Wilno: Seria fałszywych alarmów bombowych

Wileńska policja otrzymała list z pogróżkami dotyczącymi rzekomych planów wysadzenia w powietrze około 10 budynków użyteczności publicznej. Na liście znalazł się gmach Sejmu oraz miejsce, w którym odbywa się konferencja białoruskiej opozycji. Uczestników wydarzenia ewakuowano. Alarm okazał się fałszywy. Julija Samorokovskaja z Komisariatu Policji Okręgu Wileńskiego poinformowała, że „doniesienia się nie potwierdziły”. W sprawie pogróżek wszczęto śledztwo.

W liście z pogróżkami wskazane są m.in. gmach Sejmu, ambasada USA, Teatr Vaidila, który sąsiaduje z siedzibą Specjalnej Służby Śledczej, a także dwa hotele, centrum handlowe, Wileński Teatr Mały, centrum biznesowe Pałac Forum, Departament Policji, siedziba Głównej Komisji Wyborczej i Departament Migracji. W jednym z budynków wymienionych w liście odbywa się konferencja „Nowa Białoruś” z udziałem białoruskich opozycyjnych polityków, dziennikarzy, działaczy społecznych, analityków i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Miejsce to nie było podawane do wiadomości publicznej z powodu możliwych prowokacji.

Portal Delfi.lt informuje, że uczestnicy konferencji zostali ewakuowani, a po sprawdzeniu budynku wrócili na salę obrad.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zaatakował nożem i siekierą policjantów podczas interwencji

Nietrzeźwy 42-latek podpalił butlę z gazem chcąc wysadzić budynek oraz napadł na interweniujących policjantów wielokrotnie próbując ranić ich nożem i siekierą. Na miejsce wezwano wsparcie. Wtedy mężczyzna groził funkcjonariuszom śmiercią, chcąc zmusić ich do zaniechania czynności służbowych. Agresor został obezwładniony paralizatorem. Usłyszał łącznie sześć zarzutów. Śledczy i prokurator wnioskowali do sądu o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące.

Do zdarzenia doszło w zeszły poniedziałek w jednym z domów na terenie gminy Celestynów. Ze zgłoszenia wynikało, że mieszkający tam mężczyzna jest agresywny, demoluje wyposażenie mieszkania oraz grozi swojej matce. Wystraszona kobieta uciekła do sąsiada. Mężczyzna ten był znany funkcjonariuszom z wcześniejszych interwencji. W związku z uzasadnionym zagrożeniem jego życia i zdrowia, a także osób postronnych, dyżurny z Komisariatu Policji w Karczewie na miejsce natychmiast skierował patrol.

Po przyjeździe karczewskich policjantów nietrzeźwy i agresywny 42-latek nie stosował się do wydawanych przez nich poleceń. Trzymając w rękach siekierę i nóż, groził funkcjonariuszom pozbawieniem życia. W pewnej chwili zabarykadował się w pokoju i dynamicznie uderzał siekierą w drzwi pomieszczenia, nadal wykrzykując do interweniujących, że ich zabije. Na miejsce wezwano negocjatora oraz wsparcie z otwockiej komendy.

Mężczyzna widząc przez okno pokoju zwiększone siły Policji, dostał ataku furii. Wtedy odkręcił i podpalił butlę wypełnioną gazem, grożąc, że wszystkich wysadzi. Następnie wszedł na dach budynku, skąd rzucał w policjantów siekierami, nożami oraz zrywaną dachówką.

Dzięki opanowaniu funkcjonariuszy i natychmiastowej reakcji nie doszło do tragedii. Kryminalni weszli do budynku i zakręcili butlę, po czym bezpiecznie wynieśli ją na zewnątrz. Po chwili 42-latek zszedł na strych nie spodziewając się, że tam czekają na niego funkcjonariusze. Kryminalni obezwładnili i zatrzymali irracjonalnie zachowującego się mężczyznę używając paralizatora typu taser. 42-latek trafił do celi na komendzie. Policjanci na miejscu zdarzenia zabezpieczyli także siekiery i noże, którymi posługiwał się sprawca.

Karczewscy śledczy przeprowadzili dalsze czynności procesowe. Zatrzymany został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Otwocku z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Łącznie usłyszał sześć zarzutów dotyczących czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych, gróźb karalnych, wymuszenia na funkcjonariuszach publicznych zaniechania czynności służbowych oraz narażenia mieszkańców sąsiednich posesji na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Sąd Rejonowy w Otwocku uwzględnił wniosek skierowany za pośrednictwem prokuratury i zastosował wobec 42-latka tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy. Za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.

42-latek już wcześniej odbywał wyrok za przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wysadzali bankomaty. Policja zatrzymała 2 osoby w Częstochowie

Jak informuje śląska policja, 28-letnia kobieta i jej 38-letni partner mieli wysadzić bankomat w Częstochowie, a także w Lisowicach, oddalonych od Częstochowy o ok. 40 km. Parze nie udało się jednak dostać do pieniędzy znajdujących się w urządzeniach.

Zdarzenie miało miejsce w niedzielę 19 grudnia przy ulicy Kiedrzyńskiej w Częstochowie. Jak poinformowała śląska policja, do wybuchu doszło rano. Osobom, które wysadziły bankomat, nie udało się jednak dobrać do pieniędzy. Już następnego dnia śledczy zatrzymali dwie osoby podejrzewane o wysadzenie bankomatu.

„Ze wstępnych ustaleń wynikało, że osoby ubrane w kominiarki doprowadziły do wybuchu urządzenia służącego do wypłaty pieniędzy i oddaliły się w nieznanym kierunku. Policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Częstochowie zabezpieczyli ślady, wykonali oględziny i rozpoczęli poszukiwania sprawców. Jak się okazało, do podobnego zdarzenia doszło godzinę wcześniej w Lisowicach w powiecie lublinieckim” przekazała policja.

Śledczy dokonali analizy materiału dowodowego i już następnego dnia zatrzymali 28-letnią kobietę i 38-letniego mężczyznę. Jak podaje policja, para przyznała się do winy i została objęta policyjnym dozorem.

Kobieta i mężczyzna usłyszeli zarzuty „usiłowania kradzieży z włamaniem do dwóch bankomatów i zniszczenia mienia”. Policja poinformowała także, że za popełniony czyn sprawcom może grozić do 10 lat więzienia. Para została objęta policyjnym dozorem i – jak przekazali funkcjonariusze – „pięć razy w tygodniu muszą meldować się na komisariacie”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zarzuty za wysadzenie bankomatu w Kwilczu

Dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych za wysadzenie bankomatu w Kwilczu – poinformował w piątek rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. Podejrzani byli już w przeszłości karani. Teraz grozi im kara do 10 lat więzienia. Borowiak poinformował, że do zatrzymań doszło we wtorek 28 września na terenie województwa lubuskiego.

– W uzgodnieniu z Prokuraturą Okręgową w Poznaniu, policjanci z KWP Poznań zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o udział w wysadzeniu bankomatu. W akcji zatrzymania udział wzięli także funkcjonariusze z KWP Opole i KWP Gorzów Wlkp. – podał Borowiak.

Do eksplozji bankomatu w Kwilczu koło Międzychodu doszło w nocy 23 września. Jak przypomniał Borowiak, „siła wybuchu była tak duża, że znacznemu uszkodzeniu uległ budynek, w którym znajdował się bankomat. Dodatkowo eksplozja doprowadziła do pożaru budynku i zaparkowanego w pobliżu samochodu”. Z powodu rozmiaru zniszczeń sprawcy nie zdołali ukraść pieniędzy.

– Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo Śledczego KWP w Poznaniu. Na podstawie zebranych informacji wytypowano podejrzanych. Byli to wcześniej karani dwaj mężczyźni pochodzący z woj. lubuskiego. Po zapoznaniu z materiałem dowodowym, prokurator Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu wydał nakaz zatrzymania. Obaj podejrzani usłyszeli zarzuty usiłowania włamania i kradzieży pieniędzy oraz uszkodzenie mienia – zaznaczył Borowiak.

Sąd na wniosek prokuratora aresztował podejrzanych. Grozi im do 10 lat więzienia. W ostatnim czasie w Wielkopolsce doszło do serii podobnych zdarzeń związanych z wysadzeniem bankomatów. Poza Kwilczem, do wysadzenia bankomatów doszło także m.in. w Skokach, Poniecu, Obrzycku i Dusznikach w pow. szamotulskim.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Świętochłowice: 33-latek groził wysadzeniem budynku

W Świętochłowicach na Śląsku 33-letni mieszkaniec budynku wielorodzinnego zagroził jego wysadzeniem. Kilkanaście osób zostało ewakuowanych. Mężczyzna został już zatrzymany przez policję.

– Koło godziny 18 policjanci otrzymali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań w budynku przy ul. Kubiny w Świętochłowicach zabarykadował się mężczyzna, który odgrażał się, że wysadzi ten budynek. Miał odkręcić butlę z gazem – mówi Gazeta.pl sierż. szt. Paulina Wierzbowska z Komendy Miejskiej Policji w Świętochłowicach.

Służby ewakuowały 18 osób, a na miejscu pracowali policyjni negocjatorzy. Po godzinie 19 mężczyznę udało się zatrzymać. 33-latek trafił na komendę policji w Świętochłowicach, a następnie zostanie przewieziony do aresztu. Miał w organizmie 0,5 promila alkoholu.

O sprawie jako pierwszy poinformował portal rmf24.pl.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gdynia: Groził wysadzeniem promu

W porcie w Gdyni o poranku zatrzymany został mężczyzna, który miał grozić wysadzeniem jednego z promów. Od rana na miejscu trwa akcja służb. Kilka minut po godz. 7 policjanci dostali zgłoszenie w tej sprawie. Wynikało z niego, że na pokładzie jednego z promów jest mężczyzna, który miał informować, że na pokładzie jednostki porozkładał ładunki wybuchowe.

Jak informuje Stena Line Polska „rano, na pokładzie promu Stena Line zbliżającego się do Gdyni, jeden z pasażerów zachowywał się w sposób niebezpieczny, a także wyrażał groźby w stosunku do pasażerów i załogi”. „Uruchomiliśmy procedury bezpieczeństwa. Pasażer został obezwładniony przez załogę i oddany w ręce policji w Polsce” – dodaje rzeczniczka linii Agnieszka Zembrzycka.

Nikomu nic się nie stało. Pozostali pasażerowie zeszli w Gdyni na ląd.

„W związku z toczącymi się czynnościami służb nie możemy udzielać więcej informacji” – dodaje rzeczniczka.

Policja na razie nie zdradza, w jaki sposób doszło do zatrzymania mężczyzny. Stena Vision powinna dziś o 9:00 wypływać ponownie do szwedzkiej Karlskrony. Na razie jednak służby sprawdzają prom. Na razie nie wiadomo, jak duże będzie opóźnienie. Przewoźnik zakłada, że jednostka jeszcze dziś popłynie do Szwecji.

Zatrzymany to – według informacji dziennikarza RMF FM – 30-letni mieszkaniec Gdyni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci z Tucholi zatrzymali mężczyznę, który chciał wysadzić kamienicę

W sobotnią noc policjanci z Tucholi zatrzymali mężczyznę, który chciał doprowadzić do wybuchu gazu w kamienicy. Podejrzany uszkodził wąż kuchenki gazowej, włączył piekarnik i zostawił nieopodal zapalony znicz. Dzięki skutecznej akcji policjantów nie doszło do tragedii. Mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu.

W sobotę, 03.04.2021 r., ok. godz. 22:00 dyżurny Policji otrzymał zgłoszenie dotyczące zakłócenia porządku w kamienicy w centrum starego miasta przez nietrzeźwego mężczyznę. Skierowani na miejsce policjanci od razu zauważyli agresywnego i pobudzanego człowieka. Wyczuli też od mężczyzny silną woń alkoholu, co zapewne utrudniało komunikację. Agresor nawet w obecności mundurowych nie chciał się uspokoić. Swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie dla mieszkańców. Podjęto decyzję o umieszczeniu mężczyzny w policyjnym areszcie w celu wytrzeźwienia.

W trakcie wykonywania przez policjantów czynności, agresor wielokrotnie powtarzał, by mundurowi sprawdzili jego mieszkanie. Okazało się, że mężczyzna uszkodził wąż doprowadzający gaz do kuchenki i odkręcił zawory palników. Policjanci natychmiast wrócili na miejsce. Przed kamienicą stało już kilka osób informujących o silnym zapachu gazu dochodzącym z mieszkania zatrzymanego. Policjanci zamknęli główny zawór doprowadzający gaz i jednocześnie ewakuowali ponad dwudziestu mieszkańców. Na miejsce przyjechała również Jednostka Państwowej Straży Pożarnej, z którą zabezpieczono mieszkanie. Czujniki obecności gazu wskazywały jego wysokie stężenie. Po wywietrzeniu lokalu okazało się, że wąż doprowadzający gaz do kuchenki został celowo uszkodzony. Ponadto włączony był również piekarnik elektryczny, a na klatce schodowej, przy licznikach gazowych znajdował się zapalony znicz.

Po ponownym sprawdzeniu przez strażaków stężenia gazu, mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów. Dzięki skutecznej akcji nie doszło do tragedii.

We wtorek, 06.04.2021 r., w miejscowej prokuraturze mężczyzna usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia utraty życia i zdrowia mieszkańców oraz zniszczenia mienia w znacznych rozmiarach. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec podejrzanego, 55-letniego mieszkańca Tucholi, trzymiesięczny areszt. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Austria: Polak chciał wysadzić mieszkanie przy eksmisji

61-letni Polak, który we wtorek (14 lipca) w Wiedniu w trakcie eksmisji z zajmowanego mieszkania usiłował spowodować w nim wybuch gazu, został aresztowany – podała policja. Gdy urzędowa ekipa sforsowała przy pomocy ślusarza drzwi mieszkania, za które Polak nie płacił czynszu od kwietnia ubiegłego roku, poczuła wewnątrz zapach gazu i szybko opuściła kamienicę. Jak się później okazało, zadłużony lokator zdążył uszkodzić łazienkową termę. W powstałym zamieszaniu udało mu się zbiec.

Według policji gdyby ślusarz użył przy odblokowywaniu zamka narzędzi wytwarzających iskry, mogłoby dojść do tragedii. „Stężenie gazu w powietrzu było bliskie wybuchowemu” – powiedział policyjny rzecznik. Zaalarmowane służby odcięły dopływ gazu z sieci i ewakuowały jedną kobietę. Pozostali mieszkańcy trzypiętrowej kamienicy byli wtedy nieobecni.
Źródło info i foto: interia.pl

Mężczyźni grozili wysadzeniem budynków. Zostali zatrzymani

Dwóch mężczyzn, którzy grozili wysadzeniem budynków zatrzymała w ostatnich dniach policja. Oboje byli pijani. Pierwszy z nich chciał wysadzić blok w Radomiu, drugi kamienicę w Kożuchowie. Sąd zdecydował, że 60-latek z Mazowsza po incydencie spędzi trzy miesiące w areszcie. Grozi mu kara do 8 lat więzienia. W ręce policji wpadł w niedzielę – mundurowi poinformowali o tym dopiero dzisiaj.

Mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy i powiedział, że ma myśli samobójcze i zamierza się powiesić. Następnie oświadczył, że posiada w domu dwa granaty, które zdetonuje wraz z dwiema butlami gazowymi. Na miejsce skierowane zostały wszystkie służby. Z budynku przy ulicy Bogusławskiego ewakuowano mieszkańców.

Radomianin ustawił w oknie butle gazowe i podpalił firankę. Mimo wielokrotnych prób nawiązania z nim kontaktu, nie udało się go przekonać do otwarcia drzwi. Policjanci weszli do mieszkania przez okno.

60-latek został zatrzymany. Był pijany – badanie alkomatem wykazało 1,2 promila alkoholu w jego organizmie.

Zadzwonili przestraszeni mieszkańcy

Pod wpływem alkoholu był też 25-latek z Kożuchowa w woj. lubuskim, który chciał wysadzić kamienicę.

Do tej sytuacji doszło w środę. Policjantów wezwali przestraszeni mieszkańcy jednej z kamienicy w Kożuchowie. Wczesnym porankiem kilka rodzin z tego budynku otrzymało wiadomość wysłaną z telefonu, że desperat o godzinie 13 planuje wysadzić budynek przy użyciu butli z gazem i petardy.

Funkcjonariusze wiedząc, że w takich sytuacjach liczy się czas, już po niespełna dwóch minutach byli na miejscu. Przed budynkiem zastali przerażonych mieszkańców, którzy w pośpiechu opuścili swoje mieszkania. Zachowując wszelkie zasady bezpieczeństwa policjanci zatrzymali 25-letniego mieszkańca tej samej kamienicy – powiedziała Renata Dąbrowicz-Kozłowska z Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli.

Dodała, że zabezpieczono m.in. petardę, przy użyciu której miało dojść do podpalenia butli z gazem.

Strach, panika i obawa o swoje zdrowie oraz dobytek, to wszystko przeżyło kilka rodzin z Kożuchowa. Dlatego też, zachowania młodego mężczyzny nie może zostać potraktowane jako żart i poniesie on tego konsekwencje – zaznaczyła policjantka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

54-latek z Mysłowic odkręcił butlę z gazem i groził wysadzeniem kamienicy

Policjanci z Mysłowic (Śląskie) zatrzymali 54-latka, który groził wysadzeniem w powietrze kamienicy w tym mieście. Mężczyzna wystawił na klatkę schodową butlę z ulatniającym się gazem. Było o krok od tragedii – relacjonuje policja. Jak podała w sobotę śląska policja, do interwencji doszło w piątek wieczorem w budynku przy ul. Jagiellońskiej w Mysłowicach.

„Policjanci zostali powiadomieni, że sąsiad wystawił na klatkę schodową butlę gazową, a w powietrzu czuć ulatniający się gaz. Po przybyciu na miejsce stróże prawa natychmiast zakręcili butlę z gazem i zatrzymali mężczyznę, który przebywał w tym czasie w mieszkaniu” – poinformowała mysłowicka komenda.

Jak ustalili policjanci w rozmowie z sąsiadami, chwilę przed zgłoszeniem pijany 54-latek wykrzykiwał, że wysadzi cały budynek w powietrze. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad dwa promile alkoholu. Decyzją Sądu Rejonowego mężczyzna został już aresztowany.
Źródło info i foto: interia.pl