20. rocznica zamachów na WTC w Nowym Jorku

Nowy Jork oddaje hołd ofiarom zamachów z 11 września. Mija właśnie 20 lat od czasu, gdy porwane przez bojowników z Al-Kaidy samoloty wbiły się w wieże Światowego Centrum Handlu. Najwyższe wówczas na półkuli północnej budynki runęły, grzebiąc w gruzach ponad 2700 osób. Samoloty spadły też na Waszyngton i na pole w Pensylwanii. W Nowym Jorku obowiązują podwyższone środki bezpieczeństwa, a niemal na każdej ulicy stacjonują jednostki policji. Uroczystości na Ground Zero, w miejscu, gdzie stały wieże World Trade Center rozpoczną się o 14.30 polskiego czasu. O 14.46, dokładnie w momencie, gdy pierwszy z samolotów uderzył w północną wieżę kompleksu finansowego, uczestnicy minutą ciszy oddadzą hołd ofiarom zamachów. W tym czasie mają także bić dzwony w pobliskich kościołach.

Podczas uroczystości w Nowym Jorku zostanie także odczytana pełna lista nazwisk wszystkich, którzy zginęli – zarówno pasażerów samolotów, osób pracujących wówczas w budynkach World Trade Center, jak i strażaków, którzy pospieszyli na ratunek i zostali zabici przez walące się wieże.

Joe Biden złożył hołd ofiarom ataków. W swoim mediach społecznościowych prezydent USA opublikował wideo, w którym podkreślił rolę „narodowej jedności”.

– Widzimy coś niezwykłego, prawdziwe poczucie narodowej jedności. To jedność i siła, zdolność do otrząśnięcia się w obliczu traumy – powiedział.

– Rodzinom 2977 osób z ponad 90 krajów, zabitych 11 września 2001 roku. Ameryka i świat pamiętają o Was i o Waszych bliskich – dodał.

– W walce o duszę Ameryki jedność jest naszą największą siłą – powiedział prezydent. – Jedność nie oznacza, że musimy wierzyć w to samo. Musimy mieć fundamentalny szacunek i wiarę w siebie oraz w nasz naród – stwierdził.

Oficjalne obchody 20. rocznicy zamachów w Nowym Jorku

Joe Biden przyleciał już do Nowego Jorku i będzie obecny na uroczystościach. Wraz z nim hołd ofiarom oddadzą w Nowym Jorku jego poprzednicy: Barack Obama i Bill Clinton. Donald Trump ma przyjechać na Ground Zero już po zakończeniu oficjalnych uroczystości. Obchody 20. rocznicy zamachów będą trwać w Nowym Jorku przez cały dzień. W mieście organizowane są spotkania, wystawy i koncerty. Artyści z Metropolitan Opera zagrają „Requiem” Verdiego, a specjalny koncert organizowany jest także na Brooklynie. Wieczorem na budynkach okalających World Trade Center zapalone zostaną słupy niebieskiego światła, co ma symbolizować zawalone wieże. Najwyższe budynki w mieście, takie jak Empire State Building czy Lincoln Center Plaza także zostaną podświetlone na niebiesko.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Belfast: 2-miesięczne niemowlę nie żyje, a dwulatek walczy o życie. Matka aresztowana

Dwumiesięczne niemowlę zmarło, a dwulatek walczy o życie w związku z obrażeniami po ataku nożem. W sprawie zatrzymano 29-letnią kobietę. Do ataku doszło we wtorek po godz. 20:00 w Belfaście, w Irlandii Północnej. Ratownicy, którzy zostali wezwani na miejsce, znaleźli w domu poranione nożem dwumiesięczne niemowlę oraz rannego dwulatka. Po przewiezieniu do szpitala młodsze dziecko zmarło.

Dwulatek w ciężkim stanie wciąż przebywa w szpitalu. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa. Zatrzymano 29-letnią kobietę.

– Dochodzenie jest na wczesnym etapie i dalsze informacje zostaną przekazane w odpowiednim czasie – powiedział rzecznik Policji Irlandii Północnej.

Komentarze polityków

W sprawę zaangażowali się także politycy. Z kolei wiceprzewodnicząca patii SDLP Nichola Mallon podkreśliła, że lokalna społeczność jest w szoku. – Ważne jest, aby policja miała przestrzeń do pełnego zbadania tego strasznego incydentu – powiedziała.
Źródło info i foto: interia.pl

Briteny Spears w sądzie. Walczy o zakończenie kurateli

W środę amerykańska gwiazda Britney Spears zwróciła się do sądu wyższej instancji w Los Angeles o zakończenie trwającej od prawie 13 lat kurateli, która została na nią nałożona. Od tamtej pory praktycznie wszystkie aspekty życia wokalistki są kontrolowane przez jej ojca.

Jak podało amerykańskie radio NPR, od momentu nałożenia na gwiazdę kurateli ojca przez sąd, Britney praktycznie przestała być niezależna. Swoje zeznanie, które trwało 20 minut, wokalistka złożyła telefonicznie. – Czuję, że wszyscy się przeciw mnie sprzymierzyli, czuję się zastraszana, ignorowana i… sama. (…) Męczy mnie samotność – miała przeczytać z kartki piosenkarka.

W przemówieniu podkreśliła również, że „wykorzystywano ją, że czuje się pozbawiona prywatności, ma problemy ze snem, jest przygnębiona i niemal każdego dnia płacze”. Britney dodała też, że bardzo by chciała mieć kolejne dziecko, ale niestety zmuszona jest wbrew własnej woli do terapii, stosowania środków antykoncepcyjnych oraz zażywania innych lekarstw.

Britney Spears apeluje do sądu. Ma pretensje do rodziny

W zeznaniu złożonym przez gwiazdę nie zabrakło także krytyki i zarzutów wobec tego, w jaki sposób jej rodzina, a zwłaszcza ojciec, sprawuje nad nią kuratelę. Piosenkarka stwierdziła, że jej rodzina nie zrobiła „żadnej cholernej rzeczy”, by jej rzeczywiście w jakiś sposób pomóc.

– (Ojciec – przyp. red.) uwielbia kontrolę, jaką mu dano, żeby krzywdzić własną córkę. Pracowałam siedem dni w tygodniu, to było jak kupczenie seksem. Nie miałam karty kredytowej, gotówki ani paszportu. (…) Wszystko, czego dziś chcę, to dostać moje pieniądze i aby się to raz na zawsze skończyło – podkreśliła Britney.

Jej ojciec Jamie Spears w 2008 roku wraz z adwokatem Andrew Walletem uzyskał kontrolę nad kontrolę nad wszystkimi aspektami życia Britney, łącznie z jej majątkiem, który szacowany jest na 60 mln dolarów. Doszło do tego w czasie, gdy gwiazda walczyła z chorobą psychiczną i innymi problemami osobistymi.

W momencie, gdy prawnik zrezygnował z pełnienia kurateli nad piosenkarką, pieczę nad jej finansami objął całkowicie ojciec. Pod koniec 2020 roku sąd wyznaczył jednak dodatkowo firmę Bessemer Trust do nadzoru majątku Britney Spears.

Gwiazda chce zacząć normalne życie

„Przez te ostatnie (…) 13 lat, jestem taka dobra, miła i dyspozycyjna. Nie mogę pozwolić, by mój ignorancki ojciec mi to robił. (…) Nie piję nawet alkoholu, a powinnam pić alkohol, zważywszy na to, do jakiego stanu doprowadzili moje serce” – tłumaczyła.

„Kiedy ostatni raz z panią rozmawiałam – powiedziała w emocjonalnym apelu skierowanym do sędzi Brendy Penny – czułam się, jakbym była martwa, jakbym nie miała znaczenia, jakby Pani myślała, że kłamię. Nie kłamię, więc może Pani zrozumie, (…) że zasługuję na zmiany” – przekonywała Britney. Dodała również, że wraz ze swoim partnerem Samem Asgharim bardzo by chciała założyć rodzinę.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci zabezpieczyli podróbki o wartości 4 mln złotych

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak przekazała, że stołeczni policjanci zabezpieczyli prawie 4,5 tysiąca par podrabianych butów oraz 9 tysięcy sztuk odzieży z nielegalnie naniesionymi zastrzeżonymi znakami towarowymi o wartości około 4 milionów złotych. Dodała, że do sprawy policjanci zatrzymali dwóch obywateli Bułgarii.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji przekazał, że stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą otrzymali informację, że na terenie jednej z posesji w Szamotach pod Nadarzynem (Mazowieckie) mogą znajdować się magazyny, w których przechowywane są towary z nielegalnie naniesionymi zastrzeżonymi znakami towarowymi, które następnie miały trafiać do sprzedaży. – W związku z tym funkcjonariusze podjęli obserwację wspomnianych magazynów – podkreślił nadkomisarz.

– W pewnym momencie zauważyli, jak pod jeden z nich podjeżdża mercedes, do którego dwaj mężczyźni zaczęli ładować pudełka. Jak się potem okazało, z podrobionym obuwiem i odzieżą – tłumaczył.

Wskazał, że policjanci wylegitymowali obu mężczyzn. Byli to dwaj obywatele Bułgarii w wieku 39 i 40 lat. – Policjanci przeszukali również pomieszczenia magazynowe, gdzie zabezpieczyli prawie 4,5 tysiąca par butów oraz ponad 9 tysięcy sztuk odzieży ze znakami towarowymi znanych światowych marek, których wygląd i jakość wykonania oraz użytych materiałów wskazywały na to, że zostały podrobione – podał.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i po przesłuchaniu usłyszeli zarzuty z ustawy – Prawo własności przemysłowej oraz zostali objęci policyjnym dozorem. – Na poczet przyszłych kar policjanci zabezpieczyli ponad 17 tysięcy złotych i 4 tysiące dolarów – dodał policjant.

Za zarzucane czyny zatrzymanym może grozić do pięciu lat więzienia.
eŹródło info i foto: interia.pl

Biskupi uważają, że Kościół pomaga w walce z pedofilią

W czwartek w Warszawie odbyło się Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. W opublikowanym po jego zakończeniu komunikacie biskupi wskazali między innymi, jak według nich Kościół współpracuje z państwowymi instytucjami w zakresie zwalczania pedofilii. Omówiono również kwestię uczestnictwa wiernych w nabożeństwach w dobie pandemii.

Jak przekazała Konferencja Episkopatu Polski w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej, w trakcie 388. Zebrania Plenarnego biskupi złożyli Franciszkowi życzenia z okazji ósmej rocznicy wyboru na papieża. Rocznica ta przypada na 13 marca.

Szereg tematów podczas Zebrania Plenarnego

W trakcie spotkania duchowni dyskutowali między innymi na tematy dotyczące katechezy w szkołach, sytuacji rodzin, zaangażowania świeckich w sprawie związane z Kościołem czy też Fundacji Świętego Józefa, której celem jest wspieranie ofiar przestępstw seksualnych księży.

W jednym z punktów komunikatu po Zebraniu wskazano, że Kościół buduje w Polsce „ogólnokrajowy system ochrony dzieci i młodzieży oraz pomocy osobom pokrzywdzonym wykorzystaniem seksualnym”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przełomowa ustawa. Eksmisja za przemoc domową

Od dziś obowiązują regulacje, które mają pomóc w skuteczniejszej walce ze sprawcami przemocy domowej i lepiej chronić jej ofiary. Chodzi o nowelizację kodeksu postępowania cywilnego i szeregu innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 956), która po sześciomiesięcznym vacatio legis wchodzi właśnie w życie.

Nakaz wyda policjant

Jedną z najważniejszych zmian tzw. ustawy antyprzemocowej jest przyznanie funkcjonariuszom policji i Żandarmerii Wojskowej uprawnienia do wydawania wobec sprawcy nakazu opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i zakazu zbliżania się do jego bezpośredniego otoczenia. Co najważniejsze, taki nakaz lub zakaz będzie miał natychmiastową skuteczność, a stosować można je również łącznie. Funkcjonariusz ma prawo je wykorzystać zarówno w przypadku skierowania go bezpośrednio na interwencję do osoby stosującej przemoc domową, jak i w sytuacji, gdy pozyska informacje o niepokojących zdarzeniach od jej ofiary. Dodany w kodeksie wykroczeń art. 66b stanowi, że za niezastosowanie się do wydanego zakazu lub nakazu grozi nałożeniem grzywny, karą aresztu lub ograniczeniem wolności.

Co istotne, nałożony nakaz eksmisji lub zakaz zbliżania się obowiązuje przez 14 dni. Przedłużyć go może jednak sąd, do którego z wnioskiem powinien się zwrócić pokrzywdzony. Postępowanie w tej sprawie będzie przeprowadzane w trybie przyspieszonym. Orzeczenie zostanie wydane w ciągu miesiąca od złożenia wniosku.

‒ Wprowadzenie nowych rozwiązań jest bardzo jasnym i wyraźnym komunikatem: to nie ofiara przemocy ma martwić się o swoje bezpieczeństwo, uciekać z domu, poszukiwać spokoju. To sprawca ma ponosić wszelkie konsekwencje swoich czynów. To kolosalna zmiana myślenia o przemocy, o dotychczasowej pozycji pokrzywdzonych i ich sprawców ‒ komentuje Monika Horna-Cieślak, adwokat.

Lepsza ochrona dzieci

Pozytywnym aspektem nowych przepisów jest też to, że wprowadzono w nich rozwiązania dedykowane małoletnim doświadczającym przemocy domowej. Jak podkreśla mec. Horna-Cieślak, to ważne zwłaszcza w czasie pandemii koronawirusa.

‒ Wiemy, że izolacja sprzyja przemocy. Celem nowych rozwiązań prawnych jest zagwarantowanie najmłodszym bezpieczeństwa w domu, w którym obecnie praktycznie cały czas funkcjonują, bo nie chodzą do szkoły, nie spotykają się z rówieśnikami ‒ mówi prawniczka.

Według niej dla małoletnich szczególnie istotne znaczenie mają trzy zapisy ustawy. Po pierwsze, funkcjonariusz nakładający nakaz eksmisji lub zakaz zbliżania się ma ocenić ryzyko zagrożenia życia lub zdrowia odrębnie wobec dziecka i wobec osoby dorosłej. Po drugie, w sytuacji, gdy dom zamieszkuje osoba małoletnia, o zgłoszeniu przemocy powiadomiony zostanie ‒ oprócz zespołu interdyscyplinarnego ‒ właściwy miejscowo sąd opiekuńczy. Po trzecie, przesłuchanie dziecka odbywać się będzie na specjalnych zasadach i tylko w sytuacjach, gdy jest absolutnie niezbędne. Prawniczka zwraca również uwagę na duże znaczenie tego, że to sprawca przemocy będzie musiał natychmiast opuścić mieszkanie.

‒ Dziecko nie musi się pakować, nie musi zmieniać otoczenia. W ten sposób minimalizujemy traumatyczne doświadczenia napięcie, lęk, zagrożenie i niepewność. Dlatego ta ustawa ma kolosalne znaczenie także dla ochrony najmłodszych – podkreśla Monika Horna-Cieślak.

Ryzyko nadużyć

Prawnicy generalnie dobrze oceniają zmiany, choć jest kilka kwestii, które budzą ich niepokój. Mowa zwłaszcza o potencjalnym nadużywaniu nowych regulacji np. w sytuacjach, gdy rodzice walczą o prawo do opieki nad dzieckiem.

‒ Idea ustawy jest generalnie bardzo słuszna. Rozwiązania, które zostały wprowadzone, mają chronić osoby najsłabsze, w tym również dzieci. Jednak w swojej praktyce zawodowej miałam okazję zaobserwować, że w wielu sprawach rozwodowych lub o opiekę nad dziećmi bardzo często zdarzają się fałszywe zawiadomienia o znęcaniu się. Są one składane tylko po to, by mieć większą szansę na wygraną w sądzie. Istnieje więc ryzyko, że eksmitowane będą w takich sytuacjach, na podstawie policyjnego nakazu, osoby niewinne ‒ przyznaje Katarzyna Stankiewicz, adwokat. Jak jednak dodaje, to właśnie te natychmiastowo skuteczne narzędzia, które daje ustawa, pozwolą realnie pomóc prawdziwym ofiarom przemocy domowej.

‒ Dostrzegam ryzyko, że rodzice walczący o prawo do opieki nad dzieckiem mogą chcieć posłużyć się narzędziami ustawowymi w złej intencji, np. po to, by uniemożliwiać kontakt z drugim rodzicem. Dlatego kluczową rolę będą pełnić funkcjonariusze policji oraz żandarmerii i rzetelne realizowanie przez nich obowiązków. Do nich będzie należeć ocena wiarygodności zeznań i sytuacji zastanej podczas interwencji ‒ zauważa Karolina Karlińska-Markiewicz, adwokat. Zwraca również uwagę na to, że potencjalnie problemem może być przestój w sądach związany z pandemią koronawirusa.

‒ Wydłuży to niewątpliwie nawet postępowania teoretycznie rozpatrywane w trybie przyspieszonym ‒ ocenia prawniczka.

To dopiero pierwszy krok

Prawnicy są zgodni co do tego, że ustawa jest dobrym początkiem, zapewniającym lepszą ochronę ofiar przemocy domowej. Nie można jednak na nim poprzestać.

‒ W mojej ocenie rozważenia wymaga rozszerzenie zapisów ustawy także o wprowadzenie zakazu kontaktowania się osoby stosującej przemoc z jej ofiarą. Na pewno zwiększyłoby to poczucie bezpieczeństwa, pomogło w odseparowaniu się od traumatycznych doświadczeń. Myślę też, że środki ochrony dotyczące przesłuchiwania najmłodszych powinny zostać rozszerzone wobec wszystkich dzieci, bez względu na ich wiek, czyli do uzyskania przez nie pełnoletności ‒ postuluje mec. Monika Horna-Cieślak.

Przemoc (nie do opisania) w liczbach

Policja zapewnia, że monitoruje skalę zjawiska przemocy w rodzinie. – Pandemia to czas trudny dla wszystkich. Wyjątkowo dla tych, co pozostają w domach, które powinny być oazą bezpieczeństwa, a nie są – przekonuje Wioletta Szubska z biura prasowego Komendanta Głównego Policji.

Z danych KGP wynika, że formularzy Niebieska Karta (rozpoczynających procedurę mającą zapewnić bezpieczeństwo osobie, wobec której stosowana jest przemoc w rodzinie) w czasie pandemii, czyli od marca do października, wypełniono mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. czy 2018 r. Odpowiednio: 48 166, 49 451 i 49 295. Najwięcej wypełniono ich w czerwcu – 6699, najmniej w październiku – 5382. Dla porównania w ubiegłym roku najwięcej było również w czerwcu – 6481, a najmniej we wrześniu – 5483.

– Musimy jednak pamiętać, że nie zawsze osoby, wobec których istnieje podejrzenie, że są dotknięte przemocą, szukają od razu pomocy policji. Czasem chcą tylko z kimś porozmawiać, upewnić się – dodaje Wioletta Szubska. Przypomina, że działa Policyjny Telefon Zaufania dedykowany takim sytuacjom. I tu od marca do sierpnia 2020 r. odnotowano wzrost liczby odebranych połączeń – 251 rozmów. Rok wcześniej było ich 186.

Jednak na dane policji trzeba nałożyć kilka filtrów. Po pierwsze, funkcjonariusze w dobie pandemii dostali dużo więcej zadań, jak choćby kontrolę osób na kwarantannie. Po drugie, tysiące samych policjantów są na kwarantannie lub zakażonych. Do tego dochodzą puste etaty mundurowe (według ostrożnych danych może być ich ok. 10 tys.).

W efekcie, jak słyszymy nieoficjalnie, brakuje rąk do pracy, by przyjąć zgłoszenie, pojechać do domu na interwencję. – System pomocy jest na skraju wydolności – dodaje Renata Durda, kierowniczka Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” przy Instytucie Psychologii Zdrowia PTP. Przekonuje, że osoby dyżurujące tu przy telefonach praktycznie nie odkładają słuchawki. – Dzwoniący do nas opisują często, że wcześniej na próżno szukali pomocy na policji. Tymczasem w rodzinach nasilają się problemy finansowe, szkolne kłopoty dzieci, rośnie też lęk o zdrowie. Ludzie są jak na beczce prochu, czasem wystarczy iskra.

Zdaniem Durdy wchodząca w życie ustawa antyprzemocowa jest korzystna również z perspektywy kłopotów kadrowych służb. Nadanie policji możliwości natychmiastowej izolacji sprawcy zdejmuje z funkcjonariuszy konieczność częstych odwiedzin w domu zagrożonym przemocą. – To teoretycznie najlepsze rozwiązanie, pod warunkiem że będzie stosowane – słyszymy w „Niebieskiej Linii”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Trwa operacja policji w walce z islamizmem po dekapitacji nauczyciela

We Francji trwają operacje policji w ramach walki z islamizmem przeciwko „kilkudziesięciu osobnikom” w związku z dekapitacją w zeszłym tygodniu nauczyciela przez podejrzanego islamistę – powiedział w poniedziałek w radiu Europe 1 szef MSW Gerald Darmanin.

W piątek 18-letni podejrzany o islamizm mężczyzna obciął głowę nauczycielowi historii Samuelowi Paty niedaleko szkoły pod Paryżem, w której Paty prowadził lekcje na temat wolności słowa i pokazywał karykatury Mahometa. Islamista został zastrzelony przez policję.

Jak powiedział Darmanin, przeciwko nauczycielowi „wydano fatwę” – edykt religijny obowiązujący muzułmanów.

Brutalne morderstwo
W piątek 18-letni imigrant pochodzenia czeczeńskiego odciął głowę nauczycieli z podparyskiej szkoły, 47-letniego Samuelowi Paty’emu. Opublikował zdjęcia w mediach społecznościowych z przesłaniem do prezydenta Francji, w którym nazwał siebie „posłańcem Allaha”. 18-latek został zastrzelony przez policję.

W sobotę prokuratura potwierdziła, że sprawca bestialskiego zabójstwa w marcu tego roku uzyskał 10-letnie pozwolenie na pobyt we Francji jako uchodźca. Czeczen nie był wcześniej znany francuskim służbom.

Paty przed tym, jak został zabity, otrzymał kilka telefonów z pogróżkami. Skarżyli się na niego też niektórzy rodzice. Podczas zajęć z wolności słowa poprosił uczniów, którzy są muzułmanami o podniesienie ręki, a następnie o opuszczenie klasy. Wyjaśnił, że będzie pokazywał pozostałym uczniom karykatury Mahometa i nie chce ich urazić. Dla muzułmanów przedstawianie wizerunku proroka jest bluźnierstwem.

Część rodziców uważała, że postępowanie nauczyciela było oznaką szacunku dla uczniów wyznających islam oraz ich wiary. Inni uznali to za obelgę i dwa dni później na ich prośbę zwołano w szkole zebranie. Po rozmowach sprawę załagodzono. Jednak, jak się okazało, ktoś z uczniów nagrał telefonem lekcję, a nagranie zostało rozpowszechnione w mediach społecznościowych z komentarzem: „Ten bandyta nie powinien być częścią systemu edukacji, nie powinien dłużej uczyć naszych dzieci. Sam powinien dostać lekcję”.

Po zabójstwie nauczyciela zatrzymano dziewięć osób, w tym rodziców, dziadków i 17-letniego brata sprawcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Krosno: Brutalne pobicie 27-latka. Mężczyzna nie przeżył

27-letni mężczyzna został zaatakowany na jednej z głównych ulic Krosna (woj. podkarpackie). Z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. Lekarze walczyli o jego życie dwa tygodnie. Nie udało im się go jednak uratować. Policja zatrzymała dwóch podejrzanych. Śledczy ustalili, że sprawcy bili bez powodu. Do zdarzenia doszło 3 września na ulicy Krakowskiej w Krośnie. 27-latek został zaatakowany przez dwóch mężczyzn, którzy kopali go po głowie i tułowiu.

Recydywista bił bez powodu

Poszkodowany mężczyzna został ciężko ranny. Trafił do szpitala. Lekarze przez dwa tygodnie walczyli o jego życie. Jednak w czwartek 27-latek zmarł. W tym czasie policja zatrzymała obu napastników. Mężczyźni po pobiciu uciekli z miejsca zdarzenia.

Jednemu z zatrzymanych – 33 latkowi, prokuratura postawiła zarzut ciężkiego uszkodzenia ciała, które spowodowało zagrożenie życia i złożyła wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd zdecydował, że spędzi on w areszcie najbliższe trzy miesiące.

Sprawca przyznał się do winy

– Sprawca przyznał się do winy. Działał w warunkach recydywy. Był kilkakrotnie karany za pobicia i uszkodzenia ciała – powiedziała portalowi krosno24.pl Iwona Czerwonka-Rogoś, prokurator rejonowy w Krośnie.

Drugi z zatrzymanych – 36-latek, usłyszał zarzut pobicia i spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała. – Przyznał, że brał udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się, że to on spowodował obrażenia – powiedziała prokurator Czerwonka-Rogoś. – Mężczyzna był już karany, ale nie ma w tym przypadku recydywy – dodała. Sąd uznał, że także i on powinien spędzić trzy miesiące w areszcie.

Prokuratura musi zmienić zarzuty

Prokuratura poinformowała, że w czasie zdarzenia obaj napastnicy byli pod wpływem alkoholu. Nie znali poszkodowanego, a pobili go bez powodu. W związku ze śmiercią 27-latka zarzuty postawione obu mężczyznom najprawdopodobniej ulegną zmianie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Torturowani Polacy składają zawiadomienie w sprawie również na Białorusi

Trzej Polacy torturowani na Białorusi zamierzają walczyć o swoje prawa również w Mińsku. Składają zawiadomienie do tamtejszych władz. Mężczyznom udało się zidentyfikować jedną z brutalnych funkcjonariuszek – milicjantkę Karynę. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie zatrzymania, pobicia i torturowania trzech Polaków na Białorusi. Mężczyźni byli zatrzymani po protestach w Mińsku. Po powrocie do kraju przeszli badania i zostali przesłuchani przez ABW.

Teraz, jak przekazuje RMF FM, ich pełnomocnik mecenas Tomasz Wiliński złoży zawiadomienie w tej sprawie również na Białorusi. Mężczyznom udało się zidentyfikować jedną z brutalnych funkcjonariuszek – milicjantkę Karynę. Miała ich bić kijem bejsbolowym. Zawiadomienie będzie także dotyczyć innych osób zatrzymanych i bitych na Białorusi.

Według nieoficjalnych informacji Polacy dostali symboliczne zadośćuczynienie na pokrycie kosztów leczenia z funduszu obywatelskiej inicjatywy, która powstała na Białorusi.

Sprawą brutalności białoruskiej milicji wobec Polaków zajmuje się Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Białoruś. Nie milkną protesty

Na Białorusi nie milknie fala protestów przeciwko wynikom wyborów prezydenckich, które odbyły się w tym kraju w sierpniu. Cały czas są one brutalnie tłumione przez milicję oraz żołnierzy. Według danych ekspertów ONZ, milicja dopuściła się tortur na blisko 450 osobach. Odnotowano też przypadek gwałtu. W niedzielę na „Marszu Jedności” w Mińsku zgromadziło się około 100 tys. osób. Niezależne media informują o brutalnych zatrzymaniach ze strony milicji.

Ci, którzy zdecydowali się wyrazić swój sprzeciw wobec Łukaszenki, spotkali się z brutalną reakcją milicji. Jak informuje telewizja Biełsat, zatrzymanych zostało co najmniej 105 uczestników marszu.
Źródło info i foto: wp.pl

Niemcy: Siatka prawicowych ekstremistów w tamtejszej policji?

Dochodzenie w sprawie prawicowego ekstremizmu w krajowej policji Hesji ustaliło, że z policyjnego komputera ściągane były również dane na temat zarzucanej od miesięcy internetowymi obelgami i groźbami artystki kabaretowej – podał we wtorek dziennik „Frankfurter Rundschau”.

Rzeczniczka prokuratury we Frankfurcie nad Menem potwierdziła tego dnia, że śledczy zajmują się „dalszymi przypadkami”. Jak zaznaczyła, „mamy do czynienia z większą liczbą listów z groźbami wobec większej liczby osób”. Nie chciała przy tym wymienić ich z nazwiska.

Według „Frankfurter Rundschau”, nowo wykryty wyciek danych dotyczy zaangażowanej w walkę z rasizmem artystki kabaretowej Idil Baydar. Kierowane do niej maile z pogróżkami były pod względem formy i treści podobne do tych, jakie otrzymywały inne atakowane z takich samych powodów osoby.

Jak informowano już wcześniej, są to szefowa frakcji postkomunistycznej Lewicy w parlamencie krajowym Hesji Janine Wissler oraz adwokat Seda Basay-Yildiz, która występowała jako pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych w procesie sprawców zabójstw z ekstremistycznego ugrupowania National Socialist Underground (NSU). Dane o obu kobietach ściągnięto także z heskiego policyjnego komputera, a kierowane do nich listy nosiły podpis „NSU 2.0”.

Chadecki krajowy minister spraw wewnętrznych Hesji Peter Beuth oświadczył, że nie dysponuje dowodami na funkcjonowanie w tamtejszej policji prawicowo-ekstremistycznej siatki, ale można podejrzewać jej istnienie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl