Tragedia podczas kwarantanny. Nie żyje 49-latek

Fot. Damian Klamka/East News. Radom, 23.02.2021. n/z radiowoz policyjny

49-letni mieszkaniec Staszowa (woj. świętokrzyskie) zmarł podczas domowej kwarantanny, a jego 74-letnia matka była w ciężkim stanie. Sytuacja wyszła na jaw podczas kontroli prowadzonej przez wspólny patrol policji i WOT, który sprawdzał, czy domownicy stosują się do zasad kwarantanny – poinformowała policja.

Jak przekazała – cytowana przez PAP – mł. asp. Joanna Szczepaniak, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Staszowie, w niedzielne popołudnie funkcjonariusz z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach oraz żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej sprawdzali, czy osoby objęte kwarantanną realizują obowiązek pozostania w miejscu zamieszkania.

– Podczas kontroli jednego z miejsc w Staszowie, policjant został poinformowany przez 74-latkę odbywającą kwarantannę, że ona i jej syn potrzebują pomocy. Drzwi mieszkania były zamknięte od środka, a kobieta nie była w stanie wstać i ich otworzyć – poinformowała funkcjonariuszka. 

Na miejsce został wezwany zespół ratownictwa medycznego oraz strażacy, którzy wywarzyli drzwi i dostali się do środka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trwają poszukiwania 3,5-letniego Kacpra. Zatrzymano pijanego ojca dziecka

Od poniedziałkowego wieczoru trwają poszukiwania 3,5-letniego Kacpra, który zaginął w Nowogrodźcu na Dolnym Śląsku. Chłopiec był z ojcem na spacerze, około godziny 19. mężczyzna stracił syna z oczu. Jak ustalił reporter RMF FM Mateusz Czmiel, w chwili zaginięcia Kacpra jego ojciec był nietrzeźwy. Co więcej, mężczyzna był poszukiwany w innej sprawie i został przez policję zatrzymany. Jak donosi Mateusz Czmiel, poszukiwania 3,5-latka prowadzi na miejscu, podobnie jak przez całą noc, kilkudziesięciu policjantów, strażaków i żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Do akcji skierowano policyjny śmigłowiec i specjalną grupę z dronem, które za pomocą kamer termowizyjnych z powietrza patrolują obszar, na którym może znajdować się Kacper. Z kolei grupa nurków wraz ze strażakami z łodzi przeszukuje z pomocą sonaru pobliską rzekę Kwisa.

Na pomoc ruszyły także grupy z psami tropiącymi i okoliczni mieszkańcy.

W momencie zaginięcia chłopiec miał na sobie czarne spodnie bojówki, koszulkę w biało-czerwone paski z rysunkiem Myszki Miki i szare sportowe buty. Może mieć przy sobie rowerek biegowy. Każdy, kto widział Kacpra lub może mieć jakiekolwiek informacje nt. miejsca jego pobytu, proszony jest o kontakt z policją pod numerami telefonu: 75 6496 200 lub 75 6496 201.

Ojciec był pod wypływem alkoholu

Pierwsze informacje o zaginięciu chłopca policja otrzymała w poniedziałek około godziny 19. Kacper zniknął z oczu ojca podczas zabawy na ul. Lubańskiej w Nowogrodźcu. Jak ustalił reporter RMF FM, ojciec chłopca był w momencie zaginięcia syna pod wpływem alkoholu.

Co więcej, okazało się, że był poszukiwany.

„Ojciec dziecka został zatrzymany, ponieważ jest osobą poszukiwaną w związku z popełnionym przestępstwem przeciwko mieniu” – powiedziała Mateuszowi Czmielowi Anna Kublik-Rościszewska z bolesławieckiej policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Mija kolejna doba poszukiwań zaginionego 81-latka

Trzecią dobę trwają poszukiwania 81-letniego mieszkańca Bęsi (woj. warmińsko-mazurskie), który we wtorek wyszedł na grzyby i dotychczas nie wrócił do domu – podała w czwartek policja. W poszukiwaniach zaginionego uczestniczy 150 osób, w tym żołnierze WOT.

Jak poinformował asp. Rafał Prokopczyk z olsztyńskiej policji, poszukiwany to 81-letni Bronisław Narkiewicz z Bęsi w gminie Kolno, który we wtorek przed południem wyszedł do lasu na grzyby i do chwili obecnej nie wrócił ani nie nawiązał kontaktu z bliskimi.

– Dotychczas przeszukano blisko 500 ha terenu, na razie bez efektu. Akcja poszukiwawcza trwa kolejną dobę od rana do późnych godzin nocnych. Dzisiaj uczestniczy w niej około 150 osób, w tym kilkudziesięciu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej – powiedział Prokopczyk.

W poszukiwaniach biorą też udział policjanci, strażacy ochotnicy z OSP, wolontariusze z PCK, a także bliscy zaginionego i mieszkańcy Bęsi. Wykorzystywane są psy tropiące i specjalistyczny sprzęt, m.in. dron z kamerą noktowizyjną. W czwartek sprowadzono też łodzie do przeszukiwania dwóch zbiorników wodnych w okolicy.

Mężczyzna poruszał się o lasce

W chwili zaginięcia 81-latek miał ze sobą wiklinowy koszyk, poruszał się o lasce. Był ubrany w zieloną kurtkę, szare spodnie, na głowie miał szary kapelusz. Jak podała policja – powołując się na relację rodziny – mężczyzna cierpi na niedosłuch i korzysta z aparatów słuchowych, które wychodząc na grzyby zostawił jednak w domu.

Policjanci apelują o pomoc w ustaleniu miejsca przebywania Bronisława Narkiewicza. Każdy, kto ma informacje mogące przyczynić się do odnalezienia zaginionego, jest proszony o jak najszybszy kontakt z najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wznowiono poszukiwania Piotra Woźniaka-Staraka

Na mazurskim jeziorze Kisajno wznowiono poszukiwania producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, który w niedzielę nad ranem wypadł z motorówki. Akcja poszukiwawcza trwa już trzeci dzień i jest prowadzona od świtu do zmroku. Jak powiedziała PAP asp. Iwona Chruścińska z policji w Giżycku, w poszukiwaniach uczestniczą policyjni wodniacy i straż pożarna. – W ciągu dnia ma dołączyć Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i mam informację, że również WOPR z Gdyni będzie nas wspierał – dodała.

Koordynatorem akcji jest policja. Na godz. 9 zaplanowano odprawę służb, podczas której zostaną omówione wyniki dotychczasowych działań i zaplanowane szczegóły kolejnych.

Piotr Woźniak-Starak poszukiwany. Żołnierze WOT w akcji

Dzień wcześniej, w poszukiwaniach brali udział żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy przeczesywali brzegi jeziora. Zdaniem asp. Chruścińskiej wtorkowe działania mają się koncentrować na wodzie. Służby używają specjalistycznego sprzętu do poszukiwań, w tym sonarów i robota do prac podwodnych.

Prokuratura potwierdziła w poniedziałek, że osobą poszukiwaną na jeziorze Kisajno jest producent filmowy Piotr Woźniak-Starak. Jak przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny, „pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku trwają czynności w niezbędnym zakresie, mające ustalić okoliczności i przyczyny zdarzenia na jeziorze Kisajno”.

Według policji, z soboty na niedzielę przed godz. 4 nad ranem odebrano zgłoszenie, że po jeziorze pływa motorówka i może zakłócać odpoczynek żeglarzy. Funkcjonariusze i ratownicy MOPR odnaleźli na miejscu dryfującą łódź motorową, na pokładzie, której nikogo nie było. Silnik łodzi nie pracował.

W ocenie policjantów, rzeczy pozostawione na motorówce wskazywały, że mogły nią płynąć dwie osoby. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania, w trakcie których znaleziono na brzegu jeziora jedną z tych osób.

Asp. Chruścińska mówiła wcześniej PAP, że z relacji odnalezionej kobiety wynikało, że płynęła motorówką z 39-letnim mężczyzną i podczas wykonywania manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Relacjonowała, że przepłynęła ok. stu metrów.

Policja informowała wówczas, że odnaleziona na brzegu 27-letnia mieszkanka Łodzi była w dobrym stanie zdrowia.
Źródło info i foto: onet.pl

5-letni Dawid ofiarą zemsty? Zakończyła się czwarta doba poszukiwań zaginionego chłopca

„Już nigdy go nie zobaczysz” – powiedział do matki chłopca jego ojciec zanim popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Wygląda na to, że swój szaleńczy plan zrealizował w perfekcyjny sposób – mimo poświęcenia policjantów i ochotników, dotąd nie trafili na ślad pozwalający ustalić co stało się z chłopcem – pisze dziś „Rzeczpospolita”.

Poszukiwania Dawida trwają już kolejną dobę, a biorą w nich udział policjanci, wspierani przez żołnierzy WOT i strażaków, tropu szukają specjalnie wyszkolone psy – jednak nadal nie wiadomo, jaki jest los pięciolatka z Grodziska Mazowieckiego. W środę ojciec zabrał go z domu, i po kilku godzinach popełnił samobójstwo. Wcześniej zadzwonił do matki chłopca jasno dając jej do zrozumienia, że więcej syna nie zobaczy. Odtąd los Dawida jest nieznany.

Wszyscy liczą na optymistyczny wariant – że chłopiec odnajdzie się cały i zdrowy. Jednak z upływem czasu – jak twierdzą eksperci – coraz trudniej o taki scenariusz.

– Poprzez oddzielenie dziecka od matki, mężczyzna chciał się na niej zemścić za swoje porażki i nieporozumienia rodzinne. To przykre, że wybrał tak tragiczny sposób na rozwiązanie swoich problemów. Kosztem dziecka, które potraktował jako kartę przetargową – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog i suicydolog.

Podobnie uważa dr Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej: – Mężczyzna był w konflikcie z żoną i jego zachowanie mogło być elementem zemsty na niej, myślenia w rodzaju: ja nie będę żył, ale ty też nie będziesz miała dziecka – mówi dr Pobocha.

– Niestety, istnieje ryzyko, że ojciec pozbawił chłopca życia – uważają eksperci.

Nieporozumienia rodzinne to – wśród ustalonych przyczyn – główna, jaką kierują się desperaci podejmując decyzję o odebraniu sobie życia. Statystyki wskazują, że choć samobójstw jest mniej niż kilka lat temu, to ich skala wciąż jest alarmująca.
Źródło info i foto: onet.pl

Żołnierze zaangażowali się w poszukiwania zaginionego 12-latka

Wojska Obrony Terytorialnej włączyły się w poszukiwania 12-letniego Daniela Sękowskiego. We wtorek, dziecko, zaginęło w miejscowości Izdebki na Podkarpaciu. W poszukiwania chłopca zaangażowanych jest prawie tysiąc osób. Oprócz kilkuset żołnierzy, na miejscu pracują też policjanci, strażacy, strażnicy graniczni, czy ratownicy GOPR. W poszukiwania włączyli się też mieszkańcy. Chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.

Poszukiwania prowadzone są w trudnym terenie – przyznaje w rozmowie z reporterem RMF FM Monika Dereń z Komendy Powiatowej policji w Brzozowie.

Teren jest górzysty. Podłoże jest miękkie, trudne do penetracji. Ale nie przerywamy działań – podkreśla.

Z chłopcem kontakt jest utrudniony. Może nie reagować na wołanie poszukujących go osób.

Ubiegłej nocy kilkudziesięciu funkcjonariuszy wraz z psami tropiącymi przeczesało las niedaleko miejscowości Izdebki w pobliżu Krosna.

12-letni Daniel wyszedł z domu we wtorek około godz. 14:30, żeby odwiedzić babcię. Chłopiec bawił się w pobliżu jej domu. Około godz. 16 już go tam nie było. Od tej pory nikt nie widział Daniela.

Sytuacja jest dramatyczna, bo chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.
Źródło info i foto: RMF24