Dyrekcja więzienia pomagała osadzonym? Sześciu pracowników usłyszało zarzuty

W wyniku śledztwa Centralnego Biura Antykorupcyjnego dyrektorka Zakładu Karnego w Nowogardzie oraz jej zastępca zostali tymczasowo aresztowani. Oboje usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. korupcji i przekroczenia uprawnień. Grozi im do 10 lat więzienia. W sumie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali sześć osób. Wśród nich jest dyrektorka Zakładu Karnego w Nowogardzie Luiza W., która najbliższe 30 dni spędzi w areszcie. Trzymiesięczny areszt zastosowano natomiast wobec jej zastępcy, kapitana Roberta B.

„Jednocześnie agenci CBA przeszukali i zabezpieczyli materiały dowodowe na terenie trzech placówek penitencjarnych podległych Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Szczecinie oraz mieszkań prywatnych” – przekazało CBA w komunikacie.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego zatrzymanym przedstawiono zarzuty korupcyjne oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych. Śledztwo dotyczy wręczenia korzyści majątkowych funkcjonariuszom Służby Więziennej. Proceder miał trwać w latach 2019-2020. Dyrektorce placówki oraz jej zastępcy grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. Z nieoficjalnych ustaleń TVP3 Szczecin pracownicy więzienia mieli współpracować z osadzonymi, członkami grup przestępczych.
Źródło info i foto: wp.pl

44-latek skazany na 9 lat więzienia. Zmuszał żonę do jedzenia odchodów dzieci. Dzieciom kazał znęcać się nad matką

W poniedziałek sąd w Utrechcie skazał 44-letniego mężczyznę na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności za wyjątkowo bestialskie znęcanie się nad rodziną. Mężczyzna między innymi zmuszał dzieci do bicia swojej matki. Z informacji niderlandzkich mediów wynika, że mieszkająca w Utrechcie w Holandii rodzina była terroryzowana od 2007 r., jednak dopiero po tym jak w czerwcu ubiegłego roku żona została ugodzona nożem w udo, sprawa została zgłoszona na policję.

Z sądowego protokołu wyłania się makabryczny obraz życia ze zwyrodnialcem. Mężczyzna nie tylko bił żonę i dzieci, ale także zmuszał te ostatnie, aby znęcały się nad matką. Ta z kolei musiała pić i jeść odchody własnych dzieci.

Zasądzony wyrok był wyższy o rok od kary, jakiej domagał się prokurator.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wielka Brytania: 36-letni Polak skazany. Upozorował własne porwanie

36-letni Polak został skazany przez brytyjski sąd na karę więzienia za sfingowanie własnego porwania. Jak się okazało mężczyzna cały czas był bezpieczny we własnym domu. Informacja o rzekomym porwaniu postawiła na nogi miejscowe służby. Mariusz K. – „utalentowany kucharz z Trowbridge” – jak określają go brytyjskie media, zaalarmował SMS-em swojego szefa, że został porwany i wywieziony w bagażniku samochodu za miasto. 

Według jego relacji, porywacze chcieli odzyskać pieniądze, które był im winny – chodziło o kilka tysięcy funtów. O zdarzeniu poinformował również swoją polską przyjaciółkę, którą poprosił o pomoc. 

Po kilku godzinach mężczyzna przesłał wiadomość, że udało mu się uciec porywaczom. Spotkał się ze swoją przyjaciółką twierdząc, że jego rodzina ciągle jest w niebezpieczeństwie, a on musi przekazać porywaczom 1600 funtów. Kobieta wzięła w banku pożyczkę i przekazała całą kwotę Polakowi. 

Kłopoty finansowe

Sprawą porwania zajęła się policja. Nad rozwikłaniem zagadki pracowało 22 funkcjonariuszy. W końcu cała prawda wyszła na jaw. Okazało się, że historia z porwaniem została zmyślona przez 36-letniego Polaka. Mężczyzna miał sfingować swoje porwanie z powodu problemów finansowych. W czasie rzekomego porwania cały czas przebywał w swoim mieszkaniu. 

36-latek został oskarżony o składanie fałszywych zeznań i wprowadzenie służb w błąd. Obrońca Polaka wnioskował o łagodny wyrok, który nie skutkowałby ograniczeniem wolności. Argumentował to faktem, że 36-latek „nie chciał wpędzić innych w kłopoty”.

W lutym sąd w Salisbury uznał naszego rodaka winnym. 22 marca Polak usłyszał wyrok – 16 miesięcy pozbawienia wolności. – To niezwykły, dziwny i raczej smutny przypadek – stwierdził sędzia ogłaszający wyrok. 

36-latek musi również zwrócić wraz z nawiązką pieniądze, które wyłudził od swojej przyjaciółki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Sprawca zamachu w Bostonie zostanie skazany na śmierć? Sąd Najwyższy rozpatrzy wniosek

Amerykański Sąd Najwyższy wydał zgodę na rozpatrzenie wniosku o karę śmierci dla Dżochara Carnajewa, terrorysty, który wraz z bratem przeprowadził zamach bombowy w czasie bostońskiego maratonu w 2013 roku. Mężczyzna odbywa obecnie karę dożywotniego pozbawienia wolności. O przywrócenie kary śmierci dla zamachowca wnioskowała administracja poprzedniego prezydenta Donalda Trumpa.

Podczas ataku 15 kwietnia 2013 roku z użyciem dwóch bomb zginęły trzy osoby, a ponad 260 zostało rannych. Starszy brat Carnajewa, 26-letni Tamerlan, został zabity w strzelaninie z policją trzy dni później. Ranny Dżochar został ujęty.

W czerwcu roku 2015 roku został skazany na najwyższy wymiar kary między innymi za zabicie Krystle Campbell, Martina Richarda oraz Lingzi Lu, a także policjanta Seana Colliera. Jest przetrzymywany w więzieniu federalnym o zaostrzonym rygorze w Florence, w stanie w Kolorado.

W lipcu ubiegłego roku federalny sąd apelacyjny uchylił wcześniejszy wyrok śmierci na terrorystę. Przychylając się do wniosku obrony uznał ich argumenty, że Dżochar Carnajew ma prawo do nowego procesu, ponieważ sędziowie przysięgli byli stronniczy, a przy ich wyborze popełniono błędy. Podkreślił jednak, że sprawca zamachu dopuścił się „niewyobrażalnie brutalnych czynów (…) i spędzi pozostałe mu dni w więzieniu”.

O interwencję do Sądu Najwyższego zwróciła się administracja byłego prezydenta Donalda Trumpa. Przypomniała, że bomby „spowodowały oszałamiające obrażenia, a po wybuchu ulica wyglądała jak pobojowisko”. W petycji do Sądu Najwyższego rząd przedstawił wydarzenia, które miały miejsce w dniu zamachu i skrytykował orzeczenie sądu apelacyjnego po jednym z „najważniejszych postępowań w procesie o terroryzm w historii naszego narodu”.

We wniosku do Sądu Najwyższego prawnicy administracji Trumpa napisali, że jeśli nie podejmie działań, prokuratorzy będą musieli powtórzyć proces. Jak przekonywali, „ofiary, potencjalni sędziowie przysięgli, sąd okręgowy, rząd i naród” nie powinni ponosić ciężaru wysiłków w sprawie przywrócenia kary śmierci.

CNN zwraca uwagę, że nie jest jasne, czy nawet gdyby kara śmierci w sprawie Carnajewa została przywrócona, wyrok zostałby wykonany. Administracja prezydenta Joe Bidena przeciwna jest bowiem skazywaniu przez sądy federalne na karę śmierci.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Aleksiej Nawalny przekazał pierwszą wiadomość z aresztu

Aleksiej Nawalny przekazał pierwszą wiadomość od czasu, gdy został zabrany z aresztu w Moskwie do miejsca, gdzie ma odbywać karę pozbawienia wolności. Na Instragramie opozycjonisty ukazała się informacja, że jest w areszcie w miejscowości Kolczugino. Wcześniej media wymieniały areszt śledczy w miejscowości Kolczugino jako miejsce przejściowe w trakcie przewożenia Nawalnego do kolonii karnej w obwodzie włodzimierskim.

W jednej celi ze skazanymi za kradzieże i oszustwa

Nawalny przekazał z aresztu, że nie otrzymuje listów i o wydarzeniach na wolności wie jeszcze mniej, niż wiedział w moskiewskim areszcie. Nie może też zamawiać jedzenia ze sklepu więziennego. Polityk jest w jednej celi z więźniami skazanymi za kradzieże i oszustwa.

Gdzie Nawalny odsiaduje wyrok?

Komunikat na Instagramie ukazał się kilka dni po pogłoskach, że Nawalny będzie odbywać wyrok w kolonii karnej w miejscowości Pokrow w obwodzie włodzimierskim. W niedzielę działacze komisji społecznej monitorującej więzienia powiadomili, powołując się na więźniów, że Nawalny już tam przybył. Oficjalnie tego nie potwierdzono. Władze wciąż nie informują, gdzie znajduje się Nawalny.

Kolczugino w obwodzie włodzimierskim znajduje się około 70 km od kolonii karnej w Pokrowie, według obrońców praw człowieka – jednego z surowszych zakładów penitencjarnych.

Ponadto na Twitterze Nawalnego ukazał się komunikat potwierdzający, że jego adwokatom udało się z nim zobaczyć. Aleksiej jest w areszcie śledczym Kolczugino (…). Jest w znakomitym nastroju i przekazuje wszystkim pozdrowienia – głosi komentarz.

Jeden z adwokatów Wadim Kobziew na swoim Twitterze potwierdził, że Nawalny nie może otrzymywać listów i „jest całkowicie izolowany”. Polityka umieszczono w celi z dwoma współwięźniami, przy czym nie zapewniono im ani lodówki, ani nawet czajnika – przekazał adwokat.

Władze Rosji skrytykowały sankcje nałożone na Moskwę przez Zachód w odpowiedzi na uwięzienie Nawalnego. Zapowiedziały też, że Rosja odpowie na nie własnymi restrykcjami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nicolas Sarkozy skazany za korupcję

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy decyzją trybunału został uznany za winnego zarzucanej mu korupcji i nadużywania wpływów politycznych. W poniedziałek miał miejsce proces dotyczący tzw. afery podsłuchowej. Trybunał Karny w Paryżu skazał byłego prezydenta na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu. Nicolas Sarkozy, który był prezydentem w latach 2007-2012, był sądzony za próbę uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta.

Proces byłego prezydenta

Na 3 lata więzienia, w tym 2 lata w zawieszeniu skazani zostali również adwokat i przyjaciel prezydenta Thierry Herzog oraz sędzia Azibert. Obaj uznani zostali za winnych zarzucanych im przestępstw. Mecenas Herzog za złamanie etyki adwokackiej i tajemnicy adwokackiej, a sędzia Azibert za poplecznictwo. Komentatorzy podkreślają, że wyrok jest symboliczny, a rok zamkniętego więzienia to surowa kara dla byłego prezydenta, która zniweczy jego polityczne ambicje.

Część kary więzienia Nicolas Sarkozy będzie mógł jednak odbyć w domu pod nadzorem elektronicznym.

Przyczyny procesu

Afera podsłuchowa polegała na tym, że Sarkozy komunikował się w 2014 r. z Herzogiem za pomocą tajnego telefonu w sprawie pozyskania danych procesowych w swojej sprawie pod fałszywą tożsamością jako Paul Bismuth. Herzog i Sarkozy rozmawiali o „możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był sędzia, który był im przychylny”. Sędzia został zidentyfikowany później jako Gilbert Azibert. W zamian za swoją przychylność sędzia miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 r. śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L’Oreal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 r.

Sarkozy zapewniał podczas procesu, że nie uzyskał żadnych tajnych informacji, „nie podjął żadnych kroków na rzecz Gilberta” i podkreślał, że ten ostatni nigdy nie objął posady w Monako. Jego adwokaci powoływali się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z czerwca 2016 r., zgodnie z którym nagrania z podsłuchów mogą być uznane jako dowody przeciwko prawnikowi, ale nie jego klientowi.

Obrona Sarkozy’ego oskarża francuski wymiar sprawiedliwości o nielegalne podsłuchiwanie poufnych rozmów prezydenta z jego prawnikiem. Argumentuje, że nie można udowodnić związku przyczynowego, niezbędnego do stwierdzenia korupcji, jak również do nielegalnego finansowania kampanii z 2007 r.
Źródło info i foto: onet.pl

Żona El Chapo trafiła za kratki

Najseksowniejsza przestępczyni świata aresztowana na lotnisku w Waszyngtonie! Emma Coronel (31 l.), żona sławnego narkotykowego bossa El Chapo odpowie za przemyt narkotyków i pomoc w pamiętnej ucieczce męża z więzienia. Za organizację tej akcji miała zapłacić aż trzy miliony dolarów. Emma to nie tylko przestępczyni, ale i uczestniczka niezliczonych konkursów piękności. Czy teraz jej uroda przeminie za kratami, a może bezwzględna piękność znowu wymyśli, jak uciec z meksykańskiego więzienia?

Królowa mafii za kratkami! Piękna i niebezpieczna Emma Coronel (31 l.), żona sławnego narkotykowego bossa El Chapo czyli Joaquína Guzmána Loera (64 l.), została właśnie aresztowana na lotnisku w Waszyngtonie. Usłyszała zarzuty przemytu narkotyków w latach 2014-2017 oraz pomocnictwa w pamiętnej ucieczce męża z więzienia. Postawienie zarzutów byłej uczestniczce konkursów piękności umożliwiły zeznania świadka. Mężczyzna opowiedział, jak żona El Chapo organizowała plan sławnej ucieczki specjalnie wydrążonymi z meksykańskiego więzienia i zapłaciła za to w sumie 3 miliony dolarów, z czego większa część została przeznaczona na łapówki dla wysoko postawionych urzędników ze służby więziennej.
Źródło info i foto: se.pl

Nowa kwalifikacja więzienna Aleksieja Nawalnego

Aleksiej Nawalny poinformował w mediach społecznościowych o opinii, którą wydała na jego temat komisja profilaktyczna aresztu śledczego w Moskwie. Rosyjski opozycjonista został zakwalifikowany jako skłonny do ucieczki.

– Już wcześniej przewożono mnie nie po prostu z konwojem, ale też ze specnazowcami w kaskach i z automatami. Teraz pewnie będą mnie przewozić w kajdanach – napisał na Instagramie Aleksiej Nawalny.

Rosyjski opozycjonista we wpisie nawiązał do swojego materiału dotyczącego luksusowego pałacu w Gelendżyku na południu Rosji, który – według autorów materiału -należy do prezydenta Rosji Władimira Putina.

Nawalny określił rosyjskiego przywódcę „dziadkiem mieszkającym w bunkrze”. „Człowiekowi temu” – napisał – „przyśnił się koszmar, że uciekłem z bloku specjalnego (w areszcie), przedostałem się do Gelendżyka, do jego pałacu, i tam bawię się jego samochodzikami”. Nawalny dodał następnie: „Dziadek przerażony przebudził się, zadzwonił i zażądał podjęcia środków profilaktycznych w celu zapobieżenia sprofanowaniu świętości”.

Rosyjski opozycjonista od miesiąca przebywa w areszcie. 2 lutego sąd w Moskwie zdecydował o „odwieszeniu” mu wyroku pozbawienia wolności. 20 lutego zostanie rozpatrzona zostanie apelacja obrony. Jeśli wyrok się uprawomocni, Nawalny zostanie osadzony w kolonii karnej na dwa lata i osiem miesięcy.
Źródło info i foto: wp.pl

RPA: Sąd Sąd Najwyższy w Pretorii podjął decyzję ws. Janusza Walusia

Janusz Waluś od 28 lat przebywa w więzieniu w RPA. Trafił tam po tym, jak zastrzelił jednego z liderów Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej Chrisa Haniego. W poniedziałek decyzję ws. jego dalszych losów podjął Sąd Najwyższy w Pretorii. Janusz Waluś został osadzony w więzieniu w 1993 roku. To konsekwencja tego, że zastrzelił jednego z liderów Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej Chrisa Haniego.

Polak od jakiegoś czasu ubiega się o warunkowe zwolnienie. Jego poczynania nie przynoszą jednak oczekiwanego efektu. W marcu 2020 roku do sprawy Walusia odniósł się minister sprawiedliwości RPA Ronald Lamola. Uznał, że Polak nie może opuścić więzienia.

„Charakter i powaga przestępstwa, polegającego na bezwzględnym zabójstwie politycznym popełnionym przez Walusia oraz fakt, że został skazany na karę śmierci, każą mi odrzucić wniosek o warunkowe zwolnienie” – argumentował, cytowany przez tvp.info.

Waluś odwołał się od decyzji ministerstwa do Sądu Najwyższego. Nie przychylił się on jednak do wniosku Polaka. To oznacza, że pozostanie on w więzieniu.
Źródło info i foto: o2.pl

Peter Madsen, morderca szwedzkiej dziennikarki, skazany za ucieczkę z więzienia

Duński konstruktor Peter Madsen, który odsiaduje dożywocie za zamordowanie w łodzi podwodnej szwedzkiej dziennikarki, został we wtorek skazany na rok i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności za ucieczkę z więzienia. Wyrok utrudni mu starania o wcześniejsze zwolnienie. Sąd w Glostrup pod Kopenhagą uznał ponadto Madsena za winnego karalnych gróźb śmierci, kierowanych do funkcjonariuszy służby więziennej oraz policji.

Morderca przyznał się, że 20 października wydostał się z więzienia Herstedvester w Kopenhadze, mając własnoręcznie wykonaną atrapę broni oraz naśladujący ładunek wybuchowy pas. Przedmioty te wykonał podczas zajęć resocjalizacyjnych w stolarni. Został jednak schwytany po pięciu minutach. Jak ustaliła prokuratura, działał w pojedynkę i nikt nie został poszkodowany.

Madsen tłumaczył próbę ucieczki złymi – jego zdaniem – warunkami w więzieniu. Po tym incydencie został przeniesiony do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze w Strostrom na wyspie Falster.

Według agencji Ritzau kolejny wyrok utrudni mordercy starania o wcześniejsze lub warunkowe zwolnienie z odbycia kary dożywocia.

Madsen w 2018 roku został skazany przez sąd w Kopenhadze na dożywocie za zamordowanie w sierpniu 2017 roku szwedzkiej dziennikarki Kim Wall.

Nie przyznał się do zabójstwa

Konstruktor łodzi podwodnych nie przyznał się do zabójstwa, a jedynie do rozczłonkowania ciała kobiety i wyrzucenia jego części za burtę swej łodzi. Sąd uznał, że jest on również winien zbezczeszczenia zwłok, jak i przestępstwa na tle seksualnym. W jego komputerze znaleziono materiały pornograficzne z przemocą.

Madsen nie odwołał się od wyroku, a jedynie domagał złagodzenia kary. Wniosek ten został jednak przez sąd wyższej instancji odrzucony. Ofiara Madsena Kim Wall, która miała doświadczenie w realizacji materiałów w Syrii, Sri Lance czy na Haiti, weszła na pokład jego łodzi, aby zrealizować o nim reportaż. Madsen był wówczas znany jako zdolny wynalazca i wizjoner, który chciał wystrzelić się w kosmos. Aby zrealizować ten cel, rywalizował z dawnymi współpracownikami, z którymi rozstał się w nieprzyjemnych okolicznościach.

Dopiero po morderstwie dziennikarki wyszło na jaw, że przejawiał on cechy psychopatyczne oraz narcystyczne. Rodzice Wall, również z zawodu dziennikarze, aby upamiętnić córkę ustanowili stypendium, które co roku w dniu jej urodzin 23 marca jest przyznawane młodym dziennikarkom.
Źródło info i foto: Dziennik.pl