Atak nożownika w polskim sklepie w Smethwick pod Birmingham

17-latek został śmiertelnie ugodzony nożem w polskim sklepie w Smethwick pod Birmingham w środkowej Anglii – poinformowała policja hrabstwa West Midlands. Wszystko wskazuje na to, że miejsce zabójstwa było przypadkowe, a ofiara wbiegła do sklepu uciekając przed napastnikami. Do zdarzenia doszło w sobotę po godz. 16. Jak informują media, powołując się na relacje świadków, 17-latek uciekając, wbiegł do sklepu Nowa Polka. Tam jednak dwóch napastników go dopadło i zadało kilka ciosów nożem.

Rannego chłopaka próbowali ratować przypadkowi ludzie, odwożąc go samochodem do szpitala. Auto zderzyło się niestety z dwoma innymi pojazdami. Ostatecznie nastolatek został zabrany przez karetkę pogotowia do szpitala, gdzie stwierdzono zgon.

18-latek aresztowany

W nocy z soboty na niedzielę policja aresztowała 18-latka, który jest podejrzany o zadanie śmiertelnych ciosów. Jak na razie mundurowi nie ujawnili personaliów ani ofiary, ani domniemanego sprawcy. Gazeta „Express and Star” z pobliskiego Wolverhampton poinformowała, że to już trzeci poważny akt przemocy w tych okolicach w ostatnich kilku tygodniach. Nieco ponad tydzień wcześniej inny nastolatek został poważnie ranny wskutek dźgnięcia nożem. Pod koniec marca z kolei dwie osoby zostały ranne w strzelaninie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

13 Polaków aresztowanych w WB. Podejrzani są o udział w czerpaniu korzyści z współczesnego niewolnictwa i wykorzystywania pracowników

Brytyjska policja aresztowała w czwartek 13 Polaków podejrzanych o udział w czerpaniu korzyści z współczesnego niewolnictwa i wykorzystywania pracowników. To kolejny poważny przypadek tego typu dotyczący polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Do aresztowania doszło w Handsworth na przedmieściach Birmingham w regionie West Midlands. W przekazanym mediom, w tym PAP, komunikacie podkreślono, że służby działały na podstawie wskazówki dotyczącej działalności grupy, która ściągała ludzi do Wielkiej Brytanii, a następnie kierowała ich do nisko opłacanej pracy fizycznej (m.in. na budowie i przy recyklingu) i regularne pozbawiała ich części zarobków.

Aresztowano dziewięciu mężczyzn i cztery kobiety. Śledczy dotarli do pięciu osób, które prawdopodobnie są ofiarami gangu. Poszkodowani będą mogli złożyć formalne zawiadomienie o przestępstwie, a do tego czasu otrzymują wsparcie ze strony Czerwonego Krzyża i Armii Zbawienia.

Sierżant Phil Poole z oddziału walki ze współczesnym niewolnictwem powiedział, że aresztowania miały na celu „powstrzymanie okrutnych osób, które zarabiały pieniądze na niedoli innych”.

— Nie ma miejsca na wykorzystywanie ludzi i nie zawahamy się ani sekundy, podejmując mocne i zdecydowane działania, aby to zatrzymać — zapewnił. Zatrzymania przeprowadzono we współpracy policji z Czerwonym Krzyżem, Narodową Agencją Walki z Przestępczością (NCA) i innymi organizacjami rządowymi.

Ofiary współczesnego niewolnictwa

W październiku ub.r. eksperci i aktywiści NGO ostrzegli, że nawet setki lub tysiące Polaków w Wielkiej Brytanii mogą stawać się co roku ofiarami współczesnego niewolnictwa.

Według statystyk w 2016 roku w ramach krajowego systemu NRM zidentyfikowano 163 polskie ofiary niewolnictwa, z czego 148 osób padło ofiarą wyzysku w pracy. To najwyższy wynik od 2012 roku, dla którego dostępne są najstarsze dane, i siódme miejsce wśród grup narodowościowych najczęściej doświadczających tego zjawiska.

Wiceszefowa NCA Caroline Young przyznała jednak w rozmowie z PAP, że oficjalne dane „to jedynie wierzchołek góry lodowej”. — Prawdopodobnie jest bardzo dużo osób, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą się zgłosić (na policję) — ceniła.

Katarzyna Zagrodniczek z polskiej organizacji East European Resource Centre tłumaczyła z kolei, że szczególnie narażone są osoby pracujące m.in. w rolnictwie, myjniach, barach, magazynach, fabrykach, centrach dystrybucji i na budowie oraz zatrudnione jako pomoc domowa.

— To ludzie, którzy godzą się pracować za trzy funty (na godzinę), bo nie mają innego wyjścia lub tak im się wydaje […]. To, że muszą pracować przez wiele godzin, bez przerw, traktują jako szansę, żeby się „odkuć” — powiedziała.

Kwestia walki z handlem ludźmi i współczesnym niewolnictwem będzie jednym z tematów dyskusji na Polsko-Brytyjskim Forum Belwederskim w Londynie w lutym br. Od marca br. przy polskim oddziale Armii Zbawienia funkcjonuje wspierany przez brytyjski rząd Punkt Weryfikacji Ofert Pracy, który pomaga w ustaleniu wiarygodności pracodawców i pomaga osobom, które wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych.

W 2016 roku podpisano również porozumienie o współpracy między Armią Zbawienia a La Stradą. W ramach tej współpracy wymieniane są informacje o osobach, które zdołały uwolnić się z sytuacji niewolniczej i postanowiły wrócić do Polski.

Pomoc ofiarom

Osoby, które same padły ofiarą handlu ludźmi lub podejrzewają, że problem ten dotyczy znanych im ludzi, mogą zadzwonić w Wielkiej Brytanii na specjalną infolinię pod numer 0 8000 121 700. Oferuje ona wsparcie także w języku polskim.

Zgodnie z brytyjskim prawem po ustaleniu, że dana osoba mogła paść ofiarą handlu ludźmi, może ona liczyć na tymczasowe zakwaterowanie, wsparcie psychologiczne i pomoc w znalezieniu pracy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wielka Brytania: Zatrzymano 54-latka, który zasztyletował 8-letnią dziewczynkę

Policja z West Midlands poinformowała, że zatrzymano mężczyznę, który może mieć związek ze śmiercią 8-letniej dziewczynki. Dziecko z licznymi ranami kłutymi odnaleziono w Brownhills nieopodal Walsall. Dziewczynka ostatecznie zmarła szpitalu. Ranną 8-latkę odnaleziono wczoraj po godzinie 19. Aresztowanym jest 54-letni mężczyzna, który obecnie przebywa w szpitalu. Ma kilka ran kłutych brzucha, ale jego życiu nic nie zagraża. Ma być przesłuchany w toku śledztwa.
Źródło info i foto: onet.pl

W West Midlands trwają przesłuchania w sprawie niewolniczego traktowania Polaków

Policja w regionie West Midlands na zachodzie Anglii przesłuchała trzy osoby w sprawie dotyczącej niewolniczego traktowania. Śledztwo wszczęto po odkryciu, że 9 Polaków pracowało w lokalnej sortowni śmieci za głodową stawkę i bez niezbędnej opieki medycznej. Wcześniej informowano, że chodziło o 11 Polaków. Jak poinformowała policja w West Midlands, po wstępnych przesłuchaniach zrewidowano liczbę polskich ofiar procederu z 11 do dziewięciu; dwie osoby mają obywatelstwo innego kraju Europy Wschodniej.

Jak poinformowała w środę policja, funkcjonariusze zjawili się rano poprzedniego dnia w siedzibach firm CAP Recycling w West Bromwich i Black Country Recycling w Oldbury.

Sześciu pracowników było na miejscu, następnych trzech w pobliskim mieszkaniu, a dwóch w busie zaparkowanym przed domem jednego z podejrzanych. Według policji mężczyźni pracowali „mimo oznak niedożywienia i uzależnienia od alkoholu”; jeden z nich miał złamany bark.

Inspektor Colin Mattinson zaznaczył, że udana akcja była możliwa dzięki uzyskanym informacjom, które sugerowały, że „mężczyźni z Europy Wschodniej byli wykorzystywani, otrzymując zaledwie 10 funtów za długie godziny pracy”.

„Jednocześnie ludzie, którzy wykorzystywali ich samych i ich słabości związane z alkoholem, prowadzili luksusowe życie, jeżdżąc po okolicy drogimi samochodami” – podkreślił. Jak dodał, policja znalazła dowody sugerujące, że niektórzy pracownicy regularnie spali na kartonach w jednej z sortowni.

Wszystkie ofiary zostały skierowane do ośrodka Czerwonego Krzyża w Tipton, gdzie zapewniono im podstawową opiekę medyczną; następnie z pomocą tłumaczy pracownicy mają zostać przesłuchani przez lokalną policję. Trzej podejrzani w wieku 26, 47 i 52 lat zostali po wstępnym przesłuchaniu zwolnieni z aresztu, z obowiązkiem ponownego stawienia się na policji na początku listopada. Policja będzie w tym czasie kontynuowała śledztwo, które ma doprowadzić do postawienia zarzutów czerpania korzyści ze współczesnego niewolnictwa.

Jak dowiedziała się PAP ze źródeł w policji w West Midlands, dwóch podejrzanych sprawców to obywatele Wielkiej Brytanii, a jeden – Pakistanu. Konsul generalny RP w Manchesterze Łukasz Lutostański potwierdził w rozmowie z PAP, że polskie służby konsularne wiedzą o sprawie i pozostają w kontakcie z władzami.
Żródło info i foto: onet.pl