Kierowca autobusu oskarżony o zabójstwo 19-letniej kobiety

32-letni kierowca autobusu został oskarżony o zabójstwo 19-latki i usiłowanie zabójstwa trzech innych osób. Za przestępstwa odpowie przed sądem. W lipcu ubiegłego roku w Katowicach wjechał w grupę ludzi. Według prokuratury miał zrobić to celowo. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek, Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia w tej sprawie.

– Oskarżony odpowie także za prowadzenie autobusu, znajdując się pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu, w stanie równoważnym ze stanem nietrzeźwości – wyjaśniła.

Do opisywanych w akcie oskarżenia wydarzeń doszło 31 lipca 2021 r. rano, niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na udostępnionym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.
Źródło info i foto: interia.pl

40-latek podejrzany o zabójstwo żony

Policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie wyjaśniają okoliczności śmierci 39-letniej mieszkanki gminy Lubenia. Ciało kobiety zostało znalezione w minioną sobotę. O zabójstwo kobiety podejrzany jest jej 40-letni mąż, który został zatrzymany. Jak poinformowała w poniedziałek podkarpacka policja, o zaginięciu kobiety policjanci zostali powiadomieni w sobotę przed południem. 39-latka nie wróciła w piątek wieczorem do domu. „W wyniku podjętych poszukiwań, w pobliżu miejsca, gdzie mieszkała, przewodnik z policyjnym psem tropiącym odnaleźli jej ciało. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta zmarła w wyniku obrażeń zadanych tępym oraz ostrym narzędziem” – podała policja w notatce.

W sobotę policjanci poszukiwali również 40-letniego męża kobiety. On także z piątku na sobotę nie wrócił do domu. Jak zaznaczyła policja, mężczyzna pozostawił listy mogące wskazywać, że może zrobić krzywdę sobie i żonie.„Mężczyzna został zatrzymany w sobotę w pobliżu swojej posesji. Kilkadziesiąt minut później policjanci odnaleźli ciało 39-latki. Podczas rozpytania, mężczyzna wstępnie przyznał, że zaatakował żonę” – można przeczytać w policyjnej informacji.

Na miejscu policjanci pod nadzorem prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie i w obecności lekarza biegłego, przeprowadzili oględziny. Zabezpieczyli ślady niezbędne do ustalenia szczegółowych okoliczności i przebiegu zdarzenia oraz mogące być dowodami w sprawie. Decyzją prokuratora ciało zmarłej zabezpieczono do dalszych badań. W niedzielę prokurator przesłuchał zatrzymanego mężczyznę w charakterze podejrzanego. Przedstawił mu zarzut zabójstwa żony. Prokurator wystąpił z wnioskiem do sądu o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu tymczasowego. Decyzję w tej sprawie ma podjąć w poniedziałek Sąd Rejonowy w Rzeszowie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

33-latek miał zabić męża partnerki, a jego ciało ukryć w krzakach. Są zarzuty

Policja z Rybnika zatrzymała 33-latka podejrzanego o zabójstwo 41-letniego rybniczanina. Według śledczych mężczyzna pobił męża swej obecnej partnerki i zostawił go w lesie. Kobieta, która była świadkiem pobicia, nie udzieliła pomocy i nie zgłosiła przestępstwa. Oboje zostali aresztowani. Jak przekazało we wtorek biuro prasowe śląskiej policji, zwłoki odkryli 2 sierpnia w lesie w okolicy kąpieliska Ruda pracownicy zieleni miejskiej. Rybniccy kryminalni ustalili, że mężczyzną był 41-letni mieszkaniec Rybnika. Dalsza praca śledczych pozwoliła na ustalenie okoliczności jego śmierci oraz związanych z nią osób.

Zgodnie z ustaleniami dochodzenia 21 lipca w kompleksie leśnym 41-latek spotkał się ze swoją 22-letnią żoną, z którą nie mieszkał od ub. roku. Po chwili dołączył do nich 33-letni obecny partner kobiety. Pomiędzy mężczyznami doszło do szarpaniny, w trakcie której 33-latek brutalnie pobił pokrzywdzonego, a jego ciało ukrył w krzakach. 4 sierpnia kryminalni z Rybnika zatrzymali podejrzanego o zabójstwo 33-latka oraz 22-letnią żonę pokrzywdzonego. Oboje zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej w Rybniku, gdzie usłyszeli zarzuty.

Mężczyzna odpowie za zabójstwo. Grozi mu dożywotni pobyt w więzieniu. Kobiecie postawiono zarzut nieudzielenia pomocy zmarłemu oraz niepowiadomienia organów ścigania o popełnionym przez inną osobę przestępstwie zabójstwa. Grożą jej 3 lata więzienia. Na wniosek policjantów i prokuratora Sąd Rejonowy w Rybniku tymczasowo aresztował parę na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pomorze: Zabił i wrzucił zwłoki do szamba

Prokuratura Rejonowa w Słupsku przedstawiła zarzuty Arturowi M., który w sierpniu ubiegłego roku miał zabić swojego sąsiada, a następnie ukryć jego zwłoki w szambie. Mężczyzna został również oskarżony o wywieranie wpływu na świadka zdarzenia. 33-latek przyznał się do winy. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Artur M. usłyszał w Prokuraturze Rejonowej w Słupsku zarzuty zabójstwa swojego sąsiada. Oskarżony, 15 sierpnia minionego roku w miejscowości Pobłocie w gminie Główczyce, poprzez uderzenie pięściami w głowę 52-letniego Mariana M., miał spowodować u niego śmiertelne obrażenia w postaci złamania kości sklepienia i podstawy czaszki, a następnie ukryć jego ciało w szambie.

W trakcie śledztwa ustalono, że do morderstwa doszło w domu 33-letniego Artura M. w czasie spotkania towarzyskiego, podczas którego spożywano alkohol. 

– Oskarżyliśmy Artura M. o to, że 15 sierpnia 2021 roku w Pobłociu, w warunkach recydywy, chcąc pozbawić życia Mariana M., wielokrotnie go uderzał nieustalonym twardym narzędziem tępokrawędzistym lub obłym oraz bił pięściami i kopał po głowie. Wywierał także nacisk na szyję pętlą utworzoną z bandaża. Pokrzywdzony doznał wielonarządowych obrażeń, zwłaszcza w okolicach głowy i szyi. Następnie Artur M. wrzucił Mariana M. do zbiornika z płynnymi nieczystościami, powodując jego śmierć w następstwie gwałtownego uduszenia – mówi Magdalena Gadoś, szefowa słupskiej Prokuratury Rejonowej, cytowana przez „Głos Koszaliński”.

Marian M. ostatni raz widziany był wieczorem 14 sierpnia 2021 roku, a więc dzień przed swoją śmiercią. Jego zwłoki zostały wyłowione z szamba na jednej z posesji w Pobłoci niecałe trzy miesiące później – 5 listopada. Oględziny oraz sekcja zwłok wykazały, że mężczyzna został zamordowany. W trakcie śledztwa ustalono, że podejrzanym o morderstwo może być jego sąsiad. Artur M. przebywał wówczas poza granicami kraju, gdzie podjął zaplanowaną wcześniej pracę.

Prokuratura Rejonowa w Słupsku zaocznie wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów Arturowi M. Następnie Sąd Rejonowy w Słupsku zastosował tymczasowe aresztowanie podejrzanego na okres 30 dni. Podjęto również decyzję o poszukiwaniu podejrzanego listem gończym. Mężczyzna został zatrzymany w grudniu 2021 roku, w jednym z pociągów w Lęborku. Podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy.

Podczas posiedzenia aresztowego, które odbyło się po tym, jak Sąd Rejonowy w Słupsku przedłużył areszt wynikający z listu gończego, Artur M. odmówił składania wyjaśnień. Następnie, w trakcie kolejnego przesłuchania w prokuraturze mężczyzna przyznał się do winy. 33-latek opisał dokładnie przebieg zdarzenia oraz co zrobił z ciałem zabitego. Jednocześnie wyraził żal przyznając, że nie wiedział, że jego czyn doprowadzi do takiego skutku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Turcja: Brytyjczyk zatrzymany za zabicie ojca

Brytyjski turysta został we wtorek zatrzymany za rzekome zabicie własnego ojca. To tragicznych wydarzeń doszło w mieście Muğla w Turcji. Turysty nie udało się uratować mimo wszelkich wysiłków miejscowych lekarzy. Brytyjski turysta został aresztowany w Muğla w Marmaris w Turcji. 22-latek jest podejrzany o zabicie własnego ojca.

Ethan Hallows i jego ojciec Gary spędzali wakacje w tym samym hotelu. Jak zeznają świadkowie zdarzenia, panowie bardzo się pokłócili i zaczęli szarpać. W pewnym momencie 22-latek popchnął ojca, który bezwładnie upadł na ziemię. 22-latek nie udzielił pomocy swojemu ojcu. Karetkę wezwali przechodnie. 51-latek trafił do szpitala z poważnym urazem głowy. Mimo wysiłków lekarz, zmarł dwa dni później.

Ethan został od razu zatrzymany przez policję. Zaprzeczył, jakoby miał wyrządzić krzywdę ojcu. Powiedział, że Gary po prostu upadł na ziemię i uderzył się w tył głowy. Policja nie uwierzyła w te zeznania. Funkcjonariusze przesłuchali wszystkich świadków i przejrzeli nagrania z monitoringu.
Źródło info i foto: o2.pl

Strzelanina w RPA. Nie żyje 15 osób

Co najmniej 15 osób zginęło w strzelaninie w miejscowości Soweto w Republice Południowej Afryki. Napastnik miał wejść w niedzielny poranek do restauracji i oddać kilkanaście strzałów do klientów. Łącznie poszkodowane zostały 23 osoby. 12 zginęło na miejscu, a 11 z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitali. Dwie kolejne zmarły w wyniku odniesionych ran. Jak podaje AP, ofiary miały od 19 do 35 lat, byli to klienci baru. – Incydent miał miejsce we wczesnych godzinach porannych w niedzielę w dzielnicy Orlando w Soweto – powiedział dziennikarzom Elias Mawela, komisarz policji prowincji Gauteng. 

Napastnik, jak relacjonowali świadkowie zdarzenia, miał przyjechać przed bar taksówką. Otworzył ogień do klientów stając w jego wejściu, po czym zbiegł. Policja nie podaje szczegółów na temat sprawcy i motywów. Napastnik wciąż jest poszukiwany. Do podobnego zdarzenia doszło dzień wcześniej w innym południowoafrykańskim mieście. W sobotę w Pietermaritzburg w prowincji Kwazulu-Natal na wschodzie kraju. Policja przekazała, że cztery osoby zginęły, a osiem zostało rannych podczas strzelaniny w barze. Dwóch mężczyzn otworzyło ogień wewnątrz restauracji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szokujące zeznania ws. zabójcy Pawła Adamowicza

06.06.2022 – Gdansk, Sad Okregowy. Sprawa sadowa Stefana W oskarzonego o zabojstwo prezydenta Gdanska Pawla Adamowicza. Fot. Karol Makurat/REPORTER
n/z: Stefan W.

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbywa się trzynasta rozprawa w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Oskarżony Stefan W. został doprowadzony z pobliskiego aresztu śledczego do największej sali sądu. – Nie zapomnę tego do końca życia, to wzrok mordercy. Triumf, ekstaza, zadowolenie – wspomina świadek zdarzenia.

Inna kobieta, która również była świadkiem zabójstwa Pawła Adamowicza, wspominała, że widoczność na scenie była ograniczona. – Widziałam, jak ktoś przebiegał od mojej prawej strony, biegał po scenie i czymś wymachiwał. Ten człowiek krzyczał, że był szykanowany i dlatego pan prezydent musiał zginąć. Nie byłam w stanie się ruszyć, byłam totalnie sparaliżowana.

Kobieta powiedziała, że panował chaos, ludzie krzyczeli. – Postanowiłam, że wejdę na scenę i sprawdzę, czy wszystko dobrze z panem prezydentem. Zobaczyłam, jak dwóch policjantów sprowadza mordercę po schodach. To, co pamiętam do dzisiaj, nie zapomnę tego do końca życia, to wzrok mordercy. Triumf, ekstaza, zadowolenie – relacjonowała kobieta.

O szczegóły tego spojrzenia dopytywał adwokat Adamowicza. – Cały czas się uśmiechał. Jak podniósł głowę, to wtedy zobaczyłam ekscytację. Nie spotkaliśmy się wzrokiem. Był z siebie zadowolony – zeznawała kobieta.

Trzy lata temu na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nożownik zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza. Włodarz Gdańska zmarł dzień później w szpitalu. Sprawca morderstwa nie uciekał, został ujęty natychmiast i od razu trafił do aresztu na wyjaśnianie sprawy.

Stefan W. jest oskarżony o dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także o popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania. Obu przestępstw oskarżony miał dopuścić się w warunkach powrotu do przestępstwa. Oskarżonemu grozi od 12 lat do dożywotniej kary więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Manchester: Zginął 15-latek z Polski. Próbował ratować matkę przed uzbrojonym mężczyzną

15-letni Jakub S. z Manchesteru zmarł w wyniku ran, których doznał, próbując ratować swoją matkę, gdy ta została zaatakowana przez mężczyznę uzbrojonego w nóż – podał w sobotę wieczorem dziennik „Manchester Evening News”. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem w domu, w którym prawdopodobnie mieszkały ofiary napaści. Jak podaje „MEN”, chłopiec został dźgnięty nożem, gdy próbował pomóc matce, która została zaatakowana. Został przewieziony do szpitala, ale w wyniku odniesionych obrażeń, zmarł. Matka, w wieku około 40 lat pozostaje w szpitalu w stanie stabilnym.

Policja podała, że domniemany sprawca ataku, 44-letni mężczyzna z Manchesteru, został w piątek zatrzymany w hrabstwie Kent na południu Anglii i jest obecnie przesłuchiwany. Jak się uważa, napastnik znał swoje ofiary.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szamotuły: 21-latek brutalnie zamordował matkę. Nowe informacje

Minął prawie rok od brutalnego morderstwa katechetki w Szamotułach. Mariola K. została znaleziona w kałuży krwi w swoim mieszkaniu. Zarzuty zabójstwa usłyszał 21-letni syn kobiety Ireneusz K., ale nie odpowie za zbrodnię. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna był niepoczytalny. Ireneusz K. trafił do aresztu tymczasowego, w którym przebywa do dziś. Jak podaje lokalna „Gazeta Wyborcza”, sąd przychylił się do wniosku prokuratury. 21-latek zostanie poddany leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Istnieje bowiem obawa, że może ponownie zabić.

Prokuratura Rejonowa w Koninie skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu wniosek o umorzenie postępowania wobec mężczyzny i zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym. Przypomnijmy, we wrześniu 2021 roku 20-letniemu wówczas Ireneuszowi K. postawiono zarzut zabójstwa z art. 148 par. 1 k.k.

Śledztwo zakończyło się w czerwcu 2022 roku. Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza”, prokuratura czekała na opinię biegłych psychiatrów. Sprawa od początku była tajemnicza. Ireneusz K. nie przyznał się do winy. Jego zeznania były niespójne i nielogiczne, dlatego śledczy stwierdzili, że konieczne będzie zbadanie poczytalności 21-latka.

Biegli uznali ostatecznie, że mężczyzna w chwili popełnienia zbrodni nie był w stanie kierować swoim postępowaniem. U mężczyzny rozpoznano zespół paranoidalny połączony z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych, które sprzyjają rozwojowi choroby psychicznej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

42-latek z zarzutem zabójstwa 26-letniej żony. Grozi mu dożywocie

Kara dożywotniego więzienia grozi 42-letniemu Gruzinowi, który we wtorek w Łodzi śmiertelnie ranił swoją żonę i podpalił wspólne mieszkanie. Mężczyzna miał tłumaczyć śledczym, że nie zgadzał się z planami 26-latki dotyczącymi powrotu do kraju.

– We wtorek po godz. 22 do policji wpłynęło zgłoszenie od jednego z mieszkańców bloku na łódzkim Teofilowie z informacją, że na klatce schodowej widziany był mężczyzna, który miał ze sobą nóż, pojemnik z benzyną i najprawdopodobniej podpalił swoje mieszkanie – mówił w środę w rozmowie z Gazeta.pl prokurator Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Gdy służby pojawiły się na miejscu, z mieszkania wydobywały się kłęby dymu. Drzwi były zamknięte od wewnątrz. Wyważono je.

– Okazało się, że na balkonie znajdują się kobieta i mężczyzna. Oboje byli zakrwawieni. Kobieta miała głęboką ranę szyi, została przewieziona do szpitala. Niestety nie udało jej się uratować – dodał prok. Kopania. Mężczyzna z ranami szyi i przedramion także trafił do szpitala.

– Kobieta to 26-letnia Gruzinka, jej partner to 42-letni Gruzin. Wynajmowali to mieszkanie od września. Wszystko wskazuje na to, że już wcześniej dochodziło tam do awantur, prawdopodobnie do przemocy wobec 26-latki. Kobieta podczas interwencji policyjnych kategorycznie zaprzeczała, nie chciała, by w stosunku do jej partnera były prowadzone jakiekolwiek postępowania – mówił nam prokurator.
Źródło info i foto: Gazeta.pl