USA: Prokurator generalny o tragedii w Charlottesville. „To akt terroru”

Prokurator generalny USA Jeff Sessions powiedział w poniedziałek, że tragedia w Charlottesville w stanie Wirginia „nosi wszelkie znamiona rodzimego terroryzmu”. Do tragedii doszło w sobotę, kiedy neonazista wjechał w tłum, powodując śmierć jednej osoby i raniąc 19.

Domniemany sprawca tragedii to 20-letni James Alex Fields Jr. Podczas demonstracji białych nacjonalistów i kontrdemonstracji ich przeciwników potrącił on rozpędzonym samochodem dodge challenger 32-letnią Heather Heyer, powodując jej śmierć, a następnie uderzył w dwa jadące przed nim samochody. W wyniku reakcji łańcuchowej samochody wjechały w uczestników kontrdemonstracji, powodując poważne, a w niektórych przypadkach krytyczne obrażenia u 19 osób.

Podczas zamieszek w Charlottesville w katastrofie policyjnego śmigłowca zginęło także dwóch policjantów.

Fields, który przyjechał na demonstrację ekstremistów zorganizowaną pod hasłem „Zjednoczyć prawicę” ze stanu Ohio, uciekł z miejsca wypadku, jednak wkrótce został zatrzymany.

Nauczyciel historii Fieldsa powiedział, już „w szkole średniej był on zafascynowany Hitlerem i nazizmem”. Sprawca tragedii został oskarżony o morderstwo, poranienie 19 osób oraz ucieczkę z miejsca wypadku.

Sessions, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, w przeszłości często krytykowany za rasistowskie uprzedzenia, zapowiedział w poniedziałek, że prokuratorzy federalni zamierzają wysunąć przeciw Fieldsowi dalsze zarzuty, w tym oskarżenia na podstawie ustawy o walce ze zbrodniami nienawiści.

Gwarantuję, że wysuniemy przeciw niemu najbardziej surowe zarzuty, jakie są możliwe – dodał.

Fields, który zaciągnął się do wojska, zrezygnował z dalszej służby wojskowej po wstępnym przeszkoleniu. Obecnie przebywa w lokalnym areszcie śledczym w Charlottesville.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Samochód wjechał w tłum ludzi w mieście Charlottesville

Trzy osoby nie żyją, a kilkanaście jest rannych w Charlottesville w stanie Wirginia. W trakcie starć pomiędzy białymi nacjonalistami oraz ich przeciwnikami samochód wjechał w ludzi. Trzy osoby poniosły śmierć podczas protestów białych nacjonalistów w Charlosttesville w amerykańskim stanie Wirginia. Pierwszą ofiarą była 32-letnia kobieta. Zginęła, gdy w tłum kontrmanifestantów wjechał rozpędzony samochód. Rannych zostało 19 osób.

Stan wyjątkowy w Charlosttesville

Doszło też do wypadku policyjnego helikoptera, w którym straciło życie dwóch funkcjonariuszy: 41-latek i 48-letni pilot. Lecieli na pomoc w związku z sytuacją w Charlosttesville. Jak wyglądał wypadek z udziałem auta? Według świadków srebrny sedan wjechał w tłum z dużą prędkością, po czym wycofał i uderzył ponownie.

Podejrzany o atak jest 20-letni mieszkaniec Ohio, który próbował uciec ale został aresztowany. Wcześniej gubernator stanu Wirginia ogłosił stan nadzwyczajny w mieście w związku ze starciami wrogich sobie grup. Policja nakazała wszystkim protestującym rozejście się.

Starcia w obronie pomnika gen. Lee

Demonstranci określający siebie mianem białych nacjonalistów zapowiedzieli manifestację w w proteście przeciwko planom usunięcia z lokalnego parku pomnika generała Konfederacji Roberta Lee. Zgromadzenie pod hasłem „Zjednoczyć prawicę” przedstawiali jako demonstrację w obronie praw białych Amerykanów.

W nocy przeszli oni przez miasto z pochodniami skandując hasło „Nie zastąpicie nas”. Gdy rano powrócili na ulice Charlottesville, spotkali się z kontrmanifestantami. Po drugiej stronie stanęli między innymi lewicowi aktywiści i czarnoskórzy członkowie ruchu Black Lives Matter. Podczas starć z udziałem kilkuset osób z obu grup poszły w ruch pięści, kije, gaz pieprzowy w sprayu i plastikowe butelki.

Część protestujących nacjonalistów miała na głowach hełmy, w rękach trzymali plastikowe tarcze. Policja aresztowała kilku uczestników starć, kilka osób odniosło obrażenia.

Na podstawie decyzji gubernatora stanu władze miasta zdelegalizowały zgromadzenie białych nacjonalistów, które miało się odbyć pod pomnikiem generała Lee i nakazały rozejście się kontrmanifestantom.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nalot FBI na dom Paula Manaforta

Śledczy działający pod nadzorem specprokuratora Roberta Muellera wynieśli z domu Manaforta w Aleksandrii w stanie Wirginia dokumenty i inne materiały. Nalot przeprowadzono 26 lipca, dzień po dobrowolnym spotkaniu Manaforta z senacką komisją ds. wywiadu. Amerykańskie media poinformowały o nim dopiero teraz, powołując się na ludzi zaznajomionych ze śledztwem Muellera. Ów specjalny prokurator bada kwestie rosyjskiej ingerencji w kampanię wyborczą w USA i kontaktów sztabu Donalda Trumpa z Rosjanami.

Śledczy mieli nakaz przeszukania. Weszli do domu Manaforta w należącej do aglomeracji Waszyngtonu Aleksandrii przed świtem, bez żadnej zapowiedzi. Wynieśli z niego dokumenty i inne materiały, w tym te, które Manafort wcześniej przekazywał już komisjom ds. wywiadu w Senacie i Izbie Reprezentantów.

Wśród wręczonych Kongresowi materiałów znalazły się podobno m.in. notatki z kontrowersyjnego spotkania Donalda Trumpa jr., prezydenckiego zięcia Jareda Kushnera i Manaforta z prokremlowską rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką, które miało miejsce w czerwcu ub. roku w nowojorskiej Trump Tower.

Rzecznik Manaforta potwierdził przeszukanie dodając, że b. szef kampanii wyborczej Trumpa współpracował ze śledczymi.

Paul Manafort zataił fakty przed specprokuratorem?
„Washington Post” spekuluje, iż Mueller mógł uznać, że Manafort nie ujawnia całej prawdy. Być może chciał wysłać mocny sygnał otoczeniu Trumpa. Całkiem prawdopodobne też, że szuka informacji pogrążających Manaforta nie związanych z kampanią, by „zachęcić” go do dostarczenia informacji obciążających innych współpracowników Trumpa.

Paul Manafort był szefem kampanii Donalda Trumpa od marca do sierpnia ub. roku. Zrezygnował po publikacji „New York Timesa”, który ujawnił, że ukraińskie biuro antykorupcyjne znalazło w Kijowie spis tajnych wydatków byłego prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza i jego Partii Regionów. Wynika z nich, że Amerykanin otrzymywał znaczne sumy za doradzanie Janukowyczowi. Działalność ta skończyła się na początku 2014 r., gdy po protestach na Majdanie Janukowycz uciekł do Rosji.

Manafort nie przekazał tej informacji wbrew amerykańskim przepisom, które wymagają zgłoszenia działalności na rzecz zagranicznych rządów w ciągu 10 dni od jej podjęcia.

Zarejestrował ją dopiero pod koniec czerwca br (jego rzecznik zaznacza, że proces rejestracji rozpoczął się wcześniej, jeszcze przed listopadowymi wyborami). Z dokumentów złożonych w Departamencie Sprawiedliwości wynika, że w latach 2012-2014 firma Manaforta DMP International dostała od Partii Regionów 17,1 mln dol.

Manafort na celowniku śledczych
Wśród ponad 30 prokuratorów, śledczych i innych ekspertów pracujących w specgrupie Muellera niektórzy skupiają się tylko na Manaforcie (inna podgrupa rozpracowuje b. doradcę Trumpa ds. bezpieczeństwa Michaela Flynna, który w lutym zrezygnował z posady po ujawnieniu jego niejasnych kontaktów z rosyjskim ambasadorem).

Pod lupą ludzi Muellera są nie tylko kontakty b. szefa kampanii Trumpa z Rosjanami. Sprawdzają oni również, czy interesy Manaforta na Ukrainie nie naruszały przepisów o praniu brudnych pieniędzy lub przepisów podatkowych. FBI przygląda się interesom prowadzonym przez Manaforta wspólnie z jego zięciem, Jeffrey’em Yohai. Ten ostatni dzięki pieniądzom od teścia i innych inwestorów kupował luksusowe apartamenty w Nowym Jorku i Hollywood. Działalność finansową Manaforta niezależnie badają też prokurator generalny Nowego Jorku Eric Schneiderman i prokurator dystryktu Manhattanu Cyrus Vance jr.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

USA: Strzelanina w Richmond

37-letni policjant zmarł w wyniku odniesionych ran po ataku uzbrojonego mężczyzny na dworcu autobusowym w Richmond, w amerykańskim stanie Wirginia. Zabójca, który otworzył ogień do funkcjonariusza, zginął w rezultacie strzelaniny z policją. Podczas wymiany ognia dwie przypadkowe osoby zostały ranne, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Mężczyzna, którego nazwiska nie ujawniono, bez wyraźnego powodu postrzelił policjanta w klatkę piersiową. Funkcjonariusza przewieziono do szpitala, niestety nie udało się go uratować – poinformowała Corinne Geller, rzeczniczka policji stanowej.

Na miejsce przybyli liczni policjanci w rynsztunku antyterrorystycznym oraz ambulanse. Dworzec należący do znanego towarzystwa przewozowego Greyhound został zamknięty. Trwa dochodzenie mające ustalić okoliczności incydentu, w tym możliwe motywy działania sprawcy.

W Wirginii obowiązują liberalne przepisy regulujące posiadanie i noszenie broni przez obywateli. W tym stanie znajduje się siedziba wpływowego stowarzyszenia National Rifle Association, które zrzesza zwolenników utrzymania swobodnego dostępu do broni palnej.
Żródło info i foto: TVP.info

17-latek wspierał islamistów. Został skazany na 11 lat węzienia

Siedemnastolatek z amerykańskiego stanu Wirginia Ali Szukri Amin został skazany na 11 lat więzienia za wspieranie Państwa Islamskiego. Działalność nastolatka polegała głównie na aktywności w mediach społecznościowych. Amin założył na Twitterze konto, na którym umieszczał materiały propagandowe islamskich ekstremistów. Opublikował też instrukcję jak użyć wirtualnej waluty bitcoin do materialnego wsparcia Państwa Islamskiego. Amin, który miał 4 tysiące obserwujących, został aresztowany wiosną tego roku. Dziś amerykański sąd wymierzył mu wyrok 136 miesięcy więzienia.

Sprawa siedemnastolatka z Wirginii jest przykładem coraz bardziej agresywnych działań amerykańskiej prokuratury przeciwko islamskim ekstremistom. Tylko w tym roku w USA aresztowano kilkadziesiąt osób pod zarzutem wspierania Państwa Islamskiego. Krytycy twierdzą jednak, że władze zbyt często aresztują i stawiają przed sądem osoby, które wyrażają w internecie radykalne poglądy, ale w żaden sposób nie uczestniczą i nie mają planów udziału w jakichkolwiek działaniach terrorystycznych.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Ojciec zastrzelonej dziennikarki apeluje do prezydenta

Ojciec amerykańskiej reporterki Alison Parker, która została zastrzelona podczas programu na żywo, wezwał prezydenta Baracka Obamę do reformy prawa do posiadania broni. Andy Parker ubolewał, że do tej pory nie udało się uregulować w USA kwestii dostępu do broni. – Musi być sposób, by zmusić polityków, którzy są tchórzami albo siedzą w kieszeniach lobby producentów broni, by zmienili prawo tak, aby wariaci nie mogli zdobyć pistoletów – mówił Parker w telewizji CNN.

W wywiadzie dla BBC zaapelował bezpośrednio do prezydenta Obamy. – Panie prezydencie. Musi Pan coś zrobić. Obiecuję, że Panu pomogę – błagał łamiącym się głosem Andy Parker, którego córka, 24-letnia Alison Parker, została zastrzelona przez byłego kolegę z pracy na oczach widzów telewizji WDBJ z Roanoke w stanie Wirginia. Napastnik, którym okazał się były pracownik stacji 41-letni Vester Lee Flanagan, zastrzelił też kamerzystę Andy’ego Warda.

Kongres na „nie”

Po strzelaninie w Newtown w 2012 roku, kiedy to szaleniec zastrzelił 20 dzieci i 6 pracowników szkoły podstawowej, prezydent Barack Obama próbował doprowadzić do większej kontroli rynku broni. Zgłoszony przez niego projekt ustawy odrzucił jednak Kongres.
Żródło info i foto: TVP.info

Zabójca dziennikarzy nie żyje

Mężczyzna podejrzewany o zabicie dwojga dziennikarzy w USA zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran. W środę rano reporterka i operator kamery tej stacji zostali zastrzeleni w hrabstwie Franklin w amerykańskim stanie Wirginia. Do ataku doszło w trakcie transmisji na żywo. Napastnikiem był najprawdopodobniej Vester Flanagan, były dziennikarz tej samej stacji, który postrzelił się uciekając przed policją. Stacja WDBJ7 poinformowała, że tragiczne wydarzenia rozegrały się o godz. 6.45 rano czasu lokalnego w centrum handlowym Bridgwater Plaza koło jeziora Smith Mountain Lake, znanym ze swoich okolicznych uzdrowisk. Zabójca zdołał zbiec z miejsca zdarzenia.

Około południa czasu lokalnego policja przekazała, że jej funkcjonariusze dostrzegli samochód podejrzanego na autostradzie międzystanowej nr 66, jadący w kierunku wschodnim. Nie zatrzymał się przy blokadzie policyjnej, mimo wezwań funkcjonariusza.

Po chwili samochód zjechał na pobocze i rozbił się. W środku policjanci znaleźli mężczyznę z raną postrzałową. Funkcjonariusze „są przekonani”, że jest to sprawca ataku w Bridgewater Plaza. W stanie krytycznym trafił on do szpitala. Około godziny 13.30 czasu lokalnego zmarł w wyniku odniesionych ran.

Strzały na wizji

24-letnia reporterka Alison Parker i 27-letni operator Adam Ward, który w momencie ataku nagrywał rozmowę dziennikarki, zostali zastrzeleni podczas relacji na żywo. Dotyczyła ona rozwoju turystyki w regionie. Podczas transmisji nagle rozległo się co najmniej osiem strzałów. Dziennikarka i jej rozmówczyni skuliły się i zaczęły z krzykiem uciekać. Zanim relacja została przełączona z powrotem do studia telewizyjnego, telewidzowie mogli zobaczyć przez chwilę obraz sprawcy. Widać było mężczyznę w czarnych spodniach i niebieskiej bluzie, który – jak się wydaje – trzymał w ręku broń. Kobieta, która odpowiadała na pytania dziennikarki, dyrektor lokalnej izby handlowej, została postrzelona w plecy. Trafiła do szpitala, gdzie pomyślnie przeszła operację. Jej stan jest stabilny – podała lokalna gazeta „Roanoke Times”.

Były kolega podejrzanym

Podejrzanym był 41-letni Vester Lee Flanagan, były reporter stacji WDBJ7. Na antenie występował pod nazwiskiem Bryce Williams. Flanagan rozpoczął karierę dziennikarską w 1993 roku, po ukończeniu dziennikarstwa na Uniwersytecie Stanowym w San Francisco. W 1997 roku został zatrudniony w stacji WTWC na Florydzie, gdzie był reporterem i prezenterem. Jednak trzy lata później został zwolniony za „dziwne zachowanie i grożenie współpracownikom” – podaje „the Daily Telegraph”.

Czarnoskóry Flanagan pozwał WTWC za prześladowanie na tle rasowym. Twierdził, że producent nazwał go „małpą”. Jego sprawa zakończyła się ugodą. Potem pracował krotko jako konsultant telefoniczny dla gazowni, a po paru latach wrócił do kariery dziennikarskiej. Stacja WDBJ7 przekazała, że został zatrudniony w kwietniu 2012 roku i zwolniony około rok temu; nie podała przyczyny. Szef stacji Jeffery Marks dodał jednak, że musiał zostać odeskortowany do wyjścia przez ochronę, ponieważ był „zły”. Nie wiadomo, czy i gdzie potem pracował.

Zablokowane profile

Profile na Twitterze i na Facebooku, które najprawdopodobniej należały do Flanagana, zostały zablokowane. Jak podał brytyjski dziennik „The Independent”, były na nim wpisy, które dotyczyły zamordowanych dziennikarzy. Ich autor oskarżał Alison Parker o „rasistowskie komentarze” i przekazywał, że złożył na Parker zawiadomienie do państwowej Komisji na rzecz Równego Traktowania (EEOC). Z kolei Adama Warda obwiniał to, że doniósł na niego do działu kadr.

Zanim konto zostało zablokowane, jego autor zamieścił także nagranie przedstawiające moment zabicia dziennikarzy w Bridgewater Plaza. Widać na nim, jak osoba trzymająca kamerę ma w ręce pistolet, którym mierzy do Alison Parker. Stacja telewizyjna ABC podała, że w nocy z wtorku na środę otrzymała 23-stronicowy faks od Flanagana, który został przekazany policji. ABC nie wyjaśniła, czy faks został wysłany przed czy po ataku oraz co jego było treścią.
Żródło info i foto: tvn24.pl

41-latek zastrzelił dwoje pracowników telewizji

Reporterka i kamerzysta ekipy telewizyjnej zostali zastrzeleni podczas prowadzenia wywiadu na żywo w amerykańskim stanie Wirginia – poinformowała ich stacja WDBJ-TV z centralą w Roanoke. Oprócz ofiar śmiertelnych jest też jedna osoba ranna. Sprawcą strzelaniny jest 41-letni Vester Lee Flanagan – były dziennikarz stacji. Zabici to 24-letnia Alison Parker i 27-letni Adam Ward. Podczas transmisji wywiadu na temat turystyki, prowadzonego z jakąś kobietą przez uśmiechniętą Parker, nagle rozległo się co najmniej osiem strzałów. Słychać krzyk reporterki.

Kamera upadła na ziemię. Agencja Associated Press pisze, że przez chwilę widać było mężczyznę w czarnych spodniach i niebieskiej bluzie, który – jak się wydaje – trzymał w ręku broń. Oprócz ofiar śmiertelnych jest też jedna osoba ranna – Vicki Gardner, pracownica lokalnej izby handlowej. Przewieziono ją do szpitala. Stacja WDBJ-TV poinformowała, że wydarzenia te rozegrały się w centrum handlowym Bridgewater Plaza koło jeziora Smith Mountain Lake. Policja zablokowała kilka ulic w rejonie centrum handlowego.

Napastnik w stanie krytycznym

Napastnik, który zastrzelił na wizji dwójkę dziennikarzy w Wirginii ujęty – w stanie krytycznym. Według amerykańskich mediów podczas próby zatrzymania postrzelił sam siebie i trafił do szpitala. Wcześniej sieć CNN podawała, że napastnik nie żyje. Morderca pracował w tej samej stacji telewizyjnej, co jego ofiary.

Sprawcą strzelaniny jest 41-letni Vester Lee Flanagan – były dziennikarz stacji, który na wizji występował pod nazwiskiem Bryce Williams. To on otworzył ogień do 24-letniej reporterki Alison Parker, która przeprowadzała wywiad na żywo w centrum handlowym nad jeziorem Smith Mountain. Napastnik zabił też operatora kamery 27-letniego Adam Warda.

Flanagan zarejestrował strzelaninę swoim smartfonem po czym nagranie opublikował na twitterze. Na filmie widać jak stoi tuż za plecami dziennikarzy z wyciągniętym pistoletem. Zajęci wywiadem reporterka i operator nie widzą go. W pewnym momencie napastnik pociąga za spust.

Flanagan został zatrudniony w WDBJ7 wiosną 2012 roku. Niespełna rok później zwolniono go z pracy. Wtedy złożył pozew sądowy przeciwko stacji zarzucając byłemu pracodawcy dyskryminację. Sprawę jednak przegrał. Flanagan odjechał z miejsca zbrodni srebrnym Fordem Mustangiem. Po pościgu został zatrzymany i otoczony przez policję na autostradzie.

Szef WDBJ-TV Jeffrey A. Marks nazwał zabójstwo reporterki i kamerzysty „straszliwą zbrodnią”. Prezenter WDBJ-TV Chris Hurst ujawnił na Twitterze, że kochał Parker, zamieszkali właśnie razem i zamierzali się pobrać. Z kolei rzecznik stacji Mike Morgan powiedział, że Ward był zaręczony z jedną z producentek WDBJ Melissą Ott.
Żródło info i foto: onet.pl

Jeffrey Sterling skazany za przeciek ws. Iranu

Sąd federalny w Wirginii skazał byłego urzędnika CIA Jeffreya Sterlinga na trzy i pół roku więzienia za przekazanie dziennikarzowi „New York Timesa” Jamesowi Risenowi informacji o tajnej misji CIA w Iranie. Ława przysięgłych już w styczniu uznała, że 47-letni Sterling, były prawnik i pracownik CIA, złamał tajemnicę państwową, o co oskarża go prokuratura na podstawie ustawy o szpiegostwie, za co groziła kara nawet ponad 20 lat pozbawienia wolności.

Tajemnica

Obrona przekonywała jednak, że kara nie powinna zbytnio odbiegać od tej, jaką wymierzono w sprawie byłego dyrektora CIA Davida Petraeusa. W ubiegłym miesiącu usłyszał on wyrok w zawieszeniu za przekazanie tajnych informacji swej biografce i kochance.

Zdaniem prokuratury Sterling przekazał tajne informacje dziennikarzowi „NYT” Risenowi, a ten wykorzystał je w swej książce „State of War” (2006 r.). Wieloletni dziennikarz „NYT” i dwukrotny laureat Nagrody Pulitzera opisał w niej tajną, nieudaną operację CIA w Iranie, której celem było storpedowanie irańskiego programu atomowego. Zeznająca w procesie była doradczyni prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezza Rice powiedziała, że misja była jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic w okresie, gdy pracowała w Białym Domu.

Nie ujawni źródeł

Sprawa Sterlinga była bardzo głośna, głównie dlatego, że administracja prezydenta Baracka Obamy, która słynie z wyjątkowej surowości, jeśli chodzi o karanie przecieków dotyczących złamania tajemnicy państwowej, od wielu lat żądała od Risena ujawnienia źródła informacji opisanych w książce. Ten odmawiał współpracy nawet wtedy, gdy prokuratura dwukrotnie wezwała go do zeznań w sądzie pod groźbą kary. Za obrazę sądu, którą byłoby niepodporządkowanie się wyrokowi nakazującemu ujawnienie tożsamości źródła, dziennikarzowi groziłaby nawet kara więzienia. By się bronić, Risen odwołał się do Sądu Najwyższego, ale ten uznał w czerwcu 2014 roku, że nie będzie się tą sprawą zajmować.

Dopiero w grudniu obawy o to, że dziennikarz może zostać oskarżony i skazany, rozwiał ówczesny prokurator generalny Eric Holder, ogłaszając, że prokuratura przestaje go ścigać i zmuszać do ujawnienia źródeł. W postępowaniu przygotowującym do procesu Sterlinga dziennikarz „NYT” powtórzył pod przysięgą, że w pracy nad swą książką korzystał z wielu źródeł, ale nie ujawni żadnego z nich.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Nowe źródła finansowania terroryzmu

W Nowym Jorku rozbito w czwartek gang przemytników papierosów, którego członkowie mają związki z organizacjami terrorystycznymi. Może to być kolejny, po handlu używanymi samochodami, przykład coraz kreatywniejszego finansowania terroryzmu z działalności w USA. W czwartek wieczorem służby Nowego Jorku aresztowały 16 Palestyńczyków oskarżonych o przemyt wielu milionów papierosów. Gang działał na ternie stanów Nowy Jork, Maryland, Delaware, Wirginia i New Jersey. Jak poinformowali prokurator generalny stanu Nowy Jork Eric Schneiderman i szef nowojorskiej policji Ray Kelly, gang zarobił na sprzedaży nieopodatkowanych papierosów w sklepach Nowego Jorku co najmniej 55 mln dolarów. Żródło info i foto: onet.pl