Kolejny brutalny gwałt na plaży w Rimini. Sprawcą 37-latek z Bangladeszu

Włoska policja zatrzymała podejrzanego o gwałt 37-latka pochodzącego z Bangladeszu. Mężczyzna był dobrze znany śledczym, miał w kartotece już trzy inne podejrzenia o napaści seksualne, w tym jedną na osobę nieletnią.

Ofiarą jest turystka z Danii. 26-latka wieczorem pokłóciła się z chłopakiem i sama wracała do hotelu. To wtedy zaczął zaczepiać ją uliczny handlarz różami. Miał najpierw „komplementować” kobietę, a później zaciągnął ją w krzaki i brutalnie zgwałcił.

Krzyczącą ofiarę usłyszał klient pobliskiej restauracji. Przybiegł na miejsce, przez co wystraszył oprawcę. Już po zatrzymaniu gwałciciela, świadek go rozpoznał i pomógł zidentyfikować – informuje breitbart.com.

To kolejny gwałt na turystce we Włoszech w ostatnim czasie. Niedawno ofiarą napaści seksualnej padła inna turystka z Danii, która wypoczywała z rodziną nad jeziorem Garda. Rok temu ofiarą gwałtu w Rimini padła też młoda Polka.
Źródło info i foto: o2.pl

Półnagi mężczyzna zaczepiał 13-latkę, chciał by wsiadła do jego samochodu

Śledczy z Kikoła i Lipna próbują dowiedzieć się, co robił w ich okolicach mieszkaniec powiatu krakowskiego, który nakłaniał 13-latkę, aby wsiadła do jego samochodu. Dziewczyna uciekła, gdy zobaczyła, że kierowca nie ma dolnej części ubrania. To nie pierwsze tego typu zdarzenie w tym regionie.

Nastolatka została zaczepiona w poniedziałek, gdy wracała ze szkoły. Mężczyzna z ciemnego auta zaproponował jej podwiezienie do domu. Gdy zajrzała przez okno, zobaczyła, że jest półnagi. Uciekła i powiedziała o wszystkim rodzicom. Ci powiadomili o sprawie szkolnego pedagoga, a ten policjantów.

Dziewczyna zapamiętała kilka cyfr numeru rejestracyjnego, dzięki czemu wczoraj po godzinie 13 udało się zidentyfikować i zatrzymać pojazd. Znów poruszał się po siedmiotysięcznym Kikole w czasie, w którym część uczniów kończyła lekcje. To 42-latek spod Krakowa. Noc spędził w areszcie, dziś policjanci postawili mu zarzut. Nie dotyczy jednak obnażania się, tylko prezentowania małoletniej treści pornograficznych. Tak wstępnie zakwalifikowali to, że zaprezentował się jej półnagi. To poważne przestępstwo, za które grozi kara do trzech lat więzienia.

– Obecnie wciąż są z nim prowadzone czynności prokuratorskie. One mogą wyjaśnić np. jak dokładnie był ubrany w poniedziałek – mówi Onetowi Marcin Impert z komendy w Lipnie. – Chcemy też się dowiedzieć m.in. co on w ogóle u nas robił.

Śledczy wstępnie zakładali, że podejrzany mógł się zjawić tam przejazdem, bo przez miasteczko przechodzi droga krajowa nr 10 i kilka mniejszych dróg, np. wojewódzka nr 554. Nie wyjaśnia to jednak tego, dlaczego mieszkaniec Małopolski znów przebywał tam dobę później.

Pechowa okolica
Kikół znajduje się 42 kilometry od Torunia. W tym mieście i w jego okolicach doszło w ostatnich kilkunastu miesiącach do co najmniej kilku zdarzeń z kierowcami, którzy mieli lub mogli mieć seksualne zapędy wobec znajdujących się przy drodze kobiet. Jedną z nich wciągnięto do samochodu w grudniu 2016 r., gdy nad ranem czekała na autobus w Rogówku. Gwałciciel nie został zidentyfikowany. Według ustaleń śledczych był nim prawdopodobnie młody, szczupły, wysoki mężczyzna, który mógł poruszać się granatowym samochodem.

W ubiegłym roku policja zajęła się sprawą z Łążyna, gdzie trzech mężczyzn miało próbować wciągnąć do samochodu gimnazjalistkę. Według świadków poruszali się ciemnym pojazdem. Komunikaty w tej sprawie wydały władze gminy i pobliska szkoła, apelując o ostrożność. Zarezerwowano tam wówczas środki na zamontowanie kamer przy ulicach. Mieszkańcy zaczęli się bać.

Później śledczy badali podobne zdarzenie z Brzozówki, 15 kilometrów na wschód od Torunia. Internauci wskazywali też na kilka innych zajść z okolic, ale w ich przypadku nie było wiarygodnych przekazów, dzięki którym byłoby można wszcząć śledztwo.
Źródło info i foto: onet.pl

Zaginiona Krystyna B., nie żyje

Policji udało się odnaleźć Krystynę B., która zaginęła 3 stycznia pod Starogardem Gdańskim. Emerytka wracała samochodem do rodzinnego domu. Jechała z miejscowości Iwiczna do wsi Lubiki Małe pod Starogardem. Gdy nie dotarła na miejsce, a jej telefon nie odpowiadał, zaniepokojona rodzina wszczęła alarm. Kiedy została odnaleziona była skrajnie wychłodzona i nieprzytomna, niestety zmarła w szpitalu.

To było bardzo tajemnicze zaginięcie. W drodze z Iwicznej do Lubików Małych 68-latka dzwoniła do bliskich, informując, że nie wie, gdzie się znajduje i nie potrafi sama wrócić do domu. Po pewnym czasie kontakt telefoniczny z panią Krysią urwał się. Rodzina i znajomi wszczęli poszukiwania na własną rękę, a gdy nie przyniosły one żadnego efektu, o zaginięciu powiadomili policję.

68-latki poszukiwało kilkudziesięciu policjantów, strażacy oraz strażnicy leśni. Do akcji włączył się także policyjny śmigłowiec. Zaginioną udało się odnaleźć 5 stycznia popołudniu. Jej auto zauważył myśliwy i powiadomił ratowników.

Kiedy na miejsce przyjechali policjanci i pogotowie kobieta żyła, ale była nieprzytomna i skrajnie wychłodzona. Trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Wszystko wskazuje na to, że 68-latka ścięła zakręt jednej z wąskich, leśnych dróg. Samochód wypadł z jezdni i dosłownie zawisł na niewielkiej skarpie. Kobieta cały czas była w środku. Rozładował się jej telefon. Pani Krysia była znana w okolicy i bardzo cenioną kucharką.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Trwają poszukiwania 68-letniej Krystyny Bukowskiej

Policjanci poszukują 68-letniej Krystyny Bukowskiej, mieszkanki gminy Czarna Woda. Kobieta zaginęła w niedzielę wieczorem, gdy wracała autem z Iwiczna do miejsca zamieszkania. Prawdopodobnie uderzyła samochodem w skarpę i oddaliła się z miejsca zdarzenia w nieznanym kierunku. Jak ustalili policjanci kobieta wracała w niedzielę 3 stycznia volkswagenem polo z Iwiczna do miejscowości Lubiki Małe. Prawdopodobnie zjechała z drogi, uderzyła w skarpę i uszkodziła auto.

Zaginiona skontaktowała się wówczas z bliskimi informując, że nie wie, gdzie się znajduje i nie potrafi sama wrócić do domu. Po pewnym czasie kontakt telefoniczny z zaginioną 68-latką urwał się. Rodzina i znajomi wszczęli poszukiwania na własną rękę, a gdy nie przyniosły one żadnego efektu, w niedzielę po godz. 19 o zaginięciu powiadomili policję.

Pojazd kobiety póki co także nie został odnaleziony.

Rysopis zaginionej:

– wzrost 158 cm, waga 50 kg, włosy ciemne krótkie, oczy koloru niebieskiego

– miała założoną zieloną kurtkę, czarne spodnie oraz czarne kozaki z białym futerkiem

– w dniu zaginięcia poruszała się samochodem marki volkswagen polo koloru ciemno-granatowego

Osoby mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu w/w proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym KPP w Starogardzie Gdańskim pod nr tel. (58)737-03-55, 112 lub 997, e-mailem: kppstarogard@pomorska.policja.gov.pl lub z najbliższą jednostką policji.
Żródło info i foto: trojmiasto.wyborcza.pl

Prokuratura ma już nowe ustalenia w sprawie zaginięcia Ewy Tylman

Prokuratura jest przekonana, że rozwiązała zagadkę zaginięcia 26-letniej Ewy Tylman. Miał ją zabić Adam Z., kolega, z którym wracała z imprezy w centrum Poznania. Jak do tego doszło? Śledczy na razie milczą. Prokuratura chce, by Adam Z. odpowiadał za zabójstwo z zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednim (w obu przypadkach grozi ta sama kara – nawet dożywocie). I właśnie taki zarzut mu postawiono.

Podczas konferencji prasowej w nocy z czwartku na piątek rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus powiedziała tylko, że Ewa Tylman znalazła się w Warcie w wyniku działania Adama Z., ale nie oznacza to, że podejrzany wepchnął ją do wody. Dodała, że o śmierci „nie zadecydowały ułamki sekund”. Nie chciała powiedzieć, czy Ewa Tylman miała zginąć w wyniku utonięcia, czy też jeszcze na brzegu.

– Uważamy, że nie żyje, ale nie wiemy, co było bezpośrednią przyczyną zgonu. Odpowiedź poznamy dopiero, gdy znajdziemy ciało – mówiła Magdalena Mazur-Prus.

Ewa Tylman szła nad Wartę wbrew własnej woli?

Mazur-Prus dodała jednak, że śledczy przyjęli pewną wersją wydarzeń, które miały rozegrać się w okolicy mostu św. Rocha. Ta wersja znajduje się w treści zarzutu postawionego Adamowi Z., ale rzeczniczka nie chciała podać szczegółów. Odmówiła też odpowiedzi na pytanie, czy pod uwagę brany jest motyw seksualny.

Potwierdziła natomiast, że nie jest jasne, czy Ewa Tylman szła z Adamem Z. w kierunku mostu św. Rocha dobrowolnie. Z nieoficjalnych ustaleń „Wyborczej” wynika, że zdaniem śledczych mogła poruszać się wbrew własnej woli – tak interpretowane jest nagranie z monitoringu, na którym Adam Z. obejmuje chwiejącą się Ewę (oboje byli pijani).

Prokuratura planowała poinformować o zarzutach w czwartek o godz. 13. Ale potem godzinę rozpoczęcia konferencji przekładano jeszcze trzy razy. Ostatnie rozpoczęła się przed północą.

Mazur-Prus wyjaśniła, że do późnych godzin wieczornych trwało zbieranie i analizowanie dowodów. To m.in. zeznania świadków, nagrania z monitoringu, rejestry połączeń telefonicznych i internetowych po sieci wi-fi.

Adam Z. nie przyznaje się do winy. Był przesłuchiwany kilka razy i za każdym razem zmieniał swoje wyjaśnienia. Śledczy musieli weryfikować przedstawiane przez niego wersje zdarzeń.

– Uznajemy jego wyjaśnienia za wiarygodne tylko w bardzo małych fragmentach, które odnoszą się do początku tamtego wieczoru – mówiła rzeczniczka prokuratury.

Ewa Tylman nie żyje. W piątek decyzja sądu i dalsze poszukiwania ciała

Prokuratura miała czas do godz. 1 w nocy z czwartku na piątek, by skierować do sądu wniosek o aresztowanie Adama Z. Wtedy bowiem mijało 48 godzin od jego zatrzymania. Mazur-Prus powiedziała, że to się udało. Sąd ma 24 godziny na rozpatrzenie wniosku prokuratury – to oznacza, że decyzja powinna zapaść w piątek. Na razie nie jest znana godzina rozpoczęcia posiedzenia.

– Poszukiwania w Warcie i na jej brzegach zostały przerwane w czwartek o godz. 22. Przy pomocy sonaru zostały wytypowane trzy miejsca do sprawdzenia przez płetwonurka, jedno z nich będziemy nadal badali w piątek – mówił Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Ewa Tylman – poszukiwania ciała w Warcie

W czwartek aż do godz. 22 trwały poszukiwania ciała Ewy Tylman w Warcie. Wieczorem strażacy oświetlili taflę wody wielkimi lampami. Na moście św. Rocha zebrał się tłum gapiów. W piątek poszukiwania mają zostać wznowione ok. godz. 10.

Wcześniej, w czwartek przed południem, prokuratura poinformowała jedynie, że 24-letni Adam Z., kolega Ewy, z którym wracała tamtej nocy z imprezy, nie jest już świadkiem, lecz podejrzanym. Oznaczało to, że postawiono mu jakiś zarzut, ale nie było wiadomo jaki. – Wciąż ustalamy, co się wydarzyło. Sytuacja jest dynamiczna – mówiła rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.

Ewa Tylman zaginęła 23 listopada w centrum Poznania

26-letnia Ewa Tylman, pracownica jednej z drogerii, zaginęła nad ranem w poniedziałek 23 listopada. Ostatni raz kamery nagrały ją o godz. 3.24 przy moście św. Rocha w centrum Poznania. Była ze znajomym Adamem Z. Wracali z imprezy w klubie muzycznym.

Ewy szukała rodzina, policja i detektyw bez licencji Krzysztof Rutkowski. Sprawa stała się głośna na całą Polskę. Brano pod uwagę różne wersje, w tym taką, że Ewa wróciła do centrum Poznania. Przełom nastąpił w nocy z wtorku na środę 2 grudnia, gdy policja zorganizowała wizję lokalną z udziałem kolegi Ewy. Odtwarzano trasę, którą przeszedł z zaginioną. Wcześniej twierdził, że nic nie pamięta, bo był pijany.

Podczas wizji lokalnej chłopak częściowo opowiadał o przebiegu wieczoru, częściowo nadal zasłaniał się niepamięcią. Obecna przy tym psycholog uznała, że to niewiarygodne. Adam Z. został zatrzymany. Podczas przesłuchania wyznał, że Ewa zaczęła przed nim uciekać, zbiegła na brzeg Warty, wpadła do wody. Według niego był to nieszczęśliwy wypadek.

Ale śledczy brali też pod uwagę nieumyślne spowodowanie śmierci, a nawet zabójstwo. To najcięższy z możliwych zarzutów, grozi za to dożywocie. Dlatego tak ważne dla śledczych jest odnalezienie ciała. Sekcja zwłok mogłaby rozstrzygnąć, czy dziewczyna zginęła jeszcze na brzegu czy się utopiła (mogłaby na to wskazywać obecność wody w płucach).

Za wersją, że Ewie stała się krzywda jeszcze na brzegu, przemawiało znalezienie jej dowodu osobistego na przystanku tramwajowym przy ul. Królowej Jadwigi. Przystanek znajdował się na trasie, którą Adam Z. wracał potem do domu. Jeśli to on podrzucił dowód, to musiałby najpierw odebrać go dziewczynie. Jak to możliwe, skoro według niego miała sama wpaść do wody?

Gdyby było to zabójstwo, to otwarte pozostaje pytanie o motyw. Adam Z. powtarzał policjantom, że jest gejem, ma chłopaka. Jednak brana pod uwagę jest możliwość, że interesowały go również dziewczyny, a zdarzenie nad Wartą mogło mieć właśnie podtekst seksualny. To była jedna z hipotez śledczych.

„Ewa Tylman” ubrana na biało podczas wizji lokalnej nad Wartą. Mieszkańcy krzyczą: „Śmierć za śmierć”

W środę przed południem nad Wartą przeprowadzono kolejną wizję lokalną. Adam Z. pokazywał, jak – według jego wersji – uciekała przed nim Ewa. Jej postać była odgrywana przez osobę ubraną na biało. Przy moście św. Rocha zebrało się kilkudziesięciu mieszkańców Poznania. Krzyczeli: „Śmierć za śmierć”. Byli bliscy linczu. Policjanci musieli osłaniać Adama Z.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Poszukiwany sprawca napadu seksualnego na 15-latkę

Policjanci z Łodzi poszukują napastnika, który zaatakował 15-latkę i popełnił wobec niej przestępstwo seksualne. Dziewczynka została napadnięta, gdy wracała ze szkoły. Poszukiwany mężczyzna ma około 25-ciu lat, wzrost 180 cm i jest szczupłej budowy ciała. Włosy jasne i krótkie, czoło średnie, oczy jasne, nos średni szeroki, uszy średnie przylegające. Znak szczególny, to wytatuowany klucz na wewnętrznej stronie przegubu lewej dłoni.

Policjanci proszą o kontakt wszystkich, którzy mogą pomóc w ustaleniu tożsamości mężczyzny lub mają informacje, które pozwolą ująć poszukiwanego. Kontakt z IV Komisariatem Policji w Łodzi przy ul. Kopernika 29/31 (lub pod nr telefonu (42) 665 23 22 (w godz. 8-16) lub całodobowo pod nr telefonu (42) 665 23 00).
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zaginęła 16-letnia Małgorzata Gajda

W dniu 20 sierpnia 2011 roku we Wrocławiu zaginęła Małgorzata Gajda. Ma 16 lat, 165 cm wzrostu i niebieskie oczy. Tego dnia Małgosia pracowała na promocji w hipermarkecie i nie wróciła do domu po pracy. W dniu zaginięcia ubrana była w ciemne spodnie rurki i bluzę. Ktokolwiek widział Małgorzatę Gajdę lub ma jakiekolwiek informacje o jej losie proszony jest o kontakt z ITAKĄ – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych pod całodobowymi numerami: 801 24 70 70 oraz 22 654 70 70. Można również napisać w tej sprawie do ITAKI: itaka@zaginieni.pl. Naszym informatorom gwarantujemy dyskrecję. Żródło info i foto: rp.pl