Proces ws. zabójstwa Pawła Adamowicza ruszy od nowa?

„Dopiero niedawno został w sądzie złożony akt oskarżenia przeciwko zabójcy Pawła Adamowicza; ta sprawa może ciągnąć się latami, ponieważ będzie możliwość, by ten proces został po latach wszczęty od początku z powodu wadliwego obsadzenia składu sędziowskiego” – uważa szef klubu KO Borys Budka.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz 13 stycznia 2019 r. został raniony nożem przez Stefana W. podczas miejskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie zmarł następnego dnia. W grudniu ub. roku prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Stefanowi W.

Spotykamy się dziś z państwem w trzecią rocznicę zamachu na prezydenta Gdańska śp. Pawła Adamowicza. To bardzo smutna rocznica. Rocznica wydarzenia, które wpisało się na zawsze w naszą pamięć. Dobry gospodarz, dobry człowiek został zamordowany z nienawiści. Został zamordowany dlatego, że wszczęto przeciwko niemu cały proces szkalowania, opluwania, który skończył się tragicznie – podkreślił Budka w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak zaznaczył, „po tych trzech latach nadal ta sprawa nie została do końca wyjaśniona”. – Dopiero teraz został w sądzie złożony akt oskarżenia przeciwko zabójcy śp. Pawła Adamowicza. Trzy lata cierpienia rodziny, trzy lata znaków zapytania i finał sprawy, która jeszcze może ciągnąć się latami – powiedział Budka.

Dlaczego? Bo niestety w składzie orzekającym znalazła się osoba, która w świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie powinna tam się znaleźć. Nie kwestionując kwalifikacji zawodowych pani sędzi, niestety będzie możliwość, żeby ten proces został po wielu, wielu latach po prostu wszczęty od samego początku, a Polska płaciła odszkodowania – podkreślił szef klubu KO.

Obecny na konferencji poseł KO, brat Pawła Adamowicza, Piotr Adamowicz przypomniał, że akt oskarżenia przeciwko zabójcy prezydenta Gdańska został skierowany w połowie grudnia ub. roku do Sądu Okręgowego w Gdańsku. – Natomiast między innymi z doniesień medialnych dowiedzieliśmy się o tym, iż w składzie orzekającym znalazła się pani sędzia obsadzona w wyniku decyzji „neo-KRS” – podkreślił Adamowicz.

Ja chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że broń Boże, nie mam żadnych uwag co do kwalifikacji zawodowych, co do wiedzy prawnej, co do profesjonalizmu pani sędzi. Niemniej jednak w wyniku orzeczeń trybunałów europejskich mamy niestety problem – zaznaczył poseł KO.

Rozwijając myśl przewodniczącego Budki, może dojść do paradoksalnej sytuacji. Materiał dowodowy jest bardzo obszerny, liczy niemal 50 tomów. Ten proces, jeżeli wejdzie na wokandę, nie będzie trwał rok, nie będzie trwał dwa lata, będzie trwał znacznie dłużej. I po kilku latach może zostać unieważniony z powodu wadliwego obsadzenia składu sędziowskiego. Paradoksalnie możemy sobie wyobrazić taką sytuację, że pełnomocnik mordercy Stefana W. występuje o odszkodowanie za przewlekłość postępowania sądowego i może mieć rację – powiedział Adamowicz.

I – jak dodał – „na przykład jeden z trybunałów europejskich zasądza mu 2 tys. odszkodowania”. – Zabójca dostaje jednocześnie od państwa polskiego, czyli od nas podatników, odszkodowanie – podkreślił poseł KO.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

15-latka pobita podczas finału WOŚP. Są zarzuty dla napastnika

Nie milkną echa 29. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zbiórka zakończyła się wielkim sukcesem, jednak nie brakowało przykrych ekscesów. Nastoletnia dziewczynka zbierająca datki na WOŚP w Świebodzicach została zaatakowana przez mężczyznę, który znieważył ją i pobił. Napastnik usłyszał już zarzuty. Do wstrząsających wydarzeń doszło w Świebodzicach w województwie dolnośląskim. 15-letnia Amelia została zaatakowana podczas 29. finału WOŚP, który odbywał się 31 stycznia 2021 roku. Sprawę po kilku dniach ujawniła „Gazeta Wyborcza”.

Do ataku na nastolatkę doszło ok. godziny 14.00, kiedy to czekając na koleżankę przeglądała internet w telefonie. – Przeszedł obok mnie ten pan, popatrzył się na mnie, a ja na niego i nagle dostałam z pięści w twarz. Gdy się obejrzałam za nim, to on zaczął krzyczeć “ty ku…o od Owsiaka” – opowiedziała dziewczynka „Gazecie Wyborczej”.

Na pomoc nastolatce ruszyli pracownicy pobliskiej restauracji. Agresywny mężczyzna wykrzykiwał różne hasła, m.in. “Owsiak zabija płody!”. Zwolennicy WOŚP zaangażowani w finał w dolnośląskich Świebodzicach nie mają wątpliwości, że ataki na wolontariuszy to efekt propagandy antyorkiestrowej.

Na miejscu zdarzenia pojawiła się policja, zawiadomiono także rodziców dziewczynki. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, prokuratura postawiła już mężczyźnie zarzuty. Dotyczą one pobicia nie tylko Amelii, ale także dwóch innych wolontariuszek oraz znieważenia policjanta. Agresor tłumaczył swoje zachowanie niechęcią do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Mężczyzna w chwili zatrzymania był pijany. Do czasu wyjaśnienia sprawy pozostaje na wolności, ale ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Przypomnijmy, że przy okazji 29. finału WOŚP w całym kraju doszło do co najmniej kilku nieprzyjemnych sytuacji. Najczęściej dotyczyły one jednak ataków słownych na wolontariuszy i przepędzania ich z miejsc zbiórki. Tak było chociażby w Grabownie Wielkim, gdzie ksiądz proboszcz zaczął krzyczeć w kierunku kwestujących „szumowiny”. Do dziś za swoje zachowanie nie przeprosił.
Źródło info i foto: wroclaw.wp.pl

Jest śledztwo prokuratury ws. wadliwych maseczek ochronnych

Warszawska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie wyłudzenia na szkodę nie tylko Ministerstwa Zdrowia, ale także KGHM i WOŚP – ustaliła „Rzeczpospolita”. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, śledczy z Warszawy rozszerzyli postępowanie w sprawie zakupu maseczek medycznych. Wcześniej prokuratura zajmowała się sprawą sprzedaży Ministerstwu Zdrowia sprzętu ochronnego za pięć milionów złotych.

W złożonej ofercie kontrahenci przedstawili fałszywy certyfikat wystawiony dla chińskiego producenta masek. Sprzęt kupowany dla polskich lekarzy został przebadany w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy. Wszystkie maski okazały się bezwartościowe – nie spełniają norm i nie mogą być wykorzystywane w szpitalach.

Zakupy chińskich masek przez pośredników dokonała także WOŚP i KGHM. Wszystkie miały rzekomo potrzebne atesty i certyfikaty na Unię Europejską. Okazało się jednak, że żadne z setek tysięcy zakupionych masek nie chronią przed koronawirusem, a dla lekarzy są bezużyteczne.

Prokuratura podjęła ten wątek. „Postępowanie z zawiadomienia Ministerstwa Zdrowia jest prowadzone w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Okoliczności zdarzeń na szkodę WOŚP i KGHM są również badane przez prokuraturę” – poinformowano „Rzeczpospolitą”.

Gazecie nieoficjalnie udało się ustalić, że prokuratura bada, kto tworzył fałszywki przedstawiane przez chińskich producentów masek. Jak ujawnił rozmówca „Rzeczpospolitej” z wymiaru sprawiedliwości, sprawy mają jeden wspólny mianownik: domniemanie w zakresie oszustwa oraz podrobienia certyfikatów.
Źródło info i foto: interia.pl

Dyrektorka technikum w Tarnowie skazana za przywłaszczenie pieniędzy ze zbiórki na WOŚP

Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał Alicję Cz. na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę w wysokości 4 tys. złotych. Dyrektorka jednej z tarnowskich szkół przywłaszczyła ponad 5 tys. zł ze zbiórki na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Sprawa dotyczyła zbiórki na WOŚP, która odbyła się w 2018 roku. Dyrektorka Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie Alicja Cz. koordynowała wówczas pracę wolontariuszy, którzy rozliczali się w jej gabinecie. Kobieta liczyła monety, a uczniowie banknoty. Okazało się, że Alicja Cz. wpisała do protokołu jedynie sumę zebranego bilonu i taką też kwotę przekazała sztabowi WOŚP – przypomina Wirtualna Polska. Przywłaszczyła sobie 5733 zł, ale gdy zaczęły się pojawiać głosy o nieprawidłowościach przy rozliczeniu zbiórki, wpłaciła tę kwotę na konto Fundacji WOŚP.

Tarnów. Sąd stwierdził, że dyrektorka technikum działała z premedytacją

Sprawę Alicji Cz. rozpatrzył Sąd Rejonowy w Tarnowie. Choć kobieta tłumaczyła się złym samopoczuciem, przeoczeniem i tym, że spieszyła się do chorego syna, sąd nie miał wątpliwości co do jej winy. Zachowanie dyrektorki tarnowskiego technikum uznał za karygodne.

– Oskarżona od początku działała z premedytacją. Próbowała też stworzyć mylne wrażenie wśród wolontariuszy, że zebrali mniejsze kwoty, niż było faktycznie – mówiła sędzia Katarzyna Koziocka-Kania, której słowa cytuje Radio Kraków.

Co więcej, Alicja Cz. została uznana za winną winną podrobienia podpisów sześciu wolontariuszy.

– Kuriozalne wydają się wyjaśnienia oskarżonej, która wskazała, że przyczyną złożenia podpisów za wolontariuszy jest to, że z różnych przyczyn sami nie podpisali się na dokumentach. Gdyby faktycznie jedynym celem było podpisanie się za wolontariuszy w celu prawidłowego rozliczenia zebranej kwoty, to przecież mogła takie informacje na te dokumenty nanieść i wskazać, ze podpisała się za daną osobę, bo ta z różnych przyczyn nie mogła tego zrobić – słowa sędzi cytuje „Gazeta Krakowska”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stefan W. dokładnie zaplanował zabójstwo prezydenta Gdańska.

Podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy doszło do zamachu na Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska zmarł dzień później. Dziennikarze „Dużego Formatu” sprawdzili, na jakim etapie jest śledztwo przeciwko Stefanowi W.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że właśnie mija rok, gdy podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 27-letni Stefan W., niewiele ponad miesiąc po tym, jak wyszedł z więzienia, zaatakował nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który w wyniku odniesionych ran zmarł.

Dziennik pisze, że według biegłych ze szpitala przy Areszcie Śledczym w Krakowie był niepoczytalny. „Tylko, że Stefan W., jak ustaliliśmy, zabójstwo dokładnie zaplanował” – dodaje gazeta, wskazując, że mężczyzna kupił nóż, trenował zadawanie ciosów, a dziesięć dni wcześniej napisał do kolegi, z którym siedział w więzieniu: „Mówię ci, dopinam jeszcze kilka rzeczy i wracam na dożywotkę. Będzie roz***dol. J***ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość!”. I jeszcze: „Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie”.

Gazeta pisze, że powrót do więzienia Stefan W. planował już za kratami. „Powtarzał, że »r***bie system« i wróci na dożywotkę” – powiedział „GW” Jacek, który siedział ze Stefanem W. w dziesięcioosobowej celi. „Jechał na Platformę Obywatelską. Zanim wyszedł, zapowiedział: Jeszcze będzie o mnie głośno” – dodał rozmówca gazety.

„Niepoczytalność to umorzenie śledztwa”

Dziennik przypomina też, że mężczyzna w prokuraturze nie przyznał się do winy i twierdził, że dowody przeciwko niemu zostały sfałszowane. „GW” zwraca przy tym uwagę, że biegli ocenili, że Stefan W. był niepoczytalny, bo choruje na schizofrenię paranoidalną. Ale – jak wskazuje dziennik – biegli nie zbadali jego stanu w trakcie zabójstwa. Nie zgłębili też, skąd u niego nienawiść do PO.

– W Polsce choroba psychiczna z automatu oznacza niepoczytalność – powiedział dziennikowi Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. – Ale kluczowe jest działanie przed, w trakcie, i po czynie” – dodał.

Dziennik pisze, że obserwacja psychiatryczna Stefana W. zakończyła się na początku czerwca 2019 r., trzy miesiące później została podpisana, ale dopiero w połowie października wpłynęła do prokuratury. – Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku było niezakończenie śledztwa przed wyborami parlamentarnymi – mówi „GW” jeden z gdańskich śledczych. – Nikt nie chce szukać odpowiedzi na pytanie, skąd u Stefana W. nienawiść do Platformy. Niepoczytalność to umorzenie śledztwa, wtedy nie ma procesu i zeznań Stefana oraz świadków przed sądem – podkreśla rozmówca „GW”.

„W Gdańsku wszyscy są za PO”

Wychowawcom w więzieniu Stefan W. mówił, że wyjedzie z Pomorskiego, bo to „siedlisko Platformy”. Podkreślał, że „dzięki aktualnym rządom PiS może liczyć na różnego rodzaju zasiłki”. Jak dodał, chciałby, „aby Jarosław Kaczyński został dyktatorem”.

Stefan W. chciał, aby jego sprawą osobiście zajął się Zbigniew Ziobro, bo w Gdańsku „wszyscy są za PO”. Nadzór nad śledztwem objął zastępca Ziobry – prokurator Krzysztof Sierak. Poinformował dziennikarzy, że „są wątpliwości co do poczytalności napastnika”.

Według informacji „GW” w innym śledztwie, gdzie Stefan W. występuje jako pokrzywdzony (dotyczy pobicia w trakcie zatrzymania i ujawnienia jego wizerunku), biegły stwierdził, że mężczyzna konfabuluje.
Źródło info i foto: onet.pl

Dariusz S., szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku skłamał ws. plakietki „Media”

Dariusz S., szef ochrony gdańskiego finału WOŚP, usłyszał trzy zarzuty. Jego przesłuchanie trwało ponad cztery godziny. Chodzi o składnie fałszywych zeznań oraz podżegania do składania fałszywych zeznań.

Prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że dwa zarzuty dotyczą składania fałszywych zeznań, a trzeci – podżegania do składania fałszywych zeznań. Podejrzany złożył wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy. Na razie nie ma decyzji, czy wobec byłego policjanta Dariusza S. zostanie zastosowany areszt.

Dariusz S. próbował ukryć zaniedbania. Usłyszał zarzuty

W trakcie finału WOŚP 13 stycznia w Gdańsku 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i śmiertelnie ranił prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Dariusz S. odpowiadał za zabezpieczenie imprezy. Jak ustaliła prokuratura, mężczyzna przekazał policjantom nieprawdziwe informacje dotyczące identyfikatora z napisem „Media”, dzięki któremu Stefan W. miał wejść na scenę. Według prokuratury doszło do próby utrudnienia dokonania ustaleń.

– Dariusz S. zeznał nieprawdę, próbując ukryć zaniedbania w trakcie zabezpieczania imprezy – powiedziała Wawryniuk.

Informacje takie Dariusz S. przekazał w trakcie przesłuchania 15 stycznia. Dwa dni później próbował uwiarygodnić swoje zeznania i nakłaniał jednego ze swoich pracowników do złożenia takiego samego, fałszywego zeznania.

Jak ustaliło Tvn24.pl, Dariusz S. jeszcze jako policjant, w 2016 roku wszedł w konflikt z prawem. W 2017 roku był oskarżony o pobicie oraz groźby karalne. W momencie, gdy Dariuszowi S. przedstawiono zarzuty miał zostać zawieszony w obowiązkach policyjnych.

Gdańscy śledczy sprawdzają też inne wątki sprawy, między innymi opisywane przez media obawy matki Stefana W., a także informację, że miał on być wcześniej w Warszawie i podejmować próbę dostania się na teren Pałacu Prezydenckiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szef ochrony imprezy WOŚP Dariusz S. usłyszy dwa zarzuty: usłyszy dwa zarzuty oraz podżegania do składania fałszywych zeznań

Szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku Dariusz S. usłyszy dwa zarzuty składania fałszywych zeznań i kolejny zarzut podżegania do składania fałszywych zeznań – powiedziała w poniedziałek rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Prokurator Wawryniuk powiedziała, że Dariusz S. przekazał policjantom błędną informację, iż sprawca zabójstwa Stefan W. posłużył się identyfikatorem „Media”, aby wejść na scenę finału WOŚP. Miał też nakłaniać jednego ze swych pracowników do składania fałszywych zeznań. Działania te podjął, aby zatuszować nieprawidłowości przy zabezpieczeniu finału WOŚP. Dariuszowi S. postawiono dwa zarzuty składania fałszywych zeznań i zarzut podżegania do składania fałszywych zeznań. Grozi za to do ośmiu lat więzienia.

Grażyna Wawryniuk oświadczyła, że w śledztwie ustalono, iż Stefan W. nie miał identyfikatora z napisem „Media”. Identyfikator ten przekazał policjantom Dariusz S.

Rzeczniczka dodała, że prokuratura sprawdza, czy Stefan W. po wyjściu z więzienia pojechał do Warszawy. Miał między innymi rozważać przedostanie się na teren Pałacu Prezydenckiego. Badany jest między innymi monitoring z Pałacu.

W piątek Służba Ochrony Państwa oświadczyła, że Stefan W. nie próbował przedostać się do siedziby prezydenta. Prokuratura bada też sprawę informacji od matki Stefana W., iż po wyjściu z więzienia może on być niebezpieczny. Kobieta miała o tym informować policję.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano szefa ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku. Wprowadził policję w błąd

Prokuratura Krajowa poinformowała, że na polecenie śledczych zatrzymano szefa ochrony imprezy WOŚP z 13 stycznia w Gdańsku, podczas której doszło do ataku na prezydenta Pawła Adamowicza. W poniedziałek rano Prokuratura Krajowa poinformowała, że na polecenie śledczych został zatrzymany szef ochrony imprezy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z 13 stycznia w Gdańsku.

Mężczyzna wprowadził policjantów w błąd, twierdząc, że Stefan W. posługiwał się plakietką „Media”, by wejść na scenę na Targu Węglowym. Później W. zadał śmiertelne ciosy nożem prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi.

Wcześniej lokalni dziennikarze donosili, że Stefana W. wcale nie było na liście przedstawicieli mediów.

Atak na Pawła Adamowicza

Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem 13 stycznia podczas „Światełka do nieba” na 27. finale WOŚP w Gdańsku. Rany zadał  mu Stefan W., który dopiero co wyszedł z więzienia po spędzeniu za kratkami 5,5 roku.

Stefan W. trzykrotnie ranił nożem prezydenta Gdańska, o życie Adamowicza walczono w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym. Prezydent zmarł w szpitalu dzień po ataku. W sobotę, 19 stycznia, pochowano go w Bazylice Mariackiej.

Tuż po ataku pojawiały się doniesienia, że Stefan W. przeszedł przez ochronę bez problemów, mimo tego, że miał przy sobie nóż, ponieważ udawał dziennikarza i miał plakietkę „Media” wydawaną przez organizatorów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tysiące osób oddały hołd zamordowanemu prezydentowi Gdańska

W kilkudziesięciu polskich miastach odbyły się marsze milczenia w hołdzie tragicznie zmarłemu prezydentowi Gdańska, Pawłowi Adamowiczowi. Mieszkańcy Warszawy, Gdańska, Lublina, Wrocławia czy Poznania wyszli na ulice z transparentami „Stop nienawiści”.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w poniedziałek wieczorem w kilkudziesięciu polskich miastach odbyły się wiece pamięci w hołdzie tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska został zaatakowany przez nożownika podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w niedzielę wieczorem. Zmarł w poniedziałek po południu w wyniku odniesionych ran.

Paweł Adamowicz nie żyje. Marsze milczenia pod hasłem „Stop nienawiści”

Uczestnicy protestów składali na ulicach znicze i mieli przy sobie transparenty z napisem „Stop nienawiści”. W Gdańsku wiec milczenia odbył się przy ulicy Długi Targ. Tysiące gdańszczan zgromadziło się tam, by oddać hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi.

W wiecu brał udział Donald Tusk, który na wieść o śmierci Pawła Adamowicza przyleciał z Brukseli do Trójmiasta.

– Drogi Pawle, jesteśmy tu z Tobą, twoi przyjaciele. Przyszliśmy tu jako gdańszczanie. Każdy pamięta Cię od młodości. Byłeś zawsze tam gdzie trzeba było pokazać dobrą i odważną twarz, gdzie trzeba było stawić czoła złu. Dla Ciebie i dla nas wszystkich obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę, naszą Europę przed nienawiścią, pogardą, i przemocą. Obiecujemy Ci to, Pawle, żegnaj – mówił Donald Tusk.

Marsz w ojczystym mieście prezydenta Adamowicza zwieńczyło wzruszające wykonanie utworu „The sound of silence”, który rozbrzmiał na gdańskiej starówce.

Marsz pamięci Pawła Adamowicza odbył się także na placu Defilad w Warszawie, gdzie jeszcze poprzedniego dnia mieszkańcy świętowali 27. finał WOŚP. Tłumy uczestników marszu z transparentami „Stop agresji!” i serduszkami WOŚP w milczeniu przeszły z placu Defilad przeszli przed gmach Zachęty, gdzie blisko sto lat temu został zamordowany Gabriel Narutowicz.

W marszu uczestniczył m.in. prezydent Rafał Trzaskowski, który po śmierci prezydenta Gdańska ogłosił w Warszawie trzydniową żałobę narodową.

– Dziś właściwie nie ma słów na to, co się stało. Nasze myśli w tej chwili są z rodziną, najbliższymi i przyjaciółmi pana prezydenta Pawła Adamowicza – mówił Rafał Trzaskowski. Na koniec tysiące uczestników marszu wspólnie odśpiewały hymn Polski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nożownika zaatakował prezydenta Gdańska na scenie w czasie finału WOŚP

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem na scenie WOŚP podczas wieczornego „Światełka do Nieba” w tym mieście. Na miejscu był reanimowany, potem został przewieziony do szpitala, gdzie był operowany. Napastnik to 27-letni mieszkaniec Gdańska z przestępczą przeszłością – podaje policja. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz trafił do szpitala po tym, jak został zaatakowany w niedzielę wieczorem ostrym narzędziem na scenie w Gdańsku podczas „Światełka do Nieba” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – poinformowała jego rzeczniczka prasowa Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki, powiedział w rozmowie z TVN24, że prezydent po reanimacji na miejscu zdarzenia został przewieziony do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie trafił pod bardzo dobrą opiekę wśród bardzo dobrego personelu.

– Sytuacja dotycząca pana prezydenta w ocenie medycznej jest traktowana bardzo poważnie – przyznał.

Prezydent Gdańska był operowany

Adamowicz był operowany. Około godziny 2.25 przed szpitalem zorganizowany został krótki briefing prasowy. Do dziennikarzy wyszedł doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor do spraw lecznictwa UCK. – Pacjent żyje – przekazał doktor Stefaniak. Wśród zgromadzonych rozległy się oklaski.

Lekarz poinformował, że operacja Adamowicza trwała pięć godzin. Lekarze przetoczyli prezydentowi Gdańska 41 jednostek krwi. Podkreślał, że obrażenia, jakie odniósł prezydent Gdańska, były bardzo ciężkie. – Poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej – wymieniał.
Źródło info i foto: tvn24.pl