Strzelanina w Waszyngtonie. Sprawa popełnił samobójstwo

Sprawca strzelaniny w Waszyngtonie, w rezultacie której cztery osoby zostały ranne, popełnił samobójstwo po tym jak został otoczony przez policję – poinformowały lokalne władze. 23-letni Raymond Spencer odebrał sobie życie w mieszkaniu na piątym piętrze, z którego okna strzelał do przypadkowych osób. Do samobójstwa doszło po tym jak policjanci zlokalizowali mężczyznę i zaczęli przygotowywać się do szturmu. Nie wiadomo jakie były motywy działania mężczyzny.

Personalia sprawcy ustalono po tym jak umieścił nagranie wideo w mediach społecznościowych. Szef policji w Waszyngtonie Robert Contee powiedział, że „nagranie wygląda na autentyczne”. W mieszkaniu – poinformował Contee – znaleziono kilka sztuk broni palnej i dużą ilość amunicji.

Miejscem strzelaniny była elegancka dzielnica Van Ness, w północno zachodniej części Waszyngtonu, niedaleko prywatnej szkoły przygotowującej uczniów do podjęcia nauki na uczelniach wyższych (tzw. prep school). Świadkowie i lokalne media informowały o serii strzałów i uciekających w popłochu ludziach. Niektóre osoby próbowały ukryć się za zaparkowanymi samochodami.

Obława, do której skierowano znaczne siły policji, sparaliżowała życie dzielnicy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalna zemsta ojca. Sprzedali jego córkę handlarzom żywym towarem

Waszyngtońska policja znalazła w bagażniku samochodu, który został porzucony w listopadzie ubiegłego roku, zwłoki brutalnie zamordowanego 19-latka. Za zabójstwo pierwszego stopnia odpowie przed sądem 60-letni John Eisenman ze Spokane, ojciec byłej partnerki ofiary. Mężczyzna przyznał się do winy i utrzymuje, że zemścił się na nastolatku, bo chłopak miał sprzedać jego córkę handlarzom żywym towarem – poinformował „New York Post”.

„Eisenman dowiedział się w październiku 2020 roku, że jego nieletnia córka została sprzedana handlarzom ludźmi w rejonie Seattle, najprawdopodobniej przez 19-letniego Andrewa Sorensena, jej ówczesnego chłopaka” – przekazała policja. „Ojcu udało się uratować dziewczynę i sprowadzić ją z powrotem do Spokane” – dodali mundurowi.

Mężczyzna, nie czekając na reakcję służb, samodzielnie skonfrontował się z nastolatkiem i dokonał porwania. Następnie związanego 19-latka z zaklejonymi ustami wywiózł w bagażniku na odludzie, położone na północy hrabstwa Spokane.
Źródło info i foto: interia.pl

FBI przeszukało posiadłość Olega Deripaski w Waszyngtonie

Agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) weszli we wtorek do posiadłości rosyjskiego oligarchy Olega Deripaski w Waszyngtonie – podała telewizja NBC News. Cel przeszukania nie jest dotąd znany. Jak podała telewizja, choć FBI potwierdziło, że prowadzi działania w domu powiązanym z Deripaską, to nie ujawniono więcej szczegółów.

Bliskie związki Deripaski z Putinem

W 2017 roku „Washington Post” ustalił, że willa w prestiżowej północno-wschodniej części Waszyngtonu należy do rosyjskiego oligarchy, który kupił ją w 2006 roku za 15 mln dolarów, za pośrednictwem podstawionej spółki zarejestrowanej w stanie Delaware.

Deripaska to magnat przemysłu aluminiowego mający bliskie związki z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. W 2018 roku został objęty sankcjami USA. Amerykański resort finansów, który nałożył restrykcje, podał wówczas w komunikacie, że wobec oligarchy toczy się śledztwo dotyczące m.in. prania brudnych pieniędzy i jest on oskarżany o wymuszenia i działalność w ramach zorganizowanej przestępczości.

„New York Post” informował wówczas, że w ramach sankcji zamrożono amerykańskie aktywa miliardera, w tym posiadłości w Waszyngtonie i Nowym Jorku. W 2019 roku władze USA zniosły sankcje obejmujące jego firmy Rusal i En+, po tym jak Deripaska pozbył się części udziałów w tych spółkach.

NBC podaje, że Deripaska miał też zakaz wstępu na terytorium USA, jednak zmieniło się to po tym, jak władze Rosji przyznały mu paszport dyplomatyczny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Uzbrojony neonazista zatrzymany przed Kapitolem

Policja Kapitolu (USCP) poinformowała, że zatrzymała neonazistę z Kalifornii, który miał „patrolować” okolicę siedziby Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC) w Waszyngtonie. Mężczyzna miał w samochodzie bagnet i maczetę. Do zatrzymania doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy jeden z funkcjonariuszy zauważył stojącego pod siedzibą DNC czarnego pickupa ze swastykami i innymi ekstremistycznymi symbolami.

Zatrzymany mężczyzna, 44-letni Donald Craighead z Oceanside w Kalifornii, oświadczył, że był „na patrolu” i „zaczął mówić o ideologii supremacji białej rasy”. W samochodzie miał m.in. bagnet i maczetę, których posiadanie jest niedozwolone w stolicy USA.

Na opublikowanych zdjęciach samochodu widać, że miał on swastykę namalowaną na lusterku, w środku napis „confederacy” literami stylizowanymi na runy, pentagram oraz coś co przypominało kości zwierząt. Mężczyzna w sieciach społecznościowych zamieszczał symbole okultystyczne oraz związane m.in. z gangiem motocyklowym Hell’s Angels.

„Śledztwo jest w toku”

USCP poinformowała, że śledztwo w sprawie Craigheada jest w toku, lecz na razie nie wiadomo, czy jego obecność w Waszyngtonie ma związek z planowanym na sobotę marszem środowisk prawicowych w obronie zatrzymanych uczestników ataku na Kapitol z 6 stycznia. W związku z obawami o możliwą przemoc podczas demonstracji Policja Kapitolu ogłosiła w poniedziałek, że ponownie ogrodzi teren wokół gmachu amerykańskiego parlamentu.

– Płot stanie dzień lub dwa przed i jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostanie zdemontowany szybko po marszu – powiedział szef USCP Thomas Manger. W poniedziałek Manger wziął udział w tajnym wysłuchaniu z udziałem przywódców obu partii w Kongresie na temat kwestii bezpieczeństwa związanych z demonstracją.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Waszyngton: Strzelanina na ulicy. Są ofiary

Trzy osoby zginęły w sobotę wieczorem w strzelaninie w północno-zachodniej części Waszyngtonu, a trzy kolejne doznały obrażeń niezagrażających życiu – poinformował szef stołecznej policji Robert Contee. Lokalne radio WTOP News, powołując się na Contee poinformowało, że do strzelaniny doszło tuż przed godz. 20 czasu lokalnego.

Policja ogłosiła, że poszukuje ciemnej hondy accord, którą zauważono w trakcie wydarzenia. Contee poinformował, że sprawcy strzelaniny prawdopodobnie korzystali z tego samochodu.

Policja: strzelało kilka osób

Nie ujawniono tożsamości ofiar, wiadomo jedynie, że są to młodzi ludzie. Zdaniem policji strzelało kilka osób, nie wiadomo jednak jeszcze, czy byli to tylko napastnicy z hondy, czy doszło do wymiany ognia.

– To bardzo frustrujące. O przemocy z użyciem broni mówimy od dłuższego czasu. Wiemy, że ten problem nie jest charakterystyczny tylko dla Waszyngtonu, ale myślę, że to świadczy o ogólnej chorobie naszego społeczeństwa, a tą chorobą jest przemoc z użyciem broni – powiedział Contee.
Źródło info i foto: TVP.info

Ewakuacja Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie w związku z podejrzeniem bomby

Policja Kapitolu w Waszyngtonie poinformowała w czwartek, że mężczyzna, który groził detonacją bomby pod budynkiem Biblioteki Kongresu USA, poddał się po pięciu godzinach negocjacji i jest pod nadzorem policji. Mężczyzna został zidentyfikowany jako 49-letni Floyd Ray Rosenberry z Karoliny Południowej.

W czwartek rano czasu miejscowego podjechał czarnym pick-upem pod budynek Biblioteki Kongresu USA, twierdząc, że ma bombę złożoną z azotanu amonu, która jest w stanie wysadzić w powietrze dwie przecznice. Jednocześnie twierdził, że może ona wybuchnąć tylko, jeśli on sam zostanie zastrzelony.

Szef Policji Kapitolu Tom Manger poinformował, że nie wie jeszcze, czy w pojeździe były środki wybuchowe. Dodał, że mężczyzna zmagał się z problemami osobistymi, w tym ze śmiercią w rodzinie.

Z transmisji wideo, którą zamieścił w internecie, nie wynika konkretny motyw, którym mógłby się kierować. Mężczyzna domagał się rozmowy z Bidenem, mówił o rozpoczynającej się „rewolucji”, sugerował też, że działa w porozumieniu z innymi „patriotami”.

– Zastrzelicie mnie, to 2,5 przecznicy wyleci w powietrze. Zacznie się rewolucja. Ona tu już jest – mówił w nagraniu. Twierdził, że „Demokraci zabijają Amerykę” i zdawał się domagać się bombardowania Afganistanu.

W reakcji na jego groźby ewakuowano część budynków należących do kompleksu Kapitolu i Biblioteki Kongresu. Osobom przebywającym w innych budynkach w okolicy polecono ukrycie się w swoich biurach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Atak na Kapitol. Relacja policji

Podczas ataku na Kapitol bałem się o życie bardziej, niż podczas jakiegokolwiek momentu mojej misji w Iraku – powiedział sierżant policji Kapitolu Aquilino Gonell podczas emocjonalnego przesłuchania przed specjalną komisją amerykańskiej Izby Reprezentantów ds. wydarzeń z 6 stycznia.

To było coś jak z średniowiecznej bitwy. Walczyliśmy wręcz, cal po calu. Kiedy byłem ściskany przez tłum i czułem jak tracę oddech, pamiętam że myślałem wtedy „tak tutaj zginę, broniąc tego wejścia do tunelu” – mówił policjant i były żołnierz.

Gonell opisywał swoje doświadczenia z toczonych z demonstrantami 6 stycznia walk przed wejściem do tunelu prowadzącego m.in. do osobistych biur kongresmenów i sal plenarnych w budynku waszyngtońskiego Kapitolu. Bałem się wtedy bardziej, niż podczas jakiegokolwiek momentu mojej misji w Iraku – dodał.

Pochodzący z Dominikany sierżant policji Kapitolu (USCP) był jednym z czterech funkcjonariuszy broniących parlamentu USA, którzy zeznawali w Kongresie podczas bardzo emocjonalnego inauguracyjnego posiedzenia specjalnej komisji Izby Reprezentantów do zbadania zamieszek z 6 stycznia.

Inny ze świadków, funkcjonariusz waszyngtońskiej policji metropolitalnej Michael Fanone, wyraził oburzenie na zachowanie części republikańskich polityków bagatelizujących wagę tamtych wydarzeń.

Poszedłem do piekła i z powrotem, po to by chronić ludzi w tym budynku, ale zbyt wielu z nich mówi teraz, że piekło nie istnieje, albo że nie było takie złe. Ta obojętność wobec funkcjonariuszy jest haniebna! – krzyknął Fanone, oskarżając polityków o sprzeniewierzenie się swojej misji.

Dramatyczna relacja

Fanone mówił, jak niemal został zabity przez zwolenników ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa, gdy wyciągnęli go z kordonu funkcjonariuszy broniących wejścia do Kapitolu.

Nie stanowiłem już dla nich żadnego zagrożenia ani przeszkody. Ale mimo to nadal byłem torturowany, kilku ludzi próbowało wyrwać mi broń, krzycząc „zabijmy go jego własnym pistoletem”. Robili to dalej, dopóki nie krzyknąłem, że mam dzieci – opowiadał łamiącym się głosem policjant. Fanone został wielokrotnie porażony paralizatorem i doznał zawału serca oraz obrażeń mózgu, cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD).

Pracujący w wydziale narkotykowym Fanone zaznaczył, że podczas szturmu nie był na służbie, lecz przybył w odpowiedzi na desperackie wezwania dowódcy przez radio.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stolica USA mierzy się z plagą porwań samochodów wraz z kierowcą

Waszyngton mierzy się z plagą porwań samochodów wraz z kierowcą („carjacking”). Od początku roku w aglomeracji odnotowano już około stu takich przestępstw. Sprawcami są najczęściej nastolatki. W ubiegłym tygodniu jedno z takich porwań zakończyło się tragicznie – śmierć poniósł 68-letni Mohammad Anwar, pochodzący z Pakistanu kierowca Ubera.

Dwie nastolatki (13 i 15 lat), ustaliwszy między sobą plan działania, siłą wtargnęły do jego samochodu w centrum Waszyngtonu. Mężczyźnie zagroziły paralizatorem. Dziewczyny rozpędziły następnie pojazd, straciły nad nim kontrolę i doprowadziły do wypadku. Na jego skutek kierowca Ubera zmarł. Nastolatki zatrzymano; postawiono im zarzuty zabójstwa oraz porwania samochodu z użyciem broni.

Nastolatki z bronią – trend łączony z pandemią

Na portalach crowdfundingowych mieszkańcy stolicy USA zbierają fundusze, by pomóc rodzinie Anwara. „Był ukochanym mężem, ojcem, dziadkiem, wujkiem i przyjacielem, który zawsze uśmiechał się, gdy tego potrzebowałeś. Zostawia bliską i daleką rodzinę, która bardzo go kocha i za nim tęskni” – przekazali w oświadczeniu jego najbliżsi.

Lokalne media piszą, że w 2021 roku w aglomeracji Waszyngtonu doszło już do ponad 100 przypadków takich porwań samochodów i wiążą niepokojący trend z pandemią. – Jest zdecydowanie więcej nastolatków z bronią, i to w wieku 12, 13, 14 lat, którzy kradną samochody – mówi Denise Krepp z władz dzielnicy Hill East. Niektórzy mieszkańcy stolicy USA są na tyle zaniepokojeni, że ograniczają wyjazdy samochodem po zmroku.

O czujność apeluje burmistrz miasta Muriel Bowser. – Do kradzieży samochodu dochodzi, gdy jest ku temu okazja – stwierdziła.
Źródło info i foto: TVP.info

Federalne Biuro Śledcze oskarżane o błędy odnośnie szturmu na Kapitol

Podczas przesłuchania w Kongresie USA były szef straży Kapitolu Steven Sund zeznał, że nie otrzymał od FBI raportu z 5 stycznia o możliwości zamieszek następnego dnia. W starciach zginęło pięć osób. Po raz pierwszy we wtorek publicznie zeznawali Sund, były sierżant Izby Reprezentantów Paul Irving i były sierżant Senatu Michael Stenger. Wszyscy z nich zrezygnowali ze swoich funkcji w kilka dni po bezprecedensowym ataku na Kapitol, w wyniku którego śmierć poniosło pięć osób. Przesłuchiwany był również Robert Contee, pełniący obowiązki szefa waszyngtońskiej policji.

Z ich zeznań wyłania się ochrona Kapitolu zaskoczona liczbą uczestników zamieszek 6 stycznia oraz ich przygotowaniem i komunikacją. Problem stanowił też przepływ między służbami informacji wywiadowczych dotyczących ostrzeżeń przed szturmem.

Sund powiedział, że nigdy nie otrzymał raportu Federalnego Biura Śledczego (FBI) z 5 stycznia z ostrzeżeniem o potencjalnych zamieszkach następnego dnia. Wglądu do tego dokumentu nie miała także – zgodnie z doniesieniami jej przedstawicieli – waszyngtońska policja.

Błędy wywiadu

– Jedną z pewnych spraw, o których się dzisiaj dowiedzieliśmy, są błędy wywiadu. To niekoniecznie niepowodzenie samego wywiadu, ale niepowodzenie w przekazywaniu informacji – ocenił to senator Angus King z Maine.

Na publicznym forum we wtorek ujawniono również ostre spory dotyczące tego, co opóźniło przybycie posiłków Gwardii Narodowej na Kapitol. Między Sundem a Irvingiem wystąpiły poważne rozbieżności, gdy opisywali swoje działania przed atakiem z 6 stycznia i w jego trakcie. Obaj funkcjonariusze nie mogli się nawet zgodzić, czy rozmawiali telefonicznie, gdy demonstranci włamywali się do gmachu parlamentu.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: 140 osób zostało oskarżonych o atak na Kapitol

Blisko 140 osób zostało już oskarżonych w związku ze szturmem na waszyngtoński Kapitol, jaki 6 stycznia przypuścili stronnicy Donalda Trumpa. Wśród nich jest brat agenta amerykańskich tajnych służb. CNN przypomina, że Scott Fairlamb, brat agenta Prestona Fairlamba III, który niegdyś był w ekipie chroniącej żonę byłego prezydenta Michelle Obamę, uderzył rzekomo w trakcie zamieszek policjanta w głowę. Stoi w obliczu trzech oskarżeń, w tym – napaści na funkcjonariusza federalnego.

Adwokat podejrzanego mężczyzny, Harley Breite, przekonywał, że Preston Fairlamb III nie był świadom czynów brata na Kapitolu.

„Nie był wtajemniczony w nic, co mój klient rzekomo zrobił tego dnia” – mówił cytowany przez CNN prawnik.

Harry Litman asystent prokuratora generalnego w Departamencie Sprawiedliwości latach 1993-1998 tłumaczył w rozmowie z CNN, że nie sposób zawczasu wskazać, jakie będą działania wszystkich osób tylko na podstawie ich przekonań politycznych.

12 stycznia w Nowym Jorku został aresztowany Aaron Mostofsky syn sędziego z Brooklynu Stevena Mostofsky’ego. Ciąży na nim zarzut kradzieży mienia rządowego w czasie zamieszek. Aaron i jego ojciec są zarejestrowani jako wyborcy Demokratów.

„Wykonywał rozkazy prezydenta”

Amerykańskie media zwracają uwagę także na inny przypadek „z rodziną w tle” wiążący się z aresztowaniem Guya Reffitta z Teksasu. Został oskarżony o nielegalne wdarcie się na Kapitol i utrudnianie działań wymiaru sprawiedliwości. O jego sympatiach w ostatnich latach z skrajnie prawicowymi ugrupowaniami powiadomił organy egzekwowanie prawa syn mężczyzny Jackson Reffitt.

„Obawiałem się, że to, co robił to szaleństwo (…) Groził mnie, mojej siostrze, mojej rodzinie i przedstawicielom władz. Miałem już tego dość” – cytuje Jacksona CNN.

Według FBI Guy Reffitt ostrzegał syna i córkę, przed tym co się może stać, jeśli go wydadzą.

„Jeśli mnie wydasz, będziesz zdrajcą, a wiesz co grozi zdrajcom. Zdrajcy są rozstrzeliwani” – ostrzegał.
 
Wśród oskarżonych m.in. o nielegalne wdarcie się do siedziby Kongresu oraz zastraszanie liberalnej członkini Izby Reprezentantów Aleksandrii Ocasio-Cortez znalazł się Garret Miller. Usprawiedliwiał się, że „wykonywał rozkazy prezydenta Donalda Trumpa”. Później przepraszał też parlamentarzystkę za hasło „Assassinate AOC” opublikowane na Twitterze.

Poważne zarzuty

Jak informuje CNN łącznie o czynny udział w zamieszkach oskarżono już niemal 140 osób. Niektórzy podejrzani stoją w obliczu poważnych zarzutów takich jak: udział w spisku lub rebelii oraz planowanie ataku z wyprzedzeniem i rozmysłem. W opinii ekspertów będzie to trudniej udowodnić.

Służby do tej pory nie zidentyfikowały sprawców podłożenia dwóch bomb rurowych na Kapitolu. Nie mają też podejrzanych w związku z śmiercią funkcjonariusza policji na Kapitolu Briana D. Sicknicka. Były agent FBI Petar Licata wyjaśnił CNN, że w przypadku podejrzanych o przestępstwa federalne śledczy chcą najpierw zgromadzić niezbędne dowody, a dopiero później będą dokonywać aresztowań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl