Zapadł wyrok ws. zabójstwa Ahmauda Arbery’ego

Travis McMichael, Gregory McMichael i William Bryan zostali uznani przez ławę przysięgłych w sądzie w Brunswick w stanie Georgia za winnych zabójstwa Afroamerykanina Ahmauda Arbery’ego. Mężczyźni twierdzili, że usiłowali przeprowadzić ujęcie obywatelskie. Do wyroku w tym głośnym procesie dotyczącym zbrodni z ubiegłego roku odniósł się prezydent USA Joe Biden. Ława przysięgłych w sądzie w Brunswick w stanie Georgia w USA uznała trzech oskarżonych mężczyzn winnych zabójstwa Afroamerykanina Ahmauda Arbery’ego w głośnym procesie dotyczącym zbrodni z ubiegłego roku. Mężczyźni twierdzili, że usiłowali przeprowadzić ujęcie obywatelskie.

Ławnicy jednogłośnie uznali oskarżonego Travisa McMichaela winnego wszystkich dziewięciu zarzutów, wraz z najcięższym, celowym zabójstwem. Skazani za większość z zarzutów, w tym współuczestnictwa w zabójstwie zostali też ojciec głównego oskarżonego Gregory McMichael oraz inny uczestnik zdarzenia William Bryan.

O wymiarze kary dla oskarżonych zdecyduje sąd w późniejszym terminie. Prawo stanu Georgia stanowi, że karą za najpoważniejszy z zarzutów może być dożywocie z możliwością przedterminowego zwolnienia, absolutne dożywocie lub kara śmierci.

Tłumaczyli, że chcieli przeprowadzić obywatelskie ujęcie Arbery’ego

To jedna z najgłośniejszych spraw ubiegłego roku, do której doszło na tle fali ogólnokrajowych antyrasistowskich protestów po śmierci George’a Floyda. 25-letni Arbery wyszedł pobiegać na przedmieściach Brunswick. Trzej oskarżeni, którzy podejrzewali go o serię wtargnięć i kradzieży na terenach budów, ruszyli za nim w pościg, podążając za nim dwoma samochodami. Na filmie wideo nagranym przez Bryana widać, jak uzbrojony w strzelbę Travis McMichael próbuje zatrzymać Afroamerykanina i w trakcie szarpaniny oddaje kilka strzałów w klatkę piersiową, zadając mu śmiertelne rany.

Mężczyźni oraz ich obrońcy tłumaczyli w sądzie, że usiłowali przeprowadzić obywatelskie ujęcie w oczekiwaniu na przyjazd policji i mieli wystarczające powody, by podejrzewać Arbery’ego o przestępstwo. Travis McMichael zeznał też, że działał w obronie własnej, bo bał się, że Arbery zabierze mu broń i go zastrzeli.

Prokuratura argumentowała, że podchodząc do nieuzbrojonej ofiary z bronią McMichael stracił prawo do powołania się na obronę własną. Oskarżyciele twierdzili też, że McMichaelowie nie mogli mieć pewności, czy Arbery jest sprawcą włamań, wobec czego nie mieli prawa go zatrzymać.

Rodzina zabitego Ahmauda Arbery’ego komentuje wyrok

-To była ciężka walka, długa walka. Nigdy nie myślałam, że ten dzień nadejdzie, ale Bóg jest dobry. Dziękuję wszystkim, którzy brali udział w protestach i którzy się modlili – powiedziała Wanda Cooper-Jones, matka Arbery’ego.

– Rodzice Ahmauda są dowodem, że jeśli będziesz zdeterminowany, sprawiedliwość przyjdzie – oznajmił po ogłoszeniu wyroku wielebny Al Sharpton, znany pastor i działacz na rzecz praw Afroamerykanów. – Mamy przed sobą jeszcze wiele bitew, ale to była ważna batalia (…) razem możemy pokonać linczujący tłum – dodał przy wiwatach zgromadzonego tłumu demonstrantów przed sądem w Brunswick.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wielka Brytania: Dwóch 14-latków winnych zabójstwa kolegi. Napaść miała być „karą za donosicielstwo”

Dwaj 14-letni chłopcy zostali uznani za winnych zabójstwa 13-letniego Olivera Stephensa, do którego doszło w styczniu 2021 roku. Olly miał wstawić się za kolegą, któremu dokuczali. Z pomocą koleżanki młodzi sprawcy postanowili wymierzyć mu „karę za donosicielstwo”. 13-letni Oliver Stephens w Reading w hrabstwie Berkshire w Wielkiej Brytanii 3 stycznia tego roku doznał śmiertelnych ran kłutych klatki piersiowej i pleców. Niewiele starsza koleżanka zwabiła go na pola Bugs Bottom, w pobliżu jego domu. Po dotarciu na wskazane przez nią miejsce Olly został zaatakowany przez dwóch nastolatków uzbrojonych w noże.

Prokuratorka Alison Morgan mówiła w sądzie, że Olly nie miał pojęcia, iż cokolwiek mu grozi. – To była zasadzka. Zaplanowany atak, który miał postawić go w bezbronnej pozycji – powiedziała.

Na ciało chłopca natrafiła pielęgniarka, która spacerowała w okolicy zdarzenia z psem. Kobieta podjęła próbę reanimacji 13-latka, jednak bezskutecznie. Chłopak zmarł na miejscu. Przed tragedią, dwaj chłopcy, którzy zabili Olivera, naśmiewali się w mediach społecznościowych z innego nastolatka. Olly miał zareagować i powiadomić o wszystkim brata chłopaka, który padł ofiarą ich wyzwisk. Dręczyciele uznali wówczas, że Olivera należy „ukarać za donosicielstwo”.

Troje nastolatków wymieniało między sobą wiadomości na Snapchacie, ich treść przytacza „The Guardian”. „Nienawidzę tego dzieciaka z całego serca – gdybym go teraz zobaczył, to chyba bym go zabił czy coś takiego” – napisał przed zabójstwem jeden z chłopaków. Towarzysząca napastnikom dziewczyna napisała z kolei, że Oliver zasłużył na to, co dla niego szykowali. „Taka karma. On na to wszystko zasługuje” – stwierdziła 14-latka.

Sąd przekazał, że sprawcy zabójstwa usiłowali pozbyć się dowodów: wśród wiadomości, jakie pisali do siebie na Snapchacie pojawiła się taka, w której jeden z chłopaków ocenił zabicie Olly’ego jako „największy błąd w życiu”. Sąd stwierdził jednak, że treść pozostałych wymienionych przez nastolatków wiadomości sugeruje, że nie wykazali żadnej skruchy czy szoku po tym, co się wydarzyło.

Dziewczyna, podobnie jak jej koledzy, przyznała się do zabójstwa. Zostanie skazana wraz z nimi w późniejszym terminie. Ze względu na młody wiek, dane personalne trójki sprawców nie zostały upublicznione. Nie podano jeszcze, kiedy zostanie ogłoszony wyrok w tej sprawie.

Jak poinformowało BBC, rodzina ofiary przedstawiła oświadczenie, w którym w dramatycznych słowach opisała, jaką stratą jest dla niej śmierć Olly’ego. „Tamtego pamiętnego popołudnia opuścił nasz dom, mając w sercu miłość, optymizm i nadzieję na świetlaną, radosną przyszłość. W ciągu zaledwie 13 minut od opuszczenia swojego bezpiecznego, kochającego domu, Olly odszedł na zawsze. Wystarczyły dwie minuty, by go zabić i złamać serce całej jego rodzinie”. Wspomnieli, że Olly był „ciepły, sympatyczny, uduchowiony, trzeźwo myślący i troskliwy wobec najbliższych”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Trzej Polacy zamordowali rodaka w Anglii. Jest wyrok

Trzech Polaków zostało skazanych za zamordowanie rodaka w Wielkiej Brytanii. Atak został przez nich zaplanowany, a za cel obrali sobie dobrego znajomego. Zostali skazani na dożywocie z możliwością zwolnienia warunkowego. Sąd w Leeds skazał za morderstwo trzech Polaków. 24-letni Adam L., 24-letni Michał Sz. i 28-letni Maciej S. zostali uznani za winnych rabunku oraz pobicia ze skutkiem śmiertelnym 30-letniego rodaka. Usłyszeli wyrok w poniedziałek.

Wszyscy trzej zostali skazani na dożywocie z możliwością warunkowego zwolnienia. Adam L. może się o nie ubiegać po 30 latach więzienia, a Michał Sz. i Maciej S. – po 27 latach.

8 września ubiegłego roku napastnicy przyjechali aż 360 km z Southampton do Wakefield, żeby obrabować swojego znajomego. Około północy zaatakowali 30-letniego Aleksandra P. w progu jego mieszkania przy Pinderfields Road.

„Aleksander został zamordowany w najbardziej przerażających okolicznościach przez ludzi, których uważał za swoich przyjaciół” – podkreśla Emma Winfield z West Yorkshire Police.

Napastnicy pobili 30-latka do nieprzytomności, zadając m.in. kilkadziesiąt ciosów różnymi przedmiotami w głowę. Potem obrabowali jego mieszkanie, zabierając m.in. dwa telewizory, konsolę do gier i zegarek. Sąsiedzi, słysząc krzyki, wezwali policję – informuje BBC.

Ciężko ranny 30-latek został znaleziony w progu swojego mieszkania. Mimo przyjazdu karetki Polaka nie udało się uratować. Sekcja zwłok wykazała wiele złamań, w tym także kości twarzoczaszki. Napastnicy wrócili do Southampton i próbowali uciec z Wielkiej Brytanii. Policja zatrzymała ich, kiedy w samochodzie czekali w kolejce na wjazd na prom w Dover.
Źródło info i foto: o2.pl

Zwłoki 39 osób w ciężarówce. Sąd w Wietnamie skazał oskarżonych

Sąd w Wietnamie w poniedziałek (14 września) skazał czterech Wietnamczyków na kary od 2,5 do 7,5 roku pozbawienia wolności w związku ze śmiercią 39 migrantów, których ciała znaleziono w ciężarówce niedaleko Londynu w październiku zeszłego roku.

Oskarżeni w wieku od 24 do 36 lat zostali uznani za winnych „zorganizowania nielegalnej emigracji i pośredniczenia w niej” po trwającym dzień procesie w prowincji Ha Tinh – powiedział agencji Reutera ojciec jednej z ofiar. Policja poinformowała w wydanym wcześniej w poniedziałek oświadczeniu, że oskarżeni za 22 tys. dolarów zorganizowali transport 26-letniej Pham Thi Tra My do Francji, a później do Wielkiej Brytanii. 26-latka mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii, wysłała SMS do swojej matki, w którym napisała, że nie może oddychać.

– Szczerze mówiąc, nie chcę, aby oskarżeni otrzymali długie kary więzienia, ponieważ wiem, że to był tylko wypadek – powiedział Thin, ojciec Tra My, który był obecny na rozprawie. – Skazanie ich na długie kary nie pomoże mi odzyskać córki – dodał.

39 ciał w ciężarówce

W nocy z 22 na 23 października ub.r. na terenie parku przemysłowego w Grays na wschód od Londynu w kontenerze-chłodni znajdującym się na naczepie ciężarówki odkryto ciała 31 mężczyzn i ośmiu kobiet. Wśród zmarłych było 10 nastolatków, w tym dwóch 15-letnich chłopców.

Wszyscy zmarli byli Wietnamczykami. Kontener tej samej nocy przypłynął promem z Zeebrugge w Belgii. W marcu poinformowano, że wszyscy zmarli w wyniku niedoboru tlenu lub wychłodzenia bądź połączenia tych czynników.

Ofiary pochodziły głównie z Ha Tinh i sąsiedniej prowincji Nghe An.

Proces członków gangu w październiku

W sierpniu właściciel ciężarówki, w której znaleziono ciała, 40-letni Ronan Hughes, przyznał się do nieumyślnego zabójstwa 39 Wietnamczyków, a także do zarzutu pomocy w nielegalnej imigracji do Wielkiej Brytanii w okresie między 1 maja 2018 r. a 24 października 2019 r.

Przed sądem stanął także 23-letni Eamonn Harrison, który, jak się podejrzewa, dowiózł kontener z imigrantami do Zeebrugge. Nie przyznał się ani do nieumyślnego zabójstwa, ani do pomocy w nielegalnej imigracji. Za pośrednictwem łącza wideo zeznanie złożył także 42-letni Gazmir Nuzi, który przyznał się jedynie do pomocy w nielegalnej imigracji.

W kwietniu do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa przyznał się Maurice Robinson, który kierował ciężarówką w momencie, gdy znaleziono w niej ciała, a wcześniej także do pomocy w nielegalnej imigracji. W tej sprawie oskarżonych jest jeszcze czterech innych domniemanych członków gangu – Irlandczyk Christopher Kennedy oraz trzech mieszkających w Wielkiej Brytanii Rumunów – Gheorge Nica, Valentin Calota i Alexandru-Ovidiu Hanga. Spośród tej czwórki tylko ostatni przyznał się do zarzutu pomocy w nielegalnej imigracji.

5 października ma się rozpocząć właściwy proces Harrisona, Kennedy’ego, Nicy i Caloty. Może on potrwać do pięciu tygodni.
Źródło info i foto: interia.pl

Brutalne protesty po eksplozji w Bejrucie

Libańska policja użyła w sobotę gazu łzawiącego wobec protestujących tłumów starających się przedostać się przez barykady do budynku parlamentu w Bejrucie – podała agencja Reutera. Demonstranci domagają się pociągnięcia do odpowiedzialności winnych za wtorkową eksplozję, w której zginęło co najmniej 154 osób i ponad 5 tys. zostało rannych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ukraina: Terrorysta z Łucka poddał się. Zakładnicy wolni

Uzbrojony terrorysta, który przez ponad 12 godzin przetrzymywał zakładników w autobusie w Łucku, poddał się i został zatrzymany przez ukraińskie służby specjalne. Uwolniono wszystkich pasażerów. Zakładnicy zostali uwolnieni po szturmie sił bezpieczeństwa na autobus, który był transmitowany w telewizji. W chwili szturmu słychać było wybuch, po czym zakładnicy zaczęli wychodzić z autobusu. Rano we wtorek na telefon alarmowy wpłynęło zgłoszenie w sprawie tego, że mężczyzna, który ma przy sobie broń i ładunek wybuchowy, zabarykadował się w autobusie w centrum Łucka.

Służby zabezpieczyły teren zdarzenia. Na miejscu słychać było strzały, a w szybach pojazdu widać ślady po kulach – relacjonowały media. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zaapelowała do mieszkańców o pozostanie w domach lub miejscach pracy. Mieszkańcy budynków, stojących przy Placu Teatralnym, gdzie znajduje się autobus z zakładnikami, zostali poproszeni o opuszczenie lokali. Wyjaśniono, że napastnik ma broń i może strzelać w kierunku okien.

Wiceszef MSW Anton Heraszczenko przekazał agencji, że napastnik kilka razy strzelał w kierunku drona, wykorzystywanego na miejscu zdarzenia przez SBU. Wyrzucił także z pojazdu niezidentyfikowany przedmiot, który wybuchł – dodał wiceminister. Zaznaczył, że w wybuchu nikt nie został ranny.

Policja poinformowała, że jeden z funkcjonariuszy ok. godz. 19 (18 w Polsce) zaniósł do pojazdu wodę.

Heraszczenko przekazał, że mężczyzna nazywa się Maksym Krywosz. Wcześniej poinformował, że przedstawił się on funkcjonariuszom jako Maksym Płochoj.

Ukraińska redakcja BBC podaje, że w mediach społecznościowych na profilu osoby z takim imieniem i nazwiskiem można przeczytać następujący wpis: „Państwo zawsze było i jest głównym terrorystą. Jest ze mną dużo ludzi, (mam) broń automatyczną, dwie bomby, trzecia jest w ruchliwym miejscu w mieście”. Napastnik napisał, że żąda, by najwyżsi przedstawiciele władz i Kościołów oraz oligarchowie nagrali wideo, na których nazwą się terrorystami i opublikowali je w mediach społecznościowych.

Mężczyzna był w przeszłości karany. Władze zdementowały podaną wcześniej przez media informację w sprawie tego, że był przymusowo leczony psychiatrycznie. Interfax-Ukraina pisze, powołując się na MSW, że był on dwukrotnie skazany. Według doradcy szefa MSW Zoriana Szkiriaka mężczyzna urodził się w Rosji w 1975 roku i był sądzony m.in. za rozbój.

Portal Wołynski Nowyny pisze, że Maksym Płochoj to pseudonim, pod którym mężczyzna wydał książkę „Filozofia przestępcy”. Publikację, zawierającą wątki autobiograficzne, napisał, kiedy odbywał kary pozbawienia wolności – pisze Interfax-Ukraina, powołując się na lokalne media.

SBU poinformowała agencję Interfax-Ukraina o wszczęciu postępowania z artykułu dotyczącego zamachu terrorystycznego w związku z wydarzeniami w Łucku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francois Fillon i jego żona Penelope winni sprzeniewierzenia środków publicznych

Sąd uznał w poniedziałek (29 czerwca) byłego premiera Francji Francoisa Fillona i jego małżonkę Penelope, oskarżonych o sprzeniewierzenie publicznych pieniędzy, za winnych zarzucanych im czynów. Sąd odrzucił wniosek obrony o ponowne wysłuchanie jej argumentów ze względu na pojawienie się nacisków podczas śledztwa.

Śledczy ustalili po ponad dwóch latach dochodzenia, że Penelope Fillon była fikcyjnie zatrudniana przez męża jako asystentka we francuskim parlamencie w latach 1998-2013. Podobne zarzuty fikcyjnego zatrudniania dotyczyły również dwójki dzieci Fillonów, które otrzymywały wynagrodzenie za pracę w charakterze prawników, gdy Fillon był senatorem w latach 2005-2007.
Źródło info i foto: interia.pl

Tunezja: 8 wyroków śmierci za krwawy zamach

Zapadł wyrok w sprawie terrorystów, którzy 5 lat wcześniej zorganizowali zamach na autobus straży prezydenckiej. Sąd zdecydował, że ośmiu uczestników ataku zasłużyło na śmierć. W wyniku ich działań w Tunezji życie straciło 12 osób.

Jak informuje AFP, oskarżeni zostali uznani za winnych zabójstwa. W toku śledztwa wyszło na jaw, że wszyscy byli członkami organizacji terrorystycznych.

Tożsamość wszystkich skazanych nigdy nie została ujawniona. W procesie osobiście uczestniczyli tylko 4 z 8 terrorystów. Mohsen Dali, zastępca prokuratora, wyjawił, że wcześniej odbyły się rozprawy dwóch innych osób, które brały udział w przygotowaniu zamachu. Wymierzono im kary 10 lat pozbawienia wolności i dożywotniego więzienia.

Do zamachu doszło w listopadzie 2015 roku w Tunisie . CGTN przypomina, że 12 osób zginęło, a 20 zostało rannych. Autobus przewożący ochroniarzy przejeżdżał przez aleję Mohammeda V, jedną z głównych ulic stolicy. Al-Badżi Ka’id as-Sibsi, ówczesny prezydent Tunezji, jechał do telewizji na zaplanowany wywiad. Atak nastąpił we wnętrzu autobusu. W trakcie śledztwa rozważano wersję, że ładunek wybuchowy został podłożony na poboczu drogi lub że w pojazd trafiła rakieta. Ostatecznie służby specjalne ustaliły, że bomba została zdetonowana przez jednego z pasażerów.

Po ataku prezydent Tunezji ogłosił w kraju stan wyjątkowy. Publicznie zobowiązał się do skuteczniejszej i szerzej zakrojonej walki z terrorystami. Stan wyjątkowy miał trwać trzydzieści dni, wprowadzono także godzinę policyjną dla mieszkańców.

To był trzeci z serii ataków w 2015 roku w Tunezji. W marcu tego roku terroryści zaatakowali w muzeum Bardo w Tunisie, a w czerwcu – kurorcie Susa nad Morzem Śródziemnym. W zamachach tych zginęło kolejno 22 i 38 osób.
Źródło info i foto: o2.pl

Są wyroki ws. afery Amber Gold

Po blisko 5 miesiącach gdański sąd kończy odczytywać wyrok w sprawie małżeństwa P., które zostałojuż w maju uznane winnym oszustwa i wprowadzenia klientów w błąd. Sąd skazał Marcina P. na 15 lat więzienia, a jego żonę Katarzynę P. na 12 lat pozbawienia wolności, ale wyrok łączny może być inny.

Marcin i Katarzyna P. m. in. za oszustwo, wprowadzanie klientów Amber Gold w błąd, prowadzenie działalności parabankowej bez zezwolenia skazani odpowiednio na 12 i 15 lat więzienia. To kara jednostkowa za pierwszy z zarzutów – informuje RMF FM. Sąd odczytuje wyrok w sprawie Amber Gold.

Za drugi zarzut Katarzyna P. 4 lata, Marcin P. 8 lat więzienia.

W maju gdański sąd uznał Katarzynę i Marcina P. za winnych oszustwa i niekorzystnego rozporządzenia mieniem. W środę 16 października poznaliśmy wymiar kary. Zajęło to kilka miesięcy, bo sąd odczytywał nazwiska wszystkich kilkunastu tysięcy pokrzywdzonych.

Sprawa ta pokazała, jak bardzo kuriozalny skutek może mieć przepis mówiący o tym, że nawet jeśli wszyscy pokrzywdzeni stali się ofiarami przestępstwa w tych samych okolicznościach, to i tak trzeba odczytać każde z osobna nazwisko oraz kwalifikację czynu. Przepis doczekał się nowelizacji we wrześniu 2019 r. W nowej formule art. 418 par. 1b przewiduje, że jeżeli ze względu na obszerność wyroku jego ogłoszenie wymagałoby zarządzenia przerwy lub odroczenia rozprawy, przewodniczący, ogłaszając wyrok, może poprzestać na zwięzłym przedstawieniu rozstrzygnięcia sądu oraz zastosowanych przepisów ustawy karnej.

Sędzia Lidia Jedynak zdecydowała jednak, że w związku z wątpliwościami interpretacyjnymi nie przerwie odczytywania wyroku. Zadecydowała obawa, że zastosowanie znowelizowanego przepisu Kodeksu postępowania karnego mogłoby dać stronie pozwanej argument do podważenia rozstrzygnięcia.

W sumie sędzia miała do odczytania 59 tomów po 200 stron każdy.
Źródło info i foto: money.pl

Sydney: Niedożywiona 2-letnia dziewczynka na diecie wegańskiej. Rodzice winni

Dwoje australijskich rodziców zostało uznanych za winnych doprowadzenia swej niespełna dwuletniej córki do niedożywienia z powodu stosowania u niej diety wegańskiej – pisze portal BBC News. Usłyszeli wyrok 18 miesięcy więzienia, który zamieniono na prace społeczne. Sąd w Sydney w swojej czwartkowej decyzji uznał, że para tych około 30-letnich rodziców stosowała wobec swojego dziecka „absolutnie nieodpowiednią” dietę. „Dziecko było poważnie niedożywione, miało niedowagę, było za niskie oraz opóźnione w rozwoju” w stosunku do wieku.

Rodzice karmili córkę m.in. produktami owsianymi, ziemniakami, tostami i ryżem. Dziewczynkę, która dziś ma trzy lata, zabrano od rodziców w marcu 2018 roku, gdy jej matka zadzwoniła po pomoc, ponieważ córeczka była w złym stanie.

Jak informuje agencja Australian Associated Press, odkryto wówczas, że dziewczynka jest poważnie niedożywiona. Mając 19 miesięcy, wyglądała jak trzymiesięczne niemowlę, miała niebieskie usta, zimne dłonie i stopy, niski poziom cukru we krwi i słabe mięśnie.

Cytowany przez BBC opiekun dziewczynki, który zajmował się nią po odebraniu dziecka rodzicom, podkreślił, że pod względem rozwoju była ona „daleko za innymi dziećmi” w jej wieku. „Nie umiała siadać, nie umiała powiedzieć żadnego słowa, nie umiała sama jeść, nie umiała bawić się zabawkami, (…) nie umiała się całkowicie przekręcić” – relacjonował.

Rodzice przyznali się do winy

Wydająca wyrok w sprawie sędzia Sarah Huggett mówiła, że rodzice „początkowo nie byli w stanie zaakceptować faktu, że stan ich córki spowodowany był niedożywieniem”. Zauważyła też, że para ta – która ma jeszcze dwoje zdrowych dzieci – „nie jest bardzo młoda czy niewykształcona”. Choć Hugget zauważyła, że matka cierpiała wówczas na depresję, podkreśliła też, że wcześniej „coraz bardziej obsesyjnie przywiązywała się” do swoich przekonań, w tym diety wegańskiej. Jednocześnie sędzia skrytykowała ojca, że „nie zrobił nic”, by poprawić stan zdrowia córki.

„Odpowiedzialnością każdego rodzica jest, by zapewnił, że dieta, którą wybiera dla swojego dziecka, (…) jest zrównoważona i zawiera wystarczającą ilość podstawowych substancji odżywczych koniecznych do optymalnego rozwoju” – zaznaczyła sędzia.

Rodzice przyznali się do winy, uznając, że nie zaopiekowali się swoim dzieckiem odpowiednio i spowodowali poważne szkody dla jego zdrowia.
Źródło info i foto: interia.pl