Sylwester G. ps. „Czarek” wpadł po 4 latach

Dzięki europejskiej współpracy policyjnej sieci ENFAST udało się zatrzymać Sylwestra G. ps. Czarek, który przed organami ścigania ukrywał się przez blisko cztery lata – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka. Dodał, że „Czarek” został zatrzymany w miejscowości Usti Nad Labem w Czechach. Rzecznik KGP przekazał, że Sylwester G. przez 4 lata poszukiwany był przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

„Miał na swoim koncie przestępstwo kryminalne związane z pozbawieniem wolności innej osoby, za co skazany został prawomocnym wyrokiem sądu”

– podkreślił inspektor Mariusz Ciarka.

Wskazał, że za „Czarkiem” wydano list gończy, polecenie ustalenia miejsca pobytu oraz europejski nakaz aresztowania i czerwoną notę Interpolu.

„Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu wykonali szereg czynności zmierzających do ustalenia miejsca pobytu poszukiwanego, a ich zaangażowanie w wykonywaną pracę operacyjną pozwoliło na uzyskanie informacji, że Sylwester G. aktualnie ukrywa się w Czechach” – zaznaczył policjant.

„Radomscy +łowcy głów+ niezwłocznie nawiązali kontakt z Biurem Kryminalnym Komendy Głównej Policji, gdzie mieści się Punkt Kontaktowy ENFAST (europejska sieć współpracy policyjnej zajmująca się poszukiwaniami najbardziej niebezpiecznych przestępców). Intensywna współpraca i bieżąca wymiana informacji pomiędzy polską, a czeską policją doprowadziły do zatrzymania poszukiwanego w jednym z mieszkań w miejscowości Usti Nad Labem w Czechach” – przekazał.

Wyjaśnił, że czeski sąd zadecydował o ekstradycji poszukiwanego 59-letniego mieszkańca Radomia do Polski.

„Obecnie trwają czynności zmierzające do wydania radomianina stronie polskiej” – podał.

„Jest to kolejny dowód na to, że kara za popełnione przestępstwa jest nieuchronna. Nawet przebywanie poza granicami Polski nie jest przeszkodą do ustalenia miejsca pobytu osoby poszukiwanej i jej zatrzymania, celem postawienia przed wymiarem sprawiedliwości lub osadzeniem w zakładzie karnym” – dodał rzecznik KGP.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Poszukiwany ENA za gwałt trafił do aresztu

Sosnowieccy policjanci przejęli od swoich brytyjskich kolegów 30-latka, za którym Sąd Okręgowy w Katowicach wydał Europejski Nakaz Aresztowania. Stało się to po tym, jak polscy śledczy ustalili, że poszukiwany listem gończym do sprawy gwałtu ukrywa się na terenie Wielkiej Brytanii. Mężczyzna został właśnie sprowadzony do Polski.

Sosnowieccy kryminalni poszukiwali 30-latka, za którym wydano list gończy do sprawy dotyczącej gwałtu. W toku czynności ustalili, że sprawca ukrywa się na terenie Wielkiej Brytanii. Wtedy to Sąd Okręgowy w Katowicach wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Dzięki przekazanym stronie angielskiej informacjom brytyjscy policjanci zatrzymali poszukiwanego w październiku zeszłego roku. Po przeprowadzonej procedurze ekstradycji 30-latek został teraz sprowadzony do Polski i osadzony w areszcie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ekstradycja 34-letniego Polaka. Ukrywał się ponad 5 lat

Po ponad 5 latach ukrywania się za granicą przed organami ścigania, z Londynu do Polski został przekonwojowany 34-letni mieszkaniec powiatu milickiego, który w październiku 2016 roku czynnie brał udział w zamieszkach przed budynkiem Komendy Powiatowej Policji w Miliczu. Ostatni z poszukiwanych listem gończym uczestników tych zbiorowych zamieszek został zatrzymany w Wielkiej Brytanii.

Przypomnijmy – do zamieszek z udziałem dużej grupy agresorów doszło bezpośrednio przed budynkiem Komendy Powiatowej Policji w Miliczu na początku października 2016 roku. Tłum agresywnych ludzi próbował wtargnąć do budynku komendy, a interweniujący policjanci zostali obrzuceni kamieniami, kostką brukową wyrwaną z chodników, szklanymi butelkami czy też jajkami. Zaatakowani funkcjonariusze w celu odparcia bezpośredniego zagrożenia zmuszeni byli użyć wobec napastników środków przymusu bezpośredniego. Jeszcze w trakcie zamieszek oraz w następnych dniach mundurowi zatrzymali prawie wszystkich sprawców czynnie biorących w nich udział. Jednak mężczyzna, który wiódł prym w tłumie oraz był najbardziej agresywny i aktywny podczas tego zdarzenia, nie został zatrzymany i zdołał ukryć się przed policjantami. Mieszkaniec jednej z okolicznych wiosek, który był dobrze już znany miejscowym policjantom w związku z wcześniejszymi interwencjami z jego udziałem, wyjechał za granicę, gdzie przez ponad 5 lat ukrywał się przed polskimi organami ścigania.

W czwartek, 21.04.2022 r., na lotnisku w Warszawie wylądował samolot z Londynu, którym w policyjnym konwoju został przetransportowany do Polski poszukiwany 34-latek. Zaraz po przylocie do kraju mężczyzna został osadzony w jednym z aresztów śledczych w Warszawie. W najbliższych dniach zostanie przekonwojowany do Aresztu Śledczego we Wrocławiu, a następnie doprowadzony do milickiej prokuratury w celu wykonania „zaległych” czynności procesowych z jego udziałem.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest wyrok dla Mirosława Ż. za zgwałcenie i zabójstwo 22-letniej studentki

Według sądu, 27 lat temu Mirosław Ż. zgwałcił i zabił 22-letnią studentkę w jednym z łódzkich akademików. Przez 25 lat ukrywał się poza granicami Polski. Mirosław Ż., nazywany Bestią z Lumumbowa, został w czwartek, 31 marca skazany przez Sąd Okręgowy w Łodzi na 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych.

ZBRODNIA SPRZED LAT

Proces Mirosława Ż. toczył się od listopada 2021, ale zbrodnię popełnił wiele lat wcześniej. W akcie oskarżenia prokuratura zarzuciła mężczyźnie, że 18 czerwca 1995 r. na łódzkim osiedlu studenckim im. Lumumby zgwałcił i udusił 22-letnią Hannę S. – studentkę III roku Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.

DOWODY ZBRODNI

W toku śledztwa przeprowadzono badania śladów DNA. Stwierdzono, że na spodniach mężczyzny, znalezionych w jego mieszkaniu są ślady, z których wyizolowano profil zgodny z profilem ofiary. Natomiast na bluzce piżamy 22–latki ujawniono DNA o profilu męskim zgodnym z wyizolowanym ze śladów pobranych z odzieży podejrzanego.

NIE PRZYZNAŁ SIĘ DO WINY

Mirosław Ż. nie przyznał się do winy. Twierdzi, że nie pamięta wydarzeń z 1995 roku, nie pamięta też czy w dni zabójstwa był w pokoju studentki. Mężczyzna nigdy wcześniej nie był karany, według biegłych w momencie popełnienia zbrodni był w pełni poczytalny.

UKRYWAŁ SIĘ ZA GRANICĄ

Mężczyzna przez długi czas ukrywał się poza granicami kraju, między innymi w Rosji, w okolicach Iwanowa. W 2021 roku został zatrzymany i sprowadzony do Polski.
Źródło info i foto: lodz.tvp.pl

27-latek skazany za zgwałcenie 16-latki wpadł w Wielkiej Brytanii

Zatrzymano 27-latka poszukiwanego listem gończym za udział w zbiorowym zgwałceniu 16-latki. Za popełnione przestępstwo mężczyzna został skazany na 3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Skazany ukrywał się w Wielkiej Brytanii. Do gwałtu doszło w nocy z 20 na 21 grudnia 2013 roku w Pietrzykowicach koło Żywca w województwie śląskim. To właśnie wtedy znajomi bawili się w jednym z żywieckich lokali, a po jego zamknięciu razem z 16-letnią wówczas dziewczyną przenieśli się do willi w Pietrzykowicach.

Kiedy grupka znajomych i 16-latka znaleźli się już w willi, nastolatka została zmuszona do wypicia alkoholu. Po czym została wykorzystana seksualnie przez kilka osób, w tym zatrzymanego 27-latka. „Po całym zajściu sprawcy odwieźli pokrzywdzoną na przystanek autobusowy i tam ją zostawili. Po powrocie do domu 16-latka opowiedziała o wszystkim matce, która powiadomiła policję” – przypomnieli przebieg zdarzenia śląscy policjanci.

Wyrok w sprawie gwałtu zapadł w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej pod koniec stycznia 2020 roku. Wtedy mężczyzna został skazany na 3 lata i 6 miesięcy więzienia. 27-latek wówczas zaczął ukrywać się przed organami ścigania.

„Od 11 lutego 2021 roku był poszukiwany w celu doprowadzenia do zakładu karnego najpierw przez policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Żywcu, a następnie przez kryminalnych z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, którzy po wystawieniu listu gończego przejęli sprawę” – czytamy w komunikacie policji.

Od maja 2021 roku „łowcy głów” ze Śląska zaczęli sprawdzać wszystkie informacje oraz doniesienia dotyczące skazanego mężczyzny. Funkcjonariuszom udało się namierzyć go w Wielkiej Brytanii, po czym ustalono jego adres i poproszono brytyjskie służby o pomoc w schwytaniu 27-latka. Funkcjonariusze kontaktowali się z oficerem łącznikowym polskiej Policji w Londynie, który przekazał informacje w sprawie poszukiwanego 27-latka brytyjski mundurowym. „Wspólne działania stróżów prawa doprowadziły do zatrzymania ukrywającego się 27-latka” – wyjaśnili śląscy policjanci. W tej chwili mężczyzna przebywa w brytyjskim areszcie i czeka na ekstradycję do Polski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano poszukiwanego 45-latka

Po ulicach chodzi wiele osób, które poszukiwane są przez wymiar sprawiedliwości. Tak też było w Ujściu, gdzie ukrywał się 45-latek. Mężczyzna został w końcu zatrzymany. Wpadł, bo trafił na bardzo spostrzegawczego policjanta.

Do zatrzymania doszło kilka dni temu w Ujściu (pow. pilski). Jeden z policjantów po służbie udał się do pobliskiego sklepu na zakupy. Zauważył, że przed wejściem stoi mężczyzna podobny do osoby poszukiwanej. – Funkcjonariusz podszedł do niego i potwierdził swoje przypuszczenia. Mężczyzną okazał się 45-letni mieszkaniec gminy Ujście, który był poszukiwany – relacjonuje st. sierż. Wojciech Zeszot z pilskiej policji.

Policjant poinformował o fakcie obecnych w służbie funkcjonariuszy. – Mężczyzna, gdy zorientował się, że za chwilę zostanie zatrzymany zaczął zachowywać się bardzo nerwowo i chciał uciec z miejsca. Po chwili na miejscu pojawił się umundurowany patrol, który przewiózł mężczyznę policyjnego aresztu – dodaje st. sierż. Zeszot. 45-letni mieszkaniec gminy Ujście będzie teraz odbywać wcześniej zasądzoną karę pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Polak zatrzymany w Norwegii. Ukrywał się siedem lat

Dzięki policyjnej współpracy sieci ENFAST funkcjonariusze z Biura Kryminalnego KGP wspólnie z norweskimi policjantami zatrzymali w Norwegii ukrywającego się od siedmiu lat podwójnego zabójcę Pawła Z. – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Do zbrodni doszło w listopadzie 1999 roku w Warszawie przy ul. Okocimskiej. Paweł Z. zabił wtedy Jacka G. oraz jego konkubinę Katarzynę K. oddając kilka strzałów z broni palnej, po czym ukradł ich samochody i telefony, a następnie podpalił mieszkanie, żeby zatrzeć ślady. Z. został zatrzymany przez policję w maju 2000 roku i za popełnione czyny został skazany na karę dożywotniego więzienia, z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 30 latach.

Jednak po 14 latach w wakacje 2014 roku sąd udzielił mu przerwy w wykonaniu kary na trzy miesiące z uwagi na „ważne względy rodzinne”. Według nieoficjalnych informacji, do których dotarła Polska Agencja Prasowa, Z. miał zostać dawcą nerki dla swojej chorej matki. Jednak po opuszczeniu więzienia uciekł z kraju i od tego czasu się ukrywał, a jego matka w niedługim okresie zmarła.

Jak poinformował w rozmowie z PAP rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka, po siedmiu latach ukrywania pojawił się trop Pawła Z. prowadzący do Skandynawii.- Polscy policjanci z Biura Kryminalnego KGP oraz norwescy funkcjonariusze z Krajowego Urzędu Śledczego KRIPOS, należący do międzynarodowej sieci policyjnej ENFAST, połączyli siły i dokonując sprawdzeń, „krok po kroku” zbliżali się do poszukiwanego – powiedział. 

– ENFAST to sieć współpracy policyjnej, która zajmuje się szybką i bezpośrednią wymianą informacji na temat najbardziej niebezpiecznych, poszukiwanych międzynarodowo przestępców – tłumaczył dodając, że w sprawę włączono również polskie i norweskie biura SIRENE, pełniące funkcję punktów kontaktowych.

Rzecznik KGP podkreślił, że do zatrzymania doszło w połowie czerwca na jednej z ulic w Bergen w Norwegii. – Poszukiwany podczas zatrzymania nie przyznawał się do swojej tożsamości i podawał inne dane personalne. Jednak przeprowadzone czynności identyfikacyjne potwierdziły jego prawdziwą tożsamość […] Poszukiwany pozostanie w norweskim areszcie do czasu ekstradycji do Polski – dodał inspektor Ciarka. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pedofil z Polski zatrzymany na Filipinach

Dariusz Z. był od trzech lat poszukiwany za pedofilię. W końcu wpadł na Filipinach. Teraz czeka na ekstradycję. Dariusz Z. był poszukiwany od 2018. Według sądu, w latach 2004-2008 wykorzystywała dzieci, którymi miał się opiekować w domu dziecka, który prowadził. Jako, że poszukiwania w kraju nie dały rezultatów to, jak informuje RMF FM, rozpoczęto poszukiwania na świecie. Pedofil trafił na listę „Najbardziej poszukiwanych zbiegów w Europie”.

Policja dostała informacje, że Dariusz Z. może ukrywać się na Filipinach. Te plotki okazały się prawdziwe. W niedzielę zatrzymała go lokalna policja, a teraz ma zostać deportowany do Polski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

„Hoss”, szef „mafii wnuczkowej”, zostaje w areszcie

Arkadiusz Ł. ps. „Hoss” pozostanie w areszcie – poinformowała rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, sędzia Elżbieta Fijałkowska. We wtorek sąd rozpatrywał zażalenie obrońców Hossa na jego tymczasowe aresztowanie. Arkadiusz Ł. został nieprawomocnie skazany we wrześniu ub.r. przez SO w Poznaniu na 7 lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Jesienią ub.r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie go oskarżyła, w marcu natomiast poznański SO, do którego trafiła sprawa, umorzył to postępowanie. W związku z tym sąd podjął także decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu.

Dwa dni po umorzeniu postępowania przez SO w Poznaniu, Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu wniosek o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. tzw. aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec Hossa został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i wydał decyzję o aresztowaniu go na 6 miesięcy. 25 marca poznański Sąd Okręgowy wydał list gończy za Arkadiuszem Ł. po tym, jak policja poinformowała, iż nie zastała go pod wskazanym adresem, gdzie miał przebywać. Hoss został zatrzymany 10 kwietnia w Warszawie przez poznańskich policjantów z Zespołu Poszukiwań Celowych – to tzw. Łowcy Głów.

W maju z kolei poznański Sąd Apelacyjny podjął decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu. Po wpłaceniu poręczenia majątkowego w łącznej kwocie 500 tys. zł został on objęty m.in. dozorem policyjnym, nałożono na niego także zakaz opuszczania miasta i kraju.

„Dwie różne sprawy”

Kilka dni po wyjściu Hossa z aresztu Sąd Apelacyjny w Poznaniu rozpatrywał natomiast zażalenie prokuratury na umorzone w marcu postępowanie wobec Arkadiusza Ł. i na uchylenie tymczasowego aresztowania stosowanego w tej sprawie. – Sąd jednak to postanowienie zmienił i zastosował aresztowanie na 3 miesiące – tłumaczyła wówczas rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Poznaniu sędzia Elżbieta Fijałkowska.

Jak dodała, ta sprawa nie ma związku z postanowieniem sądu, w którym sąd uchylił areszt i zastosował dozór policyjny. – To są dwie różne sprawy – podkreśliła. Zaznaczyła także, że obrońcom Hossa przysługuje odwołanie od tego postanowienia.

Po tej decyzji Sądu Apelacyjnego Hoss sam zgłosił się do Aresztu Śledczego w Poznaniu. Jego obrońcy natomiast złożyli zażalenie na decyzję o tymczasowym aresztowaniu.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu rozpatrywał zażalenie obrońców i – jak poinformowała rzeczniczka poznańskiego SA, sędzia Elżbieta Fijałkowska – sąd utrzymał w mocy postanowienie, więc Hoss pozostanie w areszcie.

Proces trwał ponad dwa lata

Proces „króla wnuczkowej mafii”, w którym Arkadiusz Ł. został nieprawomocnie skazany na 7 lat przez poznański SO, trwał ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna wprowadzał seniorów w błąd, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem; Adam P. został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych. Żaden z mężczyzn nie był w tej sprawie pozbawiony wolności. Po zatrzymaniach w 2015 roku obaj poszli na współpracę z prokuraturą, przyznali się do przestępstw i zgodzili się dobrowolnie poddać karze, wpłacili także poręczenia majątkowe. Z ugody wycofali się dopiero na etapie postępowania sądowego.

W lutym 2017 roku Hoss został ponownie zatrzymany na warszawskiej Woli przez Centralne Biuro Śledcze Policji na podstawie materiałów zebranych przez prokuraturę w Warszawie. Nowe zarzuty dotyczyły wyłudzeń na blisko 1,6 mln złotych w latach 2012-2014.

Sprawa nabrała rozgłosu, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji połączony z poręczeniem majątkowym. Wkrótce po tej decyzji Hoss zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie Hossa.

Arkadiusz Ł. został zatrzymany po miesiącu poszukiwań. Ukrywał się na stołecznym Żoliborzu w wynajętym mieszkaniu. Złapali go funkcjonariusze z policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano oszusta, który skutecznie ukrywał się przez 7 lat

Policjanci z Częstochowy zatrzymali 61-letniego oszusta, który przez siedem lat ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – często zmieniał miejsce pobytu i posługiwał się fałszywymi danymi. Ściganego dwoma listami gończymi mężczyznę mundurowi wytropili w Krakowie.

„Policjanci z Wydziału Kryminalnego częstochowskiej policji poświęcili wiele czasu, by wytropić przestępcę. Dzięki zaangażowaniu i wnikliwej pracy operacyjnej udało się zatrzymać poszukiwanego na terenie województwa małopolskiego. Zatrzymany nie krył zdziwienia, gdy policjanci z Częstochowy zapukali do krakowskiego mieszkania, w którym się ukrywał” – podała w poniedziałek częstochowska komenda.

Jak opisują policjanci, 61-latek, wiedząc, że może trafić do więzienia, często zmieniał miejsce pobytu, korzystał z telefonów zarejestrowanych na inne osoby, trudnił się pracami dorywczymi i podawał fałszywe dane osobowe. Teraz, zgodnie z wyrokiem sądu, najbliższe 4 lata spędzi w zakładzie karnym.
Źródło info i foto: onet.pl