Kradli luksusowe samochody. Ogromna akcja policjantów

Podczas wspólnej akcji na terenie Wołomina policjanci z KPP Kraków wraz policjantami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, przy udziale Komendy Stołecznej Policji oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej zatrzymali kolejnych członków zorganizowanej grupy przestępczej, (w tym jej lidera) trudniącej się kradzieżami luksusowych pojazdów oraz zlikwidowali samochodową „dziuplę”.

Sprawą zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się kradzieżami wysokiej klasy pojazdów na terenie województwa małopolskiego i innych województw, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały, zajmują się policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. Jej członkowie działali m.in. w okresie od sierpnia 2020 roku do stycznia 2021 roku. Kradli głównie ekskluzywne marki takie jak Audi, BMW, Jaguar, Land Rover i Porsche z ulic i posesji na terenie powiatu krakowskiego, jak i innych miejsc województwa małopolskiego oraz świętokrzyskiego. Kradzieży, dokonywali głównie metodą na tzw. walizkę, przechwytując sygnał nadawany z kluczyka właściciela pojazdu. Kradzione pojazdy sprzedawali albo na części, po rozbiórce ich w dziuplach, albo w całości do paserów.

W toku prowadzonego śledztwa, 17 grudnia 2020 roku, policjanci na gorącym uczynku usiłowania kradzieży BMW X5 o wartości 650 tysięcy złotych w Krakowie zatrzymali jednego z członków grupy – 44-latka z gminy Zielonki i jego wspólniczkę, o czym pisaliśmy tutaj: https://kpp-krakow.policja.gov.pl/kr2/aktualnosci/

Kolejne dynamiczne i skrupulatne działania śledczych w tej sprawie pozwoliły na zgromadzenie materiału dowodowego, który doprowadził ich do ustalenia „dziupli” i dwóch kolejnych członków samochodowego gangu, w tym ich lidera. Pierwszy z nich to 43-latek z powiatu wołomińskiego, drugi to 38-latek z powiatu krakowskiego.

6 października br. realizując postanowienie Prokuratury, policjanci z powiatu krakowskiego, przy wsparciu funkcjonariuszy z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością i biegłych z zakresu mechanoskopii Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie oraz policjantów z Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową Komendy Stołecznej Policji i funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Hrebennem, weszli jednocześnie pod trzy ustalone adresy na terenie województwa mazowieckiego. Jeden z nich to siedziba firmy, zarządzanej przez 43-latka, gdzie znajdowała się „dziupla”, drugi to adres jego zamieszkania, a trzeci to prowadzony przez niego sklep. Na terenie firmy funkcjonariusze przeszukali pomieszczenia biurowe wraz z przynależnymi garażami, magazynami i parkingami.

Efektem wspólnej policyjnej akcji było zatrzymanie 43-latka i zabezpieczenie 5 samochodów oraz minikoparkę, z których trzy figurowały w policyjnej bazie jako ukradzione, a pochodzenie pozostałych zostanie zbadane.

Funkcjonariusze zabezpieczyli też szereg innych części i elementów samochodowych, mogących pochodzić z kradzionych pojazdów. Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli również kilkaset urządzeń elektronicznych wykorzystywanych przez złodziei do prowadzonej przez nich działalności przestępczej, w postaci zagłuszarki GPS, walizek służących do kradzieży pojazdów metodą bezkluczykową, emulatora kluczy, wykrywacza nadajników GPS, urządzenia do kopiowania sygnałów z kluczyków samochodowych. Policjanci znaleźli też podczas przeszukań poukrywaną w pomieszczeniach gotówkę w łącznej kwocie ponad 480 tysięcy złotych i 4,8 tysięcy euro, która zabezpieczyli na poczet przyszłych kar i roszczeń. W domu 43-latka stróże prawa natrafili tez na pistolet z magazynkiem i nabojami, który zabezpieczyli celem ustalenia, czy wymaga pozwolenia. W toku działań zabezpieczone zostały też inne dowody takie jak dokumentacja i nośniki danych. 43-latek trafił do policyjnej celi.

Obaj podejrzani, w tym 38-letni lider grupy, aktualnie odbywający karę pozbawienia wolności do innej sprawy za podobne przestępstwa, zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie starszy z nich usłyszał 23 zarzuty, a młodszy 28 zarzutów, dotyczących udziału w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się kradzieżą pojazdów i wzięcia udziału wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, w tym z wcześniej zatrzymanym 44-latkiem z gminy Zielonek, w kradzieżach kilkudziesięciu pojazdów. 38-latek usłyszał też zarzut utworzenia i kierowania tą zorganizowaną grupą przestępczą, z kolei 43-latek jako członek grupy usłyszał zarzut zaopatrywania jej w sprzęt elektroniczny służący do nieautoryzowanego uruchamiania nowoczesnych samochodów i udzielania instrukcji co do ich użytkowania. Suma strat w wyniku działania sprawców obecnie wyniosła kilka milionów złotych.

Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Jeden z nich stanął przed sądem w ubiegły czwartek (07 października br.) , a drugi przedwczoraj. Za dokonane przestępstwa złodziejom grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Sprawa wciąż jest rozwojowa. Nie wykluczone, że podejrzani usłyszą kolejne zarzuty. Badana jest również skala przestępczego procederu i udział w niej innych osób.
Źródło info i foto: Policja.pl

Deweloperka zatrzymana przez CBA. Korupcja w starostwie w Wołominie

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejną osobę w śledztwie dotyczącym korupcji w starostwie w Wołominie. Kobietę zatrzymali funkcjonariusze stołecznej delegatury CBA w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jest podejrzana o wręczenie ponad 20 tys. zł łapówki. Zatrzymana przez CBA działała w branży deweloperskiej. Według śledczych, wręczyła korzyść majątkową osobie powołującej się na wpływy w instytucji samorządowej – przekazał wydział komunikacji społecznej Biura. Kobieta usłyszała już zarzuty w nadzorującej śledztwo CBA Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga.

„To kolejne zatrzymania w tej sprawie – w lutym i lipcu zatrzymano siedem osób, m.in. byłych urzędników starostwa powiatowego i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wołominie oraz przedsiębiorców z branży deweloperskiej z okolic Warszawy” – poinformował wydział.

Według śledczych, korzyści majątkowe mieli przyjmować urzędnicy wykonujących czynności służbowe w postępowaniach administracyjnych dotyczących inwestycji budowlanych w starostwie i PINB, a przedsiębiorcy mieli wręczać łapówki na kolejnych etapach inwestycji: przy wydawaniu decyzji budowlanych i odbiorze budynków do użytkowania. Według CBA, w proceder korupcyjny zaangażowane były osoby prywatne oraz firmy, które prowadzą działalność deweloperską i mają inwestycje zlokalizowane na terenie powiatu wołomińskiego.

„Śledztwo jest rozwojowe” – zaznaczył wydział.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Policjanci odzyskali skradzionego lexusa. Odkryto złodziejską dziuplę w okolicach Wołomina

Policjanci stołecznego wydziału do walki z przestępczością samochodową odkryli złodziejską dziuplę w okolicach Wołomina, zatrzymując trzech mężczyzn rozbierających na części lexusa. Auto zostało skradzione kilka dni wcześniej na terenie powiatu otwockiego. Jego właścicielka dowiedziała się o tym od policjantów z samochodówki. Policjanci stołecznej samochodówki ustalili operacyjnie, że w okolicach Wołomina działa złodziejska dziupla. Rejon ten znany jest z tzw. rozbieraków lub brudasów, czyli przestępców potrafiących błyskawicznie rozebrać na części kradzione auto.

Często fachowcy ci demontują samochody w lasach na terenie powiatu wołomińskiego. Najlepsi potrafią rozebrać samochód w ciągu kilku godzin.

Funkcjonariusze z samochodówki mieli informację, że do dziupli trafił lexus, skradziony kilka dni wcześniej na terenie powiatu otwockiego. Gdy przyjechali pod wskazany adres, zwrócili uwagę na stodołę. W środku zastali trzech mężczyzn demontujących lexusa. Ci zaś, widząc policjantów, bez zastanowienia rzucili się do ucieczki. Nie zdążyli nawet opuścić posesji.

Wszyscy zostali zatrzymani i przewiezieni do komendy stołecznej, gdzie usłyszeli zarzuty paserstwa. Zostali objęci policyjnym dozorem. Jednak jeden z mężczyzn nie odzyskał wolności. Trafił do zakładu karnego, w którym oczekiwano go, aby odbył karę sześciu miesięcy więzienia.

W dziupli policjanci zabezpieczyli samochód, zdemontowane już drzwi, błotniki, przednie koła i elementy wnętrza lexusa. Jak się okazało, właścicielka auta dowiedziała się o jego kradzieży od policjantów.
Źródło info i foto: TVP.info

Zakończył się proces Kamila B. Zabił autem kobietę i dwójkę dzieci

Przed wołomińskim sądem rejonowym zakończył się proces Kamila B., który w 2018 r. z dużą prędkością wjechał samochodem w czteroosobową rodzinę. Zabił kobietę i jej dwie córki, ich męża i ojca ciężko ranił. Prokurator zażądał dla niego ośmiu lat więzienia. Wyrok w sprawie zapadnie 15 listopada.

Przed Sądem Rejonowym w Wołominie wygłoszono mowy kończące proces Kamila B. oskarżonego o spowodowanie w kwietniu 2018 r. wypadku ze skutkiem śmiertelnym trzech osób.

W wyniku kolizji samochodu z rowerzystami, do której doszło na poboczu drogi w miejscowości Sitne w woj. mazowieckim, zginęła 43-letnia kobieta oraz jej dwie córki w wieku sześciu i ośmiu lat. Ojciec dzieci doznał ciężkich obrażeń. Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca ponad dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość.

Na rozprawie prokurator zawnioskował o wymierzenie oskarżonemu kary ośmiu lat pozbawienia wolności, 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów, 50 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonych i podania wyroku do wiadomości publicznej. Według prokuratora Kamil B. umyślnie naruszył przepisy prawa drogowego.

Śledczy podkreślił, że w tej sprawie brakuje okoliczności łagodzących odpowiedzialność oskarżonego. Wskazał, że zachowanie Kamila B. ukazało jego całkowity brak rozwagi, wyobraźni i umiejętności przewidywania skutków swojego zachowania.

Oskarżyciel posiłkowy, pełnomocnik poszkodowanego mec. Daniel Szeliga, podzielił opinię prokuratora i również zawnioskował o maksymalny wymiar kary. Jego zdaniem nie ma wątpliwości, że Kamil B. dopuścił się przestępstwa, w wyniku którego zginęły trzy osoby, a czwarta została poszkodowana.

– Tylko odpowiednio surowe karanie sprawców takich przestępstw może spowodować, że mentalność kierowców zmieni się i że zaczną myśleć o konsekwencjach swojego zachowania. O tym nie pomyślał oskarżony, niszcząc rodzinę poszkodowanego – powiedział mec. Szeliga.

Jak dodał, wypadek spowodowany przez Kamila B. powinien być kwalifikowany jako katastrofa w ruchu lądowym.

Z kolei obrońca oskarżonego mec. Andrzej Różyk złożył wniosek o wymierzenie Kamilowi B. kary dwóch lat pozbawienia wolności i nawiązki na rzecz poszkodowanego. Taką samą sankcję proponował wcześniej sam sprawca, przyznając się do winy i wyrażając chęć dobrowolnego poddania się karze. Zdaniem oskarżycieli to konsekwencje zbyt łagodne.

Adwokat argumentował, że oskarżony przyznał się do winy, żałuje tego, co zrobił i ma świadomość, że musi ponieść konsekwencje swojego zachowania. Dodał, że oskarżony podczas całego procesu nie utrudniał postępowania i starał się pomóc rodzinie poszkodowanego. Jego zdaniem są to okoliczności łagodzące, które powinny być wzięte pod uwagę. Sam Kamil B. wyraził skruchę i przeprosił rodzinę poszkodowanych.

– Jest mi strasznie żal. Cały czas jest to w mojej głowie. Cały czas to czuję. Ciężko mi o tym mówić. Cały czas chcę pomóc i jeszcze raz przeprosić całą rodzinę za to, co zrobiłem – powiedział przed sądem.

Sędzia Agnieszka Bus-Masłosz zamknęła proces i odroczyła orzeczenie wyroku do 15 listopada.

Z ustaleń prokuratury wynika, że do tragicznego zdarzenia doszło na poboczu drogi w Sitnem. Czteroosobowa rodzina wracająca rowerami z wycieczki zatrzymała się na poboczu, ponieważ jedna z dziewczynek straciła równowagę. Po chwili w rowerzystów uderzył jadący ze znaczną prędkością opel.

W wyniku zderzenia matka i starsza córka zginęły na miejscu; młodsza dziewczynka zmarła po przewiezieniu do szpitala. Ojciec doznał ciężkich obrażeń m.in. nogi, ręki i miednicy. Do dziś nie odzyskał pełnej sprawności.

Kierowca samochodu Kamil B. podczas wypadku był trzeźwy; o własnych siłach wydostał się z auta i – jak twierdzi – rozpoczął udzielanie pierwszej pomocy poszkodowanej kobiecie.

Proces w tej sprawie ruszył w październiku 2018 r. Prokuratura oskarżyła Kamila B. o powodowanie wypadku, w wyniku którego zginęły trzy osoby. Prokurator zarzucił mężczyźnie, że „umyślnie naruszył przepisy o ruchu drogowym, rażąco przekraczając dopuszczalną administracyjnie prędkość”, czyli 50 km/h. Powołany w tej sprawie biegły ocenił, że kierowca mógł jechać z prędkością między 90 a 111 km/h.

Według jednego z sąsiadów B. „licytował się z kolegami, kto z większą prędkością wejdzie w ten zakręt”.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest akt oskarżenia ws. SK Banku w Wołominie

93 oskarżonych, 1,6 mld zł szkody majątkowej i 1256 przestępstw. Prokuratorzy skierowali do sądu akt oskarżenia w sprawie SK Banku w Wołominie – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Gazeta przypominała, że upadek Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa (SK Bank) w Wołominie to jedna z największych afer finansowych ostatnich lat.

Dziennikowi udało się ustalić, że po prawie czterech latach pracy śledczych z Prokuratury Regionalnej w Warszawie i funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Katowic podejrzani zasiądą na ławie oskarżonych.

„Do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga skierowano akt oskarżenia przeciwko 93 osobom, którym zarzuca się popełnienie łącznie 1256 przestępstw związanych z wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów SK Bankowi” – potwierdziła prokurator Agnieszka Konopka-Zabłocka, rzeczniczka prasowa PR w Warszawie.

Strata największego banku spółdzielczego, który upadł w 2015 r., na przestępczym procederze wynosi co najmniej 1,6 mld zł. Tyle udało się prokuratorom ustalić w oparciu o materiał dowodowy.

Gazeta informuje, że oskarżonym grozi od roku do 10 lat więzienia i kara grzywny. Akt oskarżenia liczy aż 684 strony, a materiał dowodowy wypełnia 361 tomów akt.

Chociaż na ławie oskarżonych zasiądzie ponad 90 osób, to z ustaleń gazety wynika, że prokuratorzy wyodrębnili kilkuosobową grupę, która była mózgiem całego procederu. Wśród nich są byli: prezes banku Jan B., wiceprezes Elżbieta K. czy Sławomir D., założyciel firmy deweloperskiej Dolcan, która była beneficjentem kredytów udzielanych przez SK Bank.

Czynności w sprawie wołomińskiego SK Banku prowadzili funkcjonariusze katowickiej delegatury CBA.

– Śledztwo zostało wszczęte 28 kwietnia 2015 r. w skutek zawiadomienia złożonego przez Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Powodem złożenia zawiadomienia były wyniki kontroli prowadzonej przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego, które uprawdopodobniały możliwość popełnienia przez Zarząd Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie. W kwietniu 2016 r. Prokuratura Regionalna w Warszawie powierzyła to śledztwo do prowadzenia w całości Delegaturze CBA w Katowicach – poinformował portal tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

Do akt toczącego się postępowania dołączono także zawiadomienie od zarządu komisarycznego Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie o możliwości popełnienia przestępstwa przez były zarząd Banku, a także materiały z postępowania prowadzonego przez katowicką delegaturę CBA w sprawie nieprawidłowości w Banku Spółdzielczym w Nadarzynie.

Brodowski przypomniał, że w toku prowadzonego postępowania przedstawiono zarzuty łącznie ponad 120 podejrzanym, z czego 110 zostało zatrzymanych przez funkcjonariuszy katowickiej Delegatury CBA. – Sądy zastosowały wobec 40 podejrzanych tymczasowe aresztowanie. Do teraz w areszcie przebywają były prezes zarządu SK Banku Jan B., były dyrektor jednego z oddziałów Wiesław W. oraz przedsiębiorca z branży deweloperskiej Sławomir D – wskazał.

Na poczet przyszłych kar i środków karnych w postaci obowiązku naprawienia szkody zabezpieczono majątek podejrzanych o wartości około 50 mln zł. –W toku całego śledztwa przedstawione zarzuty dotyczyły m.in. udzielenia kredytów o wartości ponad 2 mld zł. w sposób niegospodarny, w efekcie czego wyrządzono szkodę w majątku banku o wartości przekraczającej 1,75 mld zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Nocny pościg w Wołominie. Padły strzały ostrzegawcze

W sobotę wieczorem wołomińscy policjanci ruszyli w pościg za uciekającymi mężczyznami; padły strzały ostrzegawcze – poinformowała podinsp. Magdalena Bieniek z sekcji prasowej Komendy Stołecznej Policji. Dodała, że dwóch z czterech mężczyzn udało się zatrzymać.

– W sobotę około godziny 21.30 policjanci z Wołomina chcieli zatrzymać samochód do kontroli na ul. Wileńskiej, ale kierowca pojazdu robił wszystko, żeby tego uniknąć – relacjonowała Bieniek. Wskazała, że kierowca „miał zajeżdżać drogę policjantom, wykonywać gwałtowne ruchy – hamować i przyspieszać, aż w końcu doprowadził do kolizji z samochodem”.

Gdy doszło do zderzenia, z auta wybiegło czterech mężczyzn, którzy zaczęli uciekać. Za uciekającymi osobami ruszyli policjanci, wtedy też – podała funkcjonariuszka – padły dwa strzały ostrzegawcze.

– Dwóch mężczyzn udało się zatrzymać; pozostali dwaj są poszukiwani – poinformowała oficer prasowa. Jak dodała, mężczyźni okazali się obcokrajowcami. Byli trzeźwi. Czynności policyjne dalej trwają – podkreśliła.
Źródło info i foto: TVP.info

Dwoje martwych ludzi w mieszkaniu burmistrz w Wołominie

Zwłoki 37-letniej kobiety i 22-letniego mężczyzny odkryto w kamienicy w Wołominie. O zagadkowej śmierci poinformowała wiceburmistrz miasta. Zmarli byli jej lokatorami.

O sprawie napisał stołeczny „Super Express”. Do odkrycia doszło po tygodniu od śmierci pary. Dokonała go wiceburmistrz Wołomina Edyta Zbieć, od której jedna z ofiar – 37-letnia Anna, wynajmowała mieszkanie. Kobieta nie odzywała się od tygodnia i nie odbierała telefonu. Zaniepokojona Zbieć pojechała sprawdzić sytuację. Drzwi były zamknięte, ale z mieszkania wydobywał się fetor.

Według jej relacji, zmarła kobieta była „normalną, pracującą, uczciwą kobietą”. Mówiła jej, że poznała młodszego od siebie mężczyznę, w którym się zakochała. Ciała ich obu leżały za drzwiami mieszkania. Zwłoki kobiety znajdowały się wewnątrz pokoju, a mężczyzna był powieszony na klamce. Obaj zmarli w wyniku uduszenia.

Według Marcina Sadusia, rzecznika Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, śledztwo w sprawie śmierci prowadzone jest w kierunku podżegania do samobójstwa. Sekcja zwłok planowana jest na wtorek.
Źródło info i foto: wp.pl

Ciała dwóch osób znalezione w jednym z mieszkań na Wołominie

Makabryczne odkrycie w Wołominie. W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki dwóch osób – kobiety i mężczyzny. Sprawę bada prokuratura. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, prawdopodobnie doszło do rozszerzonego samobójstwa. Ciała 37-letniej kobiety i 21-letniego mężczyzny znaleziono w środę, 7 listopada w jednym z domów przy ulicy Kościelnej.

– Osoby te nie żyły co najmniej od kilku dni – poinformował w rozmowie z TVN24 prokurator Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Śledczy nie chcą ujawniać szczegółów sprawy. Jak nieoficjalnie ustalił Fakt24.pl, kobieta i mężczyzna prawdopodobnie zginęli w wyniku rozszerzonego samobójstwa. Dokładną przyczynę ich śmierci wyjaśni sekcja zwłok.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymano sprawców brutalnego napadu na policjanta z Wołomina

Policjant z Wołomina został pobity przez grupę pijanych nastolatków. Mundurowi zatrzymali dwóch napastników, wciąż ustalane są personalia pozostałych – powiedział we wtorek PAP rzecznik stołecznej policji komisarz Sylwester Marczak. Jak zaznaczył Marczak, pobity policjant, który w chwili zdarzenia był po służbie, próbował rozdzielić bijących się mężczyzn. Poinformował, że jest policjantem i wezwał bijących się do zachowania zgodnego z prawem.

„W tym momencie jeden z mężczyzn uciekł, a drugi zaatakował policjanta. Gdy policjant zastosował wobec agresora chwyty obezwładniające, podbiegł do niego drugi napastnik i kopnął go w głowę. Gdy upadł, policjant był kopany przez grupę napastników w głowę i klatkę piersiową. Stracił na chwilę przytomność. Po chwili na miejscu pojawiły się patrole” – powiedział rzecznik KSP.

Poinformował, że policja zatrzymała dwie osoby. Obaj napastnicy, 16- i 18-latek, byli nietrzeźwi. Policja wciąż ustala personalia pozostałych. „Ich zatrzymanie pozostaje jedynie kwestią czasu. Policjantowi udzielono niezbędnej pomocy medycznej” – dodał Marczak.

Jako pierwszy o sprawie poinformował portal RMF24.
Źródło info i foto: interia.pl

Wołomin: Znaleziono ludzką czaszkę w foliowym worku

Makabryczne znalezisko w Wołominie pod Warszawą. W poniedziałek ok. godziny 19:00 podczas spaceru z psem nastolatka znalazła ludzką czaszkę zawiniętą w foliowy worek. Czaszkę wykopał pies dziewczyny na łące w pobliżu ulicy Lipińskiej. Policjanci – wezwani na miejsce przez ojca nastolatki – w foliowym worku znaleźli czaszkę bez miękkiej tkanki i bez dolnej części żuchwy.

Ze wstępnych oględzin wynika, że kości mogą mieć kilkadziesiąt lat. Trwa sprawdzanie, w jaki sposób szczątki ludzkie znalazły się w tej części Wołomina.
Źródło info i foto: RMF24.pl