USA: Strzelanina w Tulsie

Lekarz, który niedawno operował zabójcę, stał się jego celem w szpitalu Saint Francis w Tulsie w amerykańskim stanie Oklahoma – poinformował szef policji w Tulsie Wendell Franklin. Mężczyzna zabił cztery osoby i popełnił samobójstwo. Podczas konferencji prasowej Franklin wyjaśnił, że napastnik, zidentyfikowany jako Michael Lewis i wcześniej opisywany przez policję jako czarnoskóry mężczyzna w wieku od 35 do 40 lat, kupił karabin typu AR-15 na kilka godzin przed atakiem na szpital. Zabójca przeszedł niedawno operację kręgosłupa i rzekomo wielokrotnie dzwonił do kliniki, skarżąc się na ból. Obwiniał o to doktora Prestona Phillipsa, który przeprowadził zabieg i jest jedną z ofiar środowego ataku.

Mamy również list podejrzanego, z którego jasno wynika, że przybył on z zamiarem zabicia doktora Phillipsa i każdego, kto stanie mu na drodze – mówił Franklin. Obwiniał doktora Phillipsa za utrzymujący się ból po operacji – dodał.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejna rozprawa zabójcy Pawła Adamowicza

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się druga rozprawa, z kilkunastu zaplanowanych, w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza. W SO zeznawał świadek, który w chwili zabójstwa znajdował się na scenie WOŚP oraz właściciel sklepu z militariami, w którym Stefan W. kupił nóż. Obrońca chce, by jego klienta przebadali psychiatrzy. Rozprawa toczyła się w największej sali SO w Gdańsku, do której z pobliskiego aresztu został doprowadzony oskarżony Stefan W. Na czwartkową rozprawę zostało wezwanych troje świadków: Magdalena Adamowicz, konferansjer, który w chwili zabójstwa przebywał na scenie oraz właściciel sklepu z militariami, w którym dokonano zakupu noża, którym śmiertelnie został ugodzony były prezydent Gdańska.

Przed przesłuchaniem świadków sędzia Sądu Okręgowego Aleksandra Kaczmarek poinformowała, że sąd zlecił badania ambulatoryjne stanu zdrowia Stefana W., z którego wynikało, że może on uczestniczyć w rozprawie. Sędzia zaznaczyła, że badania stanu zdrowia oskarżonego będą powtarzane przed każdą rozprawą.

W sądzie nie stawiła się Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego byłego prezydenta, która miała zeznawać w charakterze świadka. Wcześniej wysłała do sądu dokument podpisany przez lekarza sądowego, z którego wynikało, że do 25 kwietnia nie będzie zdolna do udziału w rozprawach.

Sąd przesłuchał świadka, który w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza pełnił rolę konferansjera i znajdował się na scenie WOŚP.

– Około godz. 20 na scenę wtargnęła jakaś osoba. Jako konferansjer czuję się odpowiedzialny za scenę, a widziałem osobę, która na scenie tańczy, to poczułem odpowiedzialność, żeby to zakończyć. To trwało sekundy. Nie zdążyłem długo się nad tym zastanawiać. Zobaczyłem przed sobą oskarżonego z nożem wymierzonym w moją stronę. Tekstu dokładnie nie pamiętam. Na pewno mi groził. Żądał ode mnie mikrofonu. Nie jestem w stanie opisać, ale padły tam słowa, że mnie zabije, jeśli mu tego mikrofonu nie oddam. Wychyliłem się i oddałem mu mikrofon. Pamiętam wymierzony we mnie nóż – przekazał świadek.

– Jest to dla mnie dość traumatyczne przeżycie, przez które przez dwa lata leczyłem się psychiatrycznie. Dopiero skończyłem terapię, która pozwala mi tu przed państwem stanąć – dodawał w trakcie przesłuchania.

Ze łzami w oczach powiedział, że po ataku zobaczył prezydenta, który siedział na skrzynce na scenie. – Widziałem, że jest źle, chciałem nawiązać z nim kontakt. Prezydent patrzył na mnie, stałem nad nim, i z oczu czytałem, jakby pytał „dlaczego”. Towarzyszyłem do końca prezydentowi Adamowiczowi, jak odchodził na tej skrzynce. Wydawało mi się, że to trwało 15-20 minut. Później okazało się, że to były krótkie minuty – dodawał.

Świadek w zeznaniach dziwił się, że przez godzinę po zdarzeniu nikt nie pytał go o to, co widział, co zapamiętał. – Uświadomiłem sobie, gdy wracałem samochodem do domu, że cieszę się, że żyję – dodawał.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stefan W. w piśmie do sądu: będę zabijał

Po ponad trzech latach od zabójstwa Pawła Adamowicza na ławie oskarżonych usiadł morderca prezydenta Gdańska. Oskarżony Stefan W. nie powiedział dzisiaj ani jednego słowa. Sąd odczytał odpowiedź Stefana W. na akt oskarżenia. „Jestem niewinny, nie zabiłem Adamowicza” — napisał. W piśmie do sądu ostrzegł, że jeżeli trafi do zakładu psychoterapeutycznego „będzie zabijał”. Sąd odczytywał złożone w toku śledztwa zeznania Stefana W. Pojawiło się sporo wątków politycznych. Ale też sporo zupełnie nieprawdopodobnych tłumaczeń — kwestia poczytalności oskarżonego z pewnością powróci.

Rozprawa w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska rozpoczęła się w poniedziałek o godzinie 9:30. W gdańskim sądzie pojawił się oskarżony. Stefan W. zgodził się na publikację jego wizerunku i nazwiska. Ale wniosek zakwestionował jego obrońca. Ostatecznie sąd przychylił się do argumentacji obrońcy i zabronił publikacji wizerunku oskarżonego.

Na początku procesu Stefan W. nie odpowiadał na pytania sądu. Kilkanaście minut po rozpoczęciu rozprawy, sąd zarządził krótką przerwę. Brat zamordowanego prezydenta, poseł Piotr Adamowicz, który jest oskarżycielem posiłkowym w sprawie, mówił Onetowi, że dzisiejsze zachowanie Stefana W. w sądzie go nie dziwi. — Spodziewałem się czegoś takiego – komentował.

Po godzinie 10 sąd wznowił proces. Obrońca oskarżonego zeznał, że Stefan W. nie odpowiada na jego pytania. — Nie jestem w stanie wyjaśnić, co jest powodem jego postawy – mówił obrońca.

Po przerwie Stefan W. nadal nie odpowiadał na pytania sądu. Prokuratura rozpoczęła odczytywanie aktu oskarżenia. Szczegółowo podawała, jakich ran doznał prezydent Adamowicz podczas ataku, do którego doszło 13 stycznia 2019 r. w Gdańsku.

Sąd odczytał odpowiedź Stefana W. na akt oskarżenia. Stefan W. wysłał ją do sądu na początku marca. „Akt oskarżenia jest fałszywy i zmanipulowany (…) Jestem niewinny, nie zabiłem Adamowicza (…) Moje zeznania sfałszowała prokuratura (…) Mam problemy ze zdrowiem (…) Specjalnie zaraziła mnie służba więzienna” – napisał Stefan W.

Oskarżony w piśmie do sądu ostrzegł, że w przypadku gdyby trafił do zakładu psychoterapeutycznego, „będzie zabijał”. Podpisał się jako „więzień polityczny”.
Źródło info i foto: onet.pl

„Łowcy głów” zatrzymali zabójcę kobiety

Śląscy kryminalni z Zespołu Poszukiwań Celowych zatrzymali 49-letniego zabójcę poszukiwanego listem gończym. Za mężczyzną był również wydany europejski nakaz aresztowania, bowiem, jak ustalili śląscy łowcy głów, ukrywał się także za granicami Polski. Policjanci wytropili go jednak w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie przyjechał na zaledwie kilka dni.

49-latek był skazany prawomocnym wyrokiem na karę 25 lat więzienia za zabójstwo kobiety na tle rabunkowym. Po odbyciu większości kary został warunkowo zwolniony. Ponieważ jednak nie dotrzymywał warunków zwolnienia, Sąd Okręgowy w Opolu wydał za nim w kwietniu 2021 roku list gończy, by na powrót osadzić go w więzieniu. Sprawę początkowo prowadzili piekarscy kryminalni, jednak w styczniu tego roku przejęli ją śląscy łowcy głów. Ustalili, że 49-latek przebywa w Holandii. W związku z tym sąd wydał również za mężczyzną europejski nakaz aresztowania. Śląscy kryminalni wytropili go jednak ostatecznie w Polsce. Ustalili, że przyjechał na kilka dni do Piotrkowa Trybunalskiego. Podczas zatrzymania, w mieszkaniu, w którym się ukrywał, nie stawiał oporu, był bowiem kompletnie zaskoczony tym, że go odnaleziono.

Mężczyzna został osadzony w areszcie, skąd trafi do docelowej jednostki penitencjarnej, w której odbędzie pozostałą część kary z zasądzonych mu 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zabójca psycholog usłyszał zarzuty

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie usłyszał w środę 37-letni Artur R. Mężczyzna we wtorek w Zakładzie Karnym w Rzeszowie zaatakował funkcjonariuszkę Służby Więziennej, psycholożkę m.in. ostrym narzędziem. Kobieta w wyniku odniesionych ran zmarła. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski, mężczyzna ma także postawiony zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego i bezprawnego pozbawienia wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem.

Prokurator dodał, że Artur R. w czasie przesłuchania nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Podejrzany złożył wyjaśnienia, ale z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia ich treści. Podejrzanemu za zarzucane czyny grozi kara nie mniejsza niż 12 lat pozbawienia wolności, 25 lat albo kara dożywotniego więzienia. Prokuratura wystąpi do sądu z wnioskiem o trzy miesiące aresztu dla podejrzanego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zapadł wyrok ws. zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach. Ryszard R. został skazany na 25 lat więzienia. Prokuratura chce jednak złożyć apelację. Jak informuje TVN Warszawa, Ryszard R. został skazany na 25 lat więzienia. Wyrok zapadł w środę w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. Sąd uznał, że Ryszard R. zabił właściciela warzywniaka w Ząbkach, działając w zamiarze bezpośrednim. Śledczy planują złożyć apelację, ponieważ uważają, że sprawca powinien zostać skazany na dożywocie.

Funkcjonariusze Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP zatrzymali 21 stycznia, pochodzącego z Wyszkowa, 57-letniego Ryszarda R. Na materiałowej rękawiczce, zabezpieczonej na miejscu zbrodni, wykryto jego DNA. Mężczyzna został przebadany wariografem.

Podejrzany reagował na zadawane mu pytania jak osoba, która może być sprawcą. Jednak podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy. Zdanie zmienił dopiero podczas posiedzenia aresztowego. Poprosił sąd o zamknięcie go w areszcie śledczym. Ryszard R. był wcześniej karany. W 1995 r. Sąd Wojewódzki w Ostrołęce skazał go za usiłowanie zabójstwa z użyciem broni palnej, do którego również doszło w związku z rozbojem. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, mężczyzna w zakładach karnych spędził ponad 20 lat.

Zabójstwo w warzywniaku w Ząkach

Do tragedii doszło ok. godz. 18, 10 stycznia 2021 r., w podwarszawskich Ząbkach w warzywniaku u zbiegu ulic Powstańców i Maczka. Świadkowie informowali policję, ze w warzywniaku doszło do szarpaniny – ktoś nagle zgasił światło i zasłonił okna. Sprawca zbiegł.

Właściciel warzywniaka leżał w kałuży krwi. Miał ciężkie obrażenia głowy. Zmarł w szpitalu.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo 29-letniej Polki na Malcie. Szokujące słowa zabójcy

Nie milkną echa zabójstwa Polki na Malcie. Na jaw wyszły nowe szokujące fakty w tej sprawie. Zabójca Pauliny D. miał twierdzić, że przed dokonaniem zbrodni słyszał głosy diabła. Sprawa zabójstwa Pauliny wstrząsnęła Polską. 29-latka została brutalnie zamordowana na Malcie. 2 stycznia jej zwłoki odkryto w parku Gnien Indipendenza w Sliemie. Polka została zaatakowana w trakcie swojego porannego treningu. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że ofiara została zgwałcona, a następnie uduszona.

Maltańskie media (Malta Today, Times of Malta) przedstawiły nowe fakty w sprawie. Kilka godzin przed zabójstwem Abner Aquilina miał brać udział w ceremonii River of Love. Informację potwierdził inny uczestnik. Według ustaleń policji 20-latek po udziale w ceremonii miał spać w domu jednego z członków tej organizacji, ale tego nie zrobił.

Po dokonaniu zabójstwa Aquilina pobiegł do pobliskiego kościoła. To właśnie tam miał przyznać się do okropnej zbrodni. Miał wtedy twierdzić, że przed zamordowaniem Pauliny słyszał w głowie głosy szatana. To właśnie te miały skłonić go do morderstwa.

Wspólnota odcięła się od zabójcy po morderstwie. Ponadto stwierdzono, że 20-latek nie był jej członkiem, a jedynie niekiedy ją odwiedzał. Maltańskie media przeczą jednak tej teorii pokazując nagranie wideo z nocy sylwestrowej, na którym widać Aquilinę bawiącego się z członkami River of Love. Po nagłośnieniu sprawy na policję zgłosiło się kilka kobiet, które miały być nękane w sieci przez 20-latka. Policja chce postawić zabójcy zarzut zabójstwa, jednak czeka do zakończenia obserwacji psychiatrycznej.
Źródło info i foto: o2.pl

Matka zabójcy Pawła Adamowicza napisała list otwarty do Magdaleny Adamowicz. „My także jesteśmy ofiarami”

Matka zabójcy Pawła Adamowicza wystosowała list otwarty do Magdaleny Adamowicz po tym, jak ujawniła ona treść listu przesłanego przez Stefana W. „Nie pomyślała Pani, czytając o moim synu, że skoro miał zdiagnozowaną schizofrenię, to dlatego tak dziwnie pisze, nie jak tzw. normalny człowiek?” – dopytywała. Jak dodała, śmierć prezydenta Gdańska to ogromna tragedia dla obu rodzin.

W piątek 10 grudnia prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, do którego doszło w styczniu 2019 roku podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Stefanowi W. zarzucono dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie oraz popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania. „Obu przestępstw oskarżony dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa, a w chwili ich popełnienia miał ograniczoną poczytalność. Oskarżony przebywa w areszcie” – przekazano w komunikacie. Stefanowi W. grozi od 12 do 25 lat więzienia lub dożywocie.

Prokuratura ujawniła wówczas również, że oskarżony napisał list do bliskich Pawła Adamowicza, w którym miał „przeprosić za zabicie dobrego człowieka”. Magdalena Adamowicz podczas konferencji prasowej potwierdziła otrzymanie wiadomości. Przed kilkoma dniami w rozmowie z „Vivą” europosłanka wyjaśniła jednak, że przeprosin w nim nie było.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

3-latek zwabił 4-latka do parku. Skatował go na śmierć. Sprawca wyszedł na wolność

Eric Smith, odsiadujący dożywotni wyrok więzienia za zabicie 4-letniego chłopca, której to zbrodni dopuścił się jako 13-latek, właśnie wyszedł na wolność. Za kratami spędził 27 lat, ale teraz został warunkowo zwolniony, czemu sprzeciwiała się rodzina ofiary. Tą sprawą żyły na początku lat 90. całe Stany Zjednoczone. Eric Smith, 13-latek ze Steuben County w stanie Nowy Jork, został najpierw oskarżony, a następnie skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Amerykańskie media chętnie pokazywały wówczas zdjęcia i nagrania z procesu chłopca w okularach, z rudą czupryną, ubranego w charakterystyczną szarą bluzą z królikiem Bugsem, którego ława przysięgłych uznała za winnego zabójstwa 4-letniego Derricka Robiego. 

W sierpniu 1993 roku Eric uczestniczył w letnich półkoloniach w parku nieopodal swojego domu. Z uwagi na zachowanie, opiekunowie poprosili go jednak o opuszczenie tego miejsca. Kilka dni później podczas przejażdżki rowerem zauważył 4-letniego Derricka Robiego, który szedł na te same zajęcia.

Smith zwabił go do parku, w ustronne miejsce, a następnie udusił i uderzył kamieniem. Ciało chłopca znaleziono jeszcze tego samego dnia. Sprawca przyznał się do zabójstwa po tygodniu w rozmowie z rodzicami, którzy od razu zgłosili sprawę na policję. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo Pawła Adamowicza. Jest ostateczna opinia biegłych ws. stanu zdrowia psychicznego Stefana W.

Wpłynęła kolejna już ekspertyza dotycząca stanu zdrowia psychicznego Stefana W., zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza. Ma być decydująca w sprawie. W piątek do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wpłynęła trzecia już ekspertyza biegłych dotycząca poczytalności Stefana W. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prokurator Grażyna Wawryniuk w rozmowie z redakcją Wirtualnej Polski potwierdziła, że opinia jest już w prokuraturze.

– Potwierdzam, że dokument dotarł do prokuratury. Jest jeszcze za wcześnie, żeby powiedzieć, co orzekli biegli. Ekspertyza ma około 200 stron. Będziemy teraz analizować jej treść – powiedziała prokurator Wawryniuk.

Sprzeczne ekspertyzy

Do tej pory prokuratura uzyskała dwie sprzeczne ze sobą opinie biegłych psychiatrów dot. poczytalności Stefana W. Jedna z nich zakłada, że zabójca prezydenta był poczytalny, druga natomiast nie. Ekspertyza, którą właśnie otrzymała prokuratura, może być w tej kwestii decydująca. Od opinii biegłych zależy czy Stefan W. będzie mógł stanąć przed sądem, czy też zostanie uznany za niepoczytalnego.
Źródło info i foto: wp.pl