Ujawniono kolejną masakrę na Ukrainie

W wyzwolonej miejscowości Husariwka w rejonie iziumskim obwodu charkowskiego na wschodzie Ukrainy odnaleziono spalone szczątki trojga cywilów. Zbrodni dokonały rosyjskie wojska – poinformowała na Telegramie charkowska prokuratura obwodowa.

„Ustalono, że podczas okupacji wsi Husariwka rosyjscy żołnierze torturowali, zabili, a następnie spalili ciała trzech lokalnych mieszkańców. W celu ukrycia dowodów swoich zbrodni, przed podpaleniem ciał wojskowi nakryli je oponami samochodowymi” – przekazano w komunikacie prokuratury.

Po wyzwoleniu Husariwki przez siły ukraińskie, szczątki trojga cywilów odnaleziono w czwartek w piwnicy jednego z domów. Na terytoriach Ukrainy, które znajdowały się w minionych tygodniach (od końca lutego do przełomu marca i kwietnia) pod rosyjską okupacją, żołnierze najeźdźcy dopuścili się licznych zbrodni na ludności cywilnej. Najwięcej tego rodzaju doniesień napłynęło w ostatnich dniach z obwodu kijowskiego. W miastach Bucza, Irpień, Borodzianka i Hostomel rosyjskie wojska zamordowały kilkaset osób, z czego co najmniej około 400 w Buczy. Dokładna liczba ofiar wciąż jest ustalana.
Źródło info i foto: interia.pl

Dzieci protestowały przeciw wojnie. Zostały zatrzymane

W Rosji miały zostać zatrzymane dzieci w wieku szkolnym, które protestowały przeciwko wojnie na Ukrainie. Zdjęcia dzieci siedzących w radiowozach i trzymających plakaty „nie dla wojny”, umieścił we wtorek w nocy na Twitterze jeden z liderów rosyjskiej opozycji demokratycznej Ilja Jaszin.

„To nic szczególnego: tylko dzieci w radiowozie z antywojennymi plakatami. To jest Rosja Putina, ludzie. Żyjecie tutaj.” – napisał Jaszin pod zdjęciami.

Rosyjska organizacja zwalczająca prześladowania polityczne OVD-Info poinformowała, że od czwartku zostało aresztowanych ponad 6 tys. uczestników antywojennych protestów w różnych miastach w całej Rosji, najwięcej w Moskwie i Sankt Petersburgu. W sumie do zatrzymań doszło w 103 miejscowościach. Wedle serwisu CNN jedną z antywojennych rosyjskich petycji podpisało ponad milion osób.

Jak komentuje portal Euronews, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow próbował umniejszyć skalę protestów, mówiąc, że podczas gdy prezydent Rosji Władimir Putin „wysłuchuje każdej opinii”, wie, że część obywateli ma inny punkt widzenia, ale zna też tę część, która sympatyzuje „z tak niezbędną operacją”, czyli rosyjską inwazją na Ukrainę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Grupa Anonymous atakuje Państwo Islamskie

Trwa atak Anonymous na tzw. Państwo Islamskie. Hakerzy przejęli Isdarat – jedną z głównych stron tej organizacji. Wszystkie informacje zamienili na reklamę Viagry. „To na uspokojenie” deklaruje Anonymous. W swojej internetowej wojnie przeciw ISIS, Anonymous sięgnęli po nowy środek. Jak podają liczne źródła na Twitterze, grupa hakerów GhostSec przejęła jedną z głownych stron tzw. Państwa Islamskiego. Na portalu hakerzy zamieścili reklamy Viagry i Prozacu – leku na depresję. – Za dużo tego ISIS. Uspokójcie się – napisali Anonymous na stronie.

Część bojowników ISIS zainteresowała się ofertą

Zanim strona została zamknięta, część użytkowników zainteresowała się ofertą – widać było, że ze strony dokonywano transakcji w wirtualnej walucie Bitcoin, donosi serwis Yahoo! Finance. Strona Isdarat znajduje się w tzw. „Głębokiej Sieci” (ang. deep web), części internetu niedostępnej dla większości użytkowników.

Zmasowany atak na tzw. Państwo Islamskie

Od zamachów w Paryżu trwa internetowa obława na tzw. Państwo Islamskie. W wyniku akcji nazwanej przez jej autorów OpISIS (operacja ISIS) usunięto około tysiąca kont na Facebooku, Twitterze i innych portalach. Przyznała się do niej grupa Anonymous. Wszystkie usunięte konta były, jak twierdzi Anonymous, powiązane z Państwem Islamskim. Opublikowano listę usuniętych i podejrzanych stron.

Anonymous: ISIS to nie muzułmanie

– Jesteśmy hakerami i haktywistami, szpiegami i zwykłymi ludźmi. Jesteśmy chrześcijanami, muzułmanami i żydami – mówi metaliczny głos w filmie Anonymous. – Terroryści, którzy nazywają się Państwem Islamskim, nie są muzułmanami- twierdzą hakerzy.

Zapowiadają oni dalsze ataki, usuwanie kont i stron internetowych.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Ofensywa przeciw islamistom z Boko Haram

– Choć wielka ofensywa sprzymierzonych armii afrykańskich przeciwko samozwańczemu kalifatowi znad jeziora Czad jeszcze się nie rozpoczęła, pod naporem wojsk z Nigerii, Czadu, Kamerunu i Nigru dżihadyści z Boko Haram już znaleźli się w odwrocie. Po raz pierwszy od kilku lat partyzanci z Boko Haram, którzy latem ogłosili samozwańczy kalifat (pod koniec 2014 r. kontrolowali już obszar równy terytorium Belgii i zamieszkany przez 2-3 mln ludzi), nie opanowują nowych terenów, lecz się wycofują, poddając kolejne reduty nacierającym żołnierzom z Nigerii, Czadu, Nigru i Kamerunu. Od początku lutego, kiedy sąsiedzi znad jeziora Czad wydali wojnę Boko Haram, dżihadyści stracili jedną trzecią z prawie 30 kontrolowanych przez nich miast.

Symboliczna była utrata miasta Baga, zajętego przez partyzantów na początku stycznia. W Badze miała się mieścić kwatera główna sprzymierzonych wojsk afrykańskich tworzonych do walki z Boko Haram i właśnie zdobycie jej przez partyzantów przekonało w końcu skłócone Nigerię, Czad, Niger i Kamerun do podjęcia wspólnej wojny z rebelią.

Pierwszy zaatakował Czad

Jako pierwsze do akcji wkroczyły wojska Czadu, uważane za jedne z najbitniejszych w Afryce. Czadyjczycy wylądowali w Kamerunie i Nigrze i natychmiast zaczęli wypierać dżihadystów z pogranicza. Oczyścili z partyzantów nadgraniczne rejony w Kamerunie i Nigrze, ale wkroczyli także na terytorium Nigerii, odbijając m.in. miasta Gambaru czy Dikwa.

Niger ogłosił stan wyjątkowy na wybrzeżach jeziora Czad. Nigeria, gdzie stan wyjątkowy w płn.-wsch. stanach ogarniętych rebelią obowiązuje od dwóch lat, przełożyła z 14 lutego na koniec marca wybory prezydenckie, parlamentarne i stanowe. Nigeryjskie wojsko, oskarżane od lat o bierność i lekceważenie rebelii Boko Haram, ruszyło do ofensywy przeciwko partyzantom.

Poza Bagą odbiło z ich rąk inne, ważne miasto regionu – Monguno, a nigeryjskie lotnictwo zaczęło bombardować stolicę samozwańczego kalifatu, Gwozę, a także las Sambisa, porastający góry na nigeryjsko-kameruńskim pograniczu, przemieniony w główną twierdzę Boko Haram. Nigeryjskie i czadyjskie dowództwa twierdzą, że jedynie w lutym ich żołnierze zabili ponad pół tysiąca partyzantów Boko Haram (siłę partyzanckiego wojska szacuje się na ok. 10 tys. ludzi).

Obława w Kamerunie

W Kamerunie władze urządziły obławę na miejscowych sympatyków Boko Haram i wtrąciły do więzień tak wielu, że do ich pilnowania trzeba było oddelegować dodatkowe oddziały wojska. – Bierzemy górę nad Boko Haram – obwieścił pod koniec miesiąca prezydent Nigerii Goodluck Jonathan, któremu sukcesy na wojnie przybliżają wygraną w przełożonych na koniec marca wyborach prezydenckich. Swoje zwycięstwa nigeryjskie wojsko zawdzięcza dostawom broni z USA i Francji, a przede wszystkim zdecydowaniu władz i dowództwa. – Gdyby wcześniej tak walczyli, już dawno byśmy zapomnieli o Boko Haram – mówili zagranicznym dziennikarzom mieszkańcy wyzwolonej Bagi.

Naciski Zachodu

Źródłem sukcesów są też naciski Zachodu, który zmusił skłóconych sąsiadów, by pogodzili się choćby w tej jednej sprawie – rebelii Boko Haram, zagrażającej im wszystkim. Zachód uczestniczy w kosztach wojny z dżihadystami, Francja wysłała doradców wojskowych (Francja utrzymuje w rejonie Sahelu 3 tys. żołnierzy, którzy walczą z dżihadystami w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej), a wraz z USA wzięła na siebie także logistykę i zdobywanie informacji wywiadowczych za pomocą bezzałogowych samolotów szpiegowskich. Afrykańskim aliantom w wojnie z Boko Haram pomagają też komandosi z Kanady, szkolący wraz z Amerykanami żołnierzy z Nigru.

Główna ofensywa niebawem

Właściwa ofensywa przeciwko dżihadystom zacznie się na początku marca, gdy powstanie 9-tysięczny wspólny korpus ekspedycyjny, składający się z żołnierzy z Nigerii, Czadu, Nigru, Kamerunu i Beninu. Jego pierwszym, wspólnym dowódcą ma być oficer z Nigerii, po roku zmieni się z generałami z innych państw. Sojusznicy znad jeziora Czad muszą też podpisać między sobą umowy zezwalające ich wojskom na prowadzanie walk na terytorium sąsiadów.

Czad dogadał się już w tej sprawie z Kamerunem i Nigrem, a także z Nigerią. Nigeria wciąż nie może porozumieć się z Kamerunem, z którym od lat toczy graniczne spory. Wśród sąsiadów wciąż żywe są też stare kłótnie. Nigeria od lat ma za złe władzom Czadu i Nigru, że przymykały oczy na przemierzające ich kraje przemytnicze karawany z bronią dla Boko Haram. Sąsiedzi Nigerii zarzucają jej wojsku tchórzostwo. Nigeryjski prezydent Jonathan nie ukrywa też, że cała wojna z Boko Haram powinna się skończyć przed przeniesionymi na 28 marca wyborami, a potem wojska sąsiadów powinny opuścić terytorium Nigerii.

W afrykańskiej koalicji najlepsze i najbardziej zaprawione w bojach wojska ma Czad. Kamerun i Niger mogą pochwalić się jedynie nielicznymi oddziałami komandosów, wyszkolonych i uzbrojonych przez Amerykanów i Izrael. Nigeryjczycy mają największą, stutysięczną armię, ale odkąd, po dziesięcioleciach wojskowych dyktatur, w 1999 r. oddała ona władze cywilom, szkolona i wyposażana jest ona głównie na potrzeby dochodowych misji pokojowych ONZ, a nie do walki z rodzimymi rebeliami. Cywile w ogóle starają się odsuwać generałów od spraw krajowych, by nie wystawiać ich na pokusę kolejnego zamachu stanu.

Ofensywa i zgoda sąsiadów zaskoczyła dżihadystów z Boko Haram, którzy po raz pierwszy od lat znaleźli się w odwrocie. Na ataki aliantów odpowiadają na razie tylko mnożącymi się samobójczymi zamachami bombowymi, w wyniku których jedynie w ostatnim tygodniu lutego zginęło ponad 100 osób. Zamachowcy zaatakowali nie tylko w swojej twierdzy w płn.-wsch. Nigerii, ale także w Kano, nieoficjalnej stolicy muzułmańskiej północy Nigerii, i Jos, metropolii tzw. Pasa Środkowego, w którym od lat dochodzi do rozruchów między muzułmanami i chrześcijanami.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zbrodnia bez kary

Po wojnie dziesiątki nazistowskich zbrodniarzy, wśród nich Josef Mengele i Gustav Wagner, „kat z Sobiboru”, ukryło się w Ameryce Południowej. Najnowsze badania pokazują, jak władze wielu państw przez długie lata skutecznie sabotowały ich poszukiwania. Czy istniało tajne porozumienie między nazistami po obu stronach Atlantyku? Wystarczył jeden błąd w dacie: 1974 zamiast 1947 i już Gustav Wagner mógł spokojnie pozostać w Brazylii. Popełniona przez nieuwagę pomyłka tłumacza, który przekładał na portugalski wystosowany przez władze Niemiec Zachodnich wniosek o ekstradycję, sprawiła, że Sąd Najwyższy w Brazylii potraktował tę drobnostkę jako okazję, by odmówić wydania byłego oberscharführera SS. Tymczasem był on współwinien zamordowania w obozie zagłady w Sobiborze 152 tysięcy Żydów. Żródło info i foto: onet.pl

Muammar Kadafi zaakceptował plan pokojowy

Przełom w libijskiej wojnie? Muammar Kadafi zaakceptował plan pokojowy w sprawie zakończenia wojny domowej przedstawiony mu przez Unię Afrykańską. Jak powiedział na konferencji prasowej w Trypolisie Ramtane Lamamra, komisarz Unii Afrykańskiej ds. Pokoju, plan przewiduje natychmiastowe zawieszenie broni, otwarcie korytarzy dla pomocy humanitarnej i podjęcie rozmów przez strony konfliktu. Lamra poinformował również, że w rozmowie delegacji Unii Afrykańskiej z Kadafim poruszona została kwestia jego ustąpienia. Komisarz nie chciał jednak ujawnić więcej szczegółów. Stwierdził tylko, że Kadafi jest gotowy rozmawiać o tym z opozycją. – „Libijski naród sam musi dokonać wyboru swego przywódcy” – dodał Lamamra. Żródło info i foto: TVP.info