Australijski kontrwywiad chce inwigilować dziennikarzy

Zagraniczne wywiady chętnie werbują australijskich dziennikarzy do szpiegowania, i jest to praktyka powszechna na świecie – stwierdziła w parlamencie wiceszefowa australijskiej służby kontrwywiadowczej. Choć sprawa dotyczy Australii, jej rozwój jest niezwykle interesujący dla wielu krajów demokratycznych, w tym tych w Europie. Dotyczy bowiem prawa dziennikarzy do kontrolowania poczynań władzy oraz prawa władzy do chronienia swoich sekretów w skomplikowanym świecie.

Heather Cook, wicedyrektor Australijskiej Organizacji Bezpieczeństwa Wywiadu (ASIO to odpowiednik polskiej ABW) uważa, że dziennikarze nie mogą być automatycznie wyłączani ze śledztw dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Cook prosiła w poniedziałek australijskich posłów podczas przesłuchania w parlamencie, by pozwolili jej organizacji na śledzenie dziennikarzy.

Cook i wielu innych urzędników państwowych tłumaczą się w parlamencie po serii przeszukań, dokonanych w czerwcu br. przez australijską policję w domach dziennikarzy i w redakcjach mediów, które ujawniły serię tajemnic państwowych. Przeszukania wywołały wielką burzę w samej Australii oraz w wielu innych krajach. Australijski rząd został oskarżony o łamanie zasad demokracji i ograniczanie wolności słowa.

W pierwszym przypadku policja przeszukała dom i skonfiskowała archiwum dziennikarza, którzy ujawnił, że rząd Australii chce po raz pierwszy w historii dać australijskiemu wywiadowi elektronicznemu prawo do podsłuchiwania obywateli Australii, w tym dziennikarzy. W drugim przypadku policja przeszukała redakcję publicznej telewizji ABC, która ujawniła ukrywane przez rząd informacje o tym, że australijscy komandosi zabili w Afganistanie grupę cywilów.

Prawa australijskich dziennikarzy do publikowania takich i podobnych informacji bronią tamtejsze i zagraniczne organizacje prawa człowieka i ochrony wolności słowa. W obronę przesłuchiwanych reporterów włączył się m.in. „New York Times”. Australijskie stowarzyszenie dziennikarzy uważa, że rząd mści się na dziennikarzach, którzy utrudniają im życie.

Australijski rząd twierdzi, że w niezwykle skomplikowanej sytuacji międzynarodowej władze muszą mieć możliwości skutecznego zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom. Wicedyrektor ASIO w jawnej części swojego przesłuchania powiedziała też posłom, że dziennikarze są szczególnie mocno narażeni na propozycje szpiegowania własnego kraju. I dodała, że dotyczy to „wielu przypadków na całym świecie”, choć nie podała ani jednego przykładu. Dodała za to, że służby wywiadowcze wielu krajów chętnie używają dziennikarstwa jako przykrywki dla swoich oficerów i agentów.

Na razie nie wiadomo, czy i jakie konsekwencje będzie miała dla australijskich mediów i prawa afera związana z akcjami policji przeciwko reporterom.
Źródło info i foto: onet.pl

Agenci CBA zatrzymali na gorącym uczynku naczelnika Urzędu Skarbowego i komornika

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało na gorącym uczynku naczelnika Urzędu Skarbowego w Ostrowi Mazowieckiej i komornika, którzy przyjęli 150 tys. zł łapówki od przedsiębiorcy. Zatrzymano ich przy dzieleniu się łapówką. Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził, że agenci z warszawskiej delegatury CBA zatrzymali obu mężczyzn, przeszukali miejsca ich pracy i zamieszkania.

– Zatrzymaliśmy ich w urzędzie, gdy dzielili się łapówką od biznesmena – pieniędzmi uzyskanymi wcześniej przez jednego z nich w restauracji niedaleko Ostrowi – powiedział Kaczorek. Zaznaczył, że żaden z nich nie spodziewał się zatrzymania i akcji CBA. – Czynności trwają, badane będą kolejne wątki – dodał.

Według agentów prowadzących sprawę i operację CBA, w zamian za łapówkę biznesmenowi miała być znacznie zmniejszona nałożona na niego wysoka kara finansowa – domiar finansowy. Zapewniali też biznesmena – wiedząc, że jego przewinienia skarbowe mogą być większe – że roztoczą nad nim parasol ochronny w US – wynika z ustaleń CBA.

Obaj zostaną przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, gdzie mają usłyszeć zarzuty korupcyjne – podał Kaczorek.
Źródło info i foto: TVP.info

Terroryści zaatakują w trakcie Światowych Dni Młodzieży? Co ustaliły polskie służby?

Dzięki współpracy z zagranicznymi wywiadami polskie służby ustaliły, że podczas papieskiej mszy w trakcie Światowych Dni Młodzieży (ŚDM) ma dojść do ataku terrorystycznego. Czy wielki zlot katolickiej młodzieży zostanie przeniesiony w inne miejsce?

27 lipca 2016 roku. Uroczystości w Brzegach mają się ku końcowi. Fala dwóch milionów pielgrzymów rusza spod ołtarza do miejsc swoich noclegów. Policjanci osłaniający teren oddychają z ulgą, bo do żadnych incydentów nie doszło. Ale właśnie w tym momencie dochodzi do ataku! W tłum wiernych wjeżdża pięć rozpędzonych opancerzonych terenówek z uzbrojonymi terrorystami…

To nie scenariusz filmu, ale plan, jaki zgodnie z informacjami uzyskanymi przez Fakt chcieli podczas Światowych Dni Młodzieży (ŚDM) zrealizować islamscy terroryści. Polskiemu wywiadowi udało się poznać zamierzenia zamachowców dzięki współpracy z zagranicznymi służbami, które pozyskały fragmenty rozmów islamistów podsłuchanych przez elektroniczny system szpiegowski Echelon. – Skutki zamachu byłyby katastrofalne i trudne do oszacowania. Najgorzej, gdyby przypuścili atak na zakończenie uroczystości. Wtedy spada czujność służb i to najlepszy moment na śmiertelny rajd – mówi nieoficjalnie nasz rozmówca z policji.

O informacje dotyczące planowanego zamachu oficjalnie zapytaliśmy resort spraw wewnętrznych. Ministerstwo nie zaprzeczyło. „Służby podległe Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji stale monitorują poziom zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego państwa, w tym w kontekście zagrożeń terrorystycznych” – taką lakoniczną odpowiedź przysłali nam urzędnicy.

Całe szczęście, że nasz wywiad i sojusznicy potrafią skutecznie pozyskiwać informacje o zbrodniczych planach terrorystów. Niestety nie wiadomo jeszcze, kto dokładnie planował zamach i czy porzucił już swoje plany. Poza tym wojewoda małopolski Józef Pilch (59 l.), który był gorącym zwolennikiem przeniesienia imprezy z Brzegów np. na krakowskie Błonia właśnie zmienił zdanie. Uważa teraz, że rząd będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo pielgrzymom. Oby się nie mylił…
Żródło info i foto: Fakt.pl