Nowe informacje o zabójcy 11-letniego Sebastiana

Do prokuratury w Sosnowcu ponownie został doprowadzony 41-latek z Sosnowca, który przyznał się do uprowadzenia i zabicia 11-letniego Sebastiana z Katowic. Dziś będą kontynuowane przesłuchania mężczyzny, któremu już wczoraj postawiono zarzuty, w tym zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu wznowiła przesłuchanie 41-letniego mężczyzny, który przyznał, że w sobotę uprowadził i zabił 11-letniego Sebastiana z Katowic.

Wczoraj mężczyzna przez 5 i pół godziny składał obszerne zeznania, których prokuratura nie chce jednak ujawniać. Po przesłuchaniu prokuratura wystąpi do sądu o areszt tymczasowym, a sąd będzie miał 24 godziny na jego rozpatrzenie.

W poniedziałek w zakładzie medycyny sądowej przeprowadzono sekcję zwłok zamordowanego dziecka, która potwierdziła, że Sebastian został uduszony. Według nieoficjalnych informacji, 41-latek jest sosnowieckim optykiem, po rozwodzie, ma dwoje dzieci. Był już znany policji.

W 2008 roku porwał inne dziecko, któremu robił zdjęcia, następnie je wypuścił. W 2018 roku w związku z uszkodzeniem ciała żony miał zakaz zbliżania się do niej.Kilka lat temu na jego nośnikach elektronicznych zabezpieczono treści pedofilskie.

Sebastian z Katowic wyszedł w sobotę na plac zabaw. Miał wrócić do domu o godzinie 19:00, ale wysłał mamie SMS-a, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, Sebastian jednak nie wrócił do domu.

Kiedy mama zawiadomiła policję o zaginięciu dziecka, ruszyły poszukiwania. Na podstawie analizy zapisu z kamer monitoringu ustalono, że Sebastian został z placu zabaw uprowadzony.

Na nagraniach widać samochód 41-letniego mężczyzny, który w niedzielę około godziny 17:00 został zatrzymany. Wtedy też miał przyznać się do zbrodni i wskazał policji miejsce ukrycia zwłok Sebastiana w dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od domu dziecka, w Sosnowcu.

Jedna z hipotez – jak mówią policjanci dziennikarzowi RMF FM Marcinowi Buczkowi „prawdopodobna” – jest taka, że mężczyzna pomylił się. Chciał uprowadzić dziewczynkę, ale wciągnął do samochodu chłopca, bo ten miał dłuższe włosy.

Mężczyzna miał udusić chłopca, gdy Sebastian powiedział, że o wszystkim opowie mamie. Później ciało dziecka chciał zalać betonem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo 11-letniego Sebastiana. Sprawca przyznał się do winy. Dziecko zostało uduszone

Dziś przez prokuratora zostanie przesłuchany 41-letni mężczyzna, podejrzewany o porwanie i zabicie 11-letniego Sebastiana z Katowic. W sobotę wieczorem zabrał on chłopca swoim samochodem z placu zabaw, co widać na zapisie z monitoringu. Wywiózł dziecko do Sosnowca, tam zabił i ukrył zwłoki. Miejsce wskazał po zatrzymaniu w niedzielę. Reporter RMF FM Marcin Buczek informuje, że mężczyzna miał przyznać się do zbrodni. Prawdopodobną przyczyną śmierci dziecka było uduszenie.

Sebastian z Katowic wyszedł w sobotę na plac zabaw. Miał wrócić do domu o godzinie 19:00, ale wysłał mamie SMS, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, Sebastian jednak nie wrócił do domu. Kiedy mama zawiadomiła policję o zaginięciu dziecka, ruszyły poszukiwania. Wczoraj policja opublikowała zdjęcie 11-latka z apelem o pomoc.

Po południu na podstawie analizy zapisu z kamer monitoringu ustalono, że Sebastian został z placu zabaw uprowadzony.

Zatrzymanie 41-letniego mężczyzny

Na nagraniach widać samochód 41-letniego mężczyzny, który w niedzielę około godziny 17:00 został zatrzymany. Policjanci pojechali do jego domu, ale nikogo tam nie było. Niebawem udało się go zatrzymać na terenie jednej z firm. Wtedy też miał przyznać się do zbrodni i wskazał policji miejsce ukrycia zwłok Sebastiana w dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od domu dziecka, w Sosnowcu.

Według nieoficjalnych informacji, zatrzymany mężczyzna był już wcześniej znany policji.

Jedna z hipotez – jak mówią policjanci dziennikarzowi RMF FM Marcinowi Buczkowi „prawdopodobna” – jest taka, że mężczyzna pomylił się. Chciał uprowadzić dziewczynkę, ale wciągnął do samochodu chłopca, bo ten miał dłuższe włosy.

Jak powiedziała nam rzecznik śląskiej policji Aleksandra Nowara, ustalenie, kim jest ten kierowca okazało się być kluczowe. Kiedy sprawdziliśmy tablice rejestracyjne, potwierdzaliśmy właściciela i ustaliliśmy jego przeszłość związaną z ewentualną pedofilią w jego historii, to był bodziec do działania – przyznała w rozmowie z RMF FM.

Sam moment uprowadzenia nie został nagrany.

Wszystko to działo się zaledwie około 200 metrów od domu 11-latka. W tej sprawie od początku pojawia się wątek seksualny, ale policja nie zdradza na razie szczegółów.

Wiadomo też, że 41-latek był już notowany. Chodzi o przemoc w rodzinie i zakaz zbliżania się do żony. Jak usłyszeliśmy od policjantów, w przeszłości mężczyzna miał też się też dopuścić tak zwanego rodzicielskiego uprowadzenia.

Dziś 41-latek stanie przed prokuratorem, zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty – śledztwo prowadzi jednostka z Sosnowca.

Przeprowadzona zostanie także sekcja zwłok Sebastiana. Przyczyną śmierci chłopca było najprawdopodobniej uduszenie. Niewykluczone, że zanim 11-latek zginął, był przetrzymywany przez wspomnianego mężczyznę. Dlatego teraz policja sprawdza wszelkie miejsca, które mogą mieć związek z tą zbrodnią.

W nocy śledczy przeprowadzili wizję lokalną w miejscu znalezienia ciała chłopca. Brał w niej udział zatrzymany mężczyzna.
Źródło info i foto: RMF24.pl

UE reaguje na egzekucję Lisy Montgomery

Egzekucje stoją w sprzeczności z rosnącą dynamiką znoszenia kary śmierci na całym świecie – oświadczył w środę rzecznik szefa unijnej dyplomacji Peter Stano. W imieniu Wspólnoty wyraził ubolewanie nad decyzją władz Stanów Zjednoczonych, które zdecydowały się na stracenie Lisy Montgomery. Kobieta została skazana za morderstwo ciężarnej. Na jej egzekucję zgodził się Sąd Najwyższy.

„Unia Europejska wyraża głęboki żal z powodu pierwszej od blisko 70 lat egzekucji federalnej na kobiecie” – oświadczył w środę Peter Stano. Rzecznik szefa unijnej dyplomacji zwrócił uwagę, że UE zwracała się do władz amerykańskich o złagodzenie kary dla Lisy Montgomery, biorąc pod uwagę „prawo międzynarodowe i międzynarodowe standardy minimalne, których należy przestrzegać w odniesieniu do osób z zaburzeniami psychicznymi”.

Rzecznik Josepa Borrella przypomniał, że UE sprzeciwia się karze śmierci, którą uznaje za „sprzeczną z godnością człowieka i prawem do życia”, ponieważ „stanowi ona nieludzkie i poniżające traktowanie i nie ma udowodnionego skutku odstraszającego”. „Egzekucje te stoją w sprzeczności z rosnącą dynamiką znoszenia kary śmierci na całym świecie, czego dowodem jest niedawne przyjęcie przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 8. rezolucji wzywającej do ogłaszania moratorium na stosowanie kary śmierci” – dodał Stano.

„UE wzywa administrację USA do zmiany decyzji o przeprowadzeniu egzekucji na szczeblu federalnym w ostatnich dniach obecnej administracji” – dodał. Zaznaczył, że „od czasu wznowienia kary śmierci w lipcu 2020 roku, po 17-letniej przerwie, byliśmy świadkami dużej liczby egzekucji” w USA.

Sprawa Lisy Montgomery

Lisa Montgomery została skazana w 2007 roku za porwanie i uduszenie kobiety będącej w ciąży. Do zbrodni doszło 16 grudnia 2004 roku w Skidmore w stanie Missouri. Sąd ustalił, że kobieta podstępem – pod pretekstem kupienia szczeniaka – dostała się do domu 23-letniej Bobbie Jo Stinnett, która była wówczas w ósmym miesiącu ciąży.

Gdy znalazła się w środku, 36-letnia wtedy Montgomery zaatakowała Stinnett, dusząc ją tak długo, aż ta straciła przytomność. Następnie przy pomocy noża kuchennego rozcięła brzuch ciężarnej, która na chwilę się ocknęła. Wywiązała się walka, podczas której Montgomery udusiła Stinnett. Następnie wyjęła z brzucha zamordowanej jej dziecko i zabrała je ze sobą. Ciało leżące w kałuży krwi znalazła godzinę później matka ofiary.

Egzekucja, pierwotnie planowana na wtorek, odbyła się w środę niedługo po północy czasu lokalnego w więzieniu w Terre Haute w stanie Indiana. Kobiecie podano śmiertelną dawkę pentobarbitalu, środka stosowanego jako lek uspokajający i nasenny. Do stracenia doszło mimo apeli prawników skazanej domagających się wstrzymania wykonania wyroku ze względu na chorobę psychiczną kobiety i uszkodzenie mózgu. Sądy niższych instancji przychyliły się w poniedziałek do wniosku, jednak ich decyzję unieważnił Sąd Najwyższy w odpowiedzi na skargę departamentu sprawiedliwości.

Federalna kara śmierci

Montgomery jest 11. osobą, na której wykonano federalny wyrok śmierci, odkąd administracja Trumpa zniosła trwające od 2003 roku moratorium. Była to prawdopodobnie jedna z ostatnich takich egzekucji, bo zniesienie kary śmierci na szczeblu centralnym zapowiadał prezydent elekt Joe Biden. We wtorek sąd w Waszyngtonie zdecydował o wstrzymaniu dwóch innych federalnych egzekucji ze względu na zainfekowanie skazanych koronawirusem. Wciąż możliwe jest jednak anulowanie tych decyzji przez Sąd Najwyższy.

W 2020 roku w USA karę śmierci wykonano 17 razy, z czego 10 to egzekucje federalne. To największa liczba egzekucji na szczeblu centralnym od XIX wieku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Myszków: Udusił kolegę papierem toaletowym. 15-latek odpowie jak dorosły

Sąd Okręgowy w Myszkowie zdecydował, że 15-latek, który udusił 14-letniego współlokatora z ośrodka wychowawczego w Łańcucie, będzie odpowiadał jak dorosły. Nastolatek do zabicia kolegi użył… papieru toaletowego. Grozi mu wiele lat więzienia!

Do dramatycznych zdarzeń doszło we wrześniu 2020 roku w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Łańcucie. 15-latek pochodzący z Myszkowa zaatakował swojego 14-letniego współlokatora, Aleksandra z Bytomia. 3 września Olka poddano izolacji w związku z koronawirusem. Nie był na nią przeniesiony przez sanepid, to była wewnętrzna decyzja ośrodka, tak „na wszelki wypadek”.

To właśnie na kwarantannie rozegrały się dramatyczne sceny. 14-letni Olek spędził zaledwie cztery dni w pokoju ze starszym o rok kolegą. 7 września pracownicy placówki zauważyli, że chłopiec nie daje oznak życia. Po wezwaniu służb, lekarz stwierdził zgon dziecka, a sekcja zwłok wykazała, że w jego przełyku znaleziono kulkę uformowaną z papieru toaletowego. Ktoś mu ją tam wepchnął! Jak się później okazało, zrobił to kolega z kwarantanny, do czego 15-latek przyznał się podczas przesłuchania. Teraz zapadła ważna decyzja sądu w tej sprawie!

Tuż po zdarzeniu śledczy podawali, że 15-latek być może będzie odpowiadał za swój czyn jako osoba dorosła. W przeciwnym razie maksymalny wymiar kary oznaczałby pobyt w ośrodku wychowawczym do czasu ukończenia 21. roku życia. Tak się jednak nie stanie, ponieważ Sąd Okręgowy w Myszkowie zdecydował, że 15-latek odpowie jak dorosły, co oznacza, że grozi mu kara do 25 lat więzienia. O tym, ile lat nastolatek spędzi za kratkami, zdecyduje sąd w trakcie procesu.
Źródło info i foto: se.pl

Matka oskarżona o zabicie 10-letniego syna przyznała się do winy

Prokuratura Okręgowa w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 39-letniej Monice S., która w listopadzie ubiegłego roku miała zabić swego 10-letniego syna. Kobieta przyznała, że udusiła chłopca ręcznikiem w jednym z lubelskich hosteli. Do zbrodni doszło w hostelu przy ul. Orlej w centrum Lublina. Monika S. przyjechała tam z synem 26 listopada ubiegłego roku. 29 listopada miała zabić swoje dziecko.

„Używając ręcznika, który zadzierzgnęła na szyi dziecka, oraz unieruchamiając własnym ciałem klatkę piersiową spowodowała u niego liczne obrażenia między innymi w postaci wielu wybroczyn i wylewów oraz rozedmy płuc, co skutkowało zgonem chłopca na skutek uduszenia” – podała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.

Według śledczych, oskarżona działała w zamiarze pozbawienia dziecka życia w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Monika S. przyznała się do winy. Złożyła wyjaśnienia, opisując przebieg zdarzeń, które doprowadziły ją do dokonania zabójstwa. Prokuratura nie ujawniła jej zeznań.

W śledztwie S. była badana przez biegłych lekarzy psychiatrów i psychologa, którzy uznali, że w chwili dokonania przestępstwa nie miała ani zniesionej, ani ograniczonej poczytalności. Biegli orzekli, że Monika S. może brać udział w postępowaniu przed sądem. Oskarżona kobieta przebywa w areszcie. Grozi jej nawet dożywocie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Łańcut: Kolega na kwarantannie udusił 14-latka papierem toaletowym

Fot. Damian Klamka/East News. n/z radiowoz policyjny

Do makabrycznego zabójstwa doszło w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Łańcucie – donosi „Super Express”. 14-letnich chłopiec został uduszony papierem toaletowym przez kolegę, z którym przebywał na kwarantannie.

Zabójstwo w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Łańcucie miało miejsce 7 września. 14-latek przebywał na kwarantannie z rok starszym kolegą. Tego dnia do pokoju, w którym mieszkali, weszli pracownicy ośrodka i zauważyli, że dziecko nie daje oznak życia. Natychmiast wezwano pogotowie ratunkowe, a lekarz – po przybyciu na miejsce zdarzenia – stwierdził zgon nastolatka. Jak podaje „Super Express” sekcja zwłok wykazało, że dziecko zostało zabite. W przełyku chłopca znaleziono kulkę, uformowaną z papieru toaletowego.

Do zabójstwa przyznał się – bez przesłuchania – jego 15-letni współlokator.

„Jest to dla nas ogromny szok. Mam długi staż pracy, ale to pierwszy taki przypadek śmierci, a jak już dowiedzieliśmy się z mediów, zabójstwa” – TERESA GŁUCH, DYREKTOR MOW W ŁAŃCUCIE W ROZMOWIE Z „SUPER EXPRESSEM”

14-letni chłopiec w 2018 roku trafił do placówki opiekuńczej w Bytomiu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

70-latek zgłosił, że zabił teściową. Na miejscu okazało się, że kobieta żyje

70-letni mieszkaniec Mirosławca przyszedł do Komendy Powiatowej Policji w Wałczu (woj. zachodniopomorskie) i wyznał, że udusił swoją 84-letnią teściową paskiem. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce przestępstwa znaleźli leżącą na ziemi kobietę. Szczęśliwie okazało się, że staruszka żyje.

Policjanci z Wałcza (woj. zachodniopomorskie) dokonali zatrzymania 70-latka, który zgłosił się na komendę, by powiedzieć, że dokonał zabójstwa. Mieszkaniec Mirosławca wyznał stróżom prawa, że udusił swoją teściową. Miał użyć do tego paska od spodni.

Stróże prawa natychmiast udali się na miejsce zbrodni, a po przybyciu pod wskazany adres skierowali się do pomieszczenia gospodarczego, gdzie 84-latka została zaatakowana przez zięcia. Po wejściu do środka policjanci znaleźli starszą panią leżącą na ziemi. Żyła, ale odniosła obrażenia podczas napaści i ledwo słyszalnym głosem wzywała pomocy.

Policjanci udzielili jej pomocy i wezwali pogotowie, które zabrało 84-latkę do szpitala w Wałczu. Zięć ofiary usłyszał natomiast zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi mu od 8 do 25 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu mężczyzna spędzi następne trzy miesiące w areszcie.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Sekcja zwłok George’a Floyda wykazała, że był zakażony koronawirusem. Przyczyną śmierci był atak serca wywołany duszeniem

0Sekcja zwłok George’a Floyda, której wyniki zostały udostępnione za zgodą rodziny, wykazała, że był on zakażony koronawirusem, a przyczyną śmierci był atak serca wywołany duszeniem przez policjanta – informuje dziś magazyn „Time”. Z sekcji wynika także, że Floyd nie miał symptomów wywoływanej przez koronawirusa choroby, COVID-19. Nie stwierdzono też śladów chorób współistniejących – napisał tygodnik.

Szeryf hrabstwa San Diego Bill Gore oznajmił, że po tragicznej śmierci Floyda zakazał swym pracownikom stosowania tzw. chwytu duszącego podczas zatrzymywania osób podejrzanych lub niebezpiecznych – podaje telewizja NBC.

46-letni Floyd zmarł podczas próby aresztowania go za domniemaną próbę zapłacenia fałszywym banknotem 20-dolarowym. Policjant de facto udusił go, przygniatając do ziemi i klękając na jego szyi. Jak podaje NBC, policjant wciskał kolano w szyję Floyda przez 8 minut i 46 sekund. Na nagraniu wideo z aresztowania słychać, jak Floyd, który był nieuzbrojony, mówił, że nie może oddychać. Zabicie Floyda wywołało protesty w Ameryce. Fala demonstracji, w większości pokojowych, ale przeradzających się czasem w agresję i akty wandalizmu, ogarnęła wszystkie duże miasta w USA.

Niezależna autopsja George’a Floyda. Przyczyną zgonu uduszenie

Niezależna autopsja wykazała, że przyczyną śmierci George’a Floyda było uduszenie wywołane przez „stały nacisk” – podał dziś podczas konferencji prasowej prawnik rodziny zmarłego Ben Crump. Crump powiedział, że wyniki sekcji zwłok pokazują, że George Floyd zmarł na miejscu, a karetka, która zabrała go z miejsca zdarzenia, „była jego karawanem”.

– Nie ma żadnego innego powodu jego śmierci – powiedział dr Michael Baden, jeden z niezależnych ekspertów dokonujących autopsji. – Policjanci mają fałszywe przekonanie, że jeśli ktoś może mówić, to znaczy, że może oddychać. To nie jest prawda – dodał.

Wcześniej wstępne wyniki oficjalnej autopsji nie wykazały jakoby Floyd zmarł w wyniku uduszenia, ale w wyniku połączenia kilku czynników – skrępowania, które pogłębiło występujące u niego schorzenia związane z sercem, w tym chorobę wieńcową, jak również możliwą obecność w organizmie substancji odurzających. Prawnicy rodziny Floyda od razu zapowiedzieli, że na ich zlecenie zostanie wykonana niezależna sekcja zwłok.

– Gdyby policja z Minnesoty wprowadziła wcześniej obiecane zmiany dotyczące stosowanych chwytów duszących, George teraz by żył – zaznaczył prawnik rodziny Floyda na konferencji prasowej.
Źródło info i foto: onet.pl

Wyniki autopsji George’a Floyda. Wskazano na „stały nacisk” na szyję

Niezależna autopsja wykazała, że przyczyną śmierci George’a Floyda było uduszenie wywołane przez „stały nacisk” – przekazał prawnik rodziny zmarłego mężczyzny. Jak dodał, mężczyzna był „w dobrym zdrowiu”, a jego śmierci nie spowodował żaden inny problem medyczny.

W poniedziałek prawnik George’a Floyda, od którego śmierci zaczęły się protesty w USA, przekazał wyniki niezależnej autopsji. – Autopsja wykazała, że przyczyną śmierci Floyda było uduszenie wywołane przez „stały nacisk” – powiedział Ben Crump.

Jak podaje CNN, obecna na konferencji doktor Allecia Wilson nazywała śmierć Floyda „zabójstwem”. Jak wskazała, żaden inny problem medyczny nie przyczynił się do śmierci mężczyzny. – Był w dobrym zdrowiu. (…) Gdyby Departament Policji w Minnesocie wprowadził obiecane reformy, George by żył – przekazał prawnik Floyda.

Protesty w USA. Rodzina zmarłego zaapelowała do manifestujących

W USA wciąż trwają protesty po śmierci 46-letniego George’a Floyda. W całych Stanach Zjednoczonych w stan gotowości postawiono około 66 700 żołnierzy i lotników Gwardii Narodowej – podaje CNN. W poniedziałek po południu w miejscu jego śmierci pojawił się jego brat, Terrence. Zwrócił się on z apelem do protestujących i w ostrych słowach potępił osoby, które plądrują sklepy i pod pretekstem protestów dewastują otoczenie. – Co robicie?! To wcale nie przywróci życia mojego brata. On by nie chciał, żebyście to robili – mówił, wzywając protestujących, by protestowali w pokojowy sposób. Zachęcił też, by w odpowiedni sposób zagłosowali w nadchodzących wyborach. – Wyciągnijcie wnioski i wiedzcie, na kogo głosujecie. W ten sposób w nich uderzymy, zmienimy to – mówił.

W niedzielę sprawa śmierci George’a Floyda została przekazana przez gubernatora Minnesoty innemu prokuratorowi. Wcześniej dochodzeniem miał się zajmować lokalny prokurator Mike Freeman – pojawiły się jednak wątpliwości, czy będzie bezstronny w sprawie. „Niestety, nasi wyborcy, zwłaszcza kolorowi, stracili wiarę w zdolność prokuratora hrabstwa Hennepin” – przekazała w liście Stanowa Izba Reprezentantów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tajemnicza zbrodnia na poddaszu w miejscowość Orzesze

Tajemniczy pożar na poddaszu domu w miejscowość Orzesze (woj. śląskie) zabił 42-letniego Szymona S. i jego dziewięcioletnią córkę Klaudię. 41-letnia żona mężczyzny, Joanna, walczy w szpitalu o życie; trafiła pod opiekę lekarzy z ranami kłutymi. Reporterzy programu „Alarm!” nieoficjalnie ustalili, że Szymon S. miał potężne długi i w akcie desperacji najpewniej najpierw udusił córeczkę, potem zaatakował żonę, a następnie popełnił samobójstwo. Rodzina nie miała założonej tzw. niebieskiej karty (nie była też objęta kwarantanną), a służby nigdy nie interweniowały w tym domu.
Źródło info i foto: TVP.info