Warszawa: Awantura z siekierą przy jednej ze szkół

Podczas kłótni dwóch osób przy szkole w warszawskich Włochach, jedna z osób użyła siekiery, nie ma rannych. Mężczyzna został zatrzymany, jednak nie postawiono jeszcze nikomu zarzutów – poinformowała w środę PAP stołeczna policja. Oficer Prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa III (Ochota, Ursus, Włochy) podkomisarz Karol Cebula powiedział w środę PAP, że do zdarzenia doszło ok. południa przy szkole na ulicy Gładkiej w warszawskich Włochach. Podczas zdarzenia, do którego doszło między pracownikami szkoły, użyto siekiery. Zostały uszkodzone drzwi; nikt nie potrzebował pomocy, ani nikt nie został ranny w wyniku incydentu – poinformował PAP podkomisarz.

Jedna osoba została zatrzymana, jest to mężczyzna – dodał.

Zbieramy materiał dowodowy, wyjaśniamy okoliczności tego zajścia. Nikt nie usłyszał jeszcze żadnego zarzutu – zaznaczył rzecznik.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że prawdopodobnie dochodzenie w sprawie będzie prowadziła policja pod nadzorem prokuratury, jednak nie zapadła jeszcze taka decyzja.

Oficer pytany, czy sprawa zostanie przekazana prokuraturze, powiedział, że jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Na razie my mamy wszystkie materiały sprawy i działania prowadzone są przez policję – dodał nadkom. Cebula.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zabójstwo młodej Ukrainki na warszawskich Włochach. Sprawca wciąż poszukiwany

We wtorek na balkonie jednego z bloków w warszawskich Włochach znaleziono ciało młodej obywatelki Ukrainy. Wszystko wskazuje na to, że doszło do zbrodni na tle obyczajowym. Morderca jest nadal poszukiwany. Do zabójstwa 21-letniej obywatelki Ukrainy doszło we wtorek w mieszkaniu na trzecim piętrze w bloku przy ul. Borsuczej w Warszawy. Jak nieoficjalnie ustaliła PAP, młoda Ukrainka wynajmowała to mieszkanie od jesieni ubiegłego roku.

Jak dowiedziała się PAP, kobieta dobrze znała swojego oprawcę, być może byli parą. Śledczy wstępnie zakładają, że do zabójstwa doszło na tle obyczajowym. We wtorek po południu pomiędzy młodą kobietą a mężczyzną doszło do kłótni, która przeniosła się na balkon od strony ulicy Borsuczej na trzecim piętrze. To tam napastnik zaatakował poszkodowaną, zadając jej liczne rany kłute.

Śledczy we wtorek do późnych godzin wieczornych pracowali na miejscu zabójstwa. Balkon został zasłonięty policyjnym parawanem. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz poinformowała, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa młodej obywatelki Ukrainy. – Trwają czynności zmierzające do zatrzymania sprawcy – zaznaczyła prokurator. Dodała także, że zlecono sekcję zwłok ofiary.
Źródło info i foto: wp.pl

Odzyskano auta skradzione we Włoszech

Katowiccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej wspólnie z funkcjonariuszami Straży Granicznej odzyskali przywłaszczone we Włoszech dwa samochody. Maserati i BMW o łącznej wartości prawie 760 tys. złotych ukryte były w garażu firmy remontowo-budowalnej i na terenie prywatnej posesji. Policjanci zatrzymali 4 mężczyzn, którym za paserstwo znacznej wartości grozi kara do 5 lat więzienia.

Policjanci z katowickiej komendy zwalczający przestępczość samochodową prowadzą czynności w sprawie przywłaszczenia dwóch luksusowych samochodów z terytorium Włoch. Do pierwszego przestępstwa doszło w Mediolanie pod koniec stycznia br., gdzie zostało przywłaszczone Maserati o wartości 550 tys. zł. Natomiast na początku lutego przywłaszczono BMW o wartości ponad 200 tys. zł. Dzięki współpracy z funkcjonariuszami Straży Granicznej katowiccy policjanci ujawnili i odzyskali samochody na terenie Polski. Maserati było ukryte w garażu jednej z firm remontowo-budowlanych na terenie Śląska, a BMW na terenie prywatnej posesji. Policjanci zatrzymali w sprawie 4 mężczyzn w wieku 41, 63, 67 i 72 lat. Podejrzani zostali osadzeni w policyjnym areszcie, a następnie doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzut paserstwa o znacznej wartości. Na czas trwającego postępowania mężczyźni zostali objęci policyjnym dozorem, zastosowano także wobec nich zabezpieczenie majątkowe.

Za paserstwo samochodów o znacznej wartości podejrzanym grozi kara do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Szef włoskiej mafii wpadł przez Google Maps

– Jak mnie znalazłeś? Od 10 lat nawet nie dzwoniłem do rodziny! – zapytał szef włoskiej mafii Gioacchino Gammino, kiedy po latach został zlokalizowany przez organy ścigania. Odpowiedź jest prosta – Google Maps.

Google Maps, czyli serwis umożliwiający wyszukiwanie obiektów czy oglądanie map, pomógł zlokalizować szefa włoskiej mafii znanej jako Stidda – 61-letniego Gioacchino Gammino. Mężczyzna trafił na listę najbardziej poszukiwanych gangsterów, a w 2014 roku wydano za nim europejski nakaz aresztowania. Został schwytany w Galapagar, miasteczku niedaleko Madrytu. Okazało się, że zmienił nazwisko na Manuel, pracował jako kucharz i był właścicielem sklepu z owocami i warzywami.

Gammino należał do mafijnego klanu na Sycylii, który w latach 90. był uwikłany w krwawy spór z główną siatką gangsterską. Zginęło w nim około 200 osób. Za popełnione morderstwo odsiadywał od 1998 roku karę dożywocia w Rebibbia w Rzymie, ale w 2002 roku udało mu się uciec przez zamieszania wokół kręcenia filmu w więzieniu. Latami uciekał przed organami sprawiedliwości. Gioacchino Gammino został aresztowany 17 grudnia, ale szczegóły dotyczące jego schwytania ogłoszono dopiero w środę 5 stycznia.

Po 20 latach ukrywania Gammino myślał, że udało mu się zerwać wszystkie więzy z Sycylią i swoją mafijną przeszłością. Jak donosi „The Guardian”, po aresztowaniu zapytał funkcjonariusza organów ścigania: – Jak mnie znalazłeś? Od 10 lat nawet nie dzwoniłem do rodziny! Szczegóły potwierdził prokurator z Palermo Francesco Lo Voi. – To nie tak, że spędzamy całe dnie na przedzieraniu się przez Mapy Google w poszukiwaniu zbiegów – tłumaczył. – Było wiele długich śledztw, które doprowadziły nas do Hiszpanii. Byliśmy na dobrej drodze, a Mapy Google pomogły potwierdzić nasze dochodzenia – dodał. Stojący mężczyzna przed sklepem spożywczym, uchwycony na kadrze Google Street View, był kluczem do zakończenia poszukiwań.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Turyn: Sąd uniewinnił 20-latka, który zabił ojca, by chronić matkę

Sąd w Turynie uniewinnił Alexa Pompę, 20-latka oskarżonego o zabójstwo swojego ojca. Chłopak zadał mężczyźnie 35 ciosów nożami kuchennymi chwilę po tym jak ten rzucił się na jego matkę. „Tamtego dnia krążył po domu i powtarzał, że nas wszystkich poćwiartuje” – zeznawał Pompa, mówiąc o swoim ojcu i godzinach poprzedzających tragedię. Prokurator wnioskował o 14 lat pozbawienia wolności, ale sędzia prowadząca sprawę ostatecznie uznała, że „czyn ten nie stanowił przestępstwa”. – Alex uratował nas od śmierci – powiedział po wyroku jego brat, Loris.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałabyś/chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc – zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Alex zabił ojca 30 kwietnia 2020 roku. Śledczy dowiedli, że użył do tego sześciu różnych noży. Pompa, co później zeznał przed sądem, działał pod wpływem ogromnych emocji i „z samego czynu nic nie pamięta”, ale natychmiast wezwał na miejsce służby i od razu oddał się w ręce karabinierów.

Rodzina mieszkała w bloku przy ulicy De Amicis w Collegno, niedaleko Turynu. Proces w tej sprawie toczył się przed sądem w Turynie. – To dobry, młody człowiek, porządny i pilny uczeń – przyznawał prokurator Alessandro Aghemo, co cytował dziennik „La Stampa”. – Ale jestem zmuszony wnioskować o karę 14 lat więzienia. Kodeks karny nie pozwala mi okoliczności łagodzących stawiać ponad pokrewieństwo z ofiarą, które jest w tym przypadku okolicznością obciążającą. Tamtego dnia Alex chciał popełnić zabójstwo – mówił prokurator.

Po dokładnej analizie zebranego materiału dowodowego, w tym nagrań audio z awantur domowych, i sześciu godzinach narady na rozprawie kończącej proces, 25 listopada sędzia Alessandra Salvadori ogłosiła jednak, że oczyszcza Alexa ze wszystkich zarzutów, bo tamtego dnia działał w ramach obrony koniecznej, chronił siebie, matkę i brata. – Sąd uznaje oskarżonego Alexa Pompę za niewinnego, z uwagi na to, że zarzucany mu czyn nie stanowił przestępstwa – powiedziała, co cytowały chwilę później włoskie media. Wyrok jest prawomocny.

„Alex uratował nas od śmierci”

Alex stał wtedy tuż obok swojego obrońcy, w pierwszej ławce sali sądowej. Kiedy sędzia skończyła odczytywanie wyroku, mecenas mocno objął chłopaka. Chwilę po tym dobiegli do nich matka i starszy brat.

– Jesteśmy przeszczęśliwi, zasłużyliśmy na to – powtarzała kobieta ze łzami w oczach. – W końcu możemy rozpocząć normalne życie. Powtórzę to jeszcze raz: Alex uratował nas od śmierci – powiedział 23-letni Loris Pompa, jego brat, zebranemu tłumowi dziennikarzy, kiedy Alex, jeszcze w szoku, zbierał myśli. – Nie wiem, co powiedzieć, nie znajduję słów. Potrzebuję chwili, żeby przetrawić to, co się stało – mówił uniewinniony. – Na pewno chciałbym bardzo podziękować sądowi za ten werdykt – powiedział 20-latek.

Więcej zdradził kilka dni później w rozmowie z dziennikiem „La Repubblica”. – Wydaje mi się, że kluczowe dla wyroku były taśmy, nagrania audio pokazujące to, co się działo w naszym domu. Mój ojciec był człowiekiem chorym, obsesyjnie zazdrosnym i kontrolował każdy krok mojej matki. Uważam, że potrzebował pomocy specjalisty. Słyszenie na nowo jego głosu na sali sądowej nie było dla mnie łatwe – powiedział dziennikarzowi.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Brutalne protesty antyszczepionkowców w stolicy Włoch. „To nie manifestanci, to przestępcy”

W Rzymie doszło w sobotę do gwałtownych starć manifestujących przeciwników przepustki sanitarnej, w tym wielu antyszczepionkowców z policją. Funkcjonariusze użyli armatek wodnych, by rozproszyć napierających demonstrantów, którzy obrzucali ich petardami. Rząd w wydanym komunikacie oświadczył, że premier Mario Draghi potępia akty przemocy, do których doszło też w innych miastach. Rząd kontynuuje swe zobowiązanie, by dokończyć kampanię szczepień przeciw Covid-19 – podkreśliła Rada Ministrów.

To najbardziej gwałtowna manifestacja przeciwników tzw. Green Pass, który od 15 października na mocy decyzji rządu będzie obowiązkowy we wszystkich miejscach pracy w całym kraju. W wiecu uczestniczyło około 10 tys. osób. Wiele z nich wznosiło okrzyki „Wolność, wolność” i „Odzyskamy stolicę”.

Starcia z policją rozpoczęły się w tradycyjnym miejscu protestów antyszczepionkowców, czyli na Piazza del Popolo, skąd manifestanci rozpierzchli się po okolicznych ulicach w centrum Wiecznego Miasta.

W odpowiedzi na akty przemocy i ataki policja użyła gazów łzawiących i armatek wodnych, m.in. w pobliżu Kancelarii Premiera – Palazzo Chigi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włochy: 21-letni Polak podejrzany o morderstwo na tle satanistycznym

21-letni Polak mieszkający w Brunico w Trydencie na północy Włoch został aresztowany pod zarzutem zabójstwa swojego sąsiada. Było to, jak wszystko na to wskazuje, morderstwo na tle satanistycznym – podaje w czwartek lokalne wydanie dziennika „Corriere della Sera”.

Młody Polak, pracujący we Włoszech jako robotnik, zgłosił się na pogotowie cały we krwi i wyjaśnił lekarzom, że zranił się, zabijając swojego sąsiada. 30-letni Włoch został znaleziony martwy w swoim domu z licznymi ranami.

Czaszka i kości w domu

W domu aresztowanego Polaka karabinierzy znaleźli zaś czaszkę i kości wykorzystywane zapewne do satanistycznych rytuałów. Ustalono, że podejrzany o zabójstwo był znany w środowiskach satanistów i posługiwał się ich symbolami.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina pod stolicą Włoch. Wśród ofiar dwoje dzieci i starszy mężczyzna

Strzelanina we Włoszech nieopodal Rzymu. 34-letni mężczyzna zaczął strzelać na ulicach miejscowości Ardea. Wśród ofiar jest starszy mężczyzna oraz dwóch braci w wieku trzech i ośmiu lat. Napastnik zabarykadował się w domu i popełnił samobójstwo. Na miejscu zdarzenia pracują karabinierzy, negocjatorzy wojskowi oraz zespół rzymskich policjantów.

Jak podaje dziennik „La Stampa”, wojsko zidentyfikowało prawdopodobnego sprawcę strzelaniny. 34-letni mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu w Ardei.

Starszy mężczyzna (w wieku 74 lat) i dwoje dzieci w wieku trzech i ośmiu lat zostało zastrzelonych w niedzielę rano w niewielkiej miejscowości Ardea położonej nieopodal Rzymu, we Włoszech. Z niewiadomych przyczyn 34-letni mieszkaniec otworzył ogień w kierunku dwójki bawiących się dzieci. Strzelił także w stronę mężczyzny, który jechał na rowerze. Według świadków zdarzenia oddał co najmniej trzy strzały z pistoletu, po czym zabarykadował się w mieszkaniu.

– Nasi ratownicy są na miejscu z dwoma helikopterami i dwiema karetkami, aby ratować osoby biorące udział w strzelaninie, w tym dwoje dzieci w wieku trzech i ośmiu lat. Sytuacja jest bardzo poważna i jestem w stałym kontakcie z naszymi ratownikami – napisał w porannym oświadczeniu Alessio D’Amato, radny regionu Lazio ds. zdrowia i integracji społecznej, które przytacza włoski dziennik „La Stampa”.

Radny ogłosił później, że: „Otrzymałem teraz telefon, którego nigdy nie chciałem mieć. Dyrektor medyczny właśnie poinformował mnie, że lekarze dokonują stwierdzenia zgonu obojga dzieci”.

Według dziennika „La Stampa” dzieci, które zginęły w strzelaninie, nie były spokrewnione ani z napastnikiem, ani ze zmarłym mężczyzną.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włoska policja zniszczyła kokainę wartą pół miliarda euro

3,3 tony kokainy o czarnorynkowej wartości pół miliarda euro zniszczono w sobotę we Włoszech. Rekordowy transport narkotyków z Kolumbii został skonfiskowany w porcie w Livorno w lutym zeszłego roku. Kokaina znaleziona na statku, który miał płynąć do Marsylii we Francji, została zniszczona w zakładzie przetwarzania odpadów na energię w Livorno.

Analizy przeprowadzone wcześniej w laboratorium potwierdziły, że był to nadzwyczaj czysty narkotyk o ogromnej wartości. Policjanci i karabinierzy przeprowadzili złożoną operację jego zniszczenia pod specjalnym nadzorem. Czuwało nad tym procesem 30 funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Zwłoki 39 imigrantów w tirze. Kierowca aresztowany

We Włoszech aresztowany został w sobotę kierowca tira, w którym znaleziono dwa lata temu na terenie przemysłowym w Essex zwłoki 39 imigrantów z Wietnamu, próbujących przedostać się do Wielkiej Brytanii – podały media. Obywatel Rumunii ukrywał się w Lombardii. Po tragedii, która w październiku 2019 roku wstrząsnęła opinią publiczną w Europie, za 28-letnim mężczyzną wydano europejski nakaz aresztowania. Zatrzymany został dzięki współpracy angielskiej i włoskiej policji w miejscowości Cinisello Balsamo koło Mediolanu.

Ze śledztwa wynika, że kierowca należał do przestępczej organizacji zajmującej się przerzutem nielegalnych imigrantów. To on udostępnił swoją ciężarówkę, którą miał przewieźć 39 Wietnamczyków do Zjednoczonego Królestwa. Kiedy pojazd tam dotarł, wewnątrz znaleziono zwłoki. Nikt nie przeżył podróży. Kierowca uciekł.

Odnaleziony został w małym włoskim miasteczku. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl