo nikt z bliskich nie wierzy w to, że Magda sama mogła coś sobie zrobić – słowa informatora z Hurghadu przytacza Fakt. Jak czytamy dalej decyzja o sekcji zwłok Magdaleny Żuk zapadła po tym, jak przedstawiciele konsulatu oficjalnie powiadomili rodzinę o śmierci dziewczyny.

Dodajmy, że według relacji przyjaciółki, Magda wyznała, że dosypano jej czegoś do drinka. Hipotezę o porwaniu stawia również siostra zmarłej. Być może sekcja zwłok pomoże w wyjaśnieniu tajemniczej śmierci Magaleny Żuk.
Źródło info i foto: se.pl

Były piłkarz GKS-u Katowice zamordowany

W nocy z niedzieli na poniedziałek pod dworcem w Katowicach doszło do tragicznego zdarzenia. W wyniku ran zadanych nożem w szpitalu zmarł były piłkarz GKS-u Dominik Koszowski. Jak podaje „Dziennik Zachodni”, pseudokibice w nocy z niedzieli na poniedziałek śmiertelnie ranili nożem byłego 19-letniego piłkarza GKS-u Dominika Koszowskiego, który zmarł w szpitalu. Ranny został także ojciec byłego zawodnika pierwszoligowego klubu.

Według policji, zdarzenie nie wynikało jednak z porachunków grup pseudokibiców. – Napastnicy najprawdopodobniej byli pseudokibicami jednego ze śląskich klubów piłkarskich. Wydaje się jednak, że na młodego mężczyznę trafili przypadkiem – informuje Aleksandra Nowara, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach.

O śmierci wychowanka GKS-u w specjalnym oświadczeniu poinformował także klub.

– Trafił do nas jako 9-latek. Przez całą swoją przygodę z piłką był związany z GKS-em. Na boisku był zawsze odważny, silny i zdecydowany. Na co dzień był uśmiechnięty, radosny i pozytywnie nastawiony do życia. W czerwcu tego roku zrezygnował z gry w piłkę ze względu na kontuzję – mówi wiceprezes Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” Marek Oględziński, w przeszłości trener Dominika.
Żródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Zaatakował braci nożem

Do tragicznego zdarzenia doszło w miniony weekend w Olkuszu, gdzie 24-letni mężczyzna rzucił się z nożem na swoich braci. Jednego z nich zabił, a drugiego ciężko ranił. Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa, może mu grozić nawet dożywocie. Śledztwo w sprawie dramatycznych zdarzeń prowadzi Prokuratura Rejonowa z Olkusza. Wszystko wydarzyło się podczas sobotniej imprezy. Jej uczestnicy spożywali alkohol. Z nieznanych na razie powodów w pewnym momencie 24-letni Damian K. chwycił za nóż kuchenny i zaatakował trzy osoby, w tym dwóch swoich braci.

Mężczyzna śmiertelnie ranił 23-letniego brata w szyję. Ciężko ranił także najmłodszego, 22-letniego brata. Jego stan był dość poważny, ale mężczyzna jest już po operacji i jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Ranny został także kolega napastnika.

Prokuratura informuje, że Damian K. nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów. Złożył natomiast wyjaśnienia, w których przedstawił własną wersję zdarzenia. – Dla dobra wykonywanych czynności, w chwili obecnej, nie możemy przedstawić bliższych informacji związanych ze złożonymi przez podejrzanego wyjaśnieniami – informuje prokuratura. Wobec 24-latka zastosowano środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania obrażeń ciała. Może mu grozić kara pozbawienia wolności nie krótsza niż na osiem lat, kara 25-letniego pozbawienia wolności lub dożywocie.
Żródło info i foto: onet.pl

Prokuratura zbada sprawę śmierci na imprezie ABW

Będzie śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci cywilnego pracownika ABW – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o tragiczne zdarzenie z zamkniętego ośrodka szkoleniowego Agencji koło Warszawy. Nad ranem znaleziono tam ciało 34-latka. Informację na ten temat dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Prokuratura będzie wyjaśniać, czy ktoś mógł przyczynić się do śmierci 34-latka. Jak ustalił nasz reporter – po wstępnych oględzinach zwłok śledczy nie stwierdzili jednak u niego obrażeń, które mogłyby wskazywać na udział osób trzecich w tym zdarzeniu.

Według nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza – w siedzibie Agencji pod Warszawą zorganizowano wieczorem zakrapianą imprezę. ABW informuje jedynie, że wczoraj w tym miejscu prowadzone było szkolenie. Agenci z wydziału wewnętrznego mają wyjaśnić, co konkretnie się wydarzyło.

Na razie wiadomo, że szkolenie trwało mniej więcej do północy. Obsługiwał je właśnie 34-latek. Później rozpoczęła się mniej formalna cześć tego kursu. Cywilny pracownik miał dołączyć do imprezy kursantów i także pić alkohol. Nad ranem w piwnicy, w pobliżu schodów znaleziono jego ciało. Badanych jest kilka hipotez. Jedna z nich jest taka, że mężczyzna spadł ze schodów. Przyczyny jego śmierci wyjaśni sekcja zwłok. Oficjalne przesłuchania świadków, czyli uczestników imprezy będę możliwe za kilka godzin.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Poszukiwania zaginionych studentów tragicznie zakończone

Poszukiwania 43 meksykańskich studentów zaginionych w stanie Guerrero doprowadziły do odkrycia w ciągu minionych 10 miesięcy co najmniej 60 ukrywanych do tej pory grobów ze 129 ciałami – poinformowała w niedzielę meksykańska prokuratura generalna. Władze nie wiążą żadnego z tych odkryć z zaginięciem studentów 26 września 2014 roku po starciach z policją w czasie demonstracji w mieście Iguala. Według prokuratury studenci zostali przekazani gangowi narkotykowemu, który ich zamordował, a zwłoki spalił. Meksykańskie władze twierdzą, że gangsterzy wzięli studentów za członków rywalizującego gangu.

W ubiegłym tygodniu rodzice zaginionych wraz z Krajową Komisją Praw Człowieka zaprezentowali raport, w którym wypunktowali co najmniej 30 przypadków zaniedbań w śledztwie, uniemożliwiających ustalenie losu młodych ludzi. W raporcie wskazano na podstawowe procedury śledcze, które nigdy nie zostały zastosowane. Od zniknięcia studentów każdego 26. dnia miesiąca odbywają się demonstracje, na których czele stoją rodzice zaginionych.

W Meksyku za zaginionych uważa się ponad 20 tys. ludzi, a wiele z tych zaginięć przypada na stan Guerrero, który jest znaczącym producentem opium. O terytorium i drogi przerzutowe narkotyków w stanie krwawo rywalizuje kilka narkotykowych karteli.
Żródło info i foto: Gazeta.pl