Umorzono śledztwo ws. majątku Kwaśniewskich

Prokuratura Regionalna w Katowicach umorzyła śledztwo w sprawie majątku byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego małżonki Jolanty. Było prowadzone od 2016 roku. W postępowaniu badane były m.in. okoliczności zakupu willi w Kazimierzu Dolnym. Informację o umorzeniu postępowania przekazała w środę rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary. Postanowienie o umorzeniu postępowania – z uwagi na „brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu” – jest prawomocne. Śledczy nie znaleźli dowodów na to, by Kwaśniewscy posiadali nielegalnie jakiś majątek i nie ustalili, by kiedykolwiek byli oni właścicielami nieruchomości w Kazimierzu.

Śledztwo było prowadzone pod kątem dwóch czynów. Pierwszy dotyczył przestępstw z Kodeksu karnego skarbowego – chodziło o uchylanie się przez Kwaśniewskich od podatkowania w 2005 i 2006 r. od podatku dochodowego od osób fizycznych, nieujawnienie podmiotu i podstawy opodatkowania oraz zatajenia prawdy w składanych deklaracjach co do źródeł uzyskania przychodów w kwocie 1,5 mln zł i tym samym doprowadzenie do uszczupleń podatkowych na łączną kwotę 600 tys. zł.

Drugi z czynów, pod kątem którego badano tę sprawę, dotyczył podejmowania od 2005 do 2009 r. w Warszawie, Kazimierzu Dolnym i innych miejscach działań, w celu uzyskania korzyści majątkowych, polegających na przekazaniu Marii J. łącznej kwoty 1,5 mln zł na zakup willi w Kazimierzu Dolnym w związku z uchylaniem się od opodatkowania, a także podejmowania czynności w celu dalszego ukrywania prawdziwego źródła pochodzenia tych środków. Chodzi o przestępstwo tzw. prania pieniędzy. Także ten czyn został umorzony z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Śledztwo w sprawie majątku Kwaśniewskich, umorzone już przed laty przez ówczesną Prokuraturę Apelacyjną w Katowicach, zostało ponownie podjęte w grudniu 2016 r. Postępowanie było pokłosiem tzw. taśm Oleksego, nagranych jesienią 2006 r. przez ochronę znanego biznesmena Aleksandra Gudzowatego (Gudzowaty zmarł w 2013 r., a Oleksy w 2015 r.). Były premier Józef Oleksy podczas rozmowy z właścicielem Bartimpeksu mówił o zakupie nieruchomości w Kazimierzu Dolnym i wyrażał wątpliwości, czy Kwaśniewski jest w stanie wytłumaczyć się ze swojego majątku.

Ten fragment ujawnionego w 2007 r. nagrania Prokuratura Krajowa przesłała do Katowic z poleceniem wszczęcia postępowania. W jego ramach ówczesna Prokuratura Apelacyjna sprawdzała m.in., czy małżeństwo Kwaśniewskich nie uchylało się od opodatkowania. Postępowanie umorzono w 2010 r., prokuratura uznała, że nie potwierdziły się podejrzenia wobec byłego prezydenta i jego żony. W tamtym postępowaniu śledczy przyjrzeli się nieruchomościom w Kazimierzu i Wilanowie oraz działce na północy Polski. Jak podawali wówczas prokuratorzy, dom w Wilanowie i działka zostały kupione legalnie, były wykazywane w oświadczeniach majątkowych, a dom w Kazimierzu nigdy nie był własnością byłego prezydenta i jego małżonki.

Według Prokuratury Regionalnej, podjęcie postępowania w 2016 r. było uzasadnione tym, że w pierwszym śledztwie nie wykonano wszystkich czynności procesowych. W ramach umorzonego właśnie postępowania śledczy szczegółowo zbadali m.in. przepływy środków na rachunkach osób, które pojawiały się w materiałach sprawy. W podjętym postępowaniu został przesłuchany były prezydent, Jolanta Kwaśniewska nie była wzywana do prokuratury – do akt sprawy dołączono protokół jej przesłuchania z innego postępowania, jest objęty klauzulą niejawności. Zostali też przesłuchani nowi świadkowie.

Kontrolowana transakcja „agenta Tomka”

Jak wyjaśnia PR, celem podjętego postępowania była również „konieczność procesowej weryfikacji uzasadnionego podejrzenia, że majątek pary prezydenckiej może być niewspółmierny do osiąganych przez nią legalnie dochodów”, może pochodzić z nieoficjalnych źródeł i że Kwaśniewscy mogli być nieoficjalnymi właścicielami willi w Kazimierzu, którą w sposób nieformalny mogli kupić od administrującej willą rodziny J., przekazując jej pieniądze na ten cel, by ostatecznie trafiły do właścicieli nieruchomości – rodziny M., powiązanej relacjami przyjacielskimi z Kwaśniewskimi.

W sprawie willi w Kazimierzu Dolnym Centralne Biuro Antykorupcyjne przeprowadziło kontrolowaną transakcję, w której brał udział słynny agent o pseudonimie Tomasz Małecki (to późniejszy poseł Tomasz K., określany jako „agent Tomek”). Miał on wkupić się w łaski rodziny J., administrującej willą, której właścicielem był przyjaciel rodziny Kwaśniewskich Marek M. CBA było przekonane, że naprawdę dom należy do byłego prezydenta. By to udowodnić agent, poprzez rodzinę J., namówił M. do sprzedaży willi – informowała wówczas prasa.

Za nieruchomość wartą 1,6 mln zł agent miał oferować dwa razy więcej, licząc że pieniądze trafią do Kwaśniewskich. Ale 29 lipca 2009 r., w kulminacyjnym momencie akcja została przerwana, bo pośrednicząca w transakcji osoba wyjęła część należności (1,5 mln zł) z torby, w której był nadajnik mający namierzyć, dokąd pieniądze zostaną zawiezione – podawały media.

Fałszywe zeznania w toku postępowań

W połowie stycznia 2020 r. w programie „Superwizjer” TVN „agent Tomek” oskarżył były szefa CBA, obecnie szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika (w przeszłości wiceszefa CBA, obecnie wiceszefa MSWiA) o naciski w tej sprawie. Po tych wypowiedziach Tomasza K. prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące składania przez niego od lipca 2009 r. do grudnia 2019 r. fałszywych zeznań w toku postępowań przygotowawczych. W Prokuraturze Regionalnej w Katowicach K. usłyszał zarzuty tworzenia fałszywych dowodów, fałszywego oskarżenia oraz składania fałszywych zeznań obciążających byłych szefów CBA. Według prokuratury, oświadczenia K. na temat nacisków dawnych zwierzchników stały w sprzeczności nie tylko z jego wcześniejszymi zeznaniami, ale z całym materiałem dowodowym. Akt oskarżenia przeciwko byłemu agentowi został skierowany przed rokiem do sądu w Warszawie.

W lutym 2020 r. na stronie internetowej CBA udostępniło materiały ze śledztwa dotyczącego willi w Kazimierzu Dolnym, które według rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Stanisława Żaryna wskazują, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy byli faktycznymi właścicielami nieruchomości i to oni podejmowali najważniejsze decyzje dotyczące domu w Kazimierzu Dolnym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ciała rosyjskiego oligarchy i jego rodziny znalezione w hiszpańskiej wilii

Tajemnicza śmierć rosyjskiego oligarchy i jego rodziny w Hiszpanii. W wilii w Lloret de Mar znaleziono ciało 55-letniego Sergieya Protosenyi, jego żony i córki. Policja nie wyklucza udziału osób trzecich. O sprawie informują lokalne hiszpańskie media. „El Punt Avui” pisze, że ciała rodziny znaleziono we wtorek 19 kwietnia w jej domu w Lloret de Mar. O sprawie policję zawiadomił starszy syn małżeństwa, który mieszka we Francji i przez ostatnie kilka dni nie mógł skontaktować się z rodziną.

Hiszpańskie media informują, że kobiety zostały zadźgane nożem, a oligarcha się powiesił. Protosenya miał 55 lat, jego żona 53, a córka 18. Policja bada, czy było to rozszerzone samobójstwo, czy w zabójstwie udział brały osoby trzecie. Służby będą analizować zapis monitoringu z willi. Hiszpańskie media przekazały, że obie kobiety zostały zabite podczas snu, ale na ciele oligarchy nie znaleziono żadnych śladów w krwi. W domu znaleziono zakrwawione skarpetki, które mogły być użyte jako prowizoryczne rękawiczki,

Fortuna Protosenyi była szacowana na 440 milionów dolarów. W przeszłości był dyrektorem finansowym rosyjskiego koncernu naftowego Tarkosaleneftegaz, był związany też z gigantem naftowym Novatek.

Wczoraj podobna sytuacja miała miejsce w Moskwie, gdzie w luksusowym mieszkaniu znaleziono ciała 51-letniego Vladislava Avayeva, jego żony, a także dwóch córek. Wszyscy mieli rany postrzałowe. Avayev w przeszłości pracował na Kremlu i był wiceprezesem Gazprombanku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ujawniono fragmenty protokołu z przesłuchania Romana Giertycha. „Bez kontaktu, nieprzytomny”

„Prokurator stwierdza, iż podejrzany śpi i nie ma z nim żadnego kontaktu. (…) Obrońcy oświadczają, że klient jest bez kontaktu, nieprzytomny na łóżku szpitalnym” – to fragment protokołu z przesłuchania mec. Romana Giertycha, do którego dotarła „Gazeta Wyborcza”. Dziennik zaznacza, że dokument został podpisany przez prok. Annę Kijek-Głęboczyk z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. „Pani prokurator sama zauważyła, że nasz klient nie jest przytomny. Zachowała się w porządku, bo sama to swoje spostrzeżenie odnotowała w protokole” – komentuje w rozmowie z „Wyborczą” pełnomocnik Giertycha mec. Jakub Wende.

Zasłabł w czasie przeszukania jego willi

Przypomnijmy, Roman Giertych – znany adwokat, pełnomocnik m.in. Donalda Tuska, kiedyś wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a obecnie krytyk działań Prawa i Sprawiedliwości – został zatrzymany w ostatni czwartek wczesnym popołudniem przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w związku ze sprawą z lat 2010-14.

Jak informował wówczas rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, zebrany przez CBA materiał dowodowy wskazuje na udział 12 zatrzymanych w tej sprawie – obok Giertycha to m.in. znany biznesmen Ryszard Krauze – w procederze wyprowadzenia środków ze spółki giełdowej i przywłaszczenia tych środków – chodzi o ponad 90 mln złotych – oraz prania brudnych pieniędzy.

W czwartek po południu w czasie przeszukania willi Giertycha w podwarszawskim Józefowie adwokat zasłabł. Karetka zabrała go nieprzytomnego do szpitala. Dzień później śledczy postawili Romanowi Giertychowi zarzuty.

Obrońca: Giertych „jest nieprzytomny”. Prokuratura twierdzi, że symulował

Już wtedy obrońcy adwokata alarmowali, że przedstawienie zarzutów było pozorne ze względu na stan zdrowia ich klienta.

„Zatrzymany znajduje się w takim stanie zdrowia, że jest nieprzytomny, nie ma kontaktu z rzeczywistością, obrońcami. Podczas czynności nie miał kontaktu z prokuratorem, nie złożył oświadczenia w sprawie treści zarzutów” – mówił wówczas mec. Błażej Biedulski.

Prokuratura z kolei podkreślała, że zgodę na przesłuchanie uzyskała od specjalistów w dziedzinie kardiologii, neurologii i medycyny sądowej.

Śledczy z Poznania podali także, że Roman Giertych rozmawiał z „dwoma pełnomocnikami, a także lekarzami i funkcjonariuszami CBA”, a „jego zachowanie zmieniło się, kiedy uzyskał informację, że w opinii biegłych lekarzy nie ma żadnych przeszkód, by wykonać czynności z jego udziałem”. „Wtedy, w ocenie prowadzących czynności procesowe, Roman G. rozpoczął symulowanie braku świadomości” – stwierdziła prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymanie Romana Giertycha. 48 godzin na postawienie zarzutów

Roman Giertych został zatrzymany w czwartek na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i jeżeli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przewieziony w piątek na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Od chwili zatrzymania prokuratura ma 48 godzin na postawienie mu zarzutów. Adwokat trafił w czwartek do szpitala po tym jak zemdlał podczas przeszukania swojej willi w Józefowie.

Giertych – adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) – został zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod sądem w Warszawie, a następnie przewieziony do swojego domu w Józefowie, gdzie CBA przeprowadziło przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria prawna w Warszawie.

Podczas przeszukania domu mecenasa agenci CBA zabezpieczyli pewne przedmioty – przekazał w piątek obrońca Romana Giertycha mec. Jakub Wende. Dodał, że przedmioty te zostały zapieczętowane i zostaną przekazane do sądu.

Podczas przeszukania willi Giertycha z dziennikarzami na miejscu kontaktowała się jego córka, Maria Giertych, która poinformowała wieczorem, że jej ojciec zemdlał w łazience w obecności funkcjonariusza. Adwokat trafił do szpitala. W nocy z czwartku na piątek jego żona napisała, że jego stan jest „poważny, zagrażający zdrowiu i życiu”.

Rzecznik rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych przekazał rano Polsat News, że stan zdrowia adwokata jest dobry. – Czekamy na wyniki kolejnych badań, one będą kluczowe dla dalszych decyzji ws. przesłuchania – przekazał  Żarybn w rozmowie z reporterką Moniką Miller.

Podobnie rzecznik informował w czwartek.

Adwokat obecnie przebywa w Mazowiecki Szpitalu Bródnowskim.

Giertych znalazł się w czwartek grupie osób zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Został ujęty przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Świadek tego zdarzenia przekazał, że zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

– Do zatrzymania doszło przed warszawskim sądem. W tej chwili w domu jest kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, funkcjonariuszy CBA, przeszukanie jest bardzo szczegółowe. Trwa już jakiś czas i pewnie jakiś czas potrwa – powiedziała Polsat News Maria Giertych, córka adwokata. Uczestniczy on w przeszukaniu swojego domu. 

– Nie wiadomo, czego szukają funkcjonariusze, przeszukują wszystkie dokumenty, ubrania – mówiła córka adwokata.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Odzyskano cenne przedmioty skradzione w Niemczech

Zatankowali auto z kradzionymi tablicami rejestracyjnymi i już mieli odjechać. Ale na stacji byli policjanci, ścigający właśnie złodziei paliwa. W aucie znaleźli narkotyki i narzędzia do włamań, a w mieszkaniach trzech mężczyzn – cenne przedmioty, skradzione z domu w Niemczech i adres kolejnego w Austrii. Tam jechali właśnie na włamanie.

Policjanci patrolują w nocy stacje paliw przy drogach wylotowych w Rudzie Śląskiej, bo – jak mówi rzecznik tamtejszej policji Arkadiusz Ciozak – kierowcy często tam nie płacą po zatankowaniu.

– Zobaczyli trzech mężczyzn, kręcących się przy samochodzie, który miał kradzione tablice rejestracyjne – mówi Ciozak.

Tak wpadli trzej mieszkańcy Myszkowa w wieku 21, 25 i 45 lat, którzy przyznali się do ograbienia willi w Niemczech, w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Zdarzenie na stacji paliw miało miejsce jeszcze przed zamknięciem granic z powodu epidemii. Ale dopiero teraz udało się potwierdzić właściciela willi i skradzionych przedmiotów.

Pokazali na mapie okradzioną willę

W samochodzie z kradzionymi blachami policjanci znaleźli narkotyki i narzędzia służące do włamań. – Oraz adres willi w Austrii, do której zatrzymani mężczyźni jechali właśnie na kolejne włamanie – mówi Ciozak. Policjanci przeszukali ich mieszkania w Myszkowie. Znaleźli tam kradzione, cenne przedmioty. Ciozak: – Zatrzymani wskazali na mapie willę w Niemczech, którą okradli.

W sprawę włączyło się Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji KGP, za którego pośrednictwem wymieniano się informacjami o włamaniu z policją z Niemiec. Polscy śledczy przekazali niemieckim stróżom prawa zdjęcia zabezpieczonych przedmiotów, które rozpoznali ich właściciele.

Wśród odzyskanych, rodzinnych pamiątek są: stara waza, srebrne tace i patery, świeczniki, kolekcja historycznych monet i szkatułka, w której trzymano cygara. Najcenniejsze są obrazy i grafiki, których policja nie wyciągała do zdjęć, by ich nie uszkodzić.

– Właściciel przedmiotów zadeklarował, że po otwarciu granic po nie przyjedzie – mówi rzecznik rudzkiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Brazylia: Polski ksiądz zamordowany podczas napadu rabunkowego

Polski kapłan, 71-letni ksiądz Kazimierz Wojno, został zamordowany podczas napadu rabunkowego na kościół w stolicy Brazylii, Brasilii – poinformowała brazylijska policja. Według policyjnego komunikatu grupa sześciu mężczyzn wtargnęła do siedziby parafii Naszej Pani od Zdrowia w willowej dzielnicy Brasilii i związała duchownego oraz świeckiego pracownika parafii. Potem napastnicy zaczęli kraść naczynia liturgiczne i inne przedmioty, które znaleźli we wnętrzu świątyni.

Świecki pracownik, mimo zadanych mu ran, zdołał uciec i zaalarmować policję. Gdy na miejsce napadu przybyli policjanci, ksiądz Wojno już nie żył. Ciało zamordowanego znaleźli opodal kościoła, w miejscu, gdzie prowadzone były roboty budowlane. Ksiądz Wojno miał ręce i nogi skrępowane drutem, który przywiązany był również do szyi.

Archidiecezja Brasilii wydała komunikat w sprawie śmierci księdza, wzywając do modłów za jego duszę. Znany był wśród parafian jako „ojciec Casimiro”. Służbie kapłańskiej poświęcił 46 lat życia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymani przez CBŚP prowadzili agencje towarzyskie. Grupy „Gosi” i „Sławka” rozbite

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji rozbili grupy „Gosi” i „Sławka” – zajmujące się prowadzeniem agencji towarzyskich. W sumie zatrzymano 11 osób, które usłyszały między innymi zarzuty zmuszania kobiet do nierządu. Grupa „Gosi” prowadziła – pod szyldem restauracji – ekskluzywną agencję towarzyską w kilkusetmetrowej willi w warszawskich Włochach. Werbowała do niej kobiety i siłą zmuszała do świadczenia usług seksualnych.

Ustalono, że klienci agencji jednorazowo płacili za usługi nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Miesięczne zyski gangu sięgają kilkuset tysięcy.

Zatrzymania przeprowadzili funkcjonariusze CBŚP w Warszawie.

Prowadzili agencję na piętrze baru w centrum Torunia
Z kolei grupa „Sławka” prowadziła agencję na piętrze baru w centrum Torunia. W tym przypadku także członkowie gangu, którego szefem był Ukrainiec, zmuszali kobiety do nierządu.

W akcji rozbicia ganku policjantów z CBŚP z Białegostoku i Bydgoszczy wsparli antyterroryści ze SPAP KWP w Bydgoszczy.

Śledztwo jest w początkowej fazie, ustalane są dokładnie szczegóły procederu – m.in. od kiedy agencja działała oraz kto czerpał korzyści z nierządu innych.

W sumie po dwóch akcjach CBŚP, do aresztów trafiło dziewięć osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Śledztwo w sprawie willi Kwaśniewskich zostanie przedłużone

Śledztwo w sprawie willi w Kazimierzu Dolnym, którą mieli kupić Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy, nie zakończy się przed wyznaczonym terminem. Śledczy złożą wniosek o przedłużenie postępowania z powodu „rozległej analizy rachunków bankowych” – wynika z informacji tygodnika „Gazeta Polska”.

Tygodnik podaje, że do tej pory w związku ze sprawą willi Kwaśniewskich przesłuchano ponad 50 osób i przeanalizowano kilkaset rachunków bankowych. Kolejne czekają. „Dotychczasowe ustalenia pokazują ogromną skalę przeprowadzonych operacji finansowych” – czytamy.

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Waldemar Łubniewski powiedział „GP”, że postępowanie prowadzone jest „w sprawie”. Jak na razie nikt nie usłyszał zarzutów.

„Według śledczych na obecnym etapie postępowania nie wiadomo, kiedy zostaną przesłuchani Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy” – dodaje tygodnik.

„GP” ustaliła, że prokuratura bada m.in. operacje finansowe, których dokonano na różnych rachunkach bankowych, w tym znajomych i współpracowników Kwaśniewskich.

Potwierdzam, że w toku postępowania są badane przepływy środków finansowych na kilkudziesięciu rachunkach bankowych prowadzonych na rzecz osób fizycznych pozostających w zainteresowaniu śledztwa – powiedział Waldemar Łubniewski cytowany w tygodniku. Ze względu na ilość i zakres poddawanych analizie informacji obecnie nie sposób precyzyjnie określić ostatecznego terminu opracowania analizy kryminalnej – dodał.

Jak obracano pieniędzmi?

Według informacji „GP” prokuratura, badając konta bankowe, chce ustalić dokładny obrót pieniędzmi i sprawdzić, czy poprzez operacje finansowe nie doszło do tzw. prania brudnych pieniędzy. „Postępowanie jest bowiem prowadzone w sprawie uchylania się ustalonych osób zobowiązanych od opodatkowania oraz podejmowania, wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, działań mogących utrudnić stwierdzenie przestępczego pochodzenia środków płatniczych. Czyli dotyczy ono prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa” – czytamy.

Tygodnik przypomina, że śledztwo w sprawie tzw. „willi Kwaśniewskich” ponownie podjęto w grudniu w 2016 r., a przedłużone zostało w maju tego roku.

„Pierwsze postępowanie zostało wszczęte 11 lat temu. Prokuratura rozpoczęła wtedy śledztwo, które miało wykazać legalność posiadanego przez Kwaśniewskich majątku. Prokuratorzy sprawdzili, jak zakupione były domy w Wilanowie i Kazimierzu Dolnym oraz inne nieruchomości byłej pary prezydenckiej” – czytamy w „GP”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Śledczy sprawdzą konta Kwaśniewskich

Prokuratora analizuje przepływy finansowe na kontach współpracowników oraz znajomych rodziny byłego prezydenta i wystąpi o kolejne dane bankowe. Część wcześniejszych materiałów CBA w sprawie „willi Kwaśniewskich” teraz uznano na materiały dowodowe – donosi „Do Rzeczy”.

Według tygodnika, w katowickiej prokuraturze regionalnej trwa śledztwo dotyczące „uchylania się osób zobowiązanych do zapłaty podatku oraz podejmowania wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami działań mogących utrudnić stwierdzenie przestępczego pochodzenia środków płatniczych”. Ma być to ciąg dalszy dochodzenia ws. „willi Kwaśniewskich”.

Czym swoją niedyspozycję tłumaczył Aleksander Kwaśniewski?

Tygodnik przypomina, że w latach 2007-2009 prowadziło je CBA, a ustalenia Biura wskazywały, że „małżeństwo Kwaśniewskich mogło kupić na słupa atrakcyjną willę w Kazimierzu Dolnym, bo oficjalnie nie mogło dysponować kwotą, która nie znalazłaby potwierdzenia w ich oficjalnych dochodach”.

Umorzone w 2010 r. postępowanie zostało wznowione 1 grudnia 2016 r. w katowickiej prokuraturze regionalnej po tym, jak analiza akt wykazała, iż wcześniejsza decyzja o umorzeniu zapadła bez przeprowadzenia wielu podstawowych czynności procesowych. „Od podjęcia tej sprawy prokurator przesłuchał wielu świadków, dokonał analizy obszernej dokumentacji dotyczącej postępowań prowadzonych przez organy skarbowe wobec osób pozostających w zainteresowaniu tego śledztwa, natomiast obecnie prowadzona jest analiza przepływu środków finansowych na rachunkach bankowych tych osób” – informuje tygodnik Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Według informacji „Do Rzeczy” śledczy chcą uzyskać dane o operacjach finansowych dokonywanych w przeszłości na rachunkach kilkunastu osób zamieszanych bezpośrednio w sprawę „willi Kwaśniewskich” – chodzić ma m.in. o Marię J. i jej syna Jana J., którzy są przyjaciółmi Kwaśniewskich i dawnymi opiekunami domu oraz o Marka M., byłego prezesa Budimexu, formalnie właściciela willi, Aleksandra i Jolantę Kwaśniewskich oraz ich bliskich znajomych i współpracowników powiązanych z fundacjami kierowanymi przez b. parę prezydencką.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura sprawdzi majątek Kwaśniewskich. Domy na celowniku

Prokuratura ponownie zajęła się sprawą „willi Kwaśniewskich”. Jak podaje portal tvn24.pl, powodem wznowienia śledztwa ma być niewyczerpanie możliwości dowodowych i potrzeba dokonania ponownych ustaleń w śledztwie. Decyzję o ponownym podjęciu śledztwa wydała Prokuratura Regionalna w Katowicach.

Śledztwo w sprawie „willi Kwaśniewskich” zostało umorzone w 2010 roku. Postępowanie w sprawie legalności majątku Kwaśniewskich prowadzono od 2007 roku. Wówczas śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa. Śledztwo ws. willi to pokłosie tak zwanych taśm Oleksego, które w 2006 roku nagrali ochroniarze biznesmena Aleksandra Gudzowatego. Wyrażał on wątpliwości co do tego, czy Kwaśniewski potrafi wytłumaczyć się ze swojego majątku.

W ramach śledztwa sprawdzano m.in. czy Kwaśniewscy nie uchylali się od opodatkowania. Prokuratura zajmowała się domami w Kazimierzu i Wilanowie, a także działce na północy Polski. Okazało się, że dom w Wilanowie i działka zostały kupione legalnie. Kwaśniewscy wykazywali je także w oświadczeniach majątkowych. Z kolei dom w Kazimierzu nigdy nie był własnością Kwaśniewskich.

Według ówczesnych doniesień prasowych, chcąc udowodnić byłemu prezydentowi nielegalną transakcję, Centralne Biuro Antykorupcyjne użyło słynnego agenta o pseudonimie Tomasz Małecki (to późniejszy poseł Tomasz Kaczmarek). Agent miał wkupić się w łaski rodziny J., administrującej willą w Kazimierzu, której właścicielem był przyjaciel rodziny Kwaśniewskich Marek M. CBA było przekonane, że naprawdę dom należy do b. prezydenta; by to udowodnić, agent, poprzez rodzinę J., namówił M. do sprzedaży willi – informowała wówczas prasa.

Za nieruchomość wartą 1,6 mln zł agent miał oferować dwa razy więcej, licząc, że pieniądze trafią do Kwaśniewskich. Ale 29 lipca 2009 r., w kulminacyjnym momencie akcja została przerwana, bo pośredniczący w transakcji Jan J. wyjął część należności (1,5 mln zł) z torby, w której był nadajnik mający namierzyć, dokąd pieniądze zostaną zawiezione.
Żródło info i foto: wPolityce.pl