Kard. Henryk Gulbinowicz wciąż z Orderem Uśmiechu. Decyzja o odebraniu najwcześniej jesienią

Przez ponad pół roku nie podjęto decyzji w sprawie odebrania Orderu Uśmiechu kard. Henrykowi Gulbinowiczowi, wobec którego publicznie stawiano zarzuty dotyczące pedofilii. Najbliższe posiedzenie kapituły, na którym ta kwestia może zostać rozpatrzona, ma odbyć się jesienią tego roku lub wiosną 2022 r. W listopadzie minionego roku zarząd Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu wszczął procedurę zmierzającą do pozbawienia kard. Henryka Gulbinowicza Orderu Uśmiechu.

Komunikat w tej sprawie wydano dzień po tym, jak nuncjatura apostolska w Polsce poinformowała o pozbawieniu hierarchy prawa używania insygniów biskupich i zakazaniu mu uczestnictwa w jakichkolwiek celebracjach lub spotkaniach publicznych. Kardynałowi nakazano też wpłacenie „pewnej sumy pieniędzy jako darowizny na działalność Fundacji św. Józefa powołanej przez Konferencję Episkopatu Polski w celu wspierania działań Kościoła na rzecz ofiar nadużyć seksualnych, pomocy psychologicznej oraz prewencji i kształcenia osób odpowiedzialnych za ochronę nieletnich”.

97-letni kard. Gulbinowicz zmarł kilka dni później. Decyzją Stolicy Apostolskiej hierarcha został pozbawiony prawa do nabożeństwa pogrzebowego w katedrze i pochówku w katedrze. Mimo że od komunikatu zarządu Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu minęło już pół roku, kard. Gulbinowicz nadal widnieje na liście kawalerów Orderu Uśmiechu.

Sekretarz Kapituły Barbara Kolago w odpowiedzi na pytania PAP przekazała, że „od początku pandemii nie odbyło się żadne posiedzenie Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, stąd żadna decyzja nie mogła zostać podjęta”. „Jeśli warunki pandemiczne pozwolą, najbliższe posiedzenie odbędzie się jesienią tego roku lub wiosną roku 2022” – dodała.

Order Uśmiechu kard. Gulbinowicz otrzymał w 2001 r. na wniosek dzieci ze świdnickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Chorych „Serce”. W maju 2019 r. do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu skierowano zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kard. Henryka Gulbinowicza. Złożył je mecenas Artur Nowak, który reprezentował Karola Chuma oskarżającego hierarchę o molestowanie seksualne.

Treścią zawiadomienia jest świadectwo pana Karola Chuma, podaliśmy w nim okoliczności, czas i miejsce popełnienia prawdopodobnego przestępstwa oraz wskazaliśmy osobę, którą można by w związku z tym przesłuchać – powiedział wówczas PAP mecenas Nowak. Z informacji uzyskanych przez PAP w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu wynika, że śledztwo w tej sprawie nie zostało podjęte z uwagi na przedawnienie karalności czynu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe konsekwencje dla abpa Sławoja Leszka Głódzia

Po tym, jak Watykan ukarał abpa Sławoja Leszka Głódzia i bp Edwarda Janiaka za tuszowanie przypadków pedofilii w Kościele, warszawscy radni mogą odebrać temu pierwszemu honorowe obywatelstwo stolicy. Dotąd odmawiali wszczęcia takiej procedury.

Wniosek o wszczęcie procedury odebrania Głódziowi honorowego obywatelstwa Warszawy złożył lider stołecznej Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński. – Po dzisiejszej decyzji papieża, która niejako potwierdza zarzuty stawiane Sławojowi Leszkowi Głódziowi, nie do pomyślenia jest kontynuowanie sytuacji, w której nadal byłby on honorowym obywatelem Warszawy – powiedział polityk w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” – Skończyliśmy właśnie obrady rady powiatu partii. Wszyscy byli zgodni, dlatego jako szef warszawskiej Platformy zwróciłem się do Jarosława Szostakowskiego, szefa klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Radzie Warszawy, żeby radni odebrali honorowe obywatelstwo – dodał.

Jeszcze w lutym radni PO odrzucili podobny wniosek złożony przez Partię Razem. Samorządowcy tłumaczyli wówczas, że może to dać początek motywowanych politycznie zmian w przepisach dotyczących nadawania honorowego obywatelstwa Warszawy.

Abp Sławoj Leszek Głódź ukarany przez Watykan

W poniedziałek na stronach Konferencji Episkopatu Polski pojawił się komunikat, w którym władze polskiego Kościoła poinformowały o decyzji Watykanu ws. abpa Głódzia. Duchowny został ukarany w związku z „zaniedbaniami abp. Sławoja Leszka Głódzia w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezji”.

Na arcybiskupa nałożony został nakaz zamieszkania poza archidiecezją gdańską oraz zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie archidiecezji gdańskiej. Ponadto Głódź musi wpłacić wskazaną przez Watykan sumę na rzecz „Fundacji św. Józefa”, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.
Źródło info i foto: wp.pl

Kardynał Stanisław Dziwisz o największym skandalu pedofilskim w historii Kościoła

Kardynał Stanisław Dziwisz twierdzi, że nie słyszał o liczbie ofiar Marciala Maciela Degollado, którego sprawę przez dekady tuszowano w Watykanie. Zapewnia, że nie wiedział też o zawieszeniu dochodzenia ws. Degollado w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. – Pierwsze słyszę. Nie wiem, kto by mógł [dochodzenie] wstrzymać. Na pewno nie papież – powiedział w TVN24.

Kardynał Stanisław Dziwisz rozmawiał z Piotrem Kraśką w „Faktach po Faktach”. Pierwsza część rozmowy dotyczyła księdza Jana Wodniaka, który molestował ministranta. Dziwisz miał otrzymać list w tej sprawie wiele lat temu, jednak zapiera się, że tak się nie stało. – Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność. Ja tej odpowiedzialności nie miałem. Nie miałem wiedzy. To jest inna diecezja – powiedział hierarcha.

Jan Paweł II „nigdy niczego nie ukrywał”

W drugiej części dziennikarz pytał o Jana Pawła II w kontekście ukrywania pedofilii w kościele katolickim. Dziwisz, który przez lata był osobistym sekretarzem Wojtyły, przekonywał, że ten „nigdy niczego nie ukrywał i nie chował”.

Kraśko przytoczył w rozmowie anegdotę, którą opowiedział papież Franciszek dziennikarzom. „Daj to do archiwum, wygrała druga partia” – miał powiedzieć Jan Paweł II do swojego ówczesnego sekretarza Josepha Ratzingera, kiedy ten przedstawił mu dokumentację dotyczącą skandalu z molestowaniem. – To papież powiedział? Myślę, że tak to nie było – odparł Dziwisz.

175 ofiar Legionu Chrystusa

Jako przykład tuszowania skandali pedofilskich prowadzący podał Marciala Maciela Degollado – księdza, który w 1941 roku założył w Meksyku Legion Chrystusa. Już w latach 40. do Watykanu docierały informacje o tym, że Degollado jest uzależniony od narkotyków i dopuszcza się czynów pedofilskich.

Dopiero w 2006 roku, w czasie pontyfikatu Benedykta XVI, Kongregacja Nauki Wiary usunęła duchownego ze służby publicznej i nakazała mu spędzić resztę życia na modlitwie i pokucie. To jedyna kara, jaką poniósł. Degollado zmarł w 2008 roku.

Osobą, która przez lata blokowała dochodzenie w sprawie zarzutów o wykorzystywanie seksualne stawianych Degollado, był sekretarz stanu z czasów pontyfikatu św. Jana Pawła II, kardynał Angelo Sodano. Pod koniec grudnia ubiegłego roku, Legion Chrystusa opublikował raport, w którym podano, że w latach 1941-2019 czynów pedofilskich dopuściło się co najmniej 33 księży i 71 seminarzystów zgromadzenia. Skrzywdzili oni co najmniej 175 osób, a 60 z nich padło ofiarą samego Marciela Maciela Degollado. Wiadomo też, że założyciel Legionu miał szóstkę własnych dzieci, które również molestował. W dniu publikacji raportu papież Franciszek przyjął rezygnację Sodano z funkcji dziekana Kolegium Kardynalskiego.

„Ja pierwszy raz słyszę o tym od pana”

Kraśko mówił Dziwiszowi m.in. o liczbie nieletnich wykorzystanych przez Degollado czy tym, że miał on dzieci. – Jak to możliwe, że taki człowiek miał takie wpływy w Watykanie. Spotykaliście go. Nic nie sprawiło, że czerwona lampka się zapalała? – pytał dziennikarz.

Ja pierwszy raz słyszę o tym od pana. Jak te sprawy zaczęły wychodzić, pytałem jednego współpracownika [Maciela], czy on wiedział o tych sprawach. On mi powiedział szczerze: „Wierz mi, że myśmy w zakonie nie wiedzieli, potrafił się po prostu ukryć”. Oni się dopiero dowiedzieli od legionistów z Ameryki. I wtedy się okazało, że prowadził podwójne życie, ale bardzo się z tym ukrywał. Bardzo boleję nad tym.
Gdy dziennikarz powiedział z kolei o kwotach, które ksiądz miał płacić za milczenie, hierarcha powiedział, że „w życiu takich pieniędzy nie widział”, a Jan Paweł II „nigdy na siebie nic nie przyjmował” i „nie znał się na pieniądzach”.

Dziwisz o zawieszeniu śledztwa: „Pierwsze słyszę”

Kraśko przypomniał, że w 1998 roku do Watykanu przybyła delegacja pokrzywdzonych przez Degollado. W 1999 roku ruszyło dochodzenie w tej sprawie, jednak zostało zawieszone w grudniu. – Pierwsze słyszę. Nie wiem, kto by mógł [dochodzenie] wstrzymać. Na pewno nie papież – stwierdził Dziwisz i dodał, że to Jan Paweł II „spowodował rozeznanie tej sprawy i potem ustanowił delegatów, którzy mieli zbadać tę sprawę na miejscu”.

Kardynał mówił również, że „te sprawy nie przechodziły przez sekretariat prywatny papieża”, a rozmowy prowadzili kardynał Ratzinger, ówczesny szef Kongregacji Nauki Wiary i Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej (a więc wspomniany wcześniej Angelo Sodano).

Pytany, czy przypomina sobie rozmowy na ten temat w otoczeniu Wojtyły, stwierdził, że „z przyjaciółmi papież nie rozmawiał na te tematy, powiedzmy, służbowe”.

„Urzędy, jak urzędy, jedne działają sprawnie…”

Dziwisz w rozmowie podkreślał, że Jan Paweł II „sam nie mógł wszystkiego robić, bo od tego są urzędy watykańskie”.

Więc od razu wskazywał i przesyłał do urzędów, żeby tymi sprawami się zajmowali. A urzędy, jak urzędy, jedne działają sprawnie, drugie powoli. W każdym razie ta sprawa szła, nie została odłożona – mówił arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej.

Kardynał kilkakrotnie mówił również, że Jan Paweł II „nie bał się takich spraw” i „nie uciekał od tych tematów”. – Bolał [nad tym]. Dlatego te rozmaite dokumenty [słał] do biskupów amerykańskich, do Irlandii, a potem całego Kościoła. [One] przecież wypływały z jego troski. Troski o czystość Kościoła, a także troski o tych ludzi pokrzywdzonych – zapewniał.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Abp Ryś zastąpi bp. Edwarda Janiaka. Decyzja papieża

Ojciec Święty mianował administratora apostolskiego sede plene dla diecezji kaliskiej. Został nim metropolita łódzki, abp Grzegorz Ryś – poinformowało Radio Watykańskie. Biskup Edward Janiak miał na początku czerwca trafić do szpitala kompletnie pijany. – Obecnie oczekujemy na rzetelne wyjaśnienie doniesień medialnych w sprawie tego zdarzenia, które – jeszcze raz zaznaczam – nigdy nie powinno mieć miejsca, szczególnie wśród ludzi Kościoła – poinformował rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Antybohater filmu Sekielskich

W filmie „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich pojawiło się oskarżenie pod adresem biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka, że tuszował czyny pedofilskie. Po jego emisji 16 maja delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że „trzeba wyjaśnić wszystkie sprawy”. Zaznaczył, że „nikt w Kościele nie może uchylać się od odpowiedzialności”.

Zwrócił się wówczas za pośrednictwem nuncjatury do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka, dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania.

Bp Janiak skrytykował działania prymasa

Bp Janiak 15 czerwca rozesłał do biskupów w kraju list, w którym skrytykował działania prymasa Wojciecha Polaka oraz poddał w wątpliwość wybór i działania Fundacji Św. Józefa KEP, której celem jest wspomaganie istniejących inicjatyw i podejmowanie nowych działań na rzecz różnorakiej pomocy osobom skrzywdzonym przez osoby duchowne.

– Podjęte przeze mnie działanie jest wyrazem ewangelicznej troski o dobro osób pokrzywdzonych i o prawdziwe dobro Kościoła, a także realizacją misji ochrony dzieci i młodzieży, powierzonej mi przez Konferencję Episkopatu Polski – odpowiedział abp Polak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tadeusz Rydzyk broni biskupa oskarżonego o tuszowanie pedofilii

Tadeusz Rydzyk towarzyszył bp. Edwardowi Janiakowi podczas czwartkowej mszy w Kaliszu. Redemptorysta mówił z ambony, że „nie wolno uderzać w biskupów”. – I to jest apel do ludzi mediów. Pytałbym, czy jesteście Polakami? Czy kochacie Polskę? Jeśli kochacie Polskę, to nie szkodźcie, nie atakujcie bezwzględnie nienawiścią ludzi Kościoła – domagał się Rydzyk.

W niedziele w parafiach diecezji kaliskiej odczytywany był list biskupa Edwarda Janiaka, który jest oskarżany o tuszowanie pedofilii w Kościele i ukrywanie dopuszczających się jej księży. W liście Janiak prosi o modlitwę „w tym czasie medialnej nagonki na jego osobę”, by „uświęcony niewidzialną mocą Ducha Świętego, mógł zawsze służyć Bogu Żywemu przez miłość i służbę ofiarną”.

Jak informuje Oko.press, Janiak podobne słowa wystosował do wiernych w czwartek podczas mszy w Narodowych Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Biskupi prosił o modlitwę w czasie „nagonki medialnej”, aby „to po prostu wytrwał”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kalisz: Prezydent miasta o tuszowaniu pedofilii przez księży

Po filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” władze Kalisza zaapelowały o niezapraszanie biskupa Edwarda Janiaka na uroczystości miejskie. Pod petycją podpisało się już ponad tysiąc osób. Jak informuje Onet, prezydent Kalisza Krystian Kinastowski nie zamierza jednak narzucać diecezji, kto będzie ją reprezentował. Film braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” ujawnił, że biskup Edward Janiak wiedział o czynach pedofilskich, do jakich dochodziło w diecezji kaliskiej. Przez kilka lat biskup nie reagował na pojawiające się doniesienia, nie odniósł się do nich również po premierze filmu.

„Po premierze dokumentu braci Sekielskich było widać wzburzenie wśród mieszkańców Kalisza, to poruszało miasto. Nie zamierzamy tego tak zostawić. Poczuliśmy obowiązek, aby odnieść się do całej sprawy” – mówiła Onetowi Maria Dąbek, autorka petycji o niezapraszanie biskupa Janiaka na uroczystości miejskie.

Z podobnym wnioskiem zwróciła się do prezydenta miasta radna KO Barbara Oliwiecka. Prezydent Kalisza nie zamierza jednak podejmować w tej sprawie konkretnych kroków.

„To bardzo delikatna sprawa. Przedstawiona w nim sytuacja jest bardzo przykra i myślę, że diecezja, a nie miasto, musi się z nią uporać” – komentuje dla Onetu prezydent Kalisza. Dodaje jednocześnie, że Rada Miasta Kalisza nie powinna stanowić forum do dyskusji o takich sprawach.

„Uważam, że tego typu wnioski czy petycje niezupełnie wynikają z troski o ofiary, czy sam problem. Patrzę z podejrzeniem na tego typu inicjatywy, jeśli uczestniczą w nich przedstawiciele środowisk politycznych, a tak jest w tym przypadku” – uważa Kinastowski.

Prezydent Kalisza podkreślił, że na uroczystości miejskie zapraszani są przedstawiciele różnych instytucji, kościołów i związków wyznaniowych, a miasto nie może ingerować w to, kto będzie ich reprezentantem.

Jak informował Onet, tuszowanie pedofilii może dotyczyć nie tylko biskupa Edwarda Janiaka. Matka jednej z ofiar Arkadiusza H. w rozmowie z Onetem przyznała, że o wszystkim powiedziała także biskupowi Stanisławowi Napierale, o sprawie rozmawiała także z ks. Piotrem Bałoniakiem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jak Kościół zamiata sprawę pedofilii pod dywan

Przedstawiamy nagranie dziennikarza Marka Radziszewskiego z kwietnia 2019 roku, na którym zarejestrowano, jak siostra zakonna wyraźnie sugeruje mu, by odpuścił sprawę tuszowania pedofilii przez biskupa Edwarda Janiaka. Mówi, że jeśli posłucha jej rady i zostawi temat to „wtedy będzie niebo dla niego szeroko otwarte”.

Marek Radziszewski opowiada nam, że w kwietniu 2019 roku chciał dostać się do biskupa Edwarda Janiaka, by zweryfikować doniesienia prasowe na temat ks. Edwarda P., który został w 2002 r. skazany za molestowanie chłopców. W kwietniu 2019 roku portal OKO.Press ujawnił, że skazany od kilku miesięcy odprawiał msze i spowiadał w Sobótce na Dolnym Śląsku. Prowadził też wielkopostne rekolekcje dla dzieci.

Radziszewski chciał ustalić, czy biskup Janiak, kiedy przebywał w diecezji wrocławskiej, ma coś wspólnego z tuszowaniem czynów Edwarda P., jak sam mówi na nagraniu: najprawdopodobniej nie wszczęto wówczas postępowania.

– W budynku kurii diecezjalnej przyjął mnie rzecznik, wysłuchał pytań, odpowiedzi nie otrzymałem. Nie umożliwiono mi spotkania z biskupem. Ustaliłem jednak, że biskup często przebywa w budynku przy katedrze kaliskiej. Informacja pochodziła od kaliskiego dziennikarza, a wykonujący na miejscu pracę remontowe potwierdzili ją. Po wejściu do budynku natknąłem się na siostrę, która spytała się, o co chodzi – opowiada.

Radziszewski mówi siostrze, że chodzi o pedofilię i wyjaśnia, że kiedy biskup Janiak był jeszcze w diecezji wrocławskiej, najprawdopodobniej nie wszczęto postępowania przeciwko Edwardowi P. Siostra poprawia dziennikarza, mówiąc, że chodzi o Juliusza (zapewne mając na myśli zmarłego Juliusza Peatza), natomiast gdy Radziszewski podkreśla, że chodzi o Wrocław, ta zdaje się rozumieć, o co chodzi.

„Zostawmy to Panu Bogu”
– No i co, chcecie rozdmuchać to? A Pan Jezus co na to powie? – pyta i zaczyna sugerować, że dziennikarz powinien temat zostawić.

– Zostawmy to Panu Bogu – proponuje. – Będzie pan kiedyś niebo miał za to – obiecuje oraz dodaje, że szef dziennikarza również „będzie miał niebo”.

– No co zrobić, jak człowiek jest słaby? I ja jestem grzeszna, i pan, i ten biskup też. No i co zrobić, czy to trzeba rozdmuchiwać? Nie. Bo on może już sto razy żałował za te grzechy. Nie wiemy tego. Ja bym tak radziła panu: jest wielki post i pan może być apostołem wspaniałym. Powiedzieć, że jedna siostra powiedziała: czy możemy jednak tak zrobić, żeby to zostawić panu Bogu i nie rozdmuchiwać – sugeruje Radziszewskiemu.

– Wie pan, jaką pan będzie miał zasługę w niebie kiedyś? Pan jest młodziutki, ale za sto lat, pan odejdzie kiedyś. I wtedy będzie niebo dla pana otwarte szeroko. Naprawdę, mówię to z całą przyjemnością. Dobrze, że pan na mnie trafił – dodaje i kontynuuje w tonie, który może sugerować, że siostra wie o zaniechaniach biskupa.

– Co z tego, że biskup panu odpowie, bo może pod presją być (…) i będzie pan miał smutek w sercu, że tak powyciągaliście – mówi i znów sugeruje, żeby odpuścić. – Ja gwarantuję panu, że pan pracy nie straci. Pan będzie miał za to niebo otwarte kiedyś i może ten dyrektor – mówi o przełożonych Radziszewskiego.

Siostra mówi jasno: (…) pan to zostawi, spraw brudnych nie rozdmucha i naprawdę pan zobaczy, po dzisiejszym dniu, jak pan Bóg będzie panu błogosławił. (….) Warto. Z mojej strony, z mojego punktu widzenia, warto – zapewnia i dodaje, że może za odpuszczenie sprawy wziąć odpowiedzialność.

– Ja wiem, że pan jest narażony, tak. Bo to jest sprawa poważna, ale(…) może pan wszystko na mnie zwalić, tak – mówi.

Czy siostra zna sprawę?

Gdy Radziszewski odpowiada, że chce jedynie zadać biskupowi pytania, siostra zmienia nieco ton.

– Pan chce się dostać do tego człowieka, który brzydko postępował, tak? – pyta siostra.

– Ja nie wiem, czy brzydko, może to jest nieprawda. Może trzeba tylko sprostować – odpowiada dziennikarz.

Aha, bo pan jedzie w celu weryfikacji? – dopytuje i stwierdza: – Ja myślałam, że pan jest (…) nastawiony na to, że to się stało.

– Ja bym postawiła wszystko na Pana Boga. I bym pominęła. Naprawdę, ja bym tak zrobiła – kończy rozmowę siostra.

– Z tego co ustaliłem, siostra ma na imię Klaudia. Jej następczyni poinformowała mnie w sobotę, że siostra Klaudia już tam nie pracuje i gdzieś wyjechała – mówi nam. Odpowiedzi na swoje pytania dot. biskupa Janiaka nigdy nie uzyskał.

„Milczeć dla dobra wszystkich”

Z Markiem Radziszewskim spotkaliśmy się w sobotę pod kaliską Katedrą, gdy usiłowaliśmy dotrzeć do biskupa Napierały przed uroczystościami wyświęcania nowych diakonów. Napierała zastępował Janiaka, który po naszych publikacjach został odsunięty.

Nie udało nam się porozmawiać z biskupem ani przed uroczystościami, ani tuż po nich. Zalecał nam modlitwę i wejrzenia we własne sumienia. W samych uroczystościach niedane nam było uczestniczyć. Katedrę zamknięto przed nami na cztery spusty, pozdrowiono nas środkowym palcem. Homilii oraz nauk dla młodych diakonów wysłuchaliśmy następnego dnia, za pośrednictwem telewizji diecezjalnej.

Po wyświęceniu diakonów biskup przytoczył przypowieść o cudzołożnicy. Dlaczego akurat tę? By pokazać młodym księżom, jak odpowiadać na pytania „nieraz podstępne, bardzo obłudne, pełne hipokryzji”

– Ja nie spotkałem jeszcze nikogo, komu zależy na Kościele, żeby o kapłanach mówił źle – stwierdził. – Ktoś, komu na Kościele zależy – według hierarchy – „bardzo boleje, gdy jakiemuś księdzu potknie się noga, gdy dopuści się grzechu, ale nie potępia”.

Ale dlaczego nie potępia?

– Ponieważ chce być w prawdzie. A prawda mu mówi, że on też jest grzechem dotknięty – wyjaśnił Napierała.

– Człowiek nieraz sięga po grzech, bo mu się wydaje, że będzie miał przyjemność, że tak będzie dobrze. Ale skoro grzech popełni, zwłaszcza grzech obłudy – podkreślił biskup – a ma jeszcze trochę uczciwości w sobie, to zamilknie – kontynuował, zmierzając do opowieści o Jezusie i cudzołożnicy.

Przypomniał, że gdy przyprowadzono kobietę przed oblicze Jezusa i żądano, by ją ukamienować, On milczał, mimo że naciskano, by zajął jasne stanowisko.

– Co mówisz, co powiesz? – opowiadał Napierała i od razu tłumaczył intencje tłumu: – Im nie chodziło o dobro tej kobiety. Im w ogóle nie chodziło o dobro. Im chodziło o to, żeby uderzyć w Pana Jezusa – argumentował. – A Pan Jezus milczał. Bo są sytuacje, że trzeba milczeć dla dobra wszystkich. Dla dobra wszystkich – podkreślił stanowczo, mówiąc, że gdy wszyscy odeszli, Jezus kobiety nie potępił.

– Taki jest nasz Pan. Taki jest Bóg, ten, któremu zależy na człowieku. Ten, któremu naprawdę zależy na dobru. Taki jest nasz Bóg. Kocha, wszystkich kocha. I oskarżycieli też, bo mu na nich zależy – spuentował biskup.
Źródło info i foto: onet.pl

Po premierze filmu braci Sekielskich biskup Edward Janiak zostanie usunięty z urzędu?

„Zabawa w chowanego” – nowy film braci Sekielskich wywołał reakcję prymasa Polski, który zwrócił się do Watykanu o wszczęcie postępowania ws. „zaniechania działania”. W dokumencie pokazany jest m.in. Edward Janiak, ordynariusz diecezji kaliskiej. Grozić mu może usunięcie z urzędu.

„Zabawa w chowanego” – nowy film braci Sekielskich, podobnie „Jak nie mów nikomu”, wywołał dyskusję o problemie pedofilii wśród duchownych. Prymas polski abp Wojciech Polaki ocenił, że dokument pokazuje łamanie standardów wobec dzieci w Kościele, dlatego postanowił zwrócić się do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania dotyczącego zaniechania działania.

Hierarchą, którego pokazano w filmie Tomasza i Marka Sekielskich jest Edward Janiak, ordynariusz diecezji kaliskiej, a przedstawione relacje wskazują na tuszowanie i ukrywanie przypadków molestowania seksualnego dzieci przez księdza.

„Zabawa w chowanego” – nowy film braci Sekielskich. Możliwe usunięcie z urzędu

W prawie kościelnym nie ma dokładnie przewidzianej kary, jaka może grozić biskupowi, który ukrywał przypadki pedofilii innych osób duchownych – zauważa RMF FM, analizując możliwe decyzje Watykanu po emisji filmu „Zabawa w chowanego” i dotyczące dochodzenia wobec bp Edwarda Janiaka. Stacja przypomina jednak, że o takich karach wspominał papież Franciszek w – szeroko komentowanym – liście apostolskim z 2016 roku.

Franciszek wskazał wówczas, że na skutek zaniedbania wobec wyjaśniania przypadków pedofilii w Kościele hierarcha może zostać usunięty z urzędu. Papież zastrzegał też, że nie chodzi tylko o „poważną winę moralną”, ale również brak sumienności.

W swoim oświadczeniu po emisji filmu braci Sekielskich abp Polak zaznaczył również, że w wyjaśnianiu przypadków molestowania nieletnich konieczna jest współpraca Kościoła i prokuratury. Zaapelował do tych, którzy wiedzą o przypadkach molestowania nieletnich, by złożyli zawiadomienie.

O działaniach prokuratury w oświadczeniu wydanym w sobotę po południu odniosła się Kuria Diecezjalna w Kaliszu. Wyjaśniono, że o wszczęciu postępowania przez prokuraturę w sprawie ks. Arkadiusza H. kurię zawiadomiono w grudniu 2018 roku.

„Od samego początku – mając na uwadze dobro pokrzywdzonych, którzy nie zgłosili się do kurii oraz widząc konieczność wyjaśnienia sprawy – podjęta została współpraca z prokuraturą zgodnie z przepisami prawa karnego – zaznaczono, podkreślając, że ksiądz został został suspendowany i zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej.

„Zabawa w chowanego” – nowy film braci Sekielskich

Reporter WP Piotr Barejka rozmawiał z twórcami filmu. – Teraz tylko ktoś, kto chce być ślepy i głuchy, pozostanie ślepy i głuchy – powiedział Tomasz Sekielski. Dokument „Zabawa w chowanego” miał premierę w sobotę (16 maja) w internecie i jest kontynuacją filmu „Tylko nie mów nikomu”. Tym razem bracia Tomasz i Marek Sekielscy przedstawiają trzy ofiary tego samego księdza z Wielkopolski.

Dwaj bohaterowie to bracia, którzy oskarżają o molestowanie seksualne księdza, który w latach 90. był wikariuszem w ich parafii pw. Ścięcia Świętego Jana Chrzciciela w Pleszewie. Trzeci z bohaterów opowiedział, że był molestowany przez tego samego księdza, ale już po zmianie parafii w innej miejscowości.
Źródło info i foto: wp.pl

Polacy chcą rozliczyć Kościół za nadużycia seksualne

Według sondażu Instytutu Badań Pollster przeprowadzonego na zlecenie „Super Expressu” większość polskiego społeczeństwa jest za powołaniem niezależnej od Kościoła komisji sejmowej, której zadaniem byłoby rozliczenie przypadków molestowania seksualnego przez księży oraz tuszowania ich.

Pytanie, które zadali respondentom autorzy ankiety, brzmiało: „Czy powinna powstać niezależna od Kościoła komisja, która wyjaśniałaby przypadki molestowania seksualnego przez księży i ukrywania takich sytuacji?”.

Większość Polaków za powstaniem niezależnej komisji

Wyniki sondażu nie pozostawiają żadnych wątpliwości – Polacy jak najbardziej popierają powołanie takiego organu. Za wyjaśnieniem wszelkich przypadków pedofilii w Kościele oraz ich tuszowania jest 84 procent ankietowanych. Za tym, że komisja taka nie powinna powstać, opowiedziało się zaledwie 9 procent respondentów. 7 procent zaś odpowiedziało, że „trudno powiedzieć”.

Ponadto sondaż wykazał, że 62 procent badanych twierdzi, iż ukrywanie tego rodzaju przestępstw przez wyższych hierarchów Kościoła Katolickiego było zjawiskiem powszechnym. Odmienne zdanie na ten temat ma jedynie 2 procent ankietowanych. Badanie zostało wykonane przez Instytut Badań Pollster w dniach 16 i 17 maja 2019 roku na próbie 1092 dorosłych Polaków.

Państwowa komisja

We wtorek na posiedzeniu rządu premier Morawiecki oświadczył, że powołana zostanie państwowa komisji do rozpoznawania tego rodzaju przypadków. Jednak szef rządu podkreślił, że będzie miała na celowniku wszystkie środowiska, m.in. kler, ale również artystów i nauczycieli.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Niemcy: już 1000 zgłoszeń w sprawie ataków na kobiety w noc sylwestrową

Szef MSW Nadrenii Północnej-Westfalii Ralf Jaeger poinformował w czwartek, że liczba zawiadomień o napaściach seksualnych i rabunkowych na kobiety w sylwestra w Kolonii i innych okolicznych miastach doszła do 1000. Odparł zarzuty o tuszowanie zajść. Informując członków komisji spraw wewnętrznych w lokalnym parlamencie w Duesseldorfie o działaniach policji w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 2016 roku, Jaeger zaprzeczył, jakoby jego resort usiłował ukryć zajścia przed opinią publiczną. „To ministerstwo nie ma nic do ukrycia” – powiedział szef resortu spraw wewnętrznych.

Polityk rządzącej w Nadrenii Północnej-Westfalii SPD tłumaczył, że władze zdały sobie sprawę z prawdziwej skali wydarzeń dopiero 4 stycznia. 1 stycznia kolońska policja wydała komunikat, w którym była mowa o pokojowym przebiegu sylwestrowej zabawy pod gołym niebem. Policja w Kolonii, Duesseldorfie, Dortmundzie i Bielefeld otrzymała jak dotąd około 1000 zawiadomień o napaściach w noc sylwestrową. Poszkodowanych jest 1200 osób. Jaeger potwierdził, że większość sprawców pochodzi z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Prokuratura w Kolonii podała we wtorek, że wszczęła dotąd postępowanie wobec 21 podejrzanych pochodzących z krajów Afryki Północnej; osiem osób przebywa w areszcie śledczym. Zatrzymanym zarzuca się kradzież, rabunek, paserstwo i stawianie oporu policji, a w jednym przypadku – zmuszanie do czynności seksualnych. Dotychczas tylko w jednym przypadku potwierdzono, że doszło do zarzucanego czynu. W noc sylwestrową przed dworcem głównym i katedrą w Kolonii doszło do masowych napaści seksualnych i rabunkowych na kobiety. Grupki mężczyzn tworzyły sztuczny tłok, osaczały kobiety i napastowały je, a następnie okradały. Zbyt słabe siły policyjne przez wiele godzin nie były w stanie opanować sytuacji.

W poniedziałek do aresztu śledczego trafił pierwszy podejrzany w sprawie napaści w Kolonii. Zatrzymany to 26-letni Algierczyk z ośrodka dla uchodźców w Kerpen pod Kolonią; przedstawiono mu zarzut napaści seksualnej na kobietę i kradzieży jej telefonu komórkowego.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl