Polska z jednym z najwyższych wskaźników przestępstw w UE

W Unii Europejskiej co dziesiąty mieszkaniec skarży się na akty przemocy, przestępczości i wandalizmu – wynika z danych Eurostatu. W Polsce ten odsetek jest o połowę mniejszy. Polska jest jednym z najbezpieczniejszych krajów w Europie. Według raportu Urzędu Statystycznego Unii Europejskiej Polska tuż po Chorwacji i Litwie jest najbezpieczniejszym krajem we wspólnocie.

Z aktami przemocy, przestępczości i wandalizmu miało do czynienia 4.4 proc. Polaków. To dużo mniej niż średnia unijna, która wyniosła 11 proc. Oprócz europejskich danych potwierdzają to i nasze krajowe badania, według których ponad 90 proc. Polaków czuje się bezpiecznie w swoim miejscu zamieszkania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ataki na katolickie obiekty kultu w Kanadzie

Kanadyjska policja wciąż prowadzi śledztwo w sprawie sobotniego zniszczenia pomnika papieża-Polaka w Edmonton w południowo-zachodniej Kanadzie. Nie był to w ostatnim czasie jedyny akt wandalizmu w Kanadzie wobec katolickich obiektów kultu. Wcześniej spłonęły już cztery kościoły. Pomnik Jana Pawła II został wymazany czerwoną farbą. Zamalowano też imię papieża Polaka.

Po informacjach o odnalezieniu nieoznaczonych grobów na terenach byłych przymusowych szkół dla indiańskich dzieci, kościół katolicki w całej Kanadzie spotyka się z falą nienawiści. Szkoły, działające od XIX wieku aż do lat 90. XX wieku, prowadziły na zlecenie rządu Kanady kościoły katolickie i protestanckie.

Jak poinformowała policja w minioną sobotę spłonęły dwa kościoły na terenach indiańskich rezerwatów w południowej części Kolumbii Brytyjskiej. Ogień pojawił się we wczesnych godzinach rannych najpierw w jednym z kościołów, a po godzinie – w drugim.

Z kolei w zeszłym tygodniu w rezerwatach Indian Penticton i Osoyoos w Kolumbii Brytyjskiej spłonęły dwa inne kościoły katolickie.

Zdewastowano także katedrę w Saskatoon, na której widnieją ślady odciśniętych dłoni. Również czerwoną farbą namalowano „we were children” (byliśmy dziećmi). Na innym kościele – w Mississauga – pojawiło się graffiti.

Burmistrz Mississauga Bonnie Crombie napisała na Twitterze, że „wandalizm nie jest odpowiedzią i nie będzie tolerowany”.

„Kulturowe ludobójstwo”

W Kanadzie powróciła debata o przeszłości, pierwszy raz udokumentowanej w 2015 r., gdy zakończyły się prace Komisji Prawdy i Pojednania na temat 150 lat działania 139 przymusowych szkół dla indiańskich, inuickich i metyskich dzieci. Komisja określiła w swoim raporcie działalność szkół jako „kulturowe ludobójstwo”, opisując niszczenie języka i kultury, prześladowania i przemoc.

Pierwszy premier Kanady, sir John A. Macdonald w 1883 r. mówił w parlamencie, że Indianie są dzikusami, a szkoły są potrzebne, by „indiańskie dzieci (..) nabyły obyczajów i sposobu myślenia białego człowieka”.

Organizacje rdzennych mieszkańców w Kanadzie domagają się od papieża odniesienia się do działań Kościoła katolickiego w kanadyjskich szkołach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Irlandia Północna: Kolejny dzień zamieszek w Belfaście. „To nie jest protest. To jest wandalizm i próba zabójstwa”

Podczas środowych zamieszek w Belfaście uprowadzono, a następnie spalono autobus miejski – poinformowała północnoirlandzka policja. Protestujący zaatakowali też funkcjonariuszy i poturbowali relacjonującego protesty reportera dziennika „Belfast Telegraph”.

Uczestnicy protestów w Irlandii Północnej uprowadzili autobus, obrzucili go butelkami z benzyną, a następnie podpalili pojazd. Do zdarzenia doszło w zachodniej części Belfastu, w cieszącej się nie najlepszą sławą lojalistycznej dzielnicy Shankill, około godziny 18 miejscowego czasu.

Wcześniej uczestnicy zamieszek obrzucali kamieniami i butelkami z benzyną funkcjonariuszy policji, a także podpalali na ulicach opony i kosze na śmieci. Jak poinformował fotoreporter „Belfast Telegraph” Kevin Scott, w trakcie pracy został zaatakowany od tyłu przez dwóch mężczyzn, którzy go poturbowali i uszkodzili jego aparat fotograficzny.

Policja wezwała do unikania okolic, w których trwają zamieszki, i poinformowała o zamknięciu bram w płotach oddzielających dzielnice protestanckie od katolickich. Zaniepokojenie sytuacją w Irlandii Północnej wyraził w środę wieczorem brytyjski premier Boris Johnson. „Jestem głęboko zaniepokojony scenami przemocy w Irlandii Północnej, zwłaszcza atakami na PSNI (policję północnoirlandzką – przyp. red.), która chroni ludzi i przedsiębiorstwa, atakiem na kierowcę autobusu i napaścią na dziennikarza. Drogą do rozwiązywania różnic jest dialog, a nie przemoc czy przestępczość” – napisał na Twitterze.

Jak podała we wtorek policja, od początku zeszłego tygodnia w zamieszkach obrażenia odniosło 41 funkcjonariuszy. Ostrzegła ona, że grupy przestępcze odpowiedzialne za podsycanie zamieszek wciągają w nie nawet kilkunastoletnie dzieci. Wśród 10 aresztowanych do tej pory osób byli 13- i 14-latek.

Spór o łamanie restrykcji w czasie pogrzebu lidera IRA

– To nie jest protest. To jest wandalizm i próba zabójstwa. Te działania nie reprezentują ani unionizmu, ani lojalizmu. Są one zawstydzające dla Irlandii Północnej i służą jedynie odwróceniu uwagi od prawdziwych sprawców łamania prawa z Sinn Fein. Moje myśli są z kierowcą autobusu – oświadczyła szefowa północnoirlandzkiego rządu Arlene Foster.

Nawiązała ona do bezpośredniej przyczyny trwających od kilku dni zamieszek. Jest nią zeszłotygodniowa decyzja północnoirlandzkiej prokuratury, by nie postawić nikomu zarzutów w związku z pogrzebem wysokiego rangą bojownika Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), w którym – mimo restrykcji przeciwepidemicznych – uczestniczyło około dwóch tysięcy osób, w tym 24 polityków Sinn Fein.

Decyzja ta spotęgowała napięcie wśród północnoirlandzkich unionistów i lojalistów, czyli zwolenników utrzymania prowincji w składzie Zjednoczonego Królestwa. Od kilkunastu tygodni coraz głośniej wyrażają oni niezadowolenie z protokołu w sprawie Irlandii Północnej, który jest częścią umowy o brexicie i który faktycznie stworzył granicę celną między nią a pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Oświęcim: Nazistowskie symbole na murze cmentarza żydowskiego

Na murze cmentarza żydowskiego w Oświęcimiu, gdzie pochowani są przedwojenni mieszkańcy miasta, nieznani sprawcy namalowali swastykę oraz symbol SS. „Stanowczo potępiamy takie akty. Oczekujemy szybkiego wykrycia i ukarania sprawców przez organy ścigania” – napisał w oświadczeniu prezydent miasta Janusz Chwierut.

Jak informuje krakowska redakcja „Gazety Wyborczej”, nazistowskie symbole zauważono na murze cmentarza żydowskiego w niedzielę rano. Po szybkiej reakcji władz miasta zostały one zamalowane, a sprawę zgłoszono na policję, która będzie teraz sprawdzać nagrania z pobliskich kamer monitoringu – niestety sam cmentarz nie jest nim objęty.

To nie pierwsza taka sytuacja – podobna miała miejsce w maju. – Ale jego skala jest nieporównywalna do tego, co stało się teraz. Każda dewastacja miejsca pamięci budzi grozę, jednak w Oświęcimiu, gdzie obok, w Auschwitz, zamordowano miliony ludzi; mieście tak doświadczonym, z taką tożsamością, jest to niewyobrażalne i bolesne – powiedział „Gazecie Wyborczej” Tomasz Kuncewicz, dyrektor Muzeum Żydowskiego w Oświęcimiu.

W oświadczeniu wydanym przez Muzeum Żydowskie czytamy, że w ostatnich latach, zarówno w Polsce, jak i na świecie, można zaobserwować wzrost nastrojów ksenofobicznych. „Teraz mowa nienawiści dotknęła cmentarz żydowski w Oświęcimiu, miejsce zdewastowane przez niemieckich nazistów, a następnie odbudowane po wojnie przez garstkę ocalonych z Zagłady” – podkreślono.

Przypomniano też, że obecnie cmentarz jest zabytkiem i „symbolem kultury i ludzi zamordowanych podczas Holokaustu”, a mieszkańcy Oświęcimia często odwiedzają to miejsce i biorą udział w jego pielęgnacji. Zdewastowanie muru cmentarza nazwano „aktem straszliwej nienawiści”, poprzez który znieważono pamięć ofiar ludobójstwa, „w tym także żydowskich oświęcimian, z których większość zginęła w pobliskim obozie śmierci Auschwitz-Birkenau”.

„Stanowczo potępiamy takie akty. Oczekujemy szybkiego wykrycia i ukarania sprawców przez organy ścigania” – napisał na Facebooku Janusz Chwierut.

„Oświęcim jest miejscem, w którym takie akty zawsze będą potępiane. Mieszkańcy Oświęcimia zachowują pamięć o ofiarach Holocaustu. Oświęcim jest również symbolem wielowiekowego współżycia społeczności żydowskiej i chrześcijańskiej, a na cmentarzu żydowskim są pochowani mieszkańcy przedwojennego Oświęcimia” – zakończył Chwierut.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja: Aleksandr Kokorin i Paweł Mamajew skazani na kolonię karną za pobicie urzędnika

Aleksandr Kokorin i Paweł Mamajew zostali skazani przez sąd w Moskwie za udział w bójce i wandalizm. Do chuligańskiego zajścia z udziałem byłych reprezentantów Rosji doszło w stolicy kraju 8 października 2018 roku. Kokorin otrzymał wyrok 18 miesięcy pobytu w kolonii karnej, a Mamajew – 17. Skazano także innych uczestników zajścia. Kirył Kokorin i Aleksander Protasowicz spędzą w kolonii karnej także – odpowiednio – 18 i 17 miesięcy. – Do uprawomocnienia się wyroku, wszyscy skazani pozostaną w areszcie – potwierdziła sędzia Jelena Abramowa, która przewodniczyła składowi orzekającemu i odczytała uzasadnienie.

Bójka i dochodzenie

W październiku 2018 roku Kokorin i Paweł Mamajew wszczęli bójkę w moskiewskiej kawiarni, poturbowali urzędników państwowych, a dochodzenie przeciwko nim wszczęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Piłkarze razem z bratem Kokorina byli pod wpływem alkoholu. Gdy jeden z klientów zwrócił im uwagę na głośne zachowanie, ci w odpowiedzi zaczęli go obrażać i bić. Incydent został zarejestrowany na nagraniu wideo, które pojawiło się w sieci. Poszkodowanym okazał się urzędnik Denis Pak, a jak wyjaśniło ministerstwo przemysłu – w bójce ucierpiał także drugi pracownik resortu. Obaj musieli zwrócić się po pomoc medyczną do szpitala. Pak miał wstrząśnienie mózgu, w wyniku uderzenia krzesłem w głowę, oraz połamane żebra. Poszkodowani zgłosili się na policję. Prawnik urzędnika przekazał, że jego klient został również znieważony na tle narodowościowym.

Przed bójką w kawiarni piłkarze mieli pobić także kierowcę prezenterki telewizyjnej Olgi Uszakowej. Zaś źródła w Rosyjskich Kolejach poinformowały, że sportowcy zachowywali się agresywnie w pociągu nocnym, którym jechali do Moskwy po niedzielnym meczu ich drużyn w Sankt Petersburgu.

Bogate kariery

28-letni Kokorin 48 razy zagrał w drużynie Sbornej. Zapewne wystąpiłby także na mundialu w Rosji, gdyby nie przeszkodziła mu kontuzja. 30-letni Mamajew w kadrze rozegrał 15 spotkań. Zapewne nigdy już nie wystąpią w reprezentacji. Mamajew grał ostatnio w FK Krasnodar, Kokorin – w Zenicie Sankt Petersburg. Oba kluby potępiły zachowanie swoich piłkarzy, przy czym Krasnodar zapowiedział rozwiązanie kontraktu z Mamajewem.
Źródło info i foto: eurosport.tvn24.pl

Napis „PZPR+” na biurze PiS w Warszawie. Policja zna już wizerunek sprawców

To już kolejny atak wandali na Biuro Zarządu Okręgowego PiS w Warszawie – poinformował w niedzielę sekretarz Zarządu Okręgowego PiS w Warszawie Michał Prószyński, odnosząc się do dewastacji budynku, w którym m.in znajdują się biura poselskie Jarosława Krajewskiego i ministra Mariusza Kamińskiego.

Tym razem na elewacji budynku przy ul. Koszykowej pojawił się na napis „PZPR+”. W zeszłym tygodniu po protestach KOD, Obywateli RP i partii na tym samym budynku pojawił się napis „Se możecie wy…ać”. Jak poinformował na Twitterze rzecznik prasowy warszawskiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości Michał Szpądrowski, wizerunek sprawców jest znany: „Szczęśliwie tym razem sprawczyni, młoda kobieta w dresikach oraz jej starszy pomagier nie założyli na głowę pończochy i Policja zna już wizerunek sprawców”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zamieszki w Neapolu. 34 rannych, policja obrzucona koktajlami Mołotowa

28 policjantów i 6 manifestantów zostało rannych w Neapolu podczas zamieszek, do których doszło w sobotę po demonstracji przeciwników wizyty lidera prawicowej Ligi Północnej Matteo Salviniego. Do ich szeregów przeniknęli anarchiści, dokonując aktów wandalizmu. Komenda policji w Neapolu podała, że zatrzymano sześciu najbardziej agresywnych uczestników zajść.

Jak podkreślają włoskie media, przypominały one walki uliczne.

Specjalne oddziały

Policja została obrzucona kamieniami, petardami i koktajlami Mołotowa. W celu uspokojenia sytuacji do akcji wkroczyły specjalne oddziały do tłumienia zamieszek. Funkcjonariusze użyli gazów łzawiących. Według lokalnych mediów część miasta na kilka godzin znalazła się w rękach anarchistów, nazywanych „black bloc”. Przyłączyli się oni do manifestacji środowisk skrajnej lewicy.

Na ulicach wybuchła panika wśród przechodniów. Schronili się oni w nielicznych otwartych sklepach; większość zamknięto z obawy przed aktami przemocy i rozruchami. W centrum doszło do poważnych zniszczeń.

Lider w Neapolu

Lider antyimigracyjnej Ligi Północnej przyjechał do Neapolu na konwencję swych zwolenników. To pierwsza taka inicjatywa na południu Włoch. W przemówieniu w czasie zjazdu Salvini ostro zaatakował centrolewicowy rząd Paolo Gentiloniego. – W rządzie mamy ministrów, którzy są rasistami w stosunku do Włochów, nienawidzą obywateli włoskich – oświadczył.
Źródło info i foto: TVP.info

Nielegalni imigranci nękali pasażerów włoskiego promu

Około 50 imigrantów, którzy otrzymali nakaz opuszczenia Włoch, wywołało niepokoje i zniszczenia na promie płynącym z Cagliari na Sardynii do Neapolu – podały we wtorek włoskie media na podstawie relacji pasażerów. Opowiedzieli oni o nękaniu i kradzieżach. Według relacji podróżnych w nocy z poniedziałku na wtorek grupa nielegalnych imigrantów, którzy otrzymali nakaz opuszczenia Włoch, dopuściła się aktów wandalizmu i napaści. Byli wśród nich głównie Algierczycy, przypływający ostatnio masowo na Sardynię.

Pasażerowie mówią, że przeżyli koszmar na pokładzie promu – podkreślają media. Zauważają, że nielegalnym imigrantom nie towarzyszył żaden policjant. Gdy prom wpłynął do portu w Neapolu, kapitan złożył zawiadomienie o wydarzeniach na pokładzie. Weszli tam policjanci, przede wszystkim po to, by nie dopuścić do ucieczki imigrantów, którzy mają opuścić Włochy.

Armator wyjaśnił, że rejs tych osób był uzgodniony z siłami porządkowymi z Cagliari. Ponadto poinformowano, że tak jak dzieje się to w przypadku podobnych wydaleń, firma w trosce o bezpieczeństwo innych pasażerów przeznaczyła dla imigrantów osobną część promu. Grupa ta nie była eskortowana przez policję. Armator promu zapewnił, że nie doszło na nim do poważnych zniszczeń, a załoga potrafiła zareagować w tej „delikatnej sytuacji”, by zagwarantować bezpieczeństwo.

Wydarzenia wywołały dyskusję we Włoszech. Pojawiło się wiele głosów domagających się bardzo stanowczej reakcji i natychmiastowego odesłania winnych do krajów pochodzenia.
Żródło info i foto: TVP.info

Akt wandalizmu w Dreźnie na znak protestu przeciwko polityce imigracyjnej Angeli Merkel

W Dreźnie od dawna nie jest spokojnie. W końcu jest to miasto, w którym odbyły się pierwsze marsze Pegidy, czyli Patriotycznych Europejczyków przeciwko islamizacji Zachodu. W poniedziałkową noc nieznani sprawcy próbowali podpalić meczet w tym mieście oraz centrum konferencyjne. W chwili gdy wybuchł pożar, imam wraz z rodziną znajdował się w budynku. Nic im się nie stało.

– Napadli na nas, bo nas nienawidzą – to zdanie jednego z dorastających synów imama cytowały wszystkie niemieckie media. Na miejscu zdarzenia znaleziono kilka butelek, z których znajdował się łatwopalny płyn. Podobnie przebiegł atak na centrum konferencyjne, w którym w najbliższą sobotę odbędą się uroczystości 26. rocznicy zjednoczenia Niemiec. Przybędą Angela Merkel oraz prezydent Joachim Gauck.

Drezno zostało wybrane na miejsce uroczystości nieprzypadkowo. Miały zmienić nieco wizerunek miasta i całej Saksonii jako szczególnie nieprzyjaznego regionu dla uchodźców, imigrantów i muzułmanów w ogóle. W końcu Drezno, od momentu powstania Pegidy dwa lata temu, uchodziło za kolebkę oporu przeciwko polityce imigracyjnej kanclerz Merkel.

– Pegida była forpocztą Alternatywy dla Niemiec (AfD). Utorowała jej drogę do sukcesu – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Wolfgang Patzelt, politolog z drezdeńskiego uniwersytetu technicznego. Jego zdaniem sprawców poniedziałkowych zamachów należy szukać w kręgach skrajnej prawicy w Saksonii, która jest tam tradycyjnie bardzo silna. Nie przypadkiem w przeliczeniu na liczbę mieszkańców Saksonia przoduje w Niemczech pod względem ataków na schroniska dla uchodźców. W ubiegłym roku na 100 tys. mieszkańców Saksonii ataków na schroniska było 1,82, w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – 1,38. Potem idą pozostałe landy wschodnie. Dla porównania w przodującym pod tym względem landzie zachodnim, Bremie, współczynnik ten wynosi 0,3, a w Hamburgu zaledwie 0,11.

Od początku tego roku do połowy sierpnia było 1800 przypadków przestępstw wobec imigrantów, w tym 507 z użyciem siły, 78 podpaleń i siedem ofiar śmiertelnych. W takich warunkach wszelkie wezwania o przyjazne przyjęcie imigrantów, zawarte w ostatnim rządowym raporcie o stanie państwa po zjednoczeniu, trafiają w próżnię. W opinii autorów raportu właśnie landy wschodnie powinny się szczególnie otworzyć na imigrantów, gdyż wyemigrowało z nich ponad 2 miliony młodych ludzi na Zachód, brakuje fachowców, lekarzy czy przedsiębiorców, co uniemożliwia rozwój gospodarczy na poziomie zachodnich landów. To wszystko teoria, wiele środowisk wschodnich Niemiec widzi w imigrantach wyłącznie zagrożenie dla własnej egzystencji.

Stąd ogromne poparcie dla AfD na wschodzie i doskonałe wyniki w ostatnich wyborach landowych w Berlinie i Meklemburgii, gdzie Alternatywa pokonała CDU.

– Schyłek Pegidy nie świadczy bynajmniej o zmianie nastrojów. Wielu przeciwników imigracji, islamu i muzułmanów nie musi już uczestniczyć w marszach Pegidy, mając do wyboru oddanie głosu na AfD – przekonuje prof. Patzelt. Coraz więcej zwolenników zdobywają hasła AfD w postaci zakazania budowy minaretów czy głośnych wezwań muezinów do modlitw, nie mówiąc już o zakazie strojów muzułmańskich dla kobiet zakrywających całe ciało.

Wszystko to dzieje się dziesięć lat po rozpoczęciu dialogu pomiędzy państwem i mniejszością muzułmańską oraz utworzenia Konferencji Islamskiej. Jest to swego rodzaju okrągły stół, który miał wypracować zasady harmonijnego współistnienia ok. 4-milionowej wspólnoty muzułmanów w Niemczech z resztą społeczeństwa.

– Pewne efekty są, ale znacznie poniżej naszych oczekiwań – tłumaczy „Rz” Ali Kizylkaya, były szef Rady Islamskiej, jednej z największych organizacji muzułmańskich w Niemczech.

Ubolewa, że daleko jeszcze do przyznania islamowi takiego samego statusu, jakim cieszą się Kościoły chrześcijańskie oraz judaizm. Jednak kilka landów zdecydowało się na zawarcie z niektórymi wspólnotami muzułmańskimi specjalnych umów. Regulują prawa wyznawców islamu poprzez uznanie muzułmańskich świąt religijnych, muzułmańskiego pochówku czy budowy meczetów, a także – co niezwykle ważne – wprowadzenie nauki religii muzułmańskiej do szkół.

– Niemcy muszą zrozumieć, że islam nie jest zagrożeniem – mówi Kizylkaya. Nie nastąpi to prędko, jeżeli w ogóle.
Żródło info i foto: wp.pl

Islamiści zniszczyli świątynie z 662 roku

Dżihadyści wysadzili w powietrze w ciągu ostatnich godzin cztery sunnickie meczety-mauzolea w centrum okupowanego przez nich Mosulu na północy Iraku. Jednocześnie uprowadzili dwóch muzułmańskich duchownych, którzy protestowali przeciwko tym aktom wandalizmu. Zniszczone meczety powstały w latach 662-1258. Dżihadyści, którzy utworzyli kalifat Państwa Islamskiego (IS) na północy Iraku oraz w północnej i środkowej Syrii, należą do skrajnego sunnickiego odłamu islamu, który nie dopuszcza istnienia mauzoleów wewnątrz świątyń muzułmańskich, ponieważ wierni mogliby kierować modły do osób pochowanych w meczetach zamiast do Boga.

Z tej przyczyny władze IS zamknęły ostatnio piętnaście innych meczetów-mauzoleów w śródmieściu Mosulu i zamierzają je zniszczyć. 2 września ekstremiści islamscy wysadzili w powietrze meczet-mauzoleum imama Bahera w zachodnim Mosulu, który mieszkańcy miasta zdołali obronić przed taką próbą w czerwcu ub. roku. Odkąd Państwo Islamskie przejęło kontrolę nad Mosulem w dniu 10 czerwca ub. roku dżihadyści burzą również w mieście kościoły chrześcijańskie i klasztory.
Żródło info i foto: onet.pl