Straż Graniczna wydała kilkadziesiąt pozwoleń na wjazd do strefy objętej stanem wyjątkowym

Od początku ogłoszenia stanu wyjątkowego w pasie przy granicy z Białorusią wydano już kilkadziesiąt pozwoleń na wjazd do strefy objętej ograniczeniami związanymi z rozporządzeniem – poinformowała w sobotę PAP rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. Na terenie Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej wydano już kilkadziesiąt wniosków o pozwolenie na wjazd do strefy objętej stanem wyjątkowym. Natomiast na obszarze Nadbużańskiego Oddziału Starzy Granicznej – kilka – poinformowała PAP rzecznik.

Wyjaśniła, że mniejsza liczba złożonych wniosków oraz pozwoleń w oddziale nadbużańskim bierze się stąd, że w woj. lubelskim mniej miejscowości zostało objętych stanem wyjątkowym. Od czwartku w pasie przygranicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów.

Według rozporządzenia obowiązuje zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym przez całą dobę osób, które tam nie mieszkają. Wyjątkiem są osoby zapewniające obsługę urzędów administracji publicznej i ich jednostek organizacyjnych; przebywające w tych jednostkach w celu załatwienia spraw administracyjnych; pracujące zarobkowo w podmiotach prowadzących działalność gospodarczą na tym obszarze; wykonujące na stałe działalność gospodarczą na tym obszarze; świadczące usługi pocztowe, kurierskie, dostawcze i zaopatrzeniowe; posiadające nieruchomości na tym terenie. Nie dotyczy także rolników pracujących w gospodarstwach rolnych; uczniów, studentów i ich opiekunów w czasie pobierania nauki; opiekunów dzieci do lat 3; osób uczestniczących w praktykach kultu religijnego, chrzcinach, ślubach, weselach i pogrzebach.

Zakaz nie dotyczy służb ratowniczych, medycznych i osób w drodze do placówek ochrony zdrowia, a także osób jadących bezpośrednio na przejście graniczne lub z niego do centrum kraju.

Jak podkreślał na konferencji w czwartek wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, w innych sytuacjach „zawsze właściwy miejscowo komendant placówki Straży Granicznej będzie mógł wydać pozwolenie na wjazd na teren, gdzie będzie obowiązywał stan wyjątkowy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Terroryści zaatakowali w Nigrze. Wjechali do wiosek na motocyklach i zabili blisko 100 osób

Około 100 osób zginęło w wyniku zamachów na dwie wioski w zachodnim Nigrze w pobliżu granicy z Mali i Burkina Faso. W miejscowości Tchoma Bangou zginęło siedemdziesiąt, a w Zaroumadareye – trzydzieści osób. Blisko 100 napastników wjechało do wiosek na motocyklach, a następnie dokonało masakry. Do ataków doszło w sobotę, tego dnia ogłoszono też wyniki wyborów prezydenckich, które wygrał Mohamed Bazoum. O szczegółach poinformował w niedzielę Almou Hassane – burmistrz gminy Tondikiwindi, który jest administratorem obydwu wiosek.

Nie wiadomo kto dokonał zamachów. W części Afryki, w której doszło do ataków, działają grupy terrorystyczne mające związki Al-Kaidą i tak zwanym Państwem Islamskim. Według AFP napastnicy podzielili się na dwie grupy, by zaatakować równocześnie dwie oddalone od siebie o ok. siedem kilometrów wioski. Mahamadou Issoufou złożył kondolencje rodzinom ofiar. Atak nazwał „tchórzliwym i barbarzyńskim”.

AFP podaje, że wioski znajdują się w niestabilnym regionie Tillaberi blisko granic Nigru z Mali i Burkina Faso. 21 grudnia w zasadzce zginęło tam siedmiu żołnierzy Nigru. Według danych ONZ w 2019 roku w atakach dżihadystów zginęło cztery tysiące mieszkańców Nigru, Mali i Burkina Faso.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemka i Francuz skazani w Bagdadzie za przynależność do IS

Dwoje Europejczyków – Niemka i Francuz – zostało skazanych w poniedziałek w stolicy Iraku Bagdadzie na dożywocie za przynależność do tak zwanego Państwa Islamskiego (IS). 22-letnia Nadia Rainer Hermann oraz 58-letni Lahcen Gueboudj mogą jeszcze odwołać się od wyroku. Kobieta była już wcześniej skazana na rok pozbawienia wolności za nielegalny wjazd do Iraku. Teraz utrzymywała, że do małżeństwa z dżihadystą została zmuszona przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego i do Iraku trafiła z Syrii, uciekając przed dżihadystami.

Skazany Francuz również nie przyznał się do winy. Utrzymywał, że udał się do Syrii z rodziną, by odnaleźć swojego 25-letniego syna i przekonać go do powrotu do Francji. Twierdzi, że przewieziono go do Iraku, gdy „zgubił się w jakiejś wiosce” w Syrii. Zaprzeczył, by złożył przysięgę na wierność IS i brał udział w szkoleniach dżihadystów. W czasie rozprawy wycofał swoje zeznania z przesłuchań, podkreślając, że „podpisał się pod zeznaniami po arabsku, nie rozumiejąc, co jest tam napisane”.

Skazani za terroryzm

W poniedziałek oprócz dwojga Europejczyków skazano w Bagdadzie też 13 Irakijczyków, w większości za przestępstwa związane z terroryzmem. Jeden z nich usłyszał wyrok śmierci przez powieszenie. Irackie prawo za dołączenie do organizacji terrorystycznej przewiduje nawet karę śmierci. Według źródeł sądowych za przynależność do IS na śmierć lub dożywotnie więzienie zostało skazanych w tym kraju już 300 osób, w tym około 100 cudzoziemców. Agencja Reutera podkreśla, że wśród skazanych na śmierć było około 20 kobiet, m.in. z Turcji, Niemiec i Azerbejdżanu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Funkcjonariusze ABW zatrzymali Rosjankę, która brała udział w działaniach hybrydowych przeciw Polsce

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Rosjankę, która brała udział w działaniach hybrydowych przeciwko Polsce. Oprócz tego cztery osoby objęto pięcioletnim zakazem wjazdu na terytorium Polski. Wszystkie pięć osób podsycało animozje polsko-ukraińskie, m.in. w kwestii polityki historycznej. Jekaterina C. przebywa w Polsce od 2013 r. W najbliższym czasie zostanie wydalona za granicę – poinformowały na Twitterze „Wiadomości” TVP.
Źródło info i foto: TVP.info

Akcja niemieckiej policji przeciwko polsko-syryjskiej grupie przemytników ludzi

Policja niemiecka poinformowała w środę, że prowadzi akcję w kilku landach przeciwko polsko-syryjskiej szajce przemytników ludzi, która miała odpłatnie organizować nielegalny wjazd do Niemiec przez Polskę obywatelom Syrii. Zatrzymano co najmniej jedną osobę.

Z informacji zamieszczonej na Twitterze przez policję z miejscowości Pirna w Saksonii, 15 km na północ od granicy z Czechami i 70 km na zachód od granicy z Polską, operacja koncentruje się przede wszystkim na przeszukaniach w Berlinie, gdzie doszło do zatrzymania co najmniej jednej osoby.

Według niepotwierdzonych na razie informacji regionalnej rozgłośni radiowej MDR chodzi o grupę złożoną z Polaków i Syryjczyków, która za opłatą miała sprowadzać do Niemiec przez Polskę przede wszystkim obywateli syryjskich. MDR podała ponadto, że w Berlinie zatrzymano dwie osoby i przeszukano osiem lokalizacji.

Z informacji MDR wynika, że przeszukania prowadzone były też w Nadrenii Północnej-Westfalii, Saarze i Badenii-Wirtembergii na zachodzie kraju, w Saksonii-Anhalt i Dolnej Saksonii w środkowej części kraju oraz w Bawarii na południowym wschodzie, a także w Polsce. Skonfiskowano telefony komórkowe i nośniki danych oraz „znaczące środki” podejrzanych w obu krajach.
Źródło info i foto: interia.pl

Liczba wniosków o azyl w Polsce spadła o 75%

Na polskich granicach w tym roku złożono tylko 554 wnioski o azyl dotyczące 1538 osób – wynika z danych Straży Granicznej. W ubiegłym roku w podobnym okresie wnioski o azyl złożyło blisko 6 tys. osób, głównie z Czeczenii. Spadek osób starających się o ochronę międzynarodową sięga 75 proc. Powód? Gęste sito na polskich granicach – pisze we wtorek „Rzeczpospolita”.

– To efekty restrykcyjnej polityki rządu wobec uchodźców – ocenia cytowana przez „Rzeczpospolitą” prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Marta Górczyńska.

Polska Straż Graniczna jest od dwóch lat krytykowana za restrykcyjne podejście nawet do osób deklarujących chęć złożenia wniosku o azyl. – Wiele osób nie jest w ogóle dopuszczanych do postępowania azylowego. Otrzymują decyzje o odmowie wjazdu. Dziennie udaje się wjechać jednej rodzinie – dodaje Górczyńska.

Jak czytamy w „Rzeczpospolitej”, funkcjonariusze odpierają zarzuty. – Straż Graniczna nie rozstrzyga zasadności przyznania bądź odmowy przyznania ochrony międzynarodowej, ale weryfikuje cel wjazdu i pobytu cudzoziemca w Polsce – tłumaczy podporucznik Agnieszka Golias, rzeczniczka komendanta głównego Straży Granicznej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak próbował przemycić broń do Wielkiej Brytanii

Polak i Czech zostali oskarżeni o próbę przemytu broni do Wielkiej Brytanii. Mężczyźni zostali ujęci po wspólnej akcji służb francuskich i brytyjskich 1 lipca. Obywatela Polski zatrzymano na terenie Francji tuż przed wjazdem do tunelu pod Kanałem La Manche. W specjalnie przygotowanych skrytkach w samochodzie dostawczym, który prowadził, znaleziono 79 sztuk broni. Czech został zatrzymany w Dover.

59-letni Janusz M. został zatrzymany w Coquelles we Francji, natomiast Czech, 23-letni Denis K mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii, został zatrzymany w Dover zaraz po tym, jak przybył tam z Dunkierki.

Broń znajdowała się w częściach samochodowych, w specjalnie przygotowanych skrytkach, przewożonych żółtym samochodem dostawczym marki mercedes, prowadzonym przez Polaka. Pojazd został zatrzymany tuż przed tym, jak miał wjechać do tunelu, na podstawie informacji przekazanych francuskiej straży granicznej przez brytyjskie służby.

– Jesteśmy na wstępnym etapie dochodzenia, ale przypuszczamy, że broń miała zostać użyta w celach przestępczych zarówno w Londynie, jak i w innych miejscach na terenie Wielkiej Brytanii – stwierdził zastępca dyrektora działu dochodzeniowego National Crime Agency Graham Gardner.

W czasie akcji w Coquelles zatrzymano także sześć innych osób polskiej narodowości: cztery kobiety w wieku 58, 41, 17 i 15 lat oraz dwóch mężczyzn w wieku 26 i 22 lat. Brytyjska policja poinformowała jednak, że wobec tych osób nie będą podejmowane żadne dalsze czynności. Zatrzymani mężczyźni mieli jeszcze tego samego dnia stanąć przed sądem w Uxbridge w Londynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Zamachy w USA to nie dzieło imigrantów

Ile zamachów przeprowadzili w USA imigranci z siedmiu krajów wymienionych w dekrecie Trumpa? Ani jednego. Donald Trump zabronił wjazdu do USA obywatelom Iraku, Iranu, Libii, Somalii, Sudanu, Jemenu i Syrii, by „ochronić Amerykanów przed atakami terrorystycznymi dokonywanymi przez obcokrajowców przyjętych na teren USA”. „Od 11 września 2001 r. wiele urodzonych za granicą osób zostało skazanych lub było zamieszanych w zbrodnie o charakterze terrorystycznym” – czytamy w dekrecie.

A konkretnie, ilu zamachów dokonali w USA imigranci z owych siedmiu krajów? Ani jednego.

Tylko za dwa ataki odpowiadają dzieci imigrantów: w 2006 r. obywatel amerykański pochodzenia irańskiego rozjechał samochodem ludzi w kampusie Uniwersytetu Północnej Karoliny; dekadę później tej samej „broni” użył na Uniwersytecie Ohio Somalijczyk, który dotarł do USA z rodzicami jako dziewięciolatek. W obu zamachach nie było ofiar śmiertelnych.

A pozostałe przypadki? Bezpośrednimi wykonawcami ataku Al-Kaidy z 11 września 2001 r. było 15 Saudyjczyków, dwóch obywateli Emiratów Arabskich, Libańczyk i Egipcjanin. Rok później w trzech stanach z ręki snajpera z Jamajki zginęło dziesięć osób. W 2006 r. Pakistańczyk otworzył ogień w budynku stowarzyszenia żydowskiego w Seattle. Zamachu na maraton bostoński w 2013 r. dokonali Czeczeni. Urodzony w Kuwejcie sprawca w lipcu 2015 r. zabił w Tennessee czterech marines, a w grudniu tegoż roku w San Bernardino wychowany w Arabii Saudyjskiej Pakistańczyk zastrzelił 14 osób. Masakra w gejowskim klubie w Orlando w czerwcu 2016 r. (50 ofiar) była dziełem imigranta z Afganistanu.

Jednak najczęściej zamachów w USA dokonywali Amerykanie.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Policja poszukuje trzech mężczyzna spod Sejmu

Stołeczna policja opublikowała wizerunki trzech mężczyzn, którzy mieli naruszyć porządek prawny podczas demonstracji przed Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 r. Blokowano wtedy wyjazd posłów i przedstawicieli rządu z gmachu. Nie ujawniono, co konkretnie mieli zrobić poszukiwani. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański powiedział PAP, że nie może udzielać szczegółowych informacji na temat tego, w związku z czym konkretnie policja i prokuratura chcą ustalić tożsamość tych mężczyzn.

Śledztwo dotyczy m.in. blokowania wyjazdu posłów i przedstawicieli rządu przez manifestujących przed budynkiem; w jego ramach analizowane mają być też inne wątki – m.in. informacje o poturbowaniu posłanek opozycji przez Straż Marszałkowską. Postępowanie wszczęto na podstawie dwóch artykułów Kodeksu karnego – 191 i 224, które przewidują do 3 lat więzienia dla tego, „kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania” oraz dla tego, kto „przemocą lub groźbą bezprawną” wywiera wpływ na czynności urzędowe organu państwowego.

W czwartek prokuratura poinformowała, że w tym samym śledztwie planuje przesłuchanie posłów.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi także postępowanie sprawdzające dotyczące przebiegu obrad Sejmu 16 grudnia. W ramach tego postępowania analizowane są m.in. zawiadomienia Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Dotyczą one domniemanego złamania prawa przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz domniemanego popełnienia przestępstwa przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego oraz nieustaloną liczebnie grupę posłów, „polegającego na wprowadzeniu do dokumentu (listy obecności) niezgodnych z rzeczywistością elementów (podpisu)”. Zawiadomienia powołują się na art. 231 kodeksu karnego, stanowiący, że funkcjonariuszowi publicznemu za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, którymi działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Postępowanie sprawdzające kończy się wszczęciem śledztwa albo jego odmową.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Burza po zatrzymaniu ukraińskiego zespołu

Związek Ukraińców w Polsce na jednym z portali społecznościowych podał, że w niedzielę na ukraińsko-polskiej granicy Straż Graniczna wydała zespołowi Ot Vinta zakaz wjazdu na terytorium Polski. W uzasadnieniu podano, że zespół stanowi „zagrożenie dla ładu i porządku publicznego” – napisano na portalu. Zespół miał dać koncert w Warszawie w ramach festiwalu „Plac Defilad”.

– Zatrzymanie na granicy ukraińskiego zespołu Ot Vinta to kwestia zapewnienia porządku publicznego – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak w Kołbaskowie (Zachodniopomorskie), pytany przez dziennikarzy o komentarz w tej sprawie. – Ja tak to oceniam, że organizator tej imprezy chciał przenieść awanturę z Przemyśla do Warszawy – dodał Błaszczak.

– W kontekście szczytu NATO i tego, że za tydzień będziemy obchodzili 73. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich, ja nie zgodzę się na to, żeby w jakikolwiek sposób porządek publiczny, za który jestem odpowiedzialny, czy też bezpieczeństwo obywateli naszego kraju zostało narażone – powiedział Błaszczak.

Kilka dni temu zespół Ot Vinta miał wystąpić w Przemyślu na imprezie „Noc Iwana Kupały” organizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce. Koncert został jednak odwołany po tym, jak prezydent Przemyśla Robert Choma zwrócił się do organizatorów z sugestią rozważenia możliwości zmiany zespołu występującego podczas imprezy.

Zdaniem prezydenta Przemyśla lider zespołu kultywuje postać Stepana Bandery, skrajny ukraiński nacjonalizm i organizację OUN – UPA. „Koncert zespołu, którego lider nie kryje swych skrajnych poglądów, na tydzień przed kolejną rocznicą ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu mógłby być przyczynkiem do kolejnego etapu eskalacji napięć” – można przeczytać w oświadczeniu.

Ostatecznie nie tylko koncert, ale cała impreza się nie odbyła.

Atak narodowców na uczestników procesji – zarzuty dla 9 osób

Prezes Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma w oświadczeniu wydanym w niedzielę podkreślił, że muzycy zespołu występowali już w Polsce ok. 20 razy, m.in. w 2012 r. wzięli udział w „Sopot International Festiwal”. „ZUwP z narastającym niepokojem obserwuje coraz agresywniejsze działania wymierzone w społeczność ukraińską w Polsce oraz wzmagającą się antyukraińską histerię w naszym państwie” – głosi oświadczenie.

Związek przypomina, że ubiegłym roku doszło do zniszczenia przez nieznanych sprawców ukraińskich upamiętnień w Polsce, w tym na Cmentarzu Wojskowym w Pikulicach znajdującym się pod pieczą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a 26 czerwca zaatakowano uczestników dorocznej uroczystości religijnej w Przemyślu.

„Komuś bardzo zależało i nadal zależy, by na pograniczu polsko-ukraińskim nie było spokoju. I żeby pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą utrzymywał się stan permanentnego napięcia, by uniemożliwić rozwój stosunków dobrosąsiedzkich” – pisze Tyma. Według niego działania te mają związek z zbliżającym się szczytem NATO w Warszawie. „Chodzi również o to, by zademonstrować światu, że wschodnia flanka NATO nie umacnia się, lecz osłabia przez rzekomo narastający konflikt polsko-ukraiński i polsko-litewski” – twierdzi Tyma.

„Wobec zagrożenia bezpieczeństwa członków społeczności ukraińskiej w Polsce w wyniku agresywnych działań kiboli i tzw. środowisk narodowych wzywamy władze Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stanowczych działań” – głosi oświadczenie Związku Ukraińców w Polsce.

Pod koniec czerwca w Przemyślu grupa kilkudziesięciu osób usiłowała zatrzymać procesję grekokatolików i prawosławnych, którzy po żałobnym nabożeństwie w intencji ukraińskich bohaterów wojennych (tzw. panachydzie) przechodzili z katedry na Ukraiński Cmentarz Wojenny. Modlono się w intencji spoczywających tam strzelców siczowych Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, walczących w latach 1918-1920 r. pod wodzą Semena Petlury u boku Józefa Piłsudskiego. Wielu z nich zmarło na tyfus w obozie dla internowanych. Natomiast w Krasiczynie nieznani sprawy zniszczyli tablicę milicjantów zabitych w 1945 r. przez UPA.

9 osobom, które zakłóciły procesję, policja postawiła zarzuty naruszenia prawa do publicznego wykonywania kultu religijnego. Zatrzymano wtedy łącznie 23 osoby. Wobec pozostałych 14 osób toczy się postępowanie; policja nie wyklucza postawienia zarzutów kolejnym osobom.
Żródło info i foto: wp.pl