Tragiczny wypadek pod Chełmem. Nie żyją dwie osoby. Areszt dla kierowcy ciężarówki

62-latek podejrzany o nieumyślne powodowanie katastrofy w ruchu lądowym i ucieczkę z miejsca zdarzenia trafił do aresztu – taką decyzję podjął Sąd Rejonowy w Chełmie. W wypadku na dk 12 zginęły w poniedziałek dwie osoby, a 9 zostało rannych. W poniedziałek (2 sierpnia) około godziny 7.30 w miejscowości Lechówka kierujący samochodem ciężarowym, wyprzedzając na „trzeciego”, zmusił 62-letniego kierowcę renault do ucieczki. Mężczyzna w celu uniknięcia czołowego zderzenia z ciężarówką zderzył się z osobowym busem – tak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych.

W wyniku zderzenia pojazdów oba auta wypadły z drogi. Bus zatrzymał się na drzewie. Kierujący ciężarówką odjechał. Na miejscu śmierć poniósł kierujący samochodem osobowym oraz pasażerka busa, a dziewięć osób, które podróżowały busem, zostało przetransportowanych do szpitali.

Kierowca ciężarówki trafił do aresztu. Usłyszał zarzut spowodowania katastrofy w komunikacji i ucieczki z miejsca wypadku. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lizbona: Mafijny boss zatrzymany w szpitalu zakaźnym

– W 2019 roku uciekł z Mediolanu po tym, jak skazano go na dożywocie. Od tamtej pory był nieuchwytny – relacjonuje Marco Guerrini, komendant karabinierów z Kalabrii. Mowa o Francescu P., winnym zlecenia zabójstwa, handlu narkotykami i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. W marcu przestępca zakaził się koronawirusem i trafił na oddział szpitala w Lizbonie. To tam w poniedziałek zatrzymali go uzbrojeni funkcjonariusze.

W kręgach przestępczych znany jako „Ciccio Pakistan” (w języku włoskim „ciccio” to potoczne określenie pulchnej lub otyłej osoby) Francesco P. był jednym z „mózgów” narkotykowego biznesu mafii z południa Włoch, ‚Ndranghety. Odpowiadał też za kontakty z organizacjami przestępczymi z sąsiednich krajów.

Zniknął w czerwcu, dwa lata temu. – W 2019 uciekł z Mediolanu po tym, jak uprawomocnił się wyrok sądu skazującego go na dożywocie. Sędzia uznał, że to on zlecił zamach, który miał miejsce 24 grudnia 2006 roku. Zmarła wtedy żona jego przeciwnika, który kierował odrębnym gangiem – informuje Marco Guerrini, komendant karabinierów z Kalabrii.

W ubiegłym roku włoska policja wdrożyła projekt ‚I Can” skupiający się szczególnie na wyłapywaniu przestępców związanych z ‚Ndranghetą. Listę poszukiwanych przekazano do Interpolu, zapoznali się z nią również śledczy z Portugalii. I to właśnie dzięki alarmowi ze strony Portugalczyków udało się ustalić, że Francesco P. najprawdopodobniej znajduje się w sercu Lizbony.

Uzbrojeni funkcjonariusze wkroczyli w poniedziałek do jednej z sal szpitala São José i zatrzymali Francesca P. Przebywał tam od kilku dni ze względu na kiepski stan zdrowia – był zakażony koronawirusem. Wobec 44-latka rozpoczęła się już procedura ekstradycji do Włoch. Obecnie cierpi z powodu powikłań po COVID-19, dlatego pozostaje w placówce. Jest pilnowany przez całą dobę.

Odwet za strzał w plecy

Jak informuje komendant kalabryjskich karabinierów, Francesco P. figurował na liście 30 najniebezpieczniejszych włoskich uciekinierów, w tym ośmiu przedstawicieli ‚Ndranghety uznawanych za najgroźniejszych, mimo że od 2006 roku porusza się na wózku inwalidzkim.

31 czerwca tamtego roku ktoś postrzelił go, kiedy siedział na tarasie swojego domu. Trzymał w rękach swojego nowo narodzonego synka. Dziecko przeżyło, ale kula trafiła P. w plecy i uszkodziła kręgosłup – od tamtej pory jest niepełnosprawny. Niespełna pół roku później postanowił się zemścić. 24 grudnia 2006 roku zlecił zamach na przywódcę lokalnego wrogiego gangu Giovanniego Lukę Nirtę. Temu udało się przeżyć, ale zmarła wtedy jego żona Maria Strangio. Dodatkowo podczas wymiany ognia zraniono cztery przypadkowe osoby. To właśnie za ten zamach P. został skazany na dożywocie.

Zemsta za wigilijny atak nadeszła ze strony brata zmarłej Marii, który zainicjował strzelaninę w sierpniu 2007 roku w niemieckim Duisburgu. Zmarło wtedy sześciu bliskich współpracowników Francesca P. Brat Marii, Giovanni S. trafił za to do więzienia, odsiaduje wyrok dożywocia – podaje włoska agencja prasowa ANSA.

Źródło dochodów: kokaina
‚Ndrangheta jest uważana za jedną z najpotężniejszych organizacji przestępczych na świecie. Według włoskiej policji kontroluje około 80 procent międzynarodowego handlu kokainą. ‚Ndrangheta ma kupować narkotyki bezpośrednio w Kolumbii i sprowadzać je do Europy zarówno poprzez pośredników w Afryce, jak i przez holenderskie porty.

Obok sycylijskiej Cosa Nostry oraz działającej w Neapolu Camorry ‚Ndrangheta to największa włoska mafia. Zyski, jakie mafijna organizacja czerpie z handlu kokainą, szacuje się na 40 miliardów euro rocznie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

14-letni Mateusz uciekł z ośrodka wychowawczego. Trwają poszukiwania

Policjanci poszukują zaginionego Mateusza Worka. 14-latek uciekł z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Krupskim Młynie. Funkcjonariusze podają rysopis i proszą o informacje. Mateusz Worek jest wychowankiem Domu Dziecka w Cieszynie. Zaginął 27 lutego 2021 roku. Wówczas uciekł z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Krupskim Młynie.

14-latek jest szczupły, średniego wzrostu. Ma krótkie, szatynowe włosy. W momencie zaginięcia był ubrany w czarne, dresowe spodnie i bluzę. Policja prosi osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o zaginionym, o kontakt z najbliższą komendą lub pod numerami telefonów: 47 8573 200, 47 8573 101 albo 112.
Źródło info i foto: wp.pl

Toruń: 39-latek zabił swoją partnerkę, a później popełnił samobójstwo

Makabryczna zbrodnia w Toruniu. 39-letni mężczyzna najpierw zaatakował i śmiertelnie ranił swoją byłą partnerkę, a później popełnił samobójstwo. Wszystko wydarzyło się dziś po 7 rano, przy ulicy Tłoczka w Toruniu. Mężczyzna podszedł do samochodu, z którego wysiadała jego była partnerka. Zadał 41-kobiecie kilka ciosów ostrym narzędziem, po czym uciekł do pobliskiego lasu.

Ciężko ranna kobieta była przytomna, kiedy wieziono ja do szpitala. Niestety, lekarzom nie udało się jej uratować.

Napastnika poszukiwano z pomocą psów i dronów. On sam zadzwonił do ojca i poinformował, że chce popełnić samobójstwo. Odnaleziono go dwie godziny po ataku. Mężczyzna powiesił się. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w pobliżu ciała znaleziono bagnet – możliwe narzędzie zbrodni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: Atak nożownika w hostelu

„Do ataku doszło około godz. 16 w hostelu przy ul. Burakowskiej na Woli. Jeden mężczyzna dźgnął drugiego nożem w plecy, po czym uciekł” – podała policja w rozmowie z Onetem. Na miejsce skierowano przewodnika z psem.

Z informacji przekazanych przez Komendę Stołeczną wynika, że informacja o awanturze w pokoju jednego ze stołecznych hosteli na Woli wpłynęła ok. godz. 16. W zajściu miało brać udział dwóch mężczyzn, jeden z nich w trakcie awantury wyciągnął nóż i ranił drugiego w plecy.

Jak podaje policja, sprawca ataku uciekł z miejsca zdarzenia, zaś poszkodowany trafił przytomny do szpitala. Na miejsce skierowano przewodnika z psem – poinformował kom. Piotr Świstak. Dodał, że w oględzinach miejsca zdarzenia uczestniczą technicy kryminalistyki. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, rannym jest ok. 40-letni Ukrainiec, zaś sprawca to najprawdopodobniej Polak.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Częstochowa: 30-latek staranował radiowóz i uciekł

W Częstochowie doszło do poważnego wypadku. 30-letni kierowca wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i staranował policyjny radiowóz. Po zdarzeniu próbował uciekać. Dwoje policjantów wylądowało w szpitalu. Jak przekazała śląska komenda, do groźnego wypadku z udziałem radiowozu, którym jechała policjantka i policjant, doszło w środę (11 listopada) około godz. 18.20.

– Ze wstępnych ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wynika, że kierujący pojazdem nissan almera, jadąc Aleją Jana Pawła II w kierunku ulicy Armii Krajowej, nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej i będąc na skrzyżowaniu z ulicą Dąbrowskiego, uderzył w prawidłowo jadący radiowóz, który skręcał w tę ulicę – powiedziała asp. szt. Marta Kaczyńska z częstochowskiej komendy policji.

Sprawca wypadku próbował uciec, jednak już po kilku minutach został zatrzymany przez innych policjantów, którzy pełnili służbę w pobliżu. Okazał się nim 30-latek z Częstochowy.

– Mężczyzna nie poddał się badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Została mu pobrana krew do badań, które stwierdzą, czy w jego organizmie znajdował się alkohol lub środki odurzające – dodała Kaczyńska.

Po wypadku ranna policjantka i policjant zostali przewiezieni do szpitala. Nadal trwają ich badania diagnostyczne. W szpitalu przebywa również zatrzymany sprawca. Ze wstępnych informacji wynika, że w najpoważniejszym stanie jest policjantka. Na miejscu do późnych godzin pracowali funkcjonariusze ruchu drogowego, którzy zabezpieczyli ślady i wykonali oględziny. Okoliczności wypadku policjanci wyjaśniają pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: interia.pl

49-latek bez prawa jazdy śmiertelnie potrącił rowerzystę i uciekł. Trafił w ręce policji

Policjanci z Warszawy zatrzymani kierowcę podejrzanego o śmiertelne potrącenie rowerzysty na ul. Estrady na Bielanach i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Jak się okazało, 49-latek prowadził auto nie mając prawa jazdy. Do tragicznego wypadku doszło w ubiegłym tygodniu w nocy z poniedziałku na wtorek na ul. Estrady. Około godz. 3 został tam śmiertelnie potrącony rowerzysta. Kierowca samochodu uciekł z miejsca zdarzenia. Szukała go policja. W poniedziałek funkcjonariusze poinformowali, że został zatrzymany.

Kierujący samochodem ciężarowym nie zachował ostrożności i zderzył się z rowerzystą, a następnie odjechał nie udzielając pomocy pokrzywdzonemu. W wyniku zdarzenia rowerzysta poniósł śmierć – poinformowała st. asp. Kamila Szulc.

Dodała, że policjanci z wydziałów kryminalnego oraz dochodzeniowo-śledczego bardzo dokładnie przeanalizowali zebrany materiał dowodowy, a także na bieżąco weryfikowali wszystkie pozyskiwane informacje. Dzięki temu dotarli do podejrzanego o spowodowanie wypadku.

Śledczy ustalili również, że mężczyzna nie powinien wsiadać za kierownicę, ponieważ miał cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami. 49-latek został zatrzymany przy współpracy z funkcjonariuszami z Komendy Miejskiej Policji w Płocku – podała st. asp. Kamila Szulc.

49-latek został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz prowadzenia pojazdów mechanicznych, pomimo wydanej decyzji o cofnięciu uprawnień do kierowania.

Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 49-latka na trzy miesiące. Za popełnione przestępstwa grozi mu od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe zatrzymania ws. śmiertelnego potrącenia dziennikarki

Zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca zdarzenia usłyszał 25-latek, który w czwartek śmiertelnie potrącił jadącą na rowerze dziennikarkę Annę Karbowniczak na drodze w okolicach Brzekińca w Wielkopolsce. Razem ze sprawcą wypadku zatrzymani zostali dwaj jego krewni. Najprawdopodobniej pomagali mu zacierać ślady i uszkodzenia w busie, który prowadził. W sobotę po południu policja poinformowała o zatrzymaniu kolejnych dwóch osób. Karbowniczak była korespondentką „Głosu Wielkopolskiego” w Chodzieży. Jak informują jej redakcyjni koledzy, krótko przed śmiercią zaczęła dostawać anonimy z pogróżkami. W dniu, gdy zginęła, do prokuratury wpłynęło zawiadomienie na ten temat. Na razie śledczy, którzy prowadzą obie te sprawy, nie łączą ich ze sobą.

Jak poinformował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, policjantom udało się trafić na trop sprawców w wyniku błyskawicznej reakcji funkcjonariuszy z Chodzieży. W jednostce ogłoszono alarm, do poszukiwań sprawcy stawili się wszyscy tamtejsi policjanci.

Dzięki śladom zabezpieczonym na miejscu tragedii wiadomo było, że poszukiwany jest niebieski bus – Opel Vivaro lub Renault Traffic. Początkowo akcja skupiała się na blokadach dróg i przeczesywaniu okolicznych lasów. Po otrzymaniu nowych informacji, zawęził się krąg poszukiwań. Były to m.in. zgłoszenia od osób dzwoniących na numer alarmowy, które przekazały, że widziały samochód dostawczy z uszkodzonym przodem, wyjeżdżający z lasu. Taki sam pojazd i jego numery rejestracyjne, krótko przed wypadkiem, zarejestrowały też kamery monitoringu w pobliskim Wągrowcu.

Numery rejestracyjne wskazywały, że właścicielami samochodu są mieszkańcy Kalisza. Policjanci ustalili ich tożsamość, po czym okazało się, że te osoby przebywają od dłuższego czasu za granicą. W rozmowie telefonicznej przekazały jednak, że sprzedały busa handlarzom z Ostrowa Wielkopolskiego. Ci z kolei poinformowali, że samochód kupił niedawno mieszkaniec Wągrowca, 25-letni mężczyzna. To on jak się później okazało – siedział za kierownicą, kiedy na drodze lokalnej w okolicach Brzekińca między Chodzieżą a Wągrowcem doszło do tragedii.

Razem z nim zostali zatrzymani też dwaj jego krewni – 27-letni brat oraz dalszy członek rodziny, właściciel posesji, na której stało auto. Samochód był przygotowywany do naprawy, wiedzieliśmy też, że ktoś z tej okolicy poszukiwał chwilę wcześniej przedniej szyby do auta, które wytypowaliśmy, Kiedy policjanci przyjechali na miejsce, elementy karoserii były już rozkręcone, przy samochodzie znajdowały się też narzędzia – informuje Andrzej Borowiak.

Poznańska prokuratura na dziś zaplanowała przesłuchania pozostałej dwójki zatrzymanych. Podejrzany 25-latek, sprawca wypadku, usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca zdarzenia.

Po godz. 15 policja poinformowała, że w tej sprawie zatrzymano jeszcze dwie osoby. „Kolejne zatrzymania w sprawie śmierci Anny Karbowniczek – dziennikarki z Chodzieży. Policjanci przed chwilą zatrzymali kobietę i mężczyznę, pasażerów Opla Vivaro. Kierowca po potrąceniu rowerzystki uciekł wraz z naocznymi świadkami. Wszyscy ukrywali się. Mogli też zacierać ślady” – napisał na Twitterze rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dziecko przygniecione przez bryczkę. Pijany woźnica uciekł z miejsca zdarzenia

Czworo dzieci zostało rannych w wyniku przewrócenia się bryczki na terenie zespołu zamkowego w Sobkowie (świętokrzyskie). Woźnica uciekł z miejsca zdarzenia. Jak się później okazał był pijany. Do zdarzenia doszło w niedzielę na terenie zamku rycerskiego w Sobkowie w powiecie jędrzejowskim. Bryczką podróżowało czworo dzieci w wieku od 3 do 8 lat wraz z dwiema matkami.

Nadkomisarz Kamil Tokarski, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach poinformował, że w pewnym momencie bryczka przewróciła się, a wszyscy pasażerowie z niej wypadli.

Dzieci trafiły do szpitala

– Jedno z dzieci zostało przygniecione. Do szpitala ostatecznie zabrano czworo dzieci – trzy dziewczynki w wieku 7-8 lat i trzyletniego chłopca – przekazał nadkomisarz Kamil Tokarski, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji.

Dzieci z obrażeniami niezagrażającymi życiu zostały przewiezieni do szpitala.

Woźnica uciekł z miejsca zdarzenia. Policja odnalazła go w miejscu zamieszkania. 53-letni mężczyzna był pijany, miał prawie 0,8 promila alkoholu w organizmie. Został zatrzymany. Grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sztutowo: Kierowca BMW śmiertelnie potrącił 47-latka. Trwają poszukiwania sprawcy

Policja poszukuje kierowcy BMW, który przed południem w Sztutowie w Pomorskiem śmiertelnie potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący BMW z niewyjaśnionych przyczyn potrącił mężczyznę na przejściu dla pieszych. Kierowca uciekł z miejsca wypadku. Niestety, pomimo udzielonej medycznej pomocy 47-letni mieszkaniec powiatu warszawskiego, zmarł – poinformowała Joanna Słowik z policji Nowym Dworze Gdańskim.

Funkcjonariusze dokonali oględzin wypadku i przesłuchali świadków.
Źródło info i foto: RMF24.pl