Poszukiwany mężczyzna ze zdjęcia. To on okradł powstańca

Stołeczna policja publikuje wizerunek mężczyzny, który okradł 90-letniego powstania warszawskiego Janusza Badurę ps. Jastrząb. Stracił on 23 tys. złotych, kiedy chciał pomóc nieznajomemu, który poprosił go o pieniądze na paliwo. Powstaniec został poproszony o pomoc przez mężczyznę twierdzącego, że zabrakło mu na paliwo. Później okazało się, że przez dobre serce stracił pieniądze odłożone m.in. na operację zaćmy.

Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa Wola prowadzą postępowanie przygotowawcze dotyczące kradzieży. Do zdarzenia doszło 23 maja br. około godziny 8.30. Policjanci zabezpieczyli monitoring, który zarejestrował wizerunek mężczyzny mogącego mieć związek z tą sprawą.

„Jeżeli ktoś rozpoznaje mężczyznę na publikowanym zdjęciu, prosimy o kontakt z jednostką Policji przy ul. Żytniej 36 tel. 47 723 94 50,47 723 94 29, na numer 112 lub pisząc na adres e-mail: oficer.prasowy.krp4@ksp.policja.gov.pl” – poinformowała w komunikacie kom. Marta Sulowska, rzecznik policji na Woli.

Zbierał na operację zaćmy

– Z ustaleń policji wynika, że do pokrzywdzonego podszedł nieznajomy mężczyzna, który informował go, że przyjechał do Warszawy i zabrakło mu paliwa. Zwrócił się o pomoc finansową na jego zakup. Pokrzywdzony, chcąc pomóc mężczyźnie, poszedł do mieszkania. W tym czasie doszło do kradzieży pieniędzy – zrelacjonowała kom. Sulowska.

Powstaniec został okradziony z pieniędzy, które odkładał m.in. na operację zaćmy. – Te pieniądze, miałem około 25 tysięcy, były przeznaczone na czynsz – 1,5 tysiąca – bo ja wynajmuję to mieszkanie i właścicielce co miesiąc płacę. Czekałem również na operację zdjęcia zaćmy z oczu. I na protezy trzy tysiące miało być – wyjaśnił w rozmowie z Polsat News Janusz Badura ps. Jastrząb.

„Całe życie pomagałem”

Powstaniec dochodzi do smutnych wniosków. – Od 1943 roku, od okupacji, byłem harcerzem i składałem przyrzeczenie harcerskie, w którym ślubowałem pomagać bliźniemu swemu. Całe życie starałem się pomagać. Szkoda, że często to przeciwko mnie się obraca. Doszedłem do wniosku, że nie opłaca się być za dobrym – powiedział 90-latek.

Oburzenia nie kryje również Tomasz Misztal z Domu Wsparcia dla Powstańców Warszawskich. – To jest człowiek, który walczył za naszą wolność, walczył za wolną Warszawę. I w tej Warszawie został brutalnie zaatakowany przez bandytów, którzy nie mają sumienia atakując starszego człowieka. Zbierał te pieniądze na operacje, dzisiaj ich nie ma – powiedział.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: FBI publikuje nagranie podejrzanego o podłożenie bomb w trakcie szturmu na Kapitol

FBI opublikowało nowe nagranie wideo przedstawiające podejrzanego o podłożenie bomb w siedzibach krajowych komisji Republikanów i Demokratów w Waszyngtonie w czasie ataku na Kapitol. Biuro prosi o informacje, które pomogłyby w aresztowaniu tej osoby.

Do zamieszek doszło 6 stycznia i zginęło w nich pięć osób. Dwa dni po ataku na Kapitol FBI poinformowało, że za dostarczenie informacji o dwóch bombach, przechwyconych i zabezpieczonych przez służby, można otrzymać 50 tys. dolarów.

Biuro opublikowało też wtedy za pośrednictwem mediów społecznościowych zdjęcie osoby w szarej kurtce z kapturem, czarnych spodniach i rękawiczkach, która trzyma w prawej ręce duży czarny przedmiot. Nie napisano jednak, że osoba na zdjęciu jest podejrzana.

Teraz FBI apeluje do Amerykanów, by uważnie obejrzeli nowe nagranie i przekazali wszelkie informacje mogące doprowadzić do ujęcia osoby, która podłożyła ładunki. Stawkę za informację o terroryście podniesiono do 100 tys. dolarów.

6 stycznia nie doszło do eksplozji bomb, służby bezpieczeństwa zdołały zneutralizować ładunki.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano sprawcę napaści na tle seksualnym. Wpadł po publikacji wizerunku

Po opublikowaniu wizerunku poszukiwanego poznańscy policjanci zatrzymali podejrzanego ws. napaści seksualnej na młodą kobietę. Do ataku doszło pod koniec sierpnia. Podejrzany 67-latek został tymczasowo aresztowany – podała policja. W środę poznańscy policjanci opublikowali wizerunek poszukiwanego mężczyzny, który miał zaatakować kobietę na tle seksualnym. Do napaści doszło pod koniec sierpnia na jednym z przystanków komunikacji miejskiej na Rondzie Starołęka. Starszy mężczyzna ciągnął kobietę za włosy i przy użyciu przemocy chciał ją zmusić do wykonania tzw. innej czynności seksualnej.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak przekazał, że pierwsze informacje na temat poszukiwanego funkcjonariusze otrzymali już w środę, po publikacji wizerunku, który zarejestrowały kamery monitoringu tramwaju. Mężczyzna poruszał się nim tuż przed napadem – dodał Borowiak.

Mężczyzna ma 67-lat. Mieszkał na terenie Poznania, przy czym po identyfikacji okazało się, że nie przebywał w miejscu zamieszkania i został namierzony w czwartek, w centrum Poznania, w miejscu publicznym – powiedział Borowiak.

Mężczyźnie przedstawiono zarzut usiłowania doprowadzenia kobiety do tzw. innej czynności seksualnej. W czasie przesłuchania miał tłumaczyć się „niepamięcią”.

W przeszłości był karany za kradzież, oszustwo, fałszowanie pieniędzy oraz wyrabianie i posiadanie broni i amunicji. Dotychczas nie był notowany za napaści seksualne – powiedział Borowiak. Na wniosek policji i prokuratury podejrzany został tymczasowo aresztowany przez sąd. 67-latkowi grozi do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dane funkcjonariuszy policji w sieci. „To skandal”

Kwestia publikacja wizerunku oraz danych osobowych policjantów, którzy mieli osłaniać strajk kobiet budzi wielkie emocje. Komenda Główna Policji uznała to za „skandaliczne”, a kierownictwo zastanawia się nad podjęciem kroków prawnych wobec osób ujawniających dane wrażliwe.

Wizerunki kilku funkcjonariuszy krążą po internecie od czwartku – wtedy doszło też do interwencji policji podczas kolejnego strajku kobiet. Wśród osób, które publicznie domagały się interwencji w tej sprawie, były posłanki opozycji.

– To bardzo nieodpowiedzialne, skandaliczne wręcz zachowanie osób, które to robią, zwłaszcza jeżeli mówimy o parlamentarzystach, którzy dobrze powinni wiedzieć, jakie może to mieć konsekwencje włącznie z możliwością ataków na policjantów i ich rodziny – ocenia w rozmowie z PAP rzecznik Komendy Głównej Policji.

Mariusz Ciarka przekazał, że zdjęcia są nieprecyzyjne a występujące na nich osoby są pokazane „raz w maseczce, inne obok bez”. – Podawane i powielane są dalej nieprawdziwe informacje godzące w dobre imię konkretnych osób. Niektórzy z tych policjantów, których nazwiska zostały wskazane już otrzymują groźby, a przerażające jest to, że groźby kierowane są nie tylko do nich, ale również wobec ich rodzin, małżonków i dzieci – dodał policjant.

Rzecznik KGP przekonuje, że niektórzy funkcjonariusze (mylnie zidentyfikowani – red.) otrzymują pogróżki. – To są przeważnie policjanci, którzy nie uczestniczyli w żadnych czynnościach na miejscu protestu (…). „Kierownictwo polskiej policji na pewno nie pozostawi policjantów samych sobie i zapewni im pełne wsparcie prawne, a także jak będzie trzeba zapewni i ochronę ich rodzin – zapewnia Mariusz Ciarka.

Komenda Główna nie wyklucza, że może podjąć kroki prawne, obecnie trwa analiza podjęcia takiej czynności. – Wzywamy do zachowania zgodnego z prawem, nie naruszania dobrego imienia Policji i policjantów, uszanowanie prawa do prywatności policjantów i ich rodzin i niepowielania fałszywych informacji, nieprzedstawiania niezweryfikowanych zdjęć, czy nazwisk – dodaje Ciarka.
Źródło info i foto: wp.pl

Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, który atakował policjantów na Marszu Niepodległości

Komenda Stołeczna Policji opublikowała kilka nagrań oraz zdjęć osób podejrzanych o rozboje podczas środowego Marszu Niepodległości. Po środowym przemarszu, który odbył się w Warszawie, Robert Bąkiewicz prezes Marszu Niepodległości, powiedział że stołeczni funkcjonariusze zachowywali się bardzo brutalnie, prowokując uczestników zgromadzenia. Jednak z tym zdaniem nie zgodził się podczas konferencji prasowej nadkomisarz Sylwester Marczak z warszawskiej policji.

Na Twitterze stołecznych służb pojawiło się kilka filmów, ukazujących starcia z agresywnie zachowującymi się mężczyznami. Widać na nich, jak w stronę policjantów poleciały kamienie, petardy oraz race.

W piątek 13 listopada policjanci ze śródmiejskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego opublikowali także na stronie komendy nagranie z wizerunkiem podejrzanego o czynną napaść na mundurowego przy ulicy Nowy Świat 15/17, tuż obok salonu Empik, gdzie około godz. 15.00 w środę doszło do zamieszek. Wówczas kilka osób zostało rannych, a na miejsce przyjechały dwie karetki pogotowia ratunkowego.

„Każdy, kto rozpoznaje widocznych na zdjęciach i nagraniach mężczyzn proszony jest o kontakt telefoniczny lub osobisty z policjantami prowadzącymi sprawę” – podaje policja.

Kontaktować się można pod numerami telefonu: +48 47 723-70-20, + 48 47 723-79-40, +48 47 723-91-50 albo za pośrednictwem adresu mailowego: komendant.krp1@policja.gov.pl
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

14-letnia Roksana została „oszukana i zwabiona”. Sprawca z zarzutami

Co się stało z 14-letnią Roksaną Guzowską z Bielska Podlaskiego (woj. podlaskie)? Rodzina nie miała z nią kontaktu od 7 września. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, z którym nastolatka spotkała się przed zaginięciem. Rodzice Roksany mieli przerażające podejrzenia. – Jestem pewien, że jej życiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. Podejrzewamy, że padła ofiarą pedofila – mówił Faktowi tata Roksany. Niedługo po tym, jak opublikowaliśmy wizerunek Roksany i tajemniczego mężczyzny, dziewczynkę odnaleziono. Mężczyzna, który ma związek z jej zaginięciem usłyszał natomiast zarzuty!

Roksana Guzowska wyszła z domu 7 września o godz. 8:15 i przez prawie tydzień nie nawiązała kontaktu z rodziną. W sobotę nad ranem policjanci poinformowali, że odnalazła się w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. – Dziewczyna została odnaleziona w rejonie Bolesławca. Na chwilę obecną to jedyne informacje. Mężczyzna został ustalony i do niego również dotarli policjanci. Dziękujemy za udostępnienie informacji o naszych poszukiwaniach – poinformował Marcin Gawryluk z podlaskiej policji.

Tajemniczy mężczyzna

Z ustaleń policji wynikało, że 14-latka pojechała pociągiem do Bolesławca. Tam na stacji PKP spotkała się z nieznanym mężczyzną. Mundurowi opublikowali zdjęcie z monitoringu i portret pamięciowy z wizerunkiem mężczyzny. On też został zatrzymany w sobotę nad ranem.

Rodzice dziewczynki mieli przerażające podejrzenia. – Rano wyszła do szkoły. Nic nie wskazywało na to, że ma zniknąć – mówiła jeszcze w piątek Agnieszka Guzowska, mama Roksany. – Odchodzimy od zmysłów. Podejrzewamy, że ktoś uprowadził naszą córeczkę.

„Widać było, że bała się do niego podejść”

Ojciec dziewczynki miał podobne obawy. – Nie mamy wątpliwości, że jest bezpośrednie zagrożenie życia Roksany. Widzieliśmy nagranie z dworca w Bolesławcu z godziny 22.54. Widać na nim, że podchodzi do mężczyzny, ale nie wita się z nim. Wygląda na zaskoczoną, tak jakby spodziewała się kogoś innego. On ją zagaduje, a później ona niepewnie idzie za nim w odległości około 10 metrów. Widać było, że bała się do niego podejść – opowiada w rozmowie z Faktem Dariusz Guzowski, tata Roksany.

Poznała go przez internet?

Mężczyzna podejrzewał, że jego córka została oszukana przez kogoś, kogo poznała przez internet. – Być może ten ktoś podawał się za młodszą osobę. Mężczyzna na dworcu miał około 30-35 lat. Na pewno 14-letnia dziewczynka nie umówiłaby się świadomie z kimś w tym wieku. Jestem przekonany, że została oszukana i zwabiona do Bolesławca przez pedofila. Prosiliśmy policję o uruchomienie Child Alert, ale bezskutecznie – mówi ojciec Roksany.

Nie sprawiała problemów wychowawczych

Z relacji ojca wynika, że dziewczynka była spokojną osobą, która nie sprawiała rodzicom żadnych problemów wychowawczych. Jednak w ostatnim czasie miała spędzać więcej czasu w internecie. – Policja ustaliła, że Roksana przeglądała strony związane z ucieczką z domu. Myślę, że właśnie na tych stronach ktoś ją znalazł. Nie mieliśmy z nią żadnych problemów, nigdy wcześniej nie uciekała. Nauczycielka, z którą rozmawiałem, powiedziała, że Roksana była ostatnią osobą, po której spodziewałaby się, że zaplanuje jakąś podróż czy ucieczkę. Czasami, niestety, właśnie takie osoby są najłatwiejszym łupem dla pedofilów – uważa tata Roksany.

Znaleziono ją w pustostanie

Dziewczynę odnaleziono w pustostanie, w lesie w powiecie lwóweckim. Cała i zdrowa została przekazana rodzinie. W związku ze zdarzeniem zatrzymano mężczyznę, który spotkał się z 14-latką na dworcu w Bolesławcu.

Po przesłuchaniu dziewczyny śledczy oznajmi, że 37-letni mieszaniec okolic Bolesławca jest podejrzany o to, iż za pośrednictwem internetu nawiązał kontakt z małoletnią w wieku poniżej 15 lat, podając się za jej rówieśniczkę i takim podstępem zmierzał do spotkania z nią w celu wykorzystania seksualnego, czyli przestępstwa z art. 200 a par. 1 Kodeksu karnego.

„Przemoc wobec niej nie była stosowana”

Drugi zarzut, to narażenie zdrowia, a nawet życia dziewczyny poprzez – jak to ujęto w opisie czynu – „ukrywanie jej w pustostanach, gdzie była narażona na negatywne oddziaływania warunków atmosferycznych, w szczególności niskiej temperatury”. Od przyjazdu do Bolesławca do odnalezienia, nastolatka nocowała bowiem w takich miejscach. – Przemoc wobec niej nie była stosowana – dodał prokurator.

Chciała uciec z domu, szukała koleżanki

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa, 14-latka zamieściła w internecie wpis o tym, że planuje ucieczkę z domu i szuka osoby, która mogłaby jej w tym towarzyszyć. „W odpowiedzi na to ogłoszenie zgłosił się podejrzany, który podjął korespondencję z fikcyjnego profilu, podając się za jej rówieśniczkę” – wyjaśnił prokurator Naumczuk.

Namówił ją, by miejscem ucieczki były okolice Bolesławca i przekonał, że na dworcu pojawi się rzekomy znajomy fikcyjnej koleżanki.

Przyznał się do kontaktu

Jak powiedział prok. Naumczuk, podejrzany przyznaje się do nawiązania kontaktu z 14-latką i utrzymywania z nią korespondencji z fikcyjnego profilu internetowego, ale nie do tego, że ostatecznie chodziło o jej wykorzystanie seksualne. „Ale też nie potrafi w racjonalny sposób wyjaśnić, po co nawiązał ten kontakt i ściągnął ją do siebie” – dodał.

Podejrzany twierdzi też, że nie naraził zdrowia czy życia dziewczyny, bo dał jej śpiwór do spania.Po złożeniu przez niego wyjaśnień prokuratura złożyła wniosek o 3-miesięczny areszt. Argumentuje to obawą matactwa; chce w tym czasie wyjaśniać, czy podobna sytuacja nie miała miejsca z innymi nastolatkami i czy nie doszło do ich wykorzystania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Trwa policyjna obława za podejrzanym o zabójstwo 61-latka

Trwa policyjna obława po zastrzeleniu 61-letniego mężczyzny, które miało miejsce w gminie Morawica w województwie świętokrzyskim. Poszukiwany jest 57-letni Leszek Gawior – policja opublikowała jego wizerunek i informuje, że może być uzbrojony oraz niebezpieczny.

Świętokrzyska policja szuka 57-letniego Leszka Gawiora, który jest poszukiwany w związku z zabójstwem w miejscowości Zbrza w gminie Morawica (województwo świętokrzyskie). Do Zdarzenia doszło w czwartek 8 lipca po południu, 61 letni mężczyzna zmarł po odniesieniu ran postrzałowych.

– Na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna z informacją, że znalazł 61-latka z raną postrzałową – mówił w rozmowie z Onetem sierż. szt. Karol Macek z policji w Kielcach. Reanimacja nie przyniosła rezultatu.

Jak podaje RMF FM, w obławie bierze udział kilkudziesięciu policjantów. Przy wyjeździe z terenu gminy ustawiono tzw. policyjne blokadowe – kontrolowane są samochody. Policja opublikowała wizerunek poszukiwanego Leszka Gawiora. Jak poinformowano, mężczyzna ostatnio ubrany był w ciemną kurtkę, czerwoną koszulkę oraz długie spodnie.

„Osoby, które mają wiedzę na temat miejsca pobytu mężczyzny proszone są o kontakt z policją. Mężczyzna może być uzbrojony i niebezpieczny” – informują funkcjonariusze.

„Wyborcza Kielce” poinformowała, że śmiertelnie postrzelony 61-latek to sołtys gminy. Takie ustalenia potwierdzają też portale lokalne. „Według wstępnych ustaleń przed dom sołtysa podjechał samochód, jego kierowca rozpoczął rozmowę z mężczyzną, następnie wyjął broń i strzelił swemu rozmówcy w głowę” – wynika z informacji TVP Kielce.

Poszukiwany mężczyzna był notowany i miał konflikty z prawem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabił mężczyznę strzałem w głowę. Policja opublikowała wizerunek podejrzanego

Kilkudziesięciu funkcjonariuszy szuka sprawcy śmiertelnego postrzelenia 61-latka w miejscowości Zbrza (woj. świętokrzyskie). – Mężczyzna znalazł nieprzytomną ofiarę z raną postrzałową głowy – mówi polsatnews.pl sierż. szt. Karol Macek z KMP w Kielcach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zmarły 61-latek to sołtys Zbrzy. Opublikowano wizerunek podejrzanego o morderstwo.

Policjanci otrzymali zgłoszenie w środę po godzinie 14:00. Na terenie jednej z posesji mężczyzna odnalazł 61-latka z raną postrzałową głowy. Niezwłocznie po zawiadomieniu służb podjął czynności reanimacyjne.

– Niestety, nie przyniosły one rezultatu. 61-latek zmarł – informuje Macek.

Tak wygląda poszukiwany. Może być niebezpieczny

Prawdopodobny sprawca, 57-letni Leszek Gawior, oddalił się z miejsca zdarzenia. Obecnie szuka go kilkudziesięciu mundurowych. Do akcji włączono również helikopter. Policja opublikowała wizerunek podejrzanego. Mężczyzna może być uzbrojony i niebezpieczny. Ostatnio ubrany był w ciemną kurtkę, czerwoną koszulkę oraz długie spodnie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak na wolontariusza w Warszawie

Atak na wolontariusza zbierającego podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy na wybory prezydenckie 2020. Mężczyzna został najpierw zwyzywany, a później zaatakowany fizycznie. – Zabezpieczyliśmy monitoring, mamy wizerunek sprawcy – mówi WP policja. Wybory prezydenckie 2020 generują nie tylko polityczne emocje. W sobotę rano wolontariusz podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy został zaatakowany. Zdarzenie potwierdza Wirtualnej Polsce stołeczna policja.

– Do zdarzenia doszło około godziny 9:30 przy Rondzie Waszyngtona w Warszawie. Mężczyzna zbierający podpisy dla jednego z kandydatów został najpierw zaatakowany słownie. Po kilkunastu minutach sprawca powrócił z zakrytą twarzą i zaczął kopać wolontariusza. Przechodnie stanęli w obronie zaatakowanego, a agresor zbiegł – relacjonuje WP nadkom. Jarosław Florczak z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.

Jak dodaje Florczak, policja zabezpieczyła już monitoring i dysponuje wizerunkiem sprawcy. „Ustalenie jego tożsamości i zatrzymanie to kwestia czasu” – czytamy na Twitterze KSP. Wiadomo, że zgłaszający został już przesłuchany.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Toruń: Policja poszukuje 7 mężczyzn, którzy pobili obcokrajowców

Toruńska policja poszukuje siedmiu mężczyzn, którzy w weekend na starówce w tym mieście pobili pięciu obywateli Ukrainy, Rosji i Białorusi. Funkcjonariusze opublikowali w internecie wizerunek pięciu sprawców, który został zarejestrowany przez kamery monitoringu.

„Policjanci z toruńskiej komendy poszukują mężczyzn, którzy w nocy z soboty na niedzielę pobili na toruńskiej starówce obcokrajowców. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że zdarzenie zaistniało na tle narodowościowym” – poinformował w poniedziałek mł. asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Toruniu.

Obcokrajowcy mieli zostać pobici i znieważeni ok. godziny 1.30 w nocy z soboty na niedzielę w samym centrum miasta. Śledczy ustalili, że agresorów było siedmiu. Wizerunek pięciu z nich zarejestrowały kamery.

„Niedzielne zajście na toruńskiej starówce to akt bandytyzmu i skrajnie nienawistnego postępowania, dla którego nie może być akceptacji. Ja z całą stanowczością potępiam takie zachowania! Jednocześnie apeluję, aby osoby, które są świadkami tego typu zdarzeń, natychmiast zawiadamiały właściwe instytucje i służby. Liczę na to, że policja szybko ustali sprawców, a sąd ich przykładnie ukarze. Zero tolerancji dla bandytów!” – napisał prezydent Torunia Michał Zaleski.

Z informacji przekazanych PAP przez mł. asp. Chrostowskiego wynika, że poszkodowani doznali obrażeń ciała, które nie zagrażają ich życiu. Nieoficjalne ustalenia wskazują, że przynajmniej jedna z zaatakowanych osób ma mieć pęknięte kości czaszki.

Sprawcy mieli krzyczeć m.in. „Polska dla Polaków”. Wśród pobitych osób jest także kobieta. Portal torun.naszemiasto.pl przytacza relację jednego z zaatakowanych, którą ten miał umieścić na portalu społecznościowym.

„Nie mieli żadnych skrupułów, aby bić dziewczynę. Kolega, który jest Polakiem z repatriacji, ma pęknięcie kości czaszki, ale na szczęście nie jest to aż tak poważne. Zaatakowano nas pod hasłami +Polska dla Polaków+ i +J…ć Ukraińców+. Dodam, że Ukraińcami były jedynie dwie osoby z pięciu. Najbardziej przeraziła mnie bierność ludzi, którzy nie reagowali i obojętnie mijali zaistniałą sytuację. Napastnicy zdążyli nas zaatakować, odejść i jeszcze raz wrócić rzucając się na nas z pięściami” – napisał jeden z poszkodowanych cytowany przez lokalny portal.(PAP)

Funkcjonariusze proszą osoby, które były świadkami tego zdarzenia lub rozpoznają osoby przedstawione na zdjęciach o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, ul. Grudziądzka 17, tel. (56) 641 26 07 lub 112.
Źródło info i foto: interia.pl