Będzie przełom ws. Ewy Tylman

Jest cień szansy na wyjaśnienie sprawy śmierci Ewy Tylman, której zwłoki wyłowiono z Warty w Poznaniu. Sąd dostał w anonimowej przesyłce telefony, z których zawartości wynika, że osoby wysyłające do siebie SMS-y wiedzą coś na temat sprawy – ustaliła reporterka Radia ZET Danka Woźnicka. Po prawie 6 latach procesu jest w końcu szansa na wyrok w pierwszej instancji.

Śmierć Ewy Tylman wciąż nie została wyjaśniona. Kobieta zaginęła w listopadzie 2015 roku, a po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Według prokuratury doszło do zabójstwa. Sąd Okręgowy uniewinnił oskarżonego w sprawie śmieci kobiety Adama Z., ale sąd wyższej instancji uznał, że doszło do nieudzielenia przez niego pomocy.

Obecnie sprawa toczy się od nowa, a łącznie ciągnie się szósty rok. O przełomie nikt nie ośmiela się już mówić. Zarówno prokuratura jak i pełnomocnik rodziny Tylmanów mówią jedynie o nadziei i o tym, że każdy dowód w tej skomplikowanej sprawie trzeba sprawdzić.

Nowe fakty w procesie dot. śmierci Ewy Tylman. Sąd z nowymi dowodami w sprawie

Sędziowie zdecydowali, że poproszą operatorów komórkowych o ustalenie tożsamości właścicieli telefonów, których zawartość trafiła w przesyłce do sądu. Sędziowie chcieliby ich przesłuchać. Nadawca paczki z telefonami przedstawił się jako „Wojtek Afera”. „Przedmiotowa przesyłka, jako polecona za potwierdzeniem odbioru, została odebrana zgodnie z miejscem adresowym. We wskazanej przesyłce w dużej kopercie bąbelkowej znajdowały się dwa telefony komórkowe oraz kartka formatu A4 z treścią” – informowało biuro detektywistyczne.

W liście nadawca napisał: „Przesłałem je pod adres waszej agencji, dane na kopercie są nieprawdziwe z powodu bezpieczeństwa, gdyż nie chce skończyć jak Ewa Tylman”. Treść tego listu przeczytała w czwartek sędzia. Dodała, że według informacji przekazanej sądowi, telefony nie były uruchamiane w biurze detektywistycznym, a od razu przekazane policji, która przesłała dowód do sądu.

– W związku z powyższym wydane zostanie – po ustaleniu danych odpowiedniego biegłego z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu – postanowienie o tym, aby oba telefony zostały przez uprawnioną do tego osobę otwarte, sprawdzone, a wszelka treść, która w tych telefonach jest zawarta, żeby została wydrukowana, żeby zostały stworzone stenogramy. Tak, by można było stwierdzić, czy jakiekolwiek informacje, które w ramach tych telefonów są zawarte – jeżeli w ogóle takowe są – możliwe były do skontrolowania i to w taki sposób, by nie było zarzutu jakiejś ingerencji w treści, które ewentualnie są w tych telefonach umieszczone – powiedziała sędzia. Kolejna rozprawa odbędzie się w październiku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Samochód wpadł do Warty. Wewnątrz odkryto ciało mężczyzny

Przewrócony kołami do góry samochód w rzece Warcie zobaczył w czwartek rano w Gorzowie Wielkopolskim jeden z przechodniów. „Przybyli na miejsce mundurowi znaleźli w środku zwłoki mężczyzny” – przekazała KMP w Gorzowie Wlkp.

Samochód wpadł do rzeki Warty w okolicach mostu Lubuskiego przy Wale Okrężnym. Znajdował się tuż przy brzegu, odwrócony kołami do góry. Maszynę w wodzie zauważył o poranku jeden z przechodniów, który powiadomił o tym służby.

Wezwani na miejsce strażacy postawili osobową hondę na koła. Wewnątrz auta znaleźli zwłoki mężczyzny, nie zdołali zidentyfikować ofiary. „Na miejscu pracują policjanci, prowadzone są oględziny i trwa ustalanie tożsamości mężczyzny” – powiedział Grzegorz Jaroszewicz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Gorzów Wlkp. Samochód wpadł do rzeki, w środku było ciało mężczyzny

Okoliczności tragedii będą wyjaśniane pod nadzorem prokuratora. Policja szuka też świadków zdarzenia. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie doszło do tragedii i z jakich przyczyn samochód wpadł do rzeki. Kierowca mógł jechać przebiegającą wzdłuż rzeki ul. Wał Okrężny, która na odcinku przy moście ma szutrową nawierzchnię.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trwają poszukiwania mężczyzny w związku z zabójstwem nad Wartą

Policja wciąż poszukuje mężczyzny, które może mieć związek z zabójstwem kobiety nad Wartą. Jej ciało znaleziono w 2018 roku. Funkcjonariusze sporządzili portret pokazujący jak może wyglądać poszukiwany. Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu poszukują mężczyzny, który może mieć związek z morderstwem 75-letniej kobiety nad Wartą. Jej ciało odnaleziono 19 września 2018 roku w pobliżu Mostu św. Rocha. Trzy dni wcześniej kamery monitoringu zarejestrowały mężczyznę, który może mieć związek z zabójstwem.

Policja opublikowała portret pokazujący jak może wyglądać poszukiwany mężczyzna

Po opublikowaniu wizerunku mężczyzny funkcjonariusze otrzymali kilka informacji na temat domniemanego sprawcy. Jednak żadne z nich nie miały związku ze sprawą. Policjanci z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Poznaniu na podstawie monitoringu sporządzili portret pokazujący jak może wyglądać poszukiwany.

Policja prosi o kontakt wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę ze zdjęć, bądź mają jakiekolwiek wieści na temat miejsca jego pobytu. Informacje można zgłaszać na numer 609 802 912 lub w każdej jednostce policji na terenie całej Polski.

Zabójstwo nad Wartą

75-letnia kobieta wyszła z domu, mówiąc wnukowi, że idzie na spacer i już nie wróciła. Zgłoszono jej zaginięcie. Sekcja zwłok wykazała, że została uduszona. Miała obrażenia klatki piersiowej, żeber i narządów wewnętrznych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

49-letnia kobieta celowo wjechała do Warty? Zginęła też jej 17-letnia córka. Są ustalenia śledczych

49-letnia mieszkanka powiatu gorzowskiego wjechała samochodem do Warty. Razem z nią jechała jej 17-letnia córka, obie zginęły. Na miejscu nie odnaleziono śladów hamowania, przyczyną nie mógł być też zły stan techniczny pojazdu. Do tragedii doszło 24 listopada 2017 r. Rano tego dnia policjanci dostali informację od Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o samochodzie, który wjechał do Warty na wysokości ul. Sybiraków w Kostrzynie nad Odrą.

Funkcjonariusze przesłuchali świadków i zabezpieczyli nagranie monitoringu. Po kilku godzinach z rzeki udało się wyciągnąć samochód marki daewoo lanos. W środku znaleziono ciało 49-letniej mieszkanki powiatu gorzowskiego i jej 17-letniej córki. Przyczyną ich śmierci było utonięcie.

Biegły prokuratury przeprowadził badanie stanu technicznego samochodu. Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim, układy w samochodzie, zarówno kierowniczy, jak i hamulcowy, nie były uszkodzone. Śledczy wykluczyli więc, by stan techniczny był przyczyną wypadku.

Nie było śladów hamowania

„Super Express” poinformował, że ustalenia prokuratury wskazują na celowe wjechanie do Warty. – Nie stwierdzono okoliczności, które by za tym przemawiały – mówi w rozmowie z Gazeta.pl prok. Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. – Wiadomo, że przyczyną śmierci kobiet było utonięcie, natomiast tego, z jakiego powodu wjechały do Warty nie udało się ustalić w toku postępowania i na chwilę obecną nie jest to możliwe do wyjaśnienia – dodaje prokurator. 

W miejscu, w którym kobieta zjechała z drogi, rzeczywiście nie odnaleziono śladów hamowania, nie potwierdza to jednak wersji o celowym wjechaniu do rzeki. Jak mówi nam prok. Witkowski innym wyjaśnieniem może być zasłabnięcie 49-latki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Z Warty wyłowiono wrak auta z ciałami dwóch kobiet

Ciała dwóch kobiet znaleziono w samochodzie, który w czwartek rano wpadł do Warty w Kostrzynie nad Odrą – poinformował PAP Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego lubuskiej policji. Wjeżdżającego do rzeki daewoo lanosa widziało kilka osób, które zaalarmowały służby.

Policja rozpoczęła dochodzenie zaraz po zgłoszeniu o wypadku. Przesłuchano świadków i zabezpieczono film z monitoringu, na którym widać, jak auto wjeżdża do rzeki. Wydobyte z wody auto ma numery rejestracyjne powiatu gorzowskiego. Trwa potwierdzanie tożsamości znalezionych w nim kobiet.

– Na razie trudno podać choćby hipotetyczną przyczynę tego zdarzenia. Samochód zostanie poddany dokładnym oględzinom, prokurator zarządził sekcję zwłok znalezionych w nim kobiet. Być może po tych czynnościach poznamy więcej szczegółów mogących przybliżyć nas do wyjaśnienia tej sprawy – powiedział PAP Jaroszewicz. Dodał, że śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Słubicach.

Zgłoszenie o wypadku straż pożarna otrzymała w czwartek ok. 8.00 rano. Z relacji świadków wynikało, że w samochodzie, który wjechał do rzeki z nabrzeża, byli ludzie. Zaraz potem akcję rozpoczęli strażacy. Na miejsce przyjechały służby medyczne i policja.

Najpierw strażacy próbowali zlokalizować samochód w rzece, poruszając się łodzią. Akcję utrudniał wysoki stan wody. Przy użyciu sonarów wytypowali miejsca, w których auto mogło osiąść na dnie.

Około 10.00 strażaccy nurkowie odnaleźli samochód, kilkanaście metrów od miejsca, w którym wpadł do wody. Przekazali także informację, że znajdują się w nim ciała dwóch osób.

Z uwagi na trudne warunki panujące pod wodą, m.in. nurt i słabą widoczność, zapadła decyzja o sprawdzeniu wnętrza auta po wydobyciu go na brzeg. Do Kostrzyna przyjechał specjalny dźwig i inny sprzęt. Samochód udało się wyciągnąć z rzeki przed godz. 16.00.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Z Warty wyłowiono ciało 18-latka

4 sierpnia po godzinie 22 do poznańskiej straży pożarnej dotarła informacja o człowieku, który wpadł do rzeki w okolicy mostu Św. Rocha. Mężczyznę udało się uratować, jednak okazało się, że nie był sam. Poszukiwania trwały przez cały weekend. W nocy z niedzieli na poniedziałek z Warty wyłowiono ciało 18-latka. O tym, że w Warcie znajduje się 18-latek, poinformował w piątek mężczyzna, którego w porę uratowano. Strażacy odszukali go już po kilkunastu minutach od zgłoszenia. Jak informuje Onet policja, udało mu się wyjść z rzeki o własnych siłach. Był pod wpływem alkoholu.

Dwa dni później z Warty wyłowiono 18-latka. – Wszystko wskazuje na to, że to poszukiwany od piątku mężczyzna. Na razie jednak nie potwierdzono jego tożsamości – informuje Onet podkom. Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji.

Według wstępnych ustaleń mężczyźni pod wpływem alkoholu sami weszli do Warty. Doszło do nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia prokuratura. Ciało 18-letniego mężczyzny zabezpieczono do sekcji zwłok.
Źródło info i foto: onet.pl

Łódź: 28-letni informatyk oskarżony o kradzież danych

Zarzuty ws. kradzieży danych osobowych z bazy wartej ponad 110 mln zł zostały postawione 28-letniemu informatykowi w Łodzi. Mężczyzna został zatrzymany. Grozi mu kara do 8 lat więzienia. Śledztwo nadzoruje warszawska prokuratura okręgowa. Jak poinformował PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Michał Dziekański, chodzi o nieuprawnione wykorzystanie i ujawnienia danych osobowych wykradzionych z bazy danych jednej z firm marketingowych.

„Jak ustalono, J. nie tylko nielegalnie wykorzystał bazę danych marketingowych, do której miał dostęp jako informatyk, ale również sam zbierał dane osobowe, wykorzystując do tego tzw. landing page (internetowa strona docelowa, na którą trafia się po naciśnięciu reklamy). Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ustalono, że sprzedał co najmniej 56 tys. rekordów dotyczących osób z terenu Hiszpanii oraz 2 tys. dotyczących osób z terenu Polski, a także kilkanaście razy udostępnił podmiotom prowadzącym działania marketingowe, którym złożył ofertę sprzedaży całej bazy, próbki obejmujące od 250 do 2 tys. rekordów osób z terenu Polski, Czech i Hiszpanii” – zaznaczył Dziekański.
Sprzedaż odbywała się za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Konrad J. został zatrzymany w Łodzi. Równocześnie policjanci z Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji przy wsparciu policjantów z Warszawy oraz Wydziałów do Walki z Cyberprzestępczością Komend Wojewódzkich Policji we Wrocławiu, Rzeszowie i Bydgoszczy dokonali przeszukań w sześciu miejscach w województwie łódzkim oraz przesłuchali świadków w pięciu innych województwach. „Zabezpieczono m.in. 5 komputerów, 8 dysków twardych, 5 telefonów komórkowych, 4 pendrive’y, 13 kart pamięci i 451 nośników optycznych” – powiedział.

Jak dodał – według szacunków pokrzywdzonej firmy – wartość bazy przekracza 110 mln zł. Sama baza zawierała ponad 2 mln rekordów obejmujących dane obywateli różnych krajów, takie jak m.in. imiona, numery telefonów oraz adresy e-mail – sprecyzował prokurator.

J. usłyszał zarzuty dotyczące m.in. nieuprawnionego wykorzystania i ujawnienia danych osobowych wykradzionych z bazy. Przyznał się do winy. Grozi mu kara do 8 lat więzienia. „Zastosowano wobec niego dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa trzy razy w tygodniu, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju” – dodał Dziekański.
Źródło info i foto: interia.pl

29-letni uciekinier utonął w Warcie?

Już kilkanaście godzin trwają poszukiwania mężczyzny, który w czwartek wieczorem w Radzewicach koło Mosiny w Wielkopolsce uciekł z policyjnego radiowozu i wskoczył do Warty. Był skuty kajdankami. Jak na razie nie odnaleziono śladów wskazujących na to, że uciekinier w nocy wyszedł z rzeki – informują policjanci. Z kolei komendanci wielkopolskiej i miejskiej policji w Poznaniu polecili sprawdzić, czy funkcjonariusze z Mosiny zachowali procedury przy zatrzymywaniu 29-latka.

Poszukiwania z udziałem policjantów, strażaków oraz drona, prowadzone są na długości kilkunastu kilometrów Warty. Mężczyzny od wczoraj szuka ok. 120 funkcjonariuszy. Rano do akcji przystąpiła nowa zmiana policjantów.

Z Poznania do Radzewic płyną kolejne policyjne motorówki. Przeczesywane są brzegi rzeki. Według funkcjonariuszy nie znaleziono żadnych śladów, które wskazywałyby na to, że 29-latek wyszedł z Warty.

W czwartek wieczorem mężczyzna został zatrzymany przez policjantów do odbycia kary 1,5 roku więzienia za uprawę konopi indyjskich i posiadanie narkotyków. Policja podała, że skuty kajdankami 29-latek, wykorzystał moment, w którym otwarte zostały drzwi radiowozu. Stało się tak, bo matka zatrzymanego poprosiła policjantów o możliwość pożegnania się z synem. Gdy zostały uchylone drzwi auta, mężczyzna odepchnął matkę i rzucił się do ucieczki. W pewnym momencie wskoczył do rzeki.

Funkcjonariuszy obowiązują procedury. Gdy dojdzie do jakiejś sytuacji sprawdza się, czy zostały one zachowane. Na razie za wcześnie by mówić, czy policjanci mogli postąpić tak, jak postąpili – powiedział rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dalszy ciąg sprawy Ewy Tylman. Dziś zeznają m.in. znajomi z pracy

Trwa proces w sprawie wyjaśnienia okoliczności śmierci Ewy Tylman. We wtorek sąd w Poznaniu przesłucha 4 osoby. To m.in. znajomi z pracy Ewy i Adama Z. Ci świadkowie uczestniczyli w felernej imprezie, z której 26-latka już nie wróciła. 11 kwietnia we wtorek sąd przesłucha 4 świadków, którzy razem z Ewą i Adamem Z. wzięli udział w imprezie firmowej. Spotkanie integracyjne odbyło się 22 listopada 2015 roku w Poznaniu i przeciągnęło się do późnych godzin nocnych i wczesnych godzin porannych następnego dnia.

W nocy z 22 na 23 listopada grupa znajomych z pracy przemieszczała się po Poznaniu, zmieniając lokale podczas zabawy. Byli na kręglach w galerii MM, następnie impreza przeniosła się do Pijalni Wódki i Piwa, a po północy – do klubu Mixtura. Około 2 w nocy Adam i Ewa odłączyli się od znajomych. Ruszyli w kierunku mostu św. Rocha. Ślad po nich urywa się około 3:24 rano. Po kilku minutach, kamery monitoringu rejestrują tylko Adama Z. Ślad po Ewie zaginął.

Zeznania złożą dwie koleżanki i dwóch kolegów z pracy. Pierwsza z nich Ilona H. wymieniała sms-y z Adamem Z. dzień po zaginięciu koleżanki. Zeznania wtorkowych świadków mają być skonfrontowane z tym, co w marcu powiedzieli członkowie rodziny Adama Z.

Prokuratura zarzuciła Adamowi Z., że 23 listopada 2015 r., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do Warty. Według biegłych, mężczyzna w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny. Grozi mu do 25 lat więzienia lub dożywocie. Podczas ostatniej rozprawy sąd uprzedził jednak strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy – za ten czyn grozi do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Akcja CBA w Lubelskiem. Zatrzymano polskiego biznesmena i dwóch obywateli Izraela

Lubelskie CBA zatrzymało polskiego przedsiębiorcę i dwóch obywateli Izraela w związku z podejrzeniami o próbę załatwienia kontraktu na eksport maszyn Ursusa do jednego z afrykańskich państw – donosi „Kurier Lubelski”. Transakcja miała być warta 25 mln dolarów. Na razie nikomu z tej trójki nie postawiono zarzutów.

Chodzi o transport dużej ilości maszyn rolniczych produkowanych przez Ursus do Zambii. Biznesmeni mieli powoływać się przy tym na swoje wpływy w zambijskim rządzie. Do zatrzymania doszło w Warszawie.

– Cały kontrakt, opiewający na kwotę 100 mln dolarów amerykańskich, był finansowany przez polski Skarb Państwa w ramach międzynarodowych umów i programów pomocowych dla Afryki. Sam przetarg na dostawy prorozwojowe i dokonanie wyboru kontrahenta ogłasza rząd danego afrykańskiego kraju – wyjaśnia w rozmowie z ‚Kurierem” Piotr Kaczorek z biura prasowego CBA.

Według ustaleń „KL”, że Polak i dwaj obywatele Izraela proponowali Ursusowi korzystne rozwiązanie kwestii dostawy sprzętu w zamian za 25 mln dolarów łapówki. Jak przyznaje Kaczorek, duża część tej kwoty miała później trafić do afrykańskich urzędników, pilotujących operację. Sprawę zbadają teraz śledczy Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Warszawie. Dziennikarze gazety kontaktowali się również z przedstawicielami Ursusa, jednak nikt nie wiedział o akcji CBA.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl