Ksiądz pedofil skazany za wykorzystywanie seksualne 13-latki

Sąd Rejonowy w Myszkowie (woj. śląskie) skazał w poniedziałek byłego wikarego z parafii w Koniecpolu na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat za wykorzystywanie seksualne 13-latki. Prokuratura, która żądała wyższej kary, zapowiada apelację. Michał P. dostał także 7,5 tys. zł grzywny i ma dożywotni zakaz pełnienia funkcji związanych z kontaktami z małoletnimi. Były wikary z parafii w Koniecpolu nie może też kontaktować się z pokrzywdzoną przez trzy lata i ma jej zapłacić 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Aktualna kara to może nie być koniec, gdyż myszkowska prokuratura, która apelowała o bezwzględne pozbawienia wolności na trzy lata, zapowiada apelację. Z racji tego, że proces był niejawny, nie jest znane uzasadnienie sądu, który zdecydował się na łagodniejszą karę. Prokuratura złożyła akt oskarżenia w tej sprawie pod koniec listopada 2020 r. Michał P. usłyszał dwa zarzuty dotyczące pedofilii. Jesienią 2013 roku duchowny, będąc wikarym w parafii w Koniecpolu, doprowadził 13-letnią dziewczynkę do obcowania płciowego i poddania się tzw. innej czynności seksualnej.

Śledztwo rozpoczęło się w czerwcu 2019 roku, po zawiadomieniu o przestępstwie złożonym przez delegata tamtejszego biskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży. Oskarżony wikary Michał P. nie przyznał się do winny. Proces był niejawny, dlatego też prokurator nie ujawnił jego wyjaśnień. Skrzywdzona przez wikarego dziewczynka została przesłuchana została z udziałem biegłego psychologa. Stwierdził on, że zeznania 13-latki są prawdziwe. Biegli psychiatrzy i seksuolog, którzy badali podejrzanego uznali, że ksiądz był poczytalny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

62-latek skazany za obcowanie płciowe ze swoją córką

Lubelski sąd uznał Krzysztofa K. za winnego obcowania płciowego ze swoją córką. Miał ją wykorzystywać seksualnie przez 9 miesięcy. 62-latek został skazany na więzienie i zapłatę nawiązki. Sąd skazał mężczyznę na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz nałożył na niego obowiązek zapłaty na rzecz córki 5 tysięcy złotych nawiązki. Na poczet kary zaliczył mu dziewięciomiesięczny pobyt w areszcie tymczasowym. Proces toczył się od 22 marca 2021 r. Nieprawomocny wyrok zapadł 22 grudnia.

Krzysztof K. został aresztowany w sierpniu 2017 r. Prokuratura oskarżyła go o wielokrotne doprowadzenie córki do obcowania płciowego. Czynów tych miał się dopuścić od listopada 2016 r. do sierpnia 2017 r. Jak informował „Fakt”, ojciec miał zmuszać swoją córkę do masturbowania się, wielokrotnie wykorzystywać seksualnie, a także uderzyć pięścią w głowę w trakcie awantury. „Kobieta tłumaczyła, że zgłosiła się o pomoc, ponieważ bała się, że następnym celem mogą być jej dzieci” – czytamy w dzienniku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Indie: Nastolatka zgwałcona przez 400 mężczyzn

Prosząca o datki na przystanku autobusowym bezdomna 16-latka została zgwałcona przez co najmniej czterystu mężczyzn. Przemocy seksualnej dopuścili się wobec niej także dwaj policjanci przyjmujący jej zeznania – poinformował australijski portal news.com.au. Dziewczyna wyszła za mąż w wieku 13 lat. 33-letni mąż miał wykorzystywać ją seksualnie, a teściowie stosować przemoc fizyczną – jak wynika z oświadczenia policji cytowanego przez CNN.

Nastolatka wróciła do domu ojca, który odmówił przyjęcia jej z powrotem pod dach rodzinny. Znalazła się na ulicy, bez środków do życia, dlatego prosiła przechodniów o datki. To wtedy miała paść ofiarą gwałtów. Twierdzi, że została zgwałcona przez co najmniej 400 mężczyzn. Wśród nich mieli być także funkcjonariusze policji z posterunku w Ambajogai, do których kilkakrotnie udawała się po pomoc.

To najtragiczniejszy w historii Indii przypadek przemocy seksualnej, jaki miał miejsce w dystrykcie Beed w stanie Maharashtra. Mimo to aresztowano zaledwie trzech mężczyzn. „Chcemy surowych działań przeciwko wszystkim winowajcom” – powiedziała działaczka na rzecz praw kobiet Yogita Bhayana.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przedstawiciele Kościoła odmawiają współpracy z sądem ws. ofiar księdza pedofila Arkadiusza H. i jego przełożonego bp. Janiaka

Sąd w Kaliszu prowadzi sprawę braci, ofiar księdza pedofila Arkadiusza H., którzy domagają się odszkodowania od diecezji. By wydać wyrok, konieczne jest jednak zdobycie dokumentów z Kościoła, a jego przedstawiciele odmawiają współpracy i nie chcą przesłać teczek winnego duchownego oraz chroniącego go przez lata biskupa Edwarda Janiaka.

Bracia Jakub oraz Bartłomiej Pankowiakowie w dzieciństwie byli ofiarami księdza Arkadiusza H., który wykorzystywał ich seksualnie. W marcu tego roku sąd wydał wyrok w sprawie karnej. Duchownego skazano na trzy lata więzienia, wydano mu też zakaz wykonywania zawodów nauczyciela lub opiekuna dzieci na okres 10 lat. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów. Przed tygodniem Sąd Okręgowy w Kaliszu uchylił wcześniejszy wyrok, uznając, że sprawa uległa przedawnieniu.

„Sąd prosi przedstawiciela papieża o akta biskupa. Odpowiedź karcąca i arogancka” – więcej o sprawie przeczytasz w materiale kaliskiej „Gazety Wyborczej” pod TYM linkiem.

Kaliski sąd prowadzi też osobną sprawę dotyczącą odszkodowania dla ofiar księdza pedofila. Bracia Pankowiakowie domagają się miliona złotych. Sprawa skomplikowała się jednak, ponieważ ani kuria w Kaliszu, ani nuncjatura apostolska nie chcą współpracować. Sąd prosił diecezję o teczkę księdza Arkadiusza H., jednak biskup Damian Bryl odmówił jej przekazania – donosi kaliska „Gazeta Wyborcza”.

„Wezwanie do dostarczenia dokumentów wykracza poza dotychczasową praktykę kontaktów z władzami świeckimi” – napisali przedstawiciele kaliskiej kurii do sądu. Duże znaczenie w procesie mogą mieć też dokumenty zgromadzone przez Watykan przeciwko biskupowi Edwardowi Janiakowi (duchowny był przełożonym Arkadiusza H., chronił księdza pedofila i nie dopełniał swoich obowiązków). Janiak został uznany za winnego i nałożono na niego w marcu takie kary jak: zakaz przebywania w diecezji kaliskiej czy odprawiania nabożeństw. We wrześniu tego roku duchowny zmarł.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Skandal w brytyjskiej policji. Funkcjonariusze wykorzystują swoją pozycję do osiągania korzyści seksualnych

Wykorzystywanie przez funkcjonariuszy policji swojej pozycji do osiągnięcia korzyści seksualnych jest obecnie najczęstszą formą korupcji w policji – oświadczyło we wtorek brytyjskie Niezależne Biuro ds. Postępowania Policji (IOPC), przedstawiając nowe dane. Pokazują one, że w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba takich przypadków, które zostały zgłoszone, choć jak zaznaczono, wzrost wynika także z faktu, że tego typu nadużycia są częściej zgłaszane.

W latach 2016-2020 w Anglii i Walii do IOPC trafiły łącznie 643 przypadki domniemanego nadużycia przez funkcjonariuszy pozycji w celu osiągnięcia korzyści seksualnej, z czego w 203 wszczęto dochodzenie. Ale o ile w 2016 r. były 74 zgłoszenia, które zakończyły się 10 dochodzeniami, to w 2020 r. było już 131 zgłoszeń i 70 dochodzeń.

Ponadto między kwietniem 2018 r. a marcem 2021 r. włącznie wobec 66 funkcjonariuszy policji i personelu policyjnego wszczęto dochodzenia dyscyplinarne, z czego aż 42 takie zdarzenia miały miejsce w ostatnich 12 miesiącach tego okresu. Wykroczenia zostały udowodnione w 63 przypadkach. Spośród 52 funkcjonariuszy, którym postawiono zarzut rażącego wykroczenia, 38 nie pełni już służby i mają dożywotni zakaz pracy w policji, a sześciu później skazano za przestępstwa kryminalne.

Wzrasta liczba oskarżonych policjantów

Jak wskazuje IOPC, wykorzystywanie pozycji do osiągnięcia korzyści seksualnych jest „najczęstszą pojedynczą formą korupcji w policji” – odpowiada za około jedną czwartą wszystkich zgłoszonych spraw i prawie 60 proc. wszczętych dochodzeń w zeszłym roku.

Dane, pokazujące wzrost liczby funkcjonariuszy objętych dochodzeniem, pojawiły się w czasie, gdy zaufanie do policji zostało poważnie nadszarpnięte wskutek głośnego zabójstwa Sary Everard, 33-letniej mieszkanki Londynu. W marcu tego roku została ona uprowadzona, zgwałcona i zabita przez funkcjonariusza londyńskiej policji metropolitalnej Wayne Couzensa. W trakcie śledztwa okazało się, że już wcześniej pojawiały się sygnały o jego niewłaściwych zachowaniach seksualnych. We wrześniu został on skazany na dożywotnie więzienie bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Seks skandal w niemieckim tabloidzie

Naświetlona przez „NYT” afera związana z wykorzystywaniem seksualnym kobiet w tabloidzie „Bild” ilustruje szerszy problem z kulturą pracy w Niemczech i problemów, jakie mają tam kobiety – pisze na łamach „Washington Post” publicystka Katja Hoyer.

Hoyer, niemiecko-angielska historyczka i dziennikarka, skomentowała w ten sposób aferę dotyczącą redaktora naczelnego „Bilda” Juliana Reichelta, który miał mieć liczne romanse z podległymi mu niedoświadczonymi pracownicami, szybko promować je na wysokie stanowiska, by ostatecznie porzucać i degradować. Mimo że sprawa została opisana jeszcze w marcu przez „Der Spiegel” i miała być powszechnie znana wewnątrz „Bilda”, dopiero publikacja „New York Timesa” sprawiła, że Reichelt został zwolniony.

– Sprawa Reichelta mogła dotyczyć szczególnie wysokiego poziomu, ale ilustruje znacznie szerszy problem w niemieckiej kulturze pracy – pisze Hoyer.

– Obraz, jaki z tego się wyłania, to firma, w której pracownicy na wszystkich poziomach akceptowali seksualizowane relacje władzy w pracy. Ale problem nie dotyczy tylko tego jednego medium – dodaje.

Publicystka przywołuje historię, gdy w szkole powiedziała swojej mentorce o planach zostania dziennikarką, kobieta odradziła jej to, dodając, że by zarabiać większe pieniądze w mediach musiałaby „wstąpić do jednej z wielkich firm, trzymać się linii partyjnej i sypiać z szefami, by wspinać się na szczyt”.

Autorka powołuje się też na statystyki wskazujące, że w Niemczech 68 proc. kobiet przyznało, że doświadczało w pracy nieodpowiedniego zachowania ze strony współpracowników. Dane te są poniżej europejskiej średniej, podobnie, jak liczba kobiet na kierowniczych stanowiskach (28 proc. wobec 34 proc. w UE). Trzy czwarte kobiet na tych stanowiskach przyznało, że doświadczało molestowania seksualnego.

– Mam nadzieję, że sprawa Reichelta posłuży jako impuls do szerszej debaty o pracy kobiet w Niemczech i nie zostanie potraktowana jako wyjątek. Niemcy mają dużo do nadrobienia, jeśli chodzi o relacje płciowe w miejscach pracy – konkluduje Hoyer.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Katowice: Były policjant skazany za wykorzystywanie seksualne kilkuletniej dziewczynki

Na sześć lat więzienia skazał w piątek Sąd Okręgowy w Katowicach byłego policjanta z komendy w Jaworznie Jacka K. oskarżonego o wykorzystywanie seksualne kilkuletniej dziewczynki, prezentowanie jej treści pornograficznych oraz kierowanie gróźb pod jej adresem. Proces rozpoczął się w kwietniu 2019 r. i z uwagi na charakter sprawy oraz dobro pokrzywdzonej toczył się z włączeniem jawności. Z podobnych względów niejawne było także uzasadnienie orzeczenia.

Jak powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach Jacek Krawczyk, za przestępstwa seksualne oskarżonemu wymierzono karę pięciu i pół roku pozbawienia wolności, a za używanie groźby bezprawnej – roku więzienia. Sąd skazał mężczyznę na karę łączną sześciu lat więzienia.

Zakaz zbliżania się

Poza karą pozbawienia wolności sąd wydał wobec oskarżonego dziesięcioletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na mniej niż 100 metrów i podejmowania jakiejkolwiek pracy związanej z wychowaniem lub edukacją dzieci. K. został też zobowiązany do zapłaty 30 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej – powiedział sędzia Krawczyk. Piątkowy wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony, któremu uchylono areszt już w trakcie procesu, nie był obecny na sali sądowej podczas publikacji orzeczenia. Mężczyzna był aresztowany przez dwa lata – od 2018 do 2020 r.

Jak podawała wcześniej prokuratura, pokrzywdzona dziewczynka to koleżanka córki Jacka K. Miała być wykorzystywana seksualnie w jego mieszkaniu, kiedy przychodziła odwiedzać koleżankę. Prokuratura przedstawiła mężczyźnie zarzuty doprowadzenia 6-latki do obcowania płciowego, a także dopuszczenia się wobec niej tzw. innych czynności seksualnych i prezentowania jej treści pornograficznych. Jacek K. odpowiadał też za kierowanie gróźb pod adresem dziewczynki – według ustaleń śledztwa miał jej mówić, że jeśli komukolwiek powie o tym, co się dzieje, to zabije ją lub jej mamę.

Dziewczynka została już na etapie śledztwa przesłuchana przed sądem w obecności psychologa – z jego opinii wynikało, że nie ma ona skłonności do konfabulacji. Policjant podczas śledztwa nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Służył w oddziałach prewencji

Jacek K. służył w policji od 2011 r., najpierw w katowickich oddziałach prewencji, a później w wydziale ruch drogowego komendy w Jaworznie. Po zatrzymaniu komendant policji w Jaworznie zawiesił go w pełnieniu obowiązków i wszczął postępowanie dyscyplinarne. Później K. został zwolniony z policji. Śledztwo prowadziła prokuratura w Tychach, bo jaworzniccy prokuratorzy współpracują na co dzień z tamtejszymi policjantami.

Według ustaleń postępowania, kilka lat temu dziewczynka opowiedziała cioci, że tata koleżanki dotyka ją w dziwny sposób. Kobieta powiadomiła o tym matkę 6-latki, a ta udała się do miejskiego ośrodka interwencji kryzysowej. Z dziewczynką rozmawiał psycholog z tej placówki, jednak nikt jednak wtedy nie zawiadomił prokuratury. Sprawa wyszła na jaw dopiero później, po doniesieniu szkoły, w której uczyła się dziewczynka.

W odrębnym postępowaniu prokuratura przedstawiła szefowej Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Jaworznie zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych w związku z niepowiadomieniem prokuratury, jej proces jeszcze trwa. Matka dziewczynki za zaniechanie powiadomienia organów ścigania o przestępstwie została skazana na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu
Źródło info i foto: polsatnews.pl

71-letni Stanisław G. podejrzany o seksualne wykorzystanie 13-latki. Nastolatka urodziła dziecko

71-letni Stanisław G. jest podejrzany o seksualne wykorzystanie 13-latki, która 9 sierpnia urodziła dziecko. To, że mężczyzna jest ojcem, potwierdziły badania DNA. Noworodek zmarł tuż po porodzie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Kielcach. 13-latka z województwa świętokrzyskiego urodziła dziecko 9 sierpnia. Wówczas na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, którego załoga stwierdziła zgon noworodka, udzieliła pomocy matce i następnie zabrała ją do szpitala.

Ciało dziecka zostało poddane sekcji zwłok. Ponadto badania DNA pozwoliły na ustalenie ojca dziecka. Okazał się nim 71-letni Stanisław G. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód.

Stanisław G. częściowo przyznał się do winy

– Prokurator zlecił zatrzymanie mężczyzny i w piątek przedstawił mu zarzut współżycia seksualnego z 13-latką. W toku przesłuchania podejrzany częściowo przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia – powiedział rzecznik kieleckiej Prokuratury Okręgowej Daniel Prokopowicz.

Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Kielcach zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Za zarzucany czyn podejrzanemu grozi od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Theodore McCarrick oskarżony o molestowanie seksualne 16-latka

Theodore McCarrick został oskarżony o molestowanie 16-latka – podaje „Boston Globe”. Były kardynał miał się dopuścić wykorzystywania seksualnego podczas przyjęcia weselnego w 1974 roku. Stanie za to przed sądem. Do opisywanego przez „Boston Globe” zdarzenia miało dojść w Wellesley College w Massachusetts. Z akt sądowych, do których dotarł dziennik, wynika, że podczas przyjęcia weselnego Theodore McCarrick dotykał intymnych części 16-letniego gościa wesela. Duchowny miał stwierdzić, że to część pokuty za niegrzeczne zachowanie nastolatka.

Akt oskarżenia wniesiono po trwającym kilka miesięcy śledztwie. – Czekamy, by zająć się tą sprawą na sali sądowej – powiedział Barry Coburn, obrońca McCarricka, dzisiaj 91-latka. Prawnik domniemanej ofiary ocenił, że McCarrick jest najwyższym rangą duchownym, którego oskarżono o przestępstwo seksualne wobec nieletniego.

Były kardynał mierzy się z kilkoma innymi pozwami cywilnymi, które także dotyczą nadużyć seksualnych. Chodzi o zdarzenia sprzed dekad i w związku z przedawnieniem nie można mu postawić zarzutów karnych.

W listopadzie ubiegłego roku Watykan opublikował raport dotyczący Theodore’a McCarricka. Wynika z niego m.in. że Jan Paweł II prawdopodobnie wiedział o oskarżeniach wobec amerykańskiego kapłana, dlatego zdecydował o wycofaniu kandydatury McCarricka na metropolitę stolicy USA. Papież miał zmienić zdanie, gdy McCarrick napisał list do kard. Stanisława Dziwisza, w którym zapewniał, że jest niewinny. W 2000 roku został metropolitą waszyngtońskim. W 2019 r., w efekcie informacji o nadużyciach duchownego, McCarrick odszedł z Kolegium Kardynałów. Następnie został wydalony ze stanu kapłańskiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaniedbania kard. Stanisława Dziwisza ws. pedofilii wśród księży? Nie będzie śledztwa

Krakowski sąd oddalił zażalenie europosła Łukasza Kohuta na odmowę wszczęcia śledztwa w sprawie kard. Stanisława Dziwisza. Polityk zarzucił duchownemu, że ten uczestniczył w procederze ukrywania nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich. Decyzja sądu jest prawomocna.

„Sąd uznał, że jako obywatel czy europoseł nie mam interesu prawnego do zaskarżania decyzji prokuratury, bo nie jest osobą bezpośrednio poszkodowaną ani rodziną ofiar – powiedział PAP Łukasz Kohut. Sąd uznał, że dobro, jakim jest prawidłowy przebieg postępowania karnego czy funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości nie jest wystarczające do uznania, że osobie, które złożyła takie zawiadomienie przysługuje prawo do zaskarżenia decyzji odmawiającej wszczęcia śledztwa” – tłumaczył.

Liczyłem, że kard. Dziwisza uda się zaprosić na jakąś świecką spowiedź. Okazuje się, że do tej pory Watykan, wysyłając do Polski kardynała Angelo Bagnasco, zrobił w tej sprawie więcej niż polskie państwo. Polskie organy nie chciały się tym w ogóle zainteresować – ocenił Kohut. Zwrócił też uwagę na błyskawiczne podejmowanie decyzji w tej sprawie i przez prokuraturę i przez sąd.

W styczniu krakowska prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie kard. Stanisława Dziwisza. Według śledczych brak było podstaw do wszczęcia postępowania w związku z ewentualnym niezawiadomieniem – jak wyjaśnił rzecznik krakowskiej PO – w określonym czasie organów ścigania o „ewentualnym przestępstwie popełnionym przez księży, z uwagi na brak obowiązku prawnego zgłaszania o tego typu przestępstwach”. Prokuratura uznała także, że – jak wskazał rzecznik – „przeniesienie księdza do innej parafii nie jest utrudnianiem postępowania w sprawie, czy też ukrywaniem osoby”.

Zawiadomienie złożone przez Kohuta o możliwości popełnienia przestępstw przez kard. Dziwisza wpłynęło do prokuratury 13 listopada 2020 r. Polityk odwoływał się do filmu dokumentalnego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”, wyemitowanego 9 listopada w TVN 24. Przedstawiono w nim relacje i rozmowy wskazujące, że kard. Dziwisz uczestniczył w procederze tuszowania nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich.

Europoseł zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przez kardynała przestępstw polegających na utrudnianiu ujawnienia seksualnego wykorzystywania małoletnich przez duchownych oraz na niezawiadomieniu stosownych organów ścigania. Kohut zarzucił kardynałowi, że ten wiedział o przestępstwach popełnionych przez duchownych i podejmował działania, aby wyciszyć sprawę, np. odpowiadał za przeniesienie sprawcy przestępstwa do innej parafii.

Kard. Dziwisz: Nie chodzi o wybielanie lub ukrywanie ewentualnych zaniedbań

Kard. Stanisław Dziwisz w reakcji na reportaż TVN 24 wydał oświadczenie, w którym zaproponował, żeby oceną działań podjętych przez stronę kościelną w kwestiach poruszanych w filmie TVN24 „Don Stanislao” zajęła się niezależna komisja. „Jestem gotowy do pełnej współpracy z taką komisją” – zadeklarował.

Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw. Nie chodzi o wybielanie lub ukrywanie ewentualnych zaniedbań, ale o rzetelne przedstawienie faktów – zaznaczył hierarcha.

Według kardynała Stanisława Dziwisza w filmie postawiono „zniesławiające zarzuty, które mają zniszczyć służbę, pełnioną przeze mnie z pełną pokorą świętemu papieżowi, Janowi Pawłowi II”.

Nigdy, powtarzam – nigdy, nie przyjąłem pieniędzy w zamian za udział w mszach świętych; nigdy – podkreślam, nigdy nie dostałem pieniędzy, by ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi Ojca Świętego; nigdy i jeszcze raz nigdy nie wspierałem osób niegodnych w zamian za datki wpisane w jakąś perwersyjną logikę wymiany – stwierdził w oświadczeniu dla włoskiej agencji ANSA emerytowany metropolita krakowski. Ponieważ iskry spowodowane przez ten materiał przedostały się poza granice mojej umiłowanej ojczyzny, docierając także do Włoch i do Rzymu, pragnę odrzucić z równą stanowczością i z jeszcze większym oburzeniem złośliwe sugestie i zniesławiające oskarżenia – dodał hierarcha.
Źródło info i foto: RMF24.pl