Stany Zjednoczone po 16 latach wznawiają wykonywanie federalnej kary śmierci

Kara śmierci w wymiarze federalnym, po 16 latach, ponownie będzie wykonywana w Stanach Zjednoczonych. Prokurator Generalny zażądał wykonania pierwszych pięciu egzekucji. „Jesteśmy to winni ofiarom i ich rodzinom” – mówi William Barr. William Barr, amerykański Prokurator Generalny, poinformował w czwartek o wznowieniu wykonywania federalnej kary śmierci w Stanach Zjednoczonych – informuje The Guardian.

W USA wznawiają wykonywanie kar śmierci

Kara śmierci jest przewidziana w amerykańskim prawie federalnym (mimo że 12 stanów jej nie stosuje), ale takich egzekucji nie wykonywano od 2003 roku. Od 1976 roku wykonano w USA jedynie trzy federalne wyroki śmierci. Obecnie w amerykańskich więzieniach znajduje się jednak aż 63 więźniów w takimi wyrokami – 62 mężczyzn i jedna kobieta.

William Barr zażądał od dyrektorów więzień, aby przeprowadzili pięć takich egzekucji do grudnia 2019 i stycznia 2020. Chodzi o stracenie więźniów federalnych: Daniela Lewisa Lee za zamordowanie trzyosobowej rodziny, w tym ośmioletniej dziewczynki; Lezmonda Mitchella za zamordowanie 63-letniej kobiety i jej dziewięcioletniej wnuczki; Wesleya Ira Purkey’a za zgwałcenie i zamordowanie 16-letniej dziewczynki; Alfreda Bourgeois za torturowanie i zabicie własnej dwuletniej córki oraz Dustina Lee Honkena za strzelanie i zabicie pięciu osób, w tym dwóch młodych dziewcząt.

„Jesteśmy winni ofiarom i ich rodzinom wykonanie wyroków, które nałożył na sprawców nasz system sprawiedliwości” – tłumaczył Barr swoją decyzję.

Kary śmierci, na które skazywał sąd federalny, zostały wstrzymane, ponieważ amerykańscy politycy nie wiedzieli, w jaki sposób je wykonywać. Do tej pory zgodnie z prawem można było wykonać ją jedynie przez podanie śmiertelnego zastrzyku, który będzie możliwie najmniej bolesny. Śmiertelny zastrzyk był jednak robiony z trzech substancji, które często były podawane w nieprawidłowych dawkach i powodowały u skazanych ogromny ból. Według poprawki wprowadzonej przez Departament Sprawiedliwości od teraz zastrzyk będzie zawierał tylko jedną substancję, co wyeliminuje problem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Federalne Biuro Śledcze może już ujawnić dokumenty ws. Russiagate

Prezydent Trump podpisał w czwartek rozporządzenie, zgodnie z którym prokurator generalny William Barr jest uprawniony do ujawnienia dokumentów rzucających światło na powody, dla których FBI wszczęło śledztwo ws. związków sztabu wyborczego Trumpa z Kremlem.

W tym samym dokumencie Trump wydał polecenie szefom wszystkich agencji wywiadu i kontrwywiadu, aby podległe im placówki – stanowiące część amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej – udzieliły jak najdalej idącej pomocy w pracach nad raportem o monitorowaniu tej sprawy przez FBI. Raport ma być przygotowany przez ministra sprawiedliwości i zarazem prokuratora generalnego, Williama Barra.

Prezydent USA zalecił, by współpraca agencji wywiadowczych z prokuratorem generalnym przy śledztwie mającym wyjaśnić dlaczego i w oparciu, o jakie przesłanki wszczęto dochodzenie w sprawie domniemanych kontaktów członków sztabu wyborczego Donalda Trumpa z Rosjanami, „była natychmiastowa i pełna”.

Agencje przypominają w tym kontekście, że niezależnie od zdjęcia klauzuli „poufne” i „tajne” z dokumentów wywiadowczych z 2016 r., które pokazują, w jaki sposób sprawa była monitorowana przez służby, Donald Trump sprzeciwił się udostępnieniu Kongresowi USA pełnej wersji raportu prokuratora specjalnego Roberta Muellera ws. Russiagate, czego domagała się komisja sprawiedliwości Izby Reprezentantów.

Zaprotestował też stanowczo przeciwko wysłuchaniu prokuratora specjalnego Roberta Muellera przez komisję Kongresu badającą domniemane związki sztabu wyborczego Trumpa z Rosją oraz utrudnianie przezeń działania wymiaru sprawiedliwości.

Sprzeciwiając się temu, prezydent Donald Trump, powołał się na przywilej władzy wykonawczej. Jest to przepis, który daje prezydentowi prawo do odmówienia przekazania informacji sądom, Kongresowi i opinii publicznej, aby chronić poufny charakter decyzji podejmowanych przez Biały Dom. AP zwraca uwagę, że w tym przypadku nie jest jasne, czy powołanie się na ten przywilej w związku z raportem Muellera jest prawnie uzasadnione, jako że skrót tego dokumentu został już upubliczniony, a administracja Trumpa przekazywała wcześniej dokumenty i informacje zespołowi prokuratora specjalnego.

Przedstawiciel resortu sprawiedliwości powiedział dziennikarzom, że Trump ma prawo skorzystać z przywileju egzekutywy, nie mógłby jednak zabronić Muellerowi zeznawania w Kongresie.

Zredagowaną wersję raportu opublikowano 18 kwietnia. Cały dokument ma 448 stron, ale na wielu z nich niektóre fragmenty zaczerniono, wskazując na konieczność nieujawniania niektórych wrażliwych danych.

Raport nie zarzuca prezydentowi popełnienia przestępstwa polegającego na utrudnianiu działań wymiaru sprawiedliwości, co było ważnym wątkiem śledztwa Muellera, nie pada jednak jednoznaczne stwierdzenie, iż Trump tego nie robił.

Prezydent wielokrotnie krytykował śledztwo Muellera i określał je jako „polowanie na czarownice”, a po opublikowaniu jego raportu starał się przedstawić konkluzje dokumentu jako swoje zwycięstwo.

Mueller w swym raporcie napisał, że w śledztwie nie stwierdzono, by ktokolwiek ze sztabu Trumpa spiskował z Rosją, i nie znaleziono wystarczających dowodów, by kogokolwiek oskarżyć o to, że jest niezarejestrowanym agentem rosyjskiego rządu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl