Ruszył proces ws. zabójstwa Piotra R.

21 września w Sądzie Okręgowym w Kaliszu (woj. wielkopolskie) rozpoczął się proces ws. zabójstwa 34-letniego Piotra R. Zmarły był właścicielem fermy drobiu w Zadowicach, na której zatrudnił swojego 54-letniego znajomego wraz z jego konkubiną. Pozwolił im także mieszkać w budynku na terenie gospodarstwa. To właśnie Krzysztof K. wpakował w kolegę cały magazynek od pistoletu. W sądzie tłumaczył się psychozą i prześladowaniami

Rozpoczął się proces w sprawie śmierci Piotra R. Właściciel fermy drobiu z Zadowic w woj. wielkopolskim zginął we wrześniu 2019 roku od siedmiu strzałów z nielegalnie posiadanej przez niego broni. Do zabójstwa przyznał się Krzysztof K., który pracował na fermie wraz ze swoją konkubiną. Rodzina R. pozwoliła im także mieszkać w jednym z budynków na terenie gospodarstwa.

Znali się z rodzinnej miejscowości

54-latek zeznał, że znał Piotra R. od siedmiu lat z rodzimego Wałcza w woj. zachodniopomorskim. Oboje mieli zatargi z prawem. Zmarły miał być notowany m.in. za przemoc, groźby i narkotyki. Krzysztofa K. karano za rozboje, włamania, kradzieże i uszkodzenia ciała.

Kilka miesięcy przed śmiercią Piotr R. kupił wspomnianą fermę i przeprowadził się na nią wraz z rodziną: żoną, córkami (obecnie w wieku 9 i 3 lat) i teściową.

– Znaliśmy się od 7 lat. Żyliśmy w zgodzie. Mieliśmy do siebie zaufanie. Wiedziałem, gdzie trzyma broń i pieniądze. Kiedy Piotrek kupił w Zadowicach fermę za 700 tys. zł, to mnie i konkubinę zatrudnił u siebie – mówił oskarżony Krzysztof K.

Właściciele mieli dokuczać ukochanej sprawcy

Nieporozumienia między zamordowanym a oskarżonym miały zacząć się wtedy, gdy jak twierdzi Krzysztof K., właściciele zaczęli dokuczać jego konkubinie, poniżać ją, a także grozić jej śmiercią. 54-latek przekonywał, że „do tragedii nie doszło z chęci zysku, kłótni ani porachunków”. – Przyczyny to psychoza i prześladowanie pracowników przez właścicieli firmy – mówił.

Podczas jednej z awantur oskarżony miał stracić panowanie nad sobą. – Poszedłem do garażu i wróciłem do kurnika. Kiedy Piotrek zobaczył, co trzymam w ręku, zaczął biec w moim kierunku. Wystraszyłem się go, bo to rosły i wysportowany mężczyzna; zacząłem strzelać – powiedział oskarżony.

Wystrzelił cały magazynek

Zeznał, że wystrzelił cały magazynek, oddał łącznie 7 strzałów. Kiedy poszkodowany upadł, zdjął mu z szyi łańcuch z krzyżem o wartości 15 tys. zł i uciekł z gospodarstwa. W lombardzie dostał za zrabowany przedmiot 600 zł; pieniądze te planował przeznaczyć na podróż do innego miasta. Został jednak zatrzymany niedługo potem na terenie pustostanu.

Mężczyzna nie przyznał się do usiłowania zabójstwa żony 34-latka i żądania 150 tys. zł. – Chciał strzelić do kobiety, ale broń się zacięła – informował po zatrzymaniu oskarżonego rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler. Krzysztofowi K. grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zarzuty za porwanie kobiety

Mieli uprowadzić młodą dziewczynę, przetrzymywać ją w jednym z wrocławskich mieszkań, „używać wobec niej przemocy”, a za uwolnienie żądać 20 tys. zł. Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn. Usłyszeli już zarzuty. – 25 lat pozbawienia wolności grozi dwóm mężczyznom zatrzymanym przez policjantów. Prokuratura postawiła im zarzuty dotyczące uprowadzenia kobiety, użycia wobec niej przemocy oraz uszkodzenia ciała – informuje st. asp. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji. 28-latek i jego 30-letni kolega znajdują się w tymczasowym areszcie.

Przetrzymywali i bili?

Według prokuratury, mężczyźni uprowadzili młodą kobietę z okolic Strzelina (woj. dolnośląskie). Po tym mieli ją przewieźć do mieszkania we Wrocławiu, a tam przetrzymywać ją oraz bić. – Sprawcy w zamian za jej uwolnienie żądali pieniędzy w kwocie 20 tys. zł – dodaje Petrykowski. Jak wyjaśnia, trudno określić, jakie motywy kierowały podejrzanymi. Nie wiadomo również, czy zatrzymani znali wcześniej pokrzywdzoną.

– Nadal wyjaśniamy wszystkie okoliczności tej sprawy. Badamy, jak doszło do uprowadzenia, co dokładnie stało się w mieszkaniu. Oraz czy ta dwójka to jedyni sprawcy – mówi.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Francuzi za konfiskatą aut w przypadku poważnych wykroczeń

Ponad połowa narodu francuskiego odpowiedziała twierdząco na pytanie, czy opowiadają się za proponowanym przez rząd projektem ustawy przewidującej konfiskatę samochodów w najpoważniejszych przypadkach naruszenia przepisów drogowych przez właściciela pojazdu – czytamy na RMF.fm Przestępstwa drogowe, które miałyby powodować „dodatkową obowiązkową karę” konfiskaty samochodu, to prowadzenie pojazdu bez prawa jazdy, prowadzenie pod wpływem alkoholu lub narkotyków – w przypadku recydywy i wysokie przekroczenie dozwolonej szybkości jazdy. Konfiskata pojazdu jako kara dodatkowa następowałaby także w przypadku niezamierzonego spowodowania uszkodzenia ciała lub śmierci człowieka.
Żródło info: RMF.fm