Niemcy: Strzelanina na uniwersytecie. Nie żyje jedna osoba

epa09706695 Police officers enter the building at the Heidelberg University in Heidelberg, Germany, 24 January 2022. A man with long-barrelled firearm had opened fire at students in an auditorium and injured four people before shooting himself dead, Mannheim police said. EPA/RONALD WITTEK
Dostawca: PAP/EPA.

Nie żyje kobieta, która została postrzelona przez napastnika na terenie uniwersytetu w niemieckim Heidelbergu. Trzy inne osoby zostały ranne. Sprawca tragedii zastrzelił się. Młoda kobieta, która odniosła poważne rany postrzałowe (została postrzelona w głowę), zmarła kilka godzin po ataku – potwierdziła policja. Sprawca zastrzelił się z broni palnej na terenie kampusu. Mężczyzna, prawdopodobnie student, miał broń w plecaku – dodaje dpa. Nie miał motywów religijnych ani politycznych, działał w pojedynkę.

Theresia Bauer, minister edukacji Badenii-Wirtembergii, odwiedziła po południu miejsce zbrodni. – Jestem przerażona. Brakuje słów, gdy młodzi ludzie muszą doświadczyć czegoś takiego w życiu uniwersyteckim. Moje myśli są przy osobach rannych i poszkodowanych – skomentowała.

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz złożył kondolencje ofiarom strzelaniny. – Słysząc takie informacje, pęka mi serce. Moje myśli są z ofiarami, ich bliskimi i oczywiście studentami uniwersytetu w Heidelbergu – mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Zatrzymano sprawcę strzelaniny na kampusie w Michigan

19-letni student, podejrzewany o zabicie w piątek rodziców w kampusie uniwersytetu w Mount Pleasant w stanie Michigan, został zatrzymany. Doszło do tego w sobotę we wczesnych godzinach rannych, po wielogodzinnych poszukiwaniach mężczyzny przez ponad 100 policjantów. James Eric Davis Jr został zatrzymany bez stawiania oporu, gdy przechodził przez północny kraniec kampusu.

Do zabójstwa doszło ok. godziny 8.30 (czasu miejscowego) w kampusie. Dwie śmiertelne ofiary to rodzice studenta – matka Diva Davis i ojciec James Davis senior, zatrudniony na niepełnym etacie w policji w Bellwood na przedmieściach Chicago. Przyjechali po syna, aby zabrać go do domu na tygodniowe wiosenne ferie.

Uzbrojony i niebezpieczny

Policja opublikowała zdjęcie Jamesa Erica Davisa juniora, apelując o informacje na alarmowy nr telefonu 911 i ostrzegając, że jest on uzbrojony i może być niebezpieczny. Według porucznika policji Larry’ego Klausa, z nagrania wideo wynika, że student uciekł na piechotę po zastrzeleniu rodziców. Miał na sobie bluzę z kapturem, ale w czasie ucieczki pozbył się części ubrania. Klaus dodał, że student został w czwartek wieczorem przewieziony do szpitala w kampusie z powodu kłopotów zdrowotnych, prawdopodobnie po przedawkowaniu narkotyku. Rodzina Davisów pochodzi z Plainfield w Stanie Illinois, ok. 60 km od Chicago. Na uniwersytecie w Mount Pleasant studiuje ok. 20 tys. osób. Uczelnia znajduje się ok. 2 godziny jazdy na północny zachód od Detroit. Na jej terenie obowiązuje zakaz posiadania broni. Prawo stanu Michigan pozwala mieć broń przy sobie, ale pod warunkiem, że nie jest ona widoczna.

Strzelaniny w szkołach

Do tragedii na uczelni doszło zaledwie dwa tygodnie po strzelaninie w liceum Marjory Stoneman Douglas w Parkland na Florydzie, w wyniku której zginęło 17 osób. Sprawcą masakry był 19-letni były uczeń szkoły Nicolas Cruz. Wydarzenie sprowokowało ponowną dyskusję w USA na temat zacieśnienia kontroli dostępu do broni palnej. W szkołach amerykańskich doszło już w tym roku do 12 strzelanin.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sprawca masakry na uniwersytecie w Kalifornii skazany na siedmiokrotne dożywocie

Mężczyzna, który pięć lat temu zastrzelił siedem osób na uniwersytecie Oikos w Kalifornii, został w piątek skazany przez sąd w Oakland na siedmiokrotne dożywocie, bez prawa do wcześniejszego zwolnienia – poinformował dziennik „San Francisco Chronicle”. W kwietniu 2012 roku były student pielęgniarstwa One Goh wszedł do budynku prywatnego uniwersytetu Oikos w Oakland na przedmieściach San Francisco i zaczął strzelać do studentów i pracowników uczelni.

Napastnik zabił siedem osób – sześć kobiet i mężczyznę – w wieku od 21 do 53 lat. Po masakrze zdołał uciec do pobliskiego sklepu, ale niedługo potem sam oddał się w ręce ochroniarzy, którzy następnie przekazali go policji. Po aresztowaniu powiedział, że chciał się zemścić za złe traktowanie przez administrację uczelni i szykany ze strony innych studentów.

Skrucha uratowała go przed karą śmierci

Cierpiący na schizofrenię paranoidalną mężczyzna trafił na leczenie do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego. W maju tego roku stanął przed sądem. Przyznał się do winy i w liście, który odczytał jego obrońca, wyraził skruchę. Dzięki temu, jak podkreśla dziennik „San Francisco Chronicle”, uniknął kary śmierci.
Źródło info i foto: TVP.info

Seul: Wybuch na uniwersytecie. Policja ujawniła zdjęcia

Na południowokoreańskim Uniwersytecie Yonsei w Seulu doszło w czwartek do eksplozji – poinformowała policja. Pracownik uczelni, który otworzył przesyłkę, został ranny. Pracownik uniwersytetu, którego personaliów nie podano, na korytarzu zobaczył pudełko w torbie na zakupy. Zabrał przesyłkę do biura i ją otworzył. Wtedy ładunek umieszczony był w termosie próżniowym eksplodował. Pudełko wypełnione było gwoździami, które siła eksplozji rozrzuciła po pokoju – poinformowała policja.

Pracownik nie został poważnie ranny, ale trafił do szpitala z poparzeniami nadgarstka i szyi. Policja w oświadczeniu poinformowała, że zawartość pakunku jest badana. Poinformowano jedynie, że był to ładunek wybuchowy domowej roboty. Policja sprawdza monitoring, żeby ustalić, kto pozostawił pudełko na korytarzu. Straż pożarna podała, że ranny pracownik uniwersytetu był jedyną osobą w biurze, dlatego nikt – oprócz niego – nie został ranny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kabul: Eksplozja i strzelanina na amerykańskim uniwersytecie

Głośna eksplozja i strzelanina w Kabulu, stolicy Afganistanu. Rząd potwierdził, że atak jest skierowany na budynek Amerykańskiego Uniwersytetu w Afganistanie. Co najmniej siedem osób zginęło, a 20 zostało rannych – donosi amerykański portal „zerohedge.com”, powołując się na afgańskiego dziennikarza Bilala Sarwary’ego.

Nie wiadomo ilu napastników wdarło się do Amerykańskiego Uniwersytetu w Kabulu. Policja przekonuje, że atak to dzieło jednego napastnika. Zdaniem Sarwary’ego napastników było jednak co najmniej pięciu. Mieli na sobie pasy szahida.
W budynku znajdują się zagraniczni wykładowcy i kilkuset studentów. Utknęli tam —powiedział rzecznik policji w Kabulu Sediq Sediqqi.

Według świadków najpierw słychać było strzały, a potem eksplozje. Nieoficjalnie mówi się, że napastnicy wysadzili bramę przed uniwersytetem. Fotoreporter agencji AP Massoud Hossaini, który znajduje się w budynku uniwersytetu, relacjonował na Twitterze to co się dzieje. To mogą być moje ostatnie twitty, pomóżcie nam —pisał.

Nieznane są dalsze losy dziennikarza. Chwilę później wykasował część ze swoich wiadomości, a następnie przestał pisać. Nie wiadomo też, co się dzieje z innymi osobami, które znajdują się w budynku. Według agencji Reuters specjalne oddziały policji otoczyły uniwersytet. Trwa wymiana ognia.

Afgańska telewizja 1TV donosi, że wiele osób zginęło w ataku. Według jej informacji napastnicy wkroczyli także do pobliskiego szpitala.

To nie pierwszy atak na Amerykański Uniwersytet w Afganistanie. 8 sierpnia pięciu mężczyzn w strojach afgańskiej armii wdarło się do budynku i porwało dwóch profesorów – Amerykanina i Australijczyka. Uważa się, że porywań dokonują gangi. Bardzo możliwe, że zakładników potem sprzedają terrorystom, np. talibom lub Państwu Islamskiemu.
Żródło info i foto: wPolityce.pl

Kolejne brutalne zabójstwo w Bangladeszu. Profesor ścięty maczetą

Kolejne brutalne zabójstwo w Bangladeszu. 58-letni profesor Uniwersytetu w Radźszahi położonym przy granicy z Indiami został zaatakowany maczetą. Zginął na miejscu. Na początku kwietnia w podobnym ataku w stolicy kraju – Dhace zginął 28-letni student.

Dwa nieznani sprawcy zaatakowali 58-letniego Rezaula Karima Siddiqueę, gdy mężczyzna zmierzał na uniwersytet. Dostał kilka ciosów maczetą, zmarł na miejscu. Policja zabezpiecza teren zbrodni. Przedstawiciel lokalnej policji Nahidul Islam przekazał, że Siddiquee był zaangażowany w programy kulturalne. M.in. utworzył szkołę w mieście Bagmara, dawnym bastionie islamistycznego ugrupowania Jamayetul Mujahideen Bangladesh (JMB).

Niepokoje w Bangladeszu

To kolejne morderstwo tego typu, jakie miało miejsce w ostatnim czasie w Bangladeszu. Na początku kwietnia w stolicy kraju – Dhace nieznani napastnicy zamordowali, używając maczet i broni palnej 28-letniego studenta prawa Nazimuddina Samada. Wykrzykiwali „Allah jest wielki”. Policja podejrzewa, że powodem ataku były wypowiedzi, w których 28-latek popierał ateizm. Doprowadziło to do ulicznych demonstracji studentów. W podobnych atakach w 2015 roku zabitych zostało co najmniej pięciu blogerów, którzy byli zwolennikami świeckiego państwa. Doszło także do ataków na inne mniejszości religijne – szyickich muzułmanów, chrześcijan i Hindusów. Pod koniec roku w Bangladeszu miało dojść do zabójstwa dwóch obcokrajowców. Wywołało to obawy o rosnące wpływy religijnych ekstremistów w tym muzułmańskim kraju znanym raczej z tolerancji, oraz o to, że władze nie są w stanie zapewnić ochrony przeciwnikom islamistów.

USA po ostatnim zabójstwie studenta wyraziły gotowość udzielenia schronienia tym, którzy są „bezpośrednio zagrożeni” atakami.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Poznań: Zaatakowany tasakiem profesor opowiada o zdarzeniu

Uderzył wykładowcę „tasakiem wielkości męskiej dłoni”, został zatrzymany przez pracowników poznańskiego uniwersytetu. Student III czeka na przesłuchanie. Profesor czuje się już dobrze, ale wciąż nie może zrozumieć motywu napastnika.
– Ja mu nie dałem żadnych powodów – mówi.

Według policji mężczyzna zaatakował profesora Wydziału Chemii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu około godziny 13:30 w sali w budynku uczelni przy ulicy Umultowskiej. Jak mówi prof. Lech Celewicz, student przyszedł do niego, by pobrać materiały do pracy licencjackiej. Kazał mu wrócić za pół godziny, ponieważ była u niego w tym czasie magistrantka. Student wrócił po 5 minutach, z „tasakiem wielkości męskiej dłoni”. Studentka obecna w gabinecie próbowała odciągnąć napastnika, nie miała siły, więc wybiegła wzywać pomoc, opowiada profesor. Zasłaniał głowę rękoma.

Zatrzymali go pracownicy wydziału Napastnikiem okazał się jeden ze studentów III roku chemii. – Dwójka pracowników wydziału podążała krokiem osoby, która dokonała tego czynu. Przytrzymała go i wezwała policję – mówi Dominika Narożna, rzecznik prasowy UAM. Policjanci zatrzymali 30-letniego napastnika. – Prowadzone są z nim czynności – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

„Dociera do mnie, że bez powodu mogłem stracić życie”

Poszkodowany profesor trafił do Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Lutyckiej w Poznaniu. Jak informują lekarze, wykładowca opuścił już placówkę. Ma dwie rany na głowie i poranione dłonie. Na głowie ma założone szwy i opatrunek. – Najbardziej mnie zdumiewa mnie fakt, że ja mu nie dałem żadnych powodów, nie sprowokowałem niczym – mówi prof. Celewicz. Jego stan nie jest poważny, nie było też zagrożenia życia. – Czuje się dobrze, ale dociera do mnie fakt, że mogłem bez powodu stracić życie – kończy.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Pakistan: eksplozje i strzały na uniwersytecie

Co najmniej 21 osób zginęło w ataku grupy uzbrojonych napastników przeprowadzonym w środę na kampus uniwersytecki w mieście Charsadda w północno-zachodnim Pakistanie. Siły bezpieczeństwa zakończyły operację unieszkodliwienia napastników. Do ataku przyznali się pakistańscy talibowie. Z kampusu dochodziły odgłosy eksplozji i strzelaniny. Przedstawiciel lokalnych sił bezpieczeństwa przekazał wcześniej, że w ataku zabitych zostało co najmniej trzech studentów; media informowały także o zabitym profesorze chemii.

Nie sprecyzowano, czy czterech napastników, którzy mieli ponieść śmierć w operacji pakistańskich służb, uwzględniono w bilansie ofiar. Wcześniej podawano, że 70 proc. studentów zostało uratowanych po ataku na uczelnię.

Około 50 rannych

Pakistańskie stacje telewizyjne relacjonowały na żywo wydarzenia z uniwersytetu Bacza Chan, w mieście Czarsadda, oddalonym ok. 50 km od Peszawaru. Na miejsce skierowano znaczne siły policyjne i wojskowe. Są także karetki pogotowia, rannych do szpitali transportowały śmigłowce. Według telewizji obrażeń w ataku mogło doznać ok. 50 osób.

Bojownicy sforsowali ogrodzenie uniwersytetu, po czym wkroczyli do budynków i otworzyli ogień do studentów i wykładowców w salach wykładowych i akademikach. Środowy zamach przypomina zdarzenie z grudnia 2014 roku, kiedy bojownicy należący do ugrupowania powiązanego z pakistańskimi talibami zaatakowali szkołę prowadzoną przez armię w Peszawarze. Zginęło wówczas ok. 150 osób, głównie uczniów.
Żródło info i foto: TVP.info

Anders Breivik idzie na studia

Anders Breivik, sprawca masakry sprzed 4 lat, zostanie studentem uniwersytetu w Oslo. Będzie studiował korespondencyjnie, nie opuszczając swojej celi. „Spełnia wszystkie wymogi. Trzymamy się naszych zasad, Breivik zostanie przyjęty” – powiedział agencji Reutera rektor uniwersytetu Ole Petter Ottersen. Jak wyjaśnił, więźniowie mogą studiować, jeśli tylko pozwala im na to ich dotychczasowe wykształcenie. Wiadomość, że Anders Breivik stara się o przyjęcie na uniwersytet, była dla wielu trudna do zaakceptowania. Niektórzy z obecnych studentów uniwersytetu w Oslo byli wśród uczestników obozu młodzieżowego na wysepce Utoya, zaatakowanych w lipcu 2011 roku przez Breivika, inni mieli znajomych wśród jego ofiar.

Rozumiem, że nasza decyzja wywołuje wiele emocji. On próbował zniszczyć system. My musimy pozostać mu wierni – tłumaczy rektor Ottersen.

Studia, na które zapisał się Breivik, obejmują zagadnienia związane z demokracją, prawami człowieka, a także respektowaniem praw mniejszości. Na mocy nałożonego na niego wyroku, który nakazuje mu pozostanie w odosobnieniu, nie będzie mógł on uczęszczać na wykłady czy seminaria, a cała jego nauka będzie się odbywała poprzez personel więzienny. Breivik ma dostęp do książek, lecz nie do internetu. W przyszłym tygodniu w Oslo zostanie otwarte „Centrum 22 Lipca”. Będzie tam można znaleźć informacje na temat zamachu przeprowadzonego przez Breivika. Niektórzy krewni ofiar i osoby, które przeżyły atak, obawiają się jednak, że centrum może zamienić się w swoistą „galerię sławy” masowego mordercy.

36-letni Anders Breivik odsiaduje wyrok 21 lat więzienia za zamordowanie 77 osób w Oslo i na wysepce Utoya. To najwyższy możliwy wymiar kary w Norwegii. Kara może być wielokrotnie przedłużana. Zamachowiec, utożsamiający się z polityczną skrajną prawicą, przyznał się do zarzucanych czynów, ale twierdził, że nie popełnił przestępstwa. Tłumaczył, że chciał jedynie zapobiec wielokulturowości i „muzułmańskiej inwazji” w Europie.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

23-latek strzelał do turystów w Tunezji

Piątkowy zamach na plażowiczów wypoczywających w Tunezji wstrząsnął całym światem. Zginęło 38 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Napastnikiem działającym najpewniej w imieniu Państwa Islamskiego, uzbrojonym w karabin maszynowy, okazał się 23-letni student wydziału inżynierii na uniwersytecie w Tunezji, kibic Realu Madryt.

Jeszcze rok temu nikt by nie pomyślał, że ten młody, przystojny mężczyzna zastrzeli 38 niewinnych osób, a drugie tyle poważne rani. Rodzina napastnika nie może uwierzyć w to, że Saifedin Rezgui, ich krewny, z zimną krwią zamordował tylu ludzi. Ten chłopak był przecież przykładnym studentem, który chętnie uczęszczał na lekcje tańca, a w wolnym czasie spotykał się ze znajomymi. Co się stało, że bez zastanowienia strzelał do niewinnych ludzi? Czy to islamscy fanatycy tak go zmienili? – Musieli skraść mu mózg – mówił w telewizji CNN sąsiad rodziców 23-latka.

– Napastnik wszedł na plażę, ubrany jak ktoś, kto idzie się kąpać. Miał ze sobą parasol plażowy, w którym ukrył karabin. W pewnej chwili zaczął strzelać – opisują piątkowy horror świadkowie, którzy cudem uszli z życiem. W trakcie strzelaniny wczasowicze w popłochu uciekali do hoteli i barykadowali się w pokojach. Sam zamachowiec po tym, jak skończyły mu się naboje, rzucił się do ucieczki. Zginął od kul tunezyjskiego policjanta.

Teraz tysiące turystów masowo opuszczają Tunezję. Nikt nie wyklucza ponownych ataków. Wśród ofiar na szczęście nie ma Polaków, ale nasi rodacy też wracają do kraju. W niedzielę wylądował pierwszy samolot z wczasowiczami z Polski. Światowe media informują, że zabici pochodzili głównie z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii, Norwegii i Irlandii.
Żródło info i foto: se.pl