Jest wyrok ws. byłego księdza Pawła K.

Wrocławski sąd uznał b. księdza Pawła K., skazanego za wykorzystywanie seksualne nieletnich, za osobę stwarzającą zagrożenie. Po wyjściu z więzienia nie trafi on jednak do zamkniętego ośrodka, tylko zostanie objęty nadzorem prewencyjnym. Będzie też musiał poddać się terapii dla przestępców seksualnych. Paweł K. został w 2015 r. skazany przez wrocławski sąd na 7 lat więzienia za wykorzystanie seksualne trzech małoletnich chłopców. Sąd zakazał mu też dożywotnio pracy z młodzieżą i orzekł leczenie zaburzeń preferencji seksualnych. K. był jednym z bohaterów filmu dokumentalnego „Tylko nie mów nikomu” autorstwa braci Sekielskich.

Wrocławski sąd zajął się sprawą byłego księdza na wniosek dyrektora Zakładu Karnego nr 1 we Wrocławiu, który chciał, by został on uznany za osobę stwarzającą zagrożenie. K. ma opuścić więzienie 22 września.

„Osoba stwarzająca zagrożenie” i nadzór prewencyjny

Na wtorkowej rozprawie Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał Pawła K. za osobę stwarzającą zagrożenie dla innych i postanowił zastosować wobec niego nadzór prewencyjny. Nie podjął jednak decyzji, aby umieścić go w ośrodku Gostyninie. Trafiają tam sprawcy najpoważniejszych przestępstw, którzy odbyli karę więzienia, ale powinni być nadal izolowani, bo z powodu preferencji seksualnych lub zaburzeń osobowości mogą popełniać kolejne przestępstwa.

„Sąd nałożył też na Pawła K. obowiązek poddania się postępowaniu terapeutycznemu w warunkach ambulatoryjnych w postaci terapii dla preferencyjnych sprawców przestępstw przeciwko wolności seksualnej oraz terapii mieszanych zaburzeń osobowości w Centrum Psychiatrii Środowiskowej” – poinformowało Biuro Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Sąd zarządził także umieszczenie wyników analizy DNA, odcisków linii papilarnych, zdjęć, szkiców i opisów wizerunku K. w odpowiednich bazach danych.

Orzeczenie sądu nie jest prawomocne.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dziś ruszają prace państwowej komisji ds. pedofilii

Od wtorku 24 listopada będzie można złożyć wniosek o zbadanie sprawy do Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Prawo do tego mają osoby, które wiedzą o przypadkach pedofilii lub jej ukrywania. Sprawy mogą dotyczyć wydarzeń sprzed wielu lat.

Ustawę o powołaniu komisji ds. pedofilii przyjęto w sierpniu 2019 roku, w reakcji na film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” o przypadkach nadużyć seksualnych przez duchownych. Państwowa komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 ma działać w siedmioosobowym składzie – pierwszy członek komisji został powołany jednak dopiero w maju 2020 roku, na dzień przed premierą kolejnego filmu „Zabawa w chowanego”. Pełny skład zaprzysiężono w lipcu 2020 roku.

Zadaniem komisji jest badanie przypadków pedofilii w instytucjach państwowych i prywatnych, a także w Kościele. Do uprawnień komisji należy prowadzenie działalności prewencyjnej i edukacyjnej oraz wydawanie postanowień o wpisie do Rejestry Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Ma też zawiadamiać służby o przestępstwach molestowania nieletnich oraz przypadkach, kiedy taki czyn został ukrywany przez osoby, które miały o nim wiedzę.

Zgodnie z komunikatem, państwowa komisja ds. pedofilii od wtorku 24 listopada będzie przyjmowała zgłoszenia o przestępstwach oraz sprawdzała każde zawiadomienie. Wniosek może złożyć każda osoba, która ma wiedzę o przestępstwie pedofilii lub zatajaniu tego zdarzenia przez osoby lub instytucje (jeśli nie podjęły działań lub starały się to ukryć). Nie musi to być sam pokrzywdzony lub jego rodzina. Sprawa nie musi być też aktualna, ponieważ komisja ma zajmować się również wydarzeniami sprzed lat. Można również wystąpić z wnioskiem o monitorowanie dalszych postępowań prowadzonych przez policję, prokuraturę lub sąd.

Aby złożyć wniosek należy wypełnić formularz, który jest dostępny na stronie komisji . Do zgłoszenia potrzebne są dane osobowe i kontakt zgłaszającego, dane poszkodowanego i sprawcy oraz krótki opis okoliczności sprawy. Jeśli są dowody lub świadkowie, to także należy ich wymienić. Podpisany formularz można przekazać komisji:

– osobiście (po telefonicznym umówieniu spotkania 22 699 60 50 od poniedziałku do piątku w godzinach 8:15-16.15),

– wysyłając na e-mail: zgłoszenie@pkdp.gov.pl,

– wysyłając dokument pocztą lub kurierem na adres: Państwowa Komisja ds. Pedofilii, ul. Twarda 18, 00-105 Warszawa).

„Wykorzystywanie seksualne dziecka to przestępstwo, które wymaga stanowczego potępienia i ukarania wszystkich osób za to odpowiedzialnych i tych, którzy ten proceder ukrywają. Celem Komisji jest również wsparcie dla ofiar, które doświadczyły lub doświadczają bólu, poczucia osamotnienia, krzywdy i niesprawiedliwości” – napisano na koniec komunikatu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz Jan A. z filmu braci Sekielskich przyznał się do molestowania nieletnich. Prokuratura umorzyła śledztwo

Ksiądz Jan A. to jeden z niechlubnych bohaterów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Jego ofiara, 39-letnia Anna Misiewicz, odwiedziła go w Domu Księży Emerytów w Kielcach. Podczas rozmowy duchowny przyznał, że wykorzystywał ją seksualnie, gdy była dzieckiem. Potwierdził też, że skrzywdzonych przez niego dziewczynek było więcej. Sprawą zajęła się prokuratura., jednak – jak informuje „Gazeta Wyborcza” – postępowanie zostało umorzone.

Molestowana na plebanii

Anna Misiewicz (39 l.) pojawiła się już w pierwszych kadrach filmu braci Sekielskich. Kobieta po latach traumy spotkała się oko w oko ze swoim oprawcą. Był nim ksiądz kanonik Jan A.

Kobieta ze ściśniętym gardłem odwiedziła go w Domu Księży Emerytów w Kielcach. Kiedy skrzywdził Annę był proboszczem parafii w Topoli w Świętokrzyskiem. Dziewczynka miała zaledwie 7 lat. Kobieta chciała się dowiedzieć, dlaczego ksiądz molestował właśnie ją. Duchowny próbował ją przepraszać. Wyznał, że odezwały się w nim ojcowskie instynkty, a potem… namiętność. Nie mając świadomości, że jest nagrywany – potwierdził, że wykorzystywanych dziewczynek było więcej.

Prokuratura umorzyła śledztwo

Sprawą ks. Jana zajęła się kielecka prokuratura, jednak – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – postępowanie zostało umorzone.

– W zakresie, w którym mieliśmy ujawnioną pokrzywdzoną śledztwo zakończyło się umorzeniem z powodu przedawnienia. Co do czynów pozostałych, czyli podejrzenia, że były jeszcze inne ofiary, zostało umorzone z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie przestępstwa. Nie zdołaliśmy ujawnić żadnej osoby, która byłaby takimi czynami pokrzywdzona – powiedział „Gazecie Wyborczej” Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Śmierć księdza Jana

Ksiądz Jan A. zmarł w marcu w wieku 85 lat. Według „Gazety Wyborczej”, po śmierci duchownego kuria nie wydała w tej sprawie specjalnego komunikatu, jak robi to zazwyczaj, gdy umierają duchowni z diecezji. Informacja znalazła się tylko w aktualizowanym wykazie zmarłych księży.

– Na pewno postać księdza stała się znana przez film z ubiegłego roku i być może to powodowało, że nie było informacji i rozgłosu na ten temat – powiedział „Wyborczej” rzecznik kieleckiej kurii ks. Mirosław Cisowski.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kaplicy pogrzebowej Domu Księży Emerytów w Kielcach. Odprawił je biskup Jan Piotrowski.

– Biskup Jan Piotrowski, jeśli to możliwe, uczestniczy w uroczystościach pogrzebowych każdego księdza. A jeśli ma inne obowiązki, zastępuje go inny biskup. Trudno byłoby robić w tym przypadku jakiś wyjątek. Taki jest zwyczaj – mówi rzecznik kurii „Wyborczej”. – Być może w tym przypadku biskup brał pod uwagę także to, że każdy jest grzesznikiem, może być nawet wielkim grzesznikiem, ale jest też prawo miłosierdzia, które przeważa – dodaje.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Polska: Mimo sądowego nakazu ksiądz pedofil nie chce przeprosić swoich ofiar

Marek Mielewczyk, bohater filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w latach 80. był ministrantem. Wówczas ksiądz Andrzej Srebrzyński wykorzystywał go seksualnie. Mimo sądowego nakazu przeproszenia, duchowny nigdy tego nie zrobił – podaje Onet.

W 2014 roku Marek Mielewczyk złożył do sądu pozew przeciwko księdzu Andrzejowi Srebrzyńskiemu, kartuskiej parafii i diecezji pelplińskiej. Pięć lat później Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał parafii i diecezji przeprosić mężczyznę na piśmie. Zdecydował także, że Mieleczyk ma otrzymać 400 tys. złotych zadośćuczynienia. Wyrok został wykonany w maju bieżącego roku.

Natomiast 13 sierpnia w Sądzie Rejonowym w Świeciu podczas rozprawy sądowej Srebrzyński miał przeprosić mężczyznę, którego wykorzystywał, gdy ten miał 12 lat lat. Jednak ani duchowny, ani jego pełnomocnik do sądu nie przyszli. Jak podaje Onet, Srebrzyński ostał już skazany wyrokami kanonicznym i karnym, jednak nie przyznaje się do winy i nie chce przeprosić Mielewczyka.

„Ten człowiek po raz kolejny nie przyznaje się do popełnionej winy. W stosunku do mnie, ale też innych ofiar to wyraz znieczulicy i arogancji z jego strony. Po raz kolejny Srebrzyński potraktował nas jak śmieci. Po tych wszystkich latach, kiedy walczę o sprawiedliwość i po tej całej korespondencji, którą w tym czasie ja i mój adwokat otrzymaliśmy od tego człowieka to obrzydliwe, że dziś nie przyznaje się do winy i nie wykazuje żadnej skruchy” – powiedział w rozmowie z Onetem Marek Mielewczyk. Sąd jednak orzekł, że na przeprosiny duchowny ma trzy dni robocze – jeśli tego nie zrobi, za każdy dzień zwłoki będzie musiał zapłacić 500 zł na rzecz poszkodowanego. Będzie musiał to zrobić z własnych pieniędzy – do tej pory płacił Kościół.

„Żadne przeprosiny pod przymusem nie są ważne, więc, nawet jeśli Srebrzyński mnie przeprosi, to ja tych przeprosin nie przyjmę. Ten człowiek przez całe lata zaprzeczał temu, że wykorzystywał seksualnie mnie i wiele innych chłopaków. Przez te wszystkie lata kpił z nas i kłamał w żywe oczy. Zaprzeczał również, że mnie w ogóle zna, mam na to dowody” – stwierdził Mielewczyk.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bohater filmu „Tylko nie mów nikomu” wygrał w sądzie z byłym księdzem. Dostanie 400 tys. złotych

– Ten wyrok jest przełomowy, bo pokazuje że odpowiedzialność kościoła za krycie pedofilii jednak istnieje”. Gdański sąd zasądził dziś 400 tys.zł zadośćuczynienia za brak reakcji diecezji pelplińskiej na działalność księdza pedofila – skomentował Marek Mielewczyk, jeden z bohaterów dokumentu Tomasza Sekielskiego.

Sąd apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że były ksiądz Andrzej S. musi przeprosić Marka Mielewczyka i jest to sukces byłego ministranta. W 2017 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał Andrzejowi S. jedynie przeprosiny za „naruszenie dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej”. Po tym Mielewczyk pozwał nie tylko duchownego, ale także parafię i diecezję.

W filmie braci Sekielskich Mielewczyk opowiedział historię z czasów, gdy był ministrantem. Jeden z księży molestował go seksualnie. O tym, jak wygląda życie po filmie braci Sekielskich, Marek Mielewczyk mówił Kamilowi Rakoszy z naTemat.

– Dzwoniła do mnie pani, która opowiadała, że kiedy w jej parafii księdzu spodobała się jakaś dziewczynka lub chłopiec, to nie kładł temu dziecku hostii normalnie na język w czasie rozdawania komunii tylko poruszał nią w buzi. Rozumie pan? Dziewczyna, która do mnie dzwoniła, płakała do słuchawki cały wieczór – mówił Marek Mielewczyk naszemu dziennikarzowi.
Źródło info i foto: natemat.pl