Multimilioner zamordowany na Wyspach. Nowe fakty

Wczoraj informowaliśmy, że sir Richard Sutton, brytyjski arystokrata i multimilioner, został zamordowany w swojej wiejskiej posiadłości w Higher Langham. „The Sun” podał, że zatrzymany podejrzany mieszkał z milionerem i jego partnerką.

Tragedia w Wielkiej Brytanii. Sir Richard Lexington Sutton, 83-letni baronet, został zaatakowany w środę w swojej wiejskiej posiadłości niedaleko Gillingham w Dorset. Zmarł w wyniku kilkukrotnego dźgnięcia nożem, o czym pisaliśmy w czwartek.

Oprócz niego w wiejskiej posiadłości przebywała również 65-letnia kobieta, która również została zaatakowana przez napastnika. Już dziś wiadomo, że była to fizjoterapeutka i jednocześnie wieloletnia partnerka ofiary. Policja przekazała dziś, 9 kwietnia wiadomość, że kobieta została zaraz po przyjeździe policji przetransportowana drogą lotniczą do szpitala Southmead w Bristolu. Pozostaje w stanie krytycznym.

Po wczorajszej śmierci Suttona wiele mediów pisało o tym, że zatrzymany 34-latek, który jest głównym podejrzanym w sprawie, był znajomym rodziny, a nawet… miał z nimi mieszkać, jak podaje „The Sun”. W wyniku w obrażeń, jakie odniósł, również został przetransportowany do szpitala. Policja szuka świadków zdarzenia.

Ze śmiercią milionera nie mogą pogodzić się jego pracownicy.
Źródło info i foto: o2.pl

Wielka Brytania: Renomowana kancelaria broni Polaków skazanych za zabójstwo. Prawdziwy winny jest na wolności?

Dwaj mężczyźni odsiadują w Wielkiej Brytanii wyroki dożywocia za zabójstwo innego Polaka. Jak opisuje „Superwizjer”, skazano ich w procesie poszlakowym, a ławnicy nie byli zgodni. Winny może być trzeci z oskarżonych, który został uniewinniony.

Grzegorz Pietrycki w wieku 25 lat wyjechał do pracy do Wielkiej Brytanii. Po dwóch latach, w sierpniu 2016 roku, został zamordowany wynajmowanym m.in. przez niego mieszkaniu w Londynie – opisuje Superwizjer TVN. O morderstwo oskarżono trzech innych Polaków – Patryka Pacheckę, Grzegorza Szala i Grzegorza G. Pierwsi dwaj zostali uznani za winnych i skazani na dożywocie. Trzeciego uniewinniono.

Teraz prestiżowa kancelaria Carmelite Chambers za darmo broni Pachecki i złożyła w jego imieniu apelację. Także prawnicy Szali odwołują się od wyroku. Według brytyjskiej prawniczki Siobhan Grey znaczenie dla ławników – którzy nie zdecydowali o winie jednogłośnie – miał m.in. fakt, że Pachecka i Szal mieli na koncie wyroki w Polsce, zaś Grzegorz G. teoretycznie nie miał konfliktów z prawem. Jednak reporterzy ustalili, że on także był kiedyś skazany, ale wyrok uległ zatarciu. Ponadto prawnicy mają wątpliwości m.in. co do zeznań świadków, których nie wzięto pod uwagę.

Skazani twierdzą, że słabo znali Grzegorza G. Przed zabójstwem mężczyzna miał być zdenerwowany, ponieważ rzuciła go partnerka. Zażywał amfetaminę i razem z Szalą pił alkohol. W nocy obaj udali się do domu późniejszej ofiary, Grzegorza Pietryckiego. Pachecka wtedy już tam był. Wywiązała się kłótnia między Pietryckim a Grzegorzem G. Skazani mężczyźni twierdzą, że nie byli w pokoju, gdy G. miał wyciągnąć nóż i zaatakować Pietryckiego (choć ich wersje nie są całkowicie spójne).

„W relacji Pachecki, sytuacja wyglądała tak: – Wróciłem się do tego pokoju i zobaczyłem miejsce rzeźni. Zobaczyłem dwie osoby, Grzegorza Pietryckiego, który nie żyje i Grzegorza G, który go trzymał. Trzymali się oburącz, jak zapaśnicy. Cały pokój był we krwi. Z Pietryckiego leciało jak z rynny. Jedyne na co było mnie stać, to po prostu krzyczałem: ‚Weź go zostaw, debilu’. Wybiegłem z tego domu. Nogi same pobiegły” – podaje Superwizjer.

Pachecka został zatrzymany i przeszukany krótko po zdarzeniu. Nie stwierdzono na nim śladów krwi. Grzegorz G. uciekł z miejsca zdarzenia, zmienił numer telefonu i z pomocą byłej dziewczyny wynajmował mieszkanie na fałszywe nazwisko. Zatrzymano go dopiero pięć miesięcy później.

Skazani mężczyźni na początku sprawy zmieniali zeznania i prezentowali różne wersje historii, co także wpłynęło na ich niekorzyść. Tłumaczą to tym, że przez wcześniejsze zatargi z prawem i wyroki na początku nie mówili prawdy. – Siedziałem w kryminale i bym nie potrafił iść na policję i sprzedać – mówił dziennikarzom Pachecka. Z kolei Grzegorz G. odmówił składania wyjaśnień i – według relacji Pachecki – przekonywał, że boi się dwóch pozostałych, ponieważ są kryminalistami. Pachecka zapowiada, że będzie walczył, by udowodnić swoją niewinność i móc wrócić na wolność i do rodziny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dover: Aresztowano Polaków, którzy przewozili broń i narkotyki

Dwaj obywatele Polski zostali aresztowani w porcie w Dover pod zarzutem przemytu broni i ciężkich narkotyków – poinformowała w niedzielę brytyjska Narodowa Agencja ds. Przestępczości (NCA).

Podczas rutynowej kontroli przeprowadzonej w piątek przez oficerów brytyjskiej służby granicznej w ciężarówce Polaków znaleziono – zamiast zadeklarowanego ładunku papieru do kserokopiarek – 20 sztuk broni palnej, 1000 sztuk amunicji, a także 300 kg metamfetaminy, 50 kg ketaminy, 50 kg kokainy i 10 kg heroiny. Łączna wartość przewożonych narkotyków została wyceniona przez śledczych na 7,5 miliona funtów.

Śledczy potwierdzili także, że sugerowany przez Polaków adres dostawy ładunku w walijskim Cardiff był nieprawdziwy. 31-letni Łukasz K. i 32-letni Rafał A. staną w poniedziałek przed sądem w Margate.

„Poważne zagrożenie dla życia ludzi”

Kathryn Philpott z NCA podkreśliła w wydanym oświadczeniu, że w ramach akcji „skonfiskowano znaczną ilość broni i amunicji, które mogłyby stanowić poważne zagrożenie dla życia ludzi, gdyby trafiły w ręce przestępców na terytorium Wielkiej Brytanii”.

– Gangi używają broni palnej do siania strachu i przemocy na naszych ulicach”, a policjanci „są zdeterminowani, (…) aby uniemożliwić dostanie się tego typu przedmiotów do Wielkiej Brytanii – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zidentyfikowano podejrzanego o atak w Londynie

Jak podaje londyńska policja, podejrzanym o przeprowadzenie wtorkowego zamachu przed siedzibą parlamentu jest 29-letni obywatel Wielkiej Brytanii. Trwają przeszukania pod trzema adresami powiązanymi z podejrzanym.

Służby nie ujawniają tożsamości mężczyzny. Jak tłumaczy zastępca komisarza londyńskiej policji Neil Basu, sprawca odmawiał współpracy ze śledczymi. Policjanci prowadzą przeszukania pod trzema adresami, związanymi z podejrzanym. Dwa z nich pochodzą z Birmingham, skąd 29-latek przyjechał w nocy z poniedziałku na wtorek do Londynu. Trzeci budynek mieści się natomiast w Nottingham.

Śledczy odtworzyli także trasę nocnej podróży podejrzanego. Jak ustalili, kierowca forda fiesty w nocy znajdował się w centrum Londynu, w pobliżu Tottenham Court Road, a od szóstej rano krążył po rządowej dzielnicy Westminster i Whitehall. Ostatecznie wjechał w barierę bezpieczeństwa przed parlamentem tuż po 7:30 czasu lokalnego, potrącając pieszych i rowerzystów. Dwie osoby trafiły do szpitala z lekkimi obrażeniami, a kolejna została opatrzona na miejscu.

Policja zapowiedziała wzmożone patrole na ulicach Londynu, a także innych miast Wielkiej Brytanii. Do patrolowania delegowani zostaną m.in. funkcjonariusze specjalnie wyszkoleni do wychwytywania objawów zdenerwowania wśród osób, które mogłyby planować inne akty terrorystyczne. Stopień zagrożenia terrorystycznego w Wielkiej Brytanii utrzymuje się na czwartym poziomie w pięciostopniowej skali, co oznacza, że zamach jest „bardzo prawdopodobny”.
Źródło info i foto: wp.pl

Dożywocie za atak na muzułmanów w stolicy Wielkiej Brytanii

Sąd w czwartek uznał Darrena Osborne’a za winnego, a w piątek ogłosił wyrok. Mężczyzna musi spędzić za kratami co najmniej 43 lata – zastrzegła sędzia Cheema-Grubb, skazując 48-latka na dożywocie.

Darren Osborne z Cardiff odpowiadał za atak z 2017 roku. 19 czerwca w dzielnicy Londynu Finsbury Park, tuż po północy, wjechał vanem w tłum muzułmanów, którzy wracali z wieczornej modlitwy w meczecie. Zginęła jedna osoba, a dziewięć innych odniosło rany.

To był atak terrorystyczny. Miałeś zamiar zabijać – podkreśliła sędzia.

Moment zatrzymania napastnika nagrał jeden ze świadków. Sąd w Londynie uznał, że Anglik odpowiada za śmierć Makrama Alego. 51-letni mężczyzna był jedyną ofiarą śmiertelną ataku. Jego rodzina uczestniczyła w dziewięciodniowym procesie – podaje BBC News.

Nasz ojciec, podobnie jak ofiary większości terroryzmu, był zupełnie niewinny. Był spokojnym człowiekiem – mówiła Ruzina Akhtar, córka zabitego.
Źródło info i foto: o2.pl

13 Polaków aresztowanych w WB. Podejrzani są o udział w czerpaniu korzyści z współczesnego niewolnictwa i wykorzystywania pracowników

Brytyjska policja aresztowała w czwartek 13 Polaków podejrzanych o udział w czerpaniu korzyści z współczesnego niewolnictwa i wykorzystywania pracowników. To kolejny poważny przypadek tego typu dotyczący polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Do aresztowania doszło w Handsworth na przedmieściach Birmingham w regionie West Midlands. W przekazanym mediom, w tym PAP, komunikacie podkreślono, że służby działały na podstawie wskazówki dotyczącej działalności grupy, która ściągała ludzi do Wielkiej Brytanii, a następnie kierowała ich do nisko opłacanej pracy fizycznej (m.in. na budowie i przy recyklingu) i regularne pozbawiała ich części zarobków.

Aresztowano dziewięciu mężczyzn i cztery kobiety. Śledczy dotarli do pięciu osób, które prawdopodobnie są ofiarami gangu. Poszkodowani będą mogli złożyć formalne zawiadomienie o przestępstwie, a do tego czasu otrzymują wsparcie ze strony Czerwonego Krzyża i Armii Zbawienia.

Sierżant Phil Poole z oddziału walki ze współczesnym niewolnictwem powiedział, że aresztowania miały na celu „powstrzymanie okrutnych osób, które zarabiały pieniądze na niedoli innych”.

— Nie ma miejsca na wykorzystywanie ludzi i nie zawahamy się ani sekundy, podejmując mocne i zdecydowane działania, aby to zatrzymać — zapewnił. Zatrzymania przeprowadzono we współpracy policji z Czerwonym Krzyżem, Narodową Agencją Walki z Przestępczością (NCA) i innymi organizacjami rządowymi.

Ofiary współczesnego niewolnictwa

W październiku ub.r. eksperci i aktywiści NGO ostrzegli, że nawet setki lub tysiące Polaków w Wielkiej Brytanii mogą stawać się co roku ofiarami współczesnego niewolnictwa.

Według statystyk w 2016 roku w ramach krajowego systemu NRM zidentyfikowano 163 polskie ofiary niewolnictwa, z czego 148 osób padło ofiarą wyzysku w pracy. To najwyższy wynik od 2012 roku, dla którego dostępne są najstarsze dane, i siódme miejsce wśród grup narodowościowych najczęściej doświadczających tego zjawiska.

Wiceszefowa NCA Caroline Young przyznała jednak w rozmowie z PAP, że oficjalne dane „to jedynie wierzchołek góry lodowej”. — Prawdopodobnie jest bardzo dużo osób, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą się zgłosić (na policję) — ceniła.

Katarzyna Zagrodniczek z polskiej organizacji East European Resource Centre tłumaczyła z kolei, że szczególnie narażone są osoby pracujące m.in. w rolnictwie, myjniach, barach, magazynach, fabrykach, centrach dystrybucji i na budowie oraz zatrudnione jako pomoc domowa.

— To ludzie, którzy godzą się pracować za trzy funty (na godzinę), bo nie mają innego wyjścia lub tak im się wydaje […]. To, że muszą pracować przez wiele godzin, bez przerw, traktują jako szansę, żeby się „odkuć” — powiedziała.

Kwestia walki z handlem ludźmi i współczesnym niewolnictwem będzie jednym z tematów dyskusji na Polsko-Brytyjskim Forum Belwederskim w Londynie w lutym br. Od marca br. przy polskim oddziale Armii Zbawienia funkcjonuje wspierany przez brytyjski rząd Punkt Weryfikacji Ofert Pracy, który pomaga w ustaleniu wiarygodności pracodawców i pomaga osobom, które wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych.

W 2016 roku podpisano również porozumienie o współpracy między Armią Zbawienia a La Stradą. W ramach tej współpracy wymieniane są informacje o osobach, które zdołały uwolnić się z sytuacji niewolniczej i postanowiły wrócić do Polski.

Pomoc ofiarom

Osoby, które same padły ofiarą handlu ludźmi lub podejrzewają, że problem ten dotyczy znanych im ludzi, mogą zadzwonić w Wielkiej Brytanii na specjalną infolinię pod numer 0 8000 121 700. Oferuje ona wsparcie także w języku polskim.

Zgodnie z brytyjskim prawem po ustaleniu, że dana osoba mogła paść ofiarą handlu ludźmi, może ona liczyć na tymczasowe zakwaterowanie, wsparcie psychologiczne i pomoc w znalezieniu pracy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

9 Polaków z zarzutami nowoczesnego niewolnictwa. Zabierali rodakom zarobki

Dziewięcioro Polaków zamieszkałych w aglomeracji Birmingham usłyszało przed sądem zarzuty dotyczące nowoczesnego niewolnictwa, jakiego dopuścili się przywłaszczając sobie zarobki ponad 80 rodaków – podają w czwartek brytyjskie media. Sprawcy kontrolowali konta bankowe tych osób i zabierali wpływające na nie zarobki. Ofiarą tego procederu byli Polacy przybywający do Wielkiej Brytanii od 2014 roku.

Sześciu mężczyznom w wieku od 26 do 52 lat i trzem kobietom w wieku od 22 do 47 lat postawiono zarzuty w rezultacie śledztwa wszczętego przez policję regionu West Midlands w sprawie o handel ludźmi. Wszystkich dziewięciorga dotyczą zarzuty wejścia w porozumienie w celu zmuszania ludzi do pracy, handlu ludźmi z zamiarem wyzyskiwania ich oraz w przestępczego zabierania mienia. Zarzuty przedstawiono im przed sądem w Birmingham w poniedziałek i we wtorek. Do czasu wyznaczonej na 5 grudnia rozprawy wszyscy pozostaną w areszcie.

163 polskich ofiar niewolnictwa

W Wielkiej Brytanii funkcjonuje państwowy system zgłaszania przypadków niewolnictwa znany jako NRM (National Referral Mechanism). Walka z tym problemem traktowana jest jako priorytet przez premier Theresę May, która podnosiła ten temat między innymi na forum ONZ. Według statystyk w 2016 roku w ramach NRM zidentyfikowano 163 polskie ofiary niewolnictwa. Katarzyna Zagrodniczek z polskiej organizacji East European Resource Centre wskazuje, że szczególnie narażone są osoby pracujące między innymi w rolnictwie, myjniach, barach, magazynach, fabrykach, centrach dystrybucji i na budowach oraz zatrudnione jako pomoce domowe. Nie znają one swych praw odnoszących się do płacy minimalnej czy też maksymalnego wymiaru czasu pracy. Ofiarom procederu zabiera się dokumenty i otwiera się w ich imieniu konta bankowe, a także rejestruje się je jako odbiorców świadczeń socjalnych pobieranych w rzeczywistości przez kogoś innego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Mężczyźni zatrzymani po zamachu w Londynie to uchodźcy

Brytyjski dziennik „The Times” poinformował w poniedziałek, że dwaj mężczyźni zatrzymani po piątkowym zamachu terrorystycznym na londyńskie metro to młodzi uchodźcy, którzy mieszkali w brytyjskiej rodzinie zastępczej. Jak wynika z informacji gazety, obaj mężczyźni pochodzą z krajów objętych strefą wojny i działaniem tzw. Państwa Islamskiego (IS).

Według „Timesa” 18-letni główny podejrzany jest sierotą z Iraku i przyjechał do Wielkiej Brytanii w wieku 15 lat, gdzie otrzymał status uchodźcy. W sobotę został zatrzymany w porcie morskim w Dover nad kanałem La Manche, gdy funkcjonariusze rozpoznali go po charakterystycznej, czerwonej czapce, którą miał na sobie również na nagraniach monitoringu z metra.
„Zszokowani” emeryci

Mężczyzna został przyjęty przez brytyjską parę emerytów Ronalda i Penelopę Jones, którzy na przestrzeni 40 lat opiekowali się jako rodzina zastępcza blisko 300 dziećmi o różnym pochodzeniu, a w ostatnich latach na prośbę hrabstwa Surrey przyjęli wielu uchodźców, w tym m.in. z Somalii i Erytrei. W 2010 roku za swoje zasługi zostali odznaczeni Orderem Imperium Brytyjskiego.
Jak zauważa „Times”, emeryci nie otrzymali od lokalnych władz szczegółowych informacji o 18-latku i byli „zszokowani” tym, co zostało im przekazane w ciągu ostatnich dwóch dni przez śledczych. Od soboty ich dom jest przeszukiwany przez specjalistów z oddziału antyterrorystycznego.

21-letni Syryjczyk

Drugi zatrzymany został zidentyfikowany przez media jako 21-letni Syryjczyk Jahja Farruch, który ostatnio samodzielnie mieszkał w Stanwell w hrabstwie Surrey, ale wcześniej również znajdował się pod opieką Jonesów. Jego tożsamość nie została na razie potwierdzona przez prowadzącą śledztwo policję metropolitalną.

Policja, póki co, nie postawiła mu też żadnych zarzutów.

Pastor Vicci Davidson z lokalnego kościoła metodystów w rozmowie z „Timesem” wyraziła nadzieję, że „ludzie nie będą teraz mówić tylko o tym jednym dziecku, które wpadło w kłopoty, gdy tak wielu udało się pomóc”.

Około 30 osób zostało rannych w piątek rano, gdy w wagonie metra na stacji Parsons Green w zachodniej części Londynu eksplodował improwizowany ładunek wybuchowy z zapalnikiem czasowym. Związana z IS agencja informacyjna Amak poinformowała, że zamachu dokonał „oddział” związany z tą dżihadystyczną organizacją.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd w Newcastle skazał 18-osobowy gang gwałcicieli

Osiemnaście osób zostało w środę uznanych przez sąd w Newcastle za winne seksualnego wykorzystywania pochodzących z trudnych środowisk kobiet, w tym małoletnich, które były wabione alkoholem i twardymi narkotykami, a następnie gwałcone. Środowy wyrok kończy cztery powiązane ze sobą procesy, w których siedemnastu mężczyzn w wieku od 32 do 45 lat pochodzenia azjatyckiego i urodzonych w większości w Wielkiej Brytanii oraz 22-letnia Brytyjka występowało jako oskarżeni o popełnienie ponad 100 przestępstw, w tym gwałtów, dostarczania narkotyków i nakłaniania do prostytucji. Zdjęcia i pełne dane personalne skazanych zostały upublicznione.
 
Ofiarami gangu były 22 kobiety w wieku od 13 do 25 lat, które pochodziły z trudnych środowisk, co – jak zaznaczyli prokuratorzy – sprawiało, że „istniało mniejsze zagrożenie, że się sprzeciwią”.

Wiele ofiar uzależniło się od środków odurzających
 
Ofiary były wabione do mieszkań sprawców na terenie Newcastle na tak zwane sesje, w trakcie których otrzymywały najpierw bezpłatnie alkohol i narkotyki, a potem były zmuszane do seksu. Wiele z nich uzależniło się od środków odurzających, co sprawiało, że musiały wracać do swoich oprawców. Jako zapłatę otrzymywały od nich narkotyki, papierosy i pieniądze.
 
W trakcie postępowania ujawniono kontrowersyjne posunięcie policji, jakim było wypłacenie łącznie blisko 10 tys. funtów skazanemu wcześniej gwałcicielowi – który pozostał dla szerszej publiczności anonimowy – tytułem wynagrodzenia za dostarczane przez 21 miesięcy informacje na temat działalności gangu.
 
Zatrzymanie i skazanie osiemnastu osób to efekt policyjnej operacji Schronienie (Shelter) dotyczącej seksualnego wykorzystywania nieletnich dziewcząt i młodych kobiet z grup szczególnego ryzyka.

Śledztwo powiązane z poprzednimi gwałtami
 
Sprawy badane w ramach operacji Schronienie i równolegle prowadzonej na szerszą skalę operacji Azyl (Sanctuary) mają wiele wspólnego z ujawnionymi w ubiegłych latach skandalami w Rotherham i Rochdale, gdzie mężczyźni ze społeczności brytyjsko-pakistańskiej przez wiele lat wykorzystywali seksualnie chłopców, dziewczynki i dorosłych z grup ryzyka.
 
Szef policji hrabstwa Northumbria Steve Ashman zaznaczył, że do śledztwa użyto wszelkich dostępnych sił – przez trzy i pół roku prowadził je zespół 50 funkcjonariuszy, który będzie działał dalej.
 
– Nie było tutaj żadnej poprawności politycznej. To są kryminaliści i nie było żadnej wątpliwości, że należy ich aresztować i skierować przeciwko nim wszelkie środki, jakimi dysponujemy – powiedział.
 
– Nie zatrzymaliśmy się i nie zatrzymamy. Będziemy stosować wszelkie dostępne nam techniki śledcze, tajne i jawne, w zmaganiu się z tym problemem – dodał.
 
Wymiar kary dla skazanych zostanie orzeczony w przyszłym miesiącu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znane są narodowości ofiar zamachu w Londynie

Seria ataków terrorystycznych w stolicy Wielkiej Brytanii. Zginęło 7 osób, a 48 trafiło do szpitali. 21 osób rannych jest w stanie krytycznym. Wśród ofiar śmiertelnych jest Francuz i Kanadyjczyk. Rannych zostało siedmiu obywateli francuskich oraz dwóch Niemców. Zamachowcy wjechali samochodem w pieszych na moście London Bridge, a potem zaatakowali nożami ludzi w pobliżu targu Borough Market. W ich stronę oddano „bezprecedensową liczbę” liczbę ponad 50 strzałów, aby policjanci mieli „absolutną pewność, że zneutralizowali zagrożenie”.

Zamachowcy wjechali samochodem w pieszych na moście London Bridge, a potem zaatakowali nożami ludzi w pobliżu targu Borough Market. W ich stronę oddano „bezprecedensową liczbę” liczbę ponad 50 strzałów, aby policjanci mieli „absolutną pewność, że zneutralizowali zagrożenie”.

Le Drian powiedział, że siedmiu obywateli francuskich rannych w zamachu przebywa w szpitalu; czterech z nich odniosło ciężkie obrażenia. Nie ustalono losów jeszcze jednego Francuza.

– W zamachu terrorystycznym w Londynie zostało rannych dwóch obywateli Niemiec – poinformował z kolei minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maizière. Jeden z nich doznał ciężkich obrażeń.

Co z Polakami? Podajemy numer telefonu dyżurnego: +44 2030789621

MSZ oraz Ambasada RP w Londynie pozostają w kontakcie z osobami zaniepokojonymi losem bliskich po zamachu w Londynie. Wszystkie zgłoszenia są weryfikowane we współpracy z władzami brytyjskimi.
Źródło info i foto: wp.pl