Kobiety molestowane w czasie sylwestra w Mediolanie?

Śledczy otrzymują kolejne zgłoszenia od kobiet z różnych części Włoch, które były molestowane podczas zabawy sylwestrowej na placu przed katedrą w Mediolanie. Dwaj prawdopodobni sprawcy trafili do aresztu. W piątek dziennik „Libero” poinformował o kolejnych zgłoszeniach od kobiet, które padły ofiarą grupowej przemocy seksualnej podczas sylwestra przed katedrą w Mediolanie. Policja zatrzymała dwóch z 18 zidentyfikowanych prawdopodobnych sprawców.

W piątek dziennik „Libero” poinformował o kolejnych zgłoszeniach od kobiet, które padły ofiarą grupowej przemocy seksualnej podczas sylwestra przed katedrą w Mediolanie. Policja zatrzymała dwóch z 18 zidentyfikowanych prawdopodobnych sprawców. Aresztowani to mężczyźni w wieku 18 i 21 lat, synowie imigrantów z północnej Afryki. Pochodzącymi stamtąd imigrantami lub obywatelami włoskimi w drugim pokoleniu są także wszyscy pozostali zidentyfikowani napastnicy.

Podejrzani mają od 15 do 21 lat. Zostali zidentyfikowani dzięki komputerowemu programowi rozpoznawania twarzy, którego użyto podczas analizy nagrań. Śledczy ustalili, że sprawcy wybierali ofiary i wraz ze wspólnikami je otaczali. Tworzyli „mur”, za którym nie było widać, co się działo. Świadkowie twierdzą, że napastników było ok. 50.
Źródło info i foto: o2.pl

Mediolan: Śledztwo ws. molestowania kobiet przed katedrą w noc sylwestrową

Ruszyło śledztwo ws. molestowania co najmniej pięciu dziewcząt i młodych kobiet w noc sylwestrową na placu przed katedrą w Mediolanie – informuje agencja Ansa. Przypadków molestowania seksualnego mogło być więcej. W Mediolanie prowadzone jest śledztwo w sprawie zgłoszonych co najmniej pięciu przypadków molestowania seksualnego dziewcząt i młodych kobiet w noc sylwestrową na placu przed katedrą w Mediolanie – podała w piątek Ansa. Według cytowanych śledczych były to „bardzo poważne” czyny. Przypadków molestowania może być więcej.

Liczba zgłoszonych incydentów na Piazza del Duomo i w jego okolicach w stolicy Lombardii może jeszcze wzrosnąć – przypuszczają prowadzący postępowanie. Dotyczy ono grupowej napaści seksualnej, ponieważ – jak zaznaczono – czyny te zostały popełnione przez młodych ludzi zachowujących się jak „banda”. Według lokalnych mediów grupa ta liczyła około 30 napastników. Ansa zauważa, że forma ataku przypomina zdarzenia z Sylwestra w Kolonii w Niemczech w 2015 roku, gdzie molestowano i okradziono dziesiątki kobiet.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalne protesty antyszczepionkowców w stolicy Włoch. „To nie manifestanci, to przestępcy”

W Rzymie doszło w sobotę do gwałtownych starć manifestujących przeciwników przepustki sanitarnej, w tym wielu antyszczepionkowców z policją. Funkcjonariusze użyli armatek wodnych, by rozproszyć napierających demonstrantów, którzy obrzucali ich petardami. Rząd w wydanym komunikacie oświadczył, że premier Mario Draghi potępia akty przemocy, do których doszło też w innych miastach. Rząd kontynuuje swe zobowiązanie, by dokończyć kampanię szczepień przeciw Covid-19 – podkreśliła Rada Ministrów.

To najbardziej gwałtowna manifestacja przeciwników tzw. Green Pass, który od 15 października na mocy decyzji rządu będzie obowiązkowy we wszystkich miejscach pracy w całym kraju. W wiecu uczestniczyło około 10 tys. osób. Wiele z nich wznosiło okrzyki „Wolność, wolność” i „Odzyskamy stolicę”.

Starcia z policją rozpoczęły się w tradycyjnym miejscu protestów antyszczepionkowców, czyli na Piazza del Popolo, skąd manifestanci rozpierzchli się po okolicznych ulicach w centrum Wiecznego Miasta.

W odpowiedzi na akty przemocy i ataki policja użyła gazów łzawiących i armatek wodnych, m.in. w pobliżu Kancelarii Premiera – Palazzo Chigi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Profesor Roman Dziergwa odnaleziony

Odnalazł się zaginiony prof. Roman Dziergwa pracownik Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W ub. sobotę profesor poinformował bliskich, że wyjeżdża na konferencję naukową do Włoch; od tego momentu nie było z nim kontaktu.

Prof. Roman Dziergwa to 65-letni pracownik Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W ub. sobotę 24 lipca, w południe, poinformował bliskich, że wyjeżdża na konferencję naukową do Włoch. Jak informowała policja, od tego dnia nie nawiązał już więcej kontaktu z rodziną. Do wskazanego miejsca również nie dotarł.

Z apelem o pomoc w odnalezieniu profesora zwróciła się także uczelnia. Jak wskazano, profesor na konferencję miał jechać pociągiem przez Wrocław, Wiedeń i Rzym. „W Wiedniu mógł się wybrać na zwiedzanie miasta, ponieważ miał tam kilkugodzinny pobyt” – podano.

W piątek wieczorem poznańska uczelnia poinformowała o odnalezieniu profesora. – Profesor odnalazł się cały i zdrowy! Mamy z nim kontakt – podano.

Informację potwierdziła sierż. sztab. Marta Mróz z poznańskiej policji. Jak powiedziała, „mężczyzna skontaktował się z rodziną, przekazał, że jest cały i zdrowy”.

– Natomiast policjanci czekają na niego w Katowicach, ponieważ – jak powiedział – jest w trasie z Rybnika do Katowic. Dopiero tam będziemy starali się ustalić, co się z nim przez tych kilka dni działo – powiedziała.

Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez PAP, profesor miał tłumaczyć zdarzenie „dziwnymi zbiegami okoliczności, które wydarzyły się w trakcie podróży”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina pod stolicą Włoch. Wśród ofiar dwoje dzieci i starszy mężczyzna

Strzelanina we Włoszech nieopodal Rzymu. 34-letni mężczyzna zaczął strzelać na ulicach miejscowości Ardea. Wśród ofiar jest starszy mężczyzna oraz dwóch braci w wieku trzech i ośmiu lat. Napastnik zabarykadował się w domu i popełnił samobójstwo. Na miejscu zdarzenia pracują karabinierzy, negocjatorzy wojskowi oraz zespół rzymskich policjantów.

Jak podaje dziennik „La Stampa”, wojsko zidentyfikowało prawdopodobnego sprawcę strzelaniny. 34-letni mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu w Ardei.

Starszy mężczyzna (w wieku 74 lat) i dwoje dzieci w wieku trzech i ośmiu lat zostało zastrzelonych w niedzielę rano w niewielkiej miejscowości Ardea położonej nieopodal Rzymu, we Włoszech. Z niewiadomych przyczyn 34-letni mieszkaniec otworzył ogień w kierunku dwójki bawiących się dzieci. Strzelił także w stronę mężczyzny, który jechał na rowerze. Według świadków zdarzenia oddał co najmniej trzy strzały z pistoletu, po czym zabarykadował się w mieszkaniu.

– Nasi ratownicy są na miejscu z dwoma helikopterami i dwiema karetkami, aby ratować osoby biorące udział w strzelaninie, w tym dwoje dzieci w wieku trzech i ośmiu lat. Sytuacja jest bardzo poważna i jestem w stałym kontakcie z naszymi ratownikami – napisał w porannym oświadczeniu Alessio D’Amato, radny regionu Lazio ds. zdrowia i integracji społecznej, które przytacza włoski dziennik „La Stampa”.

Radny ogłosił później, że: „Otrzymałem teraz telefon, którego nigdy nie chciałem mieć. Dyrektor medyczny właśnie poinformował mnie, że lekarze dokonują stwierdzenia zgonu obojga dzieci”.

Według dziennika „La Stampa” dzieci, które zginęły w strzelaninie, nie były spokrewnione ani z napastnikiem, ani ze zmarłym mężczyzną.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W stolicy Włoch skazano dwóch Amerykanów za morderstwo na policjancie

Dwóch Amerykanów otrzymało od rzymskiego sądu wyroki dożywotniego pozbawienia wolności w procesie dotyczącym zabójstwa policjanta. Do zdarzenia doszło we włoskiej stolicy 26 lipca 2019 roku. Mężczyźni przebywali w Rzymie jako turyści. Uznani winnymi zabójstwa policjanta mieli wówczas 19 i 18 lat. Mario Cerciello Rega został śmiertelnie pchnięty nożem przez starszego z Amerykanów. W tym czasie młodszy z nich przepychał się z drugim funkcjonariuszem. Sprawca przyznał się do zadania śmiertelnego ciosu.

Skazani tłumaczyli się, że działali w samoobronie, ponieważ nie wiedzieli, że mają do czynienia z policjantami po cywilnemu.

Argumentowali przed sądem, że obawiali się, iż funkcjonariusze to przestępcy, którzy chcą zemścić się na nich na nieudany zakup narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Włochy: Bezdomny zabił księdza nożem

W Como na północy Włoch bezdomny cudzoziemiec z zaburzeniami psychicznymi dźgnął nożem ks. Roberto Malgesiniego (51), który był koordynatorem wolontariuszy dla bezdomnych. Morderca oddał się w ręce policji.

Ks. Roberto Malgesini został ugodzony nożem 15 września rano tuż po 7.00 na Piazza San Rocco, niedaleko parafii św. Rocha. Domniemany sprawca, cudzoziemiec, pojawił się około 8.00 rano w koszarach karabinierów i oddał się w ręce policji.

Pochodzący z prowincji Sondrio w Lombardii kapłan został ugodzony w plecy, gdy szedł drogą prowadzącą do pobliskiego kościoła. Przechodnie, którzy zauważyli ciało na ziemi, wezwali pomoc, ale niestety, nic nie można już było uczynić. Policjanci, którzy interweniowali na Piazza San Rocco, znaleźli nóż, najprawdopodobniej narzędzie zbrodni podaje KAI.

Tragicznie zmarły kapłan należał do osób najaktywniej pomagających bezdomnym, obcokrajowcom i osobom znajdującym się na marginesie. Bardzo dobrze znany w środowisku wolontariatu społecznego, aktywnie współpracował ze stowarzyszeniami zajmującymi się pomocą dla ubogich i potrzebujących. Mieszkał w parafii San Rocco, kilka kroków od miejsca, w którym został zabity nożem.

Biskup Como Oscar Cantoni dowiedziawszy się o śmierci kapłana, przybył na Piazza San Rocco zaprasza wiernych na modlitwę różańcową w intencji księdza Roberto i za tych, którzy go zabili.
Źródło info i foto: se.pl

Były burmistrz dzielnicy Włochy Artur W. usłyszał zarzut przyjęcia łapówki

Były burmistrz dzielnicy Włochy Artur W. usłyszał zarzut przyjęcia korzyści majątkowej od prezesa jednej z warszawskich spółek, w postaci samochodu. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień – przekazała stołeczna prokuratura okręgowa. Przesłuchanie Artura W. odbyło się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Mężczyzna został doprowadzony z aresztu śledczego na Białołęce. Został mu przedstawiony zarzut przyjęcia łapówki od prezesa jednej z warszawskich spółek.

Według śledczych, Tomasz S. miał w 2019 roku udzielić byłemu burmistrzowi dzielnicy Włochy korzyści majątkowej „w postaci nieodpłatnego udostępnienia samochodu marki Mercedes-Benz”. Dodatkowym profitem – jak wynika z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Warszawie – miało być również opłacenie ubezpieczenia tego pojazdu oraz opłat za parkowanie w Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego.

Artur W. nie przyznał się do postawionego mu zarzutu; odmówił składania wyjaśnień. Do zarzutów nie przyznali się także zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne biznesmen Tomasz S., ani Krzysztof K., któremu prokurator przedstawił zarzut składania fałszywych zeznań. Ustalono, że mężczyzna – przesłuchiwany na okoliczność udostępniania byłemu burmistrzowi samochodu – zeznał nieprawdę.

Na obecnym etapie śledztwa prokuratura nie informuje jakie dokładnie korzyści miał osiągnąć Tomasz S. z przekupienia burmistrza Włoch.

Prokurator zastosował wobec Krzysztofa K. wolnościowe środki zapobiegawcze, a decyzja o środkach wobec Tomasza S. uzależniona była od treści wyjaśnień Artura W. W piątek, po przesłuchaniu byłego burmistrza Włoch zapadła decyzja o skierowaniu do sądu wniosku o tymczasowy areszt dla Tomasza S.

Pod koniec października ub. r. Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało o zatrzymaniu w Warszawie dwóch mężczyzn uwikłanych w korupcyjny proceder. Jednym z nich był Artur W., wówczas burmistrz warszawskiej dzielnicy Włochy. Jak wynikało z informacji CBA, został zatrzymany na gorącym uczynku tuż po przyjęciu 200 tys. zł łapówki.

Według CBA, Artur W. wziął pieniądze od przedsiębiorcy budowlanego Sabriego B. W zamian za łapówki miał wydawać korzystne dla biznesmena decyzje administracyjne. Prokuratora przedstawiła Arturowi W. zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci 200 tys. zł w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień.

Obaj podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące. Areszt był kilkakrotnie przedłużany. W lipcu Sąd Okregowy w Warszawie zdecydował, że Sabri B. może opuścić areszt za poręczeniem majątkowym w wysokości 2 mln zł. Artur W. wciąż pozostaje w areszcie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Włochy: Szef MSZ o uchodźcach. „Konieczna konfiskata i niszczenie łodzi”

Napływ migrantów do Włoch w połączeniu z zagrożeniem sanitarnym w związku z pandemią to „kwestia bezpieczeństwa narodowego” – uważa szef MSZ Luigi Di Maio. W wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” w piątek podkreślił, że konieczna jest konfiskata łodzi.

Włoski minister spraw zagranicznych zwrócił uwagę na to, że do refleksji i działania muszą skłonić niedawne masowe ucieczki migrantów z ośrodków na Sycylii, gdzie odbywali kwarantannę. Trzeba „rozwiązać problem u źródeł” – dodał Di Maio.

Ten, kto został poddany kwarantannie, „nie może myśleć, że wolno mu łamać włoskie reguły i iść sobie, gdzie chce” – powiedział szef dyplomacji. Dotyczy to również tych, którzy mają prawo do międzynarodowej ochrony” – przypomniał.

Di Maio odniósł się do masowego napływu migrantów z Tunezji do Włoch, zaznaczając, że powodem tego jest między innymi niestabilność polityczna w ich kraju. Nie możemy myśleć o tym, jak zatrzymać napływ, ale jak nie dopuścić do tego, by łodzie odpływały. Nad tym pracujemy w rządzie – oświadczył minister. Zauważył, że Tunezja uważana jest za kraj bezpieczny i imigranci, którzy stamtąd przypływają, są odsyłani.

„Nikt nie otrzyma prawa pobytu” – zapewnił.

Zdaniem szefa włoskiego MSZ konieczna jest współpraca z władzami tunezyjskimi, aby na miejscu konfiskowały łodzie oraz pontony i je niszczyły. „Te łodzie widma często umykają radarom” – przyznał Di Maio.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

34-latek zgubił torebkę z heroiną. Poprosił policjantów o pomoc w poszukiwaniach zguby

Do nietypowej sytuacji doszło w stolicy Włoch, Rzymie. Młody mężczyzna poprosił policję o pomoc w odszukaniu torebki z heroiną, którą zostawił w pociągu. Policjantom wytłumaczył, że w środku znajdowały się lekarstwa ratujące jego życie. O zdarzeniu poinformował portal Roma Today. Mężczyzna przyjechał do Rzymu w sobotę 18 lipca ze znajdującej się na północy miejscowości Viterbo. O zgubionej przez siebie torebeczce poinformował policjantów jeszcze na stacji kolejowej.

Funkcjonariusze policji nie potrzebowali dużo czasu, aby odnaleźć zgubę. Po zwróceniu się do kierownika pociągu udało im się odzyskać przedmiot. Podejrzenia policji wzbudziła nie tylko zawartość torebeczki, lecz także fakt, że mężczyzna, który poprosił ich o pomoc, miał – jak czytamy w artykule na włoskim serwisie – narkotykową przeszłość.

Zawartość torebki wysłano do laboratorium w celu analizy składu chemicznego. Wkrótce okazało się, że substancja, która według mężczyzny była lekarstwem ratującym jego życie, jest tak naprawdę heroiną. 34-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut posiadania narkotyków w celu ich sprzedania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl