Na jednym z parkingów w Doniecku eksplodował samochód

Prorosyjskie republiki w Donbasie wysyłają mieszkańców do Rosji. Tymczasem w Doniecku doszło do incydentu przy budynkach administracji. „To świadoma prowokacja bojowników” – oceniło ukraińskie Centrum Komunikacji Strategicznych. Plany separatystów zakładają ewakuację części cywilów – w pierwszej kolejności osób starszych i dzieci. Część akcji rozpoczęła się dziś, w Doniecku dało się słyszeć syreny alarmowe. Podstawionymi autobusami ewakuowano m.in. dzieci z domów dziecka. Cywile mają zostać ewakuowani do Rosji, co jak podaje agencja Reutera – potwierdził Kreml.

Tymczasem w Doniecku kilkadziesiąt minut temu doszło do incydentu przy budynkach administracji. Wiadomo, że 100 metrów od rządowego budynku, na jednym z parkingów eksplodował samochód terenowy w barwach wojskowych. Wybuch był silny – samochód został rozerwany na pół. Nikomu na szczęście nic się nie stało. Jak informują wysłannicy RMF FM w Kijowie, ukraińskie służby obawiają się, że takich prowokacji może być więcej.

Z oceną czy to jest prowokacja, moim zdaniem, nie trzeba czekać. Eskalacja tej sytuacji to jest ostatnia rzecz, którą Ukraina by zakładała – tak Paweł Szrot w Popołudniowej rozmowie w RMF FM wypowiedział się na temat eksplozji samochodu, do które doszło wieczorem 100 metrów od rządowego budynku w Doniecku.

To, do czego doszło jest bardzo poważne i na pewno będziemy obserwować tę sytuację. To, co się dzieje na wschodniej Ukrainie to nie jest pierwsza prowokacja. Mamy do czynienia od paru dni ze wzmożeniem ostrzału na tzw. linii frontowej – poinformował szef gabinetu prezydenta.

Ze wszystkich deklaracji płynących do prezydenta Dudy od prezydenta Zełenskiego i innych przedstawicieli władz ukraińskich wynika bardzo jasno i czytelnie, że Ukraina będzie próbowała unikać jakichkolwiek działań prowokacyjnych – zaznaczył gość Marka Tejchamana.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Liverpool: Wybuch taksówki przed szpitalem

Trzech mężczyzn aresztowano na mocy ustawy o terroryzmie po niedzielnej eksplozji samochodu przed szpitalem w Liverpoolu, w której zginęła jedna osoba, a inna została ranna – poinformowała policja.

Aresztowani to mężczyźni w wieku 29, 26 i 21 lat. Do wybuchu doszło tuż przed godz. 11 miejscowego czasu przed Liverpool Women’s Hospital. Według wstępnych ustaleń, wybuch nastąpił w taksówce, która właśnie podjechała w okolice szpitala, zaś mężczyzną, który zginął jest jej pasażer. Kierowca został ranny i przebywa w szpitalu w stanie niezagrażającym życiu. Na razie nie podano personaliów ani ofiar, ani aresztowanych.

Wcześniej policja informowała, że bierze pod uwagę różne scenariusze, a prowadzenie śledztwa na wszelki wypadek przejęli funkcjonariusze z jednostki antyterrorystycznej. Zaznaczono, że nie oznacza to jednak, by coś wskazywało, by zdarzenie miało podłoże terrorystyczne. Nie przesądza tego również fakt, iż trzy osoby zostały zatrzymane na mocy ustawy o terroryzmie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kabul: Zamach bombowy w pobliżu meczetu

Do silnej eksplozji doszło po południu w pobliżu meczetu Eid Gah, drugiego co do wielkości w Kabulu. Na skutek wybuchu zginęło co najmniej 8 osób – przekazała stacja BBC. Agencja AP, powołująca się na talibskie ministerstwo spraw wewnętrznych, informuje z kolei o 5 ofiarach śmiertelnych zamachu. Był to pierwszy duży zamach bombowy w Afganistanie od wycofania się z kraju sił zachodnich.

Meczet Eid Gah znajduje się we wschodniej, zamożnej części miasta, w pobliżu mostu Mahmud Khan i Stadionu Narodowego. Odbywało się tam nabożeństwo żałobne ku czci matki Zabihullaha Mudżahida, rzecznika talibów, a od 7 września ministra informacji i kultury Afganistanu. W związku z atakiem aresztowano trzy osoby.

Żadna z organizacji militarnych działających w Afganistanie nie przypisała sobie na na razie odpowiedzialności za ten zamach bombowy.

Coraz więcej zamachów w Afganistanie

Od czasu przejęcia przez talibów władzy w Afganistanie 15 sierpnia, zamachy bojowników IS-K się nasiliły. 26 sierpnia to radykalne ugrupowanie dokonało przy lotnisku w Kabulu pierwszego samobójczego ataku bombowego po przejęciu władzy przez talibów, zabijając około 200 osób, w tym 13 amerykańskich komandosów.

W sobotę 2 października Afganistan uzbrojeni bojowcy Państwa islamskiego Chorasanu zabili dwóch talibów i trójkę cywilów w Dżalalabadzie na wschodzie kraju, niedaleko granicy z Pakistanem.

Z kolei w piątek talibowie zaatakowali kryjówki IS na północy Kabulu, zabijając i zatrzymując nieokreśloną liczbę bojowników. Rywalizacja i walki między oboma ugrupowaniami podlegają stałej eskalacji – podkreślają agencje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szwecja: Wybuch w centrum Göteborga

Silna eksplozja w bloku w centrum Göteborga w zachodniej Szwecji. 23 osoby przewieziono do szpitali, część z nich ma poważne obrażenia. Ewakuowano kilkuset mieszkańców. Trwa akcja ratunkowa i gaśnicza. Jon Pile z lokalnej policji informuje, że na miejsce przyjechało kilkanaście zespołów ratowniczych. W akcji bierze też udział helikopter.

„Zrozumieliśmy, że trzeba uciekać”

Telewizja TV4 podała, że wyklucza się, aby eksplozję spowodował wyciek gazu. W pobliskim kościele zorganizowano centrum kryzysowe.

– Służby ratunkowe, straż pożarna i policja działają wspólnie. Zostało już wszczęte śledztwo pod kątem spowodowania poważnego zagrożenia dla wielu osób. Na miejscu trwa intensywna akcja ratunkowa – relacjonuje policjant.

Wybuch nastąpił tuż przed godz. 5 rano. W jego wyniku doszło do pożaru – ogień objął m.in. trzy klatki schodowe i podziemny garaż. Niektórzy mieszkańcy w obawie o swoje życie wyskakiwali z okien. Trzy osoby mają poważne obrażenia – to kobiety w wieku od 60 do 80 lat.

– W zasadzie dopiero co się położyłem i mocno spałem, więc to moja żona została obudzona przez wybuch. Usłyszałem krzyki ludzi. Wyjrzeliśmy na klatkę schodową – była pełna dymu. Zrozumieliśmy, że trzeba uciekać – opowiada jeden z mieszkańców.
Źródło info i foto: TVP.info

Podwójny zamach na lotnisku w Kabulu

Liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego w Kabulu, wzrosła do 13 – podała w czwartek agencja Reutera i inne media, powołując się na źródła w administracji USA. 14 innych członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest rannych.

Informacji tej nie potwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, odsyłając pytanie do oficjeli Pentagonu. Informacje o śmierci 13. żołnierza podały m.in. Reuters i telewizja Fox News.

Nadal nieznana jest całkowita liczba afgańskich ofiar dwóch zamachów w pobliżu lotniska w Kabulu. Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na przedstawiciela afgańskich służb medycznych, liczba ta wynosi co najmniej 90, zaś co najmniej 200 osób zostało rannych.

Jak podał rzecznik Pentagonu John Kirby, jedna z eksplozji miała miejsce pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji.

Państwo Islamskie (IS) wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy podwójny zamach bombowy w stolicy Afganistanu Kabulu – poinformował organ propagandowy IS agencja Amak.

Wcześniej wysokiej rangi przedstawiciele administracji USA powiedzieli, że mimo, iż dotąd nikt nie przyznał się do zorganizowania ataków w pobliżu lotniska w Kabulu, to jednak wszelkie ustalenia wywiadu wskazują na to, że dokonali ich dzihadyści IS-Ch – pisze „USA Today”.

IS-Ch, działające w Afganistanie i Pakistanie, uznaje talibów, znanych z brutalności, za niewystarczająco pobożnych muzułmanów. Obie grupy atakują się wzajemnie – podaje amerykański dziennik.

Jest to najbardziej radykalna i agresywna spośród wszystkich islamistycznych organizacji działających w Afganistanie – wyjaśnia BBC.

Grupa IS-Ch powstała w styczniu 2015 roku, gdy IS odnosiło militarne sukcesy w Iraku i Syrii, zanim kalifat, który ugrupowanie to chciało ustanowić na tym terenie, został pokonany przez międzynarodową koalicję pod egidą USA.

Bojownicy IS-Ch zostali zrekrutowani spośród afgańskich i pakistańskich dżihadystów, a zwłaszcza dezerterów z ruchu talibów, którzy uważali, że nie jest to organizacja wystarczająco radykalna – podaje BBC.

Były główny specjalista CIA ds. terroryzmu w regionie Afganistanu Douglas London powiedział w wywiadzie dla „USA Today”, że teraz, gdy afgański rząd został obalony, IS-Ch stanie się szczególnie niebezpieczne.

Zdaniem Londona dżihadyści IS-Ch zachowali zdolność bojową mimo wielu prób wyeliminowania ich zarówno przez siły USA, jak i talibów. „Dlatego też oni i talibowie są śmiertelnymi wrogami – IS-Ch jest rywalem (talibów), konkurującym o władzę, środki i zdobycze materialne, choć są stosunkowo małą grupą” – dodał London.

Media przypominają, że dżihadyści z tego ruchu są szczególnie okrutni. 8 maja zaatakowali szkołę dla dziewcząt w Kabulu. Zginęło co najmniej 68 osób, w większości były to dziewczynki. Była to szkoła Hazarów – szyickiej mniejszości etnicznej, którą sunnickie IS-Ch obiera za cel.

W maju 2020 roku jego bojownicy zaatakowali hazarską klinikę położniczą i zabili 24 osoby, w tym niemowlęta, matki i personel medyczny.

W odróżnieniu od talibów, zainteresowanych tylko przejęciem pełnej władzy w Afganistanie, IS-Ch stanowi część globalnej siatki terrorystycznej, która stara się obierać za cele ataków przedstawicieli Zachodu, organizacji międzynarodowych i humanitarnych – wyjaśnia BBC.

Bazą IS-Ch jest położona na wschodzie Afganistanu prowincja Nangarhar. W pewnym okresie ugrupowanie to liczyło około 3 tys. bojowników, ale ocenia się, że jest teraz mniej liczne – pisze BBC.

Według afgańskiego urzędnika, na którego powołuje się AP, w czwartkowym zamachu zginęło co najmniej 60 Afgańczyków, a 143 osoby zostały ranne. Pentagon poinformował o śmierci 12 amerykańskich żołnierzy. 15 Marines zostało rannych.
Źródło info i foto: Bankier.pl

Umorzono śledztwo ws. śmierci czteroosobowej rodziny

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku umorzyła śledztwo w sprawie śmierci czteroosobowej rodziny i wybuchu w jej domu. Do tragedii doszło w Białymstoku pod koniec sierpnia 2020 roku. Sprawa została umorzona ze względu na śmierć sprawcy – ustalił PAP w prokuraturze.

Od początku podejrzewano, że doszło do tzw. rozszerzonego samobójstwa. Pierwotne informacje wskazywały jednak, że trzy kobiety: 10-letnia dziewczynka, jej 40-letnia matka, 72-letnia babcia dziewczynki oraz 47-letni ojciec dziewczynki mogli zginąć na skutek wybuchu gazu w ich domu. Sekcja zwłok wykazał jednak, że kobiety miały rany zadane ostrym narzędziem, ślady obrony. Mężczyzna miał na szyi pętlę, co wskazywało na samobójstwo.

Śledztwo było prowadzone w sprawie śmierci osób i spowodowania wybuchu, który mógł zagrażać mieniu wielkich rozmiarów. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Łukasz Janyst poinformował we wtorek PAP, że w śledztwie jednoznacznie stwierdzono, że to zmarły mężczyzna „spowodował u swojej matki, żony i córki obrażenia, które skutkowały ich śmiercią” i nie ma wątpliwości, że działał on umyślnie. Jako umyślne działanie prokuratura uznała także spowodowanie przez mężczyznę wybuchu gazu w domu, do którego doszło – jak podał Janyst – już po śmierci kobiet oraz samego sprawcy.

Biegły medycyny sądowej zaopiniował, że nie można dokładnie określić momentu śmierci, a jedynie wskazać jej orientacyjny przedział czasowy. – Nie stwierdzono również, by do śmierci mężczyzny przyczyniły się osoby trzecie, stąd uznano, iż miała ona charakter samobójczy – podała prokuratura.

Źródła policyjne i prokuratorskie informowały gdy doszło do zdarzenia, że mężczyzna miał czasowy nakaz opuszczenia domu w związku z zarzutami znęcania się nad bliskimi. Rodzina miała założoną w maju 2020 r. tzw. niebieską kartę (związaną z przypadkami przemocy domowej), bo funkcjonariusze zostali raz wezwani do przypadku przemocy mężczyzny wobec bliskich i podejmowali tam interwencję. Sprawa zakończyła się zarzutami i aktem oskarżenia o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad żoną oraz znęcanie się psychiczne nad małoletnią córką oraz kierowanie gróźb karalnych wobec matki.

Oskarżony miał w listopadzie 2020 r. stanąć przed sądem, a do 1 września, czyli do dnia po zdarzeniu, miał zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi, zbliżania się do nich oraz nakaz opuszczenia domu, w którym z nimi mieszkał.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sprawą cyberataków na Polskę zajęło się NATO

Dzisiaj na spotkaniu ambasadorów NATO Polska przedstawi informację na temat cyberataków. Posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej zaplanowane jest na 10. W RMF FM jako pierwsi informowaliśmy, że rząd powiadomił sojuszników z NATO o rosyjskim cyberataku na Polskę. Jak przekonuje Katarzyna Szymańska-Borginon, nie należy się spodziewać zbyt wiele po tym spotkaniu. Nie jest to nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów w tej sprawie, ale rutynowe cotygodniowe spotkanie Rady Północnoatlantyckiej, na którym Polska przedstawi sytuację związana z cyberatakami. Nie będzie więc wspólnego oświadczenia Sojuszu w tej kwestii.

Jak tłumaczy RMF FM jeden z dyplomatów NATO, nie jest to tak sama sytuacja, jak odkrycie, że za wybuchem składu amunicji z 16 października 2014 roku w Vrbieticach odpowiedzialna jest Rosja. „Wtedy zginęli ludzie” – wyjaśnia dyplomata.

powiadomił sojuszników z NATO o rosyjskim cyberataku na Polskę.

Cyberatakami na Polskę zajmie się NATO. Dziś posiedzenie w tej sprawie

Jak przekonuje Katarzyna Szymańska-Borginon, nie należy się spodziewać zbyt wiele po tym spotkaniu. Nie jest to nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów w tej sprawie, ale rutynowe cotygodniowe spotkanie Rady Północnoatlantyckiej, na którym Polska przedstawi sytuację związana z cyberatakami. Nie będzie więc wspólnego oświadczenia Sojuszu w tej kwestii.

Jak tłumaczy RMF FM jeden z dyplomatów NATO, nie jest to tak sama sytuacja, jak odkrycie, że za wybuchem składu amunicji z 16 października 2014 roku w Vrbieticach odpowiedzialna jest Rosja. „Wtedy zginęli ludzie” – wyjaśnia dyplomata.

Polska poinformuje o zakresie ataku, a następnie sprawą zajmą się odpowiednie komitety ekspertów, którzy sprawdzą zwłaszcza kwestię, czy rzeczywiście za tymi działaniami stoi Rosja, jak utrzymuje polski rząd. Już wcześniej w przekazanym RMF FM oświadczeniu biuro prasowe Sojuszu przekazało, że „eksperci NATO współpracują z polskimi władzami w związku z cyberatakiem, a wszelkie zewnętrzne próby ingerencji w systemy alianckie są niedopuszczalne”.

Polsce oczywiście zależy na podtrzymywaniu sprawy cyberataków na agendzie NATO i Unii. Zwłaszcza teraz w związku z porozumieniem Putina-Bidenem i wyznaczeniem przez nich 16 stref wyjętych spod tego typu działań – niektórym się wydaje, że ze strony Rosji już nie grożą cyberataki. Warszawa daje więc sygnał, że Rosja nadal jest w tej dziedzinie bardzo aktywna.

Co wiemy o cyberataku?

Sprawa cyberataków na polskich urzędników stała się głośna na początku czerwca. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk poinformował wówczas, że hakerzy włamali się na jego oraz jego żony skrzynki mailowe oraz ich konta w mediach społecznościowych. Polityk przekazał na Twitterze, że w związku ze sprawą poinformowane zostały stosowne służby.

Według ustaleń polskich służb, „na liście celów przeprowadzonego przez grupę UNC1151 ataku socjotechnicznego znajdowało się co najmniej 4350 adresów e-mail należących do polskich obywateli lub funkcjonujących w polskich serwisach poczty elektronicznej”.

Służby twierdzą, że dysponują wiarygodnymi informacjami łączącymi działania grupy UNC1151 z działaniami rosyjskich służb specjalnych.

Według Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego co najmniej 500 użytkowników odpowiedziało na przygotowaną przez autorów ataku informacje, „co istotnie zwiększyło prawdopodobieństwo skuteczności działań agresorów”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wysadzony bankomat w Śremie

W nocy z czwartku na piątek, około godziny 01.30 na dużej części Jezioran w Śremie było słuchać potężny huk. Powodem był wybuch bankomatu w bloku przy ulicy Chłapowskiego 31. Sprawą zajmuje się śremska policja. Do wybuchu bankomatu doszło w bloku przy ulicy Chłapowskiego 31. Bankomat znajdował się tuż obok banku PKO, do którego zresztą należał. W powietrze wyleciała maszyna znajdująca się w pomieszczeniu.

Wybuch doszczętnie zniszczył bankomat, uszkodził także sufit wnętrza banku i część znajdujących się w nim sprzętów. Ucierpiała również znajdująca się obok drogeria – wybitych i uszkodzonych została spora część szyb.

Na miejsce po chwili dotarli funkcjonariusze śremskiej policji, którzy wyjaśniają czy doszło do wysadzenia bankomatu i czy ewentualnym złodziejom udało się coś ukraść. Świadkowie przyznają, że chwilę po wybuchu z parkingu znajdującego się przed blokiem z piskiem opon odjechał ciemny samochód.
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Afganistan: Dwie eksplozje jednego dnia

Co najmniej 30 osób zginęło, a około 60 zostało rannych w piątkowej eksplozji auta pułapki w afgańskim mieście Pul-i-Alam – poinformowały władze regionu. Tego samego dnia doszło także do wybuchu przydrożnej miny w innej miejscowości, Heracie. Ranne w tym zdarzeniu zostało co najmniej cztery osoby.

Do eksplozji samochodu pułapki doszło w piątek w mieście Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar położonej w środkowym Afganistanie. Auto zostało zdetonowane w pobliżu domu byłego szefa rady prowincji. Władze regionu przekazały, że zginęło co najmniej 30 osób, a około 60 zostało rannych. Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Afganistanu Tarik Arian poinformował natomiast, że liczba ofiar śmiertelnych zamachu prawdopodobnie wzrośnie.

Tego samego dnia doszło do innej eksplozji w Heracie w zachodnim Afganistanie. W wybuchu przyrożnej miny co najmniej czterech cywilów zostało rannych. Afgańscy funkcjonariusze bezpieczeństwa dokonali w piątek inspekcji miejsca eksplozji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Pakistan: Zamach w luksusowym hotelu. Trzy osoby zginęły

Co najmniej trzy osoby zginęły, a 11 zostało rannych w wyniku eksplozji na terenie luksusowego hotelu w południowo-zachodnim Pakistanie, która miała miejsce w środę – podała miejscowa policja.

Eksplozja w hotelu w Pakistanie

„Eksplozja wstrząsnęła parkingiem hotelu Serena” – powiedział przedstawiciel miejscowej policji Nasir Malik. Według lokalnych służb medycznych kilka osób rannych jest w stanie krytycznym.

„Hotel znajduje się w mieście Kweta, stolicy południowo-zachodniej prowincji Beludżystan. Nasi oficerowie pracują nad ustaleniem, czy to była bomba i jakiego rodzaju urządzenie to mogło być” – powiedział Malik.

Prowincja Beludżystan jest miejscem trwającego od długiego czasu buntu grup rebelianckich, takich jak Front Wyzwolenia Beludżystanu i Armia Wyzwolenia Beludżystanu, które organizują ataki, domagając się niepodległości. Obecni są tam również pakistańscy talibowie.

„Wrogowie Pakistanu stoją za dzisiejszym atakiem” – powiedział Liaquat Shahwani, rzecznik rządu prowincji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl