Pojechał po spadek do Grecji. Został skatowany

Przyjechał na grecką wyspę, by pozałatwiać sprawy spadkowe po śmierci ojca. W domu, który stał się jego dziedzictwem, został zaatakowany przez dwóch napastników. Przypuszczalnie byli to włamywacze, którzy liczyli na łupy ze splądrowania opuszczonej posiadłości. Charlie Kathopoulis leży dziś w szpitalu w śpiączce, a jego rodzina szuka pomocy. Siostry Michelle i Jacqui oraz Maria, mama rodzeństwa, mieszkanki australijskiego miasta Darwin, przeżyły szok, gdy dowiedziały się, co w maju spotkało ich bliskiego. Charlie pojechał do Grecji, skąd pochodzi rodzina, by uporządkować sprawy po śmierci ojca. Miał też przy okazji pozałatwiać sprawy dotyczące jego służby wojskowej.

W nocy 30 maja dwóch intruzów włamało się do domu, w którym przebywał. Zdaniem siostry Michelle, włamywacze byli pod wpływem narkotyków. Oglądała ona nagranie z domowej kamery. Widać na nim, że Charlie wyszedł do nich. Byli to desperaci, którzy liczyli na cokolwiek – sprawiali wrażenie zbieraczy złomu, potrzebujących każdego grosza na używki.

Wtedy zaatakowali. Mężczyzna został zmasakrowany. Uderzali go w głowę stalowym prętem i dźgnęli nożem w gardło i klatkę piersiową. Charlie odniósł straszliwe obrażenia – urazy głowy, złamania czaszki, złamanie szczęki, uszkodzenie tchawicy. Ma też zdruzgotane kości obojczyka i przebite płuca. Przeżył, bo ratunek wezwał sąsiad, a lekarze dokonali cudu. Nadal jednak nie wiadomo, jaki będzie stan jego mózgu, strun głosowych i jak funkcjonować będzie tchawica.

Matka i siostry, które na wiadomość o nieszczęściu, które dotknęło ich bliskiego, natychmiast rzuciły wszystko i pojechały do Grecji, opowiedziały australijskiemu portalowi news.com.au o swoim problemie. Szpital, w którym uratowano mu życie, zwrócił się do czterech greckich placówek specjalistycznych, które mogą przeprowadzić skomplikowane procedury medyczne, konieczne do podtrzymania funkcji życiowych mężczyzny. „Z powodów, których nie rozumiemy, wszystkie szpitale odmówiły”. – relacjonują najbliżsi.

„Nie jesteśmy w stanie przeniknąć sposobów funkcjonowania greckiego systemu medycznego. Chodzi przecież o operacje ratujące życie i konieczne do rozpoczęcia powolnego procesu powrotu do zdrowia” – napisali najbliżsi Charls’a w mediach społecznościowych, podkreślając, że jego zaciekła walka o przetrwanie, wola i siła zadziwiają lekarzy. Liczne obrażenia Charliego sprawiają, że jest to wyjątkowy przypadek dla lekarzy.

Charlie oddycha już sam, ze wspomaganiem tlenowym, ale komunikować się może jedynie wzrokiem i dotykiem rąk. Szpital ogólny na Rodos nie może już dla niego nic więcej zrobić. Rodzina chce więc sprowadzić go do Australii, by tam poddano go skomplikowanym zabiegom medycznym i operacjom, niemożliwym do wykonania w Grecji.
Źródło info i foto: wp.pl

Dwaj Brytyjczycy i Marokańczyk skazani na śmierć przez sąd samozwańczych władz w tzw. Donieckiej Republice Ludowej

Dwóch Brytyjczyków i Marokańczyk, którzy walczyli po stronie Ukrainy, zostali skazani na karę śmierci przez sąd samozwańczych władz w tzw. Donieckiej Republice Ludowej. Rodzina jednego z Brytyjczyków opublikowała oświadczenie, w którym przekazuje, że jest „zdruzgotana wynikiem nielegalnego, pokazowego procesu”. Narzeczona drugiego z mężczyzn przybyła do Londynu, gdzie podejmuje wysiłki mające zmobilizować urzędników do podjęcia działań w sprawie uwolnienia skazanych. Skazani to dwaj Brytyjczycy Shaun Pinner i Aiden Aslin oraz obywatel Maroka Brahim Saadoun. „Sąd” powołany przez władze tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (utworzonej przez Rosję po nielegalnej aneksji części terenów Ukrainy) uznał ich za winnych i orzekł karę śmierci. Mężczyźni zdaniem separatystów są winni „walki jako najemnicy, a także popełnienia czynów mających na celu przejęcie władzy i obalenie porządku konstytucyjnego Donieckiej Republiki Ludowej”.

Mężczyźni zeznali, że służyli w regularnych jednostkach wojskowych w Mariupolu, w związku z czym przysługuje im ochrona jako jeńcom wojennym na podstawie Konwencji Genewskiej. O ich uwolnienie apelował także premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, który nakazał ministrom zrobić „wszystko, co w ich mocy, aby zapewnić skazanym wolność”.

Shaun Pinner od 2018 roku mieszkał w Ukrainie i walczył w regularnych siłach zbrojnych kraju. Jego żona jest Ukrainką. Najbliżsi mężczyzny opublikowali w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym przekazują, że są „zdruzgotani wynikiem nielegalnego, pokazowego procesu zorganizowanego przez tak zwaną Doniecką Republikę Ludową” – relacjonuje Sky News.

„Shaun mieszkał w Ukrainie od ponad czterech lat i był zakontraktowanym żołnierzem w 36. Brygadzie (…). Był ze swojej służby bardzo dumny. W związku z tym należy mu przyznać wszystkie prawa jeńców wojennych, w tym pełną niezależną reprezentację prawną” – pisze rodzina.

„Cała rodzina, w tym jego syn i żona, bardzo za nim tęsknią. Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w rozwiązanie tej okropnej sytuacji” – kończą bliscy skazanego żołnierza.

Dwa dni temu do Londynu przybyła z kolei narzeczona drugiego ze skazanych Brytyjczyków, 28-letniego Aidena Aslina. Kobieta rozpoczęła kampanię, mającą na celu nagłośnienie jego losu i doprowadzenie do jego uwolnienia. W poście w mediach społecznościowych zapewniła swojego partnera, że nie został sam. „Wierzę, że już niedługo w gazetach zobaczymy zdjęcia, na których się uśmiechasz i żadne kraty nie będą Ci już zasłaniać twarzy” – napisała. W innym, obszernym wpisie opisała:
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ukraina: Blisko 7 tys. ofiar cywilnych wojny

Od początku wojny w Ukrainie Biuro Wysokiej Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka odnotowało łącznie 6 731 rannych i zabitych wśród ludności cywilnej. Jak zaznaczono, rzeczywista liczba ofiar rosyjskiej agresji jest znacznie wyższa. Biuro Wysokiej Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka poinformowało, że w Ukrainie zginęło 3 280 osób cywilnych, w tym 231 dzieci, a 3 451 cywilów zostało rannych, w tym 328 dzieci. Większość ofiar spowodowały rosyjskie ostrzały artyleryjskie i rakietowe, a także ataki lotnicze.

Jak podkreślono w komunikacie, rzeczywista liczba ofiar jest większa, gdyż brakuje danych z regionów, w których trwają walki. Chodzi tu przede wszystkim o takie miasta, jak Mariupol, Wołnowacha, Izium, Siewierodonieck i Rubiżne. W samym Mariupolu, według ukraińskich władz, miało zginąć ok. 20 tys. osób.

Blisko pięćset osób udało się ewakuować z oblężonej przez Rosjan huty Azowstal, Mariupola i okolicznych miejscowości. Poinformował o tym sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres za pośrednictwem mediów społecznościowych. „W połączonej akcji ONZ i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża utworzono dwa korytarze humanitarne, którymi ewakuowano około 500 osób z huty Azowstal i okolic. Mam nadzieję, że dalsze wysiłki Moskwy i Kijowa pozwolą na otwarcie kolejnych korytarzy humanitarnych dla cywili” – napisał sekretarz generalny ONZ.

Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że cały czwartek trwała ewakuacja ludności cywilnej z Mariupola. Nie poinformował jednak, ile osób opuściło miasto. Przypomnijmy, w środę Rosjanie wdarli się do zakładów Azowstal. Zastępca dowódcy pułku Azow Swiatosław Palamar powiedział w nagraniu, że trwają tam ciężkie walki. – Sytuacja jest krytyczna. Wróg nie przestrzega żadnych norm ani zasad etycznych, żadnych praw ani konwencji. Zabija na oczach świata, zachęcony przyzwoleniem i bezkarnością – podkreślił, dodając, że „ranni żołnierze umierają w męczarniach”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano oszustów ubezpieczeniowych. Wyłudzili ponad 65 mln złotych

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Katowicach zatrzymali 5 mężczyzn w związku z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej. Podejrzani zawarli blisko 2500 fikcyjnych umów ubezpieczeniowych, za które otrzymali ponad 65 milionów złotych nienależnych prowizji od wielu towarzystw ubezpieczeniowych. Teraz zatrzymanym grozi kara do 10 lat więzienia.

Śledczy z katowickiej komendy wojewódzkiej zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej prowadzą śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach. Sprawa dotyczy wyłudzenia ponad 65 mln złotych nienależnych prowizji ubezpieczeniowych.

Zatrzymani, to 5 mieszkańców województwa śląskiego w wieku od 34 do 42 lat, którzy brali udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie całego kraju. Policjanci ustalili, że mężczyźni od maja 2012 r. do lutego 2015 r. zorganizowali i prowadzili proceder pośrednictwa przy zawieraniu umów ubezpieczenia na życie. Oferowali podpisanie bardzo korzystnych polis, które powiązane były również z programem oszczędnościowym. Część osób, które podpisały wnioski ubezpieczeniowe, została wprowadzona w błąd przez nieuczciwych agentów. Osoby te usłyszały, że nie będą musiały początkowo samodzielnie opłacać składek, a po kilku miesiącach mogą bez żadnych konsekwencji zrezygnować z umowy. Aby skorzystać z tej „promocji”, musieli zachęcić następną osobę do przystąpienia do ubezpieczenia. Oszuści sami opłacali pierwsze składki, a wprowadzona w błąd firma, po otrzymaniu pierwszej raty składki za ubezpieczenie, wypłacała agentowi prowizję. Część z tych umów była całkowicie fikcyjna.

Oszuści wystawili fałszywe dokumenty, posługując się personaliami osób, których dane pozyskiwali z innych ubezpieczalni. Oferowali również drobne kwoty pieniędzy osobom za samo podpisanie ubezpieczenia, jednocześnie wystawiając im fałszywe zaświadczenia o dochodach, aby móc wyłudzić wyższe prowizje. Kwoty miesięcznych składek podpisanych umów wynosiły od 1000 do 5000 tys. złotych, co pozwalało oszustom jednorazowo wyłudzić prowizję w wysokości blisko 50 tys. złotych. Zdarzało się również, że jedna osoba widniała na kilku takich umowach. Podejrzani zawarli w sumie blisko 2500 fikcyjnych umów ubezpieczeniowych, za które otrzymali ponad 65 mln złotych.

Podejrzani zostali doprowadzeni do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i szeregu oszustw ubezpieczeniowych. Ponadto jeden z mężczyzn usłyszał zarzut założenia i kierowania grupą przestępczą. Wszystkim zatrzymanym grozi kara do 10 lat więzienia. Wobec mężczyzn zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono także mienie podejrzanych o wartości ok. 2 mln złotych. Postępowanie ma charakter rozwojowy i planowane są dalsze zatrzymania w tej sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ofiara księdza Arkadiusza H. wycofała pozew przeciwko kurii

Jakub Pankowiak, ofiara ks. Arkadiusza H., wycofał roszczenia z pozwu przeciwko diecezji kaliskiej. Mężczyzna nie komentuje powodów swojej decyzji. – Jakub zrobił bardzo dużo dla ruchu pokrzywdzonych, ale stracił siłę do walki o swoją sprawę – mówi w Gazeta.pl pełnomocnik braci Pankowiaków Artur Nowak. O swojej decyzji Jakub Pankowiak poinformował Polską Agencję Prasową. Zaznaczył, że nie zamierza jej komentować. – W sprawie zostaje mój brat – powiedział cytowany przez PAP.

– W tym tygodniu wycofałem w imieniu Jakuba Pankowiaka pozew przeciwko kurii kaliskiej – przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl mec. Artur Nowak, pełnomocnik Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków. – Kuba zrobił bardzo dużo dla ruchu pokrzywdzonych, pokazał swoją twarz, stał się wzorem dla wielu osób, które znalazły w sobie odwagę, by opowiedzieć o krzywdzie. Zrobił wiele dla innych, ale stracił siłę do walki o swoją sprawę. Sądzę, że to była przemyślana decyzja i nie próbowałem go do niczego namawiać – dodaje.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejni dziennikarze nie żyją

Operator Fox News Pierre Zakrzewski został zabity podczas filmowania działań wojennych w pobliżu Kijowa – podała we wtorek ta amerykańska stacja telewizyjna. W ostrzale pod Kijowem zginęła także ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa.

„Z wielkim smutkiem i ciężkim sercem przekazujemy wiadomość o śmierci naszego ukochanego operatora Pierre’a Zakrzewskiego” – napisała Suzanne Scott, dyrektor generalna Fox News, w notatce do pracowników sieci. 

„Pierre był fotografem wojennym, który podczas swojej długiej współpracy z nami sfilmował niemal każdą międzynarodową historię dla Fox News, od Iraku przez Afganistan po Syrię” – oświadczyła dyrektor kanału. „Jego pasja i talent dziennikarski nie miały sobie równych” – dodała.

„Nie wiem, co powiedzieć. Pierre był tak dobry. Bezinteresowny. Odważny. Pełen pasji. Tak mi przykro, że ci się to przytrafiło” – napisał korespondent Fox News Trey Yingst.

Wraz z Pierrem Zakrzewskim w rosyjskim ostrzale artyleryjskim zginęła ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa. Tragiczną informację przekazał we wtorek doradca szefa MSW Ukrainy Anton Heraszczenko. „Stali się kolejnymi niewinnymi ofiarami agresji Putina” – napisał w serwisie Telegram doradca szefa MSW, publikując zdjęcia dziennikarzy.

Komunikat w tej sprawie wydało także Ministerstwo Obrony Ukrainy. „Celem ataku jest prawda. Rosyjskie wojsko ostrzelało ekipę telewizyjną Fox News w pobliżu Kijowa. Operator Pierre Zakrzewski i producentka Ołeksandra Kuwszynowa zostali zabici. Dziennikarz Benjamin Hall przeżył, ale stracił część nogi” — poinformował resort.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Legendarny kanadyjski snajper będzie walczył w Ukrainie

Jeden z najlepszych snajperów na świecie, pochodzący z Kanady weteran wojen w Afganistanie i Iraku ukrywający się pod pseudonimem Wali, jest już na Ukrainie, by walczyć z siłami rosyjskimi w Legionie Międzynarodowym – informuje kanadyjski nadawca CBC. W Iraku Wali zneutralizował cel znajdujący się w odległości 3540 metrów. Pomagał też siłom kurdyjskim w walce z dżihadystyczną organizacją Państwo Islamskie.

Podobnie jak około 20 tysięcy ochotników z ponad 50 krajów, w tym wielu weteranów, zaciągnął się do ukraińskiej armii, „by po prostu pomóc Ukraińcom” – podaje CBC.

Ci ludzie są bombardowani, bo wolą być Europejczykami niż Rosjanami – powiedział Wali w wywiadzie dla tego nadawcy.

Wraz z trzema innymi byłymi kanadyjskich żołnierzami, którzy przyjechali razem z nim, został ciepło powitany przez Ukraińców.

Byli bardzo szczęśliwi, że jesteśmy z nimi. To tak, jakbyśmy od razu stali się przyjaciółmi – przyznał.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy Jork: Seria ataków nożowników w metrze

Do co najmniej sześciu ataków z użyciem noża doszło w miniony weekend w metrze w Nowym Jorku. Miały one miejsce wkrótce po tym, jak władze miasta i stanu wystąpiły z nowym planem walki z przemocą w transporcie publicznym. Stan poszkodowanych jest stabilny, nie ma informacji o zatrzymaniu sprawców.

Weekendowe ataki nastąpiły w momencie, kiedy Nowy Jork zmaga się ze wzrostem przestępczości w metrze, autobusach itp. Według telewizji NBC New York, w tym roku liczba poważnych przestępstw wzrosła o 65 proc. Wzburzenie z powodu niebezpieczeństwa nasiliło się po śmierci 40-letniej Michelle Go, która 15 stycznia rano została pchnięta na stacji przy Times Square na tory nadjeżdżającego metra.

Burmistrz miasta Eric Adams i gubernator stanu Nowego Jorku Kathy Hochul przedstawili w piątek projekt zakładający rozlokowanie od poniedziałku w całym systemie metra zwiększonych patroli policji i zespołów ds. zdrowia psychicznego. Do pierwszego incydentu doszło jeszcze tego samego dnia. Około godz. 17 mężczyzna został ugodzony nożem, trafił do szpitala, a według policji jego stan zdrowia jest stabilny.

W sobotę odnotowano co najmniej cztery ataki nożowników. Rano ofiarą jednego stał się 40-letni mężczyzna, od którego trzech innych zażądało pieniędzy. Kiedy odmówił został zraniony w udo. Przed godz. 15 w rezultacie utarczki słownej 20-letniej kobiety z niezidentyfikowanym mężczyzną, napastnik pchnął ją trzykrotnie w brzuch.

Ataki w nowojorskim metrze. Stabilny stan rannych

Kolejne przypadki napaści zgłoszone zostały w godzinach wieczornych. Dwóch nastolatków usiłujących okraść 24-letniego mężczyznę dźgnęło go nożem. W innym incydencie ofiarą nożowników stał się pasażer, który zwrócił się do dwóch mężczyzn palących prawdopodobnie narkotyki, żeby się odsunęli. Jeden z napastników zranił go w ramię. Ostatni jak dotąd napad wydarzył się w niedzielę wieczorem. Zgodnie z relacją NBC News ataki nożowników nie były śmiertelne. Stan osób przetransportowanych do szpitali z obrażeniami jest stabilny. Na razie nie ma informacji czy z wyjątkiem jednego zdołano zatrzymać sprawców, chociaż ataki przypisuje się przede wszystkim osobom bezdomnym i chorym psychicznie.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował pod Piasecznem. 46-latka walczy o życie

Brutalna napaść nożownika w Kawęczynku. Jak informują służby, zaatakowano kobietę w średnim wieku. 46-latka walczy o życie w szpitalu. Policja poszukuje sprawcy. Dramatyczne wieści z miejscowości Kawęczynek pod Piasecznem. Jak informują lokalne media, doszło tam do brutalnej napaści na kobietę w średnim wieku.

Pierwsze zgłoszenie o ataku nożownika policja otrzymała około godziny 14. W rejon ulicy Prostej w Kawęczynku wysłano wszystkie służby. Na miejscu odnaleziono 46-letnią kobietę. Policjanci natychmiast przystąpili do walki o życie kobiety. Wezwano też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Atak nożownika w Kawęczynku? Akcja służb

– Poszkodowana ma rany cięte. Nie wykluczamy usiłowania zabójstwa. Na miejscu trwają czynności. Poszukujemy osoby powiązanej ze sprawą – przekazał w rozmowie z PAP Jarosław Sawicki z komendy w Piasecznie.

Z nieoficjalnych doniesień wynika natomiast, że 46-latka ma poważne rany kłute i cięte brzucha, klatki piersiowej i szyi. – Na miejscu trwają czynności śledcze z udziałem prokuratora. Trwają poszukiwania osoby, która może być powiązana ze sprawą – przekazano.

Atak nożownika? Policja w Piasecznie szuka sprawcy

Na miejscu zdarzenia cały czas pracują odpowiednie służby. Do Kawęczynka zjechali policjanci z kilku powiatów. Prowadzone są poszukiwania sprawcy brutalnej napaści na 46-latkę. W akcji są też m.in. psy tropiące. Jak wynika z ustaleń, postępowanie prowadzone jest pod kątem usiłowania zabójstwa. Funkcjonariusze sprawdzają miejsca, w których może znajdować się potencjalny napastnik.
Źródło info i foto: wp.pl

Były prezydent Świętochłowic zatrzymany

Policjanci komendy wojewódzkiej zwalczający przestępczość korupcyjną zatrzymali byłego juz prezydenta miasta Świętochłowice, jego zastępcę oraz dwóch urzędników mniejszej rangi. Zatrzymani zostali doprowadzeni wczoraj do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, gdzie usłyszeli zarzuty. Podejrzani są o popełnienie przestępstw związanych z pełnieniem w latach 2011-2018 funkcji publicznych w Urzędzie Miejskim w Świętochłowicach.

Policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zatrzymali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gliwicach czterech podejrzanych o popełnienie przestępstw, związanych z pełnieniem w latach 2011-2018 funkcji publicznych w Urzędzie Miejskim w Świętochłowicach. Wśród nich znaleźli się m.in. były Prezydent Świętochłowic, jego ówczesny zastępca oraz dwóch ich najbliższych współpracowników. Zatrzymania miały miejsce na terenie Śląska m.in. w Katowicach oraz w Warszawie. Jest to efekt śledztwa, ktorym od kilku lat pod nadzorem Prokuratury Okregowej w Gliwicach zajmują się śledczy wydziału zwalczającego korupcję na terenie Śląska . Postępowanie dotyczy nieprawidłowości w Urzędzie Miasta Świętochłowice w latach 2011-2018. Zatrzymania miały miejsce wczoraj rano, prawie równocześnie w kilku miejscach. W Warszawie śląscy policjanci zatrzymali ówczestego wizeprezydenta Świętochłowic oraz na Śląsku, gdzie zatrzymano byłego już prezydenta Świętochłowic oraz dwóch byłych urzędników. Wszystkie zatrzymane odoby zostały doprowadzone do prokuratury, gdzie usłyszały zarzuty.

Byłemu prezydentowi przedstawiono łącznie 11 zarzutów. Dotyczą one nadużycia uprawnień i wywierania bezprawnego wpływu na działaczy lokalnych mediów, w tym przez kierowanie gróźb oraz stosowanie mobbingu w Urzędzie Miejskim. Inne zarzuty związane są z przestępstwami przeciwko wyborom do Rady Miejskiej w Świętochłowicach oraz występki związane z fikcyjnym zatrudnieniem asystentek w magistracie i przywłaszczeniem służbowego sprzętu elektronicznego. Zatrzymany jest również podejrzany o przyznanie trzem najbliższym współpracownikom bezpodstawnych premii i dodatków służbowych w łącznej wysokości ponad 1,1 miliona złotych – z tego w większości, bo aż 880 tysięcy złotych, swojemu zastępcy.

Zastępcy prezydenta i aktualnemu radnemu Rady Miejskiej w Świętochłowicach, zatrzymanemu w Warszawie. przedstawiono łącznie 5 zarzutów, obejmujących przywłaszczenie powierzonego sprzętu elektronicznego, działań związanych z drukowaniem materiałów wyborczych w Urzędzie Miejskim w Świętochłowicach, utrudnianiem postępowania karnego, ukrywaniem świadków, połączonym z czasowym pozbawieniem ich wolności oraz podżeganiem świadków do składania fałszywych zeznań i skierowania postępowania karnego przeciwko innej osobie. Zarzuty obejmują również naruszenie praw pracowniczych, czyli tzw. mobbing.

Policjanci zatrzymali także dwóch innych urzędników w Urzędzie Miejskim w Świętochłowicach, którym przedstawiano zarzuty m.in. przywłaszczenia służbowego sprzętu elektronicznego oraz podżegania świadków do składania fałszywych zeznań i skierowania postępowania karnego przeciwko innej osobie.
Źródło info i foto: Policja.pl