Jest wniosek o areszt dla 25-letniego Dominika H. Śmierci 3-letniego dziecka w wypadku

Prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowy areszt dla 25-letniego Dominika H. podejrzewanego o spowodowanie wypadku, w którym w niedzielę na drodze relacji Zgorzelec-Bogatynia na Dolnym Śląsku zginęło 3-letnie dziecko. Nadal trwają poszukiwania mężczyzny. Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Tomasz Czułowski, prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Zgorzelcu o tymczasowy areszt dla H.

– Jeśli uzyskamy takie postanowienie sądu, to zgodnie z procedurą będziemy mogli wydać list gończy i starać się o Europejski Nakaz Aresztowania, ponieważ bierzemy pod uwagę, że mężczyzna może przebywać za granicą – powiedział prokurator.

Wcześniej prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów domniemanemu sprawcy wypadku. – Mężczyzna usłyszy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w wyniku którego zginęło 3-letnie dziecko, a także tego, że zbiegł z miejsca zdarzenia – powiedział prok. Czułowski. Dodał, że grozi mu 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kanada: Wjechał ciężarówką w muzułmańską rodzinę. Zginęły 4 osoby

W Kanadzie zginęło czterech członków muzułmańskiej rodziny, po tym jak wjechała w nią rozpędzona ciężarówka. Atak był zamierzony – informuje kanadyjska policja. Do ataku doszło w mieście London w prowincji Ontario. Dziewięcioletni chłopiec, który jako jedyny ocalał z wypadku, znajduje się w szpitalu. Jego obrażenia są poważne – podaje BBC.

W niedzielny wieczór, przy dobrej widoczności, ciężarówka nagle wjechała na chodnik, taranując rodzinę. Zginęły cztery osoby: dwie kobiety w wieku 77 i 44 lat, 46-letni mężczyzna oraz 15-latka. Świadkowie zdarzenia mówią o strasznym widoku i chaosie, który powstał tuż po zdarzeniu. – Musiałem zasłaniać swojej córce oczy – powiedział CTV News mężczyzna, który widział tragiczne sceny.

Policja schwytała 20-letniego napastnika, któremu postawiono zarzuty zabójstwa czterech osób i usiłowania zabójstwa piątej.

– Uważa się, że ofiary stały się celem, ponieważ były muzułmanami – powiedział na konferencji prasowej detektyw Paul Waight. Jak dodał, policja rozważa oskarżenie 20-latka także o terroryzm. Czyn uznawany jest jako przestępstwo z nienawiści.

Niedzielny atak był najgorszym atakiem na społeczność muzułmańską w Kanadzie od czasu 2017 roku, kiedy to w meczecie w Quebec City zginęło sześć osób.

Premier Kanady Justin Trudeau napisał na Twitterze, że był przerażony wiadomościami o tragedii, która rozegrała się w Ontario. Zdarzenie nazwał aktem terroryzmu, zapewniając bliskich ofiar o wsparciu. Zwrócił się także do społeczności muzułmańskiej w Londynie i muzułmanów w całym kraju. „Jesteśmy z wami” – napisał, zapewniając, że na islamofobię nie ma w Kanadzie miejsca. „To podstępna i godna pogardy nienawiść – i musi się skończyć” – zaznaczył Justin Trudeau.
Źródło info i foto: interia.pl

Ciała lekarskiego małżeństwa znalezione w domu pod Białymstokiem

Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności śmierci prof. dr. hab. Tadeusza Wojciecha Łapińskiego i dr Małgorzaty Michalewicz z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Małżeństwo znaleziono w domu w gminie Zabłudów w środę w godzinach wieczornych. „Gazeta Wyborcza” podaje, że ciała 63-letniego prof. dr. hab. Tadeusza Wojciecha Łapińskiego i 53-letniej dr Małgorzaty Michalewicz znaleziono w środę wieczorem.

Wiadomości Polska – Informacje W domu pod Białymstokiem znaleziono ciała lekarskiego małżeństwa. Nieoficjalnie: tragiczny wypadek

Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności śmierci prof. dr. hab. Tadeusza Wojciecha Łapińskiego i dr Małgorzaty Michalewicz z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Małżeństwo znaleziono w domu w gminie Zabłudów w środę w godzinach wieczornych. „Gazeta Wyborcza” podaje, że ciała 63-letniego prof. dr. hab. Tadeusza Wojciecha Łapińskiego i 53-letniej dr Małgorzaty Michalewicz znaleziono w środę wieczorem.

„Kurier Poranny” informuje, że do Centrum Powiadamiania Ratunkowego miał wcześniej zadzwonić mężczyzna, który, jak twierdził, ratował żonę topiącą się w basenie. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że przyczyną śmierci małżonków mogło być porażenie prądem.

Podlaskie. Nie żyją Tadeusz Wojciech Łapiński i Małgorzata Michalewicz

Prof. dr hab. Tadeusz Wojciech Łapiński był hepatologiem i specjalistą chorób zakaźnych, od lat związanym z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Białymstoku.

– W ostatnim czasie był bardzo zaangażowany w leczenie pacjentów covidowych. Cały czas na pierwszej linii, zawsze oddany pacjentom, empatyczny z olbrzymią wiedzą praktyczną. Jego śmierć to olbrzymia strata dla naszego szpitala i całego środowiska akademickiego – mówi cytowana przez „GW” Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik prasowa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poszukiwania zaginionych nastolatków. Z Odry wyłowiono ciało jednego z nich

Od czterech dni trwają poszukiwania 13-letniego Filipa i 15-letniego Marka, którzy zaginęli w Lednie woj. lubuskim. Ratownicy przeszukiwali koryta rzeki Odry i jej okolic od Cigacic w dół jej biegu. Sprawdził się najczarniejszy scenariusz. W piątek odnaleziono ciało młodszego z chłopców.

Policja potwierdziła w piątek przed południem Polsat News, że około godz. 9:00 w okolicy Krosna Odrzańskiego na terenie poligonu odnalezione zostały zwłoki. Ciało znajdowało się w nurcie rzeki Odry na zamkniętym terenie. Zwłoki znaleźli żołnierze, którzy sprawdzali teren – poinformował Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

– To 13-latek, który zaginął wraz z 15-letnim kolegą. Od początku braliśmy pod uwagę m.in. wersję, że zaginięcie chłopców może mieć związek z jakimś nieszczęśliwym wydarzeniem nad rzeką. Niestety sprawdza się najczarniejszy scenariusz – powiedział Maludy.

Gdzie odnaleziono ciało?

Zwłoki zostały odnalezione na odcinku rzeki niedaleko Krosna Odrzańskiego w pobliżu Białej Góry – ustaliła reporterka Polsat News Dorota Wleklik. Miejsce to położone jest  na wysokości wsi Osiecznica w pow. krośnieńskim.

– Rzeka jest w tym miejscu bardzo szeroka. Nurt jest tam bardzo silny – powiedział policjant. Przyznał, że miejsce znalezienia ciała dzieli od Lubna, gdzie zaginęli nastolatkowie, około 40 km odległości.

– Nie ma potwierdzenia, że jest to jeden z zaginionych chłopców i przez najbliższe godziny jeszcze go nie będzie. Trwają bardzo precyzyjne oględziny ciała prowadzone przez policje z udziałem prokuratora – mówił wcześniej Maludy Polsat News.

– Na miejscu trwają bardzo szczegółowe oględziny prowadzone z udziałem prokuratora i policjantów – powiedział Polsat News podinsp. Marcin Maludy.

Według policji oględziny maja pomóc w identyfikacji ciała przez najbliższe rodziny poszukiwanych.

– To są tereny poligonowe, zamknięte. Dostępne tylko dla wojska – powiedział policjant.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szczecin: Jest śledztwo po wypadku na placu zabaw. Dziewczynki są w ciężkim stanie

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypadku na placu zabaw w Szczecinie, w którym ucierpiały dwie siedmioletnie dziewczynki. Poszkodowane są w ciężkim stanie. W związku ze zdarzeniem w poniedziałek rano ruszyły kontrole we wszystkich miejskich przedszkolach.

– Prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem narażenia małoletnich pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utarty życia przez osoby bezpośrednio zobowiązane do opieki nad nimi – poinformowała w portalu gs24.pl Ewa Obarek z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Grozi za to do pięciu lat więzienia. Portal informuje, że policja pod nadzorem prokuratury ma przesłuchać personel przedszkola i rodziców. Monitoring placówki prawdopodobnie nie zarejestrował całego zdarzenia.

Do wypadku doszło w piątek w przedszkolu przy ul. Hożej w Szczecinie. W trakcie zabawy skakanką doszło do podduszenia dwóch siedmioletnich dziewczynek. Przedszkolanki miały zareagować błyskawicznie. TVN24 podaje, że u jednej siedmiolatki doszło do zatrzymania akcji serca. Stan obu jest ciężki, zostały wprowadzone w śpiączkę farmakologiczną.

Szczecin. Kontrole po poważnym wypadku na placu zabaw

W poniedziałek ruszyły kontrole we wszystkich miejskich przedszkolach w Szczecinie, związane z bezpieczeństwem na placach zabaw. – Rekomendujemy także, by przeprowadzić w ramach zajęć wychowawczych rozmowy z dziećmi na temat bezpiecznej zabawy – mówi w TVN24 Krzysztof Soska, wiceprezydent Szczecina.

W piątek po zdarzeniu do sprawy odniósł się prezydent miasta Piotr Krzystek. „Dziś w naszym przedszkolu przy ul. Hożej zdarzył się wypadek, w wyniku którego poszkodowane są dwie dziewczynki. Jestem zszokowany tą sytuacją. Dzieci są pod opieką lekarzy. Czekam na wiadomości o ich stanie zdrowia. Jednocześnie zleciłem drobiazgową kontrolę, by wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia. Obejmie ona także urządzenia na placach zabaw wszystkich pozostałych placówek” – napisał na Facebooku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano 61-latka, który miał potrącić 15-miesięczna dziewczynka. Dziecka nie udało się uratować

Policjanci zatrzymali podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku w powiecie sochaczewskim. 61-letni mężczyzna miał potrącić wózek, w którym znajdowała się 15-miesięczna dziewczynka. Dziecka nie udało się uratować.

– Analizowane były wszystkie sygnały od społeczeństwa, które mogły pomóc w ustaleniu okoliczności wypadku. Dzięki pomocy społeczeństwa i pracy policjantów, dzisiaj około południa podejrzewany o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym został zatrzymany. Jest to 61-letni mężczyzna pochodzący z Warszawy. Do sprawy zabezpieczony został również samochód, którym prawdopodobnie mężczyzna poruszał się w chwili zdarzenia – przekazała mł. asp. Agnieszka Dzik z KPP w Sochaczewie.

– W dalszym ciągu prowadzimy czynności pod nadzorem prokuratury – dodała funkcjonariuszka.

Do śmiertelnego wypadku doszło w piątek przed godz. 18:00 w miejscowości Przęsławice w gminie Brochów pod Warszawą. Ze wstępnych informacji policji wynika, że kierujący autem potrącił wózek z kilkunastomiesięcznym dzieckiem prowadzony przez rodzica. – Auto wyprzedzało z dużą prędkością w terenie zabudowanym. Zahaczyło wózek, z którym rodzic szedł poboczem – powiedział „Gazecie Wyborczej” strażak z OSP Śladów i przyjaciel poszkodowanej rodziny. Mimo podjętej reanimacji dziewczynka zmarła. Kierowca pojazdu odjechał z miejsca zdarzenia w kierunku Kazunia.

Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Komendant Powiatowy Policji w Sochaczewie ogłosił alarm dla policjantów ze swojej jednostki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wypadek z udziałem byłej premier Beaty Szydło. Sąd ponownie przesłuchał tych samych świadków

Krakowski sąd okręgowy ponownie przesłuchał trzech z kilkunastu świadków w sprawie wypadku kolumny rządowej. W jednej z limuzyn jechała ówczesna premier Beata Szydło. Tym razem przesłuchania odbyły się z udziałem biegłego psychologa, o co wnioskowała wcześniej prokuratura. Zdarzenie miało miejsce w lutym 2017 roku.

Sąd Okręgowy w Krakowie, przed którym trwa proces odwoławczy w sprawie wypadku z udziałem byłej premier, po raz kolejny przesłuchał świadków zdarzenia wypadku z 2017 roku. To uczestnicy terapii odwykowej, którzy zeznawali podczas śledztwa oraz w pierwszym procesie. Jak wówczas wskazywali, limuzyny rządowe nie miały włączonych sygnałów dźwiękowych, lecz jedynie świetlne. Oznaczałoby to, że nie mogły zostać uznane za uprzywilejowaną kolumnę.

Ponowne przesłuchania odbyły się po apelacji prokuratury, która twierdziła, że poprzednie odbyły się bez obecności biegłego psychologa. Tym samym nie zweryfikowano zdolności świadków do rekonstrukcji zdarzenia. Prokurator Rafał Babiński zaznaczył, że celem podjęcia takich kroków jest sprawdzenie, co faktycznie udało im się zapamiętać ze zdarzenia, a co mogło być jedynie informacją zasłyszaną np. z mediów.

Świadkowie byli wcześniej badani przez biegłego psychologa, jednak prokuratura zakwestionowała sposób badania oraz przeprowadzone testy. Zażądano więc weryfikacji ich oraz opinii, którą wydał biegły na podstawie wyników.

Po środowej rozprawie prokurator Babiński w rozmowie z dziennikarzami wskazywał, że takie zeznania powinny odbyć się już wcześniej, na etapie postępowania prowadzonego przed sądem w Oświęcimiu. – Sąd tak naprawdę w tym momencie naprawia pewien błąd proceduralny popełniony przez sąd pierwszej instancji, na który prokuratura zwróciła uwagę w apelacji, i który to błąd przez sąd okręgowy został uznany za na tyle istotny, że te czynności dowodowe są powtarzane – mówił oskarżyciel cytowany przez Onet za PAP.

Sąd Okręgowy w Krakowie wyraził zgodę na to, by świadkowie zostali przesłuchani ponownie, tym razem w obecności psychologa. Pierwsze trzy osoby stanęły przed sądem w środę 31 marca. Kilkugodzinne przesłuchania odbyły się bez udziału mediów w obawie o możliwość ujawnienia wrażliwych danych dotyczących stanu zdrowia osób składających zeznania. W środę przesłuchanych zostało trzech z sześciu świadków, trójka wezwanych nie pojawiła się na rozprawie. Jak wskazywała „Wyborcza Kraków”, dwie z trzech nieobecnych osób prawdopodobnie są kluczowymi świadkami w sprawie.

– Moim zdaniem nie ma potrzeby przeprowadzania tych przesłuchań, bo materiał dowodowy w tym zakresie, zgromadzony w śledztwie i przed sądem pierwszej instancji, w zupełności wystarcza do prawidłowej oceny – mówił mec. Władysław Pociej, obrońca Sebastiana Kościelnika, cytowany przez portal.

Na pytanie o to, czy środowe zeznania wniosły coś nowego do sprawy, powiedział, iż w jego przekonaniu nie zaszła taka okoliczność. Zapowiedział również, że będzie wnosił o uniewinnienie swojego klienta. W jego przekonaniu wyłączną winę w sprawie ponosi kierowca BOR, prowadzący pojazd, którym podróżowała była premier.

Prokuratura domaga się uznania Sebastiana Kościelnika za winnego spowodowania wypadku kolumny rządowej i w konsekwencji wymierzenia mu kary ograniczenia wolności i nakazu wykonywania prac społecznych.

Przypomnijmy: do wypadku z udziałem byłej premier doszło w lutym 2017 roku. Beata Szydło podróżowała wówczas w kolumnie rządowej, która zderzyła się z pojazdem marki seicento, prowadzonym przez Sebastiana Kościelnika. Kierowca przepuścił pierwszy samochód kolumny, po czym zaczął skręcać w lewo, uderzając w kolejne auto. W konsekwencji pojazd wjechał w drzewo. W wypadku poszkodowana została była premier, a także funkcjonariusz BOR.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kamil Durczok z wyrokiem

Kamil Durczok w 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie, będąc pod wpływem alkoholu. We wtorek dziennikarz usłyszał wyrok w sprawie. Decyzją sądu Kamil Durczok został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, ponadto ma zapłacić 3 tys. zł grzywny oraz wpłacić 30 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.

Kamil Durczok pod koniec lipca 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie A1 w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego, będąc pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Nikt nie ucierpiał. W trakcie postępowania odbywającego się w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu za to łącznie do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Plejada.pl

Mazowieckie: Ksiądz potrącił 16-latkę i uciekł

Ksiądz z powiatu ostrołęckiego (woj. mazowieckie) usłyszał zarzuty spowodowania wypadku, którego skutkiem były poważne obrażenia nieletniej, oraz ucieczki miejsca zdarzenia i nieudzielenia pomocy ofierze. Sąd aresztował sprawcę wypadku.

Ksiądz z powiatu ostrołęckiego usłyszał zarzuty potrącenia nieletniej i ucieczki z miejsca wypadku. Jak przekazano w poniedziałkowym komunikacie na stronie Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, do wypadku doszło 28 lutego br. późnym popołudniem w miejscowości Dudy Puszczańskie, w gminie Łyse.

Jak podawały lokalne media, potrącona została 16-letnia dziewczyna, zaś sprawca uciekł z miejsca zdarzenia pozostawiając ofiarę samą i nie udzielając jej pomocy. „Ofiarą wypadku jest małoletnia Magdalena S. Na skutek uderzenia przez kierowcę samochodu marki Honda, doznała ona obrażeń ciała w postaci w szeregu krwiaków głowy (…). Nadto doznała innych obrażeń usytuowanych głównie na nogach i plecach w postaci licznych krwiaków i otarć. Zdaniem biegłych obrażenia ciała pokrzywdzonej stanowią chorobę realnie zagrażającą życiu” – przekazała ostrołęcka prokuratura.

Jak ustalono, sprawcą wypadku był ksiądz jednej z okolicznych parafii rzymskokatolickich. W zeszłym tygodniu sprawca został zatrzymany i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce. „Przedstawiono mu dwa zarzuty: nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego, którego skutkiem było ciężkie uszkodzenie ciała małoletniej połączonego z ucieczką miejsca zdarzenia oraz zarzut nieudzielenia pomocy ofierze wypadku” – poinformowała prokuratura.

„Podejrzany częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Sąd Rejonowy w Ostrołęce w całości podzielił argumentację prokuratury zawartą we wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania i zastosował wobec podejrzanego ten izolacyjny środek zapobiegawczy na okres trzech miesięcy” – podała ponadto prokuratura.

Lokalny portal eostroleka.pl opublikował oświadczenie podejrzanego księdza przekazane mu przez jego obrońcę. „Wyrażam najwyższe ubolewanie w związku z zaistniałym nieszczęśliwym zdarzeniem, które miało charakter nieumyślny. Równocześnie chciałbym po raz kolejny przeprosić pokrzywdzoną, a także jej całą rodzinę – za wszelkie cierpienia, których doznają, a także wyrażam głęboki żal z powodu tragicznych skutków tegoż zdarzenia. Zapewniam, iż dołożę wszelkich starań, aby naprawić wyrządzone krzywdy, a także mając na uwadze dobro toczącego się postępowania deklaruję gotowość pełnej współpracy w ustaleniu wszystkich okoliczności związanych z zaistniałym wypadkiem drogowym” – głosi to oświadczenie duchownego cytowane przez portal.

Jak przypomniano w komunikacie prokuratury, za zarzucane podejrzanemu przestępstwa grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sprawca wypadku w Złakowie Kościelnym „jechał bardzo szybko”. Są zarzuty

Sprawca tragicznego wypadku w Złakowie Kościelnym (woj. łódzkie) usłyszał zarzuty. Mężczyzna stracił panowanie nad autem i uderzył w grupę ludzi wracających z pogrzebu. Dwie osoby nie żyją, jedna walczy o życie.

– Dowody wskazują, że przyczyną wypadku było niezachowanie wymaganej staranności i nadmierna prędkość. Szacujemy, że kierujący mógł ją znacznie przekroczyć. Był trzeźwy, badania krwi nie wykazały, by był pod wpływem środków odurzających – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Jak zaznaczył, kierowca bmw, które uderzyło w grupę ludzi w Złakowie Kościelnym, „formalnie się przyznał, potwierdził, że jechał bardzo szybko, gdyż spieszył się na spotkanie że znajomymi”. 25-latek miał stwierdzić, że inny pojazd zajechał mu drogę, więc odbił w lewą stronę.

Mężczyźnie postawiono zarzut spowodowania wypadku drogowego, w którym zginęły dwie osoby. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl