Śledztwo ws. Ryszarda Czarneckiego i 100 tys. euro z europarlamentu ślimaczy się

Ślimacze tempo śledztwa ws. podejrzenia wyłudzenia 100 tysięcy euro z Parlamentu Europejskiego przez europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. Jak sprawdził reporter RMF FM Krzysztof Zasada, od ponad roku w postępowaniu, prowadzonym w zamojskiej prokuraturze okręgowej z zawiadomienia Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), nie wydarzyło się praktycznie nic. Sam polityk odmówił Krzysztofowi Zasadzie komentarza ws. śledztwa. Postępowanie wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Zamościu dotyczy doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Parlamentu Europejskiego w związku ze składanymi w latach 2009-18 wnioskami o zwrot kosztów podróży służbowych i przyznanie dodatku pobytowego.

Według ustaleń dziennikarza RMF FM Krzysztofa Zasady, od ponad roku śledztwo praktycznie stoi w miejscu. Jak tłumaczą to prokuratorzy? Po pierwsze, bardzo niechętnie. Po drugie, wskazują na piętrzące się przeszkody, które – według nich – uniemożliwiają wyjaśnianie podejrzeń wobec eurodeputowanego Prawa i Sprawiedliwości.

OLAF nie godzi się bowiem na przesłanie do Zamościa informacji i dokumentów, na których oparł się, oskarżając Ryszarda Czarneckiego o wyłudzenie. Powiadomił, że zapoznanie się z nimi jest możliwe jedynie w siedzibie Parlamentu Europejskiego. W piśmie przesłanym naszemu reporterowi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu podkreśla, że „rodzi to poważne utrudnienia” dla powołania biegłego z zakresu pisma ręcznego, który miałby zbadać prawdziwość podpisów, a – jak zaznacza rzecznik – powinien pracować na oryginałach dokumentów.

Europarlament nie przesyła także „dodatkowych informacji”, o które polscy śledczy zwracali się już dwukrotnie, w kwietniu i czerwcu tego roku. Bliższych szczegółów nt. treści tych informacji prokuratura nie zdradza. Jedyna dokumentacja, jaka dotarła do Zamościa, to przesłana w grudniu ubiegłego roku „lista 90 osób, które w ocenie prokuratora należy przesłuchać w charakterze świadków”. Śledczy rozpoczęli już te przesłuchania, ale skarżą się, że nie jest to łatwe, bo część świadków mieszka za granicą.

Dlatego po ponad roku śledczy są wciąż na etapie zbierania dowodów.

Postępowanie – jak zaznacza rzecznik zamojskiej prokuratury – prowadzone jest „w sprawie”, a więc nikomu nie postawiono zarzutów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Grupa oszustów miała pomagać dzieciom. Usłyszeli 8 tys. zarzutów

8 tysięcy zarzutów usłyszała dwójka mieszkańców województwa śląskiego, która od 2016 roku oszukiwała przedsiębiorców. 34-latek i jego o 3 lata młodsza wspólniczka organizowali pomoc potrzebującym dzieciom za pieniądze przekazywane przez firmy. Pomimo przedstawiania w taki sposób profilu swojej działalności, tylko ułamek przekazywanych pieniędzy trafiał do potrzebujących, a reszta – do kieszeni oszustów.

Już w 2018 roku podlascy policjanci wpadli na trop działalności przestępczej firmy, która pod legendą pomocy dzieciom wyłudzała pieniądze od darczyńców. Szybko wyszło na jaw, że proceder ten sięga jeszcze 2016 roku. Podejrzanym nie przeszkadzało nawet to, że już wcześniej byli znani organom ścigania z przestępczej drogi jaką obrali. Jak ustalili funkcjonariusze 34-letni mieszkaniec województwa śląskiego i jego o 3 lata młodsza wspólniczka, założyli działalność gospodarczą, której celem miała być szeroko rozumiana pomoc. Każde z 8 tysięcy oszustw na jakie wpadli śledczy zaczynało się od rozmowy telefonicznej. Do potencjalnych ofiar dzwoniło kilkudziesięciu zatrudnionych telefonistów, którzy nieświadomi prawdziwej działalności firmy, zwracało się z prośbą o finansowe wsparcie. Temat rozmowy zawsze skupiał się na pomocy dzieciom, które przebywają w domach dziecka lub na oddziałach szpitalnych. Ta informacja powodowała, że przedsiębiorcy chętnie wspomagali ich działalność. Już na wstępie przestępcy prosili o zadeklarowanie kwoty na jaką mogą liczyć. Wiedząc, jakimi datkami będą dysponować, tylko za ich niewielką część kupowali drobne rzeczy, aby w ten sposób zachować pozory swojej działalności.

Do dzieci trafiały dary, między innymi poduszki, książki czy piłeczki rehabilitacyjne, kupione tylko za ułamek deklarowanych kwot. Organizujący ten proceder zadbali również o to, żeby po odebraniu paczki przez placówkę, wróciło do nich podziękowanie lub wcześniej przygotowany druk potwierdzenia odbioru z pieczątka lub podpisem. Nie było tam jednak żadnej informacji co i na jaką kwotę zostało podarowane. Kopie takich potwierdzeń następnie przedstawiane były darczyńcom wpłacającym pieniądze. Razem z nimi przestępcy przesyłali faktury, ale na całą kwotę zadeklarowaną przez przedsiębiorców. Wszystkie te dokumenty przywozili listem poleconym niczego nieświadomi kurierzy, którym już najczęściej darczyńcy opłacali faktury. Ten mechanizm pozwolił oszustom ukryć fakt zabierania większości wpłaconych środków, pomimo utrzymywania w przekonaniu darczyńców, że na zakup potrzebnych rzeczy przeznaczyli całą przekazywaną kurierom kwotę. Jak ustalili policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, pracujący pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, oszuści działając na terenie całego kraju naciągnęli blisko 8000 przedsiębiorców na przekazanie pieniędzy, które miały być przeznaczone na pomoc dzieciom. Straty zostały oszacowane przez pokrzywdzonych na blisko 830 tysięcy złotych. Jak podkreślają pokrzywdzeni w tym procederze nie straty finansowe są najbardziej dotkliwe, a ich nadszarpnięte zaufanie do organizacji pomagających potrzebującym. Oszustom grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBŚP zatrzymało 11 osób. Chodzi o wyłudzenia funduszy unijnych

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało 11 osób podejrzanych o udział w grupie przestępczej, która miała zajmować się wyłudzaniem dotacji z funduszy unijnych. Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie grupy za pośrednictwem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa występowali o dotacje z UE dla jednej ze spółek działających w branży zwierząt hodowlanych.

„Metoda działania grupy polegała na przedkładaniu nierzetelnych pisemnych oświadczeń dotyczących okoliczności, od których była uzależniona wypłata środków finansowych o określonej kwocie. Dzięki tak sporządzonej dokumentacji wprowadzano w błąd ARiMR, wykazując fikcyjny podział gruntów, stwarzając sztuczne warunki do uzyskania wyżej wymienionych środków. Umożliwiało to uniknięcie m.in. degresywnych stawek dopłat i uzyskanie nienależnych, wyższych kwot wsparcia finansowego m.in z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich” – wyjaśnili śledczy.

Jak poinformowało CBŚP, zatrzymani usłyszeli 92 zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, o co podejrzanych jest 10 osób. Dwóm z nich zarzucono kierowanie tą grupą. Pozostałe zarzuty dotyczą oszustwa i przedkładania dokumentów poświadczających nieprawdę w celu uzyskania dotacji. W tej sprawie zastosowano poręczenia majątkowe na ponad 380 tys. zł.

Akcja w kilku regionach

Zatrzymań dokonano w wyniku akcji przeprowadzonej w województwach: warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, dolnośląskiego, małopolskiego i mazowieckiego. „Kilkudziesięciu policjantów olsztyńskiego CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy z zarządów w Gdańsku, Krakowie i Wrocławiu, a także żołnierzy Oddziału Żandarmerii Wojskowej z Elbląga, zatrzymało 11 osób – 10 Polaków i jednego obywatela Niemiec, w wieku od 26 do 62 lat. Przeszukano także kilkanaście nieruchomości, w tym siedzibę spółki oraz mieszkania użytkowane przez osoby podejrzane, zabezpieczając dokumentację oraz sprzęt elektroniczny, a także pieniądze w różnych walutach” – informuje biuro.

Śledztwo dotyczące tej grupy prowadzone jest od 2020 r. przez policjantów z zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Jak poinformowały służby, wszystko na to wskazuje, że grupa mogła działać w latach 2010-2019.

Z informacji CBŚP wynika, że śledczy analizują materiał dowodowy i nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: interia.pl

Zbigniew S. z zarzutami. Oszustwa, wyłudzenia i pranie pieniędzy

Oszustwa, wyłudzenie 2 mln zł podatku VAT i pranie pieniędzy – to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zarzuca Zbigniewowi S. Do sądu w czwartek trafił akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, jego żonie Iwonie oraz dwóm wspólnikom. S. grozi do 15 lat pozbawienia wolności. O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowała w piątek prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

– W dniu 15 lipca 2021 r. prokurator skierował do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi S., jego żonie Iwonie S. i dwóm wspólnikom Zbigniewa S. W stosunku do Zbigniewa S. akt oskarżenia obejmuje sześć zarzutów oszustwa lub usiłowania oszustwa, sześć zarzutów wyłudzenia zwrotu podatku VAT i dwa zarzuty dotyczące prania pieniędzy – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga ustaliła, że „w okresie od maja 2011 roku do czerwca 2013 roku Zbigniew S. wykorzystując przepisy, dzięki którym spółki nabywające nieruchomości miały prawo do odliczeń podatkowych, wyłudził od Skarbu Państwa ponad 2 mln złotych”. Miał również usiłować wyłudzić kwotę niemal 5 mln złotych, do czego jednak nie doszło w wyniku działań kontrolnych urzędów skarbowych.

Mieli prać pieniądze

Zbigniew S. miał wykorzystać powiązane z nim spółki, które sporządziły fałszywe umowy kupna i sprzedaży trzech nieruchomości. W nielegalnym procederze brać miała udział żona podejrzanego, Iwona S. oraz dwaj wspólnicy.

Po wyłudzeniu pieniędzy podejrzani podjęli działania zmierzające do wyprania pieniędzy. W przypadku małżeństwa S. czynności te umożliwiły im kupno domu o wartości ponad 1 mln zł, w którym Zbigniew S. mieszkał przed ucieczką z Polski przed organami ścigania. „Nieruchomość ta została zabezpieczona przez prokuraturę na poczet orzeczenia przepadku korzyści osiągniętej z przestępstwa” – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Rzeczniczka prokuratury dodała, że oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Zbigniewowi S. grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności, natomiast pozostałym do 10 lat pozbawienia wolności.

Ukrywał się w Holandii

Zbigniew S. został w tej sprawie przesłuchany w charakterze podejrzanego dopiero w połowie czerwca. Wcześniej unikał kontaktu z prokuraturą i ukrywał się m.in. w Holandii, skąd został sprowadzony na początku czerwca na podstawie 7 międzynarodowych listów gończych. Obecnie przebywa w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA rozbiło gang. Chodzi nawet o 35 mln złotych nielegalnego zysku

Centralne Biuro Antykorupcyjne rozbiło grupę przestępczą, która wyłudziła kilkanaście milionów złotych podatku VAT, prowadząc fikcyjny handel złomem. Uzyskane w ten sposób pieniądze podejrzani wykorzystali do manipulowania kursem akcji jednej ze spółek na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Może chodzić o 35 mln zł nielegalnych zysków.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało osiem osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która handlowała złomem. Transakcje odbywały się „na papierze”, a grupa wyłudzała w ten sposób zwrot podatku VAT.

Śledztwo w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszczęto dzięki informacjom zgromadzonym przez agentów CBA z delegatury w Lublinie.

„Zgromadzono bogaty materiał dowodowy, wskazujący na fakt działania grupy przestępczej, która wystawiała i posługiwała się nierzetelnymi fakturami VAT dokumentującymi fikcyjny obrót złomem stali i metali kolorowych na kwotę ok. 54 mln zł. W skład grupy wchodzili przedstawiciele spółek z województwa kujawsko-pomorskiego, zajmujących się obrotem złomem” – podał Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Proceder miał trwać w latach 2017-2018. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że działalność grupy doprowadziła do uszczuplenia należnego podatku o 11 mln złotych.

Pieniądze, które uzyskali podejrzani, miały być wykorzystywane do manipulowania kursem akcji jednej ze spółek notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie – ustalili śledczy. „Wprowadzano w błąd inwestorów co do rzeczywistego popytu na instrument finansowy w postaci akcji oraz wykreowania wzrostu ich wartości, w wyniku czego mogło dojść do osiągnięcia korzyści majątkowej na kwotę ok. 35 mln złotych” – przekazało CBA w komunikacie.

Wśród zatrzymanych przez CBA są zarządzający spółkami oraz przedstawiciele innych podmiotów współdziałający z nimi. CBA zabezpieczyło należące do podejrzanych mienie, którego wartość przekracza 1,7 mln złotych.

„Zatrzymani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, prania brudnych pieniędzy, przestępstw karnoskarbowych oraz manipulacji instrumentami finansowymi. Cztery osoby zostały tymczasowo aresztowane decyzją sądu. Natomiast wobec pozostałych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze” – przekazała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano 7 podejrzanych o wyłudzenia odszkodowań

Mazowieccy policjanci zatrzymali siedem osób podejrzanych o wyłudzenia odszkodowań z tytułu zgłaszanych sfingowanych zdarzeń drogowych – powiedziała rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji zs. w Radomiu podinsp. Katarzyna Kucharska. Dodała, że na tym procederze towarzystwa ubezpieczeniowe straciły około 300 tys. zł.

Jak przekazała rzeczniczka mazowieckich policjantów, w trakcie śledztwa funkcjonariusze ustalili, że w różnych miejscowościach na Mazowszu działały współpracujące ze sobą osoby, zajmujące się wyłudzaniem odszkodowań z tytułu zgłaszanych do ubezpieczycieli pozorowanych zdarzeń drogowych.

Zatrzymani wyłudzali pieniądze

– Do przestępczego procederu wykorzystywane były samochody głównie klasy premium, będące w leasingach – podkreśliła podinsp. Katarzyna Kucharska.

– Sprawcy organizowali sfingowane kolizje drogowe między sobą lub wymuszając zdarzenia z osobami postronnymi. W zgłoszeniach szkód wskazywano okoliczności zdarzenia, które nie były zgodne z prawdą – tłumaczyła policjantka.

Według dotychczasowych ustaleń śledczych z tytułu wypłat odszkodowań z polis OC i AC mogło dojść do wyłudzenia około 300 tys. zł. od towarzystw ubezpieczeniowych. – Mundurowi do sprawy zabezpieczyli dwa samochody o wartości niemal 100 tys. zł oraz zabezpieczyli gotówkę na poczet przyszłych kar – podała.

– W ostatnich dniach policjanci zatrzymali siedem osób, które usłyszały zarzuty wyłudzeń oraz usiłowania wyłudzeń odszkodowań komunikacyjnych. To mężczyźni w wieku od 25 do 51 lat – zaznaczyła. Czterech podejrzanych decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Wyłudzili prawie 1,4 mln zł z tarczy antykryzysowej

Stołeczni policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością zatrzymali dwóch mieszkańców podwarszawskich Ząbek, którzy podejrzani są o wyłudzenie prawie 1,4 mln złotych z tzw. tarczy antykryzysowej związanej z COVID-19 – poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał, że policjantom udało się odzyskać ponad 1,2 mln zł.

Według informacji przekazanych przez nadkomisarza Sylwestra Marczaka policjanci Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Stołecznej Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga prowadzą śledztwo dotyczące wyłudzenia pieniędzy z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości na dofinansowanie z tzw. tarczy antykryzysowej związanej z COVID-19.

Sfałszowane dokumenty

– W trakcie działań policjanci ustalili, że dwaj mieszkańcy podwarszawskich Ząbek, posługując się sfałszowanymi pełnomocnictwami, wekslami i aktami notarialnymi, złożyli w imieniu firm, których dokumenty zostały sfałszowane, wnioski o dofinansowanie – tłumaczył policjant dodając, że po rozpatrzeniu wniosków PARP przyznał wnioskowaną kwotę prawie 1,4 miliona złotych.

Podczas śledztwa okazało się, że pieniądze, które trafiły na konto 34- i 63-latka zostały wyłudzone – mężczyźni zostali zatrzymani. Po przesłuchaniu obu zostały przedstawione zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości.

Policja odzyskała 1,2 mln

– W toku postępowania zabezpieczono 80 proc. wyłudzonych pieniędzy, czyli ponad 1,2 miliona złotych – podał nadkom. Marczak.

– Policjanci dotarli też do miejsc, gdzie zatrzymani przechowywali elektroniczne nośniki danych. Dodatkowo zabezpieczyli w tych miejscach znaczne ilości papierosów bez polskiej akcyzy, tzw. krajankę tytoniową, maszynę do foliowania opakowań oraz kartonowe opakowania do papierosów z logo jednej z marek papierosowych – dodał.

Decyzją sądu obaj mężczyźni zostali aresztowani na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukrainiec zatrzymany przez CBA za wyłudzenia VAT

Funkcjonariusze rzeszowskiej Delegatury CBA zatrzymali obywatela Ukrainy, zamieszanego w proceder wyłudzenia zwrotu nienależnego podatku VAT. Vołodymir D. pełni funkcję członka zarządu w jednej z rzeszowskich spółek i miał wystawić nierzetelne faktury na ponad pół mln zł. W związku z rozwojowym charakterem śledztwa dotyczącego wyłudzania podatku VAT ustalono kolejną osobę zamieszaną w ten proceder.

Funkcjonariusze Delegatury CBA zatrzymali obywatela Ukrainy, zamieszanego w proceder wyłudzenia zwrotu nienależnego podatku VAT. .Jak podało CBA, Vołodymir D. „wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami”, miał wprowadzić w rejestrach zakupów swojej spółki nierzetelne faktury VAT na kwotę 550 tysięcy złotych. Dokumentując rzekome nabycie towarów skorzystał z nieprzysługujących mu ulg podatkowych, narażając tym samym Skarb Państwa na bezpodstawny zwrot podatku VAT.

– Funkcjonariusze CBA zatrzymali obywatela Ukrainy, który pełni funkcję członka zarządu jednej z rzeszowskich spółek – przekazał PAP Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Mężczyzna został doprowadzony do Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie, gdzie usłyszał zarzuty związane z udziałem w latach 2015-2018 w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wystawieniem 26 nierzetelnych faktur VAT. Vołodymir D. podejrzany jest też o posłużenie się 12 nierzetelnymi fakturami na kwotę ponad 540 tysięcy złotych. Z informacji przekazanych przez PAP wynika, że podejrzanemu grozi do 8 lat więzienia. Prokurator zastosował wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 25 tysięcy złotych, dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Dotychczas zarzuty w niniejszej sprawie ogłoszono 44 osobom, z których część jest tymczasowo aresztowana.

Śledztwo prowadzone przez podkarpacką PK dotyczy działalności grupy przestępczej wyłudzającej podatek VAT poprzez tworzenie fikcyjnej dokumentacji kupna-sprzedaży towarów oraz popełniającej przestępstwa skarbowe, wystawiającej nierzetelne faktury VAT w celu obniżenia podatku należnego. Działalność grupy spowodowała – według prokuratury – uszczuplenia należności publicznoprawnych o wielkiej wartości.
Źródło info i foto: se.pl

Prowadzili agencję towarzyską. Wyłudzili pieniądze z tzw. tarczy antykryzysowej

CBŚP rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą, która prowadziła w Łodzi agencję towarzyską pod pozorem działalności hotelowej. W akcji wzięło udział ponad 100 funkcjonariuszy, zatrzymano 16 osób. Dwie z nich usłyszały dodatkowe zarzuty wyłudzenia pieniędzy z tzw. tarczy antykryzysowej.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że członkowie grupy mieli przypisane określone role. Były osoby odpowiedzialne za nakłanianie i werbowanie kobiet do pracy, ich nadzór, ochronę, dowiezienie do klienta czy zamieszczanie ogłoszeń w internecie – mówi Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Działalność grupy skupiała się wokół klubu nocnego w Łodzi, w którym od jakiegoś czasu klienci mogli skorzystać z oferty krótkotrwałego wynajmu pokoi. Godzina spędzona w takim pokoju wynosiła najpierw 250 złotych, a w kolejnych miesiącach już 300 złotych. Klienci płacili menedżerowi za wynajem tzw. pokoju, a w zamian dostawali w pakiecie usługi seksualne – wyjaśniła Jurkiewicz.

W rozbiciu grupy brało udział ponad stu funkcjonariuszy. Podczas akcji zatrzymano 16 osób oraz zabezpieczono dokumenty, nośniki danych, komputery, serwery, jak również pieniądze w różnych walutach, stanowiące równowartość 80 tys. zł – przekazała rzeczniczka biura śledczego.

W trakcie postępowania okazało się, że właściciele klubu zwrócili się o subwencję finansową w ramach rządowego programu „Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm”. Z materiału dowodowego wynika, że w ten sposób wyłudzono ponad 175 tys. zł.

16 zatrzymanym osobom w Prokuraturze Krajowej postawiono zarzuty m.in. dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, czerpania korzyści z cudzego nierządu, prania pieniędzy pochodzących z przestępstw, ale także oszustwa gospodarczego oraz posiadania narkotyków.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gruba afera w warszawskim świecie mody. Stał za tym gang pruszkowski

Gang pruszkowski stał za aferą wyłudzeń w warszawskim światku modowym – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Z ustaleń prokuratury wynika, że jeden z członków „starego zarządu” tej grupy Krzysztof O. uczestniczył w wystawianiu lewych faktur, między innymi dla znanego projektanta mody. Adwokat Łukasza J. tłumaczy, że jego klient został w aferę wmanewrowany.

Krzysztof O. pseudonim „Kręcony” – jak wynika z materiałów śledztwa – miał nakłaniać jednego z przedsiębiorców do wystawiania fałszywych faktur dla kilku warszawskich firm, działających w branży modowej. Wśród nich była spółka znanego projektanta. W przypadku Łukasza J. mowa o 8 fakturach opiewających na blisko 350 tysięcy złotych brutto.

„Kręcony” jest od początku marca ścigany listem gończym. Poza wymuszeniami, których miał się dopuścić z innymi członkami zarządu „starego Pruszkowa”, jest też podejrzany właśnie o pomoc w wyłudzeniach podatków.

Śledztwo w sprawie projektanta mody prowadzone było odrębnie. Akt oskarżenia z początkiem roku trafił do jednego z warszawskich sądów. Łukasz J. jest oskarżony o wyłudzenia VAT oraz pomoc w takich wyłudzeniach, której miał udzielić innej firmie modowej – między innymi przez udostepnienie kontaktu do osoby, która załatwiała lewe faktury.

Adwokat projektanta: Mój klient jest ofiarą

Mój klient jest ofiarą mafii wyłudzającej VAT – mówi adwokat znanego projektanta mody Łukasza J. Jacek Ciepluch. Z jego tłumaczeń wynika, że Łukasz J. miał się dać podpuścić oszustom, został w tę aferę wmanewrowany.

Do firmy projektanta zgłosiła się spółka, która zaoferowała stworzenie nowych kanałów sprzedaży jego towarów. Pobrała za to wynagrodzenie i wystawiła faktury, jednak – jak mówił mecenas Ciepluch – nie odprowadziła podatku. „Gdyby mój klient miał świadomość tego procederu, nigdy nie podjąłby współpracy z tą firmą” – dodał. Zapewnił też, że projektant gdy dowiedział się o sprawie, skorygował swoje zeznania podatkowe i uregulował należność z odsetkami.

Mecenas Ciepluch zapewnia też, że jego klient nie zna Krzysztofa O., a jeśli nawet go widział, nie wie kim jest.

W akcie oskarżenia Łukaszowi J. postawiono zarzut, jakoby miał przekazywać swojej znajomej namiary na firmę, która załatwiała lewe faktury. Mój klient temu zaprzecza, nie zgadzamy się z tym zarzutem – odpowiedział prawnik.
Źródło info i foto: RMF24.pl