Policja poszukuje mężczyzny ze zdjęcia. Próbował zgwałcić kobietę

Młody mężczyzna zaatakował mieszkankę Częstochowy na klatce schodowej. Próbował zmusić ją do innej czynności seksualnej, lecz spłoszyły go krzyki poszkodowanej. Nadal jest jednak na wolności, dlatego policja opracowała portret pamięciowy napastnika. Do zdarzenia doszło w nocy 18 czerwca w Częstochowie przy ul. Bohaterów Katynia. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że młody mężczyzna zaatakował w klatce mieszkankę bloku, gdy ta wracała do domu.

Agresor próbował zmusić ją do wykonania innej czynności seksualnej. Kiedy kobieta zaczęła krzyczeć, napastnik uciekł. Na podstawie informacji uzyskanych od poszkodowanej policjanci sporządzili portret pamięciowy mężczyzny. Sprawca miał najpewniej około 25 lat, jego wzrost oszacowano na 180 centymetrów. Oczy jasne, nos długi, wąskie usta i jasną cerę. W chwili zdarzenia miał na sobie ciemne ubranie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

11-latek uciekł z domu. Miał być ofiarą przemocy

11-letni Karol zapukał nocą do jednego z budynków w Zębie. Jak powiedział mieszkającym tam, obcym ludziom, uciekł z domu po tym, jak po raz kolejny miał zostać pobity przez matkę. Chłopiec przebywa obecnie w placówce zastępczej. Urzędnicy muszą natomiast zdecydować, co z rodzeństwem 11-latka, które zostało w domu. Historię chłopca jako pierwszy opisał dziennikarz Onetu Tomasz Mateusiak. 11-letni Karol w czwartek 18 sierpnia uciekł z domu, który znajduje się na granicy Skrzypna i Bańskiej Wyżyny w Małopolsce. Siedem kilometrów dalej, w Zębie, zapukał do jednego z budynków. Chłopiec był roztrzęsiony i zapłakany. Obcych ludzi poprosił o coś do jedzenia i picia. Zapytany o to, co się stało, odpowiedział, że uciekł z domu po tym, jak jego mama po raz kolejny mocno go pobiła.

Na miejsce wezwana została policja. Funkcjonariusze wysłuchali historii chłopca i zdecydowali, że 11-latek musi zostać zbadany przez lekarza. Wieczorem w Szpitalu Powiatowym w Nowym Targu wykonano obdukcję dziecka. Według ustaleń Onetu badania ujawniły ślady pobicia, z czego wiele nie było świeżych. Nad chłopcem znęcano się więc od dłuższego czasu.

O sprawie natychmiast dowiedział się Sąd Rodzinny w Nowym Targu, prokuratura i urzędnicy. Chłopiec został umieszczony w rodzinie zastępczej. Prokuratura, z uwagi na dobro dziecka, nie udziela więcej informacji na temat postępowania, które jest prowadzone w jego sprawie. W domu przebywają jednak pozostałe dzieci – dwie dziewczynki w wieku 9 i 8 lat oraz chłopiec w wieku 7 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poszukiwany sprawca potrącenia 13-latki, który uciekł z miejsca zdarzenia

Świętokrzyska policja szuka kierowcy pojazdu, który na przejściu dla pieszych w Morawicy (pow. kielecki, woj. świętokrzyskie) potrącił 13-letnią dziewczynę i uciekł. Nastolatka była pijana, miała 1,2 promila alkoholu w organizmie. Do wypadku doszło w sobotę, około godziny 20.40.

Z naszych ustaleń wynika, że przed przejściem dla pieszych zatrzymał się samochód, aby przepuścić przechodzącą przez pasy 13-latkę. Wyprzedziło go wówczas inne auto i potrąciło dziewczynę. Policja poszukuje sprawcy tego zdarzenia i samochodu, którym kierował – przekazał podinspektor Kamil Tokarski, rzecznik świętokrzyskiej policji.

Nastolatka z urazem nogi i potłuczeniami została przewieziona do szpitala w Kielcach. Okazało się, że była pod wpływem alkoholu, w organizmie miała ponad 1,2 promila.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Atak nożownika w stolicy. 16-latek zatrzymany

Policjanci z wydziału kryminalnego w Warszawie zatrzymali młodego mężczyznę podejrzewanego o usiłowanie zabójstwa. 16-latek ranił nożem dwóch swoich znajomych, a następnie uciekł, ukrywając ostre narzędzie w lesie. Do zdarzenia doszło nieopodal Mostu Poniatowskiego. Kilka dni temu na plaży przy Moście Poniatowskiego doszło do spotkania towarzyskiego, w trakcie którego wybuchła awantura. Nagle, jeden z uczestników kłótni wyciągnął nóż i ranił dwie osoby. Mężczyźni z obrażeniami ciała trafili do szpitala. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia.

„Policjanci z wydziału kryminalnego rozpoczęli intensywne poszukiwania sprawcy. Wykonali szereg czynności, sprawdzeń i ustaleń operacyjnych, nie umknął im żaden szczegół, co szybko doprowadziło ich do ustalenia i zatrzymania młodego mężczyzny” – informuje mł. asp. Małgorzata Gębczyńska w policyjnym komunikacie.

Policja zatrzymała 16-latka

Funkcjonariusze policji zatrzymali podejrzanego o usiłowanie zabójstwa dzień po zdarzeniu. Napastnikiem okazał się 16-latek. Mundurowi zabezpieczyli nóż, którym sprawca ranił swoich znajomych. Młody człowiek schował go do słoika, a następnie ukrył w lesie. Następnie, 16-latkiem zajęli się policjanci z referatu ds. nieletnich. Po przeprowadzeniu niezbędnych czynności Sąd Rodzinny zdecydował o umieszczeniu zatrzymanego w schronisku dla nieletnich. Spędzi tam najbliższe trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w Jerozolimie. Są ranni

Co najmniej osiem osób zostało rannych w wyniku ostrzelania autobusu nieopodal słynnej Ściany Płaczu w Jerozolimie. Wśród ciężko rannych jest matka i jej nowonarodzone dziecko. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, ale potem sam się zgłosił na policję. Do ataku doszło w niedzielną noc, około godziny 00:30 czasu polskiego. Miał on miejsce w starej części Jerozolimy, nieopodal słynnej Ściany Płaczu.

Ciężarna kobieta przeszła pilną operację cesarskiego cięcia. Zarówno matka, jak i dziecko są w ciężkim stanie. Życiu pozostałych poszkodowanych nie zagraża niebezpieczeństwo. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Służby od razu rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą. Po jakimś czasie podejrzany sam się jednak zgłosił na policję. Funkcjonariusze skonfiskowali broń, którą miał przy sobie.

Jak donosi CNN, powołując się na swoje źródło, podejrzany ma 26 lat i obywatelem Izraela. Zamieszkuje wschodnią część Jerozolimy.

Izraelskie media informują z kolei, że sprawcą jest Palestyńczyk posiadający izraelskie obywatelstwo. Policja na razie nie skomentowała tych doniesień. Od wiosny 19 osób, głównie izraelskich cywilów, poniosło śmierć w rezultacie ataków dokonanych przez Palestyńczyków.

Armia izraelska w odwecie nasiliła operacje w okupowanej Cisjordanii, które kosztowały życie co najmniej 50 Palestyńczyków. W ubiegłym tygodniu dokonała „operacji prewencyjnej” w Strefie Gazy przeciwko Islamskiemu Dżihadowi. W jej rezultacie zginęło co najmniej 49 Palestyńczyków.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bułgaria: 46-letni Rosjanin zostanie poddany ekstradycji

Sąd okręgowy w Warnie postanowił, że 46-letni Rosjanin Alieksiej Ałczin ma zostać poddany ekstradycji z Bułgarii. Taki wniosek złożyli śledczy z jego ojczystego kraju, którzy uważają, że mężczyzna nie płacił podatków. Ałczin z kolei uważa, że jest ofiarą politycznych represji, bo sprzeciwia się reżimowi Władimira Putina. W lutym – po wybuchu wojny w Ukrainie – mężczyzna spalił swój rosyjski paszport w czasie protestu przeciw inwazji.

Sędziowie odrzucili argumentację Rosjanina, który twierdzi, że jest prześladowany przez władze w Moskwie za poglądy polityczne i publiczną krytykę inwazji na Ukrainę. Dwa dni po jej rozpoczęciu mężczyzna wziął udział w antywojennym proteście w Warnie, gdzie mieszka od prawie pięciu lat. Zawodowo zajmuje się nauczaniem dzieci sztuk walki kendo i iaido – opisało Radio Swoboda, które przeprowadziło śledztwo dziennikarskie w sprawie Ałczina. Kilka miesięcy później Rosjanin został powiadomiony przez władze bułgarskie, że Rosja wysłała oficjalny wniosek o jego ekstradycję. W zeszłym tygodniu został zatrzymany, a w poniedziałek sąd okręgowy w Warnie rozpatrzył wniosek w pierwszej instancji. W mieście odbyła się seria demonstracji przeciwko jego przekazaniu w ręce Kremla.

Obrona Ałczina podkreśliła, że w czerwcu złożył on wniosek o azyl polityczny w Bułgarii po zatrzymaniu go przez ministerstwo spraw wewnętrznych na wniosek Moskwy. Jednak zdaniem prokuratury taki wniosek „może być uwzględniony tylko wtedy, gdy zostanie złożony przed zatrzymaniem osoby w związku z wnioskowaną ekstradycją”.

Rosja twierdzi, że Ałczin nie płacił podatku VAT

Ałczin jest na celowniku rosyjskich prokuratorów od 25 stycznia 2018 r., kiedy to wszczęto śledztwo przeciwko niemu w sprawie domniemanego uchylania się od płacenia podatków. 9 kwietnia tego samego roku został uznany za poszukiwanego przez władze w swoim ojczystym kraju, a od 5 lutego 2020 roku jest poszukiwany na poziomie międzynarodowym.

Według rosyjskich władz, Ałczin – w trakcie gdy był szefem firmy zajmującej się skupem metali szlachetnych Esterial – unikał płacenia podatku VAT w wysokości ponad 282,5 mln rubli (ok. 21,5 mln zł) w okresie od 1 października do 31 grudnia 2015 roku.

Ze złożonych przez Rosjanina wyjaśnień wynika, że w latach 2005-2006 pracował w firmie wydobywczej Sibir, gdzie zajmował się dostawami platyny dla europejskich firm. Z kolei w latach 2007-2010 zasiadał w Komisji Polityki Gospodarczej i Przedsiębiorczości rosyjskiej Dumy Państwowej, skąd odszedł „ze względu na wysoki poziom skorumpowania systemu”.

– Następnie zdecydowałem się wycofać ze struktur państwowych, ponieważ stało się dla mnie jasne, że ich rozumienie wyrażenia „sługa narodu” zasadniczo różni się od mojej wizji roli w tym systemie – skomentował Ałczin.

W 2014 roku został szefem prywatnej firmy Esterial. Rosjanin twierdzi, że „ten lukratywny interes” stał się obiektem zainteresowania rosyjskich władz. Pod koniec 2016 r. otrzymał informację, że zostanie oskarżony o przestępstwa podatkowe i postanowił opuścić Rosję.

– W 2018 roku wytoczono przeciwko mnie sprawę dotyczącą zobowiązań podatkowych, ale ponieważ prawnicy, do których zwróciłem się jeszcze przed emigracją, odmówili reprezentowania moich interesów ze względu na wywieraną na nich presję, nie otrzymałem żadnych wezwań do sądu. Wszystkie postępowania sądowe i pozasądowe były prowadzone bez mojego udziału i wiedzy – powiedział Ałczin.

Pod koniec czerwca bułgarskie MSW powiadomiło go, że powinien stawić się na rozmowę w związku z międzynarodowym listem gończym. Został następnie zatrzymany na 12 dni, a od tamtej pory przebywa w areszcie domowym, o czym poinformowała jego żona.
Źródło info i foto: interia.pl

Ucieczka dwóch braci. Udało się odszukać zaginionych chłopców

Policjantom z Rawy Mazowieckiej udało się odszukać zaginionych chłopców, którzy uciekli skradzionym oplem. Dzięki zakrojonym na szeroką skalę poszukiwaniom 10-latek i jego 15-letni przyrodni brat zostali odnalezieni cali i zdrowi. Teraz ich losem ma zająć się sąd rodzinny. We wtorek 2 sierpnia na komisariat policji w Rawie Mazowieckiej (woj. łódzkie) wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu syna. To zaniepokojony ojciec 10-latka poinformował o braku kontaktu z chłopcem od poniedziałku. Syn wyszedł z domu przed południem i od tamtej pory się nie odzywał. Towarzyszył mu jego 15-letni przyrodni brat, który na co dzień mieszka w domu dziecka.

Jak przekazała Polsat News mł. asp. Agata Krawczyk z Komendy Powiatowej Policji w Rawie Mazowieckiej, obaj przemieszczali się skradzionym przez starszego chłopca oplem astrą. Gdy funkcjonariusze zdobyli wszystkie niezbędne informacje, przystąpili do działań. Poszukiwania wspomagał z powietrza śmigłowiec i dron, a lokalne drogi patrolowała policyjna grupa SPEED. Do mediów dotarły też specjalne komunikaty.

Przełom nastąpił w środę po godz. 11:00. Jak się okazało, uciekinierzy nie oddalili się zbytnio od domu. Policja trafiła na ich ślad kilkanaście kilometrów od miejsca zamieszkania jednego z chłopców. Pasujący do opisu samochód jechał leśną drogą, co zwróciło uwagę funkcjonariuszy. Kierujący autem 15-latek na początku nie chciał zatrzymać pojazdu, ale zdołał przejechać tylko kilkaset metrów, zanim zdecydował się zahamować. Oficer prasowa KPP w Rawie Mazowieckiej podkreśliła w rozmowie z Polsat News, że zarówno 10-latek, jak i jego starszy brat są zdrowi i nic im nie dolega, ale za wybryk czekają ich konsekwencje – obecnie czekają na decyzję sądu rodzinnego.

– Chłopcy nie chcą mówić o przyczynach swojego zachowania. Sądzę, że w ich przypadku mógł doprowadzić do tego stres – mówi nam policjantka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Uciekła z Ukrainy. Generał SBU zatrzymany, miał przy sobie szmaragdy

Na granicy między Serbią a Macedonią zatrzymano byłego generała Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Andrija Naumowa. Mężczyzna miał przy sobie kilkaset tysięcy euro i dwa szmaragdy. Uciekł z Ukrainy 23 lutego, dzień przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji. Naumow został zatrzymany 7 czerwca przez straż graniczną na granicy między Serbią a Macedonią Północną za próbę przemytu dużej ilości niezgłoszonej gotówki i kamieni szlachetnych. Naumow został zatrzymany wraz z obywatelem Niemiec, który był prawdopodobnie jego kierowcą.
Według portalu Obozrevatel były generał SBU miał przy sobie ponad 600 tys. euro, znaczną ilość gotówki (ponad 100 tysięcy) w dolarach oraz diamenty. Ukraińska Prawda podaje, że miał mieć dwa szmaragdy.

Zatrzymani trafili do aresztu pod zarzutem „nielegalnego obrotu cennymi dobrami materialnymi”. Zgodnie z prawem serbskim za takie przestępstwo grozi od roku do 12 lat więzienia. Według mediów Naumow nie zwrócił się o pomoc konsularną do przedstawicieli Ukrainy.

Kim jest Andrij Naumow?

Naumow był szefem Głównego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy od 2019 r. do lipca 2021 r. W 2020 r. Wołodymyr Zełenski nadał mu stopień generała brygady. Wcześniej ponad 12 lat pracował w Prokuraturze Generalnej Ukrainy. Kilkanaście godzin przez rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na pełną skalę Naumow uciekł z Ukrainy wraz z kilkoma innymi osobami. 31 marca Zełenski ogłosił, że pozbawia Naumowa tytułu generała. Służby wszczęły śledztwo dotyczące zdrady.
Źródło info i foto: TVP.info

Zarzuty dla kierowcy, który wjechał w grupę rowerzystów i uciekł. Grozi mu 12 lat więzienia

Sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, ucieczka z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenie pomocy to zarzuty postawione kierowcy, który wjechał w grupę rowerzystów koło Tarczyna na Mazowszu. Jedna osoba zginęła na miejscu, pięć trafiło do szpitala. 45-letni kierowca został przesłuchany w piątek w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu. Jakub O. przyznał się do winy – podaje Onet. Do sądu wpłynął wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec mężczyzny na okres trzech miesięcy.

– Mężczyzna przyznał się do stawianych zarzutów i złożył wyjaśnienia. Z informacji policji wynika, że Jakub O. był w stanie nietrzeźwości w momencie zatrzymania, ale będziemy jeszcze prowadzić czynności zmierzające do ustalenia, czy był pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających również w chwili samego zdarzenia, co może również mieć wpływ na wysokość wymierzonej kary – podała w rozmowie z Onetem prok. Katarzyna Głowacz.

Za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach grozi kara do 10 lat więzienia. Jeżeli w następstwie takiej katastrofy ginie człowiek kara może sięgać 12 lat.

Do wypadku doszło w środę wieczorem w miejscowości Przypki, w powiecie piaseczyńskim na Mazowszu. Według ustaleń policji, kierowca hondy zjechał na lewe pobocze, a po chwili wrócił na lewy pas i wjechał w grupę 14 kolarzy. Jakub O. uciekł z miejsca wypadku. Jego poszukiwania trwały w nocy ze środy na czwartek. Policja zatrzymała sprawcę, którym okazał się 45-letni mieszkaniec Tarczyna, w jego mieszkaniu. W chwili zatrzymania miał prawie promil alkoholu w organizmie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ukraina: Wicedyrektor elektrowni w Czarnobylu zatrzymany za ucieczkę z obiektu

Zastępca dyrektora generalnego elektrowni jądrowej w Czarnobylu został zatrzymany przez agentów ukraińskich służb pod zarzutem ucieczki z placówki w czasie rosyjskiej inwazji. Zdaniem śledczych urzędnik nie zapewnił przez to odpowiedniej ochrony obiektu. Państwowe Biuro Śledcze (DBR) ujawniło, że do zatrzymania zastępcy dyrektora generalnego elektrowni jądrowej w Czarnobylu, doszło jeszcze w marcu. Operację przeprowadzano razem ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Urzędnik uciekł ze stacji i zdaniem śledczych nie zapewnił fizycznej ochrony obiektu, co należało do jego obowiązków. Potem ukrywał się w obwodzie Zakarpackim, gdzie został ujęty. Mężczyzna usłyszał zarzut nieuprawnionego opuszczenia miejsca służby, a także niestawienia się na czas do służby bez ważnego powodu, popełnionego w stanie wojennym. Śledczy z DBR sprawdzają jednak, czy podejrzany nie dopuścił się poważniejszego przestępstwa – zdrady. Badane jest, czy nie przyczynił się do zajęcia elektrowni przez rosyjskie wojska pod koniec lutego.

Agenci DBR i SBU przeszukali pomieszczenia administracyjne elektrowni jądrowej w Czarnobylu oraz miejsce zamieszkania podejrzanego. Zabezpieczono wiele dokumentów i nośników cyfrowych. Śledczy rozpoczęli także przesłuchiwanie świadków, przede wszystkim pracowników siłowni.
Źródło info i foto: TVP.info