Incydent z polskim autobusem traktowany jako akt terrorystyczny

Podłożenie ładunku wybuchowego pod polskim autobusem w okolicach Lwowa traktowane jest w śledztwie jako akt terrorystyczny – oświadczyła w poniedziałek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Wszczęto postępowanie karne z paragrafu 258 (kodeksu karnego, który mówi o akcie terrorystycznym–PAP). Prowadzone są działania śledcze” – powiedział agencji Interfax-Ukraina przedstawiciel służby prasowej SBU Ołeh Aleksandrow. Funkcjonariusz nie ujawnił żadnych innych szczegółów śledztwa. Informacje na temat źródła tego wybuchu będzie znana po opracowaniu ekspertyzy – zaznaczył w rozmowie z gazetą internetową „Ukrainska Prawda”.

Do zdarzenia doszło w sobotę późnym wieczorem na parkingu hotelu na obwodnicy Lwowa. W autobusie, którym podróżowali turyści z Polski, nie było ludzi. W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

„Szatan” skazany na dożywocie

Zwyrodniały morderca już nie będzie kłamał i zwodził sąd, że jest niewinny… Mateusz Nowakowski (27 l.), pseudonim „Szatan”, usłyszał wyrok – dożywocie! Brutalnie zabił starsze małżeństwo… Ta zbrodnia wstrząsnęła 5 lat temu całą Polską. Mateusz Nowakowski był sąsiadem Anny (†68 l.) i Brunona (†70 l.) Pytlików z Nowej Wsi (woj. śląskie). Udawał grzecznego i pomocnego, dlatego był przez nich traktowany prawie jak syn.

W nocy 21 czerwca 2011 r. przyszedł do Pytlików po pożyczkę. Chciał aż 5 tys. zł! Dostał te pieniądze, ale gdy usłyszał, że ma nieodpowiednią dziewczynę, to wpadł w furię… Maszynką do mielenia mięsa roztrzaskał głowę pani Anny. Chochlą i młotkiem zmasakrował jej męża. Na koniec ukradł małżeństwu 24 tys. zł i 1000 euro. Po bestialskiej napaści wrócił zakrwawiony do domu. – Ktoś mnie napadł – wytłumaczył jej i położył się spać. Na drugi dzień kupił matce ekspres do kawy, sobie perkusję za 11 tys., spłacił dług rodziców dziewczyny.

Morderca do zbrodni przyznał się tylko raz, gdy został zatrzymany przez policję. Potem już do końca procesu twierdził, ze jest niewinny. Sąd I instancji skazał go na 25 lat więzienia, ale po odwołaniu wymierzył karę dożywocia. Od tego wyroku Nowakowski znów się odwołał. Wyrok jest prawomocny, sąd zezwolił na publikację nazwiska mordercy i jego wizerunku. Niech zgnije za kratami!
Żródło info i foto: Fakt.pl

Anders Breivik skarży się na izolację i plastikowe sztućce

Przed sądem w norweskim mieście Skien rozpoczął się proces apelacyjny w sprawie warunków odbywania kary więzienia przez Andersa Breivika, który 22 lipca 2011 roku zamordował 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya. Breivik skarży się nie tylko na izolację, kontrolę jego korespondencji i jakość jedzenia. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa.

W kwietniu 2016 roku sąd niższej instancji częściowo przyznał rację Breivikowi, który zarzucił państwu norweskiemu, że warunki, w jakich odbywa karę są nieludzkim traktowaniem. Sąd uznał, że trzymanie go w izolacji od innych więźniów jest sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”.

Sąd odrzucił natomiast skargę Breivika na brak poszanowania jego życia prywatnego poprzez kontrolę korespondencji przez służby więzienne.

Breivik, prawicowy ekstremista, który obecnie otwarcie deklaruje się jako neonazista i twierdzi, że modli się do Odyna, domagał się swobody korespondowania ze swoimi sympatykami. Władze są temu przeciwne, a sąd uznał, że takie ograniczenie jest zgodne z europejską konwencją, która dopuszcza ograniczenie tajemnicy korespondencji m.in. z uwagi na bezpieczeństwo publiczne, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom.

Od wyroku odwołały się obie strony. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Ma dostęp do gier wideo, może oglądać telewizję, ma zapewnione ćwiczenia fizyczne.

Wchodząc na rozprawę Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu

Breivik skarży się nie tylko na izolację i kontrolę jego korespondencji. Narzeka m.in. na jakość więziennego jedzenia i na to, że musi się posługiwać plastikowymi sztućcami. Proces apelacyjny ma potrwać do 18 stycznia. Ze względów bezpieczeństwa odbywa się w hali sportowej więzienia, w którym osadzony jest Breivik. Zaplanowano wizytację tego zakładu karnego. Oczekiwane jest też oświadczenie strony rządowej. „Podkreślimy, jak bardzo Breivik jest niebezpieczny” – powiedział mediom prawnik Fredrik Sejersted przed rozpoczęciem procesu. Ogłoszenie wyroku jest spodziewane w lutym.

Wchodząc na rozprawę 37-letni Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu, podobnie jak na początku poprzedniego procesu. Za zamordowanie 77 osób Breivika skazano na karę 21 lat pozbawienia wolności z możliwością przedłużania, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. To najwyższy wymiar kary w Norwegii; karę śmierci zniesiono w tym kraju w 1971 roku.
Żródło info i foto: wp.pl

Specjaliści ustalili tożsamość terrorysty, który zamordował amerykańskich dziennikarzy

Amerykańscy i brytyjscy śledczy z niemal stuprocentową pewnością ustalili tożsamość terrorysty z Państwa Islamskiego, który z zimną krwią zamordował dwóch porwanych dziennikarzy – donoszą media w USA i Wielkiej Brytanii. Przypomnijmy, że chodzi o wyjątkowo okrutne egzekucje Jamesa Foleya i Stevena Sotloffa, amerykańskich reporterów, którzy miesiące temu zostali porwani przez dżihadystów w Syrii. Ich śmierć miała wymusić na Baracku Obamie zaprzestanie bombardowań pozycji islamistów w północnym Iraku.

Obie zbrodnie zostały sfilmowane, a nagrania terroryści umieścili w sieci. To na ich podstawie służby USA i Wielkiej Brytanii rozpoczęły żmudne dochodzenie, które miało ustalić tożsamość zamaskowanego zabójcy, znanego jako „Dżihadysta John” (bowiem wraz z trzema kompanami tworzył grupę nazywaną „The Beatles”, która specjalizowała się w porwaniach i przetrzymywaniu zakładników).

Jak pisze brytyjski dziennik „The Daily Mirror”, zarejestrowane filmy były częściowo zmontowane i nie było pewności, czy głos pojawiający się na nagraniu rzeczywiście należy do terrorysty. Dlatego analitycy wywiadu USA skorzystali m.in. z zaawansowanego programu służącego do rozpoznawania twarzy, który pomógł zidentyfikować „Johna” jedynie na podstawie jego oczu. – „Jesteśmy na 99,9 procent pewni tego, kim jest „John”. Ale śledczy muszą być bardzo ostrożni w zidentyfikowaniu i zbliżeniu się od jego szerszej sieci kontaktów w Wielkiej Brytanii” – powiedział anonimowy przedstawiciel służb. Prawdziwa tożsamość terrorysty ma zostać ujawniona w ciągu najbliższych dni.

Według przecieków brytyjska służba kontrwywiadu (MI5) już wcześniej miała „Johna” na oku, jednak wtedy był traktowany jako zagrożenie niższego ryzyka. – „Jak wielu innych dżihadystów przed nim, zradykalizował się niemal z dnia na dzień i zniknął, by udać się na Bliski Wschód” – powiedział anonimowy agent. Na razie służby zaciskają pętlę wokół domniemanych współpracowników „Johna”, którzy mieli mu pomóc zdobyć pieniądze i kontakty, jak również ułatwić przedostanie się do ogarniętej wojną domową Syrii. Na celowniku agentów jest w sumie 12 podejrzanych.
Żródło info i foto: wp.pl

Bradley Manning zmienił imię na Chelsea Elizabeth

Sąd w Kansas orzekł dziś, że Bradley Manning, odbywający karę 35 lat więzienia za przekazanie WikiLeaks poufnych dokumentów USA, ma prawo zmienić imię zgodnie z pragnieniem, by być traktowanym jako kobieta. Już od teraz jego oficjalne imię to Chelsea Elizabeth. W oświadczeniu wydanym po orzeczeniu sądu Chelsea wyraziła nadzieję, że ta zmiana imienia pomoże wojsku i innym instytucjom w uznaniu potrzeb tych, którzy postrzegają się jako osoby odmiennej płci (transgenderyzm), łącznie z potrzebą specjalistycznej opieki zdrowotnej. W sierpniu zeszłego roku Manning wkrótce po usłyszeniu wyroku skazującego mówił, że jest kobietą i chce żyć jako kobieta o imieniu Chelsea. Podczas samego procesu obrona portretowała go jako żołnierza geja, dręczonego przez głębokie problemy identyfikacji płciowej w czasie, gdy jawni homoseksualiści nie mogli służyć w siłach zbrojnych USA. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Gwałciciel studentki został pobity i otruty w więzieniu?

Jeden z gwałcicieli studentki z Delhi został pobity i otruty przez współwięźniów i obecnie przebywa nieprzytomny w szpitalu – poinformował prawnik mężczyzny, cytowany przez „Daily Mail”. Władze więzienne zaprzeczyły, by Vinya Sharma był wcześniej źle traktowany w więzieniu. Prawnik mężczyzny twierdzi, że jego klient był bity po klatce piersiowej przez współwięźniów, a jego jedzenie zostało zatrute. – „Vinya został pobity przez czterech bądź pięciu współwięźniów wewnątrz zakładu” – powiedział obrońca gwałciciela agencji Reutera. Jak dodał, jego klient obecnie przebywa w szpitalu. Od niedzieli jest nieprzytomny. Rzecznik więzienia Sunil Gupta zaprzeczył z kolei, by w zakładzie doszło do ataku na oskarżonego. – „Z moich informacji wynika, że nie doszło do żadnego pobicia. Wszystkie zarzuty są nieprawdziwe” – zaznaczył. Żródło info i foto: Gazeta.pl