Zabójcy prezydenta Haiti twierdzą, że chcieli go aresztować

Zamachowcy podejrzani o zabójstwo prezydenta Haiti Jovenela Moise twierdzą, że zamierzali go jedynie aresztować – informuje „Miami Herald”, powołując się na osoby, które rozmawiały z zatrzymanymi. Wchodzący w skład 28-osobowego komanda, dwaj haitańscy Amerykanie twierdzą, że byli tylko tłumaczami. Do zabójstwa 53-letniego prezydenta Moise i postrzelenia jego żony doszło w nocy z wtorku na środę w rezydencji głowy państwa. Nie wiadomo, kto przygotował spisek.

Zgodnie z informacjami przekazanymi mediom przez szefa haitańskiej policji Leona Charlesa, wśród 28 zatrzymanych, podejrzanych o udział w zabójstwie prezydenta, byli Kolumbijczycy, dwaj haitańscy Amerykanie, którzy „podkreślają teraz, że pełnili tylko funkcje tłumaczy” i czterej obywatele Dominikany. Oznacza to, że zabójstwo haitańskiego prezydenta wykracza poza granice Haiti i dotyczy całego regionu.

„Miami Herald” podało, powołując się na osoby, które rozmawiały z zamachowcami, że zamierzali oni jedynie zatrzymać Moise’a. Według źródła bliskiego śledztwu dwaj haitańscy Amerykanie, James Solages i Joseph Vincent, mieli powiedzieć śledczym, że byli tłumaczami dla kolumbijskiego komanda. Zapewniali, że celem jednostki było zatrzymanie prezydenta i że gdy przybyli na miejsce, był on już martwy. Policja haitańska nie komentuje sprawy.

W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia rentgenowskie, mające rzekomo pochodzić z autopsji Moise’a. Widać na nich, że ciało jest podziurawione kulami. Widoczne są także złamania kości, m.in. czaszki. Dziennikarzom nie udało się potwierdzić autentyczności zdjęć.

Narasta chaos

Tymczasem kraj pogrąża się w chaosie. Stany Zjednoczone odrzuciły prośbę tymczasowego rządu o wysłanie misji wojskowej, a ONZ potrzebowałaby autoryzacji Rady Bezpieczeństwa przed podjęciem takiej decyzji. Zgodnie z konstytucją Haiti Moise powinien był być zastąpiony przez przewodniczącego Sądu Najwyższego, lecz szef haitańskiego wymiaru sprawiedliwości zmarł w ostatnich dniach z powodu COVID-19.

W piątek (rozwiązany przez Moisego) Senat Haiti, który zebrał się w okrojonym składzie, ogłosił swego przewodniczącego Josepha Lamberta tymczasowym prezydentem. Będzie on pełnić tę funkcję do wyborów przewidzianych na ostatnią dekadę września.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabójcy Dżamala Chaszodżdżiego byli szkoleni w Stanach

Czterech Saudyjczyków, którzy brali udział w zabójstwie dziennikarza „Washington Post” Dżamala Chaszodżdżiego, wcześniej uczestniczyło w szkoleniu paramilitarnym w USA – podał we wtorek „New York Times”. Szkolenie odbyło się to w ramach umowy zatwierdzonej przez Departament Stanu. Według gazety kurs prowadziła grupa należąca do firmy Cerberus Capital Management. Szkolenie miało charakter defensywny i zostało opracowane pod kątem ochrony przywódców saudyjskich.

Odnosząc się do informacji „NYT”, rzecznik Departamentu Stanu Ned Price wyjaśnił, że zgodnie z prawem nie może komentować „żadnych działań wiążących się z eksportem w dziedzinie obrony, o których donoszą media”. Price dodał, że polityka USA wobec Arabii Saudyjskiej „będzie traktować priorytetowo rządy prawa i poszanowanie praw człowieka”.

Jak twierdzi nowojorski dziennik, w ubiegłym roku, w pisemnych odpowiedziach na pytania członków Kongresu USA, dyrektor wykonawczy Cerberus Louis Bremer potwierdził, że firma szkoliła czterech członków zespołu zabójców Chaszodżdżiego. Do ustawodawców nigdy nie dotarły te wyjaśnienia.

Zabójstwo Chaszodżdżiego

Współpracujący jako komentator z amerykańskim dziennikiem „Washington Post” Chaszodżdżi był krytykiem panujących w Arabii Saudyjskiej stosunków politycznych. W październiku 2018 roku wszedł do saudyjskiego konsulatu w Stambule w celu odebrania dokumentów potrzebnych mu do zawarcia małżeństwa i od tej pory nikt go więcej nie widział.

Zebrany w ramach międzynarodowego niezależnego dochodzenia materiał dowodowy wskazuje, iż Chaszodżdżiego zamordowali obecni w konsulacie agenci saudyjskich służb specjalnych, którzy następnie wywieźli z Turcji jego pokawałkowane zwłoki. Władze Arabii Saudyjskiej konsekwentnie twierdzą, że nie miały nic wspólnego z tą zbrodnią.

Według lutowego raportu wywiadu amerykańskiego następca tronu Arabii Saudyjskiej i faktyczny władca królestwa, książę Muhammad ibn Salman zatwierdził operację mającą na celu schwytanie lub zabicie dziennikarza.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szwecja: Zastrzelili 12-latkę polskiego pochodzenia. Policja na tropie zabójców

Do tragedii doszło na przedmieściach Sztokholmu. 12-latka polskiego pochodzenia prawdopodobnie stała się przypadkową ofiarą strzelaniny gangów. Funkcjonariusze szwedzkiej policji ujawnili opinii publicznej, czego zdążyli się dowiedzieć od początku śledztwa. 12-latka otrzymała strzał na parkingu przed restauracją McDonald’s. Nastolatkę o imieniu Adriana miał trafić co najmniej jeden pocisk. Obrażenia okazały się śmiertelne.

Jak podaje „Expressen”, w sprawie śmierci 12-latki nie doszło na razie do żadnych aresztowań. Funkcjonariusze policji dysponują jednak pewnymi wskazówkami, które mogą pomóc im w dotarciu do winnych. Szwedzcy policjanci podejrzewają, że 12-latka znalazła się na linii ognia jednego z okolicznych gangów. Ich członkowie toczą między sobą wojnę, a Adriana stała się przypadkową ofiarą.

Według „Expressen” funkcjonariusze policji znaleźli na terenie Sollentunie na wpół spalony samochód. Pojawiły się podejrzenia, że jest to białe audi, z którego oddano strzały do 12-latki. Wrak został zabezpieczony przez techników. Przestępca lub przestępcy mieli wykorzystać auto ukradzione w połowie czerwca w Tyresö.

Policjanci zabezpieczyli miejsce tragedii. Na parkingu odnaleziono łuski po nabojach oraz kule. Trwają próby ustalenia, czy pochodzą one z tej samej broni, z której oddano strzały przy okazji innych strzelanin. Funkcjonariusze dotarli również do kilku świadków zdarzeń. Zostali oni poddani przesłuchaniom. Prawdopodobnie zbrodnię widziało więcej osób, jednak opuściły one parking jeszcze przed przyjazdem policji.

Policjanci ustalili również, kto prawdopodobnie był prawdziwym celem strzelców. Według funkcjonariuszy chcieli oni dopaść dwóch mężczyzn w wieku 18 i 21 lat, którzy nosili kamizelki odblaskowe. Żaden z nich nie ucierpiał w wyniku strzelaniny. Ich domy zostały przeszukane.
Źródło info i foto: o2.pl

W Indiach przeprowadzono egzekucję gwałcicieli i zabójców 23-letniej studentki

W więzieniu w Delhi stracono czterech mężczyzn skazanych na śmierć za zgwałcenie i zabójstwo ponad siedem lat temu 23-letniej studentki – poinformowały władze więzienne. Śmierć Jyoti Singh wywołała protesty w całych Indiach i zszokowała świat. W grudniu 2012 r. Jyoti Singh, studentka medycyny, i jej kolega po wyjściu z kina wsiedli do prywatnego autobusu, chcąc wrócić do domu.

Zostali jednak zaatakowani przez grupę pijanych mężczyzn. Podczas jazdy ulicami Delhi napastnicy brutalnie pobili swe ofiary, a dziewczynę także zgwałcili.

Zmasakrowaną Jyoti Singh i jej kolegę wyrzucono z autobusu w okolicy delhijskiego lotniska. Sprawców szybko ujęto. Studentka zmarła po niespełna dwóch tygodniach na skutek odniesionych ran.
Źródło info i foto: TVP.info

Tak zatrzymano zabójców 20-latka z Płocka

20-letni dostawca pizzy został związany, wywieziony w bagażniku za miasto, a następnie zamordowany. Według śledczych, była to zaplanowana egzekucja. Jego znajomi wpadli, bo narzędzia zbrodni: łopaty, sznur i wapno kupili w jednym sklepie. Prokuratura nie ma wątpliwości, że brutalne morderstwo 20-latka z Płocka zostało szczegółowo zaplanowane. Podejrzani go znali, wiedzieli, że pracował jako dostawca pizzy.

Wrzucili go do bagażnika

Jak powiedziała Polsat News Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku, oprawcy zwabili ofiarę zamawiając pizzę, którą zjedli wspólnie w mieszkaniu na obrzeżach miasta. Następnie obezwładnili chłopaka przy użyciu taśmy klejącej oraz plastikowych zacisków. Następnie na kilka godzin zamknęli mężczyznę w bagażniku.

W tym czasie mężczyźni poruszając się bocznymi drogami przejechali kilkadziesiąt kilometrów do lasu w woj. kujawsko-pomorskim, gdzie już wszystko było przygotowane. Tam doszło do zabójstwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Terroryści zaatakowali kościół w Burkina Faso. Nie żyje 14 osób, w tym dzieci

Co najmniej 14 osób – w tym dzieci – zginęło w niedzielę w ataku na kościół na wschodzie Burkiny Faso – podała agencja Reutera, powołując się na źródła bezpieczeństwa i lokalne władze. Napastnicy otworzyli ogień do wiernych podczas porannej mszy.

Według tych źródeł kilkunastu „silnie uzbrojonych napastników” wdarło się do kościoła w wiosce Foutouri, w którym trwało niedzielne nabożeństwo, i „z zimną krwią rozstrzelało wiernych, w tym pastora i dzieci”. Do ataku doszło w miejscowości Hantoukoura w departamencie Foutouri na wschodzie kraju. Napastnicy uciekli na motocyklach. Wojsko i siły bezpieczeństwa rozpoczęły poszukiwania zabójców.

Prezydent Roch Marc Christian Kabore potępił na Twitterze ten „barbarzyński atak” na protestancką świątynię. Potwierdził liczbę ofiar i złożył kondolencje ich rodzinom.

W ostatnim czasie w Burkinie Faso coraz częściej dochodzi do zbrojnych napaści dżihadystów na kościoły i chrześcijańskich duchownych. Dżihadyści, w wielu przypadkach operujący z baz w sąsiednim Mali, usiłują poszerzać swoje strefy wpływów, dokonując zamachów terrorystycznych właśnie w tym kraju.

Atak terrorystyczny w Burkina Faso

Ocenia się, że od 2015 r. w Burkinie Faso w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło ponad 600 osób. Liczba osób, które zdecydowały się na opuszczenie swych domostw wzrosła od początku 2019 r. niemal pięciokrotnie – do 500 tys.

W 2017 r. Burkina Faso, Mali, Mauretania, Niger i Czad utworzyły, przy wsparciu Francji, siły Sahel G5, których zadaniem jest zwalczanie grup terrorystycznych działających na południowych obrzeżach Sahary.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalna zbrodnia nastolatków pod Przemyślem

17-letnia Jessica przyniosła do domu siekierę i podała ją rówieśnikowi. – Zabij go! – rozkazała. Sebastian bez wahania zadał 38-letniemu Wojciechowi P. aż 15 ciosów w głowę. Para nastolatków załadowała zmasakrowane zwłoki na taczkę i pod osłoną nocy wywiozła na koniec wsi. Co było powodem zbrodni? Dziewczynie nie podobały się odzywki mężczyzny, który przyszedł w odwiedziny do domu jej ojczyma.

We wtorek przesłuchano parę młodocianych zabójców. Oboje przyznali się do winy i złożyli zeznania, które pozwoliły odtworzyć śledczym przebieg dramatu. Rozegrał się on w niedzielę we wsi Słonne koło Przemyśla na Podkarpaciu.

Wojciech P. po południu wstąpił w odwiedziny do swoich znajomych. W domu oprócz gospodarza i jego żony przebywała także córka kobiety z poprzedniego związku – 17-letnia Jessica oraz jej chłopak – rówieśnik Sebastian.

Kiedy zrobiło się późno, gospodarz położył się spać. Z domu wyszła także jego żona. Przy stole został tylko Wojciech oraz nastolatkowie. To wtedy dziewczynie nie spodobało się zachowanie mężczyzny, który miał niecenzuralnie wypowiadać się na jej temat. – Doszło do awantury, szarpaniny i bójki między całą trójką. W pewnym momencie dziewczyna przyniosła siekierę i wręczyła ją swojemu chłopakowi – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sprawcy nie mieli litości dla swojej ofiary. Większość ciosów była zadawana ostrzem siekiery. Cały pokój tonął we krwi. Po dokonaniu masakry nastolatkowie postanowili pozbyć się ciała. Ściągnęli szorty i podartą koszulkę. Zostawili tylko samą bieliznę. Półnagie zwłoki załadowali na taczkę i wywieźli na koniec wsi. Tam wrzucili je do rowu, nieopodal domu zamordowanego Wojciecha. Dopiero w poniedziałek nad ranem martwego mężczyznę znalazł stróż wracający z nocnej zmiany.

Początkowo śledczy zatrzymali wszystkich uczestników domowej imprezy, ale po kilku godzinach zwolniono właściciela domu i jego żonę.

We wtorek prokuratura postawiła zarzuty zabójstwa Jessice oraz Sebastianowi. Jeszcze tego samego dnia zostali aresztowani.

Podejrzani nastolatkowie to osoby zdemoralizowane. Dlatego przebywali w ośrodku wychowawczym, gdzie się poznali. Jessica trafiła do placówki, bo nadużywała alkoholu, brała narkotyki i notorycznie wagarowała. Mimo pobytu w ośrodku regularnie z niego uciekała. Teraz również ze swoim kolegą od tygodnia przebywała na ucieczce.

Obojgu nieletnim grozi do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemcy: Jeden ze sprawców zabójstwa w Chemnitz był ścigany listem gończym

Po śmiertelnym ataku nożem w Chemnitz prawicowi ekstremiści opublikowali w sieci nakaz aresztowania jednego z domniemanych sprawców. Zawiera on szczegóły dotyczące zbrodni. „Niezrozumiałe jest dla nas jeszcze, skąd pochodzą te zdjęcia” – napisało na Twitterze saksońskie MSW.

Na różnych skrajnie prawicowych platformach w sieci krąży nakaz aresztowania jednego z domniemanych zabójców 35-letniego Niemca w Chemnitz. Mężczyzna został w niedzielę śmiertelnie raniony nożem, niedaleko miejsca, w którym odbywał się miejski festyn. Policja aresztowała dwóch podejrzanych. Są nimi dwudziestoletni migranci z Iraku i Syrii.

Władze Saksonii sprawdzają autentyczność zamieszczonego w mediach społecznościowych dokumentu. Zawiera on imię i nazwisko podejrzanego, dane ofiary i sędziego oraz szczegóły dokonanej zbrodni. „Niezrozumiałe jest dla nas jeszcze, skąd pochodzą te zdjęcia” – napisało na Twitterze saksońskie MSW.

Zdjęcia nakazu aresztowania udostępniła m.in. prawicowa populistyczna grupa „Pro Chemnitz”. Potem na swojej stronie na Facebooku napisała, że to „internetowa policja” usunęła wpis.
Publikacja to przestępstwo

Premier Saksonii Michael Kretschmer polecił wszczęcie dochodzenia, które ma wyjaśnić, jakim sposobem nakaz aresztowania trafił do Internetu. „Jego publikacja jest przestępstwem” – zaznaczył w rozmowie z rozgłośnią MDR. Wicepremier Saksonii Martin Dulig przyznał z kolei, że jeśli nakaz przeciekł z kręgów policji, to władzom landu „przyjdzie się zmierzyć z wielkim problemem”.

Ostro zareagował także minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer. „To nie do przyjęcia” – powiedział szef MSW. Nie może się zdarzyć, że „wysoce osobiste dane i wewnętrzne procesy wymiaru sprawiedliwości” są upubliczniane. Zapowiedział, że w wyjaśnieniu sprawy zostaną sprawdzone „wszystkie możliwości, jakie ma państwo prawa”.
Angela Merkel o zamieszkach

W niedzielę i poniedziałek doszło w Chemnitz do zamieszek i brutalnych incydentów. Sytuacja eskalowała po śmierci ugodzonego nożem Niemca. Do miasta zjechały tysiące ekstremistów, protestujących przeciwko imigrantom. Media donosiły o swoistych „polowaniach na imigrantów”.

Kanclerz Angela Merkel potępiła próby samosądów w Chemnitz. „To, co zobaczyliśmy, nie może mieć miejsca w państwie prawa. Na żadnym placu, na żadnej ulicy nie mają prawa zdarzyć się takie zamieszki” – powiedziała kanclerz.
Źródło info i foto: interia.pl

Odpowiedzą za brutalne zabójstwo 48-latka z 2016 roku. Grozi im dożywocie

22 marca w Bielsku-Białej rozpocznie się proces trzech mężczyzn oskarżonych o brutalne zabójstwo 48-latka. Choć do zbrodni doszło w październiku 2016 roku, to proces ruszy dopiero teraz, gdyż oskarżonych skierowano wcześniej na badania psychiatryczne. Było to spowodowane wyjątkową brutalnością zabójców – ofiara miała m.in. obcięte ucho. Mężczyznom grozi dożywocie.

Do zabójstwa doszło w Komorowicach, peryferyjnej dzielnicy Bielska-Białej. Ciało samotnie mieszkającego 48-latka znalazł w jego domu znajomy. Zabójstwo było wyjątkowo brutalne, a ofiara zmarła wskutek obrażeń po dotkliwym pobiciu. Mężczyzna miał rany głowy i pleców, oskarżeni odcięli mu również ucho.

Jak ustalili śledczy, napad miał tło rabunkowe. Sprawcy ukradli należący do ofiary samochód Dacia Duster (który został później odnaleziony), laptopa, rower i kosę spalinową. Bandyci pozostawili po sobie sporo śladów na miejscu zbrodni, co pozwoliło na ich zatrzymanie już kilkadziesiąt godzin po morderstwie. – Oskarżeni to dwaj bracia w wieku 27 i 35 lat oraz ich 38-letni wspólnik – informowała wówczas policja.

Brutalność napastników skłoniła śledczych, by skierować ich na badania psychiatryczne. Biegli uznali, że są oni w pełni władz umysłowych i mogą odpowiadać przed sądem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczecińscy „łowcy głów” zatrzymali morderców pary emerytów z Bawarii

Szukała go policja w Niemczech i w Polsce. Miał zabić i obrabować emerytów w niewielkim niemieckim miasteczku niedaleko Monachium. Ukrywał się, zmieniał wygląd. W końcu został zatrzymany przez szczecińskich policjantów. W areszcie są też dwaj inni mężczyźni podejrzani o udział w zbrodni. Wcześniej niemiecka policja zatrzymała kobietę.

43-letni Robert P. zapuścił włosy i zarost, zaczął nosić okulary. Próbował diametralnie zmienić swój wizerunek, bo jego zdjęcie opublikowały prawie wszystkie media w Polsce i Niemczech. Ukrywał się na jednej ze szczecińskich „sypialni” – osiedlu Bukowym. Wybrał lokal w bezpośredniej bliskości lasu, by w razie czego szybko zbiec. Wychodził na zewnątrz tylko po zmroku, a jako środka komunikacji używał roweru.

Pracujący nad sprawą policjanci podejrzewali, że mężczyzna ma broń. Dlatego zatrzymanie musiało zostać zaplanowane w taki sposób, by było bezpieczne. Rzeczywiście, po zatrzymaniu 43-latka okazało się, że ten spodziewał się zatrzymania. Aby się przed nim bronić, wyposażył się w paralizator elektryczny oraz zapas baterii do niego.

Obecnie mężczyzna czeka w areszcie śledczym na przekazanie go stronie niemieckiej.
Źródło info i foto: onet.pl