Sąd Najwyższy: Zakaz zgromadzeń z 2020 roku nie miał podstawy prawnej

Zakaz zgromadzeń w pandemii z 2020 r. wprowadzony został bez należytej podstawy prawnej, w drodze rozporządzenia, zamiast ustawy – ocenił Sąd Najwyższy. Tym samym Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił dwóch mężczyzn ukaranych grzywną za udział w zgromadzeniu.

Przepis zakazujący organizowania zgromadzeń, wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 9 października ub.r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w ocenie SN „został wydany z przekroczeniem delegacji ustawowej”. „To pierwsze takie orzeczenie Sądu Najwyższego co do zakazu zgromadzeń” – podkreśliło w poniedziałek Biuro RPO, informując o tym zapadłym na początku lipca orzeczeniu.

Już wcześniej SN wielokrotnie uchylał po kasacjach Rzecznika wyroki sądów wymierzające kary za złamanie zakazu przemieszczania się w pandemii. Niektóre z rozstrzygnięć dotyczyły także łamania nakazu zasłaniania nosa i ust. Natomiast w kasacji uwzględnionej ostatnio SN odniósł się do zakazu zgromadzeń.

„Podstawą zakazu zgromadzeń publicznych nie mogła być ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, do której rząd odwoływał się w kolejnych rozporządzeniach. Problem w tym, że ta ustawa nie daje podstaw do takich ograniczeń wolności” – argumentował w swojej kasacji RPO. Jak dodał, ustawa ta „w przypadku zgromadzeń pozwala wyłącznie na zakazanie +widowisk i innych zgromadzeń ludności+, nie dotyczy więc chronionych konstytucyjnie m.in. zgromadzeń spontanicznych”.

Sąd Najwyższy rozpatrujący sprawę w Izbie Karnej przez trzech sędziów z przewodniczącym składu sędzią Zbigniewem Puszkarskim podzielił generalnie argumentację Rzecznika w odniesieniu do zakazu zgromadzeń. „Zakaz ten został wprowadzony bez należytej podstawy prawnej – w drodze rozporządzenia – zamiast ustawy oraz wbrew regulacjom zawartym w art. 57 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP” – wskazał SN w uzasadnieniu wyroku. Przywołane przepisy konstytucji zapewniają wolność zgromadzeń, która może być ograniczona tylko ustawą.

W związku z tym według SN nie było możliwe przypisanie obu mężczyznom biorącym udział w październiku ub.r. w zgromadzeniu w Tarnowskich Górach pod jednym z biur poselskich wykroczenia „przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych”. Jednocześnie SN uchylił orzeczenie skazujące i uniewinnił obu mężczyzn także w zakresie obwinienia o złamanie obowiązku zakrywania nosa i ust, który to nakaz – jak uznał SN, powołując się na swe wcześniejsze orzecznictwo, także wydany został z przekroczeniem delegacji ustawowej.

O tym, że podstawą zakazu zgromadzeń nie może być ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i dlatego przepis tej ustawy rozumiany jako podstawa do ich całkowitego zakazu jest niekonstytucyjny, przed miesiącem RPO pisał w swoim stanowisku do Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik przyłączył się bowiem do skargi konstytucyjnej obywatela, któremu uniemożliwiono organizacji zgromadzenia publicznego 10 maja zeszłego roku. „W okresie trwania stanu epidemii mieliśmy do czynienia z okresami całkowitego zakazu organizowania zgromadzeń publicznych, okresami znaczącego ograniczenia liczebności tych zgromadzeń, wyłączeniem możliwości organizowania zgromadzeń spontanicznych i wreszcie doprecyzowaniem zakazu uczestnictwa w zgromadzeniach publicznych. Należy również zwrócić na utrzymujący się niemal przez cały czas trwania stanu epidemii zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych” – przypominał RPO.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowy Jork zalegalizował marihuanę

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo podpisał w środę ustawę legalizującą użycie w Nowym Jorku marihuany w celach rekreacyjnych. Wcześniej opowiedzieli się za tym ustawodawcy z obu izb stanowego parlamentu.

Senat głosował za ustawą w stosunku 40:23. Zgromadzenie Stanowe przeforsowało akt prawny większością 100:49 głosów. Nowy Jork stał się 16. stanem w Ameryce, który zalegalizował sprzedaż marihuany osobom dorosłym. Jest trzecim, w którym zaaprobowali to prawodawcy, a nie elektorat.

„To historyczny dzień w Nowym Jorku, naprawiający krzywdy przeszłości i kładący kres surowym wyrokom więzienia. Stwarza branżę, która rozwinie gospodarkę Imperialnego Stanu (Nowego Jorku) i nada priorytet społecznościom zmarginalizowanym, tak aby te, które ucierpiały najbardziej, były pierwszymi, które zaczerpną z tego korzyści” – zapowiedział Cuomo.

Za przestępstwa narkotykowe mocno karani byli zwłaszcza przedstawiciele mniejszości rasowych. Przede wszystkim Afroamerykanie.

Ustawa legalizuje sprzedaż rekreacyjnej marihuany dorosłym w wieku powyżej 21 lat. Rozszerza program używania marihuany w celach medycznych. Usuwa z rejestrów karnych osoby wcześniej skazane za przestępstwa wiążące się z marihuaną. Zezwala na uprawę roślin w domach i posiadanie ludziom przy sobie do trzech uncji konopi indyjskich i 24 uncji koncentratu konopi. Ustanawia też system licencjonowania i opodatkowania sprzedaży rekreacyjnej.

Nowojorczycy nie będą mogli palić ani waporyzować marihuany w miejscach zabronionych przez prawo stanowe, w tym w pracy, na uczelniach, w szpitalach oraz w promieniu ok. 30,5 m od szkół.

Ustawa wchodzi w życie natychmiast po sygnowaniu przez gubernatora. Sprzedaż nie rozpocznie się jednak, dopóki Nowy Jork nie ustanowi stosownych przepisów i nie utworzy zarządu ds. konopi indyjskich. Może to zająć, według przewidywań, od 18 miesięcy do dwóch lat. Stan ma też zatwierdzić podatki od marihuany.

Perspektywie zalegalizowania marihuany sprzeciwiało się m.in. stowarzyszenia skupiające rodziców i nauczycieli (PTA). Podobne stanowisko zajęło Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy (AMA) oraz niektóre środowiska policyjne.
Źródło info i foto: wirtualnemedia.pl

Pełna nietykalność dla byłych prezydentów w Rosji. Dotyczy również „przyszłych przestępstw”

Duma Państwowa Rosji zaakceptowała poprawki do ustawy o gwarancjach nietykalności byłych prezydentów. Nowelizacja przewiduje, że politycy ci mają pełny immunitet nie tylko w czasie kadencji, ale też po odejściu z urzędu. Oznacza to, że mają być chronieni także w sprawie ewentualnych przestępstw popełnionych w przyszłości.

Jak podaje portal meduza.io,poprawki do ustawy złożyli senator Andei Klishas i deputowany Dumy Państwowej Pawel Krasheninnikov. Parlamentarzyści zaproponowali nową formułę dotyczącą immunitetu dla byłych prezydentów Rosji. Zapis brzmi następująco: „Prezydentowi Federacji Rosyjskiej, który zakończył sprawowanie urzędu, przysługuje immunitet. Nie można go pociągnąć do odpowiedzialności karnej lub administracyjnej, zatrzymać, aresztować, poddać przeszukaniu, przesłuchaniu lub rewizji osobistej”.

„Innymi słowy, po zakończeniu kadencji były prezydent będzie mógł naruszać przepisy Kodeksu karnego i Kodeksu administracyjnego, bez narażania się na ściganie w przyszłości” – dodaje portal meduza.io. Dodatkowo immunitet obejmować będzie nie tylko byłych prezydentów, ale też ich rodziny. Do tej pory taki przywilej przysługiwał prezydentom jedynie w trakcie trwania kadencji.

Parlamentarzyści dodatkowo zaproponowali bardzo skomplikowane procedury pozbawienia immunitetu byłego prezydenta. Wcześniej przywilej mógł być zniesiony przez Dumę za zgodą Rady Federacji w sytuacji, kiedy dany polityk jest podejrzany o popełnienie „poważnego przestępstwa”. W nowej wersji może być odebrany tylko wtedy, gdy Duma Państwowa oskarży byłego prezydenta o zdradę stanu lub popełnienie innego przestępstwa i otrzyma zgodę Rady Federacji. Może to nastąpić jednak dopiero wtedy, gdy Sąd Najwyższy potwierdzi, że działania mają znamiona przestępstwa, a Sąd Konstytucyjny orzeknie, że zachowano wymagane procedury przy wysunięciu aktu oskarżenia.

Jak podaje Radio Wolna Europa, ustawa została przyjęta przez Dumę Państwową 9 grudnia z częścią poprawek, które „zerują” kadencję dotychczasowych prezydentów. Władimir Putin będzie mógł więc dzięki temu po raz piąty ubiegać się o prezydenturę. Ustawa musi teraz zostać zatwierdzona przez Radę Federacji. Później zostanie podpisana przez prezydenta. Nowe przepisy obejmą na razie tylko Dmitrija Miedwiediewa, który jest jedynym żyjącym byłym prezydentem Rosji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przełomowa ustawa. Eksmisja za przemoc domową

Od dziś obowiązują regulacje, które mają pomóc w skuteczniejszej walce ze sprawcami przemocy domowej i lepiej chronić jej ofiary. Chodzi o nowelizację kodeksu postępowania cywilnego i szeregu innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 956), która po sześciomiesięcznym vacatio legis wchodzi właśnie w życie.

Nakaz wyda policjant

Jedną z najważniejszych zmian tzw. ustawy antyprzemocowej jest przyznanie funkcjonariuszom policji i Żandarmerii Wojskowej uprawnienia do wydawania wobec sprawcy nakazu opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i zakazu zbliżania się do jego bezpośredniego otoczenia. Co najważniejsze, taki nakaz lub zakaz będzie miał natychmiastową skuteczność, a stosować można je również łącznie. Funkcjonariusz ma prawo je wykorzystać zarówno w przypadku skierowania go bezpośrednio na interwencję do osoby stosującej przemoc domową, jak i w sytuacji, gdy pozyska informacje o niepokojących zdarzeniach od jej ofiary. Dodany w kodeksie wykroczeń art. 66b stanowi, że za niezastosowanie się do wydanego zakazu lub nakazu grozi nałożeniem grzywny, karą aresztu lub ograniczeniem wolności.

Co istotne, nałożony nakaz eksmisji lub zakaz zbliżania się obowiązuje przez 14 dni. Przedłużyć go może jednak sąd, do którego z wnioskiem powinien się zwrócić pokrzywdzony. Postępowanie w tej sprawie będzie przeprowadzane w trybie przyspieszonym. Orzeczenie zostanie wydane w ciągu miesiąca od złożenia wniosku.

‒ Wprowadzenie nowych rozwiązań jest bardzo jasnym i wyraźnym komunikatem: to nie ofiara przemocy ma martwić się o swoje bezpieczeństwo, uciekać z domu, poszukiwać spokoju. To sprawca ma ponosić wszelkie konsekwencje swoich czynów. To kolosalna zmiana myślenia o przemocy, o dotychczasowej pozycji pokrzywdzonych i ich sprawców ‒ komentuje Monika Horna-Cieślak, adwokat.

Lepsza ochrona dzieci

Pozytywnym aspektem nowych przepisów jest też to, że wprowadzono w nich rozwiązania dedykowane małoletnim doświadczającym przemocy domowej. Jak podkreśla mec. Horna-Cieślak, to ważne zwłaszcza w czasie pandemii koronawirusa.

‒ Wiemy, że izolacja sprzyja przemocy. Celem nowych rozwiązań prawnych jest zagwarantowanie najmłodszym bezpieczeństwa w domu, w którym obecnie praktycznie cały czas funkcjonują, bo nie chodzą do szkoły, nie spotykają się z rówieśnikami ‒ mówi prawniczka.

Według niej dla małoletnich szczególnie istotne znaczenie mają trzy zapisy ustawy. Po pierwsze, funkcjonariusz nakładający nakaz eksmisji lub zakaz zbliżania się ma ocenić ryzyko zagrożenia życia lub zdrowia odrębnie wobec dziecka i wobec osoby dorosłej. Po drugie, w sytuacji, gdy dom zamieszkuje osoba małoletnia, o zgłoszeniu przemocy powiadomiony zostanie ‒ oprócz zespołu interdyscyplinarnego ‒ właściwy miejscowo sąd opiekuńczy. Po trzecie, przesłuchanie dziecka odbywać się będzie na specjalnych zasadach i tylko w sytuacjach, gdy jest absolutnie niezbędne. Prawniczka zwraca również uwagę na duże znaczenie tego, że to sprawca przemocy będzie musiał natychmiast opuścić mieszkanie.

‒ Dziecko nie musi się pakować, nie musi zmieniać otoczenia. W ten sposób minimalizujemy traumatyczne doświadczenia napięcie, lęk, zagrożenie i niepewność. Dlatego ta ustawa ma kolosalne znaczenie także dla ochrony najmłodszych – podkreśla Monika Horna-Cieślak.

Ryzyko nadużyć

Prawnicy generalnie dobrze oceniają zmiany, choć jest kilka kwestii, które budzą ich niepokój. Mowa zwłaszcza o potencjalnym nadużywaniu nowych regulacji np. w sytuacjach, gdy rodzice walczą o prawo do opieki nad dzieckiem.

‒ Idea ustawy jest generalnie bardzo słuszna. Rozwiązania, które zostały wprowadzone, mają chronić osoby najsłabsze, w tym również dzieci. Jednak w swojej praktyce zawodowej miałam okazję zaobserwować, że w wielu sprawach rozwodowych lub o opiekę nad dziećmi bardzo często zdarzają się fałszywe zawiadomienia o znęcaniu się. Są one składane tylko po to, by mieć większą szansę na wygraną w sądzie. Istnieje więc ryzyko, że eksmitowane będą w takich sytuacjach, na podstawie policyjnego nakazu, osoby niewinne ‒ przyznaje Katarzyna Stankiewicz, adwokat. Jak jednak dodaje, to właśnie te natychmiastowo skuteczne narzędzia, które daje ustawa, pozwolą realnie pomóc prawdziwym ofiarom przemocy domowej.

‒ Dostrzegam ryzyko, że rodzice walczący o prawo do opieki nad dzieckiem mogą chcieć posłużyć się narzędziami ustawowymi w złej intencji, np. po to, by uniemożliwiać kontakt z drugim rodzicem. Dlatego kluczową rolę będą pełnić funkcjonariusze policji oraz żandarmerii i rzetelne realizowanie przez nich obowiązków. Do nich będzie należeć ocena wiarygodności zeznań i sytuacji zastanej podczas interwencji ‒ zauważa Karolina Karlińska-Markiewicz, adwokat. Zwraca również uwagę na to, że potencjalnie problemem może być przestój w sądach związany z pandemią koronawirusa.

‒ Wydłuży to niewątpliwie nawet postępowania teoretycznie rozpatrywane w trybie przyspieszonym ‒ ocenia prawniczka.

To dopiero pierwszy krok

Prawnicy są zgodni co do tego, że ustawa jest dobrym początkiem, zapewniającym lepszą ochronę ofiar przemocy domowej. Nie można jednak na nim poprzestać.

‒ W mojej ocenie rozważenia wymaga rozszerzenie zapisów ustawy także o wprowadzenie zakazu kontaktowania się osoby stosującej przemoc z jej ofiarą. Na pewno zwiększyłoby to poczucie bezpieczeństwa, pomogło w odseparowaniu się od traumatycznych doświadczeń. Myślę też, że środki ochrony dotyczące przesłuchiwania najmłodszych powinny zostać rozszerzone wobec wszystkich dzieci, bez względu na ich wiek, czyli do uzyskania przez nie pełnoletności ‒ postuluje mec. Monika Horna-Cieślak.

Przemoc (nie do opisania) w liczbach

Policja zapewnia, że monitoruje skalę zjawiska przemocy w rodzinie. – Pandemia to czas trudny dla wszystkich. Wyjątkowo dla tych, co pozostają w domach, które powinny być oazą bezpieczeństwa, a nie są – przekonuje Wioletta Szubska z biura prasowego Komendanta Głównego Policji.

Z danych KGP wynika, że formularzy Niebieska Karta (rozpoczynających procedurę mającą zapewnić bezpieczeństwo osobie, wobec której stosowana jest przemoc w rodzinie) w czasie pandemii, czyli od marca do października, wypełniono mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. czy 2018 r. Odpowiednio: 48 166, 49 451 i 49 295. Najwięcej wypełniono ich w czerwcu – 6699, najmniej w październiku – 5382. Dla porównania w ubiegłym roku najwięcej było również w czerwcu – 6481, a najmniej we wrześniu – 5483.

– Musimy jednak pamiętać, że nie zawsze osoby, wobec których istnieje podejrzenie, że są dotknięte przemocą, szukają od razu pomocy policji. Czasem chcą tylko z kimś porozmawiać, upewnić się – dodaje Wioletta Szubska. Przypomina, że działa Policyjny Telefon Zaufania dedykowany takim sytuacjom. I tu od marca do sierpnia 2020 r. odnotowano wzrost liczby odebranych połączeń – 251 rozmów. Rok wcześniej było ich 186.

Jednak na dane policji trzeba nałożyć kilka filtrów. Po pierwsze, funkcjonariusze w dobie pandemii dostali dużo więcej zadań, jak choćby kontrolę osób na kwarantannie. Po drugie, tysiące samych policjantów są na kwarantannie lub zakażonych. Do tego dochodzą puste etaty mundurowe (według ostrożnych danych może być ich ok. 10 tys.).

W efekcie, jak słyszymy nieoficjalnie, brakuje rąk do pracy, by przyjąć zgłoszenie, pojechać do domu na interwencję. – System pomocy jest na skraju wydolności – dodaje Renata Durda, kierowniczka Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” przy Instytucie Psychologii Zdrowia PTP. Przekonuje, że osoby dyżurujące tu przy telefonach praktycznie nie odkładają słuchawki. – Dzwoniący do nas opisują często, że wcześniej na próżno szukali pomocy na policji. Tymczasem w rodzinach nasilają się problemy finansowe, szkolne kłopoty dzieci, rośnie też lęk o zdrowie. Ludzie są jak na beczce prochu, czasem wystarczy iskra.

Zdaniem Durdy wchodząca w życie ustawa antyprzemocowa jest korzystna również z perspektywy kłopotów kadrowych służb. Nadanie policji możliwości natychmiastowej izolacji sprawcy zdejmuje z funkcjonariuszy konieczność częstych odwiedzin w domu zagrożonym przemocą. – To teoretycznie najlepsze rozwiązanie, pod warunkiem że będzie stosowane – słyszymy w „Niebieskiej Linii”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Urząd komisji ds. pedofilii wciąż nie ruszył

Jeżeli uda się w ciągu półtora miesiąca zbudować Urząd komisji ds. pedofilii to będzie to duże osiągnięcie – ocenił Rzecznik Praw Dziecka, pytany w Senacie o stan prac komisji, która miała się zająć sprawami molestowania dzieci. Brzmiałoby to optymistycznie, gdyby nie fakt, że ustawę w tej sprawie uchwalono przed rokiem, a powołana dopiero w lipcu tego roku komisja do dziś nie ma ani siedziby, ani pracowników, ani pieniędzy z budżetu. I wciąż nie działa.

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak, który wskazał wybranego na przewodniczącego komisji Błażeja Kmieciaka, był pytany o stan prac komisji podczas senackiej debaty nad sprawozdaniem ze swojej rocznej działalności. Jego wyjaśnienia pogarszają i tak już fatalny obraz sytuacji, w jakiej znajduje się 7-osobowa komisja.

„Z tego co wiem, to jest tworzenie absolutnie nowego urzędu, wobec którego nawet nie było, poza rezerwą budżetową, wskazanego paragrafu” – wyjaśniał senatorom Mikołaj Pawlak.

Komisja istnieje od lipca, jak jednak ustaliliśmy, wciąż nie ma tak podstawowych narzędzi działania jak siedziba, zapewniający konieczną w sprawach pedofilii poufność system informatyczny i pracownicy.

Co więcej, źródła w komisji donoszą o obcięciu jej tegorocznego budżetu z 8 do 5 mln złotych, i ograniczeniu z 44 do 30 liczby etatów dla pracowników, których miałaby zatrudnić. To jednak nie ma większego znaczenia, ponieważ żadne środki jeszcze nie zostały do komisji przekazane.

Jest przygotowane, z tego co wiem, miejsce, które będzie biurem. Myślę, że to jest kwestia tygodnia-dwóch gdy te podstawowe rzeczy, bo trzeba było założyć NIP, REGON, nawet pieczęć sporządzić… w najbliższych dniach będą przekazane środki już z rezerwy budżetowej… – relacjonował stan działań wokół komisji Rzecznik Praw Dziecka.

Z jego opisu sytuacji wynika, że przy planowaniu wydatków nie wzięto w ogóle pod uwagę tego, że komisja ds. pedofilii może zacząć działać w tym roku. Potwierdza to jej finansowanie z rezerwy budżetowej. Z kolei obcięcie środków, przewidywanych wstępnie na jej utrzymanie może być efektem upływu czasu – do końca roku zostało tylko kilka miesięcy, zatem przewidywane finansowanie sumą 8 mln złotych rocznie nie jest w tym roku konieczne.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Areszt dla magnata medialnego, działacza ruchu prodemokratycznego w Hongkongu

Hongkoński magnat medialny i zarazem jeden z czołowych działaczy ruchu prodemokratycznego Jimmy Lai został aresztowany pod zarzutem spiskowania z „obcymi siłami” – poinformował w poniedziałek na Twitterze jeden z jego współpracowników Mark Simon. Wiadomość potwierdziło nieoficjalnie źródło policyjne, które sprecyzowało, że Lai został aresztowany na podstawie nowej ustawy o bezpieczeństwie narodowym, narzuconej w końcu czerwca Hongkongowi przez Pekin.

Lai był jednym z czołowych krytyków polityki Pekinu wobec tej byłej kolonii brytyjskiej. Założona przez niego grupa medialna Next Digital wydaje m. in. lokalny tabloid „Apple Daily”. Lai był już aresztowany, razem z kilkoma innymi działaczami prodemokratycznymi, pod zarzutem organizowania nielegalnych zgromadzeń. Aresztowania doprowadziły do wybuchu nowej fali protestów.

Uchwalona pod naciskiem Pekinu ustawa o bezpieczeństwie narodowym przewiduje kary więzienia, nawet dożywotniego, za wszystko, co Pekin uzna za „wrogą działalność”, m. in. spiskowanie z zagranicznymi podmiotami, próby secesji i terroryzm.
Źródło info i foto: TVP.info

Uwaga na oszustów, którzy działają metodą na „bon turystyczny”

Uwaga na oszustów, którzy chcą nas naciągnąć metodą na bon turystyczny! Dopiero wczoraj parlament ostatecznie uchwalił ustawę w tej sprawie, a naciągacze już dzwonią i próbują oszukać ludzi w całej Polsce. Sygnał w tej sprawie dostaliśmy od was na Gorącą Linię RMF FM, pod numer 600 700 800.

Na czym polega to oszustwo? Potencjalne ofiary naciągaczy dostają telefony z następującą ofertą: „Drogi panie, ponieważ rząd wprowadził bon turystyczny, to proponujemy panu 7 dni wypoczynku w luksusowym hotelu. Otrzymane od rządu 500 złotych pokryją panu 3 dni z tych siedmiu”.

Tylko że muszę od razu wpłacić na podany numer konta resztę kwoty za pozostałe 4 dni pobytu – informuje słuchacz. Problem w tym, że taki hotel może nie istnieć. O tym, że jest to oszustwo świadczy fakt, iż ta superoferta kierowana jest przez naciągaczy do osób dojrzałych. Osoba dzwoniąca powiedziała mi, że ta oferta skierowana jest do osób od 40. do 80. roku życia – ostrzega słuchacz.

To więc może być próba naciągnięcia najbardziej podatnych na to seniorów. Przypomnijmy, że wczoraj Sejm ostatecznie odrzucił poprawkę przyznającą bon turystyczny emerytom i rencistom. On ma obowiązywać tylko na dzieci. O tych sygnałach poinformowaliśmy Ministerstwo Rozwoju, koordynujące wprowadzanie bonu turystycznego. Szykowane jest ostrzeżenie.

Dla kogo bon turystyczny?

Bon turystyczny to jednorazowe świadczenie w wysokości 500 złotych na każde dziecko do wykorzystania na wakacje w kraju. Ma formę kodu. Żeby go dostać, rodzic będzie musiał wejść na stronę internetową Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i się zarejestrować. Po weryfikacji rodzic dostanie kod, który może wykorzystać w recepcji hotelowej albo w trakcie rezerwowania obozu, czy kolonii dla dziecka.

Faktycznie ten bon zacznie działać pod koniec lipca.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wielka Brytania zaostrza kary za terroryzm

Rząd brytyjski opracował ustawę zapobiegającą przedwczesnemu wypuszczeniu na wolność przestępców odbywających kary za terroryzm. Jest to spowodowane zamachami, do których doszło w Londynie w ostatnich miesiącach. Jeśli Izba Lordów pozytywnie zaopiniuje nowe przepisy, to wejdą one w życie 27 lutego – w przeddzień ewentualnego zwolnienia Mohammeda Zahira Khana, skazanego za podżeganie do terroryzmu i który może opuścić więzienie w połowie wyroku.

Procedowana obecnie ustawa ma powstrzymać przedwczesne zwolnienie około 50 dżihadystów, będących zagrożeniem dla społeczeństwa, którzy jednak nie zasłużyli na dożywotnie więzienie. Zgodnie z propozycją rządu, będą oni mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu co najmniej dwóch trzecich kary, a nie – jak było do tej pory – w połowie wyroku. Obowiązujące prawo, uchwalone w 2008 r. pod rządami Partii Pracy, dotyczy skazanych w wieku 18-21 lat.

Terroryści, którzy w ostatnich miesiącach dokonali zamachów w Londynie, to osoby, które skorzystały ze zwolnień warunkowych. Przekonali oni władze, że nie stanowią już zagrożenia dla społeczeństwa. Są to: Amman, który zabił na początku lutego dwie osoby po 10 dniach przebywania na wolności i Usman Khan, który w listopadzie 2019 r. zabił dwie osoby i trzy ranił podczas konferencji dotyczącej resocjalizacji więźniów.

Chodziło o program „Uczymy się razem”, który polega na tym, iż student i więzień uczą się wspólnie. Odsiadując wyrok, zamachowiec był jednym z uczestników tego programu – zabił koordynatora tego projektu i studentkę, która brała w nim udział.

Obaj przestępcy byli monitorowani przez policję, przy czym kontrwywiad ocenił 20-letniego Ammana, na pięć dni przed zamachem, jako jednego z pięciu najgroźniejszych terrorystów w Wielkiej Brytanii. Resort Sprawiedliwości podał, że na wolności przebywa obecnie ponad 70 dżihadystów, którzy wyszli z więzień w połowie wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Floryda: Nauczyciele z bronią mogą reagować w przypadku strzelaniny

W amerykańskim stanie Floryda weszła w życie ustawa dająca nauczycielom prawo noszenia broni w czasie lekcji. Ma to zapewnić bezpieczeństwo uczniom, gdyby w szkole doszło do strzelaniny. W maju br. parlament amerykańskiego stanu Floryda przyjął ustawę dopuszczająca noszenie przez nauczycieli broni na terenie szkoły. Nowe prawo jest efektem ubiegłorocznej strzelaniny w liceum w Parkland, w której zginęło siedemnaścioro osób.

Teraz ustawa weszła w życie. Inicjatorzy przepisu podkreślają, że ma to zwiększyć bezpieczeństwo uczniów.

Jak na razie nie wiadomo, ilu nauczycieli będzie chodziło na zajęcia z ukrytą bronią. Dla własnego bezpieczeństwa, a także dla bezpieczeństwa uczniów, mają utrzymywać to w tajemnicy. Zanim nauczyciel będzie mógł wnieść do klasy broń, musi przejść 140 godzinny kurs, a także poddać się badaniu psychologicznemu.

Z udziału w programie wypisało się kilka szkolnych dystryktów, m.in. dystrykt Miami i Orlando. Decyzję argumentują tym, że w szkołach i tak znajdują się uzbrojeni strażnicy. Floryda jest dziewiątym stanem, który zezwala nauczycielom i innym pracownikom oświatowym na posiadanie broni na terenie szkoły.
Źródło info i foto: TVP.info

Łapówka będzie traktowana jako zbrodnia. Zmiany w kodeksie karnym

Za przyjęcie korzyści majątkowej o wartości powyżej miliona złotych będzie groziło nawet 20 lat pozbawienia wolności – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Przygotowana przez resort sprawiedliwości nowelizacja kodeksu karnego zakłada, że nie będzie to już więc występek, lecz zbrodnia” – czytamy we wtorkowym wydaniu gazety.

„Łapownictwo wielkich rozmiarów jest karane zbyt pobłażliwie. Aferzyści muszą się bać” – tłumaczy w rozmowie z „DGP” minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Gazeta zaznacza, że „dziś za wzięcie łapówki o znacznej wartości (powyżej 200 tys. zł) grozi od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności”. „Dotychczas najczęściej kończyło się na »zawiasach«” – zaznacza.

„W 2016 r. spośród 338 skazanych za przyjmowanie korzyści majątkowych za kratki trafiło zaledwie 20, 290 usłyszało wyrok w zawieszeniu, zaś pozostali zostali ukarani łagodniej” – czytamy w artykule.

„Ministerstwo Sprawiedliwości uważa, że poczucie bezkarności rozzuchwala” –dodaje „DGP”.

„Dziś wielu aferzystów kalkuluje i ocenia, że opłaca się wziąć wielomilionową łapówkę, ukryć pieniądze, a następnie usłyszeć wyrok w zawieszeniu. Chcemy, by takie kalkulacje były nieopłacalne” – mówi w rozmowie z gazetą Zbigniew Ziobro.
Źródło info i foto: TVP.info